Austro-Węgry Strona Główna Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Legionowe lotnictwo - odsłona pierwsza
Autor Wiadomość
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-06-29, 08:37   Legionowe lotnictwo - odsłona pierwsza

Z przygotowywanej pracy o Zagórskim mały fragment. Oczywistą rzeczą jest, że to co chłopcy nasadzili w Ku czci poległych lotników, o roli wybitnej Ziuka i Janusza de w dziele tworzenia legionowego lotnictwa kupy się nie trzyma. W odsłonie drugiej będzie o szkoleniach na przełomie 1917 i 1918 r.

Zagórski upatrując realnie w Legionach kadr przyszłego Wojska Polskiego starał się stworzyć zalążki wszystkich rodzajów broni i służb. Gruntowna wiedza w połączeniu z głęboką intuicją pozwalały mu na trafne dostrzeganie tendencji rozwojowych w technice wojskowej. Projekty rozbudowy, modernizacji oraz prośby o przydział nowego uzbrojenia i wyposażenia przedkładane przez niego w drodze służbowej Naczelnej Komendzie Armii w 1915 i 1916 r., w ogromnej większości zostały oddalone i pozostały w sferze niespełnionych marzeń lub też doczekały się ostatecznie realizacji dopiero u schyłku istnienia Polskiego Korpusu Posiłkowego na przełomie 1917 i 1918 r. Tak też stało się z uzyskaniem np. hełmów stalowych dla piechoty (w pierwszym rzędzie na potrzeby wyodrębnionych kompanii szturmowych) i samochodów ciężarowych do oddziałów taborowych . O to wszystko wnioskowała Komenda Legionów w Cieszynie i w Wiedniu już w trzecim kwartale 1915 r., prowadząc nawet niezależną zbiórkę pieniędzy „na park automobilowy dla przyszłego korpusu” , wyprzedzając przy tym o całą epokę myśl wprowadzenia powyższych innowacji w szeregach armii regularnej. Komenda Legionów akceptowała ponadto w tym czasie plan uruchomienia – wespół z krakowskim Komitetem i Komendą I Brygady (!) – spółki filmowej, której celem byłoby rejestrowanie historii walk i szerokie propagowanie idei Legionów, a „po odebraniu kapitału zakładowego – pisał do kapitana szef Departamentu Skarbowego Komitetu Tadeusz Starzewski – czysty zysk myślimy obrócić na założenie własnej fabryki [...] dla zdjęć legionowych i dramatów polskich” . Plany Zagórskiego sięgały jednak znacznie dalej, a ze wszech miar godna odnotowania jest – nieznana przy tym i w całości przemilczana przez historyków – rola, jaką odegrał szef sztabu w staraniach o utworzenie legionowej jednostki lotniczej .
W trakcie sierpniowej mobilizacji armii austriackiej w 1914 r. zarekwirowane zostały przez wojsko wszystkie samoloty, które stanowiły własność prywatną, zatem, obok przekazanych w szlachetnym odruchu patriotycznym na potrzeby rozwoju polskich formacji ochotniczych, nielicznych co prawda samochodów osobowych i motocykli, nie mógł znaleźć się żaden płatowiec, nawet najstarszego typu. Wobec początkowych ogromnych trudności z pozyskaniem nowocześniejszego sprzętu wojskowego w ogóle, zdaje się nie podejmowano ówcześnie w Komendzie nawet myśli o odrębnym legionowym lotnictwie. Stąd też spływający do polskich szeregów cienkim strumyczkiem wykwalifikowani piloci, zaopatrzeni głównie w dyplomy francuskich cywilnych szkół lotniczych, znajdowali na równi z innymi przydział w pierwszej linii. Warto w tym miejscu odnotować, że pozyskanie tego najnowszego rodzaju broni (2 – 3 samolotów) dla ukraińskich formacji ochotniczych dla celów przerzutu dywersantów i agentów przez linię frontu, zakładał jeden z najwcześniejszych wojennych projektów powołania Legionu Ukraińskiego, nakreślony w pierwszych dniach sierpnia 1914 r. ręką Leopolda Urbasa . Wniesiony do Oddziału Informacyjnego Naczelnej Komendy Armii pozostał niezrealizowany i nie był następnie podnoszony, aż po sam kres wojny w 1918 r.
Tymczasem zabiegi o utworzenie autonomicznego Oddziału Lotniczego Legionów Polskich Zagórski rozpoczął w połowie 1915 r . Do programu budowy legionowego lotnictwa i sfinansowania projektu z funduszy krakowskiego Komitetu przekonał Tadeusza Starzewskiego, jak również Władysława hrabiego Michałowskiego i Michała Sokolnickiego, którzy zdecydowali się poprzeć starania Komendy kwotą 70000 koron . Obecnie – pisał Durski na początku sierpnia – „organizacja nasza w kierunku technicznym zaszła już tak daleko, że przystępujemy do utworzenia parku aeronautycznego”, „tak ważnego przy dzisiejszym prowadzeniu wojny” – dodawał w innym miejscu. Pieniądze Komitetu przeznaczone miały zostać na kupno dwóch samolotów. Początkowo projektowano nabycie dwóch maszyn systemu „Caudron”, jednakże w Komendzie uznano ten typ za przestarzały, który „specjalnie mało nadaje się do badań i służby wywiadowczej”. Stąd też w grę wchodziły jedynie „aparaty [...] typu wojskowego, tj. dwupłaszczyznowe”. Planowano także umieścić wytypowanych już sześciu podoficerów w Szkole Lotniczej w Aspern .
Po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi ze strony krakowskiego Komitetu, w trzeciej dekadzie sierpnia Komenda Legionów wniosła do Naczelnej Komendy Armii i Ministerstwa Wojny projekt powołania autonomicznej półkompanii lotniczej wyposażonej w dwa najnowsze aparaty systemu Albatrosa. Obsadę personalną jednostki stanowiłoby ośmiu legionistów – po czterech pilotów i obserwatorów – po kursach w Szkole Pilotów w Aspern. Pieniądze na sfinansowanie zakupu samolotów miały pochodzić wyłącznie z funduszy krakowskiego Komitetu . Do nadzorowania sprawy w Wiedniu wyznaczono porucznika LP Eugeniusza Malisza, do którego Komenda jednocześnie zwróciła się o przesłanie na linię „wszelkich odnośnych regulaminów, względnie instrukcji i [...] wszystkiego drukowanego, co dotyczy wyekwipowania brygad lotniczych” .
Pod koniec sierpnia sprawa powołania oddziału lotniczego „miała się załatwić w ciągu 2-3 tygodni” – zapatrywał optymistycznie nastawiony szef sztabu . Akces do tworzonego oddziału zgłosili wówczas, bodaj jako pierwsi kandydaci na legionowych lotników, legitymujący się francuskimi dyplomami inżynierów lotniczych – chorąży LP Jan Bolesławski, komendant 2 kompanii 4 pułku piechoty oraz Zdzisław Płodowski, pozostający w polu w szarży podoficerskiej przy 2 baterii artylerii jako konny zwiadowca. Bolesławski, do sierpnia 1914 r. członek oddziału Związku Strzeleckiego w Paryżu , po wybuchu wojny przedostał się do Krakowa – „gdym [...] zgłosił się do bryg[adiera] Piłsudskiego jako lotnik, [...] [ten] zaproponował mi kierować automobilem, czego się zrzekłem, wstępując do piechoty, w której do dziś dnia [...] pozostaję” – pisał w październiku 1915 r. do szefa sztabu. Inżynier poza kierunkowym wykształceniem posiadał na swym koncie pierwsze loty szkolne wykonane w Chartres, tak że – dodawał w innym miejscu – „wyćwiczenie się w locie płatowym byłoby dla mnie kwestią jakiego miesiąca, naturalnie póki warunki atmosferyczne nie utrudniałyby”. „Nie mając obecnie żadnego kontaktu z Komendą Legionów nie wiem jak stoi moja sprawa – prosiłbym bardzo Szanownego Pana czy to o przydzielenie mnie z góry i zawczasu do owego oddziału wraz ze Zdz[isławem] Płodowskim lub też zawezwanie mnie do Komendy Legionów w tej sprawie, tym bardziej, że jesień w pełni” – pisał na zakończenie . Sprawa oddziału lotniczego utknęła już w tym czasie niemal beznadziejnie z powodu niemożności pozyskania płatowców i niechęci zwykle objawianej wobec inicjatyw Komendy przez wojskowe władze austriackie, co dobitnie wykazały negatywne, stanowcze i starannie umotywowane odpowiedzi Naczelnej Komendy Armii i Ministerstwa Wojny na sierpniową propozycję Komendy . Chwilowe zawieszenie dalszego toku prac powodowało oddalanie składanych w tym czasie do Komendy próśb o przydział do wciąż nieistniejącego oddziału .
W Komendzie jednakowoż nie tracono nadziei, chcąc przeprowadzić transakcję niejako poza oficjalnym obiegiem: „Mimo pozornej niemożności zakupienia dwa aparatów lotniczych rozpoczęła Komenda Legionów układy z fabrykami aeroplanów, które, jak dziś już można stwierdzić, doprowadzą w czasie 3 – 4 tygodni do pomyślnych rezultatów – pisano po raz kolejny z dużą dozą optymizmu – Prosimy o doniesienie, czy N[aczelny] K[omitet] N[arodowy] w dalszym ciągu twa przy planie pokrycia kosztów stworzenia oddziału Lotniczego Polskich Legionów. W razie pozytywnej odpowiedzi uprasza Komenda Legionów o nadesłanie przez kuriera, [...] zaliczki w kwocie [...] dziesięciu tysięcy koron, celem rozpoczęcia przedwstępnych robót” .
Krakowski Komitet przychylał się do projektu Komendy Legionów delegując do prac związanych z oddziałem lotniczym dr Stanisława Golińskiego . Delegat Komitetu, wespół z Sikorskim, który włączał się z racji zajmowanego stanowiska we wszystkie prace wokół Legionów, sondowali w tym czasie u Hranilovića poziom realnych możliwości rozwoju legionowego lotnictwa. Wedle uzyskanych przez nich informacji – pisał do Zagórskiego Tadeusz Starzewski – „kupno aeroplanów jest prawie niemożliwe z tego powodu, że dostarczone przez fabrykę aeroplany wojsko natychmiast konfiskuje. Naturalnie, że [pod]pułkownik [LP] [Władysław] Sikorski nic o zamiarze kupna aeroplanów dla Legionów nie wspominał, a tylko zapytywał, czy jest możebne uzyskanie pozwolenia na założenie szkoły legionowej dla lotników. Na to [Oscar] Hranilović [v. Czvetassin] się zgodził, tak samo jak bardzo zachęcał do założenia fabryki aeroplanowej [!]. Wobec tego czekamy decyzji P[ana] Kapitana, czy mamy wypłacić zaliczkę na aeroplany, przy czym nadmieniamy, że i założyć się mającą szkołę będziemy subwencjonować” .
Na początku drugiej dekady listopada w Komendzie zjawił się Goliński , który wraz z Zagórskim, podsumował dotychczasowe ustalenia i spisał szczegółowy plan dalszych prac. Realnym, acz ulotnym, osiągnięciem była ustna zgoda Naczelnej Komendy Armii na utworzenie teoretycznego kursu lotniczego dla legionistów oraz podtrzymywana przez Komitet chęć zakupu dwu samolotów. „Wobec tego Komenda Legionów za wiadomością Naczelnego Komitetu Narodowego rozpoczyna niezwłocznie przedwstępne kroki celem wyszukania fabryki odpowiednich aparatów – pisali nieco na wyrost Zagórski z Golińskim – omówienia warunków i terminów dostawy oraz formalności sprowadzenia tychże aparatów”. Komenda zobowiązywała się ponadto wyszukać w szeregach po ośmiu kandydatów na obserwatorów (oficerowie) i mechaników lotniczych, którzy niezwłocznie odejść mieli na kurs do Szkoły Lotniczej w Aspern . Wszyscy legioniści po zakończeniu kursu złożyliby egzamin państwowy na pilota polowego, a przewidziani na mechaników dodatkowo na mechaników lotniczych. „Tym sposobem po ukończeniu pierwszego kursu Komenda Legionów będzie miała do dyspozycji 16 wykwalifikowanych fachowców, t. j. pełną obsadę dla ośmiu aparatów lotniczych” – pisano wykazując, że na stworzeniu półkompanii lotniczej nie kończą się projekty Zagórskiego. Założono od razu ścisły podział funkcji pomiędzy Komendę a krakowski Komitet: „Kierownictwo nad utworzonym kursem i oddziałem lotniczym należy wyłącznie do Komendy Legionów, protektorat zaś nad oddziałem lotniczym Legionów Polskich w znaczeniu sfinansowania i wyposażenia tego oddziału, informowania społeczeństwa o jego działalności i postępach, zbierania składek i darów na rozszerzenie tegoż oddziału, względnie założenie fabryki aeroplanów lotniczych – obejmie Naczelny Komitet Narodowy” .
Komitet w odpowiedzi studził zapał i zbyt rozbudzone nadzieje Zagórskiego: „N[aczelny] K[omitet] N[arodowy] dotychczas nie uzyskał definitywnego pozwolenia ze strony [...] Naczelnej Komendy Armii na utworzenie kursu lotniczego Polskich Legionów w tej formie, jaką proponuje odnośne pismo”. Wskazywano, że do czasu podjęcia wiążących decyzji należy ograniczyć przedsięwzięte działania do niezbędnego minimum, bez jednakowoż wstrzymania podjętych do tej pory kroków. „N[aczelny] K[omitet] N[arodowy] zapytuje równocześnie uprzejmie [...] – pisano w dalszym ciągu – czy jest ona skłonną przyjąć warunek, postawiony swojego czasu przez N[aczelną] K[omendę] A[rmii], że w razie gdyby nie udało się uzyskać aparatów lotniczych, wyszkoleni w lotnictwie Legioniści, pełniliby swą służbę w oddziałach c. i k. armii w mundurach legionowych na terenie wojennym anty rosyjskim. Od tego bowiem warunku zależeć może zgoda Naczelnej Komendy Armii na otwarcie kursu lotniczego w Legionach Polskich”. Informowano ponadto Komendę, że krakowski Komitet zobowiązuje się subsydiować lotnicze plany sztabu do wysokości siedemdziesięciu tysięcy koron .
Pomimo wciąż doświadczanych niepowodzeń na tym polu, Zagórski nie poprzestawał w zabiegach i pragnął za wszelką cenę doprowadzić projekt do satysfakcjonującego końca. Mając już wcześniej obiecane pieniądze ze strony krakowskiego Komitetu, zwrócił się ponownie o wypłacenie zaliczki , z którą na początku grudnia do lotniczych fabryk w Austrii i Niemczech „dla wybrania najodpowiedniejszego typu aparatu i rozpoczęcia przedwstępnych kroków do [ich] kupna” wyruszyć miał chorąży LP Juliusz Natanson - Leski, który jako referent techniczny sztabu z ramienia Komendy nadzorował sprawy lotnictwa . Prac w Wiedniu doglądał w grudniu Goliński znosząc się z odpowiednimi referentami Ministerstw – Wojny i Obrony Krajowej, „tak by otrzymać definitywne zezwolenie otwarcia kursu dla Legionów w Aspern pod tamtejszym zarządem” .
Komenda tymczasem przeświadczona o znacznych szansach na przeprowadzenie przynajmniej szkolenia lotniczego rozpoczęła na początku grudnia akcję poszukiwania w szeregach odpowiednich kandydatów . Informacje o planach Zagórskiego powodowały odzew także spoza Legionów – w połowie listopada do referenta technicznego sztabu zwrócił się z propozycją nabycia dla Legionów jednego samolotu dr Michał Sosnowski z Dąbrowy. Komenda odniosła się z akceptacją do jego oferty: „Donosimy, że z przyjemnością przyjęliśmy do wiadomości gotowość [...] Pana nabycia własnymi środkami aparatu lotniczego i nie omieszkamy w swoim czasie z niej skorzystać – pisano z Komendy – Sprawa utworzenia oddziału lotniczego miała do przezwyciężenia masę trudności i wreszcie stanęła [...] na dobrej drodze”. Przewidywano, że samolot Sosnowskiego kupiony będzie w partii aparatów, które wynegocjować miał w grudniu Leski. „W każdym razie zostałby [...] Pan przez nas wysłany do szkoły lotniczej, aby kształcić się tam na pilota wojskowego i wtedy mógłby [...] Pan stale pilotować na własnym aparacie – O chwili wyjazdu do szkoły lotniczej i o potrzebnych do tego formalnościach zawiadomimy [...] oddzielnym listem w niedługim czasie” .
Wyjazd Leskiego do Austrii i Niemiec nie doszedł na początku grudnia do skutku i stał się niebawem bezprzedmiotowy, gdy w połowie miesiąca Naczelna Komenda Armii odpowiadając na ostatnie pismo Departamentu Wojskowego kolejny raz sprzeciwiła się jakimkolwiek planom lotniczym Komendy, grzebiąc tym samym definitywnie starania o utworzenie odrębnego oddziału, powołanie kursów szkolnych czy też nawet odkomenderowanie legionistów do jednostek lotniczych armii austriackiej . Zagórski, który przebywał wówczas poza frontem na urlopie w Zakopanem, nieświadomy odmowy wojskowych władz wyższych, jeszcze w styczniu 1916 r. wytrwale poszukiwał kandydatów na legionowych lotników .
Warto w tym miejscu podkreślić, że wnoszone m. in. ówcześnie przez Iszkowskiego oraz w połowie roku następnego przez pułkownika SG Josefa Ritt. v. Paića, przedstawiciela Naczelnej Komendy Armii przy niemieckim Wojskowym Generalnym Gubernatorstwie w Warszawie, plany organizacji Wojska Polskiego w ogóle nie przewidywały utworzenia autonomicznych, narodowych jednostek lotniczych oraz broni technicznych . Odrębnym lotnictwem nie dysponowała także Obrona Krajowa oraz Honwed .
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
Gosc
III. Minister/General der Infanterie
Wątpić wątpiami - rzecz krasnoludzka.


Dołączył: 02 Gru 2009
Posty: 2331
Wysłany: 2014-07-08, 19:03   

A ile kosztowal taki "aparat latajacy", zapewne Albatrosiak D I, ktory wlasnem sumptem chcial kupic ow dr Sosnowski? pardon za brak polskich znakow ale tego tabliczaka nie da sie spolszczyc bez zaawansowanego rootowania...
_________________
"Nie jestem tak szalony, by w tej kwestii cokolwiek mniemać lub nie mniemać."
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2014-08-15, 18:37   

Doskonały tekst Łukaszu. czekam na odsłonę drugą.
Warto by go bardziej upowszechnić.
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-08-16, 09:44   

@Gosc
Sprawdzi się, teraz w kompie nie ma, nawet nie oszacuję. Albatrosiak i może, ale B.I raczej.
@OEFFAG
Dziękuję, sądzę, że upowszechnione będzie dopiero w książce. Choć może podejść do Gapy? Kilka fotek nawet mam - Legioniści przy i w samolotach - bajka!
To co napisali w Ku czci... to jedno wielkie kłamstwo!

Nb. ogromnym zbiorem fotografii "legionowe" lotnictwa, dysponował pewien kolekcjoner z Lublina. Kontakt straciłem, nigdzie to nie wypłynęło, mam nadzieję, że familia z dymem nie puściła...

Na marginesie wałkowanym gdzieś, to i Kostrba do Legionów chciał na lotnika, ale to inna "bajka" :mrgreen:
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2014-08-16, 14:55   

A w jakiej książce? i kiedy się ona ukaże?
Może i ta Gapa to byłoby dobre rozwiązanie żeby temat szybko ujrzał światło dzienne.
Choć ja osobiście mam pretensje do redaktorów Gapy, że dla nich historia naszego lotnictwa wojskowego zaczyna się we wrześniu 1939 i czasy wcześniejsze traktują per noga.
Czy tym kolekcjonerem z Lublina był dr.T.Goworek?
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-08-16, 15:34   

Biografia Zagorskiego do listopada 1918 r. A kiedy... Teraz to nie wiem, bo na stronie CAWiarenki za dużo znalazło się do przekopania. Nie mam czasu, książka jest napisana od 2004 r. No i wyszło jak wyszło, mam teraz co innego na głowie.
Gapowiczów (Gapowców? a może Gapy?) znam od 23 lat i zapewne nie mieliby nic przeciwko temu materiałowi.
Tomasz Goworek jest profesorem, ale nie o niego chodzi.
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2014-08-16, 23:36   

Jakby to Gapowicze puścili to byłoby doskonale - szkoda byłoby, żeby taki ciekawy temat kisił się w rękopisie (w przenośni).
Ciekawią mnie bardzo te fotografie legionistów przy i w samolotach.
Co do tych fotografii kolekcjonera z Lublina to trzeba mieć nadzieję, że nie poszły z dymem do luftu i kiedyś wypłyną. Choć z tymi familiami to nigdy nic nie wiadomo, mogło to im przeszkadzać i się pozbyli.
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-08-17, 06:58   

To był poważny kolekcjoner, znany w środowisku, aktywny, liczę, że inne Lubelaki przejęły ten skarb.
Na moich zdjęciach są tylko Brandenburgi C.I widoczne z przodu, zbliżenia na kabiny. Tam były pełne, boczne ujęcia z Werknumerami (ale spolszczenie :mrgreen: ).
Z Gapami porozmawiam.
Mam też raporty "ojca" legionowego lotnictwa porucznika LP Janusze de Beaurain z Flik 34 i wnioski o przyjęcie chłopaków do Kampfeinsitzerschule Warschau - Niemcy od kandydatów nie wymagali składania deklaracji o tym, że latać bojowo będą na Zachodzie, ale to już inna historia...
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-08-17, 13:45   

Na marginesie - ile rosyjskich samolotów zestrzelili Legioniści? Mam namierzone trzy, z tego dwa z jednostkami i obsadą (a nawet fotografiami). Same nudy - latające samochodziki...
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-08-29, 17:48   

No i znalazłem o jednym "samochodziku". Może Oeffagowi uda się chłopców zidentyfikować.
Dnia 29 października 1915 r. został zestrzelony przez kompanię sztabową Komendy. Samolot należał do 3 oddziału lotniczego 8 Armii. Załogę stanowili: porucznik Konstanty Antoniewicz Czerniatyński – dowódca, obserwator oraz ciężko ranny przy lądowaniu pilot. „Otrzymałem w Sarnach rozkaz rekognoskowania nieprzyjacielskich pozycji – przytaczał zeznania pilota porucznik LP Włodzimierz Hellmann – W tym celu udałem się w podróż wzdłuż toru kolejowego linii Sarny – Kowel. W okolicach stacji Maniewicze zaczęto mnie gwałtownie ostrzeliwać, jednocześnie prawie zapalił mi się motor. Dla ulżenia aparatowi wyrzuciłem dwie bomby i postanowiłem wylądować, co też uczyniłem w okolicach Kukli”.
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2016-02-25, 20:05   

Dwójkarzu, minęło ok 1,5 roku od ostatniego wpisu i nadal odsłona pierwsza legionowego lotnictwa
nie jest zamknięta.
A co dopiero mowić o zapowiadanych następnych odsłonach.
Podstawowym (i dotąd niewyjasnionym) pytaniem jest: KTO z Legionów przechodził przeszkolenie
lotnicze w austro-wegierskich szkołach lotniczych?
Oprócz oczywiście wspomnianej w "Księdze ku czci..." czwórki czyli: de Beaurain, Poznański, Grzybowski, Zawisza.
Pozdrowienia
 
 
Albert Warszawa
XVII. Rzemieślnik/Korporal

Wiek: 36
Dołączył: 07 Sie 2015
Posty: 76
Skąd: Warszawa Bemowo
Wysłany: 2016-02-27, 10:20   

OEFFAG napisał/a:
Dwójkarzu, minęło ok 1,5 roku od ostatniego wpisu i nadal odsłona pierwsza legionowego lotnictwa
nie jest zamknięta.
A co dopiero mowić o zapowiadanych następnych odsłonach.
Podstawowym (i dotąd niewyjasnionym) pytaniem jest: KTO z Legionów przechodził przeszkolenie
lotnicze w austro-wegierskich szkołach lotniczych?
Oprócz oczywiście wspomnianej w "Księdze ku czci..." czwórki czyli: de Beaurain, Poznański, Grzybowski, Zawisza.
Pozdrowienia


Niestety dwójkarz ostatni raz logował się 1 grudnia 2014 r., więc obawiam się, że kontynuacji może nie być.
_________________
Mój poprzedni nick na forum: Albert
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2016-02-27, 18:49   

Wywołuję Dwójkarza do tablicy bo to On zapoczątkował ten temat. Może i będzie kontynuacja z Jego strony.
Oczywiście byłoby bardzo pożądane, aby i inni Koledzy włączyli się do tego tematu.
A moje pytanie "KTO z Legionów przechodził przeszkolenie lotnicze w austro-wegierskich szkołach lotniczych? " jest naturalnie nadal aktualne.
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-02-16, 02:11   

No i słowo stało się ciałem:
na giełdzie wypłynęła dosyć sfatygowana fotografia ze szkoły w Wiener Neustadt. A na niej, wśród lotników k.u.k.LFT dwójka w mundurach legionowych. Jeden, z wąsikiem to Antoni Poznański, drugi to najprawdopodobniej Grzybowski, bo Zawisza szybko odpadł.
Ciekawe, kto kupił tę fotografię.
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-21, 07:49   

Nie dość, że wiadomo kto w 1915/ 1916 i 1918, to i wiadomo kto się zgłaszał, a nie został przyjęty.
Oj muszę się za to zabrać, ale to mała stosunkowo książeczka wyjdzie. Trzy rozdziały 1914 - 1916, 1916 - 1917, 1917 - 1918, plus ewentualnie ogólny o LP oraz o LFT. Chyba, że temat połączyć w Lotnictwo polskich formacji zbrojnych podczas I WŚ. To już wygląda znacznie lepiej.

Ku czci... kłamie w każdym miejscu!

Wiedeń będę zaliczał na wiosnę, ale obawiam się, że nawet lotnictwa nie ruszę. Wywiad, radiowywiad... Tu musi wystarczyć to co mam. Może jeszcze jakieś apy z CAW wyciągnę. Ale to wszystko. Pracuję bez oparcia, zarabiam sam na swoje. I tyle.
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-08-21, 18:30   

Chwali Ci się Dwójkarzu, że chcesz się zabrać za ten temat.
Że książeczka będzie mała to nic nie szkodzi - tym szybciej ją przygotujesz.
Chciałbym jej doczekać a jestem 30 lat starszy od Ciebie.
Opracowanie pod tytułem "Lotnictwo polskich formacji zbrojnych podczas I WŚ" jest i konieczne i niezbędne dla poznania historii naszego lotnictwa ale biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo przygotowywania materiałów o początkach naszego lotnictwa to realnie nie będzie można na nie liczyć w obecnym stuleciu.
Bo to nie tylko kochany Wiedeń z Kriegsarchiv ale przede wszystkim archiwa rosyjskie i francuskie.
Szczególnie w przypadku tych pierwszych zaczynają się schody.
Tak więc ruszaj z legionowym lotnictwem.
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-21, 19:21   

Dzięki za wsparcie! Muszę, muszę się przełamać.
Niewielka, po poza jednym latającym lotnikiem, to projekty, szkolenia, kombinacje i... nic z tego. Fotek nie ma, te co były chyba poszły do pieca.
W Wiedniu w gruncie rzeczy wiele się nie spodziewam. Korespondencja w tej sprawie zebrana w Komedzie LP, Dowództwie PKP oraz KW TRS jest pełna. Mam te kopie od 2009, niektóre już pozyskałem w 1999.
A potem wywiad, radiowywiad i wszystko w kąt poszło. Ech...

Schody w Rosji to mityczna sprawa. Żona Rosjanka potrafi zdziałać wiele.
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-01, 23:13   

Dwójkarzu, akurat trzy lata temu (2014-08-16) napisałeś:
"..Kilka fotek nawet mam - Legioniści przy i w samolotach - bajka! "
A wyżej piszesz:
"..Fotek nie ma, te co były chyba poszły do pieca. "
????????????????????????????????????????
P.S.
czy tym jednym latającym lotnikiem wspomnianym przez Ciebie to był de Beaurain?
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-02, 07:49   

Te co mam miałem, kilka, chodzi mi o kolekcję z Lublina, umarł kolekcjoner i tyle. To były albumy bodaj po Mańczaku, bardzo, bardzo dużo fotek ze szkolenia z 1918 r.
Legionistą tak, nie znam innego poza de Beaurain.
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-04, 18:21   

No tak, rozumiem, że kolekcji lubelskiej nie udało Ci się zabezpieczyć.
Należy więc mieć nadzieję, że nie poszła do pieca i kiedyś wypłynie.
Ciekawe po kim była ta kolekcja - jeśli z k.u.k.LFT to nie po Mańczaku bo ten był w lotnictwie niemieckim.
Jeśli chodzi o Legionistów-lotników no to jeszcze przecież jest Antoni Poznański.
Nie mam informacji czy wykonał loty bojowe ale choć bardzo krótko to zaliczył Flik 51 i Flik 30
na froncie latem 1917.
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-04, 19:21   

Po Auguscie Menczaku, szkolił legionistów, stąd foto.
W kwitach legionowych nic o froncie Poznańskiego nie ma. O de Beaurain i owszem.

Z innej beczki: kto zestrzelił Schonowskiego?
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-04, 23:49   

Witaj Dwójkarzu.
Twoje pytanie: kto zestrzelił Schonowskiego?
Moja odpowiedź: kto osobiscie - nie wiadomo.
A dokładnie: w trakcie grupowego nalotu na Wenecję w dn.14.08.1917 włoska artyleria przeciwlotnicza
zestrzeliła HB C.I 29.72 z załogą: pilot Hauptmann Bruno Schonowski (komendant Flik 34) i obserwator Oberst Leo Nadherny (Stoluft der k.u.k.Isonzoarmee). Obaj zostali wyłowieni z morza przez włoski torpedowiec i znaleźli się w niewoli. Schonowski został lekko ranny w głowę.
I tak to by w skrócie wyglądało z jego zestrzeleniem.
W maju 1918 jako inwalida w drodze wymiany wrócił do Wiednia.
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-04, 23:54   

P.S.
Schonowski jest u nas całkowicie (no, prawie bo Ty go znasz) zapomniany a szkoda.
To jeden z pierwszych Polaków, pilotów wojskowych z licencją pilota nr 73 z 24.08.1912.
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-05, 04:05   

Ha, dzięki! Przypuszczałem, że jakiś as posłał go na ziemię.
Grubo skoro szef lotnictwa leciał na wywiad.
Schonowski deklarował się jako Ślązak, nie Polak, nie Czech, nie Niemiec, siedział długo w Wiedniu i do Polski ruszył się w lipcu 1920 r. z innymi pilotami skaptowanymi w Austrii.
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
KG
VI. Radca rządowy/Oberst

Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 1251
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-09-05, 06:22   

dwójkarz napisał/a:
Schonowski deklarował się jako Ślązak, nie Polak, nie Czech, nie Niemiec, siedział długo w Wiedniu i do Polski ruszył się w lipcu 1920 r. z innymi pilotami skaptowanymi w Austrii.


Jego rodzice – Hptm.d.R. Georg i Johanna Schonowski - mieszkali w Ołomuńcu. Hptm. Bruno Schonowski określany jest jako „ein Olmützer”. Co nie znaczy, że nie mógł być Ślązakiem… A może taka a nie inna deklaracja narodowości związana była ze wstąpieniem do polskiego wojska?
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-05, 15:14   

Kolego Dwójkarzu, a gdzie Schonowski deklarował się jako Ślązak?
W znanych mi formularzach personalnych armii austro-węgierskiej czy marynarki (być może nie znam wszystkich) nie ma rubryki "narodowość" więc nie było gdzie się deklarować narodowosciowo.
W Monarchii próbowano stworzyć człowieka austro-węgierskiego (bez określonej narodowości) co mogło się udać w przypadku wojskowych i urzędników państwowych.
Niewiele później, po sąsiedzku próbowano podobnie stworzyć "człowieka radzieckiego" ale też im się nie udało
Od biedy (ale to jednak bardzo zawodne) narodowość można określić po rubrykach: "Heimatzustandig",
"Religion" i "Spricht Sprachen ausser Deutsch".
Natomiast w polskich formularzach personalnych, np. w "GŁÓWNEJ KARCIE EWIDENCYJNEJ" czy "KARCIE IDENTYCZNOŚCI" jest rubryka "Narodowość" i tam Schonowski wpisuje "polska".
Taka deklaracja narodowościowa była, jak to slusznie pisze Kolega KG, zapewne związana ze wstąpieniem Schonowskiego do polskiego wojska. Wcześniej zapewne nie zawracał sobie głowy sprawami narodowościowymi.
Kolego KG, a gdzie Schonowskiego określano jako "ein Olmützer”?
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-05, 15:19   

P.S.
Schonowski swoje póżne wstąpienie do Wojska Polskiego tłumaczył chorobą co zostało przyjęte przez Oficerski Trybunał Orzekajacy przy Ministerstwie Spraw Wojskowych jako usprawiedliwione.
Inna sprawa, ze po powrocie z niewoli włoskiej ze względu na kiepski stan zdrowia nie wrócił do latania bojowego.
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-05, 19:09   

W połowie 1918 r. wprowadzono formularze ujmujące narodowość.

Nie widziałem żadnego z dokumentów polskich, na które powołuje się OEFFAG. Ktoś się nie bał? W apie w CAW WBH ich nie ma.

W Głównych Kartach Ewidencyjnych z 1921 oraz w Karcie dla komisji weryfikacyjnej z 1920 r. narodowość polska.

W dokumencie wcześniejszym - Ślązak polski emeryt.

W wyroku OTO Szonowski - z pochodzenia Ślązak, uważał się zawsze za Polaka.

Wydaje się, że KG ma rację w sprawie deklaracji narodowości podbudowanej zmianą pisowni nazwiska na Szonowski.
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-05, 21:31   

Jak się uważał za Polaka i taką narodowość wpisywał to niech już tak zostanie.
I pewnie dlatego zmienił nazwisko na polskobrzmiące. Choć nie tylko on jeden.
Czy znasz Dwójkarzu jego losy po odejściu z armii w 1923 roku?
Wiem tylko, że mieszkał na Śląsku, bodaj w Będzinie.
Działał w Aeroklubie Śląskim, w 1934 roku był wybranydo Zarządu AŚ i do Komisji Technicznej.
Co ciekawe, przy innych członkach Zarzadu podawano pełnione przez nich funkcje to w jego przypadku
napisano skromnie: "mjr Brunon Szonowski" i tyle.
Może był emertyem wojskowym i niczym innym się nie zajmował?
Co ciekawe w k.u.k.LFT latał też Lt.i.d.Res. BO Karl Schonowski (Flik 31)
 
 
dwójkarz
XII. Praktykant/Fähnrich


Wiek: 43
Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 321
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-06, 04:37   

Jeśli nie połamała go do reszty kontuzja z wojny to wg mnie niemożliwe by żył z emerytury. To inny sznyt ludzi był. Nie badałem jednak nigdy jego losów. Notuję jedynie fakt, że żył.
Mieszkał w Królewskiej Hucie (Chorzowie).
_________________
lukulatowski@gmail.com
https://independent.academia.edu/ŁukaszUlatowski
 
 
KG
VI. Radca rządowy/Oberst

Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 1251
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-09-06, 06:12   

OEFFAG napisał/a:
gdzie Schonowskiego określano jako "ein Olmützer”?

Ukazujący się w Ołomuńcu "Mährisches Tagblatt" z 16.10.1914 w związku z przyznaniem Oblt. Bruno Schonowskiemu Signum Laudis za zasługi „w obszarze awiatyki”.
Ta sama gazeta, ale z 28.03.1913, określa go „ein gebürtige Olmützer” (a to w związku z otrzymaniem przez Schonowskiego Feldpiloten-Abzeichen). Bruno Schonowski był „z pochodzenia” artylerzystą z ołomunieckiego FKR. 2, w którym służyło wielu Polaków (okręg uzupełnień I korpusu).
Jak wspomniałem wyżej, jego rodzice mieszkali w Ołomuńcu. Tam też wiosną 1914 roku w wieku 82 lat zmarł i został pochowany Hptm.d.R. Georg Schonowski, ojciec Brunona.
W 1924 roku major rezerwy WP Bruno Szonowski ożenił się z Hildą von Artner, o czym z Timișoary jej matka powiadomiła prasę.
OEFFAG napisał/a:
Co ciekawe w k.u.k.LFT latał też Lt.i.d.Res. BO Karl Schonowski (Flik 31)

Fliegerleutnant Karl Schonowski, syn Karla. W 1918 roku rodzina, mieszkająca w Wiedniu, poszukiwała informacji o jego losach w niewoli w Rosji (był w Chabarowsku).
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-06, 09:26   

KG napisał:
"Fliegerleutnant Karl Schonowski, syn Karla. W 1918 roku rodzina, mieszkająca w Wiedniu, poszukiwała informacji o jego losach w niewoli w Rosji (był w Chabarowsku)."
I uzyskali jakieś informacje czy też Karl wrócił?
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-06, 13:28   

P.S.
Sprawdziłem: Karl Schonowski razem z pilotem, Zgsf.Poschwitzem dostali się do niewoli 25.06.1917.
Ich maszyna, HB C.I 67.13 z powodu defektu lądowała przymusowo na terytorium nieprzyjacielskim koło miasta Putna na Bukowinie.
Schonowski i Poschwitz spalili maszynę i uciekali lasami ale Rosjanie ich dopadli i wzięli do niewoli.
 
 
KG
VI. Radca rządowy/Oberst

Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 1251
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-09-06, 21:47   

OEFFAG napisał/a:
Sprawdziłem: Karl Schonowski razem z pilotem, Zgsf.Poschwitzem dostali się do niewoli 25.06.1917.

A na początku września Karlowi Schonowskiemu przyznany został złoty krzyż zasługi na wstędze wojennego krzyża zasługi.

OEFFAG napisał/a:
I uzyskali jakieś informacje czy też Karl wrócił?

Rodzina zamieszczała w prasie inseraty, w których proszono wracających do kraju jeńców o jakiekolwiek informacje w sprawie losów Karla Schonowskiego, który ostatni list wysłał 14 listopada 1917 z obozu nr 274B w Chabarowsku.

Karl Schonowski (zapewne ten) ze wschodniej Syberii najpierw japońskim parowcem „Nankai Maru” 2 listopada 1920 roku dotarł do Triestu, a 4 dni później pociągiem do rodzinnego Wiednia na dworzec Hütteldorf. Był to ostatni duży transport jeńców (1370 osób, w tym 22 kobiety i 7 dzieci) z Dalekiego Wschodu. Statek wypłynął 9 września z Władywostoku i zawinął pod drodze do Szanghaju. Według niektórych relacji do Triestu dotarł 31 października.
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-07, 00:28   

No to chłopak miał szczęscie (Karl oczywiscie).
A ja dalej szukam informacji o powojskowych losach Bruno Schonowskiego.
Cały problem w tym, że jak człowiek opuści armię i wypadnie z ewidencji wojskowej to najczęściej jak
kamień w wodę.
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-07, 23:09   

P.S.
To określenie Schonowskiego jako „ein gebürtige Olmützer” przez "Mährisches Tagblatt" to cokolwiek naciągane.
Jako "Geburtsort" podaje "Laschkau - Mahren" a jako "Heimatzustandig" - "Bażanowice - Skotschau".
 
 
KG
VI. Radca rządowy/Oberst

Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 1251
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-09-08, 06:38   

W 1887 Schonowski (Georg ?) był zarządcą dóbr Laschkau / Laškov.
http://www.geospy.org/pho...obj_id&limit=10
A Bruno Schonowski, zdaje się, przyszedł na świat w wigilię w 1886.

W Skoczowie długoletnim i zasłużonym nauczycielem a potem dyrektorem szkoły ludowej był Johann Schonowski, który zmarł w Skoczowie w 1902 roku w wieku 74 lat. Miał córkę Emmę (ur.1857) i syna Franza. Był bratem Georga.

W Polsce większość osób noszących to nazwisko mieszka w powiecie cieszyńskim.
http://www.moikrewni.pl/m.../szonowski.html
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-09, 18:09   

KG napisał:
"A Bruno Schonowski, zdaje się, przyszedł na świat w wigilię w 1886. "
Zgadza się: 24.12.1886. Równo kilkadziesiąt lat przede mną.
Schonowscy chyba nie byli zbyt związani z Ołomuncem gdyż po śmierci Georga Schonowskiego
wdowa (matka Bruna) przeniosła się do Wiednia (Wien IV, Mittersteig 4).
 
 
OEFFAG
XII. Praktykant/Fähnrich

Dołączył: 12 Lut 2009
Posty: 341
Skąd: Kongresówka
Wysłany: 2017-09-09, 18:19   

Napisałeś Dwójkarzu:
"Grubo skoro szef lotnictwa leciał na wywiad. "
Zgadza się.
Nalot na Wenecję był odwetem za nalot włoski na Polę.
Najpierw leciało 20 łodzi latających z baz Pola i Parenzo.
Za nimi 26 samolotów z 6-ciu Fliegerkompanien.
I tą częścią wyprawy dowodził Leo Nadherny.
Całość ubezpieczało 5 niszczycieli i 5 torpedowców.
Schonowski i Nadherny mieli pecha, że wodowali przy włoskim torpedowcu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group