Autor nie mógł się również oprzeć pokusie dołączenia do opisu bitwy pod Tannenbergiem szczegółu zupełnie nieistotnego dla przebiegu wydarzeń, ale do dziś rozpalającego wyobraźnię wielu poszukiwaczy - że po bitwie nie odnaleziono kasy armijnej 2 Armii Co zresztą jest sprzeczne z tym, co możemy przeczytać w Tannenbergu tej samej serii. Całościowo książka jest dobra, ale rzeczywiście można było postarać się o drobne korekty w porównaniu z I wydaniem...
Autor nie mógł się również oprzeć pokusie dołączenia do opisu bitwy pod Tannenbergiem szczegółu zupełnie nieistotnego dla przebiegu wydarzeń, ale do dziś rozpalającego wyobraźnię wielu poszukiwaczy - że po bitwie nie odnaleziono kasy armijnej 2 Armii
Tak to też było od rzeczy. Generalnie książka równie dobrze mogłaby by mieć tytuł "front wschodni 1914-1915".
Że ja dałem na to 19 złotych
Wiek: 30 Dołączył: 13 Sie 2009 Posty: 12 Skąd: Torun
Wysłany: 2009-09-01, 11:06
Pamiętajcie, że książka ta po raz pierwszy wyszła w 1992 r. Wówczas literatury na temat I wojny światowej było w Polsce bardzo mało. Stąd zapewne Autor uznał za konieczne zrobienie szerszego tła, żeby ludzie w ogóle wiedzieli skąd się ta bitwa pod Gorlicami wzięła.
Inna sprawa, że dziś sytuacja się zmieniła. I chyba nie było możliwości dostosowania jej do obecnego stanu bez gruntownego przerobienia, a w zasadzie bez napisania od nowa. Stąd chyba lepsze jest wydanie jej bez zmian niż tylko z kosmetycznymi poprawkami. Dla mnie ten habek ma wartość sentymentalną.
Stąd chyba lepsze jest wydanie jej bez zmian niż tylko z kosmetycznymi poprawkami
Czy ja wiem...? To tak jakby oddać samochód do warsztatu i odebrać go po jakimś czasie z tą samą usterką, z którą był tam oddawany.
_________________ "Jesteśmy otoczeni. Rozpoczyna się oblężenie. Wytrwamy jak za pierwszym razem. Nie zawiedziemy zaufania." - gen. Kusmanek po rozpoczęciu II oblężenia Twierdzy Przemyśl
Wiek: 30 Dołączył: 13 Sie 2009 Posty: 12 Skąd: Torun
Wysłany: 2009-09-01, 14:37
pablo napisał/a:
Czy ja wiem...? To tak jakby oddać samochód do warsztatu i odebrać go po jakimś czasie z tą samą usterką, z którą był tam oddawany.
Przynajmniej wiezs, czego możesz się po tym wozie spodziewać. A gdyby był tak podrasowany, że przejedzie tylko 100 km, a potem rozleci się, a mechanik Ci wciskał, że jest naprawiony?
Ja tam bym wolał, aby choć trochę przy nim podłubał Ale pomijając już drobne nieścisłości i bardzo szeroki zakres tematyczny książki to i tak jest to chyba jedyna pozycja w języku polskim opisująca tak szeroko operację gorlicką i tym samym sporo rozjaśniająca w temacie komuś, kto do tej pory Gorlicami się nie zajmował. No chyba, że się mylę...
Moje zdanie na temat książki Klimeckiego wyraziłem już w I wydaniu WG, gdzie we wstępie porownalem ją z pracami Dąbrowskiego i Zgorniaka. Ponieważ zapewne nie wszyscy czytelnicy WG zwrocili uwagę na ten fgragment pozwolę go sobie przytoczyć:
"Z opracowań obejmujących całość opisywanego przez mnie zagadnienia wyróżniają się natomiast dwa: Wielka Wojna 1914-1918 opracowana dwa lata przed drugą wojną światową przez wspomnianego już Jana Dąbrowskiego, oraz wydane pół wieku później Studia i szkice z dziejów I Wojny światowej pióra prof. Mariana Zgórniaka. Pierwsze jest rzadkim przykładem opracowania dziejów I wojny światowej, w którym front galicyjski przedstawiony jest we właściwych proporcjach w stosunku do całego zagadnienia. Autor dostrzega i opisuje zalety i wady armii austro-węgierskiej porównując ją rzetelnie z niemieckim sojusznikiem i rosyjskim przeciwnikiem. Pomimo podania mnóstwa szczegółów Dąbrowski wydaje się być raczej badaczem stosunków politycznych niż wojskowości, a jego składnia i słownictwo reprezentujące starą ” galicyjską szkołę” wydają się być czasem trudno zrozumiałe. Pojawiają się też drobne nieścisłości geograficzne, co wynika najczęściej z tego, iż autor nigdy nie był w wielu opisywanych przez siebie miejscach.
Praca profesora Zgórniaka jest natomiast zwarta, rzeczowa i konkretna, a jedyną jej wadą jest konieczność pomieszczenia wielkiej ilości informacji na stosunkowo skromnej ilości stron, co zmusza autora do ograniczenia się do głównego wątku wydarzeń i zrezygnowania z opisu ciekawych epizodów.
Pod względem wnikliwości badawczej pracom tym nie dorównuje z pewnością monografia przełamania gorlickiego napisana przez Michała Klimeckiego (Gorlice 1915). Przebieg wypadków dotyczących samej operacji jest wprawdzie obszerny, lecz rozdziały wstępne ( Pierwsze dni wojny i Na wschodzie bez zmian) nie harmonizują z dalszym ciągiem. Nadmierne eksponowanie wydarzeń na froncie zachodnim i północnym (Prusy Wschodnie), przy jednoczesnym zmarginalizowaniu ważnych wydarzeń na froncie galicyjskim i niepotrzebnym wyeksponowaniu roli Hindenbugra, który z bitwą gorlicką nie miał wiele wspólnego, wprowadza jedynie niepotrzebny zamęt i rozprasza uwagę czytelnika".
Do tego mogę dodać jeszcze jedno: Bibliografia i przypisy są niezwyklę skąpe i wybiórcze, co jest dla mnie o tyle ważne, żęe mnie wytykano to tysiąc razy, choć aparatura WG jest nieporównanie obszerniejsza.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach