Uczciwy człowiek mógłby sobie bowiem nie życzyć aby jego tekst znajdował sie np. na witrynie jakiejś partii dla przykładu nacjonalistycznej - mimo że strona ta byłaby niekomercyjna a artykuł należycie podpisany.
Zwróć jednak uwagę, że cele takiej witryny są jak najbardziej komercyjne (dostać siedo parlamentu), niewiele wspólnego mają też z edukacją...
M.Łopata napisał/a:
Bez obaw, jeśli jest coś warte - wykorzysta na pewno . Lepsze jednak jest to że jeśli przetłumaczyłeś jakieś opracowanie co do którego prawa autorskie nie wygasły (czas publikacji oryginału) to nie masz do niego żadnych praw. Troche inaczej wygląda to jeśli prawa autorskie do oryginalnego tekstu wygasły. Jeszcze gorzej jeśli przetłumaczyłeś czyjś tekst i podpisałeś swoim nazwiskiem... Tłumacz bowiem nie nabywa praw autorskich - prościej - jak ktoś przetłumaczy książkę Balzaca to nie może jej podpisać swoim nazwiskiem.
Tyle teorii - akurat nie widziałem jeszcze tego tłumaczenia.
Cóż, zaznaczyłem, że owo moje opracowanie pochodzi z angielskiej Wikipedii, nawet link podałem. A Wikipedia jest przedsięwzięciem dość szczególnym (i całkowicie przeze mnie aprobownym) - nikt nie ma praw autorskich do zamieszczanych tam rzeczy, są one dobrem wspólnym. Ten Twój przykład z książką Balzaka - ale w końcu taki tłumacz robi to wyłącznie w celach komercyjnych...
A to moje tłumaczenie możesz znaleźć tu
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Zaktualizowałem profil, teraz wszystko powinno być dobrze
Co do muzeum - informacje podam jak się sprawy bardziej skonkretyzują. Na razi link bezpośrednio kierujący do wcześniejszych inicjatyw "przedmuzealnych"
Tutaj można sobie wymierać między Przasnyszem a Kotschach-Mauthen, czekamy na zdjęcia z Monfalcone.
Co do samej książki "gorlickiej" , to oczywiście jej wydanie ma sens tylko i wyłącznie z polskim tłumaczeniem, ew. jako pozycji dwujęzycznej - oczywiści wsparcie wojewody małoposkiego tez byłoby mile widziane
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2812 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-09-27, 21:13
Właśnie wpadłem do domu i jest, poczta doręczyła Bator "Wojna Galicyjska". Cóż wykazało "wstępne rozpoznanie bojem"? Tragiczna jakość ilustracji (ostatnio nie kupiłem kilkunastu SUPER fotek z walk w Karpatach, kasa... oo wiele ciekawszych, tak mi się zdaje-i opisanych!), literówki. No i rzecz gorsza-autor, historyk, podaje w przypisach na str. 313 (pechowe13) "źródła a) archiwa wojenne. No i z archiwaliów powołuje się tylko na 1 opracowanie austriackie "Oesterreich-Ungarns Letzter Krieg", a więc źródła już wtórne. W przypadku walk Legionów w takiej publikacji mógłby wykorzystać materiały archiwalne znajdujące się w Centralnym Archiwum Wojskowym. Nie traktujcie tego jako tzw. czepianie się - przez kilkanaście lat pzrcowałem w archiwum państwowym, więc wiem, co i gdzie można znaleźć. Oprócz może dokładniejszych map brakuje mi rzeczy dla mnie ważniejszej - indeksów - osobowego, geograficznego, może i jednostek, o których autor pisze. Pzreczytam dokładnie od deski do deski-i wtedy może już nic nie powiem... Napewno publikacja ważna.
Witam !
Właśnie kończę czytać "Wojnę Galicyjską", faktycznie brak indeksów powoduje lekki niedosyt jednak co do zdjęć nie zgodziłbym się jak na taki papier są całkiem "zjadliwe"
same w sobie bardzo interesujące z ciekawymi podpisami Andrzeja Zaręby.
Dla mnie w tej książce jest ważne to że czyta się ją bardzo dobrze.
Autor chwała mu za to podjął próbę opisania tamtych wydarzeń, które jak do tej pory nie były często oferowane szerszej grupie czytelników.
Niech próbuje dalej, miejmy nadzieje z uwzględnieniem naszych uwag.
Skończyłem- wiem, ze nie jest to stricte opracowanie historyczne, ale wartość ma ogromną. Nawet gdyby się nie zgodzić z opiniami Autora co do poziomu armii i dowództwa (choć większość argumentów mnie poraziła logiką- np. uzasadnienie ofensywnej strategii w Galicji pomimo przewagi wroga albo po prostu odwołanie się przy ocenie stanu CK armii do czasu, przez jaki walczyła)- to jest to pozycja ważna i ciekawa. Przywraca proporcje między wschodnim a zachodnim frontem, zaś na samym wschodnim- rehabilituje AW oddziały, "odszwejkowując" historię.
Nie mogę nie pozdrowić przedmówcy- obywatela poczciwego CK miasta Jasło!!! Jasło także pozdrawiam!
Żeby było na temat- miałem wrażenie, że w operacji gorlickiej w Jaśle i okolicach było ciekawiej- może Bator nie opisuje tego zbyt szeroko, bo losy bitwy wówczas się już rozstrzygnęły. W każdym razie oglądałem swego czasu w Kołaczycach (a właściwie w Nawsiu..) rosyjskie okopy.
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-10-17, 15:17
Cytat:
Żeby było na temat- miałem wrażenie, że w operacji gorlickiej w Jaśle i okolicach było ciekawiej- może Bator nie opisuje tego zbyt szeroko, bo losy bitwy wówczas się już rozstrzygnęły.
Nie opisuje bo nikt wcześniej w Polsce nie opisał.....
Jeszcze jedno:
Bator w "Wojnie galicyjskiej" omawia kwestię języków, używanych w pułkach wspólnej armii, podaje, iż było 18 pułków "czterojęzycznych", zaś jedynym "pięciojęzycznym" był 100 IR z Cieszyna. Myśle, kombinuję ostro od wczoraj, i pięciu policzyć w stanie nie jestem. Niemiecki, Polski, Czeski, no... dobra, może Jidysz, ale jaki jeszcze piąty język????
O ile książkę uważam za swietną, to wiem, że są tam błędy (bodajże blędna data włoskiej agresji)- czy to jest jeden z nich, czy jednak rzeczywiście pułk był pięciojęzyczny?
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-10-17, 16:02
No właśnie ...
Autor widać za słabo studiował...
Ogólnie oceniam że na naszym rynku jest MAŁO literatury dot. I wojny światowej wnoszącej cos nowego do tematu. Jakieś nowe źródła, badania archiwalne itp...
Cytat:
O ile książkę uważam za swietną,
Wygląda na to że dużo wcześniej się zagadnieniami z książki nie interesowałeś...
Jidysz nigdy nie był "językiem pułkowym" m.in. dlatego że Żydzi nigdy nie przekraczali na ogół średnio kilku procent w danej jednostce. A status języka pułkowego osiągał ten język którego używało 20% żołnierzy. Teoretycznie jest więc możliwe że był pułk pięciojęzyczny...
Nie jest to raczej pułk cieszyński gdyż w nim o ile pamiętam status takich języków miały niemiecki (27% Niemców w 1914 r.), czeski (33% Czechów) i polski (37% Polaków)...
Zresztą jest to książka popularno - naukowa, jeśli tak, to powninen być przypis skąd autor zaczerpnął te dane...
Hmmm,
zainteresowania to jedno, ograniczona możliwość dostępu do źródeł- drugie. Niestety, czas jakiś skazany byłem prawie wyłącznie na internet- a tam poza Gorlicami (ukłon w stronę autora strony!) i frontem włoskim jest rozpaczliwie mało.
Wartość tej książki w mojej opinii zasadza się nie na szczegółach i rzetelności ich przedstawienia (tu- masz rację- za mało wiem, żeby merytorycznie to ocenić), a na rzadkiej niestety tezie-że ta Armia nie była taka zła. Trochę (uwaga- ta analogia jest ostrożna) książka ta mogłaby spełnić podobną rolę, jak co niektóre pozycje W.Suworowa- za którym generalnie nie przepadam, ale uważam, że rzuca parę ciekawych zagadnień do przemyślenia albo po prostu dla innego spojrzenia na parę spraw.
Jidysz nigdy nie był "językiem pułkowym" m.in. dlatego że Żydzi nigdy nie przekraczali na ogół średnio kilku procent w danej jednostce. A status języka pułkowego osiągał ten język którego używało 20% żołnierzy. Teoretycznie jest więc możliwe że był pułk pięciojęzyczny...
Nie jest to raczej pułk cieszyński gdyż w nim o ile pamiętam status takich języków miały niemiecki (27% Niemców w 1914 r.), czeski (33% Czechów) i polski (37% Polaków)...
We "Wspomnieniach dziadka Ignacego" pisze on, że niemieckojęzyczni oficerowie brali często Żydów na ordynansów, aby pomogli im porozumiewać się z szarymi żołnierzami - jidysz jest w końcu bliski niemieckiemu. Z tego co wiem, to w ogóle w Austro-Węgrzech nie uznawano narodowości "Żyd" - z reguły automatycznie uznawano ich za Niemców (pewne podobieństwo języka), chyba że wyraźnie zadeklarowali inaczej.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-10-21, 15:53
Z tym automatyzmem to nie tak było... Akurat faktycznie o ile narodowości żydowskiej wtedy nie uznawano, o tyle wyznanie jak najbardziej. Jak przychodziło co do czego (spisy) to Żydzi określali swoją narodowość tak jak im się spodobało. Nie dziwota że większość określała się jako Niemcy (w świetle wydarzeń II wojny światowej brzmi to nieco groteskowo, nie ?) bo był to w monarchii a-w jeden z dwóch narodów panujących...
A na ordynansów rzeczywiście mogli być brani przez oficerów bo uchodzili , jako cała nacja za sprytnych i ze zdolnościami językowymi (do dziś zresztą taki stereotyp funkcjonuje).
Jidysz nigdy nie był "językiem pułkowym" m.in. dlatego że Żydzi nigdy nie przekraczali na ogół średnio kilku procent w danej jednostce. A status języka pułkowego osiągał ten język którego używało 20% żołnierzy. Teoretycznie jest więc możliwe że był pułk pięciojęzyczny...
Nie jest to raczej pułk cieszyński gdyż w nim o ile pamiętam status takich języków miały niemiecki (27% Niemców w 1914 r.), czeski (33% Czechów) i polski (37% Polaków)...
We "Wspomnieniach dziadka Ignacego" pisze on, że niemieckojęzyczni oficerowie brali często Żydów na ordynansów, aby pomogli im porozumiewać się z szarymi żołnierzami - jidysz jest w końcu bliski niemieckiemu. Z tego co wiem, to w ogóle w Austro-Węgrzech nie uznawano narodowości "Żyd" - z reguły automatycznie uznawano ich za Niemców (pewne podobieństwo języka), chyba że wyraźnie zadeklarowali inaczej.
Gdzieś w Galicji- w Brodach bodajże- lokalne środowisko żydowskie, aby móc utworzyć nie-polską szkołę (widać ich nasi rodacy traktowali niezbyt miło:( ) walczyło ponoć zażarcie o uznanie za Niemców i otwarcie dla nich szkoły niemieckiej...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach