Jako laikowi z Westpreussen troche mi głupio, ale muszę.. Za 2 tygodnie jadę do Krakowa z klasą i generalnie jestem częściowo odpowiedzialny za program. Oczywiście, chciałem współmłodzian nieco uświadomić i pokazać im CK pamiątki lub knajpki- coś polecacie?
Z knajpek to koniecznie CK Browar - możemy się zgadać nawet. Trafić łatwo, miejsce bardzo uczęszczane, obok Teatru Bagatela, 5 min od Rynku.
Poza tym jeszcze jest CK Dezerter na Brackiej i Pod Złotą Pipą na Floriańskiej.
Z miejsc - warto zwrócić uwagę na poaustriackie fortyfikacje Wawelu, poza tym bastion przy Nowym Kleparzu. Oprócz tego dawna siedziba komendy Twierdzy przy placu św. Marii Magdaleny (cała ściana południowa) czy budynek komendy I Korpusu na Stradomskiej.
To z tych położonych w ścisłym centrum - forty, jak wiadomo, są niestety porozrzucane po obrzeżach.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Na krakowskich ulicach nie ma zbyt wiele ck pamiątek sensu stricto - nie licz na dwugłowe orły czy portrety najjaśniejszego pana na kamienicach. To zleciało ze ścian zaraz w październiku - listopadzie 1918 roku. Z drugiej strony, cały teren w przestrzeni między Plantami (i zawartym w ich obrębie Starym Miastem) a ciągiem Alej Trzech Wieszczów powstał - z małymi wyjątkami - w drugiej połowie XIX wieku, a architektura jest głównie secesyjno-klasycystyczna.
CK stylowy, choć tak naprawdę pochodzący z czasów tuż przed austriackich, a potem iks razy przerabiany i po wielekroć kundlony, jest dworzec kolejowy.
Jeśli chcecie zobaczyć reprezentacyjną ulicę ck Krakowa, to polecam Rakowicką, na odcinku od Lubomirskich do pętli tramwajowej. wielkiem reprezentacyjne budynki - schronisko Lubomirskich (dziś Uniwersytet ekonomiczny), arsenał czyli warsztaty artyleryjskie Twierdzy Kraków (dziś Wojewódzka Komenda Uzupełnień), koszary 1 pułku haubic polowych wlk. ks. Sergiusza Michajłowicza (dziś dowództwo II korpusu zmechanizowanego) - każdy zespół poprzedzony ogrodem, z ozdobnym ogrodzeniem, cała ulica z alejowymi zadrzewieniami - klasyczny przykład prestiżowego wnętrza ulicznego w dużym garnizonie szanującego się europejskiego mocarstwa.
Wart zwiedzenia jest sam Cmentarz Rakowicki, z jego kwaterami I-wojennymi, z monumentalnym pomnikiem, z pomnikami ułanów legionowych spod Rokitny, z grobami polskich generałów służby austriackiej (Zieliński, Cyrus-Sobolewski i inni), z żołnierzami Legionów. Wszystko to jest w miarę razem w kupie, w południowo - zachodnim narożniku cmentarza.
Będziecie zapewne maszerować klasycznie przez Floriańską na rynek i dalej Grodzką na Wawel. Na początku, obok Barbakanu, po obu stronach placu Matejki, macie ck gmachy: z lewej Akademii Sztuk Pięknych, a po prawej - Banku Austro-Węgierskiego (dziś Narodowy Bank Polski). Następny budynek przy ul. Basztowej to ck Namiestnictwo i Starostwo Powiatowe - dziś Uwiąd Wojewódzki.
Idąc Grodzką staniecie nieuchronnie na placu Marii Magdaleny - ulubionym miejscu deskorolkarzy i handlarzy pamiątek, przed kościołem św. św. Piotra i Pawła (za czasów austriackich kościół garnizonowy), kościołem św. Andrzeja, Collegium Iuridicum, pomnikiem ks. Piotra Skargi i najbardziej falliczną fontanną w Krakowie (czemu falliczną, sami zobaczycie)... Kamienica przy placu Marii Magdaleny, między Grodzką a Kanoniczą, vis a vis Iuridicum, to teraz zwykła do bólu kamienica, ale za Austrii nie byle co - Festungskommando.
Teraz, jeśli pójdziecie dalej na Wawel Kanoniczą, to pod samym Wawelem, róg Kanoniczej a Podzamcza, po lewej stronie, macie Dom pod Telegrafem (nazwany tak, bo w tym budynku w 1850 roku była stacja telegraficzna, wojskowa zresztą, obsługująca połączenie z Wiedniem). Za czasów austriackich, prócz telegrafu (później przeniesionego) był tu areszt. Tu trafiali ludzie wyłapywani na ulicach Krakowa w ramach akcji przymusowej ewakuacji twierdzy jesienią 1914 roku, i tu przed wojną siedział Haszek, już nie pamiętam za co, pewnikiem za włóczęgostwo i pijaństwo, jak to Haszek. Dziś jest tu Wojewódzki Uwiąd Ochrony Zbytków.
Jeśli pójdziecie Grodzką, to po prawej stronie, pod numerem 65, macie Uwiąd Skarbowy Kraków - Stare Miasto, a w czasach austriackich - koszary, zwane koszarami trębaczy - Trompeterkaserne (zresztą dawniej, jeszcze za czasów I Rzeczypospolitej, też koszary, tzw. prymasowskie). Kawałek dalej, po lewej, pod numerem 64, Arsenał Władysława IV (czyli, jak sama nazwa wskazuje, zbudowany za Zygmunta Starego; no dobra - za W IV gruntownie przebudowany) - dziś polonistyka UJ, do 2005 geografia, a za Austrii - Arsenalkaserne. Przed wybuchem wojny, w latach 1910 - 1914, w Trompeterkaserne i Arsenalkaserne stacjonował 93 pułk piechoty z Mährisch Schönberg (dziś Šumperk).
Wokół Wawelu, od strony miasta, macie austriackie fortyfikacje - dwie bardzo solidne kaponieryz lat 1850 - 56 (między Grodzką a Kanoniczą i między Straszewskiego a Powiśle) i łączące je kurtyny, czyli mury. Ta pierwsza jest pięknie odnowiona. Służyły do obrony dostępu do zamku, za Austrii aż do lat 1906 - 09 służącego jako koszary, wyłącznie do obrony bliskiej: do flankowania kurtyn. Nie można z nich było wykonać bombardowania miasta (piszę o tym bo być może taki kit ktoś wam będzie wciskać), zwróćcie uwagę że strzelnice są za nisko, poniżej linii dachów sąsiednich kamienic, a z ich formy widać, że są dla armat, czyli dla broni płaskotorowej, za to w perspektywę Kanoniczej patrzą liczne strzelnice działowe i karabinowe - można było wyczesać z nich ulicę ogniem w razie jakiegoś buntu czy ruchawki w mieście.
Sam Wawel, czyli za Austrii - Castell, to broń Boże nie cytadela twierdzy - cytadeli Kraków nigdy nie miał. Wawel to był głównie zespół koszarowy, ufortyfikowany (patrz wyżej) bo na początku swego panowania Austriacy czuli się dość niepewnie w świeżo zajętym, a niedawno buntowniczym mieście (1848, Wiosna Ludów - dobrze pamiętali, jak wiali wtedy z miasta właśnie na Wawel) i woleli się zabezpieczyć. Mieściły się tu duże koszary (Schlosskaserne) w zabudowaniach zamku, mniejsze - w zabudowaniach seminarium duchownego (Seminarkaserne, dziś Muzeum Katedralne) i duży szpital oraz koszary, w nowym dwuskrzydłowym budynku (dziś stoi tylko jedno skrzydło - to ten długi, prosty ceglany budynek od strony Wisły, dziś Państwowe Zbiory Sztuki na Wawelu - restauracja, dom noclegowy i inne).
Poza tym co wyżej, to jako skrzywiony fortecznie oczywiście polecam forty, choć pewnie na to wam nie starczy czasu a poza tym to daleko od centrum. Wokół Krakowa jest ich w samym tylko pierścieniu zewnętrznym 34, choć niektóre w reliktach. Z ciekawych, ładnych i dobrze zachowanych polecam np. Rajsko (51) przy ul. Droga Rokadowa, a jeśli szukacie też w Kraku noclegu, to koniecznie weźcie fort Olszanica (39) - fajnie i pięknie zaadaptowany na schronisko młodzieżowe, mały, w sam raz na klasę szkolną plus opiekunowie, na takie grupy zresztą nastawiony. Są kilkuosobowe pokoje, sanitariaty na poziomie, rodzaj kawiarni, a wszystko to w autentycznym fortecznym wnętrzu, z pancernymi drzwiami i okiennicami... To dość daleko od centrum (obrzeża Lasu Wolskiego), ale bardzo dobry dojazd jednym i często jeżdżącym autobusem linii 152.
A jeśli będziecie na Cmentarzu Rakowickim, to koniecznie zobaczcie rogatkę przy al. 29 listopada (ceglany budynek w linii ogrodzenia cmentarza) i leżący tuż obok fort Luneta Warszawska przy ul. Kamiennej - najstarszy fort Twierdzy Kraków (obok fortu Kościuszko), zbudowany 1850 - 56, reditowy, ceglany, kompletnie zachowany, z autentycznymi austriackimi drewnianymi bramami... W latach 1940 - 1950 więzienie dla polskich patriotów, najpierw Gestapo, potem UB. W karcerze (tzw. cela śmierci) są zachowane autentyczne napisy wykonane przez więźniów. W kaponierach wykonywano wyroki śmierci, wieszając ludzi na hakach służących pierwotnie do wymiany luf armatnich... Teraz jest tam teoretycznie schronisko młodzieżowe, harcerskie, ale w niczym niepodobne do tego z Olszanicy - toporne, spartańskie, na zasadzie obielenia ścian, wstawienia byle jakich łóżek i szlus. Ale spróbujcie podejść, może uda wam się fort zobaczyć, warto.
A knajpa z ck klimatem to CK Dezerter na Brackiej, u wylotu Gołębiej. Wystrój stylizowany na oberżę czy karczmę z ck czasów, zdjęcia z epoki na ścianach etc. Jedzenie dobre, ale porcje małe i drogo. Piwo też drogie - jak to na starym mieście.
_________________ ..."A tak jak stad do tamtych drzew zaczynały już pękać szrapnele. Leżeliśmy więc, a szarże wrzeszczały:
DECKEN !!! ALLES DECKEN !!!!!!"
Ostatnio zmieniony przez krakał dnia 2009-10-02, 22:57, w całości zmieniany 3 razy
Pięknie, krakale - sam się wielu ciekawych rzeczy dowiedziałem!
krakał napisał/a:
A knajpa z ck klimatem to CK Dezerter na Brackiej, u wylotu Gołębiej. wystrój stylizowany na oberżę czy karczmę z ck czasów, zdjęcia z epoki na ścianach etc. Jedzenie dobre, ale porcje małe i drogo. Piwo też drogie - jak to na starym mieście.
Ano cóż... Choć w CK Browarze ceny są znośne, a ich własnej produkcji piwo przednie, dunkel zwłaszcza!
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
A knajpa z ck klimatem to CK Dezerter na Brackiej, u wylotu Gołębiej. Wystrój stylizowany na oberżę czy karczmę z ck czasów, zdjęcia z epoki na ścianach etc. Jedzenie dobre, ale porcje małe i drogo. Piwo też drogie - jak to na starym mieście.
Knajpa knajpą, ale podejrzewam że wycieczka szkolna nie będzie przesiadywać przy halbce wielkopopowickiego...Piękny wykład, nie bardzo jednak rozumiem czemuś przeoczył MPL?Dawne lotnisko Rakowice?Jedna z czterech pierwszych baz awiacji austro-wegierskiej?Miejsce gdzie założono sławną Flik 7?Gdzie pilotów szkolono w Fliegerersatzkompagnie 10 pod komendą Romana Florera?Ładnie to tak?
W Muzeum jest taki jeden hangar a tam skarby - Halberstadt CLII von Hoepnnera, Sopwith Camel z 210 dywizjonu RAF, Roland DVI, aviatik CI, albatros CI, albatros L.30, grigorowicz M15, DFW C.V, wysokościowy siemens schuckert...zresztą wystarczy wejść na stronę MLP, albo zajrzeć do spisu w książce Mariana Krzyżana. Samo to muzeum zwykłemu maniakowi zajmie z pewnością cały dzień. Dojazd bardzo prosty - z dworca jechać na Nową Hutę, wysiąść na przystanku koło ulicy Ułanów.
Krakał- dziękuje Ci bardzo, wydrukuje to sobie )
CK Tiger- dzięki za knajpki, a z tym spotkaniem to wcale nie jest zła myśl
Panzebra- Jako osoba chociaż częściowo odpowiedzialna za program nie chce robić im wycieczki sensu stricto. Większość klasy już była w Krakowie i "minimum egzystencjalne" zoboaczyła. Jedynym minusem bycia w klasie z 26-oma dziewczętami jest to, że one raczej nie wyrażają zainteresowania naszą monarchią ;(.
Jedziemy tam na 5 dni, więc myślę, że co jeden spokojnie można zwiedzić na knajpkowanie
Krakał- dziękuje Ci bardzo, wydrukuje to sobie )
CK Tiger- dzięki za knajpki, a z tym spotkaniem to wcale nie jest zła myśl
Panzebra- Jako osoba chociaż częściowo odpowiedzialna za program nie chce robić im wycieczki sensu stricto. Większość klasy już była w Krakowie i "minimum egzystencjalne" zoboaczyła. Jedynym minusem bycia w klasie z 26-oma dziewczętami jest to, że one raczej nie wyrażają zainteresowania naszą monarchią ;(.
Jedziemy tam na 5 dni, więc myślę, że co jeden spokojnie można zwiedzić na knajpkowanie
Voss(Werner Voss?)-być w Krakowie i nie odwiedzić Muzeum Lotnictwa Polskiego to nie przymierzając tak jakby pojechać do Wiednia i nie pójść do Arsenału.
CK Tiger- dzięki za knajpki, a z tym spotkaniem to wcale nie jest zła myśl Smile
Co prawda między 28 IX a 3 X jestem poza Krakowem, ale może się uda. W szerszym, krakauerskim gronie może nawet?
Voss napisał/a:
Jedynym minusem bycia w klasie z 26-oma dziewczętami jest to, że one raczej nie wyrażają zainteresowania naszą monarchią ;(.
Oj, wrzucisz coś nt. Sissi, jak będą pokorne, to nawet poświęcisz parę godzin Galerii Krakowskiej... Więc nawet tego (jak słusznie zauważasz) jedynego minusa da się obejść.
I niegłupim pomysłem byłoby poświęcenie jednego dnia na oglądnięcie paru fortów na obrzeżach - oczywiście pretekst może być inny, choćby oglądnięcie badu w Swoszowicach, albo wycieczka po Lasku Wolskim z innej strony.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
_________________ ..."A tak jak stad do tamtych drzew zaczynały już pękać szrapnele. Leżeliśmy więc, a szarże wrzeszczały:
DECKEN !!! ALLES DECKEN !!!!!!"
Szkoda że zgadanie się nie wyszło, ale net zaczął mi siadać tuż przed wyjazdem
W Krakowie było cudownie, byłem w CK Browadze i CK Dezerterze, byłem mile zaskoczony szyldem knajpki "Pod Złotą Pipą", a także malunkami w "Piwnicy pod Baranami". Zwiedzanie CK lokacji niestety bardzo utrudniała żeńska część mojej grupy która preferowała Galerię Krakowską.
Wiek: 58 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 3935 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-18, 18:15
CK Browar znam, do dziś stoi u mnie na regale firmowy dzban na piwo (2 l) z firmową nalepką, jak z kumplem wracałem z Krakowa, to 2 takie dzbany zostału opróżnione na trasie do W-wy... Ale kiedys był to klimatyczny lokal, z wielkim portretem FJI nad wejściem (nad schodami w dół), a teraz - muzyka aż mózg się trzęsie, gostki ze złotymi łańcuchami na szyjach, panienki lekkiego autoramentu... To dlatego pewnie Najjaśniejszy Pan nocą zwiał z portretu...
"Pod Złotą Pipą" to tylko szyld ładny, klimat cienki...
CK Dezertera nie znam, niestety...
Kuk Infanterie Kadettenschule przy Podchorążych, warte zobaczenia.
Pytanie - czy w obecnym muzeum A.K. (byłem tam 2 lata temu) rzeczywiście mieścił się sztab Twierdzy Kraków?
Pozdrawmiam, Marek
Obecnie budynek muzeum AK przechodzi kompleksowy remont i adaptację, obejmujace również podziemia. Z tego co mi wiadomo, relikty korkowych wykładzin i instalacji elektrycznych już zniknęły.
_________________ ..."A tak jak stad do tamtych drzew zaczynały już pękać szrapnele. Leżeliśmy więc, a szarże wrzeszczały:
DECKEN !!! ALLES DECKEN !!!!!!"
Zwiedzanie CK lokacji niestety bardzo utrudniała żeńska część mojej grupy która preferowała Galerię Krakowską.
Ale co widzieliście?
_________________ ..."A tak jak stad do tamtych drzew zaczynały już pękać szrapnele. Leżeliśmy więc, a szarże wrzeszczały:
DECKEN !!! ALLES DECKEN !!!!!!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach