Wysłany: 2006-07-13, 11:26Kto prowadzi prace na forcie 44a Pękowice w Krakowie!!!
Może ktoś wie, kto prowadzi prace na forcie 44a Pękowice w Krakowie. Zakres prac, na razie ziemnych powala. Osobiscie nie widziałem, ale tu są zdjęcia ---->TU
Fort kupiła od gminy Pękowice spółka Equus (tylko nie wiem, czy jako spółka, czy np. fort kupili właściciele Equusa na priv), ta sama, która zrobiła sobie biura w forcie Węgrzce. To informacja pewna. Informacja niepewna jest taka, że chcą tam robić stadninę (jakby stadnin na fortach było w Kraku za mało ).
Miło popatrzeć na wnętrza koszar - ładnie wysprzątane. Co do tych prac ziemnych - no coż, z tego co widać na zdjęciach, to niczego na razie chłopcy nie spieprzyli.... z wyjątkiem profili, bo ta ławka strzelecka to chyba jedak ciutek wyżej powinna być, a nachylenie całości powinno być nieco większe.
Natomiast ja na ich miejscu zlapałbym się najpierw za remont kubatur - osuszanie i izolację przeciwilgociową bloku koszarowego, a nastepnie remont elewacji. Formy ziemne i rekonstrukcja ich profili mogły spokojnie poczekać, zwłaszcza że teraz to będą musieli darniować, a to kosztuje i to sporo. Widocznie mają chłopcy za dużo pieniędzy...
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
Niech będą i stadniny. Może być co chce (no, prawie wszystko... ), byle tylko fort był wypicowany i wyremontowany!
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
problem w tym, że fort wypicowany i odremontowany ale niedostępny do zwiedzania to jednak takie jedzenie bułki przez papier... mogę się co prawda pocieszyć, że zabytek uratowano, ale jeśli obejrzę go tylko przez zdjęcia na necie to radość nie będzie pełna
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Grunt, że zabytek uratowany. W końcu fortów w Krakowie tyle, że nie z każdego da się zrobić muzeum/pub/coś w tym rodzaju...
Można się tylko cieszyć, że go odnowili, a nie "zaadaptowali", jak to chcieli z robić z św. Benedyktem.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
problem w tym, że fort wypicowany i odremontowany ale niedostępny do zwiedzania to jednak takie jedzenie bułki przez papier... mogę się co prawda pocieszyć, że zabytek uratowano, ale jeśli obejrzę go tylko przez zdjęcia na necie to radość nie będzie pełna
Pudelku, nie będziesz jadł bułki przez papier. Jeżeli będziesz ją w ogóle jadł (bo obiekt jest priv, więc ogrodzenie, ochrona, psy i wyp.... dalać), to co najwyżej przez plastik, i to gruby. Stadnina ma być nie w samym forcie, ale na terenie, obok. Wnętrza fortu mają natomiast pomieścić coś w rodzaju studia - pracowni - apartamentu dla żony właściciela Equusa (jest architektem wnętrz). Sam fort wypada więc z obiegu - jego nowa funkcja co prawda chroni, wykorzystuje i podkreśla jego wartości, ale chroni je dla nielicznych, pozbawiajac całą resztę mozliwości kontaktu z nimi.
Nie wiem, czy cieszyć się z takiego uratowania zabytku. Bo zabytek uratowany, odremontowany, ale sprywatyzowany i niedostępny jest, ale jakby go nie było. A znając polskie realia, to nikt tam już nie wejdzie, nawet w drodze łaski i od wielkiego dzwonu. Na Węgrzce, gdzie Equus ma biura jako firma, można wejść tylko w grupie i majac koneksje, przy czym to są wyjątki, nie reguła. Zaś na obiekt mieszczący studio/apartament ? Szczerze wątpię, czy wstęp będzie możliwy nawet w takiej formie.
Choć nie wykluczam, że raz na kilka lat wpuszczą tam Rajd Szlakiem Twierdzy Kraków i na głosy krytyki takiej jak ta powiedzą - PRZECIEż UDOSTęPNIAMY ! W końcu listek figowy to dobra rzecz, stale nosić go nie trzeba, a raz na czas jakoś się przemogą. I koniecznie opiszą to w gazetach.
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
Ostatnio zmieniony przez krakał dnia 2006-12-26, 23:51, w całości zmieniany 1 raz
ale pozostaje żal, że takie właśnie piękne obiekty są zawłaszczane przy bogatych snobów.
Nie obraź się Pudelku, ale komuna to samo mówiła o starej arystokracji i ich kolekcjach dzieł sztuki czy pałacach - "To niedopuszczalne, aby wąska grupa bogaczy/burżujów/reakcjonistów [niepotrzebne skreślić] dysponowała takimi wspaniałymi dziełami, które przecież są własnością całego narodu"... itd.
Ja od początku zdaję sobie sprawę, że historyczno-edukacyjne zagospodarowanie i zabezpieczenie możliwe jest w przypadku nielicznych obiektów fortecznych.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Nie obraź się Pudelku, ale komuna to samo mówiła o starej arystokracji i ich kolekcjach dzieł sztuki czy pałacach - "To niedopuszczalne, aby wąska grupa bogaczy/burżujów/reakcjonistów [niepotrzebne skreślić] dysponowała takimi wspaniałymi dziełami, które przecież są własnością całego narodu"... itd.
a czemu miałbym się obrażać?
tylko tu jest pewna droba różnica - większość arystokratów kupiła kolekcje za swoje pieniądze, podobnie było z pałacami.
forty były własnością państwową (a nie np. cesarza lub hrabiego z Koziej Wólki)) i niejako w tym momencie RP jest spadkobiercą tej własności. gdyby królowa Elżbieta wybudowała sobie fort w swojej prywatnej posiadłości - to proszę bardzo - nie ma żadnego problemu, aby wszystkim pozostałym był do tego wstęp wzbroniony. gdyby jednak rząd JeJ Królewskiej Mości wybudował fortyfikacje wokół Londynu, a po 100 latach zaniedbywania sprzedałby je lordowi X i ten urządził tam kurnik - to owszem, w tym przypadku pełne oburzenie
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
forty były własnością państwową (a nie np. cesarza lub hrabiego z Koziej Wólki)) i niejako w tym momencie RP jest spadkobiercą tej własności.
Rząd RP może więc swoją własnością dysponować jak chce (oczywiście nie zawsze, ale tutaj tak), ma więc prawo ją sprzedać.
A Twój przykład nie jest do końca dobry - w krajach anglosaskich poszanowanie własności prywatnej jest tak wielkie, że nikt by się nie czepił.
Była taka anegdotka z czasów WWII - pewien angielski generał lotnictwa chciał zbombardować las w Niemczech, gdyż stała tam wroga dywizja pancerna. Jednak jego zwierzchnik gwałownie zaoponował: "Przecież ten las jest własnością prywatną!"/
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Rząd RP może więc swoją własnością dysponować jak chce (oczywiście nie zawsze, ale tutaj tak), ma więc prawo ją sprzedać.
w sensie prawa tak. w sensie moralnym nie - ta własność jest własnością wszystkich obywateli. czy gdyby sprzedał Zamek Królewski w Warszawie panu X a ten zamknął by go dla obcych to też wszyscy by przyklasnęli?
CK Tiger napisał/a:
A Twój przykład nie jest do końca dobry - w krajach anglosaskich poszanowanie własności prywatnej jest tak wielkie, że nikt by się nie czepił. Wink
własność państwowa nie jest własnością prywatną, a o to chodziło w moim przykładzie
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach