Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2313 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-01-13, 18:33Skowroński, Kraków cesarsko-królewski
Jarosław Skowroński, „Kraków cesarsko-królewski”,
Wyd. GALAKTYKA, Łódź, 2003, str. 167
Spis treści:
Prolog Cyprian Kamil Norwid i Rzeczpospolita Krakowska
Rozdział 1 Dwadzieścia Lat chudych (1846-1866)
Rozdział 2 Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy (1866-1914)
Rozdział 3 Droga do Krakowa – tam i z powrotem
Rozdział 4 C. k. Kraków na co dzień i od święta
Rozdział 5 Kraków sztuki i artystów
Moje wrażenia…
Krak, Wanda (ta, co nie chciała Austriaka…), smok wawelski – to legendy, bajki… Tak naprawdę historia Krakowa zaczyna się w dniu 17 sierpnia 1796r., kiedy miasto złożyło przysięgę na wierność cesarzowi Franciszkowi II, w imieniu którego odebrał ją komisarz cesarski, książę Karol Auersperg.
Prolog.
Kraków kochał wielkie pogrzeby wielkich Polaków…
Rozdział 1.
Zaborcy rozpoczynają akcję germanizacyjną – na UJ językiem wykładowym stał się niemiecki i łacina. Głód, drastyczne podwyżki cen, upadek wielu firm i zakładów rzemieślniczych. Ale i sukces! Jak pisała ówczesna prasa, w dniu 13 października 1847r. „pierwszy parowiec krakowski ze znacznym ciągiem wagonów pojazdowych i transportowych z uderzeniem godziny wpół do dziesiątej wyruszył szczęśliwie do Prus”. Był to pierwszy pociąg, który odjechał z nowego dworca kolejowego do Mysłowic. Po objęciu władzy przez Franciszka Józefa, Franciszek Smolka zakrzyknął :”Niech żyje konstytucyjny cesarz Franciszek Józef!”. W dniu 14 czerwca 1849r., będąc na Błoniach i oglądając panoramę Krakowa, sam car Mikołaj I powiedział: „To miasto jest stworzone na stolicę”. Tragicznym dla Krakowa był dzień 18 lipca 1850r., kiedy po długotrwałej suszy spłonęło 165 domów, 4 kościoły i 3 klasztory. A w pałacu Pod Baranami, gdzie jeszcze nie funkcjonowała Piwnica, hr. Arturowa Potocka udzielała pomocy pogorzelcom.
No i dzień chwały Krakowa – 11 października 1851r. – do miasta przybył sam Franciszek Józef I ! Po audiencji u Najjaśniejszego Pana, małżonka Adama Potockiego, wyjednała jego zwolnienie z więzienia, dzięki czemu ów mógł zakrzyknąć „Es lebe der Kaiser!” i przejść do historii… Po entuzjastycznym powitaniu Majestatu przez żydowską ludność Kazimierza, w Krakowie objaśniano inicjały cesarza „FJI” jako skrót „Für Jüdische Interesse”. Po tej wizycie do dziś pozostała tradycja sprzątania i malowania „z okazji” – Kraków otrzymał od władz Galicji zasiłek (pożyczki by nie wziął…) na uporządkowanie ulic po niedawnym pożarze. Także z tego rozdziału dowiemy się, kim byli „huzarzy Bacha”, jakie było błoto na ulicach i wielu innych ciekawych rzeczy.
Fakty, umiejętnie przeplatane ciekawostkami z życia codziennego wszystkich warstw społecznych Krakowa, wzbogacone reprodukcjami fotografii z epoki oraz ilustracjami z ówczesnej prasy sprawiają, że książkę czyta się świetnie.
Na zakończenie chciałbym zacytować fragment epilogu: „Monarchia Franciszka Józefa była dla nas monarchią zaborczą. Ale to jej właśnie zawdzięczamy w dużej mierze fakt, że epoka zaborów nie oznaczała dla Polaków samych tylko strat kulturowych i cywilizacyjnych. Jak słusznie zauważył Paweł Jasienica, na początku owej epoki Austria i Rosja reprezentowały taki sam „reżim pałki, ideologię gwałtu i poddaństwa. Ale w siedemdziesiąt lat po maciejowickim pogromie monarchia habsburska ukazała światu oblicze tak odmienne, że niewielu ludzi miota dziś na jej pamięć złorzeczenia.”. I my nie rzucajmy złorzeczeń, a wspominając na krakowskim bruku tamtą epokę, nie pożałujmy też dobrego słowa jej pamięci.”
Kraków nostalgiczny… Może dlatego w Krakowie czuję się tak dobrze…
A do przeczytania książki, choć nie jest to pozycja naukowo-badawcza, gorąco namawiam! Polubicie C.k. Kraków jeszcze bardziej!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach