Austro-Węgry Strona Główna Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Belle Epoque
Autor Wiadomość
ergie
XI. Akcesista/Leutnant
retete - człowiek marginesu


Wiek: 52
Dołączył: 26 Cze 2007
Posty: 482
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-03-24, 14:50   

abo Narodowe Corpus Delicti :mrgreen:
_________________
lepiej milcząc uchodzić za idiotę, niż odzywając się rozwiać wszelkie wątpliwości
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6640
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2017-03-24, 15:25   

Narodowy Korpus Delikatesowy. Jadłbym
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
ergie
XI. Akcesista/Leutnant
retete - człowiek marginesu


Wiek: 52
Dołączył: 26 Cze 2007
Posty: 482
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-03-25, 00:59   

u nasz we Hucie na osiedlu gdy byłem dziecięciem na Delikatesy, Delikutasy się mówiło ;)
_________________
lepiej milcząc uchodzić za idiotę, niż odzywając się rozwiać wszelkie wątpliwości
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6640
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2017-03-26, 22:42   

W pewnych kręgach dalej się tak mówi. Tudzież uwiąd na urząd, zepsuł na zespół itd.
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Allonsanfan
Baron

Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 4533
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-30, 06:23   

Walka o mistrzostwo Galicji w roku 1908. Bokser Wiktor Pronobis uważany za idola młodzieży.

Czy coś takiego w rzeczywistości było możliwe w 1908 roku? Czy boks był wtedy tak popularny w Galicji? Czy boks był wtedy w ogóle znany tam? W Austro-Węgrzech?

Moim zdaniem, odpowiedź na te wszystkie pytania jest „Nie”. Boks był wtedy na pewno bardzo popularny w USA i Wielkiej Brytanii, być może w innych krajach europejskich(Francja, Niemcy), ale nie w AW. Na pewno były próby popularyzacji tego sportu, ale nie było chyba tak że bokser był wielkim idolem. Zapaśnik(jak Cyganiewicz) – być może, ale bokser – nie. Ale może się mylę. Ktoś coś wie o popularności boksu w Galicji i w Austro-Węgrzech w ogóle w czasach belle epoque?

Z tego co wiem boks na ziemiach polskich zaczynał być popularny dopiero po I wojnie światowej, w latach 20-tych ub. stulecia. Jednym z pionierów boksu w Polsce był, nawiasem mówiąc, Eugeniusz Nowak o którym zadałem kiedyś pytanie w konkursie. W czasie I wojny światowej marynarz na "Szent István". W czasie służby w marynarce, podróżując po świecie, nauczył się boksu, a po wojnie został bokserem i szkoleniowcem w Polsce.


Panna Weronika wykazuje także pewne zdolności w grafologii. Strasznie dużo tych talentów.

No i pies tropiący używany w pracy policji. Wtedy wielka nowość ... To akurat mogło być prawdziwe.
 
 
Pudelek
I. Premier/Feldmarschall
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 3155
Skąd: Ober Lazisk, Oppeln
Wysłany: 2017-04-20, 14:24   

Wczoraj był ponoć ostatni odcinek PIERWSZEJ serii. Czyli będą następne... ciekawe, czy wyszło im w badaniach, że publiczność chce dalej oglądać męki austro-węgierskiego hipstera, czy po prostu od razu było założenie, iż to będzie dzieło tak wybitne, że musi być dalszy ciąg ;)

Puściliśmy to sobie wczoraj wieczorem, ale w reklamie przełączyłem na "Edgara" i ani się spostrzegliśmy, a było po :lol:
_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
 
 
Ursus
Hrabia
FAHNEN.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 5424
Skąd: Leżajsk (dawniej)
Wysłany: 2017-04-20, 14:41   

Belle Epoque przeszła do historii. I niech tam zostanie. Udało mi się wczoraj obejrzeć ze dwie trzecie. I tylko utwierdziłem się w poprzedniej, krytycznej opinii. Rozwalało mnie to, jak narzeczona tego całego Edigeja nie potrafiła Ochrany nazwać inaczej jak „rosyjska Ochrana”. Czy autorzy mają widzów za idiotów? Retorycznie pytam... najlepszym kawałkiem był jednak ten (przywołuję z zawodnej pamięci):

Narzeczona: Zgłosili się co mnie ludzie z c.k. policji [...].
Narzeczony: Austriacy?/.

Łamię znak zapytania na kropkę, bo intonacja była tak nijaka, że nie wiadomo, czy stwierdzał, czy pytał...

Ach, jeszcze jedno! Pan major z Wiednia nazywał się Schmidt... Jakby się ktoś interesował tematem głębiej, to by zaproponował trochę bardziej austriackie nazwisko, najlepiej kończące się na -dl. Ach, no i kto widział wiedeńczyka, który mówi z pruskim akcentem?!

Wątpię, że powstanie druga seria. Ale najgorsze jest to, że po porażce tego serialu może być tak, że nikt bardzo długo nie porwie się na podobny serial historyczny...
_________________
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6640
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2017-04-20, 17:49   

http://swiatseriali.inter...ial,nId,2384616
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Pudelek
I. Premier/Feldmarschall
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 3155
Skąd: Ober Lazisk, Oppeln
Wysłany: 2017-04-20, 18:45   

Ursus napisał/a:
Narzeczona: Zgłosili się co mnie ludzie z c.k. policji [...].
Narzeczony: Austriacy?/.

to też mi się obiło o uszy, ale myślałem, iż się przesłyszałem :lol: Może główny bohater myślał, że pojawią się Węgrzy :P

Ursus napisał/a:
Czy autorzy mają widzów za idiotów?

myślę, że autorzy doskonale wiedzą, iż wiedza o tamtych czasach wśród ludności jest bardzo niska, wręcz zerowa, zwłaszcza spoza ludzi z Galicji. Może jakby coś nakręcili o Kongresówce, na której skupiają się choćby w szkole, toby miało to więcej róg i nóg :D

PS>nawet w ostatniej scenie Małaszyński miał tą samą minę co przez cały serial i tak samo sapał :lol:
_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6640
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2017-04-20, 22:30   

Pudelek napisał/a:
awet w ostatniej scenie Małaszyński miał tą samą minę co przez cały serial i tak samo sapał


Może powinien zagrać parowóz, a nie detektywa...
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Allonsanfan
Baron

Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 4533
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-05-14, 13:29   

Pozwolę sobie jeszcze raz wrócić do serialu.

Minęło już trochę czasu od zakończenia emisji, można go ocenić z dystansu. Na początek parę zastrzeżeń(niektóre z nich padły już na tym forum, przepraszam jeśli się powtarzam):

- Odcinki były zdecydowanie za krótkie. Należało albo je zdecydowanie wydłużyć, albo akcję każdego odcinka rozbić na kilka, aby było to lepsze, bardziej trzymające w napięciu.

- Mało tam ck klimatów. Mundury żołnierzy, policjantów, strażaków i portrety FJI owszem są, zarost komisarza Jelinka też w stylu Najjaśniejszego Pana też, a poza tym nic. Po drobnych zmianach akcja serialu mogłaby mieć miejsce w każdym europejskim kraju w tamtych latach.

- Główny bohater jakiś mało przekonywujący. Paweł Małaszyński, niestety, tyle ma w sobie charyzmy co lampa na biurko. Przez to i jego bohater jest mało wiarygodny. W szczególności trudno zrozumieć co kobiety(i to tak różne jak wielka dama Konstancja i prostytutka Mila) widzą w nim.

- Podobnie i Magdalena Cielecka. Jest jakaś nijaka, bezbarwna. Mało wiarygodna jako kobieta fatalna i kryjąca jakąś tajemnicę. No i czy jest piękna – jak się nas zapewnia? Nieładnie z mojej strony, ale czy p. Cielecka nie jest także trochę zanadto w latach na taką rolę?

- Zarzut trochę mniejszego kalibru ale ścieżka dźwiękowa zdecydowanie nie ta. „Psycho Killer” zespołu Talking Heads i jakieś współczesne anglojęzyczne utwory nie pasują do ck Galicji.

Znalazły by się i inne zarzuty, dotyczące realiów epoki. Ale dajmy już im spokój.

Mimo tych zarzutów, serial oceniam pozytywnie. W sumie dało się to oglądać całkiem nieźle. Dużo dobrych chęci. Mógłby być ten serial świetny, a wyszedł tylko dobry. Dobre i to.

Czy będzie dalszy ciąg? Aż się o to prosi. Finał postawił pod znakiem zapytania wszystko co wcześniej ustalono, jeśli idzie o Konstancję, jej brata, Misię, Iwanowa, Ochranę itp., pod znakiem zapytania. No i kim jest właściwie Konstancja? Zdaje się że realizatorzy analizują jak się to co było spodobało i czy warto dalej się wysilać. Ja jestem za.

Trochę o grze aktorskiej.

O Pawle Małaszyńskim i Magdalenie Cieleckiej już napisałem.

Najlepszy, moim zdaniem, był w serialu Olaf Lubaszenko jako komisarz Jelinek.
Zadufany w sobie, i marudny ale zawsze dający się w końcu przekonać Wspaniałej Trójce(na czym dobrze wychodzi). Lubiący też błyszczeć i przypisywać sobie zasługi podwładnych. Przy tym dobry mąż i ojciec. No i trochę pantoflarz. Kiedy Jan i Konstancja odwiedzają go w domu i tytułują komisarzem, on odpowiada

Jeżeli w tym domu jest jakiś komisarz, to na pewno nie jestem nim ja. Ja tu jestem po prostu Ferdynand.

Ale wiemy też że kiedyś jako policjant w pracy operacyjnej odnosił sukcesy, czego daje dowód w jednym odcinku.

Na drugim miejscu bym dał Eryka Lubosa. Jego Henryk Skarżyński to znakomity profesjonalista w swoim fachu, a prywatnie nieśmiałek zadurzony w prostytutce Mili. Choć wie o jej profesji to jest wobec niej nieśmiały i pełen szacunku. Jak pan Wołodyjowski wobec białogłów.

Anna Próchniak w roli emancypantki i sawantki Weroniki. Kobiety nieprzyzwoicie wykształconej jak na swoje czasy i nieprzyzwoicie inteligentnej. Dobra rola.

Zdecydowanie niewykorzystana rola to dla mnie asystent Kazanecki grany przez Eryka Kulma. Niestety, tylko się pęta po serialu. A przecież tego ciapowatego policjanta można było wykorzystać znacznie lepiej. Dwie opcje – albo by się okazało że nie taka z niego fujara i że ma jakieś ukryte talenty. Albo postać humorystyczna, z której można się pośmiać – coś jak Stavros w serialu „Kojak”. Niestety, nie wykorzystano tej postaci i jest to taki sierotek-niemotek który tylko od czasu do czasu coś bąknie.

No i jeszcze Weronika Rosati. Ona tylko mignęła w serialu, zanim jej nie uśmiercono. Więcej się o niej mówi, niż się pojawia. A przecież odegrała ona istotną rolę w życiu Jana. To przez nią był ten pojedynek. No i jej związek z Konstancją. Pani Rosati nie napracowała się zbytnio w tej roli. Ale to nie jej wina. Nie dano jej szansy.

Czekam na kontynuację serialu.
 
 
Pudelek
I. Premier/Feldmarschall
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 3155
Skąd: Ober Lazisk, Oppeln
Wysłany: 2017-05-15, 19:55   

Kontynuacja musi być, bo o czym byśmy tu pisali? :lol:

Natomiast ilością błędów historycznych i rzeczowych to chyba można by obdarować kilka innych produkcji...
_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
 
 
Allonsanfan
Baron

Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 4533
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-06-03, 10:39   

Jeszcze na chwilę wrócę do serialu, a dokładnie do przedostatniego odcinka.

Niejaki sędzia Barański wspomina w nim że, przez całą noc, grał w brydża z kolegami po fachu.

Jest rok 1908, albo może już 1909, ale chyba nie później. Czy wtedy brydż był już tak popularny? Czy był w ogóle znany? Mam wątpliwości. Wydaje mi się że brydż, w obecnej postaci, stał się popularny w Polsce dopiero gdzieś w latach 20-tych.

Oto co pisze Stanisław Broniewski w swojej książce "Igraszki z czasem":

Zresztą obecny brydż wywodzi się z ówczesnego wista, poprzez pośrednią formę auction-bridge, który pojawił się u nas na krótko przed pierwszą wojną i szybko ustąpił miejsca dzisiejszemu brydżowi.

Zatem sędzia mógł co najwyżej grać w tegoż auction-bridge’a(po naszemu „okszen" albo „brydż licytowany”). Ale … Czy rok 1908 to było „na krótko przed pierwszą wojną”? A jeśli nawet to czy ten okszen był już tak znany by członkowie palestry grali weń przez całą noc? Raczej wątpliwe. W wista czy preferansa – tak, ale nie w okszena, nie mówiąc już o brydżu. Podejrzewam że okszen znany był wtedy w Galicji co najwyżej paru arystokratom, jeśli w ogóle komuś.

Ale mogę się mylić.

„Bridge licytowany. Auction-bridge” to pierwsza polska książka o tematyce brydżowej(czy też okszenowej). Została wydana w 1912 roku w Krakowie i Warszawie. Możliwe zatem że ta gra była znana już parę lat wcześniej, także w Krakowie.

Najlepiej by było gdyby wypowiedział się ktoś oblatany w historii brydża. Zwłaszcza w historii brydża(i okszena) na ziemiach polskich. Są tacy na forum? Przypuszczam, że wątpię, ale zawsze jest nadzieja.
Ostatnio zmieniony przez Allonsanfan 2017-06-08, 10:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
krakał
Książę


Wiek: 44
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 6640
Skąd: widać na załączonym obrazku...
Wysłany: 2017-06-03, 19:45   

Allons, sprawiasz wrażenie, że ty jesteś oblatany :smile: I że właśnie znalazłeś kolejny anachronizm w scenariuszu.
_________________
Moderacja zachowuje sobie prawo do działań niedemokratycznych, opartych na własnym widzimisię ;)
Przed użyciem bana konsultujemy się wyłącznie z lekarzem lub farmaceutą ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group