Kiedy 21 listopada 1916 roku zmarł Franciszek Józef, Austro-Węgry od dwóch lat toczyły wojnę, do której nie były przygotowane. Wypowiadając latem 1914 roku wojnę Serbii, w Wiedniu nie przypuszczano, że przyjdzie się zmierzyć także z potężną Rosją i sojuszniczymi wówczas Włochami. Wraz z pogarszaniem się sytuacji militarnej państwa nad Dunajem zaczęło dojrzewać przekonanie, że należy szybko zawrzeć kompromisowy pokój z ententą, dopóki Austro-Węgry liczą się jako samodzielny czynnik polityczny.
Stary cesarz zajmował wobec tych zamiarów stanowisko ambiwalentne: z jednej strony z pewnością nie należał do entuzjastów wojny, z drugiej jednak nie dopuszczał myśli o odstąpieniu niemieckiego sojusznika. Wobec rysującej się perspektywy katastrofy zajmował postawę fatalistyczną, twierdząc, iż jeśli już monarchia idzie na dno, to winna przynajmniej czynić to z godnością. Jego śmierć utorowała niewątpliwie drogę planom zawarcia separatystycznego pokoju z ententą, nawet kosztem Niemiec.
Foto. Cesarz Karol
Nowy cesarz Karol I był człowiekiem młodym – urodził się w 1887 roku jako stryjeczny wnuk Franciszka Józefa. Do godności następcy tronu niespodziewanie wyniósł go zamach w Sarajewie. Lubiany przez starego cesarza, nie był jednak niemal w ogóle dopuszczony do spraw państwowych, w związku z czym poświęcał się głównie służbie wojskowej. Frontowe doświadczenia uświadomiły mu dobitnie fatalną kondycję cesarsko-królewskiej armii i uczyniły zwolennikiem pokoju. Wyprowadzenie kraju z wojny nie było jednak łatwe nawet dla cesarza. Karolowi brakowało oparcia, zdecydowana bowiem większość niemieckich i węgierskich polityków wykluczała możliwość jakichkolwiek ustępstw terytorialnych oraz nie życzyła sobie reformy państwa. Opuszczenia walczącej na śmierć i życie sojuszniczej Rzeszy nie chciała też duża część austriackich Niemców, widząc w niej gwaranta utrzymania germańskiego charakteru naddunajskiej monarchii. Za pokojem opowiadała się natomiast większość nieniemieckich i niewęgierskich obywateli habsburskiego państwa oraz – z roku na rok coraz liczniejsze – rzesze ludzi spauperyzowanych przez wojnę.
Jak wyjść z wojny
Głównym współpracownikiem młodego cesarza w staraniach o odrębny pokój został nowy minister spraw zagranicznych hr. Ottokar Czernin von und zu Chudenitz. Pochodzący z całkowicie zniemczonej czeskiej rodziny arystokratycznej, należał on do ścisłego grona współpracowników zamordowanego następcy tronu Franciszka Ferdynanda. Karol wybrał go na ministra głównie dlatego, że podzielał on jego przekonanie o konieczności jak najszybszego zakończenia wojny. (W przeciwieństwie do monarchy minister uważał jednak za niewykonalne i szkodliwe podejmowanie rozmów pokojowych bez oglądania się na Berlin, choć z drugiej strony nie życzył sobie niemieckiego zwycięstwa). Inteligentny i ambitny arystokrata szybko zaczął dominować nad cesarzem. Marzyła mu się rola "kanclerza" jakiejś "nadrady ministrów" monarchii. Nie lubił nacjonalistów (również niemieckich), ale i demokratów. Sprzeciwiał się powszechnemu prawu wyborczemu, uważał, że droga do uzdrowienia monarchii prowadzi przez carski absolutyzm. Posłów do parlamentu nazywał sprzedajną, zdegenerowaną, hulaszczą hołotą. Wierzył w szczególną rolę wybitnych jednostek w dziejach, w czym nietrudno dopatrzyć się uzasadnienia jego
własnych ambicji.
hr. Ottokar Czernin von und zu Chudenitz
Inicjatywom pokojowym sprzyjała ogólna sytuacja polityczna i strategiczna. Mocarstwa zachodnie, mimo wojny, miały niewiele kwestii spornych z Austro-Węgrami, a Rosja była zbyt osłabiona, aby przeforsować swe dawne plany rozbioru lub przynajmniej poważnego okrojenia terytorialnego państwa Habsburgów. Na Zachodzie nie planowano wówczas likwidacji Austro-Węgier, widząc w nich pożądaną przeciwwagę na Bałkanach dla Niemiec, o ile oczywiście udałoby się rozerwać sojusz obu państw. Pewnym utrudnieniem w ewentualnych negocjacjach pokojowych był natomiast fakt, iż w kwietniu 1915 roku oba mocarstwa zachodnie zobowiązały się w Londynie do popierania włoskich roszczeń do austriackiego Tyrolu i Dalmacji, wytargowując w ten sposób przystąpienie Włoch do wojny po swej stronie. O odstąpieniu tych prowincji w Wiedniu nie chciano nawet słyszeć.
Sondowanie przeciwnika
Pierwsza inicjatywa pokojowa wyszła 12 grudnia 1916 roku od państw centralnych. Nota, w której proponowano entencie nawiązanie bezpośrednich rozmów pokojowych, była zredagowana na tyle niezręcznie (państwa centralne przedstawiały swoją propozycję niemal jak akt łaski), że w odzew na nią nie wierzyli sami Niemcy, licząc jedynie na jej efekt propagandowy.
Zanim jeszcze ententa zdążyła odpowiedzieć,
18 grudnia 1916 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson wezwał wszystkie walczące państwa do przedstawienia warunków zakończenia wojny. Jego apel odrzuciły jednak Niemcy i Austro-Węgry, słusznie przewidujące, że mediacja amerykańska działałaby na korzyść przeciwnika. Niejako w odpowiedzi, 30 grudnia ententa zdecydowanie odrzuciła propozycje pokojowe państw centralnych, wywołując tym prawdziwą wściekłość w Berlinie, a 10 stycznia 1917 roku przedstawiła swoje warunki zakończenia konfliktu, wśród których znalazło się żądanie uwolnienia Słowian i Rumunów spod obcego panowania. Nie był to jeszcze postulat rozbicia monarchii, lecz raczej jej federalizacji, a umieszczono go właściwie po to, aby podsycić wewnętrzne trudności Austro-Węgier. Niemniej zarówno Karol, jak i Czernin doskonale rozumieli, że następne żądania mogą zostać sformułowane bardziej stanowczo, i niezależnie od siebie podjęli niemal równocześnie próby nawiązania rokowań.
Cesarski minister zwrócił się o mediację do króla Hiszpanii Alfonsa XIII. Liczył na poparcie państw neutralnych, w tym Stanów Zjednoczonych i Stolicy Apostolskiej, lecz mimo zgody
Alfonsa jego inicjatywę storpedowało ogłoszenie przez Rzeszę, wbrew zdaniu naddunajskiej monarchii, nieograniczonej wojny podwodnej. Przyczyniło się to do przystąpienia 2 kwietnia 1917 roku Stanów Zjednoczonych do wojny po stronie ententy.
Foto. Książe Sykstus
Karol natomiast prowadził sondaże pokojowe za pośrednictwem książąt Sykstusa i Ksawerego z parmeńskiej linii Burbonów, braci jego żony Zyty. Uważając się za Francuzów, walczyli oni po stronie ententy w armii belgijskiej. Utrzymywali kontakty z domami arystokratycznymi i szeroko pojętą towarzyską i polityczną elitą państw zachodnich, lecz nie zerwali również kontaktów z domem habsburskim. Obydwaj książęta spotkali się z cesarską parą 23 marca 1917 roku na zamku w Laxenburgu w Dolnej Austrii. Rozmowy utrzymane były w ścisłej tajemnicy – nie wiedział o nich nawet Czernin. Karol wręczył Sykstusowi osobisty list, w którym prosił go, aby panu Poincarému, Prezydentowi Republiki Francuskiej, w sekrecie i nieoficjalnie przekazać do wiadomości, że wszystkimi środkami, używając mego całego osobistego wpływu, będę popierał u mych sojuszników sprawiedliwe pretensje Francji do Alzacji-Lotaryngii. Karol opowiedział się także za przywróceniem niepodległości Belgii oraz zgodził (warunkowo) na zapewnienie Serbii dostępu do morza. Poincaré, do którego w istocie skierowany był list, przyjął Sykstusa 31 marca 1917 roku. Książę nie zdołał jednak przekonać prezydenta do takich warunków pokoju, które zagwarantowałyby integralność terytorialną Austro-Węgier. Sprawa rozbijała się o Triest i Trydent, na których oddanie Włochom nie zgadzał się Wiedeń. Z podobnej przyczyny fiaskiem zakończyła się misja hr. Mensdorffa, sondującego możliwość zawarcia pokoju z inicjatywy Czernina.
Tajne negocjacje
Do wznowienia tajnych rokowań latem 1917 roku skłoniło Austro-Węgry i Francję coraz bardziej odczuwalne wycieńczenie wojną. Były one prowadzone na dużo niższym szczeblu – z ramienia monarchii uczestniczył w nich hr. Revertera, z francuskiej – związany z wywiadem wojskowym hr. Armand. Ententa postawiła tym razem ostrzejsze warunki: rezygnacja z Trydentu, przekształcenie Triestu w wolny port oraz odbudowa Polski w granicach z 1772 roku i federalizacja Austrii. Politycy ententy nie mówili, na co w zamian (poza pokojem) mogłyby liczyć Austro-Węgry, lecz np. w środowisku francuskiego wywiadu popularne były koncepcje niezwykle korzystne dla naddunajskiej monarchii. W memorandum z 4 sierpnia 1917 roku rozważano m.in. przekazanie jej Śląska jako rekompensaty za Trydent i Triest oraz skonfederowanie z nią Bawarii oraz Polski w granicach z 1772 roku. Chociaż plany te uznać należy za zupełnie nierealne, dobrze ilustrują przychylność, z jaką na Zachodzie wciąż odnoszono się do Austro-Węgier.
Oczywiście Armand nie wyłożył od razu wszystkich kart. Jego propozycje pokojowe obejmowały odbudowę Belgii, Rumunii i Serbii, zwrot Francji Alzacji i Lotaryngii w granicach z 1814 roku, wypłacenie przez państwa centralne reparacji wojennych, oddanie przez Niemcy Helgolandu i ich zgodę na demilitaryzację lewego brzegu Renu oraz umiędzynarodowienie cieśnin. O Śląsku dla Austrii nie było mowy, a w zamian za utratę Trydentu i Triestu miała zostać przywrócona jedynie dominująca pozycja sfederalizowanej Austrii w Niemczech.
Revertera odrzucił te propozycje, Czernin nazwał je "złym dowcipem". Francuską ofertę przekazał jednak Niemcom, które oczywiście stanowczo wykluczyły możliwość jakichkolwiek ustępstw terytorialnych.
Czernin gra va banque
Ku zaskoczeniu Austriaków, ententa nie zerwała kontaktów z Reverterą, aczkolwiek utknęły one w martwym punkcie. Czernin uznał to za oznakę słabości przeciwnika i postanowił zaostrzyć kurs, aby w ten sposób skłonić go do spuszczenia z tonu. Uczynił to 2 października, wygłaszając w Budapeszcie napastliwą względem ententy mowę. Równocześnie ruszyła katastrofalna dla Włochów ofensywa wojsk austro-węgierskich i niemieckich pod Caporetto, która doprowadziła je niemal pod samą Wenecję. Tym samym spełniło się pragnienie Karola, który, choć pokojowo nastawiony, często powtarzał, że przed końcem wojny trzeba spuścić lanie makaroniarzom. Zachęcony sukcesami militarnymi Czernin ogłosił: Walczymy w obronie Niemiec, tak samo jak Niemcy walczą, by nas bronić [...] Walczymy o Alzację-Lotaryngię, tak samo jak Niemcy walczą o Lwów i Triest.
Mimo zwycięstwa pod Caporetto sytuacja Austro-Węgier nie była korzystna, a 7 grudnia 1917 roku pogorszyło ją wydatnie wypowiedzenie monarchii wojny przez Stany Zjednoczone. Czernin zakładał jednak, że po rewolucji bolszewickiej, wycofaniu się Rosji z wojny oraz sukcesach austriackich ententa łatwiej zgodzi się na kompromis. Poufnie akceptował pewne ustępstwa na rzecz Włochów, ale sądził, że zdoła uzyskać godziwą rekompensatę, choćby w koloniach. Rozmowy prowadzone z jego upoważnienia przez hr. Mensdorffa z południowoafrykańskim generałem Janem Christianem Smutsem, cieszącym się zaufaniem premiera Wielkiej Brytanii Davida Lloyda-George’a, nie przyniosły jednak efektów poza brytyjskim oświadczeniem z 5 stycznia 1918 roku, zaprzeczającym zamiarom rozbicia Austro-Węgier.
W tym samym czasie zniecierpliwiony rozgrywkami Czernina Karol postanowił ponownie włączyć się w negocjacje pokojowe. Wykorzystał w tym celu profesora Lammascha, specjalistę od prawa międzynarodowego, cieszącego się poważaniem w Stanach Zjednoczonych. Zwrócił się on poufnie do Wilsona o określenie amerykańskich zamiarów względem Austro-Węgier i zapewnił go o zamiarze kontynuowania rozmów pokojowych nawet za cenę zerwania sojuszu z Rzeszą. W odpowiedzi 11 lutego Wilson wygłosił mowę, w której choć wspominał o prawie narodów do samostanowienia, oświadczył, iż możliwy jest honorowy pokój z monarchią habsburską.
Foto. Heinrich Lammasch
Czernin, nie wiedząc o tajnych kontaktach Lammascha, interpretował nowe stanowisko Wilsona jako odpowiedź na swoje działania. Nie dostrzegał, jak bardzo prezydent wyszedł naprzeciw prośbom Austro-Węgier, lecz ponownie nabrał przekonania o słabości ententy. Doradzał więc cesarzowi odrzucenie amerykańskiej oferty, argumentując, że jej przyjęcie oznaczałoby zgodę na ingerencję obcych państw w wewnętrzne sprawy Austro-Węgier. Minister dowiedział się też o kontaktach cesarza z Lammaschem. Karol oficjalnie odciął się wówczas od swego posłańca, nazywając go wręcz "niebezpiecznym człowiekiem". W ten sposób zdumiewająca nielojalność Karola wobec własnych współpracowników i jego uległość wobec Czernina, którego zresztą skrycie nienawidził, doprowadziły do zaprzepaszczenia kolejnej szansy uratowania państwa.
Upadek kłamcy – krach Austro-Węgier
Tymczasem potężny minister, wykorzystując niezdecydowanie Karola, postanowił znów przejąć inicjatywę i zademonstrować światu trwałość sojuszu z Rzeszą. 2 kwietnia 1918 roku wygłosił słynną mowę, w której jako jedyną przeszkodę dla pokoju określił roszczenia Francji wobec Alzacji i Lotaryngii. Spowodował tym natychmiastową kontrę Francji. Clemenceau stwierdził publicznie: Hrabia Czernin skłamał, po czym, po serii potyczek słownych, opublikował faksymile cesarskiego listu sprzed roku, w którym Karol zapewniał o poparciu dla sprawiedliwych roszczeń Francji względem Alzacji i Lotaryngii.
Opłakanym skutkiem afery stało się zdemaskowanie pokrętnej polityki Austro-Węgier.
Karol publicznie wyparł się swego listu, oświadczając, iż oskarżenia pana Clemenceau wobec mnie są tak nikczemne, że nie zamierzam dłużej dyskutować z Francją o tej sprawie. Naszą dalszą odpowiedzią są moje armaty na zachodzie. Nikt jednak nie uwierzył w dementi, a autorytet monarchy wśród poddanych, Niemców i przede wszystkim w krajach ententy doznał katastrofalnego uszczerbku. Czernin, który próbował wykorzystać zamieszanie, aby przejąć pełnię władzy w państwie na wzór rzymskiego dyktatora,
został zdymisjonowany. Rzesza jasno dała do zrozumienia Austro-Węgrom, że gotowa jest zbrojnie dopilnować ich lojalności. W maju 1918 roku Karol musiał odbyć upokarzającą podróż do kwatery głównej niemieckiego naczelnego dowództwa w Spa, gdzie potwierdził nierozerwalność sojuszu z Niemcami. Rozmowy z Zachodem zostały nieodwracalnie zerwane, co skłoniło tamtejszych polityków do poparcia planów rozczłonkowania monarchii Habsburgów, głoszonych przez Włochy, Serbię i Rumunię oraz emigracyjne środowiska jugosłowiańskie, czechosłowackie i polskie. Równocześnie z dnia na dzień pogarszała się sytuacja militarna Austro-Węgier i nasilały tendencje odśrodkowe wśród zamieszkujących je narodów. Karol I przegrał w ten sposób wyścig z czasem, w którym stawką było uratowanie przynajmniej części państwa. W październiku 1918 roku
cesarz musiał abdykować i niegdyś potężne imperium Habsburgów zakończyło swój żywot.
Foto. Wielcy sojusznicy: cesarz Niemiec Wilhelm II i cesarz Austro-Węgier Karol I podczas inspekcji frontu wschodniego w 1917 roku
---------------------------------------------------------------
Autorem tekstu jest Łukasz Adamski. Artykuł pochodz z http://www.mowiawieki.pl/
Karol musiał abdykować i to w październiku? toż to jakaś nowa historia!
Że nie w październiku - to fakt. Ale co do tego że abdykował to nie mam zastrzeżeń.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
a powinienes. Karol nie abdykował oficjalnie ani w Austrii ani na Węgrzech, tylko "zrzekł się sprawowania fukncji państwowych" czy jakoś tak. podstawowy błąd wszystkich piszących o Austrii i Węgrzech
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiek: 21 Dołączył: 12 Lis 2004 Posty: 235 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-04-12, 00:20
Dokładnie, tytuł Cesarza i Króla zachował dożywotnio i jest on dziedziczny - obecnie posiada go jego syn, Otto; jednakże dla świetego spokoju nie używa go publicznie.
_________________ 1 zł = 100 gr = 10 gr x 10 gr = 1/10 zł x 1/10 zł = 1/100 zł = 1 gr
a powinienes. Karol nie abdykował oficjalnie ani w Austrii ani na Węgrzech, tylko "zrzekł się sprawowania fukncji państwowych" czy jakoś tak. podstawowy błąd wszystkich piszących o Austrii i Węgrzech
Gdybyśmy się tak czepiali słów, to wyszłoby na przykład, że Japonia i Rosja cały czas prowadzą ze sobą wojnę (po WWII nie zawarto traktatu pokojowego, a tylko "zaprzestano działań wojennych" ze względu na nieuregulowany status Kuryli, a później nikomu nie chciało się o tym gadać. Na tej samej zasadzie jest na Dunaju pewna wysepka, która ciągle należy do Turcji). Pewnie, że nie powiedział "Ja, Karol, abdykuję". W końcu nikt nie mógł go do tego zmusić, a żaden monarcha po dobroci by czegoś takiego nie zrobił. Choć, jak chcielibyśmy być straszliwymi formalistami, to rzeczywiście nie abdykował. Ale rząd Republiki Austrii jeszcze w okresie międzywojennym podkreślał bezprawność posiadania przez Otta tego tytułu.
Nawiasem mówiąc, w Niemczech, choć w 1918 podano oficjalną wiadomość "Seine Kaiserliche Majestät abgedankt", to cesarz Wilhelm do końca życia uważał się za króla Prus - twierdził, że nigdy nie zrzekł się tego tytułu, a podał go do wiadomości bez jego wiedzy tylko namiestnik Berlina, aby załagodzić sytuację w mieście.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
to wcale nie jest czepianie się, Karol nigdy nie abdykował - abdykacja to musi być dokument, a nie powiedzenie "abdykuję"... Otto ma prawo do tytułu cesarza i króla, i to według wielu badaczy właśnie rząd Republiki Austrii był... nielegalny! Z tego co wiem, to ani nie było plebiscytu w sprawie zniesienia monarchii (zdecydowano o tym w niekoniecznie reprezentatywnej grupie), ani oficjalnie nie zniesiono cesarza z tronu - pytanie, czy parlament w ogole miał prawo znieść cesarza z tronu bez jego zgody. W Węgrzech detronizował Karola parlament dopiero w 1921 roku, po ego drugiej próbie przejęcia tronu i też można sie zastanawiać czy było to zgodne z prawem, bo wymusił to Horthy! To właśnie za brak abdykacji wydalono Karola z Austrii - proponowano mu, ze jesli oficjalnie abdykuje, to bedzie mogl pozostac. on sie nie zgodzil i poleciał...
Otto ma wieksze prawo uzywac tytulu Cesarskiego i Krolewskiego niz rzad Republiki Austrii swojego!
podobnie sprawa wyglada w Niemczech - tam to juz było swoiste kuriozum - nie mozna oglosic czegos w imieniu Kajzera, tym bardziej ze niczego nie podpisal!
a Rosja i Japonia faktycznie nie podpisały traktatu pokojowego, ale trwa rozejm! podobnie jak miedzy dwoma panstwami koreanskimi.
monarchowie juz nie raz składali swoj tron - chocby polski Stanisław August, car Mikołaj II Romanow, krolowie Francji Karol X i Ludwik Filip, krol hiszpanski Alfons XIII, krol Rumunii (pod przymusem) Michał... trochę tego jest, jesli nie ma oficjalnego zrzeczenia się, to jest to zwyczajny zamach stanu!
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
pytanie, czy parlament w ogole miał prawo znieść cesarza z tronu bez jego zgody.
No, nie zapominajmy, że Austria była monarchią parlamentarną, a nie absolutną.
Wysuwasz bardzo śmiałe teorie:
Cytat:
Otto ma prawo do tytułu cesarza i króla, i to według wielu badaczy właśnie rząd Republiki Austrii był... nielegalny! (...) monarchowie juz nie raz składali swoj tron - chocby polski Stanisław August, car Mikołaj II Romanow, krolowie Francji Karol X i Ludwik Filip, krol hiszpanski Alfons XIII, krol Rumunii (pod przymusem) Michał... trochę tego jest, jesli nie ma oficjalnego zrzeczenia się, to jest to zwyczajny zamach stanu!
Nie to żebym Ci specjalnie zaprzeczał, ale to zależy od punktu widzenia - Ty uważasz monarchę za reprezentanta Boga na Ziemi, na którego podnieść rękę jest zdradą i buntem, a inni uważają go za okrutnego tyrana...
Co do Ottona - z tego, co przeczytałem wczoraj na jego temat w gazecie (wypowiadał się na temat nieobecności Putina na pogrzebie Papieża) wynika, że zrzekł się pretensji do tronu bodajże w roku 1961.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 21 Dołączył: 12 Lis 2004 Posty: 235 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-04-16, 17:36
Byćmoże, ale tytuł cesarski nie jest równoznaczy i nie był, bodajże od Franciszka II (I), związany tylko i wyłącznie z władzą. Jeśli dobrze pamiętam sam tytuł od tego czasu mógł być noszony przez osobę nierządzącą krajem. Otto idealnie spełnia te warunki. Zaś co do jego rzekomego zrzeczenia się tego tytułu, to uczynił to dlatego, żeby nie stwarzać konfliktów politycznych.
_________________ 1 zł = 100 gr = 10 gr x 10 gr = 1/10 zł x 1/10 zł = 1/100 zł = 1 gr
pytanie, czy parlament w ogole miał prawo znieść cesarza z tronu bez jego zgody.
No, nie zapominajmy, że Austria była monarchią parlamentarną, a nie absolutną.
Wysuwasz bardzo śmiałe teorie:
Cytat:
Otto ma prawo do tytułu cesarza i króla, i to według wielu badaczy właśnie rząd Republiki Austrii był... nielegalny! (...) monarchowie juz nie raz składali swoj tron - chocby polski Stanisław August, car Mikołaj II Romanow, krolowie Francji Karol X i Ludwik Filip, krol hiszpanski Alfons XIII, krol Rumunii (pod przymusem) Michał... trochę tego jest, jesli nie ma oficjalnego zrzeczenia się, to jest to zwyczajny zamach stanu!
Nie to żebym Ci specjalnie zaprzeczał, ale to zależy od punktu widzenia - Ty uważasz monarchę za reprezentanta Boga na Ziemi, na którego podnieść rękę jest zdradą i buntem, a inni uważają go za okrutnego tyrana...
Co do Ottona - z tego, co przeczytałem wczoraj na jego temat w gazecie (wypowiadał się na temat nieobecności Putina na pogrzebie Papieża) wynika, że zrzekł się pretensji do tronu bodajże w roku 1961.
jestem lewicowym monarchistą
Austria było oczywiscie monarchią parlamentarną, ale to w niczym nie zmienia faktu, ze zrzeczenie panującego wbrew jego woli jest zawsze zamachem stanu. nie popartym np. plebiscytem... wcale nie jest pewne, czy plebiscyt wygraliby republikanie. Karol był legalnie panującym cesarzem, wiec zniesienie go z tronu było zdradą i buntem, co do tego chyba nie ma wiekszych wątpliwości... np. żołnierze i urzędnicy łamali przysięgę wierności, którą przedtem deklarowali.
Otto zrzekł się pretensji do tronu - to fakt, ale nie tytulu cesarskiego, podobnie jak tego, ze bedzie go po nim dziedziczył syn Karol. Otto jest tez "rozdawca" Orderu Złotego Runa, choc nie wiem czy teraz tej roli nie przejął właśnie syn
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiek: 34 Dołączył: 06 Lut 2005 Posty: 132 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-04-17, 12:46
Pudelek napisał/a:
(...) to w niczym nie zmienia faktu, ze zrzeczenie panującego wbrew jego woli jest zawsze zamachem stanu. nie popartym np. plebiscytem... (...)
Ba! Zgodnie z wyznawaną przez wszystkich monarchistów zasadą legitymizmu monarchicznego takiego zrzeczenia nie może dokonać nawet sam władca! Abdykacja jest niemożliwa, ponieważ władza królewska (czy cesarska) pochodzi nie z woli ludu czy władcy, ale wprost z woli bożej. Tak więc tron nie pustoszeje nigdy, bez względu na to, co postanowią w tej sprawie różne gremia. Zasadę tą sformułowano na Kongresie Wiedeńskim, jako pokłosie zawieruchy napoleońskiej.
_________________ K.u.K. mährisch-galizisches Festungsartillerieregiment 2 "Eduard Freiherr von Beschi"
to już jest pewna nadinterpetacja...
bo gdy ustanawia się monarchię, to tez bardzo czesto robi sie plebiscyty, nawet jesli są sfałszowane, ale robi się, gdyż plebiscyt ma większą moc oddziaływania na umysły ludzi i mają szanse wypowiedziec sie w nim,przynajmniej teoretycznie, wszyscy zainteresowani. w przypadku takim jak bylo w 1918 roku w Austrii i tym bardziej w Niemczech, to takiej mozliwosci nie bylo - byly to formy zamachow stanu.
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Austria było oczywiscie monarchią parlamentarną, ale to w niczym nie zmienia faktu, ze zrzeczenie panującego wbrew jego woli jest zawsze zamachem stanu. nie popartym np. plebiscytem... wcale nie jest pewne, czy plebiscyt wygraliby republikanie.
Oj, raczej jest pewne. Tuż po wstąpieniu na tron nazywano Karola złośliwie "Karolem Pierwszym i Ostatnim", a poza tym w roku 1918 absolutnie nikt (może poza Niemcami austriackimi i, ewentualnie, Węgrami) nie pragnął w ogóle przedłużenia żywota Monarchii Habsburgów, nawet nie wspominając o samym cesarzu.
Karl_Kuk napisał:
Cytat:
Zgodnie z wyznawaną przez wszystkich monarchistów zasadą legitymizmu monarchicznego takiego zrzeczenia nie może dokonać nawet sam władca! Abdykacja jest niemożliwa, ponieważ władza królewska (czy cesarska) pochodzi nie z woli ludu czy władcy, ale wprost z woli bożej. Tak więc tron nie pustoszeje nigdy, bez względu na to, co postanowią w tej sprawie różne gremia. Zasadę tą sformułowano na Kongresie Wiedeńskim, jako pokłosie zawieruchy napoleońskiej.
To już jest zbyt zdecydowany radykalizm! Ja uważam, że monarcha może abdykować kiedy i jak chce. Oczywiście, inna sprawa, gdy zostanie do tego zmuszony. Nie kieruję się w tym względzie zasadami Kongresu Wiedeńskiego
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Austria było oczywiscie monarchią parlamentarną, ale to w niczym nie zmienia faktu, ze zrzeczenie panującego wbrew jego woli jest zawsze zamachem stanu. nie popartym np. plebiscytem... wcale nie jest pewne, czy plebiscyt wygraliby republikanie.
Oj, raczej jest pewne. Tuż po wstąpieniu na tron nazywano Karola złośliwie "Karolem Pierwszym i Ostatnim", a poza tym w roku 1918 absolutnie nikt (może poza Niemcami austriackimi i, ewentualnie, Węgrami) nie pragnął w ogóle przedłużenia żywota Monarchii Habsburgów, nawet nie wspominając o samym cesarzu.
nie zgadzam się... termin "Pierwszy i ostatni" o Karolu pojawił się dopiero po 1918 roku, a długo młody cesarz cieszył się sympatią poddanych. Niemcy austriaccy i Węgrzy - przecież to był główny człon tej monarchii, podstawowe dwie nacje, w dodatku stanowiące ogromną wiekszość po zmianach terytorialnych w l. 1918-1920, wiec gdyby "tylko" oni chcieli przedłużenia monarchii to nie powinna ona upaść. Co do Karola, nie chciał on byc cesarzem, ale skoro juz nim zostal, to z pewnoscia nie chcial, aby monarchia upadła. Po co wracałby 2 razy na Węgry, gdyby miał już dość królowania?
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiek: 34 Dołączył: 06 Lut 2005 Posty: 132 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-04-18, 19:47
Pudelek napisał/a:
to już jest pewna nadinterpetacja...
bo gdy ustanawia się monarchię, to tez bardzo czesto robi sie plebiscyty,(...)
Nadinterpretacja czego? Na pewno nie zasady legitymizmu. Dotyczyła ona z zasady "starych", istniejących od wieków monarchii i miała na celu restaurację osiemnastowiecznego porządku. Ja wcale nie twierdzę, że wypociny oportunisty Talleyranda są złotą zasadą, której trzeba się trzymać. Z natury jestem raczej pragmatykiem.
_________________ K.u.K. mährisch-galizisches Festungsartillerieregiment 2 "Eduard Freiherr von Beschi"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach