Petöfi Sándor (1823-1849), węgierski pisarz. Wybitny poeta romantyczny, przywódca rewolucyjno-demokratycznego ruchu młodzieży w Budapeszcie. Uczestnik rewolucji 1848, był adiutantem generała J. Bema. Zginął w bitwie pod Segesvárem.
Pierwszy nowożytny poeta węgierski o randze europejskiej, uważany przez wielu historyków literatury za twórcę narodowej poezji Węgier. Wiersze liryczne i rewolucyjne nawołujące do walki o niepodległość i demokrację, m.in. głośne utwory: W imieniu ludu (1847), Pieśń narodowa (1848).
Poematy: Wojak Janosz (1844, wydanie polskie 1869), Apostoł (1846, przekład polski w Panteonie literatury wszechświatowej 1921), powieść Stryczek kata (1846, wydanie polskie 1884). Nadto w polskich przekładach: Poezje wybrane (1930), Wybór poezji (1951), Poezje (1971). Dla historyków duże znaczenie ma korespondencja Petöfiego z J. Bemem i J. Aránym.
Pegazem moim nie angielski koń -
Wysmukły, wiotki, z szczudłowymi nogi,
Nie moim stępak mekleburskich błoń -
Niezdarny, wielki i ciężki do drogi.
Pegazem moim - kary jako mrok
Węgierski rumak, krwi madziarskiej czystej,
Z rozkoszą słońce swój zatapia wzrok
W zwierciadle jego sierści jedwabistej.
Nie w stajni zrodzon, nie przechodził szkół,
Jak konie stadnin i zawodów pańskich,
Wzrósł bez wędzidła, karmią stepnych ziół,
Jam go na piaskach schwytał kiszkumańskich.
I nie włożyłem mu siodła na grzbiet,
Lecz tylko prostą okrył go derzycą,
A gdym go dosiadł, w lot się puścił wnet,
O! bo mój kary krewny z błyskawicą! [...]
Więc pędź, Pegazie, koniu drogi, w świat,
Przez skały, rowy, naprzód, dalej, dłużej,
A gdyby wróg ci pod kopyta wpadł,
Stratuj! - I dalej pędź na skrzydłach burzy!
1847
przeł. W. Sabowski
ARMIA SIEDMIOGRODZKA
Wątpić w zwycięstwo? Przecież Bem z nami,
Szermierz wolności - szafarz naszych losów.
On - Ostrołęki gwiazda krwawa
Idzie na czele płomień zemsty niosąc.
Prowadzi hufce nasz wódz sędziwy
Z brodą jak sztandar na wietrze,
To znak pokoju po dniach triumfu,
Symbol przyszłości lepszej.
Prowadzi w boje wódz znakomity
Nas - młódź ojczyzny kochanej,
Idącą ślepo jak nurt spieniony
Za głosem huraganu.
Los dwóch narodów tu się zespolił:
Polski i Węgier. Cóż trzeba więcej?
Na pewno wspólne wywalcza cele,
Ująwszy się za ręce.
A cel nasz jeden: skruszyć kajdany,
W których nam przyszło konać.
Skruszym - przysięgam na Twoje rany,
Ojczyzno zbezczeszczona.
Możesz przysyłać zbóju w koronie,
Sług płatnych rzesze mnogie,
Z ciał ich zbudujem dla ciebie pomost -
Do piekła ostatnia drogę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach