Austro-Węgry Strona Główna Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
47 Rezerwowa Dywizja Piechoty
Autor Wiadomość
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2010-05-10, 08:46   47 Rezerwowa Dywizja Piechoty

Pytanie do znawców tematu - gdzie mogę znaleźć jakiekolwiek informacje nt. składu, szlaku bojowego, itp. tejże dywizji? Nieco wiedzy zaczerpnąłem już z Internetu (linki m.in. dzięki uprzejmości Allonsanfana):
http://en.wikipedia.org/w...(German_Empire)
http://www.1914-18.info/erster-weltkrieg.php?u=396
http://www.armianiemiecka.tpf.pl/
ale być może jest coś jeszcze. Nie ukrywam, że interesowałyby mnie również pozycje książkowe dot. tej dywizji lub całości armii niemieckiej w 1915 r. i jej walk na Froncie Wschodnim (47 Rez. DP walczyła m.in. pod Gorlicami i na lubelszczyźnie).

Oczywiście poszukiwania prowadzę również indywidualnie, ale jakby ktoś coś wiedział na w/w temat to byłbym bardzo wdzięczny :wink:
 
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6647
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2010-05-10, 22:59   

Sformowana we wrześniu 1914, rzucona na krótko na zachód, potem przerzucona na front wschodni. Trafiła w końcu listopada do Krakowa, skąd przerzucono ją pod Limanową. Dowódcą w 1914 był generał Alfred von Besser.

EDIT: W drugim linku który podałeś masz kompletną kronikę jej działań, czegóż Ci jeszcze trzeba :D
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2010-05-11, 06:36   

Mapek i szkiców oraz nieco dokładniejszych relacji z walk jakie prowadziła (najbardziej zależy mi na tych z terenów lubelszczyzny) ;)
 
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-05, 11:40   Re: 47 Rezerwowa Dywizja Piechoty

pablo napisał/a:
Nie ukrywam, że interesowałyby mnie również pozycje książkowe dot. tej dywizji lub całości armii niemieckiej w 1915 r. i jej walk na Froncie Wschodnim (47 Rez. DP walczyła m.in. pod Gorlicami i na lubelszczyźnie).

Oczywiście poszukiwania prowadzę również indywidualnie, ale jakby ktoś coś wiedział na w/w temat to byłbym bardzo wdzięczny :wink:


Książkowych pozycji raczej nie zaproponuję, za wyjątkiem książki K. Garduły i L. Ogórka "Śladami I wojny światowej między Rabą a Dunajcem". Niestety wyszło to ponad 20 lat temu w dość niewielkim nakładzie. Nie ma tam też wielkich szczegółów co do działań 47 DPRez, choć przydatne informacje jak najbardziej.

Dywizja walczyła w ramach operacji limanowsko - łapanowskiej, odgrywając tam dość ważną rolę. Możesz szukać cmentarzy wojennych z jej żołnierzami w rejonie Żegociny, Łąkty i Leszczyny- liczba zabitych zsumowana poraża, jeśli wziąć pod uwagę, że to była tylko jedna dywizja! Sądząc po pochowanych na innych cmentarzach, dywizja przez rejon Brzeska dotarła potem nad Dunajec i tam na linii doczekała wiosny. Co do bitwy pod Gorlicami udział 47 DPRez zależy od tego, jak rozumieć granice tejże bitwy - w rejonie Gorlic się nie pojawiła, ale uczestniczyła w całej operacji, forsując Dunajec w ramach akcji 4 C. i K. Armii mniej więcej w rejonie Żabna i Niedomic. Niestety nic mi nie wiadomo o dalszych losach tej jednostki.
 
 
Ursus
Hrabia
FAHNEN.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 5511
Skąd: Leżajsk (dawniej)
Wysłany: 2010-11-05, 11:54   

Książka "Śladami I wojny światowej między Rabą a Dunajcem" jest w BG UMCS. Jakby co, to mam ksero, ale Pawłowi raczej się nie przyda.
A 47. dywizja tłukła się też na moim terenie, pod dzisiejszą Stalową Wolą.
_________________
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2010-11-05, 13:07   

Ano tak, krwawe walki w Beskidach to był tylko początek trudnej drogi tej dywizji.
Tak na marginesie dziwnym trafem jestem ściśle związany geograficznie z dużą częścią jej szlaku bojowego - poczynając od Stalowej Woli (gdzie mieszkałem do czasów studenckich) poprzez Kraśnik (gdzie się urodziłem) aż po Markuszów (gdzie mieszkam obecnie), chłopaki z 47-ej w 1915 r. "byli zawsze w pobliżu" ;)
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
Ursus
Hrabia
FAHNEN.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 5511
Skąd: Leżajsk (dawniej)
Wysłany: 2010-11-05, 13:20   

Masz powód żeby uwierzyć w reinkarnację :D
_________________
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-05, 13:22   

Strzegą Cię niczym Giewont- Śpiący Rycerz pilnuje Podhala. Tylko on za podhalanami nie łazi :lol:
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2010-11-05, 14:55   

Jak znajdę jakiś fajny obrazek/zdjęcie to może uczczę ich na forumowym avatarze ;)
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-11-11, 19:39   

Być może w Wojnie Galicyjsskiej opis działań 47 niemieckiej dywizji piechoty nie jest bardzp rozbudowany, ale bynajmniej nie została ona pominięta, chociaż ksiażka poswiecona byla armii austro-węgierskiej.

Pozwalam sobioe przytopczyć fragmenty dotyczące przedmiotowej formacji:

1. Nie tracąc czasu na długie przygotowanie artyleryjskie, alpejscy strzelcy z Tyrolu wspierani przez dywizję niemieckiej piechoty i spieszone dywizje węgierskiej kawalerii brawurowo wdarli się w pozycje wroga i nacierając w kierunku północno-wschodnim zdobyli już w pierwszych godzinach znaczny obszar Pogórza Wielickiego. Wkrótce dotarli doliną rzeki Stradomki do Góry św . Jana na południe od Łapanowa i Rajbrotu, skąd rozciągała się wspaniała panorama widokowa na Beskid Wyspowy, Gorce i Pogórze Wielickie. [ WG, s. 139]

2. W tym samym krytycznym dniu 6 grudnia uderzyła spod Łososiny Dolnej 14 dywizja VIII korpusu armii Brusiłowa. Postępowała ona doliną rzeki o tej samej nazwie i wnet zagroziła odcięciem austro-węgierskiej 6 dywizji kawalerii, zadając jej porażkę pod wsią Jaworzna. Widząc to, walcząca obok 47 pruska dywizja posiłkowa zatrzymała swe uderzenie wymierzone w Wiśnicz i przeszła do obrony na linii Leszczyna-Rajbrot. Walki na tym odcinku były niezmiernie krwawe, gdyż zarówno rosyjska taktyka atakowania falami, jak i brak doświadczenia w walkach obronnych na linii pozbawionej umocnień przeniesionych z zachodniego frontu Niemców, przynosiły tragiczne żniwo, widoczne po dziś dzień w postaci malowniczo położonych cmentarzy wojennych. [ WG, s. 145]

3. Austro-węgierskie włamanie w południowo zachodni front galicyjski przypominało teraz klin oparty z jednej strony o Wisłę na północny zachód od Wieliczki, zaś z drugiej o Dunajec na zachód od Łącka, podczas gdy jego szpic docierał w okolice Rajbrotu zbliżając się do Lipnicy Murowanej. Rozdzielał on wyraźnie walczące tu wojska c i k. na dwa odcinki: północno zachodni i wschodni. Na pierwszym z nich oddziały grup Křitka, Ljubicicia i Rotha niepowstrzymanie, choć niezmiernie wolno posuwały się naprzód, tocząc mordercze boje wręcz, na północ od rzeki Stradomki pod Leszczyną, Krasnem, Słupią , Sobolowem, Grabiną, Buczyną, Wichrasem i Gdowem. W samym ostrzu klina pod Rajbrotem krwawiła bez możliwości posuwania się naprzód sprzymierzeńcza 47 pruska dywizja piechoty, dowodzona przez generała von Bessera. Najcięższe walki toczono tu pod Łąktą i Żegociną, szczególnie zaś o górujące tu nad okolicą wzniesienie Kobyła, gdzie 217., 218. i 219. pruskie rezerwowe pułki piechoty wsparte 24. pułkiem austro-węgierskiej landwery i 19. rezerwowym batalionem strzelców usiłowały powstrzymać główne uderzenie 14. dywizji rosyjskiej należącej do VIII korpusu Brusiłowa. Wzgórze przechodziło z rąk do rąk w następujących po sobie atakach i kontratakach, z których każdy kosztował setki zabitych i rannych, aż wreszcie wieczorem 8 grudnia udało się je opanować Rosjanom. Byli oni jednak tym tak skrajnie wyczerpani, że nie mogli wykorzystać tego sukcesu, który okazał się zresztą nie trwały. Już następnego ranka wzniesienie odbili znów węgierscy huzarzy sprawiając przy tym przeciwnikowi krwawą łaźnię...O zajadłości walk na północnym skrzydle tego odcinka świadczą słowa naocznego świadka wydarzeń, rolnika Marcina Krawczyka z Żegociny: „Rosjanie wkroczyli do Rajbrotu, zajęli okoliczne lasy prowadząc ożywioną działalność patroli kozackich, które mocno ostrzeliwano z broni maszynowej, ręcznej i artylerii stojącej na polach dworskich. W następnych dniach walki toczyły się na Królówce, Połomni i we wsi. Rosjanom udało się tu przerwać linie obronne oddziałów węgierskich, a nawet zabrać nieco jeńców...Po kilku dniach Rosjan wyparła kawaleria węgierska przy silnym oporze w rejonie kościoła i Żarnówki, gdzie z pomocą przyszły wojska pruskie. Po skończonej walce około 4 popołudniu Żegocina została oczyszczona z Rosjan...Pobojowisko przedstawiało okropny widok, pola pokryte były zabitymi Prusakami, Rosjanami i Austriakami. Obok mnóstwo broni i materiałów zrabowanych przez Rosjan i ukrytych w okopach Wojska nie mogąc sobie poradzić z chowaniem zabitych zmusiły do tego chłopów pod kierownictwem wójta Szymona Piecha”. [ WG, s. 145-146]

4. Determinacja żołnierzy wynikała z różnych pobudek : Tyrolczykom i Słoweńcom dodawała sił tradycyjna, legendarna wierność dla domu habsburskiego, a niemieckim sprzymierzeńcom przyświecała w walce przysłowiowa cnota żołnierska i poczucie obowiązku. Węgrzy walczyli z niezwykłym poświęceniem i entuzjazmem dla chwały i ocalenia swej ojczyzny odzyskanej ugodą z 1867 roku. Z tym samym zapałem z jakim ich ojcowie i dziadowie walczyli przeciw uzurpatorowi – cesarzowi Franciszkowi Józefowi w czasie Wiosny Ludów, ich synowie i wnuki umierali teraz dla niego jako prawowitego króla konstytucyjnego, ukoronowanego mistyczną Koroną Świętego Stefana. Wielu z nich walczyło również w swym przekonaniu o wyzwolenie Polski spłacając tym samym dług zaciągnięty sześćdziesiąt sześć lat wcześniej. Szczególną rolę w bitwie odegrali Polacy. Wielokrotnie wspomniano ich dzielną postawę w legionach Piłsudskiego, gdzie polskimi znakami i komendą manifestowali obecność nieistniejącego jeszcze przyszłego państwa. Polacy stanowili również większość załogi twierdzy krakowskiej, lwowskiego korpusu Ljubicicia, oraz oddziałów landwery i landszturmu w okolicach Limanowej. Z nich też składała się prawie w połowie 47 dywizja pruska, skrwawiona pod Rajbrotem, gdyż pochodziła ona w przewadze z Wielkopolski. Niezależnie od przynależności armijnej wszyscy Polacy bronili własnej ziemi i umierali z myślą o przyszłej niepodległości ojczyzny. Tragedią bitwy było jednak to, iż wielu z nich było zmuszonych strzelać do swych rodaków z Królestwa i z Litwy wcielonych do armii rosyjskiej. [WG, s. 166]
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-11, 19:53   

Juliusz Bator napisał/a:
zarówno rosyjska taktyka atakowania falami, jak i brak doświadczenia w walkach obronnych na linii pozbawionej umocnień przeniesionych z zachodniego frontu Niemców, przynosiły tragiczne żniwo, widoczne po dziś dzień w postaci malowniczo położonych cmentarzy wojennych. [ WG, s. 145]


Pamiętam, że "od pierwszego wejrzenia" ten fragment WG budził we mnie wątpliwości. Nie wiem, czy dobrze odczytałem intencję Autora - chodzi o to, że Niemcy byli przyzwyczajeni do obrony w oparciu o rozbudowane umocnienia? Jeśli tak, to czy rzeczywiście niemiecka dywizja, przeniesiona jesienią 1914 z zachodniego frontu, byłaby już tak bardzo przywiązana do prowadzenia walki w oparciu o polowe umocnienia? W końcu na zachodzie ruchoma dopiero wtedy zamierała. Natomiast zapewne wcześniej 47 DPRez nie miała okazji zobaczyć, jak nieprzyjaciel idzie fala za falą...

W WG moim zdaniem udział 47 DPRez jest opisany "w miarę", nie można chyba stwierdzić, że po macoszemu. Można co najwyżej dyskutować, dlaczego poniosła straty niewspółmiernie większe w porównaniu z jednostkami sąsiednimi - czy to jakiś brak doświadczenia i specyfika wschodniego frontu, jak chce Autor, czy też większe zaangażowanie Niemców, jak chcą inni - nie umiem ocenić.
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-11-11, 20:39   

WG poświęcona była armii austro-węgierskiej, a nie PWŚ w Galicji i dlatego dzialaniom sojuszników poświeciłem mniej miejsca.
Nie znaczy to jednak, że działań 47 dywizji nie doceniam - w każdym fragmencie podkreślam jej waleczność i w żadnym nie wyrażam się o niej negatywnie.

Zwiedzając cmentarze w rejonie jej walk zastanowiła mnie duża liczba niemieckich poległych w stosunku do żołnierzy AW i Rosjan i dlatego wydawało mi się, że może mieć to zwiazek z dwoma faktami:

1) 47 dywizja piechoty była jednostką stosunkowo świeżą, choć z drugiej strony w grudniu 1914 roku żadna z jednostek nie miała przecież wieloletniego doświadczenia.
2) Przybyła ona dopiero co z frontu zachodniego, gdzie walki miały zupełnie inny charakter. Co prawda nie byla to jeszcze na froncie zachodnim klasyczna wojna pozycyjna, lecz w porównaniu z dynamicznymi przemianami frontu wschodniego zmierzała już wyraźnie w kierunku pozycyjnej. Ostatni wielki manewr mozna było zaobserwować nad Marną - natomiast słynny "wyscig ku morzu" miał już zupełnie inny charakter i zakończyl sie uformowaniem trwałego frontu. Dlatego też 47 dywizja piechoty walcząca na zachodzie od jesieni 1914 roku nie miała szans na nabycie tu doświadczenia w wojnie manewrowej - typowej dla frontu wschodniego i mogło to spowodować większe straty w nowych warunkach.

Nigdy nie powiedziałem, że 47 dywiuzja byla gorsza od ausatro-wgioerskich i duże straty nie świoadczą wcalke o jej niższej bojoiwej, czy moralnej wartości. W swojej ksiażce oceniam je w moim przekonaniu wysoko.

Natomiast warto przypomnieć, że w dotychczasowych opracowaniach ( zwłaszcza rosyjskich i zachodnich) na ogol nie można liczyć na podobną kurtuazje w stosunku do armii AW i w s z y s t k i e jej sukcesy przypisywane są wyłącznie Niemcom. I odwrotnie - za wszelkie porażki państw centralnych na froncie wschodnim odpowiadają wg tych opracowań żołnierze AW.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-12, 08:15   

Juliusz Bator napisał/a:
Natomiast warto przypomnieć, że w dotychczasowych opracowaniach ( zwłaszcza rosyjskich i zachodnich) na ogol nie można liczyć na podobną kurtuazje w stosunku do armii AW i w s z y s t k i e jej sukcesy przypisywane są wyłącznie Niemcom. I odwrotnie - za wszelkie porażki państw centralnych na froncie wschodnim odpowiadają wg tych opracowań żołnierze AW.


Smutne, ale dość prawdziwe.

Gdybyś, Autorze, przygotowywał kiedyś kolejne "poprawione i uzupełnione" wydanie WG, myślę że miałoby głęboki sens szersze omówienie mało znanych operacji 4 C. i K. Armii w czasie ofensywy gorlickiej. WG oczywiście o tym traktuje, ale właśnie z powyższych względów warto byłoby potraktować temat kiedyś jeszcze szerzej - właśnie po to, żeby pokazać prawidłowe proporcje udziału w zwycięstwie. W końcu nie tylko w rejonie Gorlic, ale i Tuchowa oraz Otfinowa front rosyjski trzasnął; atakujący może nie zawsze mieli przeciwko sobie "pełnokrwiste" jednostki, za to np. musieli forsować Dunajec. Oczywiście, z pewnym wsparciem niemieckim, naszych dobrych znajomych z 47 DPRez.
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2010-11-12, 10:33   

Juliusz Bator napisał/a:
Dlatego też 47 dywizja piechoty walcząca na zachodzie od jesieni 1914 roku nie miała szans na nabycie tu doświadczenia w wojnie manewrowej - typowej dla frontu wschodniego i mogło to spowodować większe straty w nowych warunkach.

Co do tego iż 47 Dywizja Rezerwowa była w momencie przerzucenia na Front Wschodni (koniec listopada 1914) "nieostrzelana" to pełna zgoda - na Zachodzie trudno doszukać się informacji o poważniejszych walkach z udziałem XXIV Korpusu Rezerwowego, w skład którego wchodziła. Są co prawda wzmianki o walkach w okolicach Ypres, jednak musiały być to jakieś poboczne starcia gdyż w OdB pierwszej bitwy pod Ypres korpus ten nie występuje. A zatem była to dywizja stricte rezerwowa, trzymająca na Zachodzie mniej ważny odcinek frontu.
Z kolei nie wiem za bardzo jak rozumieć stwierdzenie, cytuję: "brak doświadczenia w wojnie manewrowej" - jeżeli dobrze kombinuję to wojna manewrowa jest przeciwieństwem wojny pozycyjnej, tj. wojsko nie siedzi w okopach tylko maszeruje, oskrzydla, etc. 47 DRez musiała się dopiero tego wszystkiego uczyć - nie zdążyła na Zachodzie, zaczęła na Wschodzie. Zatem nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem iż zaskoczył ich inny charakter walk na Froncie Wschodnim - oni po prostu w Beskidach przechodzili pierwszy poważny, krwawy chrzest bojowy, chrzest który Austriacy i Rosjanie mieli już za sobą. Jeśli dodać do tego trudny teren i trzymanie się w pierwszej fazie wojny taktyki ataku zwartymi masami wojska to duże straty staną się bardziej zrozumiałe.
A trudno sobie wyobrazić by oficerowie niemieccy pozwalali swoim austriackim kolegom na wskazywanie im palcem jak mają walczyć - nauki pobierali na własnej skórze. Ale uczyli się szybko - po walkach w na przełomie lipca i sierpnia 1915 r. na Lubelszczyźnie dywizja otrzymała zaszczytne miano "Die eiserne Division": "Żelazna Dywizja"...
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-11-12, 11:09   

W Wojnie Galicyjskiej bynajmniej nie zapomniałem o udziale 3. i 4. armii AW w operacji gorlickiej . Przeciwnie, zgodnie z tytułem książki starałem się je podkreślić. Podaję tylko ( i tak trochę skrócony) opis tego, co dotyczy obydwu jednostek w WG:

1) Dość jednostronnie przecenia się też na ogół niemiecki wkład w operację gorlicką. Przedstawia się ją zwykle jako dzieło niemieckie, lub w najlepszym razie niemiecko-austro-węgierskie, podczas, gdy biorąc pod uwagę zarówno sam pomysł, jak i proporcję użytych sił należałoby mówić raczej o operacji austro-węgiersko-niemieckiej. Z tych też powodów, opisując zmagania wyeksponujemy marginalizowany zwykle wkład wojsk cesarsko-królewskich, natomiast powszechnie znane działania formacji niemieckich, które nie są zasadniczym tematem niniejszej pracy przedstawimy bardziej pobieżnie. [WG, s.250]

2) Udział wojsk AW w mieszanej 11 armii Mackensena : 11. Armia miała do tego czasu niepostrzeżenie objąć pozycje wyjściowe na odcinku 32,5 km opróżnione przez dotychczasowe pododdziały 4. i 3. Armii austro-węgierskich, które miały się w tym celu rozsunąć i zająć pozycje na jej skrzydłach. W skład owej, mieszanej 11. Armii miały wejść następujące siły niemieckie: XLI Korpus Rezerwowy gen. Hermanna v. François, Korpus Gwardii gen. Plettenberga, Korpus Kombinowany gen. v. Kneussela i X Korpus gen Ottana v.Emmicha. Jednak najważniejszą centralną pozycję i najtrudniejsze zadanie otrzymał przydzielony specjalnie do tejże 11. Armii, VI Korpus austro-węgierski dowodzony przez gen. Artza v. Straussenberga złożony z dwóch świetnych dywizji (12 Krakowska Dywizja Piechoty i 39 Dywizja Piechoty), w których przeważali Polacy i Węgrzy. Korpus ten, jako jedyny, nie zmienił swoich pozycji, lecz pozostał na tych samych stanowiskach, jakie zajmował od grudnia, tzn. od wsi Staszkówki do wsi Woli Łużniańskiej. Naprzeciw znajdował się na wzgórzach Staszkówki i Pustki najbardziej umocniony odcinek rosyjskich linii obronnych. Ponadto do niemieckiego X Korpusu przydzielono świetną węgierską 11 Dywizję Kawalerii. W sumie 11. Armia skupiła na swym 32,5 km odcinku frontu od Rzepiennika Strzyżewskiego na północy po Ropicę Ruską na południu, 128 979 żołnierzy ( w tym 107 000 niemieckich), 606 dział (448 lekkich i 158 ciężkich), 260 karabinów maszynowych i 70 moździerzy. Zadaniem 11. Armii było rozerwanie frontu przeciwnika porażonego nieznanym dla niego „huraganowym ogniem” artylerii. [WG, s. 272]
3) Zadania 3 i 4 armii AW w operacji gorlickiej: W dziele tym miały wziąć udział również rozmieszczone na jej skrzydłach wydzielone części dwóch armii austro-węgierskich: na północy od Rzepiennika Strzyżewskiego do ujścia Dunajca – IX i XIV Korpusy należące do 4. Armii arcyksięcia Józefa Ferdynanda, zaś na południe i wschód od Ropicy Ruskiej: X Korpus należący do 3. Armii Boroevicia. Siła ich była jednak nieporównywalnie mniejsza niż ta, którą dysponowała 11. Armia. Pozostałe jednostki 4. i 3. Armii miały nie wtrącać się do operacji przełamującej, lecz wykonywać zupełnie inne zadania na skrzydłach wroga. W sumie, do operacji przełamującej przeznaczono 217 000 żołnierzy, 1045 dział i 70 moździerzy. Nigdy dotąd front wschodni nie zaznał takiego nagromadzenia sił i środków na wszystko to skupiono na niewielkim przecież odcinku liczącym zaledwie około 50 km... Już w dniu 24 kwietnia, Mackensen wyznaczył atak na 2 maja i wszystko wskazywało na to, że będzie on dotrzymany. W noc poprzedzającą uderzenie wojska sprzymierzone oczekiwały na sygnał na następujących pozycjach idąc od południa: Od Przełęczy Małastowskiej po Ropicę Ruską szykował się do ataku X Korpus austro-węgierski, który jako jedyna część 3. Armii Boroevicia, miał wziąć bezpośredni udział w operacji. Jego przeciwnikiem miał być rosyjski XXIV Korpus w sile 2 dywizji piechoty piechoty (48. i 49.)... ...Na północ od Ciężkowic szykował się do ataku w kierunku Gromnika austro-węgierski IX Korpus należący do 4. Armii austro-węgierskiej. Jego pozycje dochodziły w rejon Tarnowa. Na północ od nich , nad Dunajcem rozlokowany był słynny XIV Korpus Tyrolski gen. Rotha, którego zadaniem było sforsowanie Dunajca i odrzucenie wroga w kierunku Wisłoki. Ich przeciwnikiem był stacjonujący naprzeciw rosyjski IX Korpus. Stojące na obu skrzydłach jednostki dwóch armii austro-wegierskich pozornie tylko miały zadania łatwiejsze od mieszanej 11. Armii. Wprawdzie pozycje wroga były tu mniej staranne, lecz za to liczebna i ogniowa przewaga nad nim była mniejsza. [ WG. S. 272-273]

4) Działania X Korpusu AW ( 3. Armii Boroevicia) w dniu 2 maja 1915: Na południowy wschód od pozycji 11. Armii walczył w górach Beskidu Niskiego przemyski X Korpus gen. Hugo Martiny’ego, należący do austro-węgierskiej 3. Armii gen. Boroevicia. W jego skład wchodziły: 21. Dywizja Landwehry, stacjonująca na stokach Magury Małastowskiej, 45. Dywizja Landwehry, rozwinięta nad rzeczką Małastówką i najbardziej wysunięta na południowy wschód jarosławska 2 Dywizja Piechoty. Pomimo, iż w X Korpusie przeważały jednostki pospolitego ruszenia, nie ustępowały one jednak siłom liniowym. To właśnie one odegrały najbardziej chwalebną rolę w stoczonej nieomal w tym samym miejscu niedawnej Bitwie Wielkanocnej, zahamowując impet wroga, tam, gdzie cofały się i załamywały całe liniowe pułki. Skład narodowościowy walczących tu jednostek c.i k. był mieszany: mniej więcej po połowie stanowili go Polacy i Ukraińcy ze wschodniej Galicji. Choć w czasach pokoju stosunki między nimi układały się różnie, to teraz połączyła ich wspólna nienawiść do rosyjskich najeźdźców, którzy od jesieni ubiegłego roku okupywali ich najbliższą ojczyznę. I o ile ich koledzy z VI Korpusu bronili swych domów i rodzin przed grożącym im zalewem wroga, o tyle żołnierze X Korpusu musieli własnym wysiłkiem wyzwolić swoich najbliższych spod okupacji i tylko własny bagnet mógł im otworzyć drogę do domu. Nic wiec dziwnego, że również oni ochoczo rzucili się do zarządzonego w dniu 2 maja szturmu i walcząc z niebywałą zajadłością przełamali front docierając znacznie dalej niż się po nich spodziewano: 21 Dywizja wzięła umocnione wzgórze Pstrążne (532) nawiązując kontakt z Bawarczykami, 45 dywizja najwyższy punkt wszystkich umocnień – wzgórze Zawiersza (671), zaś 2 Dywizja, Ostrą Górę na wschód od miejscowości Bartne. [WG., s. 285-286]
5) Działania korpusów AW należacych do 4 armii w dniu 2 V.: Niemniej świetnie spisały się dwa austro-węgierskie korpusy należące do 4. Armii arcykcięcia Ferdynanda, których zadaniem było przełamanie frontu na odcinku między Ciężkowicami, a Tarnowem. IX Korpus skoncentrowany w okolicy Gromnika opanował trudno dostępny grzbiet Rzepiennika Marciszewskiego i umocnione pozycje wroga w Jodłowce Tuchowskiej, Luboczy, i Chojniku, otwierając tym samym drogę na miasto Tuchów, w którym stacjonował sztab rosyjskiego IX Korpusu . Po zaciętej, lecz bezowocnej walce, Rosjanie poddawali się tu masowo i do wieczora wzięto tu aż 17 000 jeńców. Reszta uciekła za rzekę Białą. W walce wyróżnili się szczególnie żołnierze 1.,2. i 3. Pułku Strzelców Tyrolskich, oraz 9. Pułku Piechoty Honwedu. Nieprzyjaciel utrzymał jedynie wzgórze Lichwin, które zdobyto w zaciętych bojach do południa następnego dnia. Wielki sukces odniósł także tyrolski XIV Korpus, któremu udało się uchwycić ważne przyczółki na Dunajcu poniżej Tarnowa. W nocy z 1 na 2 maja specjalne oddziały wywiadowcze (tzw. Nachrichten-Detachement), złożone z najodważniejszych ochotników znakomicie władających bagnetem i nożem, przekroczyły Dunajec na wysokości ) Pasiek i Otwinowa, zaskoczyły i wybiły rosyjską ochronę przepraw, biorąc też około 1000 jeńców, 6 dział i 5 karabinów maszynowych. Działania przecięły komunikację, pomiędzy wojskami rosyjskimi operującymi na obu brzegach Wisły i zagroziły bezpośrednio oddziałom okupującym Tarnów, który zajęty przez Rosjan w listopadzie 1914 roku przeżywał od tej pory koszmar nieustannego ostrzału artyleryjskiego i ataków lotniczych. Ponadto działania te wprowadziły w błąd dowódcę rosyjskiej 3. Armii – Radkę Dimitriewa, co do kierunku głównego ataku i jeszcze bardziej zdezorganizowały obronę carskich wojsk. [ s. 286-287]
6) Działania X Korpusu AW w dniu 3 maja: Uskrzydlone tym AOK postanowiło wykorzystać pomyślny początek ofensywy i nie zwalniać jej tempa w dniu następnym. Rozkaz generała Mackensena, nakazywał wznowienie walk o świcie 3 maja i opanowanie do wieczora całej drugiej linii rosyjskiej obrony. Szczególne zadanie otrzymał niemiecki Korpus Kombinowany gen Kneussela, austro-węgierski X Korpus walczący w Beskidzie Niskim: miał on do końca dnia osiągnąć Duklę, aby odciąć rosyjskie dywizje walczące na Górnych Węgrzech . Zadanie to uznano za tak ważne iż wsparto ten atak niemiecką 20. Dywizją Piechoty i węgierską 11. Dywizją Kawalerii pozostającymi dotąd w odwodzie. Całością tej akcji miał kierować gen. v. Emmich. Zakończyło się ono powodzeniem. Całodzienne walki zakończyły się opanowaniem Męciny Wielkiej i Lipinek i dotarciem na przedpola Żmigrodu. Niemiecki XLI Korpus również, choć z dużym trudem wypełnił swoje zadanie: Było nim przerwanie drugiej linii obrony na strategicznym wzgórzu Wilczak i otwarcie drogi na Biecz. Walki prowadzone z wielokrotnym użyciem artylerii i pośród wielokrotnych kontrataków przeciwnika przeciągnęły się tu aż do późnej nocy [ WG. S. 288]

7) Dzialania 4 armii w dniu 3 maja: Duże postępy poczyniła także austro-wegierska 4. Armia arcyksięcia Ferdynanda przełamując drugą linię obrony rosyjskiej. Na jej południowym skrzydle IX Korpus opanował wszystkie wsie i obronne wzgórza zatrzymując się na przedmieściach Tuchowa z którego nocą uciekł sztab rosyjskiego IX Korpusu przerażony wiadomością o upadku Ryglic, znajdujących się daleko poza drugą linią obronną, co groziło odcięciem. O zaciekłości walk świadczy kilkanaście cmentarzy wojennych, jakie pozostały w tej okolicy do dziś. Szczególnie ciężkie walki toczono o Lichwin, a najbardziej dramatyczne z nich, o kluczowe wzniesienie zwane Głową Cukru. Salzburski 59. Pułk Piechoty, 14. Pułk Piechoty z Linzu i tyrolski 2. Pułk Strzelców opanowali go już wprawdzie o 5 rano, lecz o godz. 1100 odebrał go desperacki kontratak Rosjan. W ciągu reszty dnia i następującej po nim nocy przeprowadzono wiele ataków i kontrataków, aż wreszcie o świcie 4 maja oddziały austro-węgierskie opanowały go ostatecznie. W zażartym boju o Głowę Cukru padło 271 żołnierzy cesarsko-królewskich i 337 Rosjan. Władze austro-węgierskie doceniając bohaterstwo zarówno swoich żołnierzy, jak i męstwo przeciwnika uczciły poległych pięknym cmentarzem i następującą tablicą: To wzgórze kryje skarb – dzielnych, wiernych mężów. Nam wojna stała się grobem – Wam odrodzeniem. Gdy chodzicie w blasku dnia – pomyślcie o tych, którzy za was polegli. Przybyliśmy z daleka, by znaleźć śmierć. Ciężkie walki toczyły się też o Janowice, Szczepanowice i Dąbrówkę Szczepanowską. Rosjanie dokazywali cudów waleczności, aby powstrzymać równie zdecydowane i desperackie natarcie, lecz do świtu 4 maja, wszystkie ich pozycje zostały tu ostatecznie przełamane. [WG, s.289-290].
8) Działania 4 armii AW w dniu 4 maja: Największy jednak sukces odniosła tego dnia austro-węgierska 4. Armia, której seklerski 24 pułk honwedu opanował najważniejszą pozycję w tym rejonie – górę Obszar, co przesądziło o losach Tuchowa, Tarnowa i całego rejonu po Wisłokę. Jeszcze tego samego dnia Seklerzy zdobyli Tuchów i skierowali się w stronę Tarnowa – miejsca urodzenia i spoczynku generała Bema otaczanego przez nich kultem nieomal religijnym. Współczesnemu wędrowcowi, zwiedzającemu miejsca ówczesnych zmagań, usiane mniejszymi i większymi cmentarzami muszą się w związku z tym nasunąć strofy znanego utworu Petöfiego...Dalej, na północ od Tarnowa, Rosjanie bronili uporczywie ujścia Dunajca, nie chcąc dopuścić do zachwiania frontu nad Nidą, po drugiej stronie Wisły. [WG, s. 292-293]
9) Dzialanie X Korpusu AW w dniu 4 maja: Prawe skrzydło sprzymierzonych pod komendą generała Emmicha opanowało Folusz, Cieklin i osiągnęło pod koniec dnia najbardziej umocniony punkt trzeciej, rosyjskiej linii obronnej – Ostrą Górę, co przekreśliło szanse na powstrzymanie natarcia i możliwość utrzymania Żmigrodu i Dukli. Rosjanie rozpoczęli więc pośpieszny odwrót swych dwóch korpusów z Beskidu Niskiego, lecz został on utrudniony przez gwałtowne uderzenie biernej dotąd reszty austro-wegierskiej 3 Armii gen. Boroevicia, która zagroziła im od południa i południowego wschodu. Pod koniec dnia stało się jasne, że nie uda się wyprowadzić z zamykającego się kotła wszystkich jednostek. [WG, s. 294]
10) Działania 4 armii AW w dniu 5 i 6 maja: Austro-węgierski VI Korpus ostatecznie złamał opór III Korpusu Kaukaskiego i dotarł na przedpola Jasła, zaś seklerskie pułki należące do 4. Armii arcyksięcia Ferdynanda opanowały Pilzno osiągając dolny bieg Wisłoki na wysokości tej miejscowości oraz Brzóstka. W tej sytuacji Rosjanie rozpoczęli pośpieszną ewakuację z Tarnowa jedyną możliwą jeszcze drogą wzdłuż wiodącej na wschód linii kolejowej. Wreszcie 6 maja nastąpił nieunikniony finał. O świcie, wśród nieopisanego zamętu tratujących się w ucieczce rosyjskich piechurów i kozaków ze wszystkich stron wkroczyły do Tarnowa oddziały austro-węgierskie. Ponieważ okupacja była tu wyjątkowo uciążliwa, wśród cywilów zapanowała żywiołowa radość. Kobiety podnosiły w górę dzieci i plącząc ze wzruszenia wołały: „Patrz dziecko, to nasi. Moskale już uciekli, już ich nie ma.”... Nieomal tragikomiczny wydźwięk miał spóźniony rajd kilku rosyjskich samolotów zwiadowczych, które już po zajęciu przez wojska c. i k. Tarnowa porozrzucały na pobliskich polach tysiące ulotek sporządzonych w trzech językach zachęcających żołnierzy monarchii do poddania. Zbierano je pośród wybuchów szyderczej radości, a żołnierze wykorzystywali pozyskany w ten sposób papier do celów sanitarnych. [ WG, s. 294]

Co do uwag Pabla w sprawie 47 dywizji - to są one moim zdaniem słuszne.

J.B.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-12, 11:22   

Juliusz Bator napisał/a:
W Wojnie Galicyjskiej bynajmniej nie zapomniałem o udziale 3. i 4. armii AW w operacji gorlickiej . Przeciwnie, zgodnie z tytułem książki starałem się je podkreślić.


Zgadza się, wiem o tym - bo wielokrotnie czytałem te akurat fragmenty WG i nie odniosłem wrażenia, że obu armii został zapomniany. Brakowało mi może szerszego opisu, zwł. w odniesieniu do ważnych (wedle mnie) działań w szeroko pojętych okolicach Tarnowa. W końcu cała operacja bywa nazywana (u nas niestety bardzo rzadko) operacją gorlicko - tarnowską.

Juliusz Bator napisał/a:
IX Korpus skoncentrowany w okolicy Gromnika opanował trudno dostępny grzbiet Rzepiennika Marciszewskiego i umocnione pozycje wroga w Jodłowce Tuchowskiej, Luboczy, i Chojniku, otwierając tym samym drogę na miasto Tuchów, w którym stacjonował sztab rosyjskiego IX Korpusu . Po zaciętej, lecz bezowocnej walce, Rosjanie poddawali się tu masowo i do wieczora wzięto tu aż 17 000 jeńców. Reszta uciekła za rzekę Białą. W walce wyróżnili się szczególnie żołnierze 1.,2. i 3. Pułku Strzelców Tyrolskich, oraz 9. Pułku Piechoty Honwedu. Nieprzyjaciel utrzymał jedynie wzgórze Lichwin, które zdobyto w zaciętych bojach do południa następnego dnia. Wielki sukces odniósł także tyrolski XIV Korpus, któremu udało się uchwycić ważne przyczółki na Dunajcu poniżej Tarnowa.


Kiedy ostatnio czytałem te fragmenty WG, dopadła mnie wątpliwość co do przynależności "korpuśnej" TKJRów. W książce opis ma tę samą kolejność (może to nawet dosłowny cytat - nie mam WG na kolanach), a w tym brzmieniu można go zrozumieć w taki sposób, że Kaiserjegrzy wchodzili w skład IX Korpusu (bo najpierw mowa o tymże korpusie, potem o odznaczających się jednostkach tyrolskich i honvedu, a dalej dopiero - z dodatkiem "także" - o korpusie XIV). Nie mam niestety nigdzie OdB 4 Armii na dzień 2 maja 1915, "wiekopomny" Klimecki czegoś takiego nie zawiera, ale TKJRy mi się kojarzą nieodłącznie z XIV Korpusem. Czy rzeczywiście należeli do IX, czy ja źle zrozumiałem tekst?
 
 
Ursus
Hrabia
FAHNEN.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 5511
Skąd: Leżajsk (dawniej)
Wysłany: 2010-11-12, 11:49   

TKJR byli od początku w XIV Korpusie. Parę słów o nich tu:
http://www.fahnen.republi...tarzsteinau.htm
_________________
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-12, 12:06   

Ursus napisał/a:
TKJR byli od początku w XIV Korpusie.


Że od początku, wiem. Ale w czasie ofensywy pod Tarnowem? Jak sądzę, byli w nim nadal, tylko akapit WG można opacznie zrozumieć, tak, jakby nagle się w IX znaleźli.
 
 
Ursus
Hrabia
FAHNEN.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 5511
Skąd: Leżajsk (dawniej)
Wysłany: 2010-11-12, 12:15   

No tak, coś tam się nie klei.
_________________
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-12, 12:43   

Ursus napisał/a:
No tak, coś tam się nie klei.


Swoją drogą, czy można gdzieś znaleźć porządny, ale ogólnodostępny OdB armii w czasie operacji gorlicko - tarnowskiej (razem z 3 i 4 C.iK.Armiami)?
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-11-12, 15:16   

W w/w opisie kierowałem się głownie uwagami prof. Mariana Zgórniaka (recenzenta mojej pracy magisterskiej). Co do pułków strzelców tyrolskich to rzeczywiście należały one operacyjnie do XIV Korpusu, ale ponieważ w bezpośredniej akcji przełamania frontu użyto IX Korpusu należącego do 4. armii, a strzelcy tyrolscy uważani byli za najskuteczniejsze oddziały AW - więc użyto ich również do tej akcji wraz z Korpusem IX. Było to zgodne z zapewnieniem Conrada, że do operacji przełamania zostaną użyte najlepsze oddziały AW. Przynajmniej tak to tłumaczył prof Zgórniak.

J.B.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-12, 15:56   

Juliusz Bator napisał/a:
ponieważ w bezpośredniej akcji przełamania frontu użyto IX Korpusu należącego do 4. armii, a strzelcy tyrolscy uważani byli za najskuteczniejsze oddziały AW - więc użyto ich również do tej akcji wraz z Korpusem IX. Było to zgodne z zapewnieniem Conrada, że do operacji przełamania zostaną użyte najlepsze oddziały AW. Przynajmniej tak to tłumaczył prof Zgórniak.
J.B.


A jak wyglądała kwestia komendy - tzn. podlegali wtedy dowództwu IX, czy XIV? Jak pisałem wyżej, nie znam niestety nawet OdB 4 Armii z maja 1915, więc nie mam pojęcia o tym chociażby, kto poza TKJRami, 14 i 59 IR wchodził w skład XIV K.
Co do skuteczności tychże oddziałów - trudno chyba dyskutować z tezą. Można co najwyżej snuć rozważania, jakie AW jednostki dałoby się do listy "najskuteczniejszych" zaliczyć poza TKJ.
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-11-12, 17:40   

Takie przeniesienia z korpusu do korpusu, lub wzmacnianie korpusu jednostkami innego korpusu w celu przeprowadzenia konkretnej operacji zdarzały się na froncie wschodnim już wcześniej. "Wypożyczano" do konkretnych akcji nie tylko bataliony i pułki, ale nawet całe dywizje i korpusy. Jęśli użyto pułki strzelców tyrolskich do akcji prowadzonej przez IX korpus, to z pewnością w tej akcji były podporządkowane jego dowództwu.

Co do skuteczności: za najbardziej wartościowe uważano na wiosnę 1915 roku poza strzelcami tyrolskimi cały VI Korpus Arza ( zwłaszcza 12 i 39 dywizję piechoty) i dlatego powierzono mu tak odpowiedzialne zadanie w ramach 11. armii.

J.B.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-12, 20:18   

Moja sytuacja poprawiła się od rana o tyle, że dorwałem fragmenty OULK i mimo miernej znajomości niemieckiego coś niecoś podczytałem. OULK w momencie rozpoczęcia ofensywy wymienia kilka zasadniczych "części składowych" 4 Armii, przy czym dwie z nich to korpusy (IX, na linii oraz XII, w rezerwie), a także dwie grupy operacyjne: FML Stöger-Steinera oraz FML Rotha, do tego niewielką, samodzielną grupę landsturmu i - żeby nawiązać do tematu wątku - 47 DRez. W ramach grupy Rotha mamy 3 i 8 ID z przyległościami, więc chyba cały XIV K. Przy opisie działań mowa jest później i o nim jako całości, i o "korpusie Rotha", więc grupa i korpus wychodzą w tym kontekście na terminy zamienne.
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-11-12, 22:05   

Problem polega na tym, że IX i XIV korpus wykonywały w operacji gorlickiej różne zadania:
IX, którego pozycje wyznaczono bardziej na południu stykał sie bezpośrednio z 11 armią - podlegał na cvzas operacji jej komendzie i uczestniczył bezpośrednio w szturmie na pozycje rosyjskie.
XIV zaś usadowiony bardziej na północ nie podlegał bezpośrednio komendzie 11 armii i wykonywał inne zadania - najpierw dywersyjne mające na celu zdezorientować Rosjan co do miejsca głownego uderzenia, a następnie zabezpieczające lewą flankę 11 armii i zapobiegające ewentualnemu przerzucenia nowych sił rosyjskich zza Wisły.
Pozycje IX i XIV korpusu sąsiadowały ze sobą mniej więcej na wysokości Tarnowa okupowanego przez Rosjan i dlatego też możliwy był fizyczny, bezpośredni udział niektórych pułków należących formalnie do XIV korpusu w operacji przełamania frontu.

Jak napisałem wyżej - zawarty w WG opis działań jednostek AW w przełamaniu gorlickim był przez mnie konsultowany z prof. Zgórniakiem , do którego miałem pod względem kompetencji absolutne zaufanie, gdyż słynął on z rzetelności badawczej i precyzji sądów.
Dla potrzeb popularnej książki mającej być syntetycznym opisem całej kampanii było to zupełnie wystarczające. Natomiast nie miałem takiego zaufania do opisu Klimeckiego, którzy starał sie udział wojsk AW wyraźnie marginalizować ( np. nigdzie nie wspomniał, że w całej operacji wzieło udział okolo 217 000 żołnierzy, z których 104 000 należały do jednostek niemieckich, a wiec nieco mniej niż połowa!) nie poświęcał mu należytej uwagi.

J.B.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-12, 22:41   

Juliusz Bator napisał/a:
zawarty w WG opis działań jednostek AW w przełamaniu gorlickim był przez mnie konsultowany z prof. Zgórniakiem , do którego miałem pod względem kompetencji absolutne zaufanie, gdyż słynął on z rzetelności badawczej i precyzji sądów.


Nie śmiem tego nawet kwestionować!
Tylko dalej zagwozdką dla mnie pozostaje, jak się do tego ma udział w operacji TJKRów. Jeśli się nie mylę, wchodzili oni w skład zarówno 3, jak i 8 ID, a te dwie jednostki to w zasadzie całość siły XIV Korpusu. Co więcej, chyba ta właśnie siła uderzeniowa "Edelweiss-Korps" znajdowała się 2 maja na linii, powiedzmy, Dąbrówka - Chojnik, a zatem na południe od Tarnowa! Poza tym atak TKJRów na pozycje rosyjskie trudno nazwać odwracającym uwagę czy dezorientującym - chyba w takim celu nie dopuszczono by do niesamowitego skrwawienia najlepszych oddziałów?
Może ta część XIV K, która działać miała dezinformacyjnie, to wymieniana w OULK grupa landsturmu płk. v.Morgensterna + ew. 47 DRez, o ile podlegała dowództwu tego korpusu? Niestety, albo ja czytam nieuważnie i ze zbyt małym zrozumieniem (niemiecki, jak pisałem, mierny), albo OULK nie jest zbyt precyzyjna i takie kwestie nie są tam podane jednoznacznie.

Juliusz Bator napisał/a:
Natomiast nie miałem takiego zaufania do opisu Klimeckiego, którzy starał sie udział wojsk AW wyraźnie marginalizować ( np. nigdzie nie wspomniał, że w całej operacji wzieło udział okolo 217 000 żołnierzy, z których 104 000 należały do jednostek niemieckich, a wiec nieco mniej niż połowa!) nie poświęcał mu należytej uwagi.


Też w tej kwestii bym nie miał... A tak swoją drogą, czy ktoś te liczby weryfikował? Na podstawie OULK wychodzi mi, że 4 Armia (bez 47 DRez) miała co najmniej 112 batalionów piechoty; piszę co najmniej, bo ta publikacja nie przy każdym związku podaje liczbę batalionów. Ale w samej tej liczbie powinno siedzieć przynajmniej tak ok. 50 tys. ludzi, o ile nie uzupełniono mocno stanów przed natarciem, do tego artyleria, kawaleria... Nie podejmuje się szacować liczebności 3 Armii, zresztą nie cała zdaje się brała udział w operacji. Ale przecież mamy jeszcze VI Korpus w 11 Armii.
Nie jestem specjalnym entuzjastą wikipedii, ale w jej niemieckim wydaniu stan armii sprzymierzonych w bitwie pod Gorlicami jest podany jako 216 tysięcy ludzi, przy czym składa się na to 11 Armia i 4 Armia. Czyżby podawana dość powszechnie liczba nie obejmowała biorących udział w ofensywie jednostek 3 Armii?
To tylko takie poszlaki, ale może udział wojsk AW w operacji był jeszcze większy, niż się przyjmuje?
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-11-12, 23:27   

Ponieważ TJKRy zajmowały wtedy takie pozycvje jak piszesz - dlatego wydaje mi sie, że zostały one "wypożyczone" od XIV Korpusu do wypelnienia zdania jaki przypadl IX Korpusowi, co nie byloby dziwne.

"Dezorientacja" nie byłaby wiec zadaniem TJKRów, ale innych jednostek należących do XIV Korpusu (tu można przytoczyć choćby nocną akcję pod Otwinowem mającą zmylić Rosjan co do głównego kierunku uderzenia).

Co do liczebności wojsk użytych w operacji gorlickiej, to należy oddzielić część wypełniającą główne zdanie (tu w całości 11 armia niemiecko-austro-węgierska z zasadniczą przewaga ilościową poddanych cesarza Wilhelma ( 107 000 Niemców na 128 000 wszystkich żółnierzy) i dwa korpusy austro-węgierskie ( X z 3 armii, oraz IX z 4 armii) zaangaówane w nią bezpośrednio ( około 89 000 żółnierzy) od tych części 3. i 4. armii AW, które spelniały rolę ubezpieczającą i pomocniczą. Część pierwsza liczyła 217 000 ludzi (czasem podaje się 216 000), czyli na 107 000 Niemców przypada w niej 110 000 żólnierzy AW). W drugim przypadku w ogóle nie uwzględnianym w żadnych statystykach należąłoby doliczyć przynajmniej jeszcze ze 100 000 żołnierzy AW z pozostalych korpusow i zwiazkow obydwu "ubezpieczających" armii , tj. 3. i 4.
Liczby te w żadnym wypadku nie potwierdzają popularnej w opracowaniach anglosaskich i niemieckich tezy o "niemieckiej " operacji pod Gorlicami.
W świetle danych statystycznych oraz ze względow strategicznych (pierwszeństwo pomyslu Conrada), formalnych ( niewątpliwa podległość austro-węgierskich korpusów komendzie niemieckiego genarała Mackensena przy jednoczesnej podległości owego Mackensena naczelnej komendzie austro-węgierskiej) i rzeczyswistej roli obydwu sojusznikow w operacji - należy mówić zawsze o wspólnym austro- węgiersko-niemieckim zwycięstwie pod Gorlicami bez dyskryminowania któregokolwiek z sojuszników.

J.B.
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-13, 09:02   

Juliusz Bator napisał/a:
"Dezorientacja" nie byłaby wiec zadaniem TJKRów, ale innych jednostek należących do XIV Korpusu (tu można przytoczyć choćby nocną akcję pod Otwinowem mającą zmylić Rosjan co do głównego kierunku uderzenia).


Akcja w rejonie Otfinowa faktycznie wyglądała "dezorientacyjnie", chociaż zdaje się planowane przyczółki zostały zdobyte i w sumie mogło to stanowić samodzielną próbę przełamania frontu (ale to już gdybologia). Ktoś na innym forum żartobliwie proponował zresztą, aby operację gorlicko - tarnowską przechrzcić na ujściańsko - uściańską :wink: (co oczywiście też precyzji by nie dało, bo poza nawiasem byłoby wszystko dalej od Uścia R.)
Nie wiem natomiast, na ile akcja ta podlegała dowództwu XIV K. OULK wskazuje na samodzielny związek operacyjny ze składu 4 Armii - nowo stworzoną grupę FML Stöger-Steinera (z innych źródeł: 13 i 25 LdstIR, 16 LIR "Krakau", 31 FJB). Takie samo zadanie "dywersyjno-dezinformacyjne" miała nasza "tematyczna" 47 DRez. OULK traktuje ją wyraźnie odrębnie od XIVK; nie mam przy tym pojęcia, czy ww. jednostki nie mogły zostać wyodrębnione z korpusu, czyli że wcześniej do niego należały.

Juliusz Bator napisał/a:
w świetle danych statystycznych oraz ze względow strategicznych (pierwszeństwo pomyslu Conrada), formalnych ( niewątpliwa podległość austro-węgierskich korpusów komendzie niemieckiego genarała Mackensena przy jednoczesnej podległości owego Mackensena naczelnej komendzie austro-węgierskiej) i rzeczyswistej roli obydwu sojusznikow w operacji - należy mówić zawsze o wspólnym austro- węgiersko-niemieckim zwycięstwie pod Gorlicami bez dyskryminowania któregokolwiek z sojuszników.


No nie sposób się nie zgodzić. Wiadomo, o względy strategiczne można by jeszcze kruszyć kopie (ja nie zamierzam, akurat mnie cieszy konkluzja o wiodącej roli Conrada i w braku dowodów przeciwnych przy niej bym pozostał).
Szkoda tylko, że mamy multum publikacji, które opisują operację, koncentrując się na roli 11A, czyli istotnie jednostki niemieckie + VI K jako kwiatek do kożuszka. Nie widziałem jeszcze takiej, która np. traktowałaby o przełamaniu frontu pod Tarnowem czy w rejonie Magur z niewielką uwagą na początku lub końcu, że front przełamany został (również albo przede wszystkim) pod Gorlicami. Coś mi świta, że nasz wspólny znajomy z wielu forów miał coś smażyć n. t. XIV Korpusu w walkach pod Tarnowem, jak chodzi o "źródła", jest chyba facet nieźle przygotowany, bardzo jestem ciekaw, jak to wyjdzie.

PS. Ratunku, jak z tego wydzielić osobny wątek i nie stracić napisanych już postów? Miało być o 47 DPRez, no i właściwie w każdym poście jest, ale tło historyczne tej zacnej, niemieckiej dywizji rozrosło się nadmiernie :oops: Z drugiej strony myślę, że dyskusja jako rzeczowa i obfitująca w szczegóły może się komuś zainteresowanemu tematem nieco przydać, a pod linkiem o 47 DPRez raczej ciężko ją znaleźć.
 
 
KG
VI. Radca rządowy/Oberst

Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 1271
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-13, 19:54   

Dotychczas nie miałem wątpliwości, że pułki tyrolskie przyporządkowane były podczas przełamania majowego do XIV korpusu, ale może zmienię zdanie.
Wynika to z OULK, a rozrysowane jest np. na mapie – zał. 16 do II tomu OULK, gdzie linia oddzielająca korpus XIV od korpusu IX przebiega na południe od Wału. Dodatkowo w rogu mapy jest dodatkowy planik: „Obszar natarcia XIV korpusu”. Jak wiadomo najcięższe walki z udziałem T.K.J.R oraz I.R. 14 „Hessen” z Linzu i I.R. 59 „Rainer” z Salzburga miały miejsce w rejonie Wał – Gródek (Zuckerhütl) – I.R. 59, T.K.J.R 2, i dalej w kierunku północnym Lubinka – Rychwałd (I.R.14), przełęcz w Lubince (stanowisko Huffeisen) – T.K.J.R 1, T.K.J.R.3 i wzgórze 406-419 (Lubcza) - T.K.J.R 4, czyli inaczej mówiąc miejsca, gdzie dzisiaj są cmentarze – 187, 186,185 – 188 - 191, 192 – 193.

Natomiast „wypożyczenie” do IX korpusu miało miejsce wcześniej. Po ciężkich walkach XIV korpusu w lutym 1915 roku o te same wzgórza między Dunajcem a Białą, jako pierwszy ruszył na południe - 2 marca - T.K.J.R.1.
5. marca jego dowódca płk. Mollinary dotarł do Ropy do komendy IX korpusu (FML. Kraliček), któremu został podporządkowany. Jak pisze ówczesny adiutant pułkowy kpt. Karl Raschin, w Siarach „oddziały IX. Korpusu są bardzo zdziwione, widząc strzelców cesarskich w środku swojego korpusu.”
Już 8. marca T.K.J.R. 1 nacierał na Sękową (rejon kościoła drewnianego, określanego z uporem jako „rosyjski”, kościoła nowego i wzgórza "Postronie"). Tego samego dnia przybył T.K.J.R. 4 (wszedł do walk dzień później), a 17.marca także T.K.J.R. 3 czyli większość sił 8. ID znalazła się pod Sękową. Polegli pochowani są na cmentarzach 80 i 79 nad Sękową.
24 marca I batalion z T.K.J.R. 1 został załadowany do wagonów w Grybowie z zamiarem przewiezienia na inny odcinek frontu w Karpatach. Jego śladem miały tez pojechać pozostałe bataliony . Stało się inaczej – ruszyły 26 marca w kierunku Uścia Gorlickiego na zagrożony odcinek frontu koło Regetowa. Dotarł tam również zawrócony do Grybowa I batalion oraz 3 T.K.J.R. i część pułku Rainer (I.R.59). Walki jednostek z krajów alpejskich o Rotundę i Jaworzynkę trwały miesiąc – do 26. kwietnia (pozostałością są cmentarze 48, 49, 50, 51, 56, 57 a także 130 w Grybowie), kiedy to zostały zluzowane i przeszły różnymi drogami do doliny Białej. Dalej forsownym marszem dotarły na swoje stare stanowiska w rejon Lubinki, by praktycznie bezpośrednio wejść do walk (już w ramach XIV korpusu).

A co do operacji "uściańsko-ujściańskiej" to, świadomy małej precyzji, wrzuciłem taką kompromisową propozycję w sporze nazewniczym "gorlicka, gorlicko-tarnowska, tarnowsko-gorlicka" na forum Beskid Niski. W zasadzie miałem zaproponować "Operacja od Uścia Ruskiego do Ujścia Jezuickiego", ale brzmiałoby to jak echo jakiejś wojny religijnej.
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2010-11-13, 22:49   

Panowie, popieram Trottę: ilość informacji, które tu podajecie po prostu nie zasługuje na pozostawianie ich pod przykrywką 47 DRez (tu ich nikt nie znajdzie), dlatego też proponuję założyć nowy temat lub znaleźć bardziej pasujący do TKJRów niż ten ;)
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6708
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-11-16, 20:50   

KG napisał/a:
I.R. 14 „Hessen” z Linzu

Bardzo mi się podoba ten skrót nazwy, bo zawsze wyobraźnia podpowiada, że IR 28 nazywałby się "Italien" :lol:


KG napisał/a:
W zasadzie miałem zaproponować "Operacja od Uścia Ruskiego do Ujścia Jezuickiego", ale brzmiałoby to jak echo jakiejś wojny religijnej.


Piękne :lol:

Ale do adremu :wink: Koledzy szanowni, pozwoliłem sobie - z uwagi na podpowiedzi własnego sumienia tudzież sugestie z powyższych postów - założyć osobny temat o tyrolskich pułkach w dziale "Czas epilogów...", pod następującym adresem:
http://austro-wegry.info/plink34925.htm#34925
Mam świadomość, że przesadzenie teraz dyskusji może spowodować jej ukatrupienie. Wtedy jedynym pocieszeniem będzie to, że ktoś poszukujący informacji o wojennych dziejach TKJR w "Czasie epilogów..." znajdzie przynajmniej linka do tego, co napisaliśmy do tej pory. Mam jednak nadzieję, że będzie lepiej, więc zachęcam do podjęcia dyskusji w nowym temacie, nawet gdybyśmy mieli pewne informacje powtarzać. [/quote]
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-11-16, 22:13   

Jak najbardziej - popieram. Ten temat powinien zostać "oddany" 47 dywizji rezerwowej. Chętnie dorzucę coś od siebie w wolnej chwili, o którą mi , niestety, obecnie bardzo trudno.

Pozdrawiam J.B.
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2010-11-17, 09:36   

W zdobytej niedawno książce: Histories of Two Hundred and Fifty-One Divisions of the German Army which Participated in the War (1914-1918), compiled from records of Intelligence section of the General Staff, American Expeditionary Forces, at General Headquarters - znalazłem informacje o 47 Dywizji Rezerwowej, które potwierdzają iż jesienią 1914 r. uczestniczyła ona w jakichś starciach we Francji:
Cytat:
The 47th Reserve Division, formed between August and October, 1914, and composing the 24th Reserve Corps with the 48th Reserve Division, was concentrated in the vicinity of Metz about October 20, sent to the Woevre, south of Etain, on the 26th, went into action at Magnaville on the 31st, and at Maucourt on November 6 to 11.

Do tej pory nie udało mi się jednak odnaleźć żadnych szczegółowych informacji o starciach na przełomie października/listopada 1914 w tym rejonie.

Ciekawa jest również ocena 47 Dywizji, datowana na rok 1917:
Cytat:
The 47th Reserve Division is a mediocre division more fitted for defense than attack, but still capable of effort after rest and reorganization.

czyli szału nie ma, ale...:
Cytat:
It had won some reputation in the offensive at Poland and Courland.

--> "Die eiserne Division".

Przypuszczam iż ta niska ocena jest wynikiem przede wszystkim strat poniesionych w późniejszych latach wojny i konieczności odpoczynku i uzupełnienia, gdyż nie sądzę iż dywizja, która bardzo dobrze radziła sobie z wojskami carskimi nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki z Amerykanami.
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2010-11-18, 13:43   

Ślad po 47 dywizji (a konkretnie po 5 kompanii 219 pułku) na francuskiej stronie z m.in. znaleziskami militarnymi:
http://chanceux2006.skyro...icle=2220789905

I nie Magnaville tylko Mogeville (Hamerykanie przekręcili nieco nazwę) ;) W wolnej chwili będę grzebał dalej...
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2011-04-14, 20:10   

Dla zainteresowanych działaniami 47 Rez. DP na Lubelszczyźnie w roku 1915:

:arrow: http://www.mmpulawy.pl/ar...5-r-306852.html

- jest to mój kolejny artykuł poświęcony tej jednostce, tym razem opisujący jej udział w bitwie pod Zagrodami w dniu 7 sierpnia 1915 r.
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
omnibus
VIII. Radca/Major
obrońca Krzyża

Wiek: 55
Dołączył: 27 Mar 2007
Posty: 854
Skąd: małopolska
Wysłany: 2011-04-14, 21:58   

Po tak dokładnym opisie, chciałoby się go odczytać i prześledzić w terenie. Poszukać pozostałości po umocnieniach, odwiedzić cmentarze. Świetna robota Pawle. Pozdrawiam.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=urZnCtZf0-o
 
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2011-04-17, 09:29   

Tak też zamierzam zrobić, ale to już zależy od pogody i wolnego czasu ;) Tak czy owak planuję wycieczki na pola bitew pod Markuszowem (to akurat mam pod nosem) i Zagrodami i późniejsze niewielkie artykuły związane z tymi wyprawami. W miarę ich powstawania będę tu wklejał do nich linki.
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
omnibus
VIII. Radca/Major
obrońca Krzyża

Wiek: 55
Dołączył: 27 Mar 2007
Posty: 854
Skąd: małopolska
Wysłany: 2011-04-17, 16:33   

Więc pozostaje mi czekać z niekłamaną niecierpliwością.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=urZnCtZf0-o
 
 
 
pablo
V. Radca nadworny/Generalmajor
na froncie pod Lublinem


Wiek: 38
Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1562
Skąd: Markuszów
Wysłany: 2011-07-24, 10:56   

Zgodnie z zapowiedzią - link do pierwszego "wycieczkowego" artykułu:
http://www.mmpulawy.pl/ar...taz-394327.html
Na pierwszy ogień poszło to co mam pod przysłowiowym nosem, tj. pole bitwy pod Markuszowem ;)
_________________
Seite an Seite mit unseren Verbündeten...
 
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6647
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2011-07-24, 11:16   

Przeczytałem, fajne! Sprawnie napisane. Szkoda, że tam jakiego kawałka okopiku nie zostało. A może zostało, gdzieś w lesie?

Uwaga techniczna - staraj sienie używać zwrotów typu "za wszelką cenę", o ile nie masz bezpośredniego dowodu że tak było. Wiadomo, że broniący się oddział stara się - o ile nie jest zdemoralizowany - zrobić wszystko, by się utrzymać, ale rozkaz mówiący o utrzymaniu się za wszelką cenę wydaje się rzadko. Z prostej przyczyny - zwykle "wszelka cena" okazuje się ceną najwyższą. I nie chodzi nawet o życie żołnierzy - w końcu każdy dowódca ma się kierować przede wszystkim obowiązującymi go rozkazami, pod warunkiem że nie są sprzeczne z prawem - tylko o to, co dalej. Wydając taki rozkaz trzeba bowiem pamiętać, że nawet jeśli za cenę poświęcenia/zagłady oddziału uda się utrzymać pozycje, to następny atak (a atakujący zwykle dysponuje przewagą liczby i stać go na następny atak) trafi już w próżnię... Dlatego decydowano się na to tylko w sytuacjach naprawdę wyjątkowych. To dobrze brzmi jako figura retoryczna, ale rzadko odzwierciedla to rzeczywistą sytuację na froncie.
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group