Wysłany: 2007-05-09, 09:26"Muza" - Bride of the Wind (AKA Windsbraut, Die)
wczoraj leciał na TVP 2. oto treść:
Wiedeń na przełomie wieków. Piękna kompozytorka Alma poznaje wybitnego muzyka Gustava Mahlera. Wybucha gorące uczucie i oboje, pomimo dużej różnicy wieku, postanawiają szybko się pobrać. Na życzenie męża Alma zmuszona jest zrezygnować ze swoich pasji, co oznacza, że zaniecha tworzenia muzyki, będzie za to dobrą żoną i matką. Żyjąca w poczuciu niespełnienia Alma wdaje się w romans ze znanym architektem Walterem Gropiusem, ale w jej życiu będzie jeszcze wiele burzliwych związków ze znanymi twórcami początku dwudziestego wieku. Jej urokom nie oprze się również Oskar Kokoschka, a także ceniony pisarz Franz Werfel.
ładnie oddany klimat dekadendzkiego Wiednia początku XX wieku (ja chcę wehikuł czasu ), w który czasem niepostrzeżenie wdziera się Wielka Historia... mogę podpowiedzieć, że swoj największy sukces Alma odnosi w 1919 roku, a więc już w republice... jakoś nie mogłem się powstrzymać, żeby sobie w duchu nie dodać - "w małym, biednym kraju, żyjącym wspomnieniami dawnej chwały, która już nie wroci i pozbawionym złudzeń..."
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
w małym, biednym kraju, żyjącym wspomnieniami dawnej chwały
Żyjącym (jęsli chodzi o rząd) opluwaniem i oczernianiem minionej chwały, dodajmy...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Sam kiedyś zadałem w Konkursie pytanie dotyczące Almy Mahler i jej mężów(i nie tylko) więc ten film obejrzałem choćby z ciekawości jak w filmie wyglądają dzieje tej kobiety. Czekałem też na ck klimaty. Niestety, zobaczyłem tylko uczciwe wypracowanie z życia Almy Mahler i nic więcej. Australiski reżyser nie czuł epoki, nie czuł ck monarchii, nie czuł Almy Mahler. Mężczyźni życia głównej bohaterki, z wyjątkiem Mahlera, zostali przedstawieni nieszczególnie. Oskar Kokoschka to mocno nieokrzesany egzemplarz(żeby chociaż był przystojny), zaś Gropius i Werfel to jakieś nieciekawe postacie. Rodzi się pytanie co taka kobieta jak Alma Mahler widziała w tak nieszczególnych facetach? Jakoś też nie chce się wierzyć że były to wybitne indywidualności w swoich dziedzinach.
Epizodycznie pojawił się Franciszek Ferdynand z małżonką, ale też jakiś niezbyt podobny. Zobaczył na wystawę rzeźbę Kokoschki i zapytał "Kto stworzył to paskudztwo?". To akurat wypowiedż w jego stylu.
w małym, biednym kraju, żyjącym wspomnieniami dawnej chwały
Żyjącym (jęsli chodzi o rząd) opluwaniem i oczernianiem minionej chwały, dodajmy...
to fakt. niestety, rewolucja musi się czymś żywić... można to też chyba tłumaczyć szokiem przegranej wojny, biedą, głodem... trzeba było znaleźć kozła ofiarnego.
co do filmu... Franciszka Ferdynanda widziałem tylko w czołówce, ale przypuszczam, że rzeczywiście mógł mieć taką reakcję na dzieła secesjonistow.
co do klimatu to ja jednak go nieco czułem... może więcej tej dekadencji, niż CK. Kokoschka rzeczywiście był na froncie w stopniu, bodaże, kapitana??
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach