Wysłany: 2009-03-04, 11:15Życie erotyczne Szwejka i Haszka
Dobry wojak Szwejk wiódł raczej umiarkowane życie erotyczne. W powieści w akcie seksualnym widzimy go tylko raz.
- Szwejku! - ozwało się wołanie z sypialni. - Szwejku!
Szwejk otworzył drzwi i ujrzał młodą kobietę rozłożoną na poduszkach w powabnej pozycji.
- Chodźcie no tu!
Szwejk zbliżył się, ona zaś z osobliwym uśmiechem obrzucała spojrzeniem jego krępą postać i krzepkie biodra. Zgarniając z siebie delikatną materię, która osłaniała jej wdzięki, rzekła surowo:
- Zrzućcie buty i spodnie! Pokażcie no...
Stało się tedy, że dobry wojak Szwejk mógł zameldować porucznikowi, gdy ten powrócił z koszar:
- Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że wypełniłem wszystkie życzenia wielmożnej pani i obsłużyłem ją uczciwie według pana rozkazu.
Ale miał rozkaz od porucznika Lukasza wypełniać wszystkie życzenia pani Wendler tak że cudzołożył z nią niejako służbowo.
A co z opowiadaniami Szwejka? O swoim życiu erotycznym i uczuciowym Szwejk mówi mało. Może z wrodzonej skromności? W każdym razie w jego życiu pojawiła się niejaka Bożena. Oto list jaki Szwejk otrzymał kiedyś od niej a w powieści czytał go Lukaszowi:
„Ty łobuzie obrzydliwy, ty morderco i łotrze! Pan kapral Krzyż przyjechał do Pragi na urlop, więc z nim tańcowałam "Pod Indykami", a on mi opowiadał, że ty w Budziejowicach tańcujesz "Pod Zieloną
abą" z jakąś głupią flądrą i że mnie już na dobre puściłeś kantem. Żebyś wiedział, że list ten piszę w wychodku na desce koło dziury i już koniec z nami. Twoja dawna Bożena. Aha, żebym nie zapomniała. Ten kapral to majster i będzie cię szykanował porządnie, bo go o to prosiłam. I jeszcze muszę ci napisać, że mnie nie znajdziesz śród żyjących, jak przyjedziesz na urlop.”
- Naturalnie - wywodził Szwejk biegnąc łagodnym truchcikiem - kiedy przyjechałem na urlop, to była między żyjącymi i jeszcze między jakimi żyjącymi! Spotkałem się z nią także „Pod Indykami”, gdzie ubierali ją dwaj żołnierze z jakiegoś obcego pułku, a jeden z nich był taki żwawy, że publicznie sięgał pod jej sukienkę, jakby chciał, posłusznie melduję, panie oberlejtnant, wydostać stamtąd puszek jej niewinności(...)
Ta Bożena była kobietą chyba niezbyt ciężkich obyczajów ale związek z nią musiał być czymś istotnym dla Szwejka skoro nie rozstawał się z tym listem.
Była jeszcze krotka przygoda z Karoliną VekleV:
Kiedy przed laty staliśmy w obozie w Mniszku, to chodziłem na tańce do „Starego Knina”, namówiłem tam sobie niejaką Karolinę Veklev, ale nie bardzo się jej podobałem. Pewnego niedzielnego wieczora poszedłem z nią nad staw, usiedliśmy sobie na grobli, a gdy słońce zachodziło, zapytałem się jej, czy mnie lubi. Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że wieczór był ciepły, wszystkie ptaszki śpiewały, a ona mi odpowiedziała z okrutnym śmiechem: „Owszem, lubię cię jak zadrę w dupie. Przecież jesteś głupi.”
Szwejk jako romantyczny kochanek? Może takim był kiedyś.
I jeszcze jedna krótka przygoda erotyczna:
- Posłusznie melduję, że rozumiem, panie oberlejtnant. Gdybym się bez dzwonienia zbliżył do łóżka, to niektórej damie mogłoby to być niemiłe. Ja też razu pewnego przyprowadziłem sobie do domu panienkę, a rano moja posługaczka podała nam kawę do łóżka akurat wtedy, gdyśmy się bardzo wesoło bawili. Wystraszyła się i polała mi całe plecy, i jeszcze rzekła: „Dzień dobry państwu.” Ja wiem, co wypada, a co nie wypada, gdy gdzieś nocuje dama.
Szwejk "utrzymywał stosunki" zs swoją poslugaczką, panią Müllerową ale nie były to chyba stosunki o charakterze erotycznym. Byli z sobą na "pan/pani" a ona była od niego grubo starsza.
Najświętsze uczucia i interesy były wczoraj zademonstrowane przez kalekę o kulach, którego stara matuchna wiozła na wózku inwalidzkim.
Ta "stara matuchna" to była pani Müllerowa.
I to by było na tyle jeśli idzie o dobrego wojaka. Mimo że mówiąc o "tych sprawach" był nieraz bardzo cyniczny sam był pod tym względem raczej wstrzemięźliwy.
Podobnie jego twórca. W życiu Jarosława Haszka pojawiają się tylko trzy a może cztery kobiety. O innych(jeśli były) milczą jego biografie. Choć był "królem cyganerii" gdzie takie rzeczy są na porządku dziennym. Jeśli poznawał jakieś kobiety to były to znajome, koleżanki ale nie kochanki.
Miał dwie żony.
Pierwsza Jarmila z domu Mayer. Kiedyś była między nimi miłość. Ona chyba do końca nawet darzyła go pewną sympatią ale jako do partnera życiowego szybko się zraziła. Haszek też ją kochał, długo się starał o jej rękę. Rodzice byli mu niechętni - jako literat i anarchista nie był dobrą partią. Może nawet starał się być dobrym mężem ale był zbyt lekkomyślny i nieodpowiedzialny. Uroki włóczęgi i knajp były silniejsze.
Z Rosji przywiózł sobie drugą żonę, nie mając rozwodu z pierwszą. O bigamię nie był nigdy oskarżony tylko dlatego że władze czechosłowackie nie uznawały "bolszewickich praw" i prawnie w ojczyźnie wciąż był mężem Jarmili. Jego druga żona to Aleksandra Lwowna. Haszek twierdził że była z książęcego rodu i że uratował ją przed bolszewikami. W rzeczywistości była chłopką urodzoną w tatarskiej wiosce Petiakowo w guberni birskiej. Ona sama podtrzymywała legendę o swoim arystokratycznym pochodzeniu. Tłumaczyła nim swoją wrodzoną niechęć do pracy.
Radko Pytlik pisze też że w trakcie jednej z włóczęg po monarchii "przeżywa gwałtowną i ponurą miłość która pozostawia ślad na całym jego życiu. Jest to prawdziwa miłość włóczęgi, przypadkowy związek rozgrzanych zmysłów dwojga młodych, które to uczucie zrodziło się w kraju gdzie na kilka godzin drogi nie znajdziesz wsi, jedynie górskie zagrody."
Raz Pytlik wspomina dziewczynę o imieniu Maryśka, a innym razem jakąś Cygankę jako kochankę Haszka w schadzkach na "Myjavskich samotniach". Nie wiem czy to jedna i ta sama osoba czy dwie różne.
Sam Haszek w liście do Jarmili(wtedy jeszcze narzeczonej) pisze
"Wierz mi najdroższa że kochalem tylko Ciebie, Jarmilko, i kocham cię i nigdy żadnej kobiety nie kochałem, ani tej Cyganki, ani tej Maryśki, choć z tą ostatnią spałem na sianie na Myjavskich samotniach."
List ten sugeruje że to były dwie różne osoby.
Tak czy owak tylko trzy lub cztery kobiety w życiu. Niewiele jak na kogoś z tak burzliwym żywotem.
Radko Pytlik pisze wręcz o "nieśmiałości Haszka wobec kobiet. Tłumaczy to jego infantylizmem lub wspomnianym wydarzeniem z młodości - owocem owego romansu w trakcie włóczęgi miała być choroba weneryczna którą, nie uleczoną albo kiepsko uleczoną, Haszek miał zarazić swoją żonę Jarmilę. Stąd się mógł wziąść uraz psychiczny tłumaczący jego wstrzemięźliwość do kobiet.
Jest też inna hipoteza o "niechęci" Haszka do kobiet. Miałby on być "kochający inaczej". Taka była opinia historyka literatury o nazwisku Jindřich Chalupecký któremu miał o tym osobiście opowiedzieć dawny przyjaciel Haszka Rudolf Šimanovský. Ale nie ma to żadnego potwierdzenia w innych źródłach i chyba należy to do legendy Haszka. Nie mogło w niej zabraknąć i tego.
Dołączył: 11 Kwi 2005 Posty: 2217 Skąd: Ober Lazisk, Oppeln
Wysłany: 2009-03-04, 23:27
Prochazka napisał/a:
Miałby on być "kochający inaczej"
ja czytałem, że miał być biseksualistą, nie gejem. Podobno taki wniosek wysunięto po wnikliwej lekturze Szwejka (Szwejk też miałby być bi). Taką opinię znalazłem m.in. w wydaniu Szwejka z przypisami i zakończeniem.
w tej też wersji książki, zauważono, że Szwejk miał możliwości seksualne, delikatnie mówiąc, ponadprzeciętne, a wręcz niemożliwe dla zwykłego człowieka... cóż, może jednak mundur Najjaśniejszego Pana wzmacniał wigor?
Prochazka napisał/a:
Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że wieczór był ciepły, wszystkie ptaszki śpiewały, a ona mi odpowiedziała z okrutnym śmiechem: „Owszem, lubię cię jak zadrę w dupie. Przecież jesteś głupi.”
w tym miejscu zawsze spadałem z krzesła trzęsąc się ze śmiechu z drugiej strony jednak ta panienka poszła ze Szwejkiem w jakieś ustronne miejsce. Może później w ramach rekompensaty za te słowa czymś posłużyła, o czym już Szwejk nie mówił?
Prochazka napisał/a:
Szwejk "utrzymywał stosunki" zs swoją poslugaczką, panią Müllerową ale nie były to chyba stosunki o charakterze erotycznym.
no właśnie. Pani Mullerowa to pewno była w wieku jego matki, nie podejrzewam Szwejka o taki masochizm
Prochazka napisał/a:
i kocham cię i nigdy żadnej kobiety nie kochałem (...) ani tej Maryśki, choć z tą ostatnią spałem na sianie na Myjavskich samotniach."
i to jest zdrowe podejście! spał z nią na sianie, ale bez miłości, ot dla sportu
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiek: 58 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 3935 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-05, 07:49
W książce nie sprawdziłem, ale mogło mi się coś pokręcić lub było to w wersji filmowej, że Szwejk zameldował porucznikowi Lukaszowi o spełnieniu wszystkich życzeń pani Wendler, a miała ich coś ze sześć...
W książce nie sprawdziłem, ale mogło mi się coś pokręcić lub było to w wersji filmowej, że Szwejk zameldował porucznikowi Lukaszowi o spełnieniu wszystkich życzeń pani Wendler, a miała ich coś ze sześć...
Tak było, Art.
Nie wiadomo tylko czy miał na myśli tylko życzenia o charakterze seksualnym, czy życzenia w ogóle.
I to by było na tyle jeśli idzie o dobrego wojaka. Mimo że mówiąc o "tych sprawach" był nieraz bardzo cyniczny sam był pod tym względem raczej wstrzemięźliwy.
No nie wiem - sam mówi o czterech przygodach, a w sumie można zakładać, że to nie wszystko. W końcu niekoniecznie musiał się zwierzać z całości swojego życia osobistego porucznikowi Lukaszowi.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
No nie przesadzajmy - ostatecznie Szwejk, dość przeciętny prażanin, to nie był Haszek, członek bohemy artystycznej.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Radko Pytlik w swojej książce wspomina, powołując się na biografa Haška Václava Mengera, że Hašek jako mały chłopiec zaprzyjaźnił się z zupełnie zdemoralizowanym marynarzem Nêmeĉkiem, synem sklepikarza z ulicy Lipowej gdzie Haškowie jakiś czas mieszkali. Tenże Nêmeĉek zabierał go z sobą do nocnych lokali i uczynił świadkiem swoich przygód z prostytutkami na zboczu pod kościołem św. Apolinarego.
Podobne wydarzenia z dzieciństwa też mogły wywołać uraz psychiczny tłumaczący jego wstrzemięźliwość do kobiet. Ten uraz później mógł być pogłębiony przez romans z ową Cyganką/Maryśką i jego skutki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach