Austro-Węgry Strona Główna Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Identyfikacja munduru oraz danych z pocztówki
Autor Wiadomość
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
  Wysłany: 2017-11-12, 20:59   Identyfikacja munduru oraz danych z pocztówki

Witam serdecznie!
Bardzo proszę o udzielenie mi informacji możliwie jak najszerszych o moim pradziadku z pocztówki ze zdjęciem wysłanej do żony z armii austro-węgierskiej.

Oto zdjęcia awersu i rewersu wspomnianej pocztówki:
https://www.fotosik.pl/zdjecie/db39a58f5d7f6331
https://www.fotosik.pl/zdjecie/42046ca9f392f2b4

Mój pradziadek Franciszek Siembida (ten siedzący na krześle) urodzony 22.12.1888 roku wg kalendarza gregoriańskiego (3.1.1889 wg juliańskiego), w miejscowości Majdan Modliborski w parafii Modliborzyce (okolice Janowa Lubelskiego) wyjechał z Ziemi Lubelskiej (Galicji) jako parolatek z rodzicami i rodzeństwem do Bośni, w granicach państwa austro-węgierskiego w okolice Prnjavora i Swinjar (miejscowość Seliste lub Cukale).
Właśnie z tamtego miejsca trafił do armii austro-węgierskiej.
Chciałbym uzyskać jak najwięcej informacji z zamieszczonej wyżej pocztówki. Może ktoś napisze jaki to mundur, stopień, formacja czy oddział, może szlak bojowy. Ciekawym są też pieczątki na odwrocie pocztówki, może one coś komuś powiedzą. Pieczątki w środkowej części są bardzo słabo zarysowane, ale może komuś się uda. Jak widać lewa część tekstu jest ucięta. O ile łatwo jest domyślić się samej treści, to trudniejsza jest sprawa co do miejsca wysłania/napisania listu. Jest tylko końcówka miejscowości w lewym górnym rogu oraz data. Może ktoś się domyśli, może to miejsce stacjonowania, bitwy?
Z tego co wiem (z przekazu babci i jej rodzeństwa) pradziadek wrócił z wojny po ok. 7 latach chyba około roku 1921. Ponoć opowiadał, że ich przetrzymano i nie chciano puścić po wojnie, ale nie wiem czy to była niewola. Również słyszałem opowieści jakoby miał pracować w szpitalu (polowym czy wojskowym), ale nie wiem czy to prawda czy może po prostu nie chciał mówić o walce i zabijaniu rodzinie.
Bardzo proszę życzliwych ludzi mających wiedzę w temacie o pomoc.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
 
 
Ursus
Hrabia
FAHNEN.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 5468
Skąd: Leżajsk (dawniej)
Wysłany: 2017-11-12, 21:10   

Cześć,

z fotki wyczytać się da tylko tyle, że był żołnierzem austro-węgierskich (raczej piechur, z pewnością nie kawalerzysta). Ze stempli natomiast, że trafił do rosyjskiej niewoli...
_________________
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-12, 21:31   

Dziękuję za szybką odpowiedź. Z tą niewolą może być coś na rzeczy, bo mogło mi się coś obić o uszy z opowieści babci jak byłem dzieckiem, ale to nic pewnego. Teraz pytanie czy w takim razie pocztówkę wysłał z niewoli rosyjskiej? Na jakiej podstawie stwierdziłeś tą niewolę? Czy skoro dostał się do niewoli to powinien być na listach strat? Czy niepełna nazwa miejscowości może być miejscowością na terytorium Rosji? Czy ktoś dałby radę wydedukować jaki to regiment, stopień itp. Na przykład do jakich oddziałów rekrutowano Polaków z okolic Prnjawora, Swinjar w północnej Bośni? Polaków było tam sporo. Czy mógł być sanitariuszem, a może w niewoli go do tego wykorzystano?
Piszcie proszę drodzy mądrzy ludzie co wiecie.
 
 
Incubus
VIII. Radca/Major
Zwykły przechodzień


Dołączył: 18 Wrz 2010
Posty: 998
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-12, 22:08   

Miejsce nadania pocztówki, co widać na stemplu, to uzbecki Taszkent.
_________________
Spodobało się Panu Bogu umieścić nas na granicy światów i epok, stąd nasze szczególne doświadczenia! [A. Stojowski]
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-12, 23:24   

Dzięki Incubus, właśnie do tego też doszedłem. Zawsze to jakaś wskazówka. Ciekawią mnie te napisy na tych ledwo widocznych stemplach, też chyba cyrylica, ale nie mogę odczytać. Zresztą w Bośni cyrylica też była używana. Ciekawe czy pradziadek był tam w niewoli w Taszkencie? Ciekawe gdzie został przydzielony, czy znaczenie miała narodowość polska czy miejsce zamieszkania Bośnia?
Przyjmuję każdą informację i pozdrawiam.
 
 
Ursus
Hrabia
FAHNEN.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 5468
Skąd: Leżajsk (dawniej)
Wysłany: 2017-11-13, 08:44   

Jak to zwykle bywało w naszej armii, o przydziale do jednostki decydowało miejsce zamieszkania. Przy czym już w trakcie wojny mógł trafić tak naprawdę do dowolnej jednostki – decydowały aktualne potrzeby.

Na niewolę wskazują trzy stemple: kasownik (datownik) z napisem Taszkient, trójkątny stempel wydziały cenzury ZNB z Wiednia, co oznacza, że korespondencja przyszła via skandynawskie kraje neutralne i prostokątny stempel, który zapewne także przystawił cenzor. Opracowywałem korespondencję dwóch jeńców, więc się tego naoglądałem.
_________________
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.
  
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 37
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6662
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-13, 09:29   

Bardzo ciekawe, bo jako imigrant (Majdan Modliborski to już Królestwo, chociaż do granicy na Bukowej były dwa rzuty beretem; to była część Galicji, ale do 1815 r.) powinien dostać gdzieś prawo swojszczyzny. Tylko nie wiadomo gdzie. I sądzę, że właśnie ta swojszczyzna powinna mieć znaczenie kluczowe.

Skan pocztówki ucięty, ale czy chodzi o obóz w miejscowości Skobielew? Czyli dziś Ferganę w Uzbekistanie:
https://ru.wikipedia.org/wiki/Фергана

Jedyny Franciszek Siembida, jakiego znalazłem na listach strat, służył w 90.IR, ale jest różnica jednego roku w dacie urodzenia, więc chyba to nie on.

Przepraszam za wścibstwo, ale troszkę znam tamte strony. Czy ktoś z rodziny mieszka jeszcze w tej okolicy? W szczególności chodzi mi o rejon Malińca/Osówka, skąd znana jest mi nazwa (może potoczna) "Siembidówka" ?
_________________
Čeští vojáci bojující za císaře nebyli žádní Švejci
  
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-13, 12:51   

Dzięki Ursus czyli to niemal pewne z tą niewolą. W Taszkiencie lub okolicach był prawdopodobnie rosyjski obóz jeniecki, wynika to między innymi z relacji innych ludzi, których protoplaści byli tam zsyłani. Nie wiem czy zauważyłeś, ale wyżej pieczątki prostokątnej znajduje się jeszcze jedna tylko prawie niewidoczna. Może udałoby się coś w programie graficznym coś zobaczyć, bo gołym okiem chyba się nie odczyta nic, może spróbuję w wolnym czasie.

Co do twojej wypowiedzi Trotta to po kolei. Do Bośni mój pradziadek, Franciszek Siembida syn Jana, trafił jako parolatek (6-8 latek wg relacji babci i jej sióstr) w latach 90-tych XIXw, powiedzmy okolice 1895r. Ale nie wiem czy to jest prawdą, gdyż jego najmłodszy brat Jan urodził się jeszcze w1903r. w Królestwie, a to wiem ze strony publikującej dokumenty archiwum. Taka rozbieżność można nazwać sporą. W tych dwóch przypadkach jednak możliwość wyjazdu do byłej Jugosławii jest możliwa, gdyż polscy rolnicy osadzali się tam w latach powiedzmy 1890-1905. Więc mógł na Bałkany trafić jako kilkunastolatek. Ludzie którzy się tam osadzali wyruszali najczęściej z zaboru austriackiego za tzw. chlebem. Zmuszała ich do tego sytuacja, coraz to większe rodziny nie mogły się wyżywić z tej samej ziemi (tzw. głód galicyjski). Kierunki imigracji były różne - Brazylia, Kanada, Stany Zjednoczone i właśnie Bośnia. Polityka Benjamina Kallaya w Cesarstwie Austro-Węgierskim miała na celu zasiedlić Bośnię aby zaludnić miejsca niezaludnione, podnieść kulturę rolną kraju, ale przede wszystkim rozbić jedność bośniackich Serbów, o których wystąpienia się obawiano w Cesarstwie. Tym samym polscy wychodźcy mieli teoretycznie super warunki. Ziemia za darmo (minimum powyżej 10ha) dzierżawiona na 10 lat, która przechodziła na własność po tym okresie. Warunkiem głównym było płacenie podatków, z których przez pierwsze trzy lata byli zwolnieni. Ale nikt im nie powiedział, że ziemia to las, który muszą wykarczować, kilkumetrowe dęby w obwodzie... Ojciec pradziadka mieszkali w Szeliszczach i/lub Ciukałach, tam prawdopodobnie dostali ziemię.
Ale wracając do Twojej wypowiedzi to czy ta własność ziemi w Bośni to ta określona przez Ciebie "swojszczyzna"?
Z twojej wypowiedzi zrozumiałem, że Majdan nie był w Galicji, być może, bo nie znam dokładnej granicy, a jeśli Ci chodzi o Bukową Górę to rzeczywiście jest koło Zwierzyńca na Roztoczu, chybą że o inną Bukową chodziło. Nie wiem dokładnie pod którym zaborem był Majdan, ale metryka urodzenie jest pradziadka jest po rosyjsku, co by sugerowało zabór rosyjski. Majdan znajdował się przy granicy zaboru rosyjskiego i austriackiego tylko po której stronie, jest to do sprawdzenia.
Jeśli chodzi o skan to jego obraz przedstawia pełne pole oryginału. To oryginał został ucięty, ale nie wiem w jakich okolicznościach, bo pewnie to było dawno.
Jeśli chodzi o listę strat to podeślij mi linka w wolnej chwili to zobaczę. Ale musimy pamiętać, że pradziadek Franciszek powołany został z Bośni, gdzieś pewnie na początku wojny, bo nie było go siedem lat, wrócił gdzieś około 1921, co dawałoby 1914r. Drugą sprawą jest data urodzin, która jest opisana w akcie urodzenia wg kalendarza gregoriańskiego oraz juliańskiego stosowanego w Rosji. Fakt ten daje kilkanaście dni różnicy, co przy urodzeniu przy końcu roku daje dwa roczniki 1888 i 1889 w dwóch różnych kalendarzach, a jaka jest na liście strat?
Co do Twojego wścibstwa to nie ma problemu jesteśmy tu żeby sobie pomagać, a raczej ja jestem tu żebyście to Wy mi pomogli. Rzeczywiście Maliniec i Osówek są położone blisko Majdana. Byłem w tych okolicach w czerwcu tego roku a mieszkam na Dolnym Śląsku i mam tam ok. 600km. Jest rzeczywiście taka miejscowość czy raczej miejsce pod nazwą Siembidy, jest to tzw. rybakówka obok stawów i pytając w Gwizdowie pewnej rodziny Siembidów (choć nie wiem czy to moja rodzina, ale pewnie tak) faktycznie kiedyś chyba tam mieszkali Siembidowie, ale teraz nie byli pewni czy ktoś tam w ogóle mieszka. Nazwa pewnie jest potoczna i wzięła się od nazwiska (jak wiele innych miejscowości), ale na niektórych mapach jest zaznaczana. Na Majdanie odnalazłem córkę kuzyna pradziadka Franciszka. Jeszcze tam mieszka. Co do Osówka to też tam kiedyś chyba mieszkali Siembidowie, ale nie jestem pewien.
Pozdrawiam i oczekuje Waszych informacji, wszystkie przyjmuje na tzw. "klatę".
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 37
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6662
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-13, 13:30   

Co do listy strat - wejdź na:
http://kramerius.nkp.cz/k...erlustliste+531

i dalej trzeba już na piechotę przeglądać. Strona 52. Data to 1890, więc niezbyt pasuje. Ale wymieniony tam Franz Siembida pochodził (miał swojszczyznę) w Dąbrowicy k. Ulanowa. Możliwe, że daleki krewny.

Swojszczyzna (prawo swojszczyzny, Heimatrecht) to była przynależność do gminy. Można ją było nabyć automatycznie, rodząc się w danej gminie, gdy rodzice mieli tam swojszczyznę (w razie wątpliwości chyba decydowała swojszczyzna ojca). Przy przenosinach trzeba było być przez gminę przyjętym - swojszczyzna była nadawana. Gmina w niektórych wypadkach nie mogła odmówić przyjęcia, np. jeśli ktoś w danej gminie odpowiednio długo mieszkał. Pobór do wojska odbywał się właśnie na zasadzie swojszczyzny, myślę że wg tegoż klucza podawane są miejscowości na listach strat. Swojszczyzna z reguły pokrywała się z miejscem urodzenia i zamieszkania - no ale w omawianym wypadku tak być nie mogło.

Chodziło mi o Bukową - rzeczkę. Na tym terenie granica szła - patrząc od wschodu - wzdłuż Bukowej, aż do rejonu Łążka-Domostawy. Łążek był w Królestwie, Szwedy i Domostawa już w Galicji. Potem granica odrywała się od rzeczki i szła przez moment w kierunku północno-zachodnim, tak że Kochany były galicyjskie, a Gwizdów, Świdry, Sembidy (!) leżały w Królestwie. Granica szła dalej pomiędzy Lipą (Królestwo) a wszystkimi Rzeczycami i Kępami Rzeczyckimi. Lasy, stawy i rzeczki - pewnikiem był tam przemytniczy raj :smile: Żeby było śmieszniej, dawną granicę między Galicją a Królestwem "odtwarza" w rejonie Łążek Garncarski-Domostawa dzisiejsza granica województw podkarpackiego i lubelskiego.

Na starych mapach faktycznie są "Sembidy" - w ten sposób oznaczone jest miejsce na zachód od Świdrów i od łuku drogi ze Świdrów w stronę Bani - zapewne gdzieś na początku dzisiejszego kompleksu stawów. Rybakówka by się zgadzała. Natomiast znane mi opowieści o Siembidach lokalizują osoby o tym nazwisku na północny wschód od Malińca, nad potoczkiem Łukawica. Bardzo możliwe, że to wszystko wzięło się od jednej rodziny.
_________________
Čeští vojáci bojující za císaře nebyli žádní Švejci
  
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-13, 15:47   

Jeśli chodzi o tego Franza z listy strat to już chyba kiedyś widziałem go na tej liście i rzeczywiście to chyba nie mój pradziadek. Ciekawym jest to co piszesz odnośnie granic między Królestwem Polskim a Galicją. Jak rozumiem była to granica zaboru austriackiego i Królestwa (zaboru rosyjskiego)? Pradziadek Franciszek urodził się i mieszkał w Majdanie Modliborskim, zaś jego ojciec Jan urodził się w studzieńcu a mieszkał w Majdanie pokazuje akt ślubu, oto fragment: "Działo się w posadzie Modliborzyce dnia trzeciego /piętnastego Lutego tysiąc osiemset osiemdziesiątego siódmego roku o godzinie drugiej po południu. Oznajmiamy, że w przytomności świadków: Jana Spyta trzydzieści lat liczącego oraz Tomasza Popielarza czterdzieści sześć lat liczącego od urodzenia, obydwóch rolników zamieszkałych w Majdanie Modliborskim, w dniu dzisiejszym zawarty został religijny związek małżeński pomiędzy Janem Siembidą /Яном Сембеда/, rolnikiem, kawalerem, urodzonym we wsi Studzieniec Galicji Austriackiej, zamieszkałym w Majdanie Modliborskim, dwadzieścia sześć lat liczącym od urodzenia, synem Wojciecha i jego zmarłej żony Marianny Szkutnikówny - a Józefą Kotwicówną /Юзефою Котвицовною/, rolniczką, panną, urodzoną i zamieszkałą w Majdanie Modliborskim, dwadzieścia dwa lata liczącą od urodzenia, córką Franciszka i jego zmarłej żony Marianny Parchetówny."
Ale owa swojszczyzna reasumując nie świadczyła o poborze Franciszka z Bośni do armii. Świadczyć może jednak o łatwiejszym "przejściu" jego ojca Jana z Królestwa do Galicji Austriackiej celem przemieszczenia się już w ramach kraju Austro-Węgry do Bośni, która do tego kraju należała. Ponoć było dużo przypadków ucieczek do zaboru austriackiego, gdzie żyło się łatwiej.
Pewnie Siembidowie to jedna wielka rodzina, mimo że teraz się nie znają. Na Gwizdowie są Siembidy, na tzw. drugim Gwizdowie (na płn.-wsch. w lesie) też potomkowie mieszkają. Studzieniec gdzie urodził się Jan ojciec Franciszka to parafia Pysznica do Ulanowa już niedaleko.
Cały czas mnie trapi do jakiego oddziału c.k. armii trafił pradziadek Franciszek?? Gdzie brano ich z okolic Prnjavora, Swinjar, Banjaluki??
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-14, 12:41   

Rzeczywiście Fergana w latach 1907-24 nosiła nazwę Skobielew (ewent. Skobelev) ale w liście mamy końcówkę ~belew więc nie jestem pewien i trochę jest oddalona od Taszkientu. Ale może jest to spolszczenie nazwy lub błąd.

Cały czas proszę jeśli ktoś ma wiedzę o mobilizacji pradziadka to piszcie. Może coś ze zdjęcia, munduru, jakiś stopień oddział, może coś uda się dopasować co do miejsca poboru - północna Bośnia, okolice Prnjavora, Banjaluki.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 37
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6662
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-14, 12:48   

Kłopot w tym, że sam mundur niczego nie powie. Może jeszcze gdyby zdjęcie było kolorowe, no ale nie jest z oczywistych powodów...

Teoretycznie gdyby ktoś miał swojszczyznę w Bośni, to największe szanse miałby trafić do jednostek bośniacko-hercegowińskich (b-h pułki piechoty, b-h batalion strzelców. Ale tam raczej noszono fezy, z niewielkimi odstępstwami.

Ale tak mnie tknęło. Jeżeli Jan, ojciec Franciszka, był obywatelem austriackim, to może Franciszek dostał swojszczyznę po ojcu?

Poczta mogła iść przez Taszkient, to po drodze z Fergany. A na listach strat nazwa była zapisywana właśnie "Skobelew". Zauważ też, że stempel jest wbity dopiero osiem dni po datowaniu pocztówki (15 IV st.stylu, czyli 28 IV n. stylu).
_________________
Čeští vojáci bojující za císaře nebyli žádní Švejci
  
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-14, 13:04   

Fezy kojarzą mi się z krajami arabskimi, ale w Bośni byli też muzułmanie. W tamtych latach na pewno, po niedawnym panowaniu Imperium Osmańskiego, była ich większość ale czy zdecydowanie zdecydowana?? Na początku pierwszej wojny światowej w okolicach Prnjavoru było szacuję pewno ponad 10tyś. Polaków, do tego dochodzą jeszcze Rusini, Czesi, chyba Słowacy, Niemcy, trochę Włochów. Czy dla nich może stworzono osobny oddział, ewentualnie osobny rodzaj munduru (choć wątpliwe), czy była możliwość przeniesienia Polaków do polskich oddziałów galicyjskich, trochę to było daleko, sam nie wiem.

W 1914 pradziadek miał już najprawdopodobniej ziemię w Bośni na własność.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 37
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6662
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-14, 13:18   

Ale czasami z różnych powodów swojszczyzny nie zmieniano. Bez dodatkowych informacji dalej nie ruszymy...

Nie napisałem, że ze zdjęcia wynika tylko tyle, że obaj panowie mają stopnie najniższe, czyli jeśli piechota, to szeregowcy. Na kołnierzu pusto, a przy czymkolwiek wyższym widzielibyśmy gwiazdki.

Na listach strat znalazłem np. Karla Gorskiego (Górskiego) z Seliste, który trafił do 2.pułku bośniacko-hercegowińskiego. Nazwisko i imię mało muzułmańskie. Więc nie sądzę, by robiono różnice przy poborze.

W pułkach bośniackich fez (z początku czerwony, potem w kolorze munduru) był regulaminowym nakryciem głowy.
_________________
Čeští vojáci bojující za císaře nebyli žádní Švejci
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-14, 13:32   

Z tym austriackim obywatelstwem Jana to nie wiem. Teoretycznie urodził się w Studzieńcu Galicji Austriackiej, ale nie wiem gdzie mieszkał jego ojciec Wojciech. Z aktu ślubu Jana wynika (miał wtedy 26 lat), że urodził się w Studzieńcu, ale mieszkał już w Majdanie Modliborskim w Królestwie bodajże. Franciszek urodził się w Majdanie. Jakoś udało się im wyjechać do Bośni, która była terenem austo-węgierskim. Nie wiem czy miał obywatelstwo austriackie (nie znam ówczesnych zasad), ale pewnie mógł mieć. Franciszek wziął ślub w 1912 roku. I zamieszkał w Ciukałach. Jego ojciec Jan mógł mieszkać w Seliszczach - wioskę z boku, ale to muszę zweryfikować. Na pewno zmuszano ich do przyjęcia obywatelstwa jak powstało Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców. ale to już było po Monarchii Austro-Węgier.
A gdyby miał swojszczyznę po ojcu??
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 37
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6662
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-14, 13:45   

Gdyby miał swojszczyznę po ojcu, to największe byłoby prawdopodobieństwo, że go wcielono do 90.Pułku Piechoty w Jarosławiu albo 17. Pułku Piechoty Landwehry w Rzeszowie. Na Landsturm był raczej za młody.
_________________
Čeští vojáci bojující za císaře nebyli žádní Švejci
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-14, 14:05   

Ze stopniem podejrzewałem, ale chciałem się upewnić. Równie logicznym by był pobór do oddziałów bośniackich.

Nazwisko Górski jest spotykane w Bośni w tamtym czasie. Więc pewno do armii trafił z Bośni.

Jeśli fez był regulaminowym nakryciem głowy w oddziałach bośniacko-hercegowińskich to w sumie Franciszek jak i jego kolega (nie mając fezu na głowie) mogliby służyć w oddziałach nie bośniackich, ale jakich, w jaki sposób i gdzie?? Można by sądzić, że zdjęcie zrobiono w niewoli, czy istnieje możliwość zmiany munduru, nie wiem do zdjęcia lub łagrowy przydział??. Tak w sumie teoretyzuje.

Co z opowieściami o byciu pracownikiem szpitala? Czy jeśli są prawdziwe, to czy miał szansę dostać się do niewoli (szpitale raczej były na tyłach jak myślę)? Może był sanitariuszem, a może tylko tak opowiadał rodzinie po powrocie, szczędząc im tym opowieści o frontowych masakrach.

Jeżeli mu swojszczyzny nie zmieniono to rozumiem, że miał tę galicyjską, na podstawie miejsca urodzenia ojca? Jeszcze jedno, żeby dostać ziemię w Bośni polski rolnik musiał spełnić kilka warunków, poza nieposzlakowanej opinii i podobnymi musiał jeszcze mieć określoną ilość pieniędzy. Częst sprzedawali swoje dobytki w Galicji, ewentulanie w inny sposób zbierali te kwoty. W przypadku sprzedaż czy traci swojszczyznę?? Z góry mówię, że nie wiem jak było u Jana.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 37
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6662
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-14, 14:54   

Nic nie wiem o tym, jak się traciło swojszczyznę.

Szpital mógł pójść do niewoli np. z Twierdzą Przemyśl.

Przy mundurze zastanawia mnie jego wyjątkowo dobry stan - przynajmniej tak to wygląda. No ale nie wiemy, kiedy Franciszek dostał się do niewoli. Możliwe że niedługo przed wysłaniem pocztówki (to by wyjaśniało jego prawdopodobny brak na listach strat - dane o miejscu pobytu jeńców przychodziły ze sporym opóźnieniem).

Być może niebośniaków z Bośni brano do jakichś służb tyłowych, taborów etc. Z okręgu korpuśnego XV (Sarajewo) uzupełniał się np. 7.Batalion Saperów. Wygląda mi na to, że tylko ta jednostka spośród niebośniackich mogła mieć żołnierzy z Bośni, przynajmniej wg przedwojennych porządków.
_________________
Čeští vojáci bojující za císaře nebyli žádní Švejci
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-14, 15:19   

Poczytałem troszkę o tej swojszczyźnie. I tak, Jan urodził się we wsi Studzieniec Galicji Austriackiej, mieszkał w Majdanie Modliborskim poza Galicją Austriacką. Gdzie mieszkał ojciec Jana - Wojciech, jeszcze nie wiem i nie wiem gdzie też mieszkał. Ale w aktach parafii Modliborzyce go nie znalazłem, możliwe więc z dużym prawdopodobieństwem, że mieszkał W Galicji Austriackiej (może parafia Pysznica, może Nisko). Jeśli tak było to musiał posiadać swojszczyznę w którejś gminie Galicji. Wielce prawdopodobne, że mogło być tak, iż Jan dziedzicząc poprzez prawo swojszczyzny po ojcu Wojciechu przynależał do jednej z gmin Galicji Austriackiej, a później zamieszkał w Majdanie Modliborskim (nie wiem czy z ojcem Wojciechem). Tam też wziął ślub i urodził się między innymi Franciszek (najstarszy - mój pradziadek). Gdy było ciężko żyć w Majdanie, może poprzez prawo swojszczyzny, w jakiś sposób przenieśli się do Galicji, aby wyemigrować do Bośni, zachowując swoje prawo swojszczyzny. I teraz pytanie czy będąc daleko w Bośni Franek, dziedzicząc swojszczyznę po ojcu Janie, został powołany do cesarskiej armii na podstawie swojej przynależności gminnej (swojszczyzny) i trafił do któregoś oddziału galicyjskiego, a nie bośniacko-hercegowińskiego?? Odległość była spora i wydaje się to nielogiczne ale... kto wie?? Czy jest to możliwe?
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 37
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6662
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-14, 15:28   

Myślę że dość prawdopodobne. Odległość to jedna sprawa, ale ta armia dbała o jeszcze jedno: aby w miarę możliwości żołnierze dogadywali się z oficerami oraz sami między sobą. Owszem, galicyjski Polak mógł przez parę lat nauczyć się miejscowych języków, ale być może nie musiał, jeśli mieszkał na terenie zwartego polskiego osadnictwa czy nawet niewielkiej, ale polskiej osady. Natomiast w pułku jarosławskim na pewno by się z kolegami porozumiał.

Od takiej rejonizacji na pewno mogli uwolnić się jednoroczni ochotnicy, ale oni musieli mieć maturę.
_________________
Čeští vojáci bojující za císaře nebyli žádní Švejci
 
 
j-----s
XX. Rekrut
Jarek

Dołączył: 12 Lis 2017
Posty: 11
Wysłany: 2017-11-14, 16:01   

Pradziadek raczej nie był wykształcony. Co do języka to w 1914r. Franciszek przebywał już minimum 10-11 lat w Bośni i myślę, że język znał, bo jest podobny do polskiego. Moja babcia przyjechała do Polski w wieku 15 lat a władała językiem do późnych lat życia, ale ona miała z nim styczność od urodzenia, a z jej ojcem Franciszkiem było inaczej. Faktem jest, że było to zwarte społeczeństwo okolicznych wiosek polskich, ale były też wioski mieszane z Serbami np. właśnie Ciukały. Oczywiście, że mógł gorzej władać językiem.

Ciekawym jest też ten Franz na liście strat legitymujący się swojszczyzną w Dąbrowicy k. Ulanowa.
Jeśli na liście strat zapisywano swojszczyznę, a nie np. miejsce urodzenia czy zamieszkania, to poprzez dziedziczenie swojszczyzny teoretycznie mógł być to mój pradziadek, jeśli swojszczyzna jego dziadka Wojciecha i ojca Jana byłaby Dąbrowica k. Ulanowa. Na razie nie wiem nic o Wojciechu, gdzie mieszkał i gdzie się urodził. Drugą sprawą byłby rok urodzenia, który się nie zgadza. Teoretycznie możliwe ale chyba tylko teoretycznie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group