Austro-Węgry Strona Główna Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatni regent Królestwa Węgier: Horthy

Jaka jest Twoja opinia o admirale Horthym?
Wielki mąż stanu, zbawca Węgier i przyjaciel Polski
53%
 53%  [ 15 ]
Człowiek, który zdradził swojego Cesarza
17%
 17%  [ 5 ]
Wróg demokracji, dyktator
7%
 7%  [ 2 ]
Bardzo niejednoznaczna postać
14%
 14%  [ 4 ]
Nie mam zdania
7%
 7%  [ 2 ]
Głosowań: 28
Wszystkich Głosów: 28

Autor Wiadomość
CK Tiger
II. Wicepremier/Generaloberst
A.E.I.O.U.


Wiek: 25
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2674
Skąd: Festung Krakau
Wysłany: 2009-02-13, 20:11   Ostatni regent Królestwa Węgier: Horthy

Z okazji przypadającej 9 II 52giej rocznicy śmierci śmierci admirała Horthy'ego, Konserwatyzm.pl umieścił ciekawy artykuł poświęcony osobie Regenta autorstwa Kamila Eckhardta:
http://www.konserwatyzm.p...p/Artykul/2164/

Moim zdaniem bardzo rzetelne opracowanie, szczegółowo opisujące ponadto stosunki na linii Horthy - cesarz Karol, łącznie z próbami przejęcia władzy na Węgrzech przez Cesarza.
Przy okazji konkursu była też mowa o majorze (w armii Horthy'ego już generał-majorze) Antonie (Antalu) Lehárze, bracie wielkiego kompozytora Franza. Jak się okazuje, był on zdeklarowanym i bardzo konsekwentnym monarchistą, który odegrał ważną rolę w tłumieniu rewolucji Beli Kuna i właśnie w działaniach Karola.

Oczywiście, zapraszam do dyskusji i głosowania! 8)


Kamil Eckhardt: "Ostatni regent Królestwa Węgier: Horthy"

Dziewiątego lutego przypada 52-ga rocznica śmierci węgierskiego polityka i wojskowego Mikołaja Horthy’ego. Z tej okazji warto napisać kilka słów o tej ciekawej i ważnej dla kontrrewolucjonistów postaci.

Horthy urodził się w 1886 roku w Kenderes, małej miejscowości w środkowo-wschodnich Węgrzech, gdzie do dziś stoi pałac Horthy’ch. W tymże pałacu można odwiedzać obecnie grób Mikołaja Horthy’ego oraz niewielkie muzeum historyczne.

Przyszły regent Węgier od początku szykowany był do kariery wojskowej. Wykształcenie odebrał w znanej i cenionej Akademii Morskiej w Rijece, mieście portowym należącym do dzisiejszej Chorwacji. Zdolności przywódcze, wojskowe oraz charyzma pozwoliły mu osiągnąć stopień admirała floty Monarchi Austro-Węgierskiej. Podczas pierwszej wojny światowej admirał wiernie służył na morzu swojemu monarsze Karolowi, odnosząc znaczące sukcesy. Kilkukrotnie pokonał włoską flotę, największy sukces odnosząc w II bitwie morskiej pod Otranto.

Cieśnina Otranto została zablokowana przez flotę włoską i brytyjską, przez co okręty podwodne, a także zwykłe jednostki państw centralnych nie mogły przepływać na drugą stronę i praktycznie były odcięte od żeglugi śródziemnomorskiej. Horthy, na krążowniku Novara, poprowadził niewielką austro-węgierską flotę do zwycięstwa nad przeważającymi siłami brytyjsko-włoskimi . W celu zmylenia przeciwnika węgierski dowódca stosował różnego rodzaju fortele, od skracania masztów krążowników po stawianie zasłon dymnych. W swoich wspomnieniach pisał o zniszczeniu ponad 20 jednostek nieprzyjaciela i wzięciu do niewoli kilkudziesięciu marynarzy. Podczas bitwy odznaczył się nie tylko sprawnym dowodzeniem ale i osobistym bohaterstwem. W trakcie eksplozji granatu, w nodze dowódcy utkwiło 5 odłamków a szósty zerwał mu czapkę z głowy. Oprócz tego zapaliła się odzież admirała, w wyniku czego stracił przytomność zatruwszy się dodatkowo gazem. Mimo odniesionych ran, po chwili doszedł do siebie, przekazując dowództwo na Novarze polskiemu kapitanowi, Witkowskiemu. Sam Horthy, leżąc na noszach na mostku, osobiście kierował ruchami całej eskadry, koordynując jej posunięcia i w ostateczności wydatnie przyczyniając się do odblokowania strategicznie ważnej cieśniny. Za osiągnięcia w bitwach morskich został uhonorowany najważniejszym odznaczeniem wojennym Austro-Węgier, Orderem Marii Teresy (MMTO).

Po wojnie, w wyniku rozpadu monarchii naddunajskiej, Horthy skoncentrował swoje działania na rodzinnych Węgrzech (mimo, iż nawet nie mówił dobrze po węgiersku). W marcu 1919 roku, w wyniku sojuszu socjaldemokratów i komunistów obalono węgierski narodowy rząd premiera Berinkeya. Władzę przejęli komuniści, pod wodzą Beli Kuna, tworząc tym samym, drugie po Rosji państwo komunistyczne. Bela Kun wcześniej nabierał doświadczenia w Rosji, będąc członkiem tamtejszej partii bolszewików. Przez pewien czas brał udział w rozstrzeliwaniu i torturowaniu wrogów klasowych, pełniąc funkcję komisarza oddziału węgierskich jeńców wojennych. Po przejęciu władzy Kun zaprowadził, wzorowany na leninowskim, czerwony terror, znacjonalizował całą ziemię i przemysł na Węgrzech oraz ogłosił unię z sowiecką Rosją. Węgierscy komuniści nie poprzestali na działaniach wewnętrznych, próbując eksportować rewolucję poza granice kraju. Na krótko utworzyli Sowiecką Republikę Słowacji we wschodniej części tego kraju. Próbowali także przenieść swoje wpływy na terytorium Czech jednakże nie osiągnęli sukcesów na tym polu. Jedna z najbardziej krwawych dyktatur komunistycznych okazała się tworem bardzo krótkotrwałym. Straszliwy terror pozbawił rząd poparcia społecznego, a działania polityczne innych państw doprowadziły Węgierską Republikę Rad do szybkiego upadku (trwała tylko 133 dni). Komuniści nie zdołali przeciwstawić się popieranej przez ententę interwencji rumuńskiej a także wejściu kontrrewolucyjnych wojsk węgierskich pod dowództwem monarchisty, pułkownika Lehara oraz (z drugiej strony) Miklosa Horthy’ego. Dawny admirał i osobisty adiutant cesarza Karola I Habsburga, wkroczył do Budapesztu 18 listopada 1919 roku, odbierając miasto od wojsk rumuńskich, które wcześniej pokonały stacjonujących w stolicy komunistów. Bela Kun zbiegł przez Austrię do Rosji, gdzie najpierw był komisarzem na Krymie, odpowiedzialnym za rozstrzeliwanie ,,białych” oficerów, a potem sam został rozstrzelany w wyniku stalinowskich czystek z lat 1937-38.

Horthy rozpoczął okres walki z przeciwnikami politycznymi, nazywany ,,białym terrorem”. Podczas tych kilku miesięcy czystek rozstrzelano, uwięziono i deportowano nie tylko komunistów odpowiedzialnych za zbrodnie z okresu Republik Rad ale także socjalistów, członków związków zawodowych, a nawet zwolenników cesarza Karola I.

Warto położyć nacisk szczególnie na tą ostatnią kwestię, gdyż eliminacja legitymistów węgierskich była pierwszym, widocznym polem niezgody i początkiem konfliktu między Horthy’m a cesarzem. Konflikt ten miał kilka odsłon i zaważył poważnie na późniejszych losach nie tylko Węgier ale i całej Europy środkowo-wschodniej.

W marcu 1920 roku Horthy zmusił parlament węgierski, żeby ten ogłosił go regentem. Przyjmując tytuł regenta, admirał dawał wyraźny sygnał, że przejmuje władzę na Węgrzech do momentu powrotu prawowitego monarchy. Jako że regencja jest z definicji stanem tymczasowym, zwolennicy Karola I mieli prawo żywić nadzieję na to, iż regent odda władzę cesarzowi, gdy tylko uporządkuje sytuację wewnętrzną kraju. Nadzieje cesarza miały ponadto podstawę w postaci wcześniejszych deklaracji wojskowego, deklaracji jeszcze z 1918 roku, (które zacytował G. Kucharczyk w książce o Karolu I). Horthy wygłosił wtedy znamienne słowa: ,,Nie spocznę dopóki nie przywrócę władzy Waszej Wysokości w Budapeszcie i Wiedniu” . Jednakże w 1920 admirał skupiał się raczej nie na przywracaniu władzy prawowitej, lecz na ugruntowywaniu swojej własnej pozycji na Węgrzech, nie robiąc nic by wspomóc Karola I w powrocie do Budapesztu a tym bardziej do Wiednia. Działając we własnym interesie, cały czas sprytnie mydlił oczy obozowi procesarskiemu wysyłając do Szwajcarii (miejsca wygnania rodziny cesarskiej) listy z deklaracjami i zapowiedziami rychłej restauracji królewskiej władzy w państwie węgierskim.

Karol początkowo wierzył swojemu byłemu adiutantowi ale następne kroki wiarołomnego regenta przekonały cesarza, iż musi osobiście zatroszczyć się o swoją władzę, nie powierzając tego zadania Horthy’emu. Karol wyznawał koncepcję, według której tylko powrót Habsburgów na tron węgierski jest wstanie zabezpieczyć trwały pokój w tej części Europy. Odrodzona monarchia habsburska miałaby zjednoczyć podzielone i okrojone terytorialnie państewka powstałe po I wojnie światowej, tworząc tym samym przeciwwagę dla ekspansjonizmu zarówno niemieckiego jak i sowieckiego. Karol słusznie przewidywał konsekwencje traktatu wersalskiego mówiąc, iż jeśli małe narody środkowej Europy nie będą ze sobą współpracować, to zostaną zmiażdżone ,,dwoma kamieniami młyńskimi” odradzających się potęg niemieckiej i rosyjskiej . Karol dobrze dostrzegał poważne zagrożenie komunizmem już wcześniej, gdy sprzeciwiał się niemieckim planom przewożenia Lenina ze Szwajcarii do Rosji.

Mając na uwadze powyższą koncepcję, naturalnym działaniem było podjęcie wysiłków w celu restaurowania swojej władzy na Węgrzech ( w Austrii było to w tamtym momencie całkowicie nie realne). Karol podjął pierwsze działania, gdy dowiedział się, iż Horthy polecił całemu korpusowi wojskowemu złożyć przysięgę wierności wyłącznie sobie, nie wspominając nic o prawowitym władcy, którego był przecież regentem (!). Zdając sobie sprawę z trudnego dla Węgier otoczenia w postaci Czech, Rumunii i Jugosławii, przeciwnych powrotowi Habsburgów, Karol podjął działania mające zapewnić mu poparcie jednego z mocarstw, Francji. Bez poparcia silnego państwa nie mógł nawet marzyć o przywróceniu monarchii, gdyż węgierscy sąsiedzi, nie chcąc utracić zdobytych kosztem Węgier terenów, nie zawahaliby się wypowiedzieć wojny. W przypadku zniszczonych I wojną a potem komunistyczną dyktaturą Węgier, byłby to gwóźdź do trumny naddunajskiego państwa. W tajemnicy przed Horthy’m, Karol podjął negocjacje z Francuzami, wysyłając do premiera Brianda brata swojej żony księcia Sykstusa Bourbon-Parma. Sykstus wynegocjował poparcie Brianda, jednakże z zastrzeżeniem, że Francja uzna i poprze władzę Habsburgów na Węgrzech, tylko w wypadku udanego zamachu stanu. Jeśli próba podjęta przez Karola I nie powiedzie się, Francja nie przyzna się do brania udziału w negocjacjach i wyprze się kontaktów z cesarzem. Jeśli jednak uda się obalić Horthy’ego, Briand zagwarantuje pomoc gospodarczą, dyplomatyczną a nawet wojskową, w przypadku próby ataku ze strony Czech lub Rumunii.

Karol, pozyskawszy wsparcie, udał się na Węgry, gdzie oczekiwał go oddany monarchista, pułkownik Lehar, dowódca wojsk w zachodnich Węgrzech. Karol, w eskorcie ofiarowanej przez Lehara, jednakże bez większych oddziałów, dotarł do Budapesztu 27 marca 1921 roku. Przyjazd króla nie był jednak żadnym zaskoczeniem dla regenta, gdyż został on wcześniej uprzedzony i dokładnie poinformowany o planowanej ,,wizycie”. Karol miał nadzieję, iż uda mu się przekonać regenta do oddania władzy, jednakże srogo się przeliczył. Horthy już na początku rozmowy zażądał od króla aby ten powrócił natychmiast do Szwajcarii. Na propozycję oddania władzy Karolowi, zapytał wprost co, on, Horthy na tym zyska. Negocjacje były twarde. Karol obiecał regentowi tytuł księcia, stanowisko głównodowodzącego królewskiej armii (które w rzeczywistości Horthy już miał) a także ponowne objęcie stanowiska admirała (w państwie bez dostępu do morza i bez floty). Król obiecał nawet regentowi Order Złotego Runa, co jak zauważył G. Kucharczyk było niewykonalne, gdyż Order przysługiwał jedynie katolikom a Horthy był kalwinem . Regent odrzucił wszelkie propozycje, argumentując brak możliwości oddania władzy Karolowi tym, że nie dopuściły by do tego państwa sąsiedzkie i natychmiast wypowiedziały by wojnę. Kiedy król ujawnił, że ma zagwarantowane wsparcie Francji, Horthy, próbując wybrnąć z trudnej sytuacji stwierdził, iż przysiągł lojalność przed parlamentem i nie może złamać tej przysięgi. W odpowiedzi na ten prostacki argument, Karol przypomniał byłemu adiutantowi, że najpierw przysięgał wierność jemu, cesarzowi i ta przysięga, o podstawach religijnych ma większe znacznie niż przysięganie nietrwałemu i tymczasowemu parlamentowi. Regent, brnąc dalej w swym uporze i bezczelności, odparł, iż przysięga dana Karolowi już nie obowiązuje, gdyż obecnie panuje system parlamentarny. Następnie powiedział, że odda władzę, kiedy Karol zdobędzie Wiedeń. Taka propozycja była szczytem absurdu, ponieważ bez armii, poparcia Węgier czy zagranicznych mocarstw, nie było mowy o jakiejkolwiek interwencji w Austrii. Zasłaniając się koniecznością uregulowania spraw wewnętrznych Horthy ,,poprosił” Karola I o 3 tygodnie do namysłu, argumentując, iż w tym czasie dużo spraw może się zmienić, co pozwoli mu być może oddać władzę.

Król opuścił Budapeszt, nie wierząc już w jakąkolwiek lojalność ze strony regenta. Tymczasem Horthy rozgłosił, iż król podjął nieudaną próbę restauracji monarchii, a także ujawnił kontakty Habsburga z premierem Francji. Francuzi oczywiście, tak jak zapowiedzieli wcześniej, zdementowali wszelkie informacje na temat ich kontaktów z Karolem. Horthy podjął także działania wewnątrz Węgier, dymisjonując i usuwając z armii i urzędów, ludzi wiernych królowi. Zostawiał sobie jednak cały czas furtkę bezpieczeństwa wysyłając do szwajcarskiej siedziby króla listy zapewniające o swojej lojalności wobec monarchy.


W dwa miesiące później król Karol I (IV na Węgrzech) podjął drugą próbę restauracji monarchii. Ponownie pozyskał wsparcie Francji, oczywiście na tych samych zasadach co poprzednio, czyli tylko w wypadku sukcesu. Oprócz poparcia Francji również Watykan wyraził swoje zadowolenie z planu Karola. Papież Benedykt XV, który już w czasie I Wojny współpracował z cesarzem, tworząc plany pokojowe, teraz również wsparł legitymistyczne dążenia Karola. Król musiał działać szybko, gdyż regent zaplanował dyslokację oddziałów, posądzanych o sympatie monarchistyczne i wierność Habsburgom.

21 października 1921 roku, Karol wraz z małżonką Zytą, wylądowali w tajemnicy na Węgrzech. Nie zastali jednak wiernych sobie oddziałów, które z powodu wadliwej koordynacji działań zjawiły się w pobliżu dopiero następnego dnia, przez co rojaliści utracili element zaskoczenia. Odebrawszy w końcu przysięgę od wiernych oddziałów, Karol ruszył na Budapeszt, fetowany przez ludność węgierską, bardziej popierającą króla niż regenta. Sytuacja Horthy’ego była coraz bardziej dramatyczna, coraz więcej oddziałów odmawiało wykonania jego rozkazów i przechodziło dobrowolnie na stronę króla.

Dopiero zdecydowane działanie jednego z wiernych regentowi dowódców doprowadziło do przechylenia się szali na niekorzyść Karola I. Pułkownik Gombos zaatakował siły królewskie na czele improwizowanych oddziałów. Karol natomiast, nie chcąc wydać rozkazu ataku na własnych poddanych i bojąc się rozlewu węgierskiej krwi, wycofał wojska. Królowi zabrakło zdecydowania, potrzebnej w takich momentach bezwzględności i wyrachowania. Wolał poświęcić swoją sprawę i sukces restauracji niż przelać krew własnych poddanych. Postąpił w tym wypadku niezgodnie z zasadami realizmu politycznego i polityki długofalowej, zachowując się podobnie jak Ludwik XVI w czasie rewolucji francuskiej. Król Francji także nie chciał strzelać do własnych poddanych, uważając to za niegodne osoby królewskiej i sprzeczne z odpowiedzialnością panującego za naród. Te dwa, odległe w czasie, acz podobne do siebie przypadki miały poważne konsekwencje. Ludwikowi nie udało się pokojowymi metodami powstrzymać rewolucji a Karolowi restaurować władzy Habsburgów na Węgrzech i utworzyć przeciwwagi dla germańsko-rosyjskiego ekspansjonizmu.

W przypadku Karola brak sukcesu nie został spowodowany tylko i wyłącznie brakiem zdecydowania. Do tego doszedł jeszcze element zdrady, gdy jeden z królewskich dowódców okazał się zausznikiem Horthy’ego i doprowadził do zawieszenia broni, które dało czas regentowi na zabezpieczenie stolicy i przeprowadzenie ostatecznej czystki w armii. Zapewnione o rozejmie wojska królewskie zostały w nocy zaskoczone przez oddziały regenta a sam Karol musiał uciekać. Po drodze schronił się w zamku hr. Esterhazy’ego, gdzie doszło do zamachu (nieudanego) na życie królewskiej pary. Następnie król udał się z powrotem do Szwajcarii. Kiedy Karol jeszcze przez kilka dni przebywał na Węgrzech, Horthy domagał się jego abdykacji. Król odpowiedział, że mimo niepowodzenia nie może tego zrobić, gdyż wiąże go przysięga koronacyjna wobec Boga oraz narodu węgierskiego, dlatego też, aż do śmierci będzie starał się wypełniać królewskie obowiązki . Regent nie podzielał podejścia Karola do królewskich przysiąg oraz obowiązków i z poparciem Czech, Rumunii i Jugosławii, przymusił węgierski parlament do wydania ustawy pozbawiającej Habsburgów możliwości dziedziczenia korony Węgier.

Karol po nieudanych dwóch próbach restauracji monarchii udał się na wygnanie na portugalską wyspę Maderę, gdzie zmarł później na zapalenie płuc. Nie zrzekł się jednak tronu i do końca życia dotrzymał swojej przysięgi. Dopiero jego syn Otto von Habsburg zrzekł się roszczeń wobec tronu austriackiego w 1966 roku. Jego postawa bardzo kontrastowała z postawą ojca oraz matki Zyty, szczególnie jeśli dodać, że Otto aż cztero krotnie zasiadał w parlamencie europejskim, na co monarcha o charakterze Karola I nigdy by się nie zdecydował.


Po wycofaniu się Karola I (IV), Horthy mógł swobodnie zająć się umacnianiem swojej władzy i prowadzeniem autonomicznej polityki. W dobie autorytaryzmów w Europie, regent Węgier stworzył praktycznie pierwszą, prawicową dyktaturę, która tylko z nazwy była regencją. Dzięki sprawnym rządom udało się Horthy’emu odbudować kraj, a także zrealizować niektóre roszczenia terytorialne. Węgry odzyskały część południowej Słowacji (zamieszkałej w większości przez Węgrów), na co początkowo nie chciały się zgodzić Francja i Wielka Brytania. Jednakże dzięki tzw. arbitrażowi wiedeńskiemu z 2 listopada 1938 roku udało się odzyskać sporne tereny. W arbitrażu wzięli udział Joachim von Ribbentrop oraz włoski minister spraw zagranicznych Galeazzo Ciano a także reprezentanci strony przeciwnej Węgrom, czyli premier Słowacji ks. Józef Tiso oraz czeski minister spraw zagranicznych Franciszek Chvalkovsky. Oprócz południowej Słowacji, Węgry otrzymały również obszary Rusi Zakarpackiej.

Widząc coraz bardziej napiętą sytuację międzynarodową dyktator starał się lawirować między wrogimi obozami, nie chcąc pochopnie stanąć po jednej ze stron i narazić kraju na zniszczenie. Postawa Horthy’ego nie była jednak tchórzowska czy nacechowana uległością (w przeciwieństwie do postawy polityków czeskich). W czasie inwazji niemieckiej na Polskę z września 1939 roku dyktator odrzucił niemieckie żądania w sprawie umożliwienia przemarszu Wermachtu przez Węgry. Jego odmowa nie była gołosłowna, gdyż zaraz po deklaracji wydał rozkaz zaminowania tuneli, przejazdów kolejowych i niektórych mostów, po to aby wysadzić je gdyby Niemcy próbowali zignorować ostrzeżenia. Jednocześnie Horthy utrzymywał stosunki dyplomatyczne z III Rzeszą, a nawet ponownie odwołał się do niemiecko-włoskiego arbitrażu w sprawach terytorialnych, dzięki czemu uzyskał część należącego do Rumunii Siedmiogrodu. Ceną za poparcie Niemiec dla węgierskich roszczeń względem Rumunii było przystąpienie Węgier do tzw. Paktu Trzech (w sierpniu 1940 roku). Mimo, iż Węgry oficjalnie znalazły się po stronie Niemiec, Horthy jeszcze przez pewien czas pozwalał legalnie działać polskiemu poselstwu w Budapeszcie. Wcześniej umożliwił też ewakuację z Węgier do Francji aż 35 tysięcy polskich żołnierzy. Nawet już po przystąpieniu Węgier do wojny po stronie Niemiec, w Budapeszcie cały czas działały polskie placówki edukacyjne i kulturalne. Realizm polityczny nie pozwalał Horthy’emu na ignorowanie niemieckich żądań (nie miał takiej pozycji ani militarnej, ani politycznej jak Franco w Hiszpanii, który był w stanie prowadzić politykę neutralności a nawet gróźb w stosunku do Hitlera) i w kwietniu oraz czerwcu 1941 roku wojska węgierskie brały udział w niemieckich operacjach wojskowych, najpierw przeciwko Jugosławii, potem na froncie wschodnim w ZSRR.

W wyniku niemieckich porażek w ZSRR dyktator musiał znowu, w celu ratowania Węgier przed konsekwencjami, przeformułować swoją politykę. Rozpoczął potajemne negocjacje z aliantami, nie udało się jednak utrzymać tego w tajemnicy a rozwścieczony Hitler rozpoczął regularną okupację Węgier. Horthy, widząc beznadziejną sytuację, zmiękczył swoje stanowisko i pozwolił na utworzenie pół-autonomicznego, proniemieckiego rządu.


Cały czas, mimo okupacji, starał się zachować niezależność. Prowadził nieustannie tajne negocjacje z Wielką Brytanią, sabotował działania Niemców, nie pozwalał swojej artylerii strzelać do brytyjskich i amerykańskich samolotów, próbował dezorganizować zainicjowane przez Niemców w 1944 roku wywózki Żydów węgierskich. W miarę pogarszającej się sytuacji III Rzeszy w konfrontacji z ZSRR, Horthy’emu udało się przerwać deportacje Żydów i innych więźniów politycznych.

Po wycofaniu się Niemiec z terenu Węgier, dyktator próbował ratować kraj przed zniszczeniem grożącym ze strony Armii Czerwonej starając się uzyskać od zachodnich aliantów odrębną kapitulację. Po fiasku owego planu Horthy obmyślił nowy, który zakładał stopniowe poddawanie wojska węgierskiego dowództwu radzieckiemu, po to aby ograniczyć skutki wkraczania wojsk rosyjskich na Węgry. Plany pokojowego poddania kraju pokrzyżował zamach dokonany przez Strzałokrzyżowców, węgierskie ugrupowanie faszystowskie zależne od III Rzeszy. Łatwo było przewidzieć, jak skończy się taka polityka. Zamiast poddania i ocalenia kraju przed zniszczeniem, nastąpiła krwawa i brutalna konfrontacja sił brunatnych z czerwonymi, co jak w każdym innym przypadku kończyło się fatalnie dla ludzi zamieszkujących scenę takowych starć. Wysiłki Horthy’ego zostały całkowicie zmarnowane, a sam dyktator został internowany przez Niemców, następnie więzili go Amerykanie, a w 1945 roku został wypuszczony i jako świadek zeznawał w procesie norymberskim.

Po procesie, w 1946 roku, 60 letni były adiutant, admirał, regent i dyktator udał się do Portugalii, gdzie, podobnie jak wcześniej Karol I, dokonał żywota. Pod koniec życia w 1956 roku mógł jeszcze obserwować krwawo stłumione powstanie węgierskie, co ponoć tak nadszarpnęło jego i tak już słabe zdrowie, że wkrótce potem zmarł (w 1957 roku).

Trudno pokusić się o jednoznaczną ocenę Mikołaja Horthy’ego. Jego niewątpliwą zasługą było stłumienie najkrwawszej europejskiej dyktatury komunistycznej czyli Węgierskiej Republiki Rad Beli Kuna. Także umiejętne prowadzenie polityki zagranicznej w przeciągu ponad 20 lat sprawowania władzy należy zapisać w poczet zasług. Powinno się to szczególnie docenić zważając na niekorzystne położenie Węgier po I wojnie światowej, straty terytorialne, zacofanie gospodarcze, utracenie ważnych ośrodków komunikacyjnych i miejskich. W takich warunkach, w otoczeniu wrogich państw, utrzymanie integralności terytorialnej było nie lada sztuką. A Horthy nie tylko nie utracił ziem węgierskich ale nawet powiększył terytorium kraju, włączając w jego skład rejony najgęściej zaludnione przez Węgrów. Nie można także odmówić dyktatorowi zmysłu i wyczucia realizmu politycznego, kiedy to potrafił sprawnie lawirować między potęgami, ani nie upadając przed nimi na kolana ani nie rzucając się na nie w bezsensownej walce.

Z drugiej strony cieniem na okresie rządów Horthy’go kładzie się jego konflikt z Karolem I Habsburgiem. Co prawda polski myśliciel, znawca Węgier, Marian Zdziechowski usprawiedliwiał dyktatora, pisząc w szkicu Węgry i dookoła Węgier, że we wspomnianych wcześniej warunkach, przy nieprzychylności nie tylko Czech, Rumunii czy Polski, ale także państw silnych, takich jak Niemcy, Wielka Brytania i Rosja, restauracja monarchii habsburskiej była planem nie możliwym do zrealizowania. Jednakże, gdyby ówczesny regent połączył siły z królem Karolem I a Francja udzieliłaby obiecanego uznania i poparcia, historia Węgier mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej i los słabego, kilkukrotnie okupowanego i zniszczonego państwa wcale nie musiał by być im pisany.

Reasumując, Horthy jawi się jako postać ciekawa, niezwykle kontrowersyjna zarówno dla monarchistów (opór wobec Karola I) jak i innych nurtów ideowych, jednakże na pewno wart jest wspomnienia, szczególnie w kontekście nieco zapomnianej roli jaką odegrał w historii XX wieku.

Kamil Eckardt
_________________
Da donnern Kanonen, es blitzen die Säbel,
Da reiten Dragoner, es stürmen die Jäger,
Folgen dem tapf'ren Radetzky nach,
Ja, Radetzky nach, ja mit HURRAH!
 
 
Pudelek
I. Premier/Feldmarschall
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 3163
Skąd: Ober Lazisk, Oppeln
Wysłany: 2009-02-15, 21:42   

CK Tiger napisał/a:
Dopiero jego syn Otto von Habsburg zrzekł się roszczeń wobec tronu austriackiego w 1966 roku.

zrobił to zdaje się po to, aby móc wjechać na powrót do Austrii. a roszczeń wobec tronu węgierskiego chyba nigdy się nie zrzekł
_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
 
 
Sheeshka
XIV. Inżynier/Stabsfeldwebel


Wiek: 24
Dołączył: 06 Sty 2010
Posty: 228
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2010-12-05, 17:04   

To prawda że Horthy miał się pojedynkować z Masarykiem?
 
 
Madu
XVIII. Robotnik/Gefreiter


Dołączył: 17 Sie 2009
Posty: 60
Skąd: Galicja
Wysłany: 2010-12-05, 23:42   

Zaznaczyłem odpowiedź pierwszą, choć zastanawiałem się nad trzecią. Doszedłem do wniosku że trzecia odpowiedź ma tutaj negatywne zabarwienie :D

Natomiast czy byłyby jakieś ideowe różnice między dyktaturą admirała a ew. monarchią Karola?
Skoro nie, to wolę gloryfikować Horthego, niźli umartwiać się nad losem przegranego. 8) Zwłaszcza z rodzimego punktu widzenia :)
_________________
Jeżeli prawica będzie politycznie reprezentowana przez ND i będzie popierała antypaństwową jej działalność, to dla dobra Państwa musi być zniszczona.
W.Sławek w liście do L.Wasilewskiego, 10 X 1927
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6647
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2010-12-06, 09:41   

He, he. Pytania w ankiecie są tak sformułowane, że IMO można odpowiedzieć twierdząco na wszystkie, z wyjątkiem ostatniego - "nie mam zdania". Horthy niewątpliwie był jednym z ludzi, którzy wyciągnęli Węgry z komunizmu, ma też niepodważalne zasługi dla Polski - w artykule Ekckhardta przypomniano jego protektorat nad naszymi obywatelami, którzy po kampanii wrześniowej trafili na Węgry. O sporze z Karolem IV napisano wyżej. Czy był sensu stricte wrogiem demokracji - nie wiem, nie znam na tyle historii Węgier, ale proszę zwrócić uwagę że w dwudziestoleciu międzywojennym, a zwłaszcza w latach 30., demokracja w Europie niemal wszędzie była w odwrocie, a rozmaite autorytaryzmy i totalitaryzmy w natarciu - i dyktatura Horthy'ego nie jest żadnym wyjątkiem, niemal wszędzie uważano że parlamentaryzm nie spełnia swej funkcji i nie odpowiada potrzebom czasów, również i u nas, że pominę tu przypadki najbardziej jaskrawe (niemiecki, hiszpański i włoski). Trudno go ocenić jednoznacznie, poza tym na koniec wykazał się - IMVHO - pewnym brakiem realizmu politycznego, wierząc iż uda mu się wykonać kolejną woltę i wyplątać Węgry z sojuszu z Hitlerem i II wojny światowej, nie wpadając zarazem w paszczę Sowietów. Na tym etapie wojny powinien już nie mieć złudzeń kim są jedni i drudzy - ani kontynuacja sojuszu z Niemcami, ani przejście na stronę sowiecką nie mogło przynieść Węgrom nic dobrego. Inna sprawa, że tak naprawdę Węgry nie były już wtedy podmiotem, a przedmiotem polityki, i Horthy nie miał możliwości zmiany tej sytuacji. A przecież coś musiał zrobić, no bo jak tu stać z założonymi rękami w chwili, kiedy obce potęgi niszczą twój kraj; choć człowiek wie, ze to beznadziejne w gruncie rzeczy, to jednak próbuje walczyć. Ot los narodów środkowej Europy w 1944/45. Pomijając szczegóły i uogólniając, to nie myśmy grali, tylko nami i o nas grano. Ale nie dla nas. Bynajmniej.
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-09, 22:06   

Pozwolicie, że jakoWęgier, absolwent historii UJ i hungarologii w Instytucie Balassiego wtrącę także swoje trzy grosze.

Nie zamierzam wiele dodawać do życiorysu regenta, choć jest w nim nieco nieścisłości, lecz zajmę się sprawą uniemożliwienia przez niego powrotu króla Karola w1921 roku.
Sam osobiście darzę króla Karola wielką sympatią, czego dowodem jest chociażby to, że na jego właśnie cześć nadąłem to imię własnemu synowi.

Karol IV był człowiekiem o nieposzlakowanej moralności, bardzo wrażliwym na krzywdy zwykłych ludzi, przyjacielem prostych żołnierzy i najbardziej pokrzywdzonych przez los ludów monarchii. Gdyby przyszło mu panować w innych czasach byłby z pewnością wspaniałym i wielkim władcą, lecz przyszło mu panować w końcówce Wielkiej Wojny, gdy triumfowały cynizm, zbrodnia, obłuda i zdrada, a słabych uważano jedynie za pionki na szachownicy politycznej.

W czasie, gdy Karol obejmował tron monarchia AW była już skazana na zagładę przez państwa Ententy i w razie jej zwycięstwa żądna siła nie mogła jej ocalić. W zamysłach kierowników polityki Ententy nie było w środku Europy miejsca na żadne katolickie mocarstwo. Zarówno republikańska Francja rządzona przez fanatycznych antyklerykałów, jak i prawosławna Rosja realizująca swój sen o zjednoczeniu wszystkich Słowian pod berłem cara i wyrwania ich z cywilizacji katolickiej nie mogły, (choć każda z innych względów) dopuścić do tego, aby Monachia AW mogła przetrwać w jakiejkolwiek formie.

I w tej myśli właśnie rękoma Serbów wywołały wojnę, która rozszerzyła się w światową zawieruchę. Oczywiście – Francja i Rosja miały też inne cele, ale wyeliminowanie monarchii Habsburgów uważały za jeden z celów głównych. Jak napisałem już w innych postach – jeszcze przed wojna obydwie wymienione tu potęgi żądały sobie bardzo wiele trudu inwestując w wewnętrzną destabilizację Austro-Węgier, a podczas wojny nie ustawały (zwłaszcza Francja) w knowaniach mających na celu podjudzenie do wojny państw neutralnych ( Włoch i Rumunii) obiecując im hojną ręką terytoria, które ani historycznie, ani etnicznie nigdy do nich nie należały.

Włochom obiecano: cały południowy Tyrol wraz z częścią zamieszkałą nieomal wyłącznie przez niemieckojęzyczną ludność oraz całe wschodnie wybrzeże Adriatyku zamieszkałe przez bałkańskich Słowian, zaś Rumunom – nie tylko Siedmiogród i Banat, lecz także tereny aż po rzekę Cisę ( z miastem Debreczynem włącznie), gdzie nie mieszkali nigdy żadni Rumni, ani nie sięgało żadne państwo mołdawskie, ani wołoskie. Zwróćcie uwagę, że przez całą wojnę państwa Ententy nie dokonały podobnej dywersji w stosunku do Rzeszy Niemieckiej, choć przecież nie brakowało i w niej separatyzmów, które można by wykorzystać, ani graniczących z nią państw neutralnych (można było podobnie kupić Holandię, a zwłaszcza Danię mającą z Niemcami odwieczny spór graniczny!). Oznaczało to, że od samego początku mocarstwa Ententy zaplanowały taki ład powojenny, w którym będzie miejsce dla zjednoczonych., choć nieco uszczuplonych Niemiec, ale nie będzie miejsca dla Austro-Węgier.

Otóż wstępujący na tron cesarz i król Karol Habsburg wyraźnie nie zdawał sobie z powyższego sprawy. Pragnął on natomiast za wszelką cenę zakończenia przedłużającej się wojny, oszczędzenia wielu istnień ludzkich i złagodzenia cierpień milionów zwykłych zjadaczy chleba w Europie. Dlatego kościół katolicki słusznie uważa go za błogosławionego. To jednak, co wystawia mu najlepsze świadectwo jako człowiekowi i wiernemu kościoła rzymsko-katolickiego – nie oznacza, że jego postępowanie było z punktu widzenia polityki słuszne i rozważne. Karol traktował państwa Ententy jak zwykłego przeciwnika i ewentualnego poważnego partnera w rozmowach pokojowych – poważnego, tzn. skłonnego do rozsądnego kompromisu i liczącego się z wolą swoich narodów. Nie miał, niestety, pojecia, że rozpoczyna niebezpieczną grę z bezwzględnymi ideowymi fanatykami, mającymi z góry przygotowaną „jedynie słuszną” wizje przyszłego świata, których jedynym celem jest zniszczyć i rozbić nie tylko jego państwo, ale przede wszystkim ideę tworu politycznego, jaki reprezentowało.

W takiej atmosferze cesarz Karol zainicjował nieoficjalne wstępne rokowania z aliantami za pośrednictwem swoich braci swojej żony , służących w armii belgijskiej. Sprawa ta znana jest powszechnie jako tzw. „afera księcia Sykstusa Parmeńskiego”. Idea zainicjowana w momencie dużych sukcesów militarnych państw Centralnych była następująca:
Cesarz Karol jest skłonny do zakończenia okupacji Serbii i pewnych ustępstw terytorialnych na rzecz Włochów w zamian za natychmiastowe zawieszenie broni. Następnie obiecywał też wywrzeć nacisk na swego niemieckiego partnera, aby ten wstrzymał działania wojenne i zgodził się na kompromisowe załatwienie sporu granicznego z Francją. Władca AW sądził, że nie będzie to trudne, gdyż Niemcy nie będą w stanie sami prowadzić wojny i dlatego muszą się zgodzić na życzliwa radę swego najważniejszego sojusznika.
Cala akcja wymagała rzecz jasna dyskrecji przed Niemcami aż do czasu uzyskania wstępnej zgody państw Ententy, gdyż nie mając żadnego atutu w ręku cesarz Karol nie mógł przystąpić do poważnych rozmów z Niemcami.

Rozumowanie cesarza Karola było wiec jak najbardziej logiczne i znajdowało silne oparcie w ówczesnej rzeczywistości:
Ludy Europy zmęczone były wojną i w każdej chwili mogło dojść do rewolucji groźnej dla obydwu zmagających się stron. Propozycja była dla aliantów korzystna, bo mogliby natychmiast zakończyć wojnę, odzyskać bez wysiłku okupowane ziemie i być może uzyskać nawet jakieś terytorialne korzyści, oraz uspokoić opinię publiczną i przerwać rzeź narodów.
Jak jednak zareagowali francuscy, liberalno-demokratyczni mistrzowie dyplomacji? Najpierw przeciągnęli rokowania, potem nie chcąc odmówić wprost – odrzucili propozycje cesarza Karola zasłaniając się negatywnym stanowiskiem Serbów i Włochów ( Cóż za kuriozalny argument świadczący o drapieżności Ententy: Oto Włochy – nie mogące zanotować jak dotąd żadnego sukcesu militarnego i ponoszące same porażki - odmawiają przyjęcia propozycji mogącej im przynieść honorowy pokój i nabytki terytorialne! Zaś Serbia, całkowicie okupowana i podbita - nie godzi się na pokój mający bezwarunkowo przywrócić jej niepodległość i być może dostęp do morza!). Mało tego – dyplomaci francuscy cynicznie wykorzystali propozycję Karola, aby skompromitować go w oczach sojusznika – cynicznie upublicznili fakt negocjacji i w ten sposób wbili klina pomiędzy obydwa sojusznicze państwa centralne i skompromitowali władcę Austro-Węgier w oczach Niemców. Cesarz Karol powinien wyciągnąć z tej afery dwa oczywiste wnioski:
1) Państwa Ententy nie widzą w Austro-Węgrzech partnera do rozmów pokojowych, gdyż przeznaczyły to państwo na zagładę, a z trupem się nie pertraktuje.
2) Nigdy nie można zawierzyć dyplomacji państw Ententy ponieważ każde cesarza Austrii zostanie wykorzystane przeciw niemu i ma na celu nie tylko przyspieszenie jego katastrofy politycznej, ale i skompromitowanie go w skali politycznej i historycznej.
Trzeba jasno powiedzieć, że cesarz Karol wniosków tych nie wyciągnął i pomimo katastrofy i utraty tronu nadal żywił jakieś dziecinne złudzenia co do intencji politycznych zwycięskiej koalicji i naiwnie sądził, że ex władca znienawidzonej przez francuskich i anglosaskich liberałów katolickiej monarchii - może cokolwiek od niej uzyskać.

Poza tym eks cesarz był młodym człowiekiem i jak każdy młody człowiek – nie umiał czekać i chwytał się każdej okazji i kaczego złudzenia, które mogłoby przywrócić należny mu tron.
I tu leży cale źródło dramatycznych wydarzeń na Węgrzech w 1921 roku, które doprowadziły do rozbicia obozu politycznego węgierskich monarchistów, skłóciły ich ze środowiskiem narodowym i skompromitowały samego nieszczęśliwego monarchę, a które mogły się skończyć o wiele gorzej – upadkiem narodowego rządu i ustroju monarchicznego, ponowną obcą okupacją i nowym rozbiorem państwa i ustanowieniem reżimu skompromitowanej i znienawidzonej pseudo demokratycznej republiki.

CK Tiger:


„Zdając sobie sprawę z trudnego dla Węgier otoczenia w postaci Czech, Rumunii i Jugosławii, przeciwnych powrotowi Habsburgów, Karol podjął działania mające zapewnić mu poparcie jednego z mocarstw, Francji. Bez poparcia silnego państwa nie mógł nawet marzyć o przywróceniu monarchii, gdyż węgierscy sąsiedzi, nie chcąc utracić zdobytych kosztem Węgier terenów, nie zawahaliby się wypowiedzieć wojny. W przypadku zniszczonych I wojną a potem komunistyczną dyktaturą Węgier, byłby to gwóźdź do trumny naddunajskiego państwa. „

To, co napisał Tiger o trudnym położeniu Węgier jest stuprocentową prawdą, lecz nie całą. W rzeczywistości było jednak o wiele gorzej niż napisał: Kraj był nie tylko osaczony przez wrogów, ale wyniszczony materialnie i moralnie przez dwie rewolucje ( w tym bolszewicką Beli Kuna), całkowicie zrujnowany gospodarczo i militarnie bezbronny: Ententa uzbroiła wrogów Węgier po zęby, a przemyśl czeski pracował pełną parą – zaś ograniczenia traktatu Trianon sprowadziły armie węgierska do rozmiarów symbolicznych, a ciężkie uzbrojenie wydano zwycięzcom, przemyśl zbrojeniowy zlikwidowano. Zwycięska Ententa nie tylko okroiła Węgry i przeprowadziła nowe granice tak, aby stanowiły żadnej zapory dla Czechosłowacji, Rumunii i SHS (Jugosławii), lecz ponadto ofiarowując Austrii – Burgenland – uniemożliwiła przezornie współpracę z jedynym potencjalnym sprzymierzeńcem i zmieniła go we wroga, zaś oddając Ruś Karpacka Czechosłowacji – odcięła Węgry od tradycyjnie przyjaznej Polski.
Rząd narodowy i regent Horthy mieli przed sobą długoletnią i ciężka pracę, aby uratować cokolwiek, przełamać ogólny kryzys i musieli znaleźć nowych sojuszników, którzy pozwolą rozerwać wrogą obręcz. Perspektywa powrotu króla Karola nie wyglądała wcale beznadziejnie, gdyż formalnie Węgry były stale monarchią, a Habsburgowie nie byli jeszcze wykluczeni od tronu. Gdyby cesarz Karol to zrozumiał i umiał czekać, być może nie doszłoby do tego, co go spotkało i mógłby po kilku, lub raczej kilkunastu latach odzyskać tron – podobnie jak hiszpańscy Burbonowie odzyskali tron, co przygotowywał im przez długie lata caudillo Franco.
Lecz taka perspektywa nie była pożądana dla fanatycznych wrogów „monarchii arcykatolickiej”, którzy nie mogli przeboleć upadku milej ich sercu Republiki Węgierskiej Karoly’ego i obalenia Republiki Rad przez siły konserwatywne i narodowe. Co innego, gdyby zrobiła to postępowa republika burżuazyjno-liberalna? Ale monarchiści i konserwatyści u władzy! Perspektywa odrodzenia silnej monarchii na Węgrzech i zmora zmartwychwstania Austro-Węgier! Toż to ruina całego dzieła Clemenceau i Wilsona! Zagłada dzieła ukochanego przez zachodnich liberałów – genialnego profesora Masaryka! Zgroza!!! Zgroza!!!
Co jednak robić? Węgry nie chcą umrzeć, ani zapomnieć o swej przeszłości! Rozbiór w Trianon uważają za dyktat. Jeśli się umocnią – to z pewnością będą próbowały go obalić! Obalić całe dzieło Wersalu w Europie Środkowej! Zgroza! Jak do tego nie dopuścić? Trzeba obalić władzę Horthy'ego i odsunąć jego rząd narodowy. Ale jak to zrobić? Horthy zbyt mądry, aby dać się sprowokować i przedwcześnie rzucić się na Małą Ententę. Wojna prewencyjna – zostanie potępiona przez opinie publiczną jako najazd imperialistów...Niedobrze. Mniejszości narodowych, za którymi można się na Węgrzech ująć już nie ma – niedobrze...
Ale zaraz...zaraz... Jest przecież eks król Karol! Anglosasom i francuskim liberałom nie wypada wprost obalić regenta – kalwina, ale można to zrobić rękoma katolickich monarchistów!
Karol naiwnie wierzy, że uzyska błogosławieństwo dla swej restauracji od zwycięskiej Francji. Wierzy, ze Francuzi zrozumieli, że dla równowagi europejskiej i zablokowania niemieckiego ekspansjonizmu niezbędne jest silne, tradycyjne państwo nad środkowym Dunajem. Może wiec zgodzę się na reaktywacje nowych, przyjaznych im Austro-Węgier sprzymierzonych z sojuszniczką Francji – Polską. Taki blok byłby wystarczająco silną zapora przeciw niebezpieczeństwu bolszewickiemu i niemieckiemu!
Eks cesarz postępuje wiec podobnie jak w przypadku „afery Sykstusa” i rozpoczyna tymi samymi „zgranymi kartami” tajną dyplomację:

CK Tiger pisze:

„W tajemnicy przed Horthy’m, Karol podjął negocjacje z Francuzami, wysyłając do premiera Brianda - brata swojej żony księcia Sykstusa Bourbon-Parma. Sykstus wynegocjował poparcie Brianda, jednakże z zastrzeżeniem, że Francja uzna i poprze władzę Habsburgów na Węgrzech, tylko w wypadku udanego zamachu stanu. Jeśli próba podjęta przez Karola I nie powiedzie się, Francja nie przyzna się do brania udziału w negocjacjach i wyprze się kontaktów z cesarzem. Jeśli jednak uda się obalić Horthy’ego, Briand zagwarantuje pomoc gospodarczą, dyplomatyczną a nawet wojskową, w przypadku próby ataku ze strony Czech lub Rumunii.”

Dyplomacja ta pozornie osiąga sukces. Premier Francji niby się zgadza, ale jednocześnie – podjudzając Karola zręcznie umywa ręce:, „Jeśli próba podjęta przez Karola I nie powiedzie się, Francja nie przyzna się do brania udziału w negocjacjach i wyprze się kontaktów z cesarzem.” Jednym słowem jest to zwyczajna "poducha" i zapowiedź realnego nie działania, a nawet kolejnej kompromitacji: „ Francja wyprze się jakichkolwiek kontaktów z cesarzem”...Wyprze się..., A wiec Karol znów wyjdzie na kłamcę, fantastę i ośmieszy się przed całym światem...Karol nie spostrzega jednak tej pułapki. Zapewne chce wierzyć w dobre intencje starego lisa Brianda i jego gołosłowne zapewnienie: „Jeśli jednak uda się obalić Horthy’ego, Briand zagwarantuje pomoc gospodarczą, dyplomatyczną a nawet wojskową, w przypadku próby ataku ze strony Czech lub Rumunii.” Cesarz nie rozumie widocznie, że tajna gwarancja, której można się w każdej chwili wyprzeć nie jest żadna gwarancją, nie jest nawet świstkiem papieru – gdyż jest to „gwarancja” słowna. Zapewne Briand zaręcza słowem honoru...Jaki ż jednak może mieć honor zawodowy polityk, cyniczny libertyn i relatywista moralny?
Gdyby cesarz Karol kierował się realizmem, to zaraz zrozumiałby, do czego zmierza Francja. Ta sama Francja zaledwie pol. roku wcześniej cynicznie i okrutnie przypieczętowała rozbiór Węgier i skazała je na bezsilność. Ta sama Francja uzbroiła i politycznie wsparła wrogie Węgrom przymierze: Małą Ententę, której najważniejszym celem jest: Walka z węgierskim rewizjonizmem i niedopuszczenie do restauracji Habsburgów”. We Francji rządzą zawsze antymonarchiści, fanatyczni liberałowie i republikanie. System parlamentarny ustawiony jest tak, że zwycięstwo jakiejkolwiek partii politycznej nie zmienia tej zasadniczej tendencji. Karol nie zastanawia się dlaczegoż to Francja nagle gotowa jest deptać swoje niedawne dzieło i reaktywować to, z czym walczyła z taką zajadłością od lat. A przecie z sprawa jest jasna, a kluczem są słowa Brianda: „Jeśli uda się obalić Horthy’ego...”. Cesarz ma być tylko pionkiem w grze przeciw regentowi. Szatański plan Brianda jest oczywisty: konserwatywny i monarchistyczny reżim regenta zostanie obalony...Siłami monarchistów węgierskich! Francja nie musi nawet ruszyć palcem, ani zapłacić za to ani jednego franka!

Oto istota planu:
Akt 1:
Karol powraca na Węgry, a jego zwolennicy organizują zbrojne powstanie przeciw regentowi. Monarchiści i konserwatyści nie wystąpią przeciw monarsze, a wiec Horthy zostanie łatwo obalony rękoma Karola.
Akt 2:
Zmobilizowane państwa sąsiednie, nie mogąc dopuścić do utrwalenia restauracji monarchii Habsburgów zagrażającej „pokojowi światowemu” najeżdżają zewsząd Węgry.
Akt 3:
Król Karol zwraca się do premiera Brianda z prośba o interwencję. Wariant 1 (najbardziej prawdopodobny): Interwencja sąsiadów jest tak nagła, a klęska Węgier tak szybka, że nie ma potrzeby się tłumaczyć. Wariant 2 (zapasowy): Opór trwa nieco dłużej. Karol ma czas prosić Francje o interwencję. Wówczas Briand wypiera się kontaktów z Karolem i kompromituje go. Skutek w obu przypadkach: Monarchia na Węgrzech zostaje obalona, a Habsburgowie skompromitowani w oczach Węgier, Europy i świata.
Zwycięzcy osłabiają Węgry przez nowy podział. Powstanie kadłubowa, bezsilna i kosmopolityczna Republika Węgierska. Rewizjonizm zostanie pogrzebany, Monarchia AW przepadnie na wieki. Amen. Amen.

Oczywiście jest i taka możliwość, że zamach Karola się nie uda. Co wówczas – Nieco gorzej, ale też korzyść? Briand nie będzie się musiał tłumaczyć (zapowiedział to zresztą Karolowi?. Habsburgowie zostaną ostatecznie wyeliminowani i skompromitowani! Na wieki skłóci się węgierskich narodowców i monarchistów, bo przecież ostatni król zostanie pokonany rękoma regenta Horthy'ego! Skompromituje się w ten sposób i sam regent – straci popularność,. Węgry osłabną i może uda się w perspektywie kilku lat przywrócić ukochaną, kosmopolityczną, „liberalną” i nieszkodliwą republikę!

A zatem dla Brianda, Francji i liberalizmu światowego : Korzyść w każdym przypadku!

Zwróćmy jeszcze uwagę na pertraktacje Karola z samym Horthym.

CK Tiger pisze:

„Regent odrzucił wszelkie propozycje, argumentując brak możliwości oddania władzy Karolowi tym, że nie dopuściły by do tego państwa sąsiedzkie i natychmiast wypowiedziały by wojnę. Kiedy król ujawnił, że ma zagwarantowane wsparcie Francji, Horthy, próbując wybrnąć z trudnej sytuacji stwierdził, iż przysiągł lojalność przed parlamentem i nie może złamać tej przysięgi.”

CK Tiger idzie tu za rewelacjami książki Kucharczyka” Ostatni cesarz” i powołuje się na relacje samego Karola. We wspomnieniach regenta („Cale życie dla Węgier”) odnajdujemy jednak zdanie nie występujące w relacji Karola. Otóż w niej, gdy Karol mówi, że „ma zagwarantowane wsparcie Francji” regent Horthy trzeźwo pyta: „ Na czym opiera się wiara WKM w gwarancje Francji?” , Karol nie daje na to żadnej odpowiedzi i kieruje natychmiast rozmowę na temat przysięgi. W relacji eks króla kłopotliwe pytanie Horthy’ego zostaje pominięte...

Dalej CK Tiger relacjonuje dalszą rozmowę króla i regenta tak:
„Następnie powiedział, że odda władzę, kiedy Karol zdobędzie Wiedeń. Taka propozycja była szczytem absurdu, ponieważ bez armii, poparcia Węgier czy zagranicznych mocarstw, nie było mowy o jakiejkolwiek interwencji w Austrii”.

Regent nie zaprzecza w swojej relacji , że tak właśnie powiedział. Dlaczegóż jednak jego propozycja ma być: „była szczytem absurdu, ponieważ bez armii, poparcia Węgier czy zagranicznych mocarstw, nie było mowy o jakiejkolwiek interwencji w Austrii”. Odwrotna sytuacja nie wydaje się autorowi tego tekstu absurdalna! A przecież realne szanse restauracji na Węgrzech otoczonych przez wrogą koalicję zaborców, pozbawionych armii, poparcia Austrii, czy zagranicznych mocarstw...” jest jeszcze większym nonsensem! Austria ( w przeciwieństwie do Węgier) nie graniczy z samymi tylko wrogami! Ma za sąsiadów poszkodowane przez zwycięzców, żądne odwetu Niemcy, zdegustowane lekceważeniem Francji – Włochy i neutralną Szwajcarię. Austria nie przeżywała też dwóch rewolucji w ciągu trzech lat, najazdu i obcej okupacji!

Kończąc meil:
Tragiczne starcie odnowiciela monarchii i wiernego Habsburgom żołnierza ( w końcu października 1918 roku to właśnie Horthy osobiście bronił do końca cesarskiej bandery i nie dał jej pohańbić) z eks królem Karolem było szczytowym osiągnięciem perfidnej polityki dyplomacji francuskiej. Tylko trzeźwości i zdecydowaniu regenta Węgry zawdzięczają to, że nie spotkał je w wyniku tych wydarzeń drugi, jeszcze tragiczniejszy rozbiór i natychmiastowy upadek monarchii i rządu narodowego.
Król Karol po raz drugi w swoim krótkim życiu padł ofiarą oczywistej intrygi politycznej wymierzonej nie tylko przeciw jego osobie i przeciw idei Austro-Węgier, ale także przeciw monarchii katolickiej w ogóle. W efekcie Francji udało się skłócić węgierskie środowiska monarchistyczne i doprowadzić do detronizacji Habsburgów na Węgrzech, lecz nie udało się pogrążyć przedwojennych Węgier w niemocy i pohańbić ich przez narzucenie karykaturalnej, pseudo liberalnej republiki.

Nie wińmy jednak nieszczęśliwego króla i cesarza. Działał tak jak umiał, w dobrej wierze, starając się do końca zapewnić swym poddanym lepszy los i godne miejsce w świecie. Jak każdy człowiek honoru, wierzący w niezmienne wartości był bezsilny wobec oczywistego zła, perfidii i kłamstwa. Za swą naiwność zapłacił straszliwą cenę. Pozbawiono go wszystkiego, wywieziono na kraj świata i skazano na nędzna wegetację w warunkach, które
zniszczyły jego młode , szlachetne życie. Cześć jego pamięci.

I jeszcze jedno. Starając się ośmieszyć Horthy’ego i poddać w wątpliwość jego stosunek emocjonalny do Węgier usiłowano szerzyć mit, jakoby regent nie władał biegle ojczystym językiem. Jest to zabieg tyle podły, co śmieszny, gdyż zachowało się wiele przedwojennych przemówień admirała, oraz jego ostania mowa z 1957 roku. Kłamstwo ma więc krótkie nogi, choć prawdą jest że Horthy mówił znakomicie w języku Teutonów i jego niemiecki był z pewnością o wiele bardziej literacki i czysty niż prostacki bełkot dygnitarzy hitlerowskich.
I on skończył życie na wygnaniu, na krańcach Europy, z dala od Węgier, lecz pozostając zjednoczony w bólu z walczącym, dzielnym narodem, któremu przewodził przez długie lata. Cześć jego pamięci.

J,B.
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6647
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2010-12-09, 23:01   

Juliuszu, przeczytałem z zainteresowaniem Twój post. Wcześniej czytałem to, co zamieścił CK Tiger, a napisał Eckhardt. Nota bene Eckhardtowa wersja zgadza się w szczegółach z tym, czego mnie uczyli na studiach, więc zakładam, że skoro UJ alma mater nostra, to i Ciebie uczyli tak samo. To, co piszesz, jest spójne i logiczne, kupy się dzierżące, acz z pewnymi wyjątkami (słowem nie piszesz o stosunku Brytanii, nota bene monarchii, do opisywanych wydarzeń), no może pominąłbym niektóre epitety pod adresem Brianda.

Mam jednak inne pytanie. Zadaję je nie po to, by polemizować, bronić Brianda, Francuzów, małej Ententy czy też oskarżać Horthy'ego. Brzmi ono tak: A co z tym?


CK Tiger napisał/a:
Na propozycję oddania władzy Karolowi, zapytał wprost co, on, Horthy na tym zyska.



CK Tiger napisał/a:
Regent nie podzielał podejścia Karola do królewskich przysiąg oraz obowiązków i z poparciem Czech, Rumunii i Jugosławii, przymusił węgierski parlament do wydania ustawy pozbawiającej Habsburgów możliwości dziedziczenia korony Węgier.


Do tych dwóch zdań w swojej skądinąd długiej wypowiedzi się nie odniosłeś, za to opowiedziałeś długo i kwieciście jaki to perfidny plan uknuli Francuzi et consortes i jaki naiwny był król Karol IV. Jak się odniesiesz do tych dwóch, sygnalizowanych cytatami, kwestii? Możesz oczywiście napisać że to nieprawda, potwarz i oszczerstwo kosmopolitycznych, nieprzychylnych Horthy'emu i Węgrom republikańsko - liberalnych history(j)ków, ale mnie bardziej interesuje to, co napisali na ten temat Karol i Horthy. Nie jestem Węgrem, a od historii politycznej bardziej interesuje mnie historia wojskowości, nie czytałem wspomnień ani jednego, ani drugiego, więc nie wiem.

PS. Twoje uwagi o znajomości języka węgierskiego przez Horthy'ego polegają chyba na pewnym nieporozumieniu - Ekchardt napisał, że Horthy nie mówił dobrze po węgiersku w odniesieniu do roku 1919. I to może być prawda, służba w ck marynarce niekoniecznie sprzyjała kultywowaniu ojczystego języka, podobnie jak służba w armii lądowej (mam na myśli armię wspólną, a nie Honved - dla przykładu, szereg oficerów polskiego pochodzenia, którzy z czasem zostali generałami, zatraciło z czasem mowę ojczystą). W kolejnych latach mógł poprawić i wyszlifować język, tak że nie można mu było nic zarzucić - myślę, że dwa - trzy lata wystarczyłyby w zupełności. Informacja o tym , że słabo mówił po węgiersku w roku 1918/19 wcale nie musi być podłym i śmiesznym kłamstwem. Poza tym, znajomość języka w realiach wieku XX nie jest już dobrą miarą patriotyzmu i uczuć narodowych - były przypadki ludzi, którzy mówili tylko po niemiecku, a uważali się za Polaków, i odwrotnie.
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-10, 01:06   

Drogi Krakale, odpowiem Ci jak umiem:

1) Piszesz tak:
„Mam jednak inne pytanie. Zadaję je nie po to, by polemizować, bronić Brianda, Francuzów, małej Ententy czy też oskarżać Horthy'ego. Brzmi ono tak: A co z tym?

CK Tiger napisał/a:
Na propozycję oddania władzy Karolowi, zapytał wprost co, on, Horthy na tym zyska.


CK Tiger napisał/a:
Regent nie podzielał podejścia Karola do królewskich przysiąg oraz obowiązków i z poparciem Czech, Rumunii i Jugosławii, przymusił węgierski parlament do wydania ustawy pozbawiającej Habsburgów możliwości dziedziczenia korony Węgier.


Do tych dwóch zdań w swojej skądinąd długiej wypowiedzi się nie odniosłeś, za to opowiedziałeś długo i kwieciście jaki to perfidny plan uknuli Francuzi et consortes i jaki naiwny był król Karol IV. Jak się odniesiesz do tych dwóch, sygnalizowanych cytatami, kwestii? Możesz oczywiście napisać że to nieprawda, potwarz i oszczerstwo kosmopolitycznych, nieprzychylnych Horthy'emu i Węgrom republikańsko - liberalnych history(j)ków, ale mnie bardziej interesuje to, co napisali na ten temat Karol i Horthy.”

Otóż nigdy nie dowiemy się co naprawdę powiedział wówczas Karol, a co Horthy. Rozmowa była poufna, w cztery oczy. Mamy tylko relacje obydwu stron. Są one w dużej mierze zgodne.
Ale, jak zaznaczyłem w relacji regenta pyta on króla Karola na czym opiera swą wiarę w gwarancje Francji. Cesarz zmienia wówczas temat i natychmiast przechodzi do kwestii przysięgi...W relacji Karola tego pytania Hotrthy’ego nie ma – natomiast od razu przechodzi się do sprawy przysięgi.

Jest to bardzo istotna różnica! Bardzo długo śledziłem działalność i wypowiedzi Horthy’ego i nie wydaje mi się, aby takiego pytania w tym momencie nie zadał. Nie chcę powiedzieć, że król Karol w swej relacji świadomie kłamał, ale niewątpliwie jest ona obliczona na obronę własnego stanowiska i dlatego mógł to kłopotliwe, acz oczywiste pytanie opuścić.
W każdym razie relacja regenta wydaje mi się tu bardziej wiarygodna, gdyż jest logiczna i spójna.

2) Co do wypowiedzi cytowanej przez Tigra:
CK Tiger napisał/a:
Na propozycję oddania władzy Karolowi, zapytał wprost co, on, Horthy na tym zyska.
To również wygląda ona ciut inaczej w relacji regenta. W niej Horthy pyta po prostu:
„A co się ze mną stanie?”. Różnica jest taka, że nie mówi tu o zysku, lecz po prostu pyta o swój przyszły los. Horthy nie był naiwny, a Węgry również posiadały wywiad. W rzeczywistości regent zdawał sobie sprawę, że ceną za obiecane Karolowi „wsparcie dyplomatyczne” Francji ma być polityczne pozbycie się regenta. Pytanie jest więc nader sensowne.
Horthy ma zresztą moralne prawo by o to pytać. Król Karol nie wykonał bowiem żadnego energicznego gestu by bronić swej władzy w październiku i listopadzie 1918 roku – pomimo , że na Węgrzech nie brakowało także i wówczas monarchistów, a cały aparat władzy był nadal w ręku królewskiego rządu. Karol zlekceważył ich jednak i wolał powierzyć rząd republikaninowi - hr. Karolyemu, który go zaraz haniebnie zdradził. Karol nie wykonał też żądnego gestu (poza westchnieniami) aby ratować Węgry przed rewolucją bolszewicką, i nie przyczynił się w niczym do jej obalenia. Trudne dzieło odbudowy kraju i przywrócenia monarchii było natomiast w ogromnej mierze dokonaniem regenta. Dzieło to dopiero się rozpoczynało i wymagało wielu dalszych lat pracy. Regent, jako konstytucyjna głowa państwa, miał więc moralne prawo pytać kto będzie sprawował realne rządy i na kim zamierza się oprzeć król Karol restaurując swoją władzę.Miał też moralne prawo pytać jak zostanie zabezpieczony jego własny los, bo przecież stabilizując sytuację narobił sobie z konieczności wielu wrogów. Miałże go spotkać los wiernego sługi monarchii i Węgier Istvana Tisszy ?!

3) I na koniec:
CK Tiger napisał/a:
Regent nie podzielał podejścia Karola do królewskich przysiąg oraz obowiązków i z poparciem Czech, Rumunii i Jugosławii, przymusił węgierski parlament do wydania ustawy pozbawiającej Habsburgów możliwości dziedziczenia korony Węgier.

Ta wypowiedź jest absolutnie nieprawdziwa i w rzeczywistości dotyczy dwóch całkiem różnych spraw. Prawdą jest , że „regent nie podzielał podejścia Karola do królewskich przysiąg oraz obowiązków”, gdyż stan formalno-prawny był taki, że to Karol zrzekł się „pełnienia obowiązków monarszych” dnia 13 XI 1918 roku i tym samym owym „pełnieniem” musiał się zająć parlament i upoważnieni przez niego ludzie. Przywrócenie monarchii nie oznaczało też automatycznie przywrócenia eks króla Karola „do pełnienia obowiązków”, których sam się wcześniej zrzekł. Skoro Karol zrzekł się „pełnienia obowiązków” to najpierw parlament musiał go ich pełnienia przywrócić! Dopóki zaś nie był przywrócony, to przysięga koronacyjna z 1916 roku pozostawała na razie w zawieszeniu. Natomiast tenże parlament powierzył władzę regenta właśnie Miklosowi Horthy’emu i odebrał od niego stosowną przysięgę. Horthy był więc zdania, że dopóki parlament nie przywróci Karola do pełnienia obowiązków, to moc prawną ma przysięga złożona przez regenta parlamentowi, natomiast przysięga koronacyjna z 1916 roku jest zawieszona.
Druga część wypowiedzi jest całkowicie nieprawdziwa, bowiem sugeruje, że wspomniana ustawa wykluczająca Habsburgów została uchwalona z woli i inicjatywy Horthy’ego, który ochoczo wykorzystał jakieś nieokreślone poparcie Czech, Rumunii i Jugosławii dla swego pomysłu, a nawet o nie zabiegał!
Rzeczywistość jest całkiem inna. Trzy wymienione kraje dokonały mobilizacji wojsk na granicach z Węgrami, a swój protest „wobec próby restauracji władzy Habsburgów” i żądanie wiecznego wykluczenia Habsburgów od tronu przesłały oficjalnie w formie ultymatywnej. Do noty tej przyłączyło się zresztą wiele państw europejskich ( a w tym nie tylko Francja i Wielka Brytania, ale nawet podlizująca się Francji Rzeczpospolita Polska). Horthy po prostu uległ presji i nie miał innego wyjścia. Oczywiście rozmaite czynniki robiły potem wszystko, aby odwrócić kota ogonem, a to z tej prostej przyczyny, aby utrwalić klina wbitego między regenta i eks króla! Jest to więc kolejne kłamstwo polityczne i zwykłe oszczerstwo .rozpowszechniane o wiele później przez arcykłamcę – prezydenta Masaryka – niestrudzonego w szkalowaniu zarówno regenta Horthy’ego jak i dawnej monarchii.

4) „Nota bene Eckhardtowa wersja zgadza się w szczegółach z tym, czego mnie uczyli na studiach, więc zakładam, że skoro UJ alma mater nostra, to i Ciebie uczyli tak samo.” – Oczywiście uczyli mnie na Ujocie tego samego, co i Ciebie, ale Na mnie te nauki oparte na podręcznikach pisanych przez zwolenników i sympatyków Ententy, komuchów lub postendeków nie wywarły większego wrażenia niż przemówienia tow. Stalina, Gomulki, czy Gierka. Wiem dobrze, kto te „myśli” tworzył i komu miały służyć. Toteż są one dla mnie delikatnie mówiąc, mało wiarygodne.

5) Piszesz też:
„słowem nie piszesz o stosunku Brytanii, nota bene monarchii, do opisywanych wydarzeń”.

Wielka Brytania zachowała się niewiele lepiej od Francji, a może nawet była jeszcze bardziej podła. Anglicy niby to użalali się nad losem Węgrów i wspomagali Karola. Nawet logistycznie. Jednak to oni w rzeczywistości zadecydowali o odizolowaniu eks cesarza i eks króla na dalekiej wyspie. W czasie trwania obrad w Trianon Anglicy nie zrobili dla Węgier nic, choć przecież mogli i przychyli się całkowicie do stanowiska katów Węgier. Oczy otwarły im się dużo później – dopiero w latach trzydziestych ( działalność lorda Gowera).
Wielka Brytania była co prawda monarchią, ale przecież nie monarchią katolicką! Austro-Węgry były dla wielu Brytyjczyków ostoją papizmu ( a to oznacza dla nich wręcz zabobon) i reliktem średniowiecza. Pamiętaj o tym, że liberałowie i protestanci idą najczęściej ręka w rękę, a sentyment monarchiczny Brytyjczyków odnosi się najczęściej wyłącznie do ich monarchii, a nie monarchii w ogóle. W XIX wieku dyplomacja angielska wspierała zawsze ruchy republikańskie, lub nowe monarchie z woli ludu ( jak Francję Ludwika Filipa, czy Belgię, a potem nowe państwa bałkańskie) a występowała zawsze przeciwko tradycyjnym, konserwatywnym i katolickim monarchiom Europy (np. popierała w Hiszpanii liberałów przeciw karlistom, we Włoszech laicką władzę Piemontu przeciw królestwu Neapolu, a w Ameryce republiki liberalne przeciw Hiszpanii i rodzimym monarchiom (np. przyczynili się do upadku cesarstwa Brazylii). Nieco większym sentymentem protestanci darzą prawosławnych i dlatego też monarchie prawosławne były również bardziej w ich łaskach – niż „przebrzydli” i szatańscy „papiści”. Jedyne odstepstwo od tej zasady widać w czasach Napoleona, ale wówczas sama Anglia była bezpośrednio zagrożona, wiec sprzymierzała się z każdym wrogiem cesarza Francuzów!

6) Co języka Horthy’ego piszesz:
„PS. Twoje uwagi o znajomości języka węgierskiego przez Horthy'ego polegają chyba na pewnym nieporozumieniu - Ekchardt napisał, że Horthy nie mówił dobrze po węgiersku w odniesieniu do roku 1919. I to może być prawda, służba w ck marynarce niekoniecznie sprzyjała kultywowaniu ojczystego języka, podobnie jak służba w armii lądowej (mam na myśli armię wspólną, a nie Honved - dla przykładu, szereg oficerów polskiego pochodzenia, którzy z czasem zostali generałami, zatraciło z czasem mowę ojczystą). W kolejnych latach mógł poprawić i wyszlifować język, tak że nie można mu było nic zarzucić - myślę, że dwa - trzy lata wystarczyłyby w zupełności. Informacja o tym , że słabo mówił po węgiersku w roku 1918/19 wcale nie musi być podłym i śmiesznym kłamstwem. Poza tym, znajomość języka w realiach wieku XX nie jest już dobrą miarą patriotyzmu i uczuć narodowych - były przypadki ludzi, którzy mówili tylko po niemiecku, a uważali się za Polaków, i odwrotnie”.

Otóż Twoje domniemania co do tego, że regent w młodości „zatracił język”, a potem go „odzyskał” są zupełnie bezpodstawne.
Po pierwsze – regent pochodził z czysto węgierskiej, kalwińskiej rodziny. Po drugie urodził się w środku Węgier. Po trzecie urodził się w roku ustanowienia Austro-Węgier i niemczyzna nie była odtąd w modzie. Po czwarte – skończył węgierską szkołę, a ta potrafiła zmadziaryzować skutecznie nawet Słowaków, Rumunów i Niemców. Po piąte w czasie służby wojskowej każdy urlop wykorzystywał na wizytę w rodzinnym majątku, którego administracja była jego osobistym hobby i tam stykał się bezustannie ze środowiskiem węgierskim. A po szóste - pierwsze nagrania jego mów pochodzą z 1920 roku, zaś rozmowy z Karolem toczyły się w 1921 roku!

J.B.
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-10, 10:27   

Do Krakała, cd:

I jeszcze jedno. Piszesz tak:

"Nota bene Eckhardtowa wersja zgadza się w szczegółach z tym, czego mnie uczyli na studiach"

Nie wiem jakich szczegółów uczyli Cię na studiach, lecz ja absolutnie nie mam zaufania do "Eckhardtowej wersji", skoro zaczyna od tego, że charakteryzując polityka w krótkim życiorysie postarza go w pierwszym zdaniu o 18 lat!

Miklos Horthy urodził się bowiem 18 czerwca 1868 w Kenderes, a nie w 1886 roku, jak pisze Eckhardt. I nie jest to zwykła literówka, skoro w pewnym, dalszym miejscu Eckhardt potwierdza swoje błędne mniemanie:
Po procesie, w 1946 roku, 60 letni były adiutant, admirał, regent i dyktator udał się do Portugalii..." Otóż regent miał wtedy w rzeczywistości 78 lat, co jest istotną różnicą!

Tekst Ekchardta jest zresztą pełen innych przekręceń, nieścisłości i tendencyjnych ocen.
Często korzysta bezrefleksyjnie z tendencyjnych komunikatów prasowych przedstawiając ich rewelacje jako obiektywną rzeczywistość.

Np: "Horthy rozpoczął okres walki z przeciwnikami politycznymi, nazywany ,,białym terrorem”. Podczas tych kilku miesięcy czystek rozstrzelano, uwięziono i deportowano nie tylko komunistów odpowiedzialnych za zbrodnie z okresu Republik Rad ale także socjalistów, członków związków zawodowych, a nawet zwolenników cesarza Karola I."

Test ten jest kalką artykułów z liberalnych dzienników i pisemek Zachodniej Europy, które w oczywisty sposób były tendencyjne i mijały się z prawdą tworzac tzw. rzeczywistość medialną. "Biały terror" w wydaniu państwowym był skierowany przeciw komunistom, a w mniejszym stopniu - socjaldemokratom. Tych ostatnich umieszczano z reguły w więzieniach, a potem ułaskawiona na podstawie umowy zawartej miedzy regentem, a przywódcami partii socjaldemokratycznej. Natomiast dzialajace nielegalnie "białe bojówki" zlikwidowały ponadto pewną ilość osób skrytobójczo, ale pozostawały one w takiej relacji z Horthym, jak bojówki endecji z Piłsudskim, a więc w żadnej. Był to prostu samosąd - spontaniczny odruch wściekłości i chęci odwetu za potworne zbrodnie wyrządzone w ciągu 133 dni panowania czerwonej dyktatury. Dostało się wówczas i liberalnym politykom i sympatykom republiki Karoly'ego. Co do monarchistów - nie ucierpiał wówczas żaden - natomiast wielu wsadzono na pewien czas do wiezienia w związku z nieudanym zamachem stanu eks króla Karola, co nastąpiło później. Tak więc Eckhardt po prostu mąci, lub powtarza jak papuga prasowe kaczki przedwojennych dzienników liberalnych.
Dalej Eckhardt pisze: "W marcu 1920 roku Horthy zmusił parlament węgierski, żeby ten ogłosił go regentem.". Horthy nikogo nie zmuszał i nie przykładał posłom pistoletów do głów, ani nie wprowadzał wojska na salę. Wszystko odbyło się legalnie i o żadnym zamachu stanu, ani zmuszaniu nie było mowy! Słowo "zmuszał" sugeruje natomiast objecie władzy w wyniku zamachu, o co chodziło liberalnym pismakom.
Dalej Echart pisze: "Karol podjął pierwsze działania, gdy dowiedział się, iż Horthy polecił całemu korpusowi wojskowemu złożyć przysięgę wierności wyłącznie sobie, nie wspominając nic o prawowitym władcy, którego był przecież regentem (!). " I znów pomieszanie z poplątaniem. Horthy konstytucyjnie nie był regentem Karola IV, rzadzacym w jego imieniu, ale "zarządcą (kormanyzo) Królestwa Węgier powołanym przez parlament do czasu ustanowienia, lub przywrócenia władzy króla! A to jest istotna różźnica, gdyż żadna przysięga składana kiedykolwiek królowi Karolowi nie miała mocy aż do czasu reaktywowania jego władzy. Cesarz Karol zdawał sobie chyba z tego doskonale sprawę, jak rownież rozumiał chyba, że akt przymierza miedzy Czecxhoslowacją, SHS i Rumunią zawiera klauzurę o natychmiastowej interwencji militarnej na Węgrzech przy każdej probie restauracji Habsburgów! Opisujac sprawę w taki sposob Echardt robiu z eks króla Węgier conajmniej osobnika ograniczonego umysłowo, a tak bynajmniuej nie było! Jakże więc Karol mógł się w tej sytuacji uważać za urzedującą głowę państwa wobec której obowiazuje nadal przysięga, z której sam zwolnił poddanych dnia 13 XI 1918 roku? Pan Eckhardt nie zastanawia się w ogóle nad tym co pisze, a szkoda!
Dalej: "Karol, pozyskawszy wsparcie, udał się na Węgry" - Karol nie pozyskał żadnego wsparcia poza gołosłownym i istniejącym jedynie w formie słownej zapewnieniem towarzyskim premiera Francji Brianda, które okazalo się zwykłą prowokacją i nie miało żadnego pokrycia! Eckhart pisze tak, jakby Francja co najmniej wystosowała do sąsiadów Węgier notę dyplomatyczną w tej sprawie, lub udzieliła im realnego wsparcia militarnego!
Dalej: "W wyniku niemieckich porażek w ZSRR dyktator musiał znowu, w celu ratowania Węgier przed konsekwencjami, przeformułować swoją politykę. Rozpoczął potajemne negocjacje z aliantami, nie udało się jednak utrzymać tego w tajemnicy a rozwścieczony Hitler rozpoczął regularną okupację Węgier."
Znów kolejna nieścisłość stawiająca Horthy'ego w gorszym świetle. "Tajemne rokowania z aliantami" rozpoczęły się bowiem jeszcze w lecie 1942 roku, a więc przed jakimikolwiek węgierskimi porażkami w Rosji i przed niemiecką ofensywą letnią, a więc w czasie największych sukcesów militarnych III Rzeszy, a nie po klęscce pod Stalingradem i Woroneżem, jak zdaje sie sugerować Eckhardt! Przyczyną porażki tych negocjacji nie byla też bynajmniej niezdecydowana postawa Horthy'ego, ale stanowisko aliantow, którzy już wówczas sprzedali całą Europę Środkową Stalinowi i nie zamierzali otworzyć drugiegoi frontu na Balkanach, czego oczekiwał od nich regent Węgier. Itd, itd.

Sam więc wiodzisz czym jest tekst Eckhardta i zastanów się czy można mieć do niego zaufanie skoro myli podstawowe fakty, przekręca je i miesza interpretacje z opisem wydarzeń nie widząc miedzy nimi żądnej równicy.

Ja nie mam i powiem jeszcze więcej. Nieścisłości i przekręty tego tekstu wpłynęły, moim zdaniem, bardzo wyraźnie na wynik ankiety.

J.B.
 
 
Sheeshka
XIV. Inżynier/Stabsfeldwebel


Wiek: 24
Dołączył: 06 Sty 2010
Posty: 228
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2010-12-10, 19:22   

http://www.youtube.com/watch?v=r1XLU7-e4EU <-Można zobaczyć Horth'ego w Krakowie :wink:
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6647
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2010-12-10, 20:00   

Juliusz Bator napisał/a:
Nie wiem jakich szczegółów uczyli Cię na studiach, lecz ja absolutnie nie mam zaufania do "Eckhardtowej wersji",


Zajęcia z tego tematu miałem z doktorem Jakubem Politem, pamiętam że sprawę rozmów Horthy'ego i Karola tak właśnie nam przedstawił.


Juliusz Bator napisał/a:
zaczyna od tego, że charakteryzując polityka w krótkim życiorysie postarza go w pierwszym zdaniu o 18 lat!

Miklos Horthy urodził się bowiem 18 czerwca 1868 w Kenderes, a nie w 1886 roku, jak pisze Eckhardt.


Nie postarza, tylko odmładza, jak już.

Juliusz Bator napisał/a:
Otóż Twoje domniemania co do tego, że regent w młodości „zatracił język”, a potem go „odzyskał” są zupełnie bezpodstawne.
Po pierwsze – regent pochodził z czysto węgierskiej, kalwińskiej rodziny. Po drugie urodził się w środku Węgier. Po trzecie urodził się w roku ustanowienia Austro-Węgier i niemczyzna nie była odtąd w modzie. Po czwarte – skończył węgierską szkołę, a ta potrafiła zmadziaryzować skutecznie nawet Słowaków, Rumunów i Niemców. Po piąte w czasie służby wojskowej każdy urlop wykorzystywał na wizytę w rodzinnym majątku, którego administracja była jego osobistym hobby i tam stykał się bezustannie ze środowiskiem węgierskim. A po szóste - pierwsze nagrania jego mów pochodzą z 1920 roku, zaś rozmowy z Karolem toczyły się w 1921 roku!


Juliuszu, wykazujesz godna podziwu zdolność do nadinterpretacji cudzych słów, graniczącą chwilowo z konfabulacją. Ja nie napisałem, że Horthy swój język węgierski zatracił, a potem odzyskał. Posłużyłem się przykładem kilu generałów polskiego pochodzenia, którzy służąc w ck armii zniemczyli się i swój język zatracili. Nie neguję tego, z jakiej rodziny i skąd pochodził Horthy, kiedy się urodził, jaką szkołę kończył i gdzie spędzał urlopy. Dla okoliczności jego służby we flocie i ewentualnego wpływu tejże na jego zdolność wyrażania się w mowie ojczystej ma nota bene znaczenie tylko to ostatnie. Wydaje mi się, że będąc na długie, wielomiesięczne okresy oddzielony od swego ojczystego środowiska, zmuszony do posługiwania się wyłącznie niemieckim, mógł mówić mniej biegle - nie znać niektórych (zwłaszcza najnowszych)idiomów i kolokwializmów, zapominać niektórych słów, albo i nie znać niektórych słów. To mogło sprawić wrażenie pewnych niedomagań językowych, bo rzutowało na płynność wypowiedzi, bogactwo słownictwa, żywość i barwność języka, nie wspominając już o wymowie i akcencie.
To tak, jak z ludźmi którzy spędzili pewien czas za granicą - nawet jeśli ktoś rok (tylko) siedział w Nowym Jorku, Londynie czy Dublinie, a nie miał kontaktu z Polakami, to po powrocie mówi inaczej. I to słychać - przez kilka miesięcy, pół roku. Sam znam kilka takich przypadków z autopsji, z grona własnych znajomych i rodziny. Pamiętam, jak śmialiśmy się z koleżanki z klasy w czasach liceum, która wygrała rok nauki (czyli 9 czy 10 czy ileś miesięcy, w każdym razie nie rok kalendarzowy) w amerykańskiej szkole w NY - po powrocie do Krakowa jej polszczyzna była gramatyczna, ale przezabawna fonetycznie i pod względem słownictwa.
Uważam za możliwe, że Horthy'emu przydarzyło się właśnie coś takiego. Ktoś to usłyszał, zapamiętał i tak powstał przekaz - "że słabo mówił po węgiersku". To oczywiście uproszczenie, nawet niezamierzone, bo zawiera w trzech słowach to, co ja zawarłem w całym akapicie. Ty potem tę wypowiedź zinterpretowałeś, a w świetle tego kim jest dla Ciebie Horthy - odrzuciłeś ją z oburzeniem jako oszczerstwo. Tymczasem oszczerstwo to wcale nie musi być...

Po co to wszystko piszę? Chcę Cię zachęcić do mniej kategorycznych a bardziej wyważonych sądów. Nie masz dowodów na to, że Horthy słabiej mówił po węgiersku na przełomie 1918/19 roku, ale to prawdopodobne, co jak mam nadzieję wykazałem wyżej. I nie masz dowodu na to, że mówił perfekcyjnie, a przekaz że mówił słabo jest oszczerstwem niechętnej mu osoby - i to też jest prawdopodobne.
Źródła często nie są jednoznaczne, zawierają uproszczenia, nieporadności, błędy, pozwalają na wątpliwości, różnice interpretacji... Historia, tak jak życie, mieni się odcieniami szarości. Ty starasz się ją przemalowywać w czarne i białe, interpretujesz kategorycznie. Proszę, bądź czasami ostrożniejszy. Miałem niewątpliwą przyjemność poznać osobiście Ciebie i Twojego Ojca; domyślam się, że takie Twoje podejście jest efektem charakteru, wychowania, silnego węgierskiego patriotyzmu wynikającego z jednej strony z umiłowania Ojczyzny, z drugiej - z życia poza jej politycznymi i kulturowymi granicami.
Bądź ostrożniejszy pisząc historię, by kiedyś nie okazało się przypadkiem (co podkreślam, bo jestem pewien że nie masz złych intencji) że ją tworzysz.
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-10, 22:46   

Drogi Krakale:

1) "Zajęcia z tego tematu miałem z doktorem Jakubem Politem, pamiętam że sprawę rozmów Horthy'ego i Karola tak właśnie nam przedstawił."

Znam oczywiście dr Polita i również miąłem z nim zajęcia, lecz o ile sobie przypominam nie czerpał on swej wiedzy na ten temat z bezpośrednich źródeł, a w każdym razie nie znał książki Horthy'ego - nawet w niemieckim wydaniu! Możesz mi wierzyć, że w BBI, gdzie studiowałem tę sprawę - są z pewnością wybitniejsi znawcy historii Węgier od dr Polita, a nawet śp. profesora Felczaka. I od nich właśnie czerpałem wiedzę i wskazówki bibliograficzne. Historia Węgier stoi w Polsce na tak żenująco niskim poziomie, że nie hce4 mi się nawet o tym wspominać.

2) "Nie postarza, tylko odmładza, jak już" -
To nie ma istotnego znaczenia. Ważne jest, że chce pisać czyjąś biografie, a nie zdaje sobie nawet trudu, aby sprawdzić datę urodzenia. Dziękuję za takiego znawcę!

3) \W sprawie biegłości językowej Horthy'ego w języku węgierskim - temat uważam za skończony - Nie zamierzam przebijać głową betonu! Skoro nie rozumiesz, że dysponujemy nagraniami mów Horthy'ego z 1920 roku, czyli z czasów poprzedzających jego słynną rozmowę z eks królem Karolem, to, jakiego jeszcze dowodu potrzebujesz?

Język węgierski jest tego rodzaju, że kto narodził się na Węgrzech i wyniósł go z domu - ten nigdy go nie zapomni, a jeśli nawet zagubi jakieś słowo - to na jego odnalezienie potrzebuje kilku dni, a nie lat! Jest też tak odległy od jeżyków indoeuropejskich, że wpływ obcego języka z tej grupy mógłby się, co najwyżej odbić w warstwie słownej, ale nie gramatycznej! Poza tym Horthy żył podczas służby nie tylko w otoczeniu niemieckojęzycznym. W marynarce wojennej AW służyło również bardzo wielu oficerów węgierskich - podobnie i w Wiedniu gdzie przez pewien czas przebywał - język węgierski był często używany nawet na ulicy!
Powtarzasz bezkrytycznie zasłyszane gdzieś, niesprawdzone informacje - wymyślone po to, aby zdyskredytować regenta i bierzesz je za dobrą monetę. Wybacz, ale sama myśl, że król Karol mógłby mówić po węgiersku lepiej niż rodowity Węgier Horthy jest dość zabawna! Cesarz i król Karol uczył się oczywiście języka węgierskiego i miął zapewne dobrych nauczycieli ( podobnie jak i czeskiego i kilku innych), ale nie jest to mimo wszystko to samo, co urodzić się w środowisku węgierskim i być uczonym języka od niemowlęctwa przez matkę i ojca. Pamiętaj tez o tym, że Karol bynajmniej nie był wychowywany od najmłodszych lat na następcę tronu i w związku z tym musiał wszelkie zaległości w monarszym wykształceniu odbyć w kursie przyśpieszonym.

4) "Źródła często nie są jednoznaczne, zawierają uproszczenia, nieporadności, błędy, pozwalają na wątpliwości, różnice interpretacji... Historia, tak jak życie, mieni się odcieniami szarości. Ty starasz się ją przemalowywać w czarne i białe, interpretujesz kategorycznie. Proszę, bądź czasami ostrożniejszy."

- Masz niewątpliwie racje, co do źródeł, ale dlaczegóż to ja mam być właśnie "ostrożniejszy" - zaś nie obowiązuje to innych historyków - autorów podręczników, biografii i haseł encyklopedycznych, którzy wybierają bez żenady taka wersje jaka jest zgodna z aktualnie panującą poprawnością polityczną?
Widać każdy tworzy taki obraz dziejów, jaki go przekonuje, a niekiedy taki jaki chce widzieć ten, który za ów obraz płaci. Historia, jako odtwarzanie dziejów jest dziełem historyków i czy chcesz, czy nie chcesz - musisz się z tym pogodzić. "Ostrożność" zaś i obiektywizm albo obowiązuje wszystkich, albo nie obowiązuje nikogo.
Ja także wybieram pewne źródła i relacje, a pewne odrzucam. Kieruję się przy tym: zasadą prawdopodobieństwa, gry interesów i znajomości psychologii postaci, o których pisze, a w szukaniu odpowiedzialności prosta zasadą - "is fecit qui prodest". Ot i cała tajemnica.

Jest sprawa oczywista dla każdego myślącego człowieka, że skłócenie eks króla z regentem Horthym, skompromitowanie regenta oraz Karola Habsburga, a także ostateczne zamkniecie Habsburgom powrotu na tron i przekreślenie możliwości odbudowy Austro-Węgier leżało wówczas w interesie zaborców Węgier, czyli Malej Ententy oraz ich mocarstwowych protektorów - antyklerykalnej i republikańskiej Francji oraz liberalnych, antynarodowych i protestanckich z ducha państw anglosaskich. Francja nie miała żadnego interesu, aby odbudowywać to, co dopiero, co zniszczyła i ryzykować eksperymentu ze zmartwychwstaniem Austro-Węgier. Geopolitycznie najbardziej odpowiadałby jej sojusz z odrodzona Białą Rosją i marzyła wówczas o jej zmartwychwstaniu. Dlatego ewentualny blok antyrosyjski i antyniemiecki złożony z Austro-Węgier i Polski nie mógł być trwałym elementem francuskiej myśli politycznej. Zarówno Polska, jak i Mała Ententa miały być jedynie czasowymi protezami zastępującymi Rosje, które poświeci się bez wahania na ołtarzu reanimacji dawnego przymierza.
Natomiast Wielka Brytania w ogóle nie miała zamiaru budować żądnego bloku antyniemieckiego w Europie - ponieważ zamierzała właśnie wesprzeć pokonane Niemcy, aby nie dopuścić do hegemonii francuskiej w Europie. Było to oczywiste już wówczas dla każdego trzeźwo myślącego polityka w Europie Środkowej i tylko zaślepiona i zakochana we Francji polska dyplomacja lat dwudziestych nie dostrzegała tego, co oczywiste. Dlatego właśnie Piłsudski po zamachu majowym i usunięciu ze sceny politycznej bezkrytycznych frankofilów wolał balansować miedzy Rzeszą Niemiecka, a Związkiem Sowieckim i pertraktować z nimi bezpośrednio - niż rzucić się w objęcia francuskiej dyplomacji, która zawsze w razie niebezpieczeństwa pozostawia sojusznika na pastwę losu.
Wybiegam nieco poza temat, ale tylko po to, aby ukazać, że mętne i niepisane, polityczne obietnice Brianda nie mogły mieć innego celu jak tylko sprowokowania konfliktu wewnętrznego na Węgrzech, aby ostatecznie przekreślić możliwość odrodzenia AW, obalić monarchię, umożliwić powrót skompromitowanej republiki demokratyczno-liberalnej i spacyfikować rewizjonistyczne tendencje Węgrów.
Król Karol uchwycił się tej obietnicy jako ostatniej deski ratunku i zawierzył tym kłamliwym obietnicom, dlatego, że bardzo pragnął w nie uwierzyć i pomimo tego, co spotkało Węgry i Austrię z rąk zwycięzców z niezrozumiałych względów nadal traktował ich jako poważnych i godnych zaufania partnerów. Był to jego największy błąd życiowy i przyszło mu za to zapłacić straszliwą i gorzką cenę.
Oczywiście dziś nie chcą tego przyznać, ani nieliczni historycy związani z Habsburgami ( ponieważ nie chcą rzucić cienia na osobę ostatniego monarchy), ani tym bardziej historycy związani tak czy owak z opcja aliancka, czyli dzisiejsza linią europejsko-demokratyczno-liberalną.
Dla nich, bowiem zarówno wizja "operetkowego" zamachu podjętego przez niepoważnego Karola Habsburga, jak i regenta - nacjonalisty nie znającego własnego języka, który okazuje się przy okazji zdrajcą i łajdakiem - świetnie wpisuje się w lansowaną przez nich tezę o "nieuchronnym upadku systemów zachowawczych, lub autorytarnych i uznaniu systemu demokratyczno-liberalnego jako najlepszego ze wszystkich możliwych.

J.B.
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-12, 14:42   

A oto mała dokumentacja do tematu „Ostatni regent”:

Horthy:

1) Horthy wkracza do Budapesztu i reaktywuje monarchię po upadku Republiki Rad:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

2)Marsz Horth’ego: http://www.youtube.com/wa...feature=related
Wiąnaka pieśni o regencie: http://www.youtube.com/wa...feature=related

3) Wizyta Hothyego w Krakowie 1938:
http://www.youtube.com/watch?v=r1XLU7-e4EU

4) „Miklos Horthy śle wezwanie” ( Kassa, Koszyce 1938):
http://www.youtube.com/wa...feature=related

5) wybór mów Horthy’ego ( coś dla Krakała!):
http://www.youtube.com/wa...feature=related

6) Horthy dzisiaj: uroczystości ku czci Horthy’ego w Kenderes 2009.11.14:
http://www.youtube.com/watch?v=ERK2aXUtWOA


J.B.
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6647
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2010-12-12, 14:59   

Juliuszu, dziękuję Ci za wyczerpujące omówienie tematu. Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej o Miklosu Horthy'm oraz okolicznościach prób odzyskania tronu przez Karola IV i dzięki Tobie się dowiedziałem. Dyskusja o tym, jak Horthy mówił na przełomie 1918/19 jest w gruncie rzeczy bezprzedmiotowa, bo to jak władał językiem nie miało żadnego znaczenia dla jego patriotyzmu, uczuć narodowych, postawy, opcji politycznej którą reprezentował itd. Co do różnic między nami - widzisz, Ty jako węgierski patriota odnoszący się z szacunkiem do Horthy'ego odrzucasz taka możliwość. Ja przyglądam się temu z boku, bez emocji, i uważam za możliwe że mógł mówić nieco słabiej, a ktoś to dostrzec i potem przeinaczyć czy wyolbrzymić. Powołujesz się na przemówienia regenta z 1920 - OK, wtedy już mógł mówić perfekt, na naprawienie takich niedomagań o jakich pisałem wyżej wystarczy kilka miesięcy, może góra pół roku. Ale to w sumie przecież drobiazg, i nie zmienia nic w moim oglądzie tej postaci. W każdym razie dziękuję. Zapytam jeszcze - choć to wykracza poza zakres tematyczny naszego forum - jak oceniasz politykę Horthy'ego w czasie II WS? I jak sadzisz, ale tak na zimno - czy był w stanie ugrać dla Węgier więcej, niż zdołał w rzeczywistości?
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-12, 18:24   

Drogi Krakale!

Moim zdaniem Horthy zrobił podczas DWŚ wszystko to, co mógł w tamtej sytuacji zrobić. Oczekiwania Węgrów były wówczas ogromne, a upadek Czechosłowacji i Małej Ententy spowodował, że procesu wyzwalania rodaków znajdujących się pod panowaniem tychże państw nie mogła powstrzymać żadna węgierska siła polityczna. Węgrzy czekali na ten moment już dwadzieścia lat i nie zamierzali czekać ani chwili dłużej. Gdyby regent nie zdecydował się po konferencji monachijskiej na żądanie oddania terytoriów zagrabionych przez Czechosłowację, a zamieszkałych przez Węgrów – to popełniłby polityczne samobójstwo - zaś samym Węgrom takie działanie na nic by się nie przydało: Zostałyby najpierw zmiażdżone przez Hitlera, a potem "wyzwolone" przez Sowietów. Różnica z późniejszym stanem faktycznym - żadna, a Węgrzy w krajach zabranych przeżyli dzięki decyzji Horthy’ego choć kilka lat wolności i szczęścia!
Trzeba przy tym zauważyć, że Horthy nie zdecydował się ani na dołączenie węgierskich pretensji do pakietu żądań niemieckich przedstawionych na konferencji w Monachium, ani nie wysunął w stosunku do okrojonej Czechosłowacji - ultimatum militarnego. Natomiast zażądał międzynarodowego arbitrażu w konflikcie granicznym z Czechosłowacją już po konferencji w Monachium. Konferencja odbyła się w Wiedniu, gdzie Hitler występował w roli opiekuna Słowaków, zaś Mussolini - Wegrów. W efekcie Węgrzy uzyskali południowy skrawek ziem utraconych zamieszkałych w 90 % przez Węgrów. Hitlerowi nie było to wcale na rękę, bo z pewnością wolałby nie uszczuplać terytorium swoich słowackich podopiecznych (okaleczona Czechosłowacja była bowiem od jesieni 1938 roku fikcją, a powstanie Słowacji - nieuchronne). Następnie Horthy pokrzyżował niemiecki plan utworzenia marionetkowej Rusi Karpackiej z ks. Wołoszynem na czele i doprowadził do uzyskania wspólnej granicy z Polską, co dla Hitera także nie było bynajmniej korzystne. We wrześniu 1939 roku Horthy odmówił Hitlerowi jakiejkowiek współpracy wymierzonej przeciw Polsce i umożliwił w ten sposób ewakuację znacznej części pokonanych wojsk polskich na Węgry, a następnie umożliwił im dalszą ewakuację przez Jugosławię i Włochy do Francji. W 1939 i 1940 roku poparł dyplomatycznie i wojskowo Finlandię walczącą ze Związkiem Sowieckim sprzymierzonym oficjalnie z Hitlerem. Było to działanie wymierzone wprost przeciw układowi Hitler-Stalin oddającemu Finladię pod panowanie radzieckie. W 1940 roku znów wbrew woli Hitlera regent rozpoczął przygotowania do wojny z Rumunią, w chwili gdy ta właśnie przeszła pod wpływy niemieckie. W 1941 roku wbrew nadziejom Hitlera nie przyłączył się natychmiast do krucjaty przeciw ZSRR i został wciągnięty w tą wojnę wbrew swojej woli dopiero po brurutalnym zbombardowaniu Koszyc i Preszowa przez lotnictwo sowieckie. Udział Wegier w wojnie ograniczał do minimum, zaś Węgry za jego rządów były oazą schronienia dla rozmaitych uchodźców z całej okupowanej Europy. W 1942 roku Horthy wszczął w momencie największych sukcesów niemieckich, z własnej woli, rokowania pokojowe z aliantami, a jego premier Kallay zaproponował Churchillowi otwarcie drugiego frontu na Balkanach i natychmiastowe wsparcie militarne takich działań. Ceną przejścia Węgier na stronę aliantów miało być uznanie przez nich etnicznych granic Węgier i niedopuszczenie przez Sowietów do Europy Środkowej. W 1944 roku, gdy wyłącznie z winy aliantów rokowania te zostały ujawnione Niemcom regent nie mając żadnych możliwości oporu - zgodził się na częściową okupację Węgier przez Niemcy, ale starał się jak tylko mógł ograniczyć jej skutki i utrudniał Niemcom wywóz i eksterminację Żydów. W październiku 1944 roku zdołał się wyrwać spod "opieki" Hitlera i podpisał zawieszenie broni ze Związkiem Sowieckim, które jednak nie weszło w życie ponieważ Niemcy w tajemniczy sposób uzyskali wcześniej wiadomość o planowanej akcji. Na koniec został przez Niemców uwięziony i pozbawiony władzy. Co jeszcze mógł zrobić więcej?

Tyle ode mnie.

Ponieważ temat Horthy jest długi, a ja nie mam w tej chwili czasu, aby go rozwinąć tak jakbym pragnął – proponuję Ci na razie jako lekturę fragmenty najnowszej pracy mojego ojca (Wiesława Batora) o nacjonaliźmie węgierskim . Wydano ja w zeszłym roku. Nie popełnię przy tym naruszenia praw autorskich, gdyż ojciec z pewnością nie będzie miał nic przeciw temu obszernemu cytatowi:

„ A. Charakterystyka epoki:

Od katastrofy trianońskiej do katastrofy komunistycznej (1919–1949)

a) Charakterystyka epoki
„Rewolucja Astrów”, czyli zerwanie unii z Austrią otwiera nowy okres w dziejach Węgier, który całkowicie zmieni priorytety celów narodowych i nada nacjonalizmowi węgierskiemu nowe cechy. Bieg wydarzeń obciąża niewątpliwie sumienia przywódców zwycięskiej koalicji.
Prozachodni rząd Karolyi’ego nie napotyka wcale ciepłego przyjęcia ze strony zwycięzców. Żądają oni bezwarunkowej kapitulacji i zgody nie tylko na rozczłonkowanie historycznych Węgier, lecz nawet na to, aby władze węgierskie opróżniły terytoria zamieszkane bezsprzecznie i wyłącznie przez Węgrów. Węgrzy mają się więc zgodzić na rozbiór podobny do XVIII-wiecznego rozbioru Polski. Takich warunków nie może przyjąć żaden węgierski rząd. Karolyi’ego nie stać jednak na odwagę odrzucenia dyktatu i wznowienia wojny. Rząd podaje się do dymisji i oddaje władzę tym, którzy zobowiązują się bronić ziemi węgierskiej. Pod tymi hasłami do władzy dochodzą socjaldemokraci i nowo utworzona partia komunistyczna. Z dnia na dzień Węgry stają się Republiką Rad i płacą za to ogromną cenę. Komuniści rzeczywiście podejmują walkę z czechosłowacką i rumuńską inwazją, lecz jednocześnie rozpoczynają brutalne represje, zaczyna się burzenie tradycji narodowych i niszczenie wszelkich symboli węgierskości. Nacjonaliści węgierscy stają przed najtrudniejszym wyborem. Z jednej strony ojczyzna zagrożona jest przez obcych najeźdźców pragnących zagłady Węgier, a z drugiej strony byt narodowy jest zagrożony przez grupę komunistów, która przechwyciła władzę pod hasłem obrony granic, lecz niszczy wszystko, co jest narodowi drogie i w ogóle kwestionuje ideę narodową. Do tego władza radziecka ujawnia jeszcze jedno oblicze. Większość jej kierownictwa składa się z Żydów. Do tej pory antysemityzm był zupełnie obcy węgierskiej myśli narodowej. Można nawet powiedzieć, że pod koniec XIX wieku była ona bardziej filosemicka niż antysemicka. Teraz sytuacja się zmieniła. W opinii nacjonalistów węgierskich śmiertelny cios narodowi węgierskiemu zadała ta właśnie mniejszość, której Węgrzy nie uczynili nigdy najmniejszej krzywdy. Gwałtowność represji stosowanych przez komunistów oraz oburzenie i zawód Węgrów powodują, że nacjonalizm węgierski będzie odtąd mniej lub bardziej antysemicki.
Wreszcie rząd komunistyczny upada. Węgrzy przeżywają jednak nowe upokorzenie. Oddziały interwentów rumuńskich wkraczają do Budapesztu. O integralności ziem węgierskich nie ma już co marzyć. Na koniec władzę przejmuje były admirał austro-węgierskiej floty, bohater wojenny Miklós Horthy i on właśnie stanie się kluczową postacią całego okresu międzywojennego i drugiej wojny światowej, aż do 1944 roku. Rządy Horthy’ego uchodzą dziś za pierwszą autorytarną dyktaturę Europy, lecz w rzeczywistości przez cały czas jego rządów Węgry pozostają państwem konstytucyjnym, w którym dopuszcza się legalną opozycję w parlamencie i w życiu publicznym, a władza nie pochodzi bynajmniej z przewrotu, lecz z woli legalnie wybranego parlamentu. Z woli parlamentu Węgry pozostają królestwem, ale wszelkie więzi z Habsburgami zostają zerwane. Pomimo swojej dowiedzionej wielokrotnie podczas wojny wierności – Horthy zmuszony jest dwukrotnie przeszkodzić powrotowi eks-króla Karola IV. Nie ma innego wyjścia. Państwa zaborcze (Czechosłowacja, SHS, Rumunia) grożą bezbronnym Węgrom wojną. Zatem Węgrzy sami muszą przepędzić legalnego monarchę, aby nie dać powodu obcym do nowej interwencji.
Wcześniej jednak 4 VI 1920 roku następuje sławetny dyktat w Trianon. Delegacja węgierska przybywa do pałacu Trianon. Są wśród niej wybitni politycy i mówcy: Pál Teleki (późniejszy premier) i Béla Apponyi, którzy zostają brutalnie zmuszeni do podpisania rozbioru Węgier. Historyczna Korona św. Stefana przestaje istnieć. Węgry tracą 3/5 terytorium i więcej niż 2/3 ludności. Z 14 000 000 rodowitych Węgrów w granicach kadłubowego państwa (nazywanego dotąd przez Węgrów „szkieletem”) pozostanie ich zaledwie 8 000 000! Czysto węgierskie terytoria północnego Alföldu (tzw. południowa Słowacja), północno-wschodniego Siedmiogrodu (Kraj Szeklerów), Kraju Zacisańskiego (Nagyvárad, Arad) i banackiej Bacski zostają oderwane od swego narodowego zaplecza z pogwałceniem wszystkich praw historycznych i etnicznych. Na to żaden Węgier nigdy nie wyrazi zgody. Apponyi w dramatycznej mowie przestrzega przedstawicieli zwycięskich mocarstw przed dalekosiężnymi skutkami ich nieprzemyślanej decyzji: „Węgry ustępują przed przemocą. Nie upomną się o swe utracone terytoria zbrojnie, lecz nigdy nie przestaną dochodzić swych praw na drodze pokojowej!”. Jest to drugi punkt zwrotny w historii węgierskiego nacjonalizmu. Rewizja Trianon staje się głównym hasłem wszystkich narodowych nurtów politycznych – i tak jest do dzisiaj. Horthy ogłasza dzień 4 VI dniem żałoby narodowej. Wszystkie flagi państwowe mają zostać opuszczone do połowy masztu, aż do chwili odzyskania straconych ziem .
Jednak pomimo tylu klęsk Węgrzy nie myślą wyłącznie o sobie. Zaledwie miesiąc po podpisaniu traktatu w Trianon armie bolszewickie maszerują na Warszawę. Mimo ciężkiej sytuacji, rząd węgierski proponuje Polsce pomoc i chociaż Czechosłowacja blokuje tranzyt przez swoje terytorium, węgierskie pociągi z amunicją docierają na czas.
Nadchodzi czas pokoju. Kraj jest zniszczony przez rewolucję, a jego gospodarka jest w ruinie. Aby ją dźwignąć, Horthy powołuje liberalny rząd Bethlena , który utrzymuje się całe dziesięciolecie (1921–1931), dokonuje reformy monetarnej i porządkuje gospodarkę. Okaleczone Węgry goją swoje rany i próbują żyć o własnych siłach.
Niestety, nadchodzi wielki kryzys. Mechanizmy rynkowe są wobec niego bezradne. Konieczny jest interwencjonizm państwowy. Jedynym państwem, które nie zna w tym czasie kryzysu, są faszystowskie Włochy. W całej Europie Środkowej doświadczenia państwa korporacyjnego budzą zrozumiałe zainteresowanie. Rząd Bethlena [akceptuję. W.B.] upada.
Po roku pojawia się na jego miejscu nacjonalistyczny rząd Gyuli Gömbösa czerpiący inspiracje z Włoch. Włochy były zresztą wówczas postrzegane na Węgrzech jako jedyna siła dzięki której będzie można rozerwać śmiertelny uścisk zaborców Małej Ententy. Lecz choć węgierski nacjonalizm uzyskał wówczas nowe formy organizacyjne i wchłonął w siebie pewne elementy ideologii włoskiej, to jednak system stworzony przez Gömbösa nie był wierną kopią wzorów faszystowskich, a państwo węgierskie zachowało swój konstytucyjny i konserwatywno-narodowy charakter. Czuwał nad tym bowiem pilnie regent Horthy – umysłowość na wskroś konserwatywna i przeciwna wszelkim skrajnościom.
W sumie pięcioletnie rządy Gömbösa wydobyły Węgry z kryzysu ekonomicznego, umocniły pozycję międzynarodową Węgier i wyrwały je z osaczenia politycznego, na jakie skazał je traktat w Trianon. Oczywiście były i zjawiska negatywne. Zwycięstwo narodowego socjalizmu w Niemczech zrodziło jego naśladowców w innych państwach pokonanych w I wojnie światowej. Węgrzy zostali przecież terytorialnie poszkodowani bardziej niż Niemcy, a tendencje rewizjonistyczne były wśród węgierskiego społeczeństwa nie mniej silne niż w III Rzeszy. Dlatego właśnie za rządów Gömbösa narodził się węgierski ruch narodowo-socjalistyczny Szálasiego, który pomimo braku poparcia ze strony ekipy rządowej rósł w siłę aż do 1937 roku, gdy wskutek zdecydowanej akcji regenta Horthy’ego został zdelegalizowany, a jego przywódcy potraktowani jako elementy wywrotowe trafili do więzienia.
Po śmierci Gömbösa całą władzę na Węgrzech przejął wrogi wszelkim skrajnościom i prądom rewolucyjnym (w tym również rewolucyjno-narodowym) regent Horthy, a zakres władzy kolejnych premierów i ich ambicje zostały mocno ograniczone. Kolejne rządy: Daranyi’ego, Imredy’ego i Telekiego prowadziły aż do 1941 roku politykę wewnętrzną i zagraniczną zmierzającą do umocnienia politycznego Węgier, pokojowej rewizji, narzuconych Węgrom niesprawiedliwych granic i obrony konserwatywno-narodowego charakteru państwa i jego suwerenności. Przykładem czujności Horthy'ego była sprawa premiera Imredy’ego, którego osobiste poglądy były skrajnie antysemickie i filoniemieckie. I chociaż w 1938 roku Węgrom ogromnie zależało na dobrych stosunkach z III Rzeszą, to przecież regent Horthy nie wahał się usunąć zbyt uległego Niemcom i zagrażającego narodowemu konserwatyzmowi polityka, posługując się antysemickimi ustawami, które Imredy sam nieco wcześniej przeforsował. W swej antysemickiej zaciekłości premier Imredy zapomniał bowiem o własnych żydowskich korzeniach. Żadne naciski niemieckie nie mogły też skłonić Horthy’ego do uwolnienia przywódcy narodowych socjalistów Szálasiego ani do działań politycznych niezgodnych z węgierską racją stanu.
W 1938 roku Horthy odmówił udziału w ewentualnej interwencji zbrojnej przeciw Czechosłowacji, tłumacząc, że wszelkie starania rewizjonistyczne mogą mieć miejsce jedynie na drodze pokojowej. Żądania terytorialne wysunął dopiero w trakcie konferencji monachijskiej, uważając, że nie ma powodu, aby pozostawiać pod obcym panowaniem półtora miliona Węgrów żyjących w Czechosłowacji, skoro mocarstwa dały taki przywilej Niemcom. Tzw. pierwszy arbitraż wiedeński dał wówczas Węgrom dzięki poparciu Mussoliniego pas przygraniczny zamieszkany wyłącznie przez ludność węgierską. Wbrew Niemcom Węgry znalazły się od razu w konflikcie z nowo powstałą Słowacją – zwasalizowaną przez Hitlera i niebawem wysunęły pretensje do Rusi Karpackiej, usiłując uzyskać w ten sposób wspólną granicę z Polską. Takie rozwiązanie było nie na rękę Niemcom, które z pewnością wolałyby w Rusi Karpackiej widzieć marionetkowe państewko wrogie Polsce i w razie konfliktu zbrojnego umożliwiające atak w kierunku Lwowa. Mimo różnych przeszkód i stawianych przez Niemców warunków, Węgrzy zrealizowali swoje dążenie 15 III 1939 roku, osiągając w ten sposób pożądaną granicę z tradycyjnym polskim sojusznikiem. Przy tej okazji doszło też do konfliktu zbrojnego z protegowaną przez Niemcy Słowacją. Wspólna granica z Polska okazała się zresztą we wrześniu 1939 roku wręcz zbawienna dla Polaków, bo dzięki niej kilkaset tysięcy polskich uchodźców wojskowych i cywilnych mogło znaleźć na Węgrzech bezpieczne schronienie, zaś wielka rzesza polskich żołnierzy mogła zostać przerzucona na Zachód i kontynuować walkę u boku sojuszników .
Kolejnym zgrzytem między reżimem Horthy’ego a państwem Hitlera stała się sprawa polska w 1939 roku. Pomimo przynależności do paktu antykominternowskiego Węgry zdecydowanie nie tylko odmówiły udziału wojnie przeciw Polsce, ale także uniemożliwiły Niemcom planowane uderzenie na zaplecze Rusi Karpackiej i nie zezwoliły nawet na tranzyt niemieckich materiałów wojennych drogą kolejową biegnącą przez terytorium węgierskie. Natomiast umożliwiły tysiącom polskich uchodźców wyrwanie się ze śmiertelnej pułapki zastawionej na nich przez Hitlera i Stalina. Wyraźnie nie na rękę Niemcom były również względy okazywane polskim uchodźcom przez regenta Horthy’ego i rząd Telekiego (z jego to inicjatywy utworzono nawet specjalne ministerstwo do spraw polskich, na czele którego stanął József Antall – ojciec późniejszego pierwszego nie komunistycznego premiera Węgier po 1989 roku). Również nie na rękę Niemcom było wysunięcie przez Węgry w 1940 r. roszczeń terytorialnych wobec Rumunii, w momencie gdy ta właśnie przechodziła do strefy wpływów niemieckich.
Ówczesna sytuacja na Bałkanach i nieunikniona według Hitlera bliska konfrontacja z dotychczasowym sowieckim sojusznikiem zmusiła wówczas Führera do przyjęcia roli arbitra i przyniosła Węgrom drugą wielką zdobycz osiągniętą bez walki – północny Siedmiogród. Jednakże w zamian za „życzliwe” załatwienie sprawy wódz III Rzeszy wymógł wypuszczenie Szálasiego i umożliwienie mu działalności politycznej. Żądanie to zostało spełnione, ale regent Horthy i tak skutecznie blokował narodowym socjalistom drogę do władzy aż do swojego upadku w październiku 1944 roku. Polityka balansowania między mocarstwami załamała się jednak w kwietniu 1941 roku, gdy postawa większości społeczeństwa zmusiła Horthy'ego do kolejnego kroku rewizji granic: odzyskania Bacski oddanej w traktacie trianońskim SHS (późniejszej Jugosławii). Dla usprawiedliwienia stanowiska węgierskiego trzeba jednak powiedzieć, że krzywdy wyrządzone na tym terenie Węgrom przez Serbów były ogromne, los Jugosławii całkowicie przesądzony, a opór wobec Niemiec panujących nad całą nieomal Europą – niemożliwy.
Nie zdołały też Węgry Horthy’ ego uniknąć wojny ze Związkiem Radzieckim, choć w pierwszej chwili regent nie miał na to najmniejszej ochoty. Ostatecznie jednak zbombardowanie Koszyc przez lotnictwo radzieckie nie pozostawiło możliwości żadnego manewru i 27 VI 1941 Węgry wypowiedziały Związkowi Radzieckiemu wojnę. W konsekwencji oznaczało to wojnę z wszystkimi uczestnikami koalicji antyhitlerowskiej (z wyjątkiem Polski, z którą utrzymywano stosunki dyplomatyczne aż do 15 III 1944 roku). Nawet jednak przystąpienie do wojny nie oznaczało wcale pełnego politycznego podporządkowania się Niemcom ani oddania władzy węgierskim narodowym socjalistom. Przez cały czas legalnie działały na Węgrzech opozycyjne, a nawet jawnie antyfaszystowskie partie polityczne, nie doszło do zamknięcia licznej żydowskiej mniejszości w gettach i nie pogorszyła się jej prawna sytuacja (obowiązywały jedynie ograniczenia narzucone jej jeszcze przed wojną przez rząd Bethlena, Gömbösa i Imredy’ego). Nie zaniechano również kontaktów z politykami polskimi i szukano wszelkich prób porozumienia z aliantami poza plecami Niemców. Natomiast oblicze węgierskiego nacjonalizmu pozostawało nadal chrześcijańskie, konserwatywne i w olbrzymiej części odległe od wzorców narodowo-socjalistycznych. Kiedy w marcu 1944 roku Niemcy uzyskali dowody na utrzymywanie przez rząd węgierski kontaktów z aliantami, Hitler stracił cierpliwość, „zaprosił” regenta Horthy’ego na spotkanie do Niemiec i poinformował go o swojej decyzji okupacji Węgier. Reakcja regenta była bardzo charakterystyczna. Wobec beznadziejności oporu (na Węgrzech stacjonowało wiele „sojuszniczych” jednostek niemieckich, znaczna część armii węgierskiej walczyła wówczas na froncie rosyjskim, nie było żadnego planu obrony na wypadek agresji III Rzeszy) Horthy nie podjął walki zbrojnej z Niemcami i zgodził się na zmianę rządu (usuwając proalianckiego premiera Miklósa Kállaya [akceptuję. W.B.]), lecz zdołał zapewnić sobie zgodę Niemców na to, aby narodowo-socjalistyczny ruch strzałokrzyżowców nie został dopuszczony do udziału we władzy. Nawet w najtrudniejszych warunkach – niemieckiej okupacji i kontroli militarnej – Horthy robił, co mógł, aby torpedować haniebne wywożenie węgierskich Żydów do obozów zagłady, zaś w lecie 1944 roku zdołał je całkowicie zatrzymać. A przecież ani on, ani jego współpracownicy niewątpliwie nie byli filosemitami! Wreszcie w październiku 1944 roku regent zdecydował się ogłosić zawieszenie broni, co oznaczało przejście na stronę koalicji. Nie zostało ono jednak wykonane. Niemcy zdołali przeszkodzić akcji, obalić regenta i zainstalować wreszcie u władzy narodowo-socjalistyczny Ruch Strzałokrzyżowców. Historia węgierskiego nacjonalizmu wkroczyła w swój niechlubny okres. Szálasi , który wzorem Hitlera przyjął tytuł „wodza narodu”, zobowiązał się toczyć walkę z bolszewizmem „aż do zwycięskiego końca” i ostatecznie załatwić sprawę likwidacji węgierskich Żydów. Poglądy i program Szálasiego przedstawimy w innym miejscu. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że pomimo całej jego skrajności również i on nie zamierzał być bezwolną marionetką w ręku Hitlera i miał swoje plany, które nie były zgodne z dążeniami niemieckiego „narodu panów”. Natomiast fanatyczny antybolszewizm i antysemityzm strzałokrzyżowców oraz ich przekonanie o konieczności walki do ostatniej kropli krwi to niezaprzeczalne fakty. Nie da się też zaprzeczyć, że wobec zbrodni i gwałtów popełnianych przez Armię Czerwoną na „wyzwalanych” przez nią terenach przekonanie to podzielała wówczas spora część narodu.
Wreszcie w kwietniu 1945 roku całe Węgry zostały zdobyte przez wojska radzieckie. Wraz z nimi przybyli z Rosji węgierscy komuniści, którzy od czasów niechlubnej Węgierskiej Republiki Rad nie mogli liczyć na żadną sympatię narodu. Komunizm i Stalin nie mieli bowiem narodowi węgierskiemu nic do zaoferowania. Wszystkie zdobycze epoki Horthy’ego zostały stracone i w przeciwieństwie do Polski, która otrzymała tzw. Ziemie Odzyskane, Węgrzy od „wodza rewolucji światowej” nie dostali żadnego prezentu. Komunizm był dla Węgrów ideologią skompromitowaną, zaś żołnierze radzieccy okupujący Węgry byli traktowani jak wrogowie, a nie wyzwoliciele. Szálasiego wydano nowym władzom węgierskim i został stracony po krótkim procesie, natomiast Horthy’ego uwolnionego z niemieckiego internowania nie wydano ani komunistom węgierskim, ani jugosłowiańskim. Zamieszkał w Portugalii, gdzie w 1957 roku zakończył w spokoju długie życie.
Ostatnią szansą na cień jakiejkolwiek niepodległości były dla Węgier pierwsze wybory powszechne, które pomimo fałszerstw i terroru komuniści haniebnie przegrali. Wyszła z nich zwycięsko Niezależna Partia Drobnych Posiadaczy, która na Węgrzech Horthy’ego stanowiła główną siłę opozycji parlamentarnej, a teraz uzyskała także poparcie wszystkich orientacji narodowych i patriotycznych. Jej to przedstawiciele, jako oficjalna delegacja na konferencję pokojową w Paryżu, po raz ostatni upomnieli się o przyszły los siedmiogrodzkich Węgrów. Choć postulaty terytorialne partii odrzucono, to dzięki postawie jej przedstawicieli przyznano Węgrom autonomię terytorialną we wschodnim Siedmiogrodzie (Ceaucescu zlikwidował ją ostatecznie w 1965 roku). Jednak los Węgier został już dawno przesądzony przez Stalina. To, czego nie osiągnięto na drodze legalnej, zdobyto w 1949 roku przez przemoc i terror. Węgry stały się Republiką Ludową rządzoną przez „najlepszego ucznia” Stalina – Mátyása Rákosiego, który wydał śmiertelną walkę wszelkim ideom i tradycjom narodowym, świadomie niszcząc tradycję i kulturę węgierską i pastwiąc się nawet nad narodowymi symbolami. Działaczy patriotycznych i narodowych (a zaliczano do nich zarówno całą rządzącą, jak i opozycyjną klasę polityczną przedwojennych Węgier) czekała śmierć w sfingowanych procesach, powolne konanie w obozach, zaś w najlepszym przypadku – przepadek mienia i głodowa reedukacja w państwowych gospodarstwach rolnych.

B. Charakterystyka Miklosa Horthyego ( życie, ideały, poglądy)
Autorytaryzm Miklósa Horthy’ego de Nagybánya (1868–1957)
Miklós Horthy był i jest nadal czołową postacią i symbolem międzywojennych Węgier. Politolodzy uważają go za pierwszego z europejskich dyktatorów autorytarnych, chociaż trudno tak określić jego władzę. Nie była ona bowiem skutkiem zamachu stanu, wojskowego puczu ani obalenia władzy konstytucyjnej. Przeciwnie – pochodziła z wyboru parlamentu, a żaden punkt konstytucji nie został przez Horthy’ego złamany. Horthy nie założył też żadnej partii rządowej ani nie opierał się na organizacjach paramilitarnych i nie stworzył żadnej specjalnej tajnej policji, polegając jedynie na konstytucyjnych organach sprawiedliwości. Swoją pozycję w państwie zawdzięczał sławie bohatera wojennego oraz temu, że jego konserwatywno-nacjonalistyczne poglądy podzielał ogół ówczesnych Węgrów.

Życie
Horthy urodził się w bogatej szlacheckiej rodzinie kalwińskiej w Kenderes. Od dziecka przeznaczano go do kariery wojskowej. Ukończył Wojskową Szkołę Morską w Fiume (Rijeka). W czasie I wojny światowej jako dowódca eskadry odniósł wspaniałe zwycięstwo morskie nad aliantami (flota włosko-brytyjska) w cieśninie Otranto. To przyniosło mu tytuł admirała floty austro-węgierskiej i sławę bohatera wojennego. Po wojnie powrócił do pogrążonego w chaosie kraju i niebawem zorganizował kontrrewolucję przeciwko komunistycznej dyktaturze Béli Kuna.
Wkrótce, w 1919 r., został głównodowodzącym armii węgierskiej, a rok później Zgromadzenie Narodowe wybrało go regentem kraju. Jako regent dwukrotnie przeciwstawiał się objęciu władzy przez byłego króla i cesarza Karola IV (I), co skłóciło go ze środowiskami legitymistycznymi, choć w rzeczywistości było koniecznością chwili. Ostatecznie Horthy, wykorzystując swą popularność, zbudował na Węgrzech system konserwatywno-autorytarny znacznie mniej liberalny od istniejącego przed wojną. Głównym filarem jego władzy stała się niezbyt liczna, lecz wierna mu armia zawodowa oraz rzesza niezamożnej węgierskiej szlachty (gentry) pozostająca w poprzednim okresie w politycznym cieniu arystokracji. Horthy cieszył się też poparciem zamożnego i średniozamożnego chłopstwa, a w czasie rządów Bethlena zyskał poparcie grup związanych z przemysłem.
System jego rządów nazywa się często dyktaturą, chociaż regent nigdy nie zlikwidował ani nawet nie ograniczał prawnie systemu wielopartyjnego i nigdy nie dopuścił do nieobecności jakiejś grupy opozycyjnej w sejmie. Natomiast starał się rożnymi metodami o to, aby opozycja nie zanadto urosła w siłę, a parlament nie wydawał ustaw sprzecznych z jego zamiarami. Władzy nie sprawował nigdy bezpośrednio, lecz zwykle dobierał sobie odpowiednich ludzi na stanowisko premiera, starając się zawsze o ich legalne powoływanie na drodze parlamentarnej (odstępował od tego jedynie w czasie wojny). Krótka historia okresu międzywojennego, w której regent stanowił postać kluczową, została opisana już powyżej, więc nie ma potrzeby jej tu powtarzać.
Rządy regenta dzielą się na trzy etapy. W pierwszym nazywanym „czasami konsolidacji narodowej” stanowisko premiera sprawował przez dziesięć lat zdolny ekonomista zwolennik gry wolnorynkowej István Bethlen, mający za zaplecze polityczne Partię Drobnych Posiadaczy . Odbudowano wówczas gospodarcze podstawy kraju i przywrócono pokój społeczny. W drugim okresie stanowisko premiera sprawował zwolennik korporacjonizmu – Gyula Gömbös, który uporał się ze skutkami wielkiego krysysu i za pomocą Włoch wyrwał Węgry z wrogiej obręczy Małej Ententy, lecz nieuchronnie przybliżył je politycznie do państw faszystowskich. W trzecim okresie (bezpośrednio przedwojennym i wojennym) Horthy powoływał do władzy rozmaitych polityków (najważniejsi z nich to: Teleki i Kállay [akceptuję. W.B.]), którzy zrealizowali częściowo rewizję granic trianońskich (odzyskanie południowej Słowacji, Rusi Karpackiej, północnego Siedmiogrodu i Bacski), usiłując jednocześnie zachować maksymalną niezależność wobec dominującej wówczas III Rzeszy (zwłaszcza w sprawach dotyczących Polski i Polaków). Polityka ta zakończyła się ostatecznie obaleniem regenta przez Niemców i zastąpieniem jego autorytarnego i konserwatywnego systemu przez totalitarny system narodowo-socjalistyczny, zmieciony następnie w wyniku działań wojennych przez armię sowiecką. Niemcy przetrzymywali obalonego Horthyego w Bawarii, gdzie wyzwoliły go wojska amerykańskie. Zmarł 9 II 1957 na wygnaniu w Portugalii. Węgierscy nacjonaliści uważają go za bohatera narodowego.

Poglądy i programy
Horthy nigdy nie był teoretykiem polityki, lecz człowiekiem czynu. Jego poglądy i programy znamy głównie z pozostawionej przez niego autobiografii.
Ideałem politycznego bytu były dla niego tradycyjne Węgry, żyjące według odwiecznych praw w historycznych granicach. Właściwym środowiskiem dla człowieka jest wspólnota narodowa powstała w długim procesie historycznym, oparta na wzajemnej zależności praw i obowiązków, zaś podstawą tej wspólnoty jest tradycyjna rodzina żyjąca według niezmiennych wartości. Najwłaściwszą formą ustrojową jest dla Horthy'ego monarchia, której symbol (Korona św. Stefana) jednoczy cały naród wokół wspólnych wartości i idei. Wartości te mają niewątpliwie korzenie religijne, lecz Horthy jako kalwin nie przeznacza dla organizacji religijnej żadnej roli i traktuje weszelkie religie jedynie jako czynnik wychowawczy i moralny. Podział społeczny na klasy jest naturalny, lecz powinien służyć ogólnemu dobru, a dostęp do różnych klas społecznych nie może być zamknięty. Awans do klasy wyższej powinien się odbywać poprzez zasługi wobec narodu. Aby umożliwić ten awans, Horthy stworzył specjalną warstwę społeczna (vitézseg) powstałą poprzez dar ziemi z dóbr narodowych i nadanie honorowego tytułu bohaterom wojennym i innym osobom zasłużonym dla państwa. Istnienie klas społecznych nie oznacza oczywiście naruszenia zasady równości wobec prawa obowiązującej już od XIX wieku, lecz powinno działać mobilizująco i wychowawczo na przedstawicieli klas wyższych. Dobrem narodowym jest zresztą nie tylko ziemia, ale także nauka, przemysł, handel i sztuka. Obowiązkiem każdego Węgra jest działać dla powiększenia dorobku narodowego, a jednocześnie dbać o własny dobrobyt.
Najważniejszym zadaniem politycznym Węgier na przyszłość jest wyzwolenie rodaków cierpiących ucisk w państwach sukcesyjnych i odebranie utraconych ziem, natomiast w chwili bieżącej konieczne jest utrzymywanie kontaktu z oderwanymi rodakami i podtrzymywanie ich narodowego ducha. Myśl Horthy’ego nie poświęca wiele uwagi mniejszościom narodowym, które tak bardzo zajmowały polityków XIX wieku, ponieważ problem ten został w zasadzie rozwiązany przez wynik I wojny światowej, która nie pozostawiła wśród Węgrów zwartych mniejszości, natomiast z samych Węgrów uczyniła uciśnioną mniejszość w innych państwach. Gdyby jednak Węgry powróciły do dawnych rozmiarów, z pewnością Horthy nawiązałby do ułożenia stosunków z mniejszościami na zasadzie narodu politycznego. Ze stosunkiem do mniejszości wiąże się też, rzecz jasna, stosunek do Żydów. Udział tego narodu w niesławnej pamięci rządzie Béli Kuna i w stosowanych przez niego represjach i zbrodniach zmienił spojrzenie Węgrów na tę mniejszość. W odróżnieniu od narodowych polityków XIX wieku, którzy widzieli w Żydach pożyteczną grupę, którą można szybko zasymilować (wyobrażano sobie wówczas że odrębność pozostanie tylko na płaszczyźnie religijnej, co w wielo wyznaniowym społeczeństwie węgierskim było normą), teraz zaczęto ich postrzegać jako element obcy – zagrażający integralności narodowej i nie solidaryzujący się z ideałami Węgrów. Obciążano ich też winą za to, że Węgry poniosły stratę większa niż im przeznaczono, ponieważ państwa sąsiednie przedstawiły swój atak jako interwencję antykomunistyczną i usprawiedliwiły tym dokonaną grabież. Ponadto Żydzi znacznie lepiej niż pozostałe grupy ludności znieśli obydwa kryzysy ekonomiczne (powojenny i kryzys lat trzydziestych). Nic więc dziwnego, że społeczeństwo węgierskie odnosiło się teraz do tego narodu z niechęcią, a niektóre jego odłamy – wręcz z nienawiścią. Horthy też podzielał tę niechęć i uważał, że należy postawić przed społecznością żydowską pewne bariery, które sprowadziłyby jej znaczenie do rozmiarów proporcjonalnych do liczebności Żydów. Jednakże myśl o ogólnych prześladowaniach wszystkich Żydów czy o „ostatecznym” załatwieniu ich problemu przez przymusową emigrację lub wymordowanie narodu były mu całkowicie obce. Dał temu zresztą wielokrotnie wyraz w czasie II wojny światowej, hamując lub wręcz sprzeciwiając się eksterminacji Żydów.
Myśl Horthy’ego była przeciwna wszelkim skrajnościom politycznym. Komunizm był zły, gdyż według Horthy’ego niszczył solidaryzm społeczny, burzył tradycyjne struktury i prowadził Węgrów do zagłady. Podobnie niechętnie odnosił się do narodowego socjalizmu, jako ideologii opartej na nowych, niesprawdzonych i wrogich tradycji pomysłach i uderzającej w węgierskie wartości moralne. Dlatego też regent darzył zaufaniem polityków konserwatywnych, szanujących tradycyjne wartości (Bethlen, Teleki, Kállay), nieufnie traktował „szukającego nowego ładu” Gömbösa, zaś zdecydowanie wrogo fanatyka Szálasiego, którego myśl uważał za niebezpieczną mrzonkę.
Poglądy polityczno-społeczne Horthy’ego i związanych z nim konserwatywnych polityków najlepiej charakteryzują słowa wypowiedziane przez najbliższego duchowo regentowi premiera Bethlena: „Demokracja nie może oznaczać ślepej władzy nieokrzesanych mas. Prawdziwa demokracja zapewnia przewodnictwo klasom wyższym. Demokracja, która nie waży się wypowiadać, że do przewodnictwa w niej powołana jest inteligencja, to nie jest demokracja, lecz demagogia” .
W polityce zagranicznej według Horthyego nie należy poświęcać celów zasadniczych dla doraźnych sukcesów, lekceważyć starych sojuszy (np. z Polską) czy narażać interesu narodu dla celów obcych mocarstw (stąd jego niechęć do wejścia w wojnę po stronie Niemiec)."
 
 
Art
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 20:42   

Panowie!
do k... nędzy, zaśmiecacie forum, choć mnie to lata, aloe pogadajcie o swoich tematach na priovie...
 
 
argo
VIII. Radca/Major
naczelny madziarożerca forum ;-)


Dołączył: 29 Wrz 2006
Posty: 882
Skąd: Pogranicze Galicji i Ksiestwa Cieszyńskiego
Wysłany: 2010-12-12, 20:50   

Art gorzej Ci :?: . watek jest we własciwym dziale ( po 1918 roku), dotyczy Horthiego ( czyli ma zwiazek z Austrowegrami) , dyskutanci zapodali niezla dawke ciekawych informacji które dla mnie np sa nowoscia i chetnie sie z nimi zapoznam, wiec powiedz mi dlaczego maja sie wymieniac uwagami na priwie ? skoro tematyka ciebie nie interesuje po prostu nie wchodz tu, bowiem watek jest opisany czytelnie.
_________________
Ich bin ein Teil von jener Kraft, die stets das Bose will und stets das Gute schafft.
 
 
Art
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-12, 22:35   

Gorzej mi, bo nie powinienem zaglądać w tematy po 1918 roku... Ta mniemanologia, gdybanie, mojezdaniowanie - owszem, czasem poparte autorytetami miłośników Węgier, znawcami historrii tego okresu, a raczej miłośnikami Węgier, z lekka mnie zniesmaczają, ale to nauczka - NIE ZAGLĄDAĆ.... Masz rację argo, gporzej mi się robi po czytaniu tego wszystkiego... Czyli pasuję...
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-12, 22:36   

Art ma o tyle racje,. że z jakichś względów technicznych wklejony tekst z pracy mojego ojca wydrukował się podwójnie, a więc nieco "przymulił" sprawę i niepotrzebnie powiększył rozmiar postu.

Serdecznie przepraszam.

J.B.
 
 
CK Tiger
II. Wicepremier/Generaloberst
A.E.I.O.U.


Wiek: 25
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2674
Skąd: Festung Krakau
Wysłany: 2010-12-13, 16:09   

Jako moderator tego działu - nie rozumiem kompletnie, o o co Ci chodzi, Art. Jest dyskusja, i jest - jak rzadko kiedy - w pełni merytoryczna, spokojna i, moim zdaniem, wartościowa. Jak rozumiem, nie pasują Ci wypowiadające się tu osoby i/lub głoszone przez nie opinie? No, to przykro mi, ale nie usprawiedliwia to stwierdzeń w rodzaju 'do k... nędzy', 'zaśmiecanie', 'gorzej mi się robi'.

Post p. Juliusza Batora edytowałem, teraz jest, jak ma być.
_________________
Da donnern Kanonen, es blitzen die Säbel,
Da reiten Dragoner, es stürmen die Jäger,
Folgen dem tapf'ren Radetzky nach,
Ja, Radetzky nach, ja mit HURRAH!
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-13, 19:10   

Jak napisałem kilkakrotnie. Temat : Horthy to temat - rzeka, więc z pewnością będziemy do niego wracać niejednokrotnie.
Osobnym tematem jest : Horthy a sprawa Polska w DWŚ.
Zasygnalizuje tylko, że prócz wymienionych przeze mnie propolskich działań spektakularną i udaną akcja regenta było także wystąpienie w obronie profesorów UJ i AGH aresztowanych w Sonderaktion Krakau. To własnie Horthy wpadł na pomysł, aby wykorzystać doskonałe stosunki swych podwladnych z ministrem spraw zagranicznych Włoch - Ciano aby zainteresować całą sprawą Mussoliniego i zorganizować wspólną akcję dyplomatyczną ( wlosko-wegiersko-jugosłowiańską) w sprawie uwolnienia polskich profesorów. Regent zdawał sobie sprawę, że sam głos węgierski będzie miał zbyt małą siłe przebicia i może doprowadzić zamiast złagodzenia do zaostrzenia represji. Wspólna akcja dyplomatyczna przyniosła sukces i w jej wyniku więksość profesorów Niemcy odesłali do domu.

O innych akcjach węgierskich w sprawach polskich w czasie DWŚ mówi następujęcy materiał:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

J.B.
 
 
Skrzych
XVIII. Robotnik/Gefreiter
k.u.k weinmeister

Dołączył: 27 Lis 2009
Posty: 69
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-12-13, 20:05   

Drobne offtopowe sprostowanie - W Sonderaktion aresztowani zostali profesorowie Akademii Górniczej. Przymiotnik "Hutnicza" pojawił się w 1949 r.

Krzysztof
 
 
Juliusz Bator
IX. Starszy oficjalista/Hauptmann

Wiek: 40
Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 769
Skąd: Kraków-Budapeszt
Wysłany: 2010-12-13, 20:20   

Oczywiście. Święta racja. Napisałem AGH, gdyż nazwa ta jest powszechnie znana i kojarzona z tą uczelnią. Natomiast prawdą jest, że przed wojną nazywała się ona Akademią Górniczą. Dziękuję za sprostowanie.

J.B.
 
 
blee
XVII. Rzemieślnik/Korporal
to znowu ja

Wiek: 35
Dołączył: 06 Cze 2006
Posty: 77
Skąd: z dworca
Wysłany: 2011-01-02, 19:36   

Od siebie dodam tylko, że Horthy'ego wysoko cenię. Patriota, antykomunista, człowiek honoru. A że dyktator... Ano w takich czasach przyszło mu żyć.
_________________
historia magistra vitae est
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group