Austro-Węgry Strona Główna Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
''Państwa Ukraińskie'
Autor Wiadomość
CK Tiger
II. Wicepremier/Generaloberst
A.E.I.O.U.


Wiek: 25
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2674
Skąd: Festung Krakau
Wysłany: 2012-12-16, 23:21   

W kwestii ukraińskiej - chyba nie do końca się zrozumieliśmy; fakty przytoczone przez Pana są mi znane. Oczywiście zgadzam się w całej rozciągłości (i to próbowałem wyrazić), że określanie nazwą 'Ukraińcy' wszystkich Rusinów galicyjskich i węgierskich jest anachroniczne, a w dodatku nacechowane politycznie, stąd tak chętnie obecnie stosowane przez samych Ukraińców.
Chodzi mi o co innego - mianowicie o to, że ludność ruska tych terenów stanowiła tak czy owak jedną grupę etniczną, jak by jej nie nazywać; nazwa Rusini jest tu chyba najwłaściwsza. W tej grupie działały różne grupy polityczne, z których jedne uznawały Rusinów galicyjskich za część narodu 'russkiego', inne - za szczep narodu polskiego, inne - za część narodu ukraińskiego, a byli i są do dziś tacy, którzy Rusinów (szczególnie karpackich) uznają w ogóle za odrębny naród.
Generalnie jednak moskalofile i ukrainofile mówili tym samym językiem, chodzili do tych samych cerkwi, nieraz należeli do tych samych rodzin - byli członkami jednej grupy etnicznej, tak jak Polak - chłop z Beskidów, PSLowiec i Polak - hrabia, działacz stańczykowski.
Dlatego uważam, iż nie można twierdzić, że ludność rusińska w Galicji była wierna jako całość - był wierny tylko jej ukrainofilski odłam. Rozumiem jednak Pańską argumentację.

Niemniej - dalej nie kupuję teorii o tym, że Polacy już od 1917 r. gotowali się na wbicie noża w habsburskie plecy i dlatego to właśnie, oburzony tą niewiernością, rząd w Wiedniu ukarał ich Brześciem. Że endecy to czy tamto - umówmy się, to był w Galicji ruch marginalny, co chyba nie podlega wątpliwości. Natomiast szok i oburzenie, jakie przeszły przez całe społeczeństwo Galicji po Brześciu potwierdzają raczej tezę odwrotną - oburzenie wzięło się stąd, że ogół ludności poczuł się zdradzony i porzucony przez państwo, z którym w mniejszym lub większym stopniu się identyfikował i z którym wiązał duże nadzieje. Stąd akcja odsyłania orderów etc.
Pomijam już fakt, że retoryka 'wierności' i 'karania' brzmi nieco infantylnie - bądźmy szczerzy, każdy miał swoje interesy; każde stronnictwo polityczne, elity każdego narodu, biurokraci w Wiedniu. Raczej myślano tu w kategoriach interesu, a nie osobistych sympatii i kto komu nadepnął na odcisk. I dlatego twierdzę, że w interesie Austrii było jednanie Polaków przez proponowanie im jakiegokolwiek rozwiązania atrakcyjniejszego od bycia niemieckim satelitą albo liczenia na Ententę, która była daleko i w Polsce żadnych interesów nie miała - co nie było wielkim wyzwaniem. Obrażanie się na Polaków i zrobienie im za karę Brześcia (o ile istotnie tak by to wyglądało, w co z w/w przyczyn wątpię) byłoby idiotyzmem samobójczym ze względów, które opisałem wyżej: Ukraina i Ukraińcy to było wielkie nic.
A jeszcze co do ukraińskiego nacjonalizmu - wiadomo, przesada jest wszędzie, ale akurat Ukraińcy są tu na czele peletonu, z bajędami o 'Ukrainie od Dunajca po Morze Kaspijskie', ciągłości narodu ukraińskiego co najmniej od Włodzimierza, mitologią o Chmielnickim itp., itd.

Co do polityki A-W na Ukrainie - ciekawe, na ten temat mało w ogóle jest danych. Wie Pan coś więcej na ten temat, czy ma jakieś źródła?
_________________
Da donnern Kanonen, es blitzen die Säbel,
Da reiten Dragoner, es stürmen die Jäger,
Folgen dem tapf'ren Radetzky nach,
Ja, Radetzky nach, ja mit HURRAH!
 
 
viribusunitis
XII. Praktykant/Fähnrich

Wiek: 64
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 358
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-16, 23:28   

I jeszcze co do rozejścia się dróg Polaków Gaicyjskich z Austro-Węgrami:

Decydujące znaczenie miała tu rezolucja Koła Polskiego do Rady Państwa z dnia 16 maja 1917 roku: "Jedynym dążeniem narodu polskiego jest i odzyskanie zjednoczonej, niepodległej Polski z dostępem do morza i uznaje się solidarnym z tym dążeniem. Sejmowe Kolo Polskie stwierdza dalej międzynarodowy charakter tej sprawy i uznaję ją za jedyną porękę trwałego pokoju. Sejmowe Koło Polskie wyrażą nadzieję, że przychylny nam cesarz Austrii sprawę tę ujmie w swoje ręce. Wskrzeszenie Państwa Polskiego przy pomocy Austrii zapewni jej naturalnego i trwałego sprzymierzęńca."

Alczkolwiek deklaracja oblana była dyplomatycznym "lukrem" (pochlebstwo wobec życzliwego cesarza, to nie była ona niczym innym jak deklaracją "rozwodową" i zostala odebrana jako rodzaj politycznego szantażu.

Nie było w niej ju mowy o rozwiazaniu austro-polskim. Polacy galicyjscy ogłaszali swe wystapienie z Austro-Wegier (Galicja stanie się niewątpliwie częścią zjednoczonej, niepodległej Polski, która nie będzie w politycznej unii z AW), odwoływali się do uznania międzynarodowego ( co mogło oznaczać w tym kontekście jedynie - uznanie prawa Ententy do współdecydowania o losach Polski) i odejście od Państw Centralnych - zaś pasus o dostępie do morza nie mógł być zrealizowany inaczej jak tylko przez zmuszenie siła Niemiec do oddania tego terytorium, co rzecz jasna nie było dla cesarza Austrii (jako ewentualnego wykonawcy woli Kola Polskiego) wykonalne bez zerwania sojuszu z Rzeszą i przejścia na stronę koalicji. Szantaż polegał na tym, że niespełnienie tego warunku przez "życzliwego cesarza" musiało oznaczać zerwanie obiecanego sojuszu.

Nie były to warunki możliwe w owej rzeczywistości politycznej do spełnienia i obliczone one były z góry nie tyle na nakłonienie austro-wegiersakich polityków do sojuszu i współpracy, a nawet ich akceptacji - co na zwrócenie uwagi przeciwników państw centralnych, że społeczeństwo Galicji przyjmuje warunki deklaracji prezydenta Wilsona i jest gotowe do zerwania więzi z Austro-Węgrami.

Tak też zrozumiano deklarację Koła Polskiego w Wiedniu i aczkolwiek zarówno po polskiej, jak i austriackiej stronie kilku polityków usiłowało w jakiś sposób ożywić sprawę polską formułując nowe propozycje rozwiązania problemu w duchu trializmu, lub innego "rozwiązania austriackiego", np. sekundogenitury, czyli niezależnego Królestwa Polskiego pod berłem Habsburga nie będącego cesarzem Austrii ( w tym Bobrzyński), to jednak większość zdała sobie sprawę, że pękniecie już nastąpiło i nie da się go odrobić.
Potem było coraz gorzej i nastąpił ostatni akt - kryzys przysięgowy, a wreszcie jako ostateczny gwóźdź do trumny całej sprawy - Pokój Brzeski z Ukrainą i starcie zbrojne z Korpusem Posiłkowym Hallera i jego przejście na druga (czyli rosyjską stronę) frontu. Dotychczasowi sojusznicy stali się wrogami.


Bardzo dobra lekturą ukazująca cały proces załamywania się koncepcji austro-polskiej i przechodzenia Polaków na pozycje koalicyjne ukazuje wspomniana już książka Waldemara Łazugi, Ostatni Stańczyk", W-wa 1982, s. 131-158. Choć wydano ją jeszcze w stanie wojennym ukazuje ona niezwykłą niezależność umysłową autora zarówno od ideologii komunistycznej, jak i propagandy koalicyjnej - pomimo, że odczuwa się w niej gdzieniegdzie ciężką łapę cenzora.

Proponuje tez inna , niezwykle cenną pozycję samego Michała Bobrzyńskiego - Wskrzeszenie państwa polskiego. Szkic historyczny, t. 1: 1914-1918, Kraków 1920.
Jest to bowiem rzadki książki całkowicie wolnej zarówno od propagandy endeckiej, jak i piłsudczykowskiej, a napisana przez człowieka, który pełnił najwyższe szczeble w administracji AW i znal doskonale wszelkie polityczne uwarunkowania całej sprawy.
 
 
viribusunitis
XII. Praktykant/Fähnrich

Wiek: 64
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 358
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-16, 23:55   

"Generalnie jednak moskalofile i ukrainofile mówili tym samym językiem, chodzili do tych samych cerkwi, nieraz należeli do tych samych rodzin - byli członkami jednej grupy etnicznej, tak jak Polak - chłop z Beskidów, PSLowiec i Polak - hrabia, działacz stańczykowski.
Dlatego uważam, iż nie można twierdzić, że ludność rusińska w Galicji była wierna jako całość - był wierny tylko jej ukrainofilski odłam. Rozumiem jednak Pańską argumentację."

Wygląda na to, ze jednak dalej się nie rozumiemy. Etniczność w rozumieniu językowym nie ma tu nic do rzeczy. Podstawa świadomości narodowej jest świadoma przynależność i poczucie odrębności.

W 1914 roku proces kształtowania sie polskiej świadomości narodowej był ukończony - dlatego "chłop z Beskidów, PSLowiec i Polak - hrabia, działacz stańczykowski" byli niewątpliwie Polakami - kazdy z nich czuł się Polakiem. Narodowość jako kryterium obiektywne nie istnieje. Istnieje tylko jako kryterium subiektywne - przynależność do narodu określa świadomy wybór i poczucie więzi jednostki ze wspólnotą.
Folksdojcze niższych kategorii też byli etnicznie i językowo tożsami z innymi mieszkańcami kraju, ale w y b r a l i naród niemiecki i dlatego nie są Polakami.

Natomiast proces kształtowania sie ukraińskiej świadomości narodowej nie był jeszcze w 1914 roku ukończony. Ukraińcami byli tylko ci, którzy czuli sie Ukraińcami, a oprócz nich istniała spora grupa ich pobratymców, którzy nie tylko nie czuli sie Ukraińcami, ale nawet nie czuli sie jakimś narodem całkowicie odrębnym od innych. Nie jest to kwestia nazwy.

Dlatego ruscy moskalofile, zwolennicy powszechnej ruskości i polonofile z 1914 roku nie mogą być uznani w żadnym wypadku za Ukraińców, nawet gdyby ich rdzeni bracia byli Ukraińcami. Na Śląsku również zdarzało się, że w obrębie jednej i tej samej rodziny jeden z braci uważał się za Polaka, drugi za Niemca, a trzeci za Ślązaka. Tylko peerelowskla fantazja epoki Gomulki uważała ich wszystkich za Polaków ( jednego za dobrego, a dwóch pozostałych za złych i "nieświadomych", lub zdrajców). W rzeczywistości Polakiem był tylko jeden z nich - ten, który czuł się Polakiem.

Moskalofile byli w owym czasie Rosjanami z wyboru i przekonania. Nazwanie ich UKRAIŃCAMI jest fantazją równą owej perelowskiej fantazji z czasów Gomułki.

W całym temacie nie mówimy o stosunku galicyjskiej ludności ruskiej do AW, lecz o stosunku UKRAIŃCÓW DO AW i AW DO UKRAIŃCÓW.
 
 
CK Tiger
II. Wicepremier/Generaloberst
A.E.I.O.U.


Wiek: 25
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2674
Skąd: Festung Krakau
Wysłany: 2012-12-17, 13:04   

Jeśli chodzi o deklarację Koła Polskiego z 1917 - przyznaję, jej treści nie znałem. Uważam jednak, że interpretowanie jej jako faktycznego wypowiedzenia posłuszeństwa Austrii jest nadinterpetacją.
Po pierwsze - kwestia dostępu do morza. Można go było także osiągnąć przez Litwę albo Odessę, i przecież takie pomysły były. Po drugie - na pewno była to forma szantażu poprzez danie do zrozumienia, jakie są cele Polaków; z drugiej strony wyrażana jest (jak sądzę, przynajmniej częściowo szczera) nadzieja na pomoc Austrii. Nie sądzę też, żeby można tę deklarację odbierać jednoznacznie jako deklarację oderwania się od państwa austriackiego; jeśli nawet, to raczej na zasadzie owej 'sekundogenitury' - osadzenia Habsburga na tronie Królestwa Polskiego, odrodzonego 5 XI 1916 r. Ostatecznie aż do jesieni 1918 raczej powszechna była opinia, że odrodzona Polska będzie monarchią, a Habsburg (Karol Stefan) jawił się jako naturalny i nie budzący chyba większych kontrowersji czy sprzeciwów kandydat.
Natomiast warto zauważyć, że w świetle koncepcji o niezależności cesarza Karola od Niemców i jego dążenia do ugadania się z Ententą taka deklaracja Polaków mogła się stać 'gwiazdką z nieba'; szermując sprawą polską (i to w zgodzie z deklaracją Wilsona) musiałyby A-W pójść wprost na kurs kolizyjny z Niemcami i znalazłyby zarazem wspólną, antyniemiecką płaszczyznę interesów z Ententą, zwłaszcza po odpadnięciu z gry Rosji. Tyle, że do tego musiałaby być wola Ententy, która chyba już wtedy skazała A-W na zagładę ze względów ideologicznych, no i mogłoby się to nie spodobać Niemcom austriackim.
Ciekaw jestem swoją drogą, jakie jest Pańskie stanowisko wobec zarzutów stawianych Węgrom - że to właśnie oni przyczynili się do upadku monarchii, konsekwentnie torpedując próby przebudowy w trialistycznym, bojąc się o osłabienie własnej pozycji?
Za wskazówki do lektury dziękuję, postaram się sięgnąć.

Co do kwestii ukraińskiej - no cóż, tu poruszamy kwestią szerszą, tj. jakie są czynniki określonej przynależności narodowej. Ja uważam, że narodowości nie da się wybrać, jest ona czymś obiektywnie 'danym' - przez pochodzenie, miejsce zamieszkania i kulturę przede wszystkim.
Natomiast muszę zwrócić uwagę na pewną nielogiczność Pańskiej koncepcji - otóż zarówno moskalo- jak i polono- oraz ukrainofile uważali się za członków tej samej grupy etnicznej, co członkowie pozostałych opcji; moskalofile nie mówili, że "Ukraińcy nie są Russkimi", owszem, twierdzili, że jak najbardziej są, tylko zbłąkanymi; podobnie działało to w druga stronę. Tymczasem w myśl Pańskiej koncepcji, iż o przynależności do narodu świadczy wewnętrzne przekonanie mieliśmy w Galicji u progu XX wieku mnóstwo narodów - Polaków, Ukraińców, Rusinów, no i sporo Rosjan! Mało tego, sporo znalazłoby się osób, które w przeciągu swojego życia były Rusinami, potem Rosjanami, a na koniec Ukraińcami, czy podobnie. To raczej sensowne nie brzmi.
_________________
Da donnern Kanonen, es blitzen die Säbel,
Da reiten Dragoner, es stürmen die Jäger,
Folgen dem tapf'ren Radetzky nach,
Ja, Radetzky nach, ja mit HURRAH!
 
 
viribusunitis
XII. Praktykant/Fähnrich

Wiek: 64
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 358
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-17, 17:50   

1) Co do deklaracji wspomnianej Koła Polskiego - było to ostateczne zerwanie związku i aby Ci to jasno wykazać napisałem TO SAMO w formie nastepującego listu żony do męża:

„Mój miły. Jedynym moim dążeniem, jest całkowite zespolenie duszą i ciąłem z miłością mego życia, która od lat przebywała niesłusznie skazana w kryminale (niepodległe państwo polskie), ale właśnie wychodzi na wolność - więc sam rozumiesz, że nie możemy być razem. Moje postępowanie jest moją prywatną sprawą i za jedyną porękę uwolnienia się od związku z Tobą uważam przyszłe orzeczenie sądu polubownego, w którym zasiądą także nieżyczliwi ci sąsiedzi. Wprawdzie nie będziemy już ze sobą sypiać, ale jeśli odzyskasz dla mnie tego starego mercedesa, który nasz sąsiad – znany osiłek i cham (Niemcy) ukradł mojemu dziadkowi i trzyma w swoim garażu (dostęp do morza) - to będę ci bardzo wdzięczna i zyskasz we mnie dozgonną przyjaciółkę. Jeśli nie – mam cię w nosie i poszukam innych przyjaciół. Żegnaj.

Życzliwa Ci Galicja."

2) "Jedynym dążeniem narodu polskiego jest i odzyskanie zjednoczonej, niepodległej Polski z dostępem do morza i uznaje się solidarnym z tym dążeniem. Sejmowe Kolo Polskie stwierdza dalej międzynarodowy charakter tej sprawy i uznaję ją za jedyną porękę trwałego pokoju. Sejmowe Koło Polskie wyrażą nadzieję, że przychylny nam cesarz Austrii sprawę tę ujmie w swoje ręce. Wskrzeszenie Państwa Polskiego przy pomocy Austrii zapewni jej naturalnego i trwałego sprzymierzeńca."
 
 
viribusunitis
XII. Praktykant/Fähnrich

Wiek: 64
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 358
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-17, 17:55   

Tekst "listu" będącego parafrazą literacką Deklaracji Koła Polskiego wkleił mi się dwukrotnie - za co serdecznie przepraszam.
 
 
Ursus
Hrabia
FAHNEN.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 5482
Skąd: Leżajsk (dawniej)
Wysłany: 2012-12-17, 18:07   

Poprawiłem tą usterkę.
_________________
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.
 
 
viribusunitis
XII. Praktykant/Fähnrich

Wiek: 64
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 358
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-17, 18:12   

Dzięki! :)
 
 
viribusunitis
XII. Praktykant/Fähnrich

Wiek: 64
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 358
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-17, 18:15   

Przy okazji jednak wycięła się dalsza część odpowiedzi dla Tigra, więc ją powtarzam:


2) "moskalofile nie mówili, że "Ukraińcy nie są Russkimi"...
Mosakalofile nie tylko nie czuli się Ukraińcami, ale wierzyli w istnienie żadnych Ukraińców. Byli natomiast przekonani, że są Rusinami, a wszyscy Rusini , to zbłąkany odłam Wielkorusów, czyli Rosjan. Ich marzeniem było rozpłynąć się we wspólnej ruskiej masie wraz z nimi. O swoim języku gotowi byli zapomnieć, lub zachować go jako lokalny dialekt. Nonsensem jest nazywanie Ukraińcem kogoś, kto w istnienie Ukraińców nie wierzy, być nim nie chce i marzy o tym, aby stać się prawdziwym Rosjaninem. Jest to potrójny nonsens.

3) "Mało tego, sporo znalazłoby się osób, które w przeciągu swojego życia były Rusinami, potem Rosjanami, a na koniec Ukraińcami, czy podobnie." Czy brzmi sensownie, czy bezsensownie jest jednak prawdą. Wiele osób w ciągu jednego życia wielokrotnie zmieniało narodowość. Tak było, jest i będzie. Chociażby, dlatego, że jest wiele osób wyznających zasadę: "Gdzie dobrze - tam ojczyzna".
 
 
Trotta
Książę
In deinem Lager, Österreich!


Wiek: 38
Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 6687
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-17, 19:04   

viribusunitis napisał/a:

W 1914 roku proces kształtowania sie polskiej świadomości narodowej był ukończony - dlatego "chłop z Beskidów, PSLowiec i Polak - hrabia, działacz stańczykowski" byli niewątpliwie Polakami - kazdy z nich czuł się Polakiem.


No cóż, różnie oceniać można. Ja w tej kwestii przychylałbym się do zdania J. Batora (Wojna Galicyjska, Kraków, 2008, s. 277) o polskich chłopach, których
Cytat:
lojalność wobec Habsburgów była starsza od dualistycznej monarchii i nie pozostawała w żadnej sprzeczności z rodzącą się miłością do Polski


szczególnie trafne wydaje mi się stwierdzenie o miłości do Polski, która rodziła się dopiero (słowa dotyczą roku 1915), bo - niestety - z tą lojalnością wobec Domu Panującego nie ręczę...
 
 
CK Tiger
II. Wicepremier/Generaloberst
A.E.I.O.U.


Wiek: 25
Dołączył: 10 Lis 2004
Posty: 2674
Skąd: Festung Krakau
Wysłany: 2012-12-17, 19:57   

viribusunitis napisał/a:
Co do deklaracji wspomnianej Koła Polskiego - było to ostateczne zerwanie związku i aby Ci to jasno wykazać napisałem TO SAMO w formie nastepującego listu żony do męża:

Ale ja doskonale rozumiem Twoją argumentację i nie potrzebuję dalszych wyjaśnień. :) Niemniej podtrzymuję, że w świetle sformułowania:
Sejmowe Koło Polskie wyrażą nadzieję, że przychylny nam cesarz Austrii sprawę tę ujmie w swoje ręce. Wskrzeszenie Państwa Polskiego przy pomocy Austrii zapewni jej naturalnego i trwałego sprzymierzeńca.
- a więc w tym świetle jest dość sporne i kontrowersyjne uznawanie tego za 'list rozwodowy'; jest to raczej deklaracja polityczna, ukazująca (chyba dość szczerze) geopolityczne cele polityki polskiej, jak ją widziało Koło Polskie; trudno to uznać za przejaw jakiejś 'zdrady' tym bardziej, że na tym etapie było już niewątpliwie, że przebudowa wewnętrzna Monarchii musi nastąpić - w tym kontekście ja bym to raczej rozumiał jako wyrażenie kierunku, w jakim ta zmiana powinna pójść wg polityków polskich, będących autorami tejże deklaracji.


viribusunitis napisał/a:
Czy brzmi sensownie, czy bezsensownie jest jednak prawdą. Wiele osób w ciągu jednego życia wielokrotnie zmieniało narodowość. Tak było, jest i będzie. Chociażby, dlatego, że jest wiele osób wyznających zasadę: "Gdzie dobrze - tam ojczyzna".

W myśl tej teorii, jeśli uznam, że jestem Chińczykiem, zażółcę sobie cerę i zacznę mówić na codzień po chińsku - stanę się Chińczykiem? Jak mówiłem - to już jest kwestia wielokrotnie omawiana, tycząca się tego, co przesądza o przynależności do narodu. Jak mi się wydaje, chciejstwo nie ma tu nic do rzeczy, pomijając może odosobnione przypadki ludzi rzeczywiście żyjących na pograniczu kultur, którzy do tego są np. dwujęzyczni; tu pewnie rzeczywiście kluczowa jest samoświadomość. W innych sytuacjach prowadzi to, jak wyżej było powiedziane, do absurdów. Nie widzę natomiast absurdu w tym, żeby np. uważać za Polaka kogoś, kto wcale nim nie chce być, a może i za takiego się nie uważa - takich przypadków zresztą, niestety, trochę jest.


Trochę nie w temacie, ale smakowite, i coś do Rusinów/Ukraińców jednak ma, więc wklejam - płk. Haller w huculskiej chacie: https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/281390_479937518716302_292297580_n.jpg
_________________
Da donnern Kanonen, es blitzen die Säbel,
Da reiten Dragoner, es stürmen die Jäger,
Folgen dem tapf'ren Radetzky nach,
Ja, Radetzky nach, ja mit HURRAH!
 
 
viribusunitis
XII. Praktykant/Fähnrich

Wiek: 64
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 358
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-17, 23:33   

1) Wg mnie:

"Sejmowe Koło Polskie wyrażą nadzieję, że przychylny nam cesarz Austrii sprawę tę ujmie w swoje ręce. Wskrzeszenie Państwa Polskiego przy pomocy Austrii zapewni jej naturalnego i trwałego sprzymierzeńca" = "Wprawdzie nie będziemy już ze sobą sypiać, ale jeśli odzyskasz dla mnie tego starego mercedesa, który nasz sąsiad – znany osiłek i cham (Niemcy) ukradł mojemu dziadkowi i trzyma w swoim garażu (dostęp do morza) - to będę ci bardzo wdzięczna i zyskasz we mnie dozgonną przyjaciółkę. Jeśli nie – mam cię w nosie i poszukam innych przyjaciół. Żegnaj".

2) "W myśl tej teorii, jeśli uznam, że jestem Chińczykiem, zażółcę sobie cerę i zacznę mówić na codzień po chińsku - stanę się Chińczykiem?" - Jeśli do tego zamieszkasz w Chinach, przyjmiesz nauki Konfucjusza i Lao Tse jako własny system wartości - to nawet bez zażółcania twarzy staniesz się 100 % Chińczykiem.

3) "Nie widzę natomiast absurdu w tym, żeby np. uważać za Polaka kogoś, kto wcale nim nie chce być, a może i za takiego się nie uważa - takich przypadków zresztą, niestety, trochę jest". - A ja właśnie widzę w tym absurd i tym się różnimy. Nic nie da zmuszanie kogokolwiek do czegoś, czego nie chce i narzucania mu być czymś, czym się nie czuje.
 
 
viribusunitis
XII. Praktykant/Fähnrich

Wiek: 64
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 358
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-19, 17:15   

Co do wszystkich spraw związanych z walką cesarza i króla Karola I z hegemonią sojusznika, wrogich akcjach wywiadu niemieckiego wobec ostatniego władcy AW, jego stosunku do sprawy polskiej i ukraińskiej stosunkowo dobrą pozycją jest:

Grzegorz Kucharczyk,"Ostatni cesarz. Bł. Karol I Habsburg". Poznań 2004.

Najcenniejsze są przypisy z odwołaniem do źródeł i bibliografia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group