Austro-Węgry Strona Główna Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
28 c.k. pułk piechoty
Autor Wiadomość
Pitt35
XX. Rekrut


Dołączył: 06 Sie 2005
Posty: 22
Skąd: 3miasto
Wysłany: 2005-08-20, 10:55   28 c.k. pułk piechoty

Ostatnio słyszałem od kolegi że w czasie wojny 28 c.k. pułk piechoty w dniu 03.04.1915 roku w Beskidzie Niskim przeszedł w na stronę rosyjską. Podobno przeszedł w szyku zwartym ze sztandarem. 28 pp oddał się do niewoli 49 rosyjskiej dywizji piechoty w skład której wchodziła jakaś jednostka czeska (bodaj kompania). 28 pułk składał się podobno z samych czeskich żołnierzy.
Czy ktoś z kolegów orientuje się jakie były powody takiego postępku i jakie były konsekwencje dla tych żołnierzy - dezerterów?
 
 
Franz
Admin

Dołączył: 23 Sie 2004
Posty: 1408
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2005-08-20, 12:26   

W celu wyjaśnienia legendy tego pułku wklejam na forum fragment rozdział „Praskie dzieci przechodzą na stronę rosyjską” z książki Antoniego Kroha „O Szejku i o nas”, którą gorąco polecam każdemu.
Fragment ten prezentuje najsolidniejsze wyjaśnienie owego wydarzenia i jest zdaje się najbardziej rzetelny.

--------------------------------


"Wreszcie należałoby zaprezentować autora, który twierdził, że żadnego przejścia 28. Pułku do Rosjan nie było. To Jaroslav Kunz - austriacki, a potem czechosłowacki prokurator wojskowy w randze generała, czyli nie byle kto. Jeden rozdział swej książki „Tajnosti rakouskeho generalniho stabu" (Tajemnice austriackiego sztabu generalnego) poświęcił tej sprawie. Do laurowego wieńca naszej chwały przyplątał się fałszywy liść - napisał. Poniżej streszczenie jego wywodów.

Trzy bataliony 28. Pułku, broniące na przełomie marca i kwietnia 1915 roku odcinka frontu w rejonie Blechnarki - Stebnickiej Huty, były nieudolnie rozstawione. Żołnierze przeszli wyczerpujący szlak, krwawili w bitwie pod Sękową, od dłuższego czasu biwakowali pod gołym niebem, nie mogli się okopać z powodu śniegu i zamarzniętej ziemi, nie dowożono im gorących posiłków. Dowódca pułku, płk Florian Schaumayer, znajdował się na tyłach. 3 kwietnia o świcie Rosjanie przypuścili niespodziewany atak. Część dwudziestoósmaków poddała się, nie widząc szans obrony, część poszła do niewoli „dobrowolnie" - z przekonań politycznych lub po prostu dlatego, by wreszcie przerwać tę gehennę. Wielu jednak broniło się i poległo.
Dowódca pułku w raporcie sporządzonym po bitwie zameldował stratę 1505 oficerów i żołnierzy. Jak stwierdzono później, cały stan osobowy pułku wynosił wówczas najwyżej 1300 żołnierzy, w tym bardzo wielu rannych i chorych. Po bitwie zeszło się 350-380 dwudziestoósmaków, więc ogólne straty nie mogły przekraczać 900 żołnierzy i oficerów. Niepodobna stwierdzić, ilu z nich poległo, ilu zaś dostało się do niewoli. Jedno jest pewne - płk Schaumayer w swym raporcie podał oczywistą nieprawdę. Jego meldunek dostał się do rąk arcyksięcia Fryderyka. Ów, by usprawiedliwić kolejne klęski swej armii, poskarżył się cesarzowi na fatalne morale żołnierza czeskiego, ilustrując to przykładem, że trzy bataliony Praskich Dzieci, 1400 żołnierza, przy dźwiękach pułkowej kapeli, ohne einen Schuss abzugeben (bez jednego wystrzału) przeszły na stronę rosyjską. Te malownicze szczegóły były najprawdopodobniej produktem jego wyobraźni, nie występują bowiem w poprzednich dokumentach. Cesarz wydał znany rozkaz o rozpuszczeniu pułku i odebraniu mu sztandaru, całej sprawie nadano ogromny rozgłos. Tak narodził się typ „zdradzieckiego czeskiego żołnierza". Myśliciele z Ministerstwa Wojny, którzy wypuścili ten propagandowy balon, chcieli za jego pomocą przytłumić czeskie oraz wszelkie inne tendencje odśrodkowe w monarchii, a także mieć pod ręką chłopca do bicia, niezbędnego w dniach klęski. Wybór padł, zdaniem Kunza, na 28. Pułk, gdyż był on nie tylko czeski, ale również praski, stołeczny, a więc spełniał rolę symbolu. Przegrana bitwa w Karpatach nie mogła stanowić powodu tak drastycznych decyzji.
Incydent ów wywołał ostre antyczeskie nastroje wśród innych narodów monarchii. Czeski żołnierz w armii austriackiej traktowany był odtąd a priori jako zdrajca. Na Węgrzech, gdzie stacjonowało kilka czeskich batalionów rezerwy, na dworcach, podczas przejazdu pociągów z żołnierzami czeskimi gromadziły się tłumy ludzi, krzycząc ironicznie: Hande hoch! i podnosząc ręce. Kilka wzmianek o tym znajdziemy w „Szwejku". To samo czynili żołnierze narodowości niemieckiej i węgierskiej, co odbiło się najfatalniej na morale armii - od sztabu generalnego po jednostki frontowe. Autorzy akcji osiągnęli więc skutki zgoła przeciwne do zamierzonych. Prawdziwa czy nie, historia przejścia 28. Pułku w szyku zwartym do Rosjan napełniła Czechów dumą i stała się natchnieniem dla innych kandydatów na dezerterów. W ten sposób austriacki sztab generalny przyczynił się do rozwoju czeskiej idei niepodległościowej.
Skoro w Wiedniu dostrzeżono ten fakt, wydano surowe zarządzenia, aby się z Czechów nie wyśmiewać i ich nie drażnić. Rzecz jasna, niewiele to już pomogło.
Charakterystyczne - pisze Kunz - że najpierw ogłoszono cesarskie postanowienie i rozpętano wielką kampanię, a dopiero w następnej kolejności nakazano przeprowadzenie urzędowego śledztwa. Ministerstwo Wojny nadało sprawie kierunek w sposób niedwuznaczny: w piśmie do sądu dywizyjnego w Temesvar, któremu podlegał garnizon w Segedynie, poleciło zbadać, czy dowódca batalionu rezerwy lub któryś z jego podwładnych oficerów jest winien, że w ostatnim transporcie uzupełnień 28. Pułku na front zapanował duch rozkładu. Na tej podstawie rozpoczęto dochodzenie. Nie przeciwko dowódcy pułku, który popełnił zasadnicze błędy i przegrał bitwę pod Stebnicką Hutą, lecz przeciwko płk. Josefowi Krćkowi, dowódcy batalionu rezerwy w Segedynie oraz jego zastępcy, kpt. Jindfichowi Lejhancowi. Obaj, naturalnie, byli Czechami.
Kunz twierdzi, że miał dostęp do akt sprawy, i porobił sobie notatki oraz przerysował szkice sytuacyjne. Jest to bardzo prawdopodobne, gdy weźmiemy pod uwagę jego ówczesne stanowisko służbowe. Liczni świadkowie, Czesi i Niemcy, mówili o bohaterskiej postawie pułku w poprzednich walkach w Karpatach, m.in. pod Limanową i Sękową, za co żołnierze otrzymali liczne odznaczenia. Podporucznik Antonin Opravil, który w lipcu 1918 roku wizytował tereny bitwy, oglądał cmentarz wojenny przy drodze ze Zborova do Stebnika, ze 130 grobami, w każdym po 3-4 zabitych. Z drogi Stebnik - Stebnicka Huta widać było kilkanaście białych krzyży, znaczących zbiorowe mogiły. Na stoku opadającym ku Blechnarce znajduje się po dziś dzień cmentarz z 30 grobami; leży tam 101 żołnierzy austriackich i 115 rosyjskich. Prócz tego - twierdzili miejscowi Rusini - w okolicznych lasach raz po raz trafić można na płytkie, nieoznaczone groby albo ślady zwłok, których nikt nie pogrzebał. Ponieważ na tym terenie rozegrała się tylko jedna bitwa, mianowicie 3 kwietnia 1915 roku, a ze strony austriackiej walczył tam jedynie 28. Pułk, więc przejście tysiąca czterystu żołnierzy do Rosjan nie mogło się odbyć z braku żołnierzy. Przeciw legendzie świadczy również wspomniany wcześniej dziennik pułkownika Śveca; jest rzeczą co najmniej dziwną, że Śvec, który w połowie kwietnia zatrzymał się w Jaśle, nie zanotował praktycznie niczego na temat tej bezprecedensowej akcji.
Klecanda wspominał: 1400 dwudziestoósmaków, prowadzonych przez kilku naszych chłopców, maszerowało do Koniecznej. Nie udało się ustalić nazwisk owych chłopców, przeciwnie - Boris Wuchterle, żołnierz Drużyny Czeskiej, który wielokrotnie schodził na pozycje 28. Pułku i brał jeńca wspomina, że w wigilię bitwy dowództwo rosyjskie nie pozwoliło Czechom iść w charakterze przewodników - prawdopodobnie dowódca dywizji nie miał do nich pełnego zaufania. Żołnierze Drużyny Czeskiej nie brali więc, zdaniem Wuchterlego, bezpośredniego udziału w ewentualnym przejściu 28. Pułku na stronę rosyjską, obserwowali tylko rezultat końcowy - kolumnę jeńców. Ich świadectwo jest więc niekompletne.
Kunz nie kwestionował faktu, że 3 kwietnia 1915 roku kilkuset (nie 1400!) żołnierzy 28. Pułku znalazło się w niewoli rosyjskiej, a znaczna ich część poddała się dobrowolnie, nie chcąc umierać za Najjaśniejszego Pana. Nie podważał również skuteczności żołnierzy Drużyny Czeskiej, którzy oddawali armii rosyjskiej nieocenione usługi. Stwierdzał tylko, że paradny przemarsz dwóch (albo jak pisali inni, trzech) batalionów na drugą stronę frontu przy dźwiękach muzyki to fałszywa legenda, wymysł austriackiej propagandy, który podburzył Czechów, a po wojnie stał się narodowym lepiszczem, fragmentem heroicznej, niepodległościowej tradycji.
By udowodnić to twierdzenie, powoływał się na dokumenty, relacje naocznych świadków, przytaczał rozmaite fakty; między innymi odszukał pułkownika Krćka, który, po umorzeniu śledztwa przez sąd dywizyjny w Temesvarze latem 1918 roku, domagał się pełnej rehabilitacji i w tym celu sporządził notatki oraz zgromadził inne materiały dowodowe. Swoją drogą, historia igrała sobie z panem Krćkiem w bardzo szczególny sposób. Najpierw żołnierze rzucali w niego kuflami jako w Austriaka, potem w węgierskim mieście przygotowywał czeskich chłopców na śmierć - może to właśnie on karał słupkiem pod jaworem, więc był znienawidzony przez manszaft jako filar gnijącego reżimu, a tymczasem miejscowi Węgrzy nienawidzili go jako zdradzieckiego Czecha i posyłali mu zza płotu różne przekleństwa. Nagle ni z tego ni z owego władze wytoczyły mu proces o tolerowanie (szerzenie?) antyaustriackich nastrojów w batalionie. Od początku było jasne, że oskarżenie jest naciągane, istota sprawy tkwi gdzie indziej, zaś płk. Krćek jest przypadkową ofiarą. Po dwóch latach groteskowego procesu z wielce realną perspektywą kary śmierci, a co najmniej degradacji i więzienia, śledztwo ot tak sobie umorzono. Oskarżony jako dobry Austriak domagał się pełnej rehabilitacji i otrzymał ją niebawem, lecz w dość szczególnej formie - mianowicie monarchia rozpadła się, a to, o co go niesłusznie oskarżano, można było potraktować jako powód do dumy. Pułkownik Krćek mógł więc, jak to się dzisiaj mówi, podpiąć się pod legendę 28. Pułku. Lecz oto zjawił się u niego w mieszkaniu dobry Czech, były austriacki prokurator, generał Kunz, który w imię prawdy historycznej zapragnął usunąć fałszywy liść z wieńca narodowej chwały, czyli poszczuć na siebie opinię publiczną, i zaprosił do tej zabawy kolegę pułkownika. Oto w zarysie przygody dobrego wojaka Krćka czasu wojny światowej.
Wywody generała prokuratora są spójne, solidnie umotywowane, argumenty sugestywne i przekonujące. Znać fachowca. Oczywiście, przekonujące i umotywowane nie musi znaczyć prawdziwe - ale za ich prawdziwością pośrednio przemawia fakt, że nikt nie podjął z nimi merytorycznej polemiki. Natomiast i owszem, zerwała się fala pyskówek: czeskich, że Kunz usiłuje obrzucić błotem narodowy czyn zbrojny,
oraz niemieckich, że próbuje wybielać zdradzieckich Czechów. Stanowiska te nie są tak przeciwstawne, jakby się mogło wydawać, mają jedną podstawową cechę wspólną: zarówno autorzy czescy, jak niemieccy przyjęli założenie, że przejście 28. Pułku do Rosjan wyglądało tak, jak wszyscy sądzą, że wyglądało, i w imię wyższych racji nie należy tej wiedzy korygować."

--------------------------------
Jakby ktoś znalazł błędy w tym skanowanym tekście proszę dac znać.
 
 
 
Pitt35
XX. Rekrut


Dołączył: 06 Sie 2005
Posty: 22
Skąd: 3miasto
Wysłany: 2005-08-20, 20:54   

Franz jesteś wielki :D dziękuję za przytoczenie tego ciekawego tekstu. Sprawa się wyjasniła.
Czyli wszystkiemu winny płk Schaumayer ze swoim raportem.
 
 
KapralJedzyniak
XII. Praktykant/Fähnrich
KuK Ambasador in Northern England


Wiek: 42
Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 384
Skąd: South Liverpool - Garston
Wysłany: 2005-08-20, 21:58   

28 IR to juz swego rodzaju legenda
i wszystkim to pasuje, bo mozna w każdym miejscu mapy tłumaczyć to jak się chce
np. że jacy to Czesi niedobrzy i wiarołomni - patrcie co zrobilia
albo. jak nam to żle było w kuk monarchii, że aż musielismy do wrogów uciekać.
I jeszcze i węcej mozliwości faktem jest ze sprawę rozdmuchano (a jak było naprawdę to już mało kogo to obchodzi) a takich Krcków to było tysiące to takie sieroty po KuK monarchii.

I z Czechów śmiac się nie wolno, bo pokazali jaką siłą zbrojną był legion Czeski, podczas wojny domowej w Rosjii W sumie Ten Legion to niesłychanie ciekawa historia. pełna niejasności i niedomówień, i tajemnic bo to ponoć właśnie Czesi trzymali pod swą "łapą "
cały pociąg ze złotem, ale nie ma się co dziwić, w tamtych niespokojnych czasach, dość duża i zorganizowana formacja zbrojna i to dość jednorodna była żadkością i do tego oni byli w odpowiednim (lub nie) miejscu i czasie.
_________________
Dobro i zło nie istnieją ,Jest tylko walka, wieczna WALKA ...
Roman Fiodorowicz von Ungern Sternberg(1885-1921)

Pozdrawiam...
wasz Kapral Jedzyniak...
 
 
 
CK Dezerter
XI. Akcesista/Leutnant
VIRIBUS UNITIS


Dołączył: 01 Lip 2005
Posty: 449
Skąd: Festung Chicago
Wysłany: 2005-08-21, 07:04   

W koncu jakas rzeczowa informacja na temat rzekomej masowej dezercji 28 pulku piechoty.
Szkoda tylko ze tego typu informacje mozna znalesc w ksiazkach adresowanych do waskiego grona ludzi interesujacych sie tym tematem.
Niestety wiekszasc ksiazek popularno naukowych wydanych na zachodzie Europy powiela propagandowe stereotypy. Wlasnie przegladam ksiazke Holgera Herwinga “The First World War, Germany and Austria-Hungary 1914-1918” uwazana za “sztandarowe” dzielo w jezyku angielskim dotyczace Wielkiej Wojny na froncie wschodnim, i niestety jest tam wyraznie napisane ze….. dwa bataliony 28pp, 1800 ludzi, przechodza na strone rosyjska ze sztandarami!! Nic dodac nic ujac legenda zyje i prawdopodobnie jeszcze dlugo nie umrze tak jak nie chce umrzec legenda o “glupich” Polakach szarzujacych z lancami na czolgi :evil:

W ksiazce Holgera jest rowniez wzmianka ze przecietna dlugosc “zycia” zolnierza na froncie karpackim zima 1914/15 wynosila od 5 do 6 tygodni. Wciagu tego czasu zolnierz najczesciej ginal, byl ranny lub dostawal sie do niewoli. Domyslam sie ze front karpacki w tym czasie musial byc przez wielu zolnierzy postrzegany jako wyrok smierci!
 
 
Pitt35
XX. Rekrut


Dołączył: 06 Sie 2005
Posty: 22
Skąd: 3miasto
Wysłany: 2005-08-21, 08:58   

Może trochę odbiegnę od tematu ale znalazłem taką oto stronkę:

http://www.udernici.valka.cz/stranky/aktuality.php

Trochę można poczytać a resztę się domyślić bo to po czesku. Czy Ci Panowie rekonstruują tę czeską jednostkę w Rosji?
 
 
CK Dezerter
XI. Akcesista/Leutnant
VIRIBUS UNITIS


Dołączył: 01 Lip 2005
Posty: 449
Skąd: Festung Chicago
Wysłany: 2005-08-21, 15:50   

Pitt,

Tak, to jest strona czeskiej grupy rekonstrujacej oddzial szturmowy Legionu Czeskiego w Rosji. Ladne naszywki z trupimi glowkami maja na rekawach oraz pagonach.
 
 
CK Tiger
II. Wicepremier/Generaloberst
A.E.I.O.U.


Wiek: 25
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2674
Skąd: Festung Krakau
Wysłany: 2005-08-30, 09:48   

KapralJedzyniak napisał/a:
z Czechów śmiac się nie wolno,bo pokazali jaką siłą zbrojną był legion Czeski,podczas wojny domowej w Rosjii...w sumie Ten Legion to niesłychanie ciekawa historia...pełna niejasności i niedomówień, i tajemnic...bo to ponoć właśnie Czesi trzymali pod swą" łapą "

Tak, Mazan sporo o tym pisze w książce "Wy mnie jeszcze nie znacie". Zdaje się, że to ci Czesi wydali admirała Kołczaka czerwonym, żeby ratować własną skórę. A co do tego złota to istnieją hipotezy że Czesi znaczną jego część zdołali przewieżć do Zcech i to temu złotu Czechosłowacja w dużej mierze zawdzięcza rozwój gospodarcza i koniunkturę w okresie międzywojennym.
_________________
Da donnern Kanonen, es blitzen die Säbel,
Da reiten Dragoner, es stürmen die Jäger,
Folgen dem tapf'ren Radetzky nach,
Ja, Radetzky nach, ja mit HURRAH!
 
 
Pudelek
I. Premier/Feldmarschall
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 3163
Skąd: Ober Lazisk, Oppeln
Wysłany: 2005-08-31, 13:17   

Franz napisał/a:
Prawdziwa czy nie, historia przejścia 28. Pułku w szyku zwartym do Rosjan napełniła Czechów dumą i stała się natchnieniem dla innych kandydatów na dezerterów. W ten sposób austriacki sztab generalny przyczynił się do rozwoju czeskiej idei niepodległościowej.



to skrajny kretynizm - zdrada swojej armii jest zawsze zdradą (bo przecież to nie armia rosyjska była "swoją" w tej wojnie), przejscie na strone wroga ze sztandarami to wedlug mnie skalanie tych sztandarow - z nimi sie walczy, a nie defiluje do niewoli...

powód do dumy? no jeśli ktoś za bohaterów uwaza tchorzy i dezerterów to owszem.
_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
 
 
Franz
Admin

Dołączył: 23 Sie 2004
Posty: 1408
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2005-08-31, 18:34   

Jak się nie walczy za swoją sprawę i się jest upokarzanym to nie ma ochoty umierać za swojego oprawcę.
Masz za ciasne militarne spojrzenie liczą się też imponderabilia, o czym zresztą sam Bismarck również mówił.
 
 
 
Pudelek
I. Premier/Feldmarschall
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 3163
Skąd: Ober Lazisk, Oppeln
Wysłany: 2005-08-31, 18:58   

z całym szacunkiem, ale nazywanie Habsburgów oprawcami Czechów (szczegolnie na poczatku XX wieku) jest sporym nadużyciem... tak samo jak okupantami, wrogami itp. w 1914 na ulicach Pragi wiwatowali nie tylko Niemcy i Żydzi, ale także Czesi - więc ciężko tutaj mówic o jakiś oprawcach... Pepiki sami nie wykorzystali wielu okazji do podniesienia swojej i tak silnej pozycji w monarchii (np. dosc regularnie bojkotowali parlament) że w dużej mierze mogą mieć pretensje tylko do siebie, ze inne narody austriackie (nie tylko Niemcy) traktowali ich jak traktowali...

po za tym czy walka po stronie Rosjan byla walką za ich sprawę? zmieniliby orła austriackiego na Romanowów, króla z Franciszka Józefa na Mikołaja i pewno niewiele więcej, bo Rosjanie na zbyt duzo by im nie pozwolili, a pełna niepodleglosc bez opieki Rosji to byla czysta mrzonka. wielu Czechów walczyło później za bolszewików, więc tak naprawdę ciężko powiedziec na ile dezerterowali oni z pobudek politycznych i za co tak naprawdę walczyli. moim zdaniem główną przyczyną była po prostu chęć gnicia w okopach, po jakiejkolwiek ze stron frontu
_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
 
 
Franz
Admin

Dołączył: 23 Sie 2004
Posty: 1408
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2005-08-31, 19:41   

To zależy, z jakiego punktu patrzeć na to zagadnienie z naszego Austria jawi się dość sielankowo, ale Czechy to nie Galicja. Naród podnosi się do bycia właśnie narodem, a jego wszelkie wysiłki i aspiracje są hamowane przez czynnik niemiecki. Rzeczywiście określenie oprawcy jest chybione lepszym, będzie chyba określenie przeciwnicy.
Tutaj proszę szczególnie zwracać uwagę na ta odmienność interesów czeskich od naszych. Galicja była oazą polskiej kultury Czesi zaś byli w ciągłym konflikcie z ludnością niemieckojęzyczną i ich rozwój był zależy nie tylko od ich samych, ale od aktualnego układu sił. Dualizm był przegraną Czechów i był wymierzony dość czytelnie w nich. Stąd choćby niechęć do Madziarów.
To Czechy generowały najpoważniejsze spięcia w Przedlitawii i to Czesi byli najbardziej obrażeni na Austro-Węgry. Wiara w hasła panslawistyczne, Rusofilstwo Czechów było odpowiedzią na germanizacyjne zapędy władz. Wystarczy przytoczyć, co się stało z rządem Badeniego, gdy chciał dać więcej swobód w tym kraju – od razu był krzyk nacjonalistów niemieckich i rząd musiał upaść.
Inną sprawą jest to czy ta wiara w Rosje była słuszna czy nie, było w tym dużo naiwności, która skończyła się ostatecznie w 1968. Jednak to była jakaś odskocznia i nadzieja.
Zresztą niejednokrotnie władzę w Wiedniu pokazywały Czechom swoje lekceważenie dlatego nie można mieć pretensji do morale czeskiego żołnierza.
 
 
 
CK Tiger
II. Wicepremier/Generaloberst
A.E.I.O.U.


Wiek: 25
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2674
Skąd: Festung Krakau
Wysłany: 2005-09-01, 08:33   

Pudelek napisał/a:
Pepiki sami nie wykorzystali wielu okazji do podniesienia swojej i tak silnej pozycji w monarchii (np. dosc regularnie bojkotowali parlament) że w dużej mierze mogą mieć pretensje tylko do siebie, ze inne narody austriackie (nie tylko Niemcy) traktowali ich jak traktowali...

Prawda. W ogóle czeska polityka po 1867 sprowadzała się do plucia na dualizm i żądań o koronowanie się FJI na króla Czech... Krótko mówiąć, Czesi nie próbowali się w nowym porządku odnaleźć i wyciągnąć z niego jak najwięcej korzyści, a tylko próbowali go podważać, co było z góry skazane na niepowodzenie, biorąc pod uwagę, że byli w tej walce sami.

Pudelek napisał/a:
po za tym czy walka po stronie Rosjan byla walką za ich sprawę? zmieniliby orła austriackiego na Romanowów, króla z Franciszka Józefa na Mikołaja i pewno niewiele więcej, bo Rosjanie na zbyt duzo by im nie pozwolili, a pełna niepodleglosc bez opieki Rosji to byla czysta mrzonka. wielu Czechów walczyło później za bolszewików, więc tak naprawdę ciężko powiedziec na ile dezerterowali oni z pobudek politycznych i za co tak naprawdę walczyli. moim zdaniem główną przyczyną była po prostu chęć gnicia w okopach, po jakiejkolwiek ze stron frontu

Takie rusofilskie marzenie Czechów były na rękę wielu czeskim politykom - w końcu zawsze był ten kochany słowiański "Mesjasz", który ich wyzwoli z germańskich okowów... Zawsze można się na niego było powołać, a poza tym dzięki temu lud żywił jakąś nadzieję na niepodległość i zawsze była jakaś pożywka dla działaczy niepodległościowych.
A co do gnicia w okopach - to dezerterowano chyba właśnie z niechęci do owego gnicia...

Franz napisał/a:
Tutaj proszę szczególnie zwracać uwagę na ta odmienność interesów czeskich od naszych. Galicja była oazą polskiej kultury Czesi zaś byli w ciągłym konflikcie z ludnością niemieckojęzyczną i ich rozwój był zależy nie tylko od ich samych, ale od aktualnego układu sił. Dualizm był przegraną Czechów i był wymierzony dość czytelnie w nich. Stąd choćby niechęć do Madziarów.

Trzeba się zgodzić co do tego, że dualizm był klęską Czechów - wtedy też zrodziła się niechęć Czechów do Polaków. Bo w końcu bez naszego poparcia sami Niemcy i Węgrzy nie zdołali by tego ustroju wprowadzić. Całkiem sprytne to było - zgodziliśmy się na dualizm, niby o wiele dla nas mniej korzystny niż federacjonizm... Ale niekoniecznie. Bo gdyby powstało państwo federalne, to Ukraińcy pewnie wywalczyliby podział Galicji. Więc w zamian za obszerne swobody zaakceptowaliśmy dualizm (a przy okazji zostawiliśmy Czechów na lodzie :twisted: ).
_________________
Da donnern Kanonen, es blitzen die Säbel,
Da reiten Dragoner, es stürmen die Jäger,
Folgen dem tapf'ren Radetzky nach,
Ja, Radetzky nach, ja mit HURRAH!
 
 
RB
XX. Rekrut

Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 15
Skąd: galicja
Wysłany: 2009-01-27, 23:04   

28 c.k pp temat stary ale można coś więcej usłyszeć. http://ww6.tvp.pl/9556,20080227666412.strona. Są dwie części.
 
 
DariuszTylutki
XX. Rekrut

Dołączył: 22 Lis 2017
Posty: 1
Wysłany: 2017-11-22, 13:59   28 regiment piechoty

Mój dziadek służyl w tym regimencie i dostal się do niewoli rosyjskiej, gdzie zmarł, więc na pewno nie przeszedl na strone rosyjska.
_________________
Dariusz Tylutki
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group