R.Recouly Franciszek Józef zmierzch cesarstw - W sprawie tej publikacji warto napisać, że w Grodziskim jest informacja, że książka ta nie reprezentuje poważniejszego poziomu i została prymitywnie przetłumaczona.
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-12-13, 20:59
Niczym. Ten sam prokalicyjny , a jednocześnie postkomunistyczny bełkot. Ten sam stronnicvzy dobór faktow : eksaponuje sie i wyolbrzymia to, co jest dla monarchii niekorzystne i niechlubne, a przemilcza to co chlubne, pożyteczne i wyrożniajace ją od ówczesnych państw na plus.
Czytając prace pana profesora wydaję się , że nie zauważył on nawet zniknięcia takich państw jak Czechosłowacja i Jugosławia i dalej uważa terrorystyczny zamach w Sarajewie za uprawniony politycznie. Nadal mamy przybredzanie o nrzekomej nieudolności cesarza Franciszka Jozefa (zupełnie tak jakby olbrzymia większość poilityków repubklińskich XX wiueku byla od niego bardziej "udolna"), nieuchronności upadku Austro-Węgier, anachroniocznej strukturze państwa i rzekomym uciskaniu narodowści słowiańskich...Wydaje mi się że już najwyższy czas, aby dinozaury epoki PRLu zamilkły, a ich podręczniki przestaly być lekturami dla studentów.
W historii nie ma wydarzeń nieuniknionych. Każde jest tylko wariantem tego co mogłoby sie zdarzyć, a w największej mierze wynikiem splotu okoliczności w ktorych największą rolę odgrywa przypadek, albo jak kto woli : szczęście i pech.
Nastomiast po fakcie zawsze zainteresowani (tj. zwyciezcy, beneficienci, lub ich spadkobiercy) dorabiają mu swoista mitologię i zawsze gloszą tezy , że był on nieunikniony.
W ten sposób zaborcy Polski tlumaczyli swoje zbrodnicze zachowanie (Polska i tak była skazana na zagładę jako twór niezdolny do życia, a jej upadek byl nieunikniony), Stalin i Hitler tlumaczyli upadek II Rzezcypospolitej (Polka "wersalska" byla ich zadaniem dziwolągiem, niezdolnym do samodzielnego rozwoju i przenaczona byla od chwili powstania na zagłdę [ Państwo sezonowe"]) i tak samo Jaruzelski tlumaczył że prowadzoiny przez niego stan wojenny był nieuchronny, a inni politycy, że nieuchronny był "okrągły stół". Otóz tezę o nieuchronnośći upadku Austro-Węgier można i należy oceniać jedynie w tej kategorii : ukrycia wlasnbej nieprawośći "zwyciezców" za parawanem "konieczności dziejowej".
Swoją drogą hagiografia Franciszka Józefa też by się przydała…
Ja mimo to skłaniam się do uznania tego że istnieje coś na kształt konieczności dziejowej a wynika to z tego że pewne wartości i poglądy na ich bazie powstałe w danej epoce zyskują na popularności, cieszą się aprobatą przemożnej części społeczeństwa. Abstrahując od oceniania czy określona wizja świata jest dobra czy zła można powiedzieć, że gdy uzyska wystarczającą legitymizację społeczną prze naprzód w wielkim pędem i niestety znosi inne wizje świata, nie tolerując zbytnio alternatyw wobec samej siebie. Chyba cos w tym jest skoro c.k świat okazał się nietrwały.
Owszem można owy pęd lansowanej wizji świata wstrzymać a nawet pokonać ale trzeba stworzyć coś konkurencyjnego, atrakcyjnego, prężnego i równie a można nawet bardziej innowacyjnego. Nie można biernie bronić status quo z czasem poddając kolejne jego obszary a tym samym brnąc w stronę nieuchronnej klęski. Ja w tym państwie nie widziałem jakiejś myśli z prawdziwego zdarzenia która, byłaby w stanie bronić wizji świata charakterystycznej dla Austro-Węgier.
Takie jest moje aktualne zapatrywanie historiozoficzne. Mam nadzieje że je wystraczjaco jasno wyłożyłem.
Wypada też byśmy nie utożsamiali propagandowego używania wszelkich determinizmów z determinizmem wywodzącym się z szczerej refleksji nad historią.
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2312 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-12-13, 22:00
cóż, po przeczytaniu postu ezderesa zwątpiłem... czy tego typu wypowiedzi, odbierające innym, nie pasującym do jego wizji i poglądów wszelkie wartości nie świadczą ... I tu mi brak Mirka Łopaty, choć ja osobiście, po przeczytaniu tej piany, z ezderesem w żadną dyskusję wdawać się nie będę! Przykro mi, bo wydawało mi się,że jakoś się porozumieliśmy...
A tak nawiasem-żeby tak jechać na innych,trzeba samemu mieć podstawy w DOROBKU NAUKOWYM,żeby móc tak mówić!
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-12-13, 23:07
Moi drodzy. Nie mam i mialem najmniejszego zamiaru was dotkąć i mam o Waszej ( tj Franza i Arta) działaności jak najlepsze mniemanie. Pozwólocie mi mieć jednak własne zdanie, gdyż po ta są wlaśnie dyskusje.
Do Arta:
Zadaleś pytanie czym różi sie obecne wydanie ksiażki Grodziskiego od poprzednich. Otóż przeczytawszy je wszystkie , gdyż wszystkie wydania posiam - odpowiedzialem Ci że niczym. Nie są to wiec żądne nowe wydania, lecz po prostu wznowienia, lub jeśłi wolisz - przedruki.
Jest niezaprzeczalnym faktem, że od pierwszego wydania do chwili obecnej - świat sie zmienił. Beneficienci upadku Austro-Wegier porzestali istnieć. Gdybym był złosliwy, to w tym momenciue wyszukalbym tysiace argumentow na poparcie tez - że przestali istnieć bo taka byla koniecznośći dziejowa i wyszuka;lbym sto razy wiecej nieprawidlowości w funkcjonowaniu ich państw niż Grodziski w stosunku do Austro-Węgier.
Ale nie jestem zlośliwy i dlatego wolę wątpić w tzw. konieczności dziejowe.
Chodzi m i o to,. że profesor Grodziski nie nauczyl sie z wydarzeń ostatnich dwudziestu dziedzinie pięciu lat niczego. Po prostu stoi na stanowisku aktualnym w owych czasach i nie zadał sobie trudu aby zmienić, czy zweryfikować cokolwiek ze swoich tez.
I to właśnie sprowodowalo moja wypowiedź.
Poruszyleś wazny temat autorytetów.
Oczywiście profesor z dużym dorobkiem powinien być autorytetem dla kogoś kto ma mniejszy dorobek. Tak, ale tylko w normalnych warunkach. Tzn w takich gdy o karierze naukowej i osiąganiu szczebli uniwersyteckiech decydują obiektywne kryteria, a nie wtedy gdy o każdym awansie decyduje wola organizacji pooitycznej, a tak właśnie było w PRLu.
Nie pomyślałeś o tym, że aby wogóle utrzymać sie na uczelni po studiach należąło wstapić do jedynie slusznej organizacji, czyli PZPRu. Ażeby zaś zostać doktorem, czy profesorem potrzebna była zgoda gremium partyjnego na odpowiednim szczeblu. Czasem dopuszczano nawet osoby bezpartyjne, ale te=musialy sie jeszce bardziej "zasłużyć" ideologicznie w swych publikacjach. Jednym zdaniem: System dopuszczał do szkolnictwa wyższego, kariery zawodowej i do publikacji tylko tych historyków, ktorzy byli dla niego pożyteczni.
Ja nie mialem takich mozliwości jak profesor Grodziski, czy Pajewski - ponieważ nie chciałem sie zapisać do PZPRu i nie małem też najmniejszego zamiaru wspierać obcej mi mentalnie ideologii w jakikolwiek sposób.
Dlatego też mo dorobek jest skromniejszy, a moja popzycja nie tak eksponowana jak tych, ktorzy spoglądają dziś na innych z pozycji "autorytetu" zapominając kim byli i komu służyli.
Ja nie jeste determistą, żądnych autorytetów (a zwlaszcza PRLowskich) nie uznaję i polegam tylko na źródłach i na własnym rozsądku. Casem tak bywa - że uczeń gimnazjum zauważy coś niezwykle istotnego i wyciągnie wlaściwe wnioski, zaś profesor uniwersytetu z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem przybredza, lub klepie wygodne komunały. Żaden tyutuł uniwersytecki, ani uczestnictwo w żadnym naukowym towarzystwie miedzynarodowym nie daje bowiem nikomu prawa do "osiadania na laurach", naginania rzeczywistości do wymogów "poprawności politycznej", czy do opowiadania banialuk. Po prostu takie jest życie.
Nie jestem też wcale pyszny , ani zarozumialy. Nie pragnę ani sławy, ani rozgłosu i mam w nosie, czy moje imię i nazwisko będzie figurowalo w Polskim Slowniku Biograficznym, czy też zginie w zapomnieniu. Staram sie tylko w swych wystapieniach i publiokacjach oddać sporawiedliwiość tym, którzy dobrze spełniali swój obowiązek, a takim był własnie cesarz Franciszek Józef I.
Reasumując: Zabrałem głos, aby odpowiedzieć na twoje pytanie, a poza tym dlatego, że nie widzę powodu, aby reklamować przestarzałą i tendencyjną pozycję, ktora niczego nowego nie wnosi i pod żadnym , względem na reklamę nie zasługuje.
Franz napisał, że oczekuje na "hagiografię" cesarza. Ja - nie. Chciałbym tyklko dożyc tej chjwlili kiedy bęę mógl wziąć do ręki ksiażkę ukazująca nie tylko slabew strony cesarza i jego błedy, ale rownież tajka która dostrzeże takze jego pozytywne dzialania i uzna go bezsprzecznie za budowniczego jednego z najciekawszysch organizmow politycznych XIX wieku - wielonarodowego państwa wolnego od dyskryminacji etnicznej, religijnej i ideologicznej z którym nie m,ogloby suie rownać pod tym wzgledem żadne państwo w ówczesnym świecie (ani USA, ani Wielka Brytania, Ani Republika Francuska, ani carska Rosja).
Pozdrawiam wszystkich jaknajserdeczniej, a szczegolnie Arta i proszę go wybaczenie jesli poczuł się dotnięty moją wypowiedzią.
Nie pomyślałeś o tym, że aby wogóle utrzymać sie na uczelni po studiach należąło wstapić do jedynie slusznej organizacji, czyli PZPRu. Ażeby zaś zostać doktorem, czy profesorem potrzebna była zgoda gremium partyjnego na odpowiednim szczeblu.
z pewnością z historykami często tak było. ale nie przeginajmy w drugą stronę określając wszystkich pracowników naukowych z tamtego okresu jako sługusów komuny.
ezderes napisał/a:
Franz napisał, że oczekuje na "hagiografię" cesarza. Ja - nie. Chciałbym tyklko dożyc tej chjwlili kiedy bęę mógl wziąć do ręki ksiażkę ukazująca nie tylko slabew strony cesarza i jego błedy, ale rownież tajka która dostrzeże takze jego pozytywne dzialania i uzna go bezsprzecznie za budowniczego jednego z najciekawszysch organizmow politycznych XIX wieku - wielonarodowego państwa wolnego od dyskryminacji etnicznej, religijnej i ideologicznej z którym nie m,ogloby suie rownać pod tym wzgledem żadne państwo w ówczesnym świecie (ani USA, ani Wielka Brytania, Ani Republika Francuska, ani carska Rosja).
znacznie łątwiej ukazywac błędy, bo i to ciekawsze i lepiej wpada w oko niż pozytywne aspekty czyjejś działalności
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Niczym. Ten sam prokalicyjny , a jednocześnie postkomunistyczny bełkot. Ten sam stronnicvzy dobór faktow : eksaponuje sie i wyolbrzymia to, co jest dla monarchii niekorzystne i niechlubne, a przemilcza to co chlubne, pożyteczne i wyrożniajace ją od ówczesnych państw na plus.
Czytając prace pana profesora wydaję się , że nie zauważył on nawet zniknięcia takich państw jak Czechosłowacja i Jugosławia i dalej uważa terrorystyczny zamach w Sarajewie za uprawniony politycznie. Nadal mamy przybredzanie o nrzekomej nieudolności cesarza Franciszka Jozefa (zupełnie tak jakby olbrzymia większość poilityków repubklińskich XX wiueku byla od niego bardziej "udolna"), nieuchronności upadku Austro-Węgier, anachroniocznej strukturze państwa i rzekomym uciskaniu narodowści słowiańskich...Wydaje mi się że już najwyższy czas, aby dinozaury epoki PRLu zamilkły, a ich podręczniki przestaly być lekturami dla studentów.
W historii nie ma wydarzeń nieuniknionych. Każde jest tylko wariantem tego co mogłoby sie zdarzyć, a w największej mierze wynikiem splotu okoliczności w ktorych największą rolę odgrywa przypadek, albo jak kto woli : szczęście i pech.
Nastomiast po fakcie zawsze zainteresowani (tj. zwyciezcy, beneficienci, lub ich spadkobiercy) dorabiają mu swoista mitologię i zawsze gloszą tezy , że był on nieunikniony.
W ten sposób zaborcy Polski tlumaczyli swoje zbrodnicze zachowanie (Polska i tak była skazana na zagładę jako twór niezdolny do życia, a jej upadek byl nieunikniony), Stalin i Hitler tlumaczyli upadek II Rzezcypospolitej (Polka "wersalska" byla ich zadaniem dziwolągiem, niezdolnym do samodzielnego rozwoju i przenaczona byla od chwili powstania na zagłdę [ Państwo sezonowe"]) i tak samo Jaruzelski tlumaczył że prowadzoiny przez niego stan wojenny był nieuchronny, a inni politycy, że nieuchronny był "okrągły stół". Otóz tezę o nieuchronnośći upadku Austro-Węgier można i należy oceniać jedynie w tej kategorii : ukrycia wlasnbej nieprawośći "zwyciezców" za parawanem "konieczności dziejowej".
Rzekoma nieudolność Franciszka Józefa? Brakowało mu wizji i odwagi, a tylko to mogło uratować państwo, w którym narastało tyle napięć. Napięć, które rozładowywano doraźnie, gdy nie było innego wyjścia, nie patrząc w przyszłość.
Rzekomy ucisk narodowości słowiańskich? Że niby wszystkim było dobrze? Wartałoby wysunąć nos poza własne podwórko i pomyśleć o Słowakach, Chorwatach czy Serbach.
Nieprawość zwycięzców? Litości...
Akurat Słowacy pod butem węgierskim to cudownie nie mieli.
ezderes napisał/a:
Beneficienci upadku Austro-Wegier porzestali istnieć
Albo dopiero zaczęli istnieć.
Mówię o niepodległych Czechach, Słowakach, Chorwatach.
Wracając do ad remu ksiązka prof. Grodziskiego faktycznie cudem nie jest, ale ja mam wrażenie, że o monarsze pisze ciepło.
A zdanie profesora (tak ja je odczytałem), że Franz Joseph nie dostosowywał się do swoich czasów może mierzić, ale niekoniecznie musi być nieprawdziwe.
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
Rzekomy ucisk narodowości słowiańskich? Że niby wszystkim było dobrze? Wartałoby wysunąć nos poza własne podwórko i pomyśleć o Słowakach, Chorwatach czy Serbach.
z tym uciskiem bym nie przesadzał. zresztą znacznie bardziej uciskali Węgrzy niż Niemcy, co jednak FJ nie rozgrzesza, bo był monarchą obu części państwa. Chorwaci jeszcze nie mieli tak źle (autonomia!), Serbów mieszkało w AW zresztą nie tak wielu, a państwo austriackiego odpłacali pięknym za nadobne (co też żadnej ze stron nie rozgrzesza). jednak w austriackiej części państwa możliwości działalności politycznej były znacznie większe niż np. w Jugosławii po wprowadzeniu rządów autorytarnych. generalnie to jeśli naród był lojalny to mógł w spokoju na swoim własnym podwórku życ po swojemu (chyba, że miał pecha żyć pod węgierskim butem madziaryzacji).
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wracając do ad remu ksiązka prof. Grodziskiego faktycznie cudem nie jest, ale ja mam wrażenie, że o monarsze pisze ciepło.
A zdanie profesora (tak ja je odczytałem), że Franz Joseph nie dostosowywał się do swoich czasów może mierzić, ale niekoniecznie musi być nieprawdziwe.
no ja zdanie odnośnie ciepła lub zimna wyniosłem zupełnie odmienne. jak już zresztą kiedyś wspomniałem na temat rozważań o FJ - z pewnością czasem jednak za swoimi czasami nie nadążał. jakkolwiek to rozumieć.
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-12-17, 00:26
Drogi Zulu!
Jakkolwiek lubię Cię i cenię, to muszę napisać, że tkwisz w głębokim, choć niezawinionym przez siebie, błędzie:
Słowacy i Chorwaci zaczeli rzeczywiście istnieć niedawno, ale stalo sie to dopiero w wyniku katastrofy tworów wyrosłych na gruzach Austro-Węgier, tj. Jugosławii i Czechosłowacji. Ani Chorwaci nie zawdzieczają nic Jugoslawii, ani Slowacy tworowi Masaryka. Nier zawdzieczają tez nic poza upokorzeniem i niewolą panom: Wilsonowi, Clemencau i żadnemu z tego towarzystwa.
Ponadto i jedni i drudzy mieli o wiele więcej swobód w czasach Franciszka Józefa, niż pod rządami swych "pobratymcow"w okresie międzywojennmym.
Chorwaci pozostawali w unii z Węgrami od 1102 roku i zawsze posiadali swój wlasny sejm (sabor), własnych urzenikow, a nawet własne sily zbrojne (choć w rozńym stopniu niezależne). Nigdy nie byli tez przez Wegrow zagrożeni w swym istnieniu jako naród. Natomiast w czasach I Jugoslawii oszukano ich haniebnie i nie otrzymali nic: serbski król Aleksander pozbawil ich jakiejkolwiek autonomii, podzielił cały kraj na nowe prowincje gwałcąc historyczne związki , serbizowal ich na sile i szerzyl obce Chorwatom prawosławie. Przez cale dwudziestolecie międzywojenne chorwatcy partyzancvi stawiali Serbom zbrojny opór, a w czasie II wojny powstali dobrowolnie przeciw Jugoslawii i zaciekle walczyli z Serbami. Dziś nikt z Chorwatów nie chce nawet wspominać czasow jugoslawii, a o Serbach mowi sie tylko w kontekście " zloczyncy", tj. złoczyńcy, lub bandyci jak wolisz. Podobnie jest w Bośni.
Słowacy przetrwali pod panowaniem węgierskim 900 lat i nigdy nikt (pomimo rzekomej madziaryzacji) im w tym czasie nie wmawial, że nie istnieją. Natomiast prezydent Masaryk powolał natychmiast po ich "uwolnieniu" z wegierskiej niewoli spoecjalną komisję historyczno-lingwistyczna, której zadaniem było udowodnienie, że nie istnieje odrębny naród slowacki i naszkicowal plan akci, ktora miała doprowadzić w ciagu 25 lat do zupelnej czechizacji ludu, który przecież figurowal w nazwie jego państwa. Dwadzieścia lat międzywojennych Czechosłowacji to jedno pasmo prześladowań Słowakow usiłujących bronić swego prawa do istnienia, oraz ich przymusowej laicyzacji. Nic więc dziwnego, że Słowacy porzucili ten nieudany twor, gdy tylko mieli jakąkolwiekj okazje. Pierwszy raz w 1939, a drugi w 1993 roku.
Jak więc mozesz pisać o Chorwatach i Słowakach dając do zrozumienia żę ich los sie polepszył w wyniku upadku Austro-Węgier, skoro trafiuli z lepszych warunkow w gorsze...
Obecna niepodległosć Slowacji i Chorwacji nie ma nic wspólnego z upadkiem Austro-Węgier, a przeciwnie jest tylko aktem sprawiedliwości dziejowej wobec słusznych praw tych narodów, oraz wobec kłamliwej propagandy tworców Czechosłowacji i Jugoslawii.
O tym, że jest tak jak mowię świadczy fakt, że prawie w każdym mieście Chorwacji są ulice poświecone cesarzowi Franciszkowi Józefori i Franciszkowi Ferdynandowi - natomiast nie istniej ani jedna ulica poświcowna jakiejkowiek postaci nurtu "jugosławiańskiego".
Wracając do Freanciszka Jozefa , to sądzę, że właśnie on zrozumiał najlepiej ducha swoich czasów przeksztalcając swoje państwo z zamordystycznej zcentralizowanej monarchii absolutnej w konstytucyjną wielonarodową monarchię, w ktorej usdzzanowano tradycje, obyczaje i religie każdego z jej ludow, a każdemu poddanemu zapewniono wolności osobiste, jakich ich przodkowie, ani potomkowie nie doświadczyli nigdy wcześniej, ani nigdy później. I pod tym względem nie tylko żadne z państw ówczenej Europy nie dorastalo Austro-Węgrom do pięt, ale nie mogły sie znimi też rownać karykaturalne monstra stworzone przez Masaryka i króla Aleksandra serbskiego. Nie jest winą Franciszka Józefa, że koalicja kierując sięzacietrzewieniem dogmatycznym skazała jego państwo na zniszczenie i nic nie mógłby na to poradzić, bo takiej podłosci nie można było przewidzieć, ani jej sobie wyobrazić.
Powiem też na zakońzcenie jeszce jedno: Jakkowiek umysł wiekowego cesarza mógł być pod koniec panowania nieco przyćmiony zębem czasu, to jednak pewne jest, że lepiej orientował sie w bieżących wydarzeniach i ich znaczeniu niż profesor Grodziski, ktory wogole nie zuważył jakichkolwiek zmian politycznych jakie nastąpiły w ostatnim ćwierćwieczu i stale tkwi mentalnie w zamkniętej i niechlubnej epoce.
Jesli ktoś znich dwoch ma być dla mnie autorytetem, to z pewnościa przedkladam cesarza Franciszka Jozefa nad profesora Grodziskiego.
Nie pisz też że profesor Grodziski pisze o Franciszku Jozefie z sympatią. Robiąc z niego nieudolnego safandułę, wroga postepu nierozumiejącego współczesnego mu świata i wyolbrzymiając jedynie nieuniknione niedociągniecia jego dzieła - profesor wyrządza mu ogromną krzywdę, a kilka rzekomo ciepłych słów jakie mu poświeca na ostatnich stronach owej pseudobiografii stanowi tylko rodzaj zasłony dymnej, aby zrobić wrażenie rzekomej bezstronności. Ja przeczytałem tą książkę uważnie wiele razy i dlatego nie dam sie na taki zabieg nabrać.
Mogę sie zgodzić tylko z jednym: praca profesora Grodziskiego jest napewno o niebo lepsza niż wypociny pseudohistorykow anglosaskich, ale nie jest to wielki komplement, gdyż tamte nadają sie najwyżej na papier toaletowy.
Pozdrawiam wszystkich prosząć aby nie odbierali mojego postu jako ataku na któregokolwiek z uczestników forum.
Chorwaci pozostawali w unii z Węgrami od 1102 roku i zawsze posiadali swój wlasny sejm (sabor), własnych urzenikow, a nawet własne sily zbrojne (choć w rozńym stopniu niezależne). Nigdy nie byli tez przez Wegrow zagrożeni w swym istnieniu jako naród.
no właśnie. sądzę, że Węgrzy nie próbowali madziaryzować Chorwatów właśnie dlatego, że tamci byli narodem o własnej tradycji historycznej, czyli generalnie mieli kiedyś w przeszłości właśne państwo i ich świadomość narodowa była dość wysoka. natomiast Słowacy to zdaje się był zawsze naród chłopski, niemal od zawsze pod butem Węgrów więc i trudno się dziwić, że madziaryzowano ich na potęgę. podobnie Rumunów, którzy jednak kulturalnie znacznie od Węgrów odstawali, mimo iż posiadali swoje państwo, choć, jak wiemy, z dość krótką historią
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-12-17, 12:30
Drogi Pudelku!
Jak wszyscy madziarofobii - przesadzacie z tym węgierskim butem. Slowacy znajdowali sie pod panowaniem Węgrów i byli przez nich traktowani tak samo jak galicyjscy Rusini , lub Białorusini przez Polakow za czasów II Rzeczypospolitej. Nie trwalo to zresztą dlugo. Trzeba pamiętać, że język węgierski stał sie językiem ur5zędowym na Węgrzech ostatecznioe dopiero w 1867 roku (do 1830 roku językiem urzędowym była lacina, w latch 1830-1848 - egierski i niemiecki, w czasach Wiosny Ludow - węgierski (ale wtedy zasięg władzy państywowej nie obejmował mznacznych terytoriów kraju na których toczyła sie wojna), zaś we 1849 - 1867 niemiecki. A zatem madziaryzacja trwała na 900 lat panowania węgierskiego przez 51 lat.
Nawet w tm czasie nikt nikomu nie zabraniał mówić po slowacku, ani zabranial Slowakom wydawać ksiażek w swoim języku, nie ścigal swlowackiej prasy, ani nie narzucał węgierskich kazń w kościele. Działały też legalnie słowackie szkoły ludowe. Natomiast madziaryzacja polegala na tym , że we wszystkich urzędach ( a wiec i sąach) oraz w szkolach średnich i wyższych językiem wykladowym byl węgierski i że każdy Słowak, który chciakł pełnić jakąkjolwiek funkcję w administracjio państwowej musial znać biegle język węgierski. Bylo to zresztą logiczne, bio trudno aby ktoś mógł być urzędnikiem nie znająć języka urzędowego i nie rozumiejąc zarządzeń i ustaw. Dlatego duża część ambitnych Słowakówq madziaryzowała się, tak jak to sie dzialo np. z Rusinami w Polsce.
Nato miast ządnemu Węgrowi nigdy nie przyszło do glosy wmawiać jakiemukolwiek Słowakowi, że Słowacy nie istnieją. A to właśńie zrobili Czesi za czasow I Czechgosłowacji. Dlatego ich panowanie było wiekszym zagrożeniem dla tożsamości Słowaków niż panowanie Węgrów.
Nie wiem też dlaczego uważąsz, że Slowacy byli Węgrom bliżsi niz Rumuni? Pod jakim względem? Język slowacki jest dola Węgra ropwnie niezrozumiały jak rumuński, niemiecki, francuski, hiszpański, czy polski, bo Węgrzy nie są indoeuropejczykami i wszystkie te języki są dla niuch tylko jednym niezrozumiałym szumem.
Prześladowania Słowakow na Węgrzech są w głównej ierze wymys
łem garstki panslawistycznych intelektualistow z XIX wieku ( zwlaszca reusofila Ludevita Stura, ktory uważałżę wsszyscy Slowianie poiwnni przejść na tylko jeden język - rosyjski) i oficjalnej propagandy państwej za czasow Czechosłowqacji, ktora w ten sposób chciala ukryć swoje wlasne represje wobec Słowakow. Zupełnie podobnie postepowali Rosjanie nieusatnnie wyciągający prześladowania Rusinow przez I Rezczypospolitą i wyolbrzymiająć niebezpieczeństwo polonizacji, aby odwrocić uwagę od bezwzględnej rusyfikacji Ukrainy.
Zakłamanie historykow i ich słuzenie politycznej poprawności ( bo Masayk był pupilkiem USA) trwa zresztą nadal, bo jak inaczej wytlumaczyć dlaczego stale tak dużo pisze sie o madziaryzacji za czasów Franciszkja Józefa, a tak niewiele o czechizacji Słowakow w państwie Masaryka, w którym więzniom politycznym odbijano nerki, wybijano zęby i oczy za to ze pragnęli pozostać Słowakami i w ktorym z premedytacją usilowano zabić wszelkie przejawy ich odrębności. O przesladowaniach Węgrow w tym czasie juz nie wspomnę.
Nie chcę pisać więcej bo nie chcę odchodzić zbytnio od tematu, ktorym jest przecież biografia Franciszka Józefa. Wszystko to piszę tylko po to, zby wykazać że monarchia Austro-Węgierska w kążdej z jej polowek byla bez porownania państwem bliższym obecnym cywilizowanym standartom niż drapoieżńe, czysto nacjolalistyczne twory, ktore powstaly na jej miejscu i ze oskarżąnie starego cesarza o to , ze niewiele zdziałał i nie rozumiał swoich czasow, ani dobra poddanych są zupelnie bezpodstawne, śmeiszne i niedorzeczne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach