Wysłany: 2008-10-05, 19:25Działania CK Armii na ziemi sandomierskiej.
Poszukuję informacji na temat działań wojennych CK Armii na ziemi sandomierskiej. Znam tylko historię Bitwy pod Bidzinami ( w których mieszkam), w której walczyli CK armiści wraz z polskimi Legionionistami oraz Rosjanie oraz historię działań wojennych w okolicach mojej wsi. Dla ciekawości powiem, że na cmentarzu parafialnym leżą szczątki kilku piłsudzkowszczyków. Z góry dziękuję za wszelkie informacje.
_________________ Kaiser von Österreich
Apostolischer König von Ungarn
Feldmarschall K.u.K Armee
Wiek: 34 Dołączył: 12 Maj 2007 Posty: 183 Skąd: Bochnia
Wysłany: 2008-10-06, 13:36
Temat dość ciężki - w internecie nie ma wiele na w/w temat, a i w dostępnej literaturze wiele nie znajdziesz - choć co nieco jest opisane. A o Bidzinach z chęcią bym poczytał - kojarzą mi się zawsze z mlekiem (u teściów w Tarnobrzegu) więc może naskrob coś na forum.
Słuchaj... na początek Jan Dąbrowski "Wielka Wojna" dość ogólnie, ale masz punkt wyjścia, wiesz jakie jednostki. Trafiałem tam na nazwę "Sandomierz" we fragmentach, które kserował mi Max.
Czekamy wszyscy na "Wojnę Galicyjską"... tam też coś powinno być.
Bardziej interesuje Cię ziemia sandomierska na północ, czy na południe od Sandomingo?
_________________ Hej!... powiadają Miemce, / że my cudzoziemce - / a my se Polacy, / Chłopcy Ostryjacy!...
Wiek: 34 Dołączył: 12 Maj 2007 Posty: 183 Skąd: Bochnia
Wysłany: 2008-10-06, 21:15
Na południe od Sandomierza to masz Ziemię Tarnobrzeską, i tu Sandomierzowi mówimy stanowcze nie. Tarnobrzeg był i pozostanie częścią C.K. Galicji - Sandomierz to zabór rosyjski i kompletnie inne tereny zarówno pod względem ludności jak i zwyczajów. Do dziś funkcjonuje pojęcie "parasol" - o tych z lewego brzegu Wisły. Właśnie chyba pod Sandomierzem rozpoczęła się tragedia Polaków walczących w mundurach dwóch zaborczych armii.
Temat skierowany do kolegi Brygadiera (M.L), który specjalizuje się w działaniach wojennych na ziemi sandomierskiej (wnioskuje to z jego wypowiedzi na tym forum). Jest autorem książki "By nie zatarł ich czas ... Śladami mogił i cmentarzy wojennych I wojny światowej w powiatach: sandomierskim, opatowskim i staszowskim". Na stronach 7-24 opisuje działania wojenne z lat 1914-1915 na ziemi sandomierskiej (dużo szczegółowych i ciekawych informacji). Jest również autorem kilku artykułów w lokalnej prasie. Zwróć się do niego o pomoc, jeśli nie będzie odzewu, to mam trochę materiałów w tym temacie autorstwa kolegi Brygadiera (jak również innych autorów).
Witam rodaka z Ziemi Sandomierskiej. Najpoważniejsza pozycja dotyczącą działań wojennych na sandomierszczyźnie jest "By nie zatarł ich czas" kol.Brygadiera. Opis działań wojennych ale znacznie ogólniejszy jest zawarty również w pracy Urszuli Oettingen "Cmentarze I wojny w województwie kieleckim". Oprócz tego polecam wspomnienia Sławoj-Składkowskiego "Moja słuzba w I Brygadzie" gdzie również jest zawarta kampania sandomierska od Konar aż po Tarłów. Natomiast prawdziwą kopalnią są regionalia: w przypadku Staszowa to Almanach Stazowski z pamiętnikiem z roku 1914, Historia Staszowa ks.Sieka oraz ksiązki Pawła Ciepeli o walkach Legionów pod Konarami. Radzę również poszukać w Tygodniku Nadwiślańskim oraz kieleckich "Słowie Ludu" i "Echu Dnia" (pamietam, że kiedyś czytałem artykuł o meczu austriacko-rosyjskim rozegranym nad Nidą w 1915). Wchodż tez na lokalne stronki internetowe np.Gołoszyce.
Wiekszośc z tych pozycji szczęsliwie posiadam, niestety są w Staszowie u rodziców, więc nie jestem ich w stanie teraz podesłać. Mam nadzieję że się podzielisz informacjami o Bidzinach?
P.S. A tu coś dla Aircobry http://www.linux.net.pl/~wkotwica/slomka/slomka.html
Informacja dla Kolegi Piotra Habsburga, który rozpoczął ten temat.
Wydarzeń pod Bidzinami w czerwcu 1915 r. nie mozna traktować jako bitwy. Była to tylko mała potyczka polskich kawalerzystów Beliny ze strażami tylnymi ustępujących oddziałow rosyjskich z 3 Dywizji Grenadierów i ewentualnie z 83 Dywizji Piechoty oraz z Kozakami. Poważniejsze walki stoczono dopiero na przygotowanej i silnie ufortyfikowanej linii obrony rozciągajacej się od Zawichosta przez Ożarów, Gliniany po Baltów i dalej na północ.
Jeśli chodzi o cmentarz parafialny w Bidzinach to spoczywa na nim aktualnie ponad 500 poleglych z armii austro - węgierskiej, rosyjskiej i niemieckiej. Są to w ogromnej większości polegli w bitwie pod Glinianami w 1915 r., których szczatki przeniesiono do Bidzin ze zlikwidowanego w 1935 r. cmentarza w Glinianach.
Było tam rownież 3 Legionistów, w tym ppor. S. Krak - Dudzieniec, kawalerzysta Beliny poległy pod Tarłowem. W 1939 r. ich szczątki przeniesiono na cmentarz legionowy w Górach Pęchowskich.
Jesli będą potrzebne jakies dalsze wyjaśnienia w temacie I wojna na Ziemi Sandomierskiej: działania zbrojne, walczace jednostki (ze szczegolnym uwzglednieniem rosyjskich) , Legiony, cmentarze itp., chętnie służę wszystkim zainteresowanym w miare posiadanej wiedzy.
Marek Lis
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Informacja dla Kolegi Piotra Habsburga, który rozpoczął ten temat.
Wydarzeń pod Bidzinami w czerwcu 1915 r. nie mozna traktować jako bitwy. Była to tylko mała potyczka polskich kawalerzystów Beliny ze strażami tylnymi ustępujących oddziałow rosyjskich z 3 Dywizji Grenadierów i ewentualnie z 83 Dywizji Piechoty oraz z Kozakami.
Tak, masz rację. To moje niedociągnięcie, przepraszam. Jak mówisz, to była tylko potyczka. Zginęło w niej kilku polskich legionistów i jak się nie mylę 2-3 kozaków. Potyczka ta była jakby "otworzeniem wrót na Ożarów". Dzięki wygranej legionistów CK Armia mogła dalej iść oswobadzać przed laty ich należność (300 lat temu nasze tereny były austriackie, ale tylko do 1815 roku). Ciekawostką jest, że w nieistniejącym już dworku bidzińskim zbudowanym jeszcze przez ród magnacki Bidzińskich (m.in. należał do nich Stefan Bidziński- dziedzic Bidzin i uczestnik II Bitwy pod Chocimiem, gdzie wpadł do głębokiego rowu i przeżył), następnie zmodernizowanym przez Jasieńskich i Bielińskich, kwaterował cały sztab I Brygady Legionów z Józefem Piłsudskim na czele, który podobno miło wspominał pobyt w Bidzinach.
P.S. Kolego Brygadier, masz rację, na cmentarzu znajduje się szczątki ponad 500 żołnierzy CK Armii, Armii Niemieckiej i Rosyjskiej, ale dokładnie nie wiadomo, w której części cmentarzu one spoczywają. Jedynie został sporządzony grób dla 3 legionistów, który znajduje się w południowo-zachodniej części cmentarza. W centrum zaś znajdują się szczątki 2-3 żołnierzy polskich, którzy zginęli w 1939 roku.
Dla kolegów airacobra i berni artykuł z książki "Tam gdzie Świt cywilizacji rolniczej" . Monografia krajoznawcza gminy Wojciechowice autorstwa Józefa Myjaka:
W XVI w. część Wojciechowie zwanych Małymi Wojciechowicami weszło w skład Bidzin
W Polsce nie ma drugiej, o takiej nazwie miejscowości, choć są wioski, których części noszą nazwę Bidziny. Oznacza to, że panowała tam ongiś bieda.
Wioska ta od średniowiecza do niemal końca XVIII w. należała w części do tej samej rodziny, która wzięła nazwisko od tej miejscowości.
Za Długosza Bidziny należały do Bidzińskich, znanego w Sandomierskiem rodu magnackiego. Długosz wspomina o Janie, Feliksie, Bernardzie Bidzińskich, jako kolatorach miejscowego kościoła. Natomiast źródła z II poł. XVI w. wymieniają jako dziedziców Bidzin: Piotra (1556 r.), Jana (1575 r.), Krzysztofa (1615 r.) Należały też (wraz z Wojciechowicami Małymi) do Piotra Rzuchowskiego. Natomiast w 1626 r. Bidziny należały do Mikołaja Ożarowskiego, również właściciela miasta Ożarowa. W kilkanaście lat później jako dziedzic Bidzin figuruje W. Malczewski. W tym czasie jego syn był bidzińskim proboszczem. Ale w 1716 r. znowu widnieje jako właściciel Bidzin przedstawiciel rodu Bidzińskich Stanisław. Być może okresowo Bidziny miały dwóch właścicieli, co nie było dawniej sytuacją szczególną. Wśród znanych postaci z tego rodu spotykamy i takie, które odcisnęły piętno nie tylko na polityce regionalnej, ale również dały się zauważyć na szerszej arenie politycznej dawnej Polski (m. in. Krzysztof Bidziński - czytaj słownik biograficzny gm. Wojciechowice ). Z biegiem czasu w wyniku rodzinnych sukcesji dobra bidzińskie podzieliły się na dwie części i były zazwyczaj dziedziczone przez dwóch spadkobierców.
Zapiski historyczne, przepisane przez ks. Wiśniewskiego z archiwum bidzinskiego przekazują nam informacje, że w 1638 r. Anna z Jakubowie wdowa po Hermolausie Ligęzie, połowę Bidzin, to jest dwór, pola, łąki, ogrody, lasy, pastwiska, sadzawki, rzeki, młyny, a także poddanych i kmieci, a także wszelkie dochody z tej połówki, jako swoją własność odziedziczoną po rodzicach, zapisuje kościołowi w Wojciechowicach. Darowizna ta wyceniona została na 14 tys. złp. Za tę sumę dla nowej, ufundowanej przez Ligęzów, kaplicy w kościele w Wojciechowicach, miało się utrzymać czterech księży misjonarzy, którzy mieli obowiązek śpiewania hymnów do Matki Boskiej.
Dodatkowo Ligęzowie zapisali jeszcze na utrzymanie wikarego w Wojciechowicach 5 tys. zł z ich majątku w Jasicach.
Zapewne w tym miejscu dziejów Bidzin może się czytelnikowi nasunąć pytanie: dlaczego właściciele połowy Bidzin tak hojnie łożyli na kościół w Wojciechowicach, a zaniedbywali świątynię w swojej parafii, czyli w Bidzinach. Zapewne przyczyna tkwi w tym - jak chce miejscowe podanie - że Ligęzowie byli zagorzałymi katolikami, a Bidziny były wtedy opanowane przez innowierców, jako że Bidzińscy należeli do czołowych w Sandomierskiem rodzin protestanckich i zamienili ponoć miejscowy kościół na zbór. Wśród właścicieli Bidzin w 1716 r. widnieje Stanisław Bidziński.
Wśród staropolskich właścicieli dóbr bidzińskich spotyka się również Romerów, ród magnackich, który miał swoje posiadłości w Sandomierskiem.
W 1782 r. Mikołaj Jasieński z Wielkiej Jasiennnej kupił od spadkobierców zmarłego bezpotomnie Stanisława Aleksandra Bidziń-skiego, właściciela części Bidzin, połowę majątku. Pozostałą część tenże Mikołaj Jasieński za 25 tys. zł odkupił w 1797 r. od Jerzego Marcina Lubomirskiego i w ten sposób połączył w jedną całość te dobra. Nowy dziedzic Bidzin ożeniony był z Anastazją Kuczkowską. Dożył sędziwego wieku - zmarł w 1828 r. mając 94 lata. Jasieńscy mieli sześciu synów: Ignacego, Feliksa, Maksyma, Józefa, Teodora, Jana Nepomucena i córkę Julianę. Jasieńscy z tej linii stali się w XIX w. czołowym rodem szlacheckim w Sandomierskiem. Pierwsze lata XIX w. nie były zbyt pomyślne dla Bidzin. W okolicy grasowała epidemia. W 1806 r. z 900. osób zarejestrowanych w parafii Bidziny zmarło aż 100 osób.
Od 1820 r. Bidziny należały do syna Teodora Jasieńskiego ożenionego z Elżbietą z Karskich. Do ich dóbr należały wówczas Wojciechowice i Koszyce. Zaś w 1852 r. właścicielem wsi był Xawery Jasieński, który ożenił się z Aleksandrą Baczyńską
W tym miejscu należy dodać, iż w poł. XIX w. parafia w Bidzinach była właścicielem 85 morgów urodzajnej roli. Dobra kościelne w 1865 r. zostały przejęte przez rząd Królestwa Polskiego i oddane w dzierżawę Feliksowi Kurpińskiemu w rok później na licytacji w Ożarowie. Kościołowi pozostawiono tylko 7 morgów.
Kolejny właściciel Bidzin to syn Xawerego i Akleksandry, August Jasieński, który ożenił się z Zofią Ośniałowską. Dał się poznać jako rzutki ziemianin i działacza. Założył m. in. orkiestrę włościańską, która zasłynęła na okolicę z wysokiego poziomu artystycznego. Była w niej sporo skrzypków. Jeden z nich Tomasz Pałasz grał później w orkiestrze gwardii przybocznej cara Mikołaja. Nieoczekiwanie August Jasiński zastrzelił się. Administratorem majątku został jego kuzyn Aleksander Konarski.
Córka Jasieńskich, Maria, w 1895 r. wyszła za mąż za Antoniego Bielińskiego i w ten sposób w XX w. w dobrach tych gospodarzyli Bielińscy. W tym czasie własnościowa struktura agrarna Bidzin uległa zmianom. Po uwłaszczeniu chłopów doszła własność włościańska.
O stanie demograficznym wioski w XIX w. informują nas przekazy statystycznego z tego okresu.
W 1827 r. było tu 38 gospodarstw, w których żyło 336 mieszkańców. Pół wieku później Bidziny miały już 51 domów i 454 mieszkańców, a także 1100 morgów ziemi dworskiej i 500 morgów ziemi włościańskiej. Wtedy to wieś słynęła z wysokiej produkcji pszenicy Sandomierki - odmiany cenionej w Sandomierskiem od kilku stuleci. W Bidzinach rola jest najwyższych klas bonitacyjnych, więc nie dziwi, że się jej tak dużo to ongiś uprawiało.
W 1895 r. urzędowy spis miejscowości tak statystycznie charakteryzuje wieś: Bidziny -61 domów drewnianych, 1 dom murowany, mieszkało w nich 320 kobiet (razem z dziewczynkami) i 291 mężczyzn (razem z chłopcami). Właścicielem zaś gruntów dworskich 762 dziesiatnic (1 dziesiatnica to nieco więcej niż 1 ha) był August Jasieński. Ziemi chłopskiej było wtedy tylko 261 dziesiatnic. Były też wtedy Bidziny Poduchowne, w których ziemię uprawiali chłopi.
Ostatnimi przed reformą rolną w 1945 r. właścicielami dworu i dużego majątku ziemskiego była rodzina ziemiańska Bielińskich, którzy mieli też posiadłość w Wojciechowicach. W międzywojniu majątkiem zarządzał Antoni Bieliński.
Choć w Bidzinach nie ma już dworu, którego unicestwił czas, to należy poświecić nieco miejsca jako, że pozytywnie zaznaczył się w dziejach polskiej kultury. Związany był z nim Feliks Jasieński (1861 - 1929) który zaszczepił Polakom zainteresowanie sztuką japońską.
Był kolekcjonerem, publicystą, mecenasem i krytykiem sztuki, postacią o niezwykłej indywidualności i z oryginalnymi poglądami. Wniósł spory wkład w życie kulturalne Młodej Polski. Opiekował się wybitnym malarzem Władysławem Podkowińskim (1866 - 1895), którego zaprosił na wakacje do dworków swoich krewnych w Sobótce i Bidzinach. Tu młody, ale schorowany artysta, w gościnnych domach ziemian, nie tylko się kurował, ale także dużo malował. Fascynował go urokliwy, polny krajobraz tej części Sandomierszczyzny, a także sam dwór i jego otoczenie. Ten wybitny prekursor impresjonizmu w Polsce, był tu dwukrotnie (w 1893 i 1894 r.).
Międzywojenne Bidziny należały do aktywniejszych społecznie i gospodarczo wiosek powiatu opatowskiego. Wieś miała szkołę, którą kierował w latach 20. XX w. Jan Rylski. Należy w tym miejscu przypomnieć, że pierwsza szkoła w tej miejscowości powstała już w 1800 roku. Założył ją miejscowy proboszcz, ksiądz Józef Dutkowski. Szkoła miała 4 pomieszczenia. Utrzymywał ją właściciel Bidzin Mikołaj Jasieński.
Funkcjonowała tu -założona w 1926 r. Biblioteka Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej, która zaczynała co prawda od 85 książek, ale cieszyła się sporą popularnością. Działało, założone w 1912 r. przez Władysława Świeżyńskiego, dziedzica Wionie, kółko rolnicze. Po śmierci tegoż, prezesem kółka został jego zięć Stanisław Turnau. W 1927 r. założono spółdzielnię mleczarską, której prezesem został miejscowy proboszcz ksiądz R. Smiechowski. Zaś w 1926 r. powstała jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej. Zarząd tworzyli wtedy: J. Rylski -prezes, J. Wołcz i S. Gołąb -naczelnicy.
W międzywojennych Bidzinach prężnie działały religijne organizacje. Od 1903 r. istniał Trzeci Zakon (Tercjarze), który w 1930 r. zrzeszał 60 osób. Kółko Żywego Różańca miało 22 oddziałów w bidzińskiej parafii. Było też Stowarzyszenie Misyjne. Siła społecznikowskiej aktywności Bidzin ujawniła się 8 września 1929 podczas uroczystego powitania przez mieszkańców prezydenta Ignacego Mościckiego, który wracał do stolicy z poklimontowskich Konar.
Wiek: 54 Dołączył: 13 Mar 2006 Posty: 28 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-08, 21:41
Witam! Podaję link do zdjęć mogiły w Bidzinach:
http://www.rowery.olsztyn.pl/wiki/miejsca/1914/swietokrzyskie/bidziny
Długo były na stronie bez żadnego opisu. Kilka dni temu wpadła mi w ręce książka Marka Lisa i dzięki zawartym tam informacjom mogłem sprostować wiele błędów oraz opisać cmentarze w Bidzinach, Tarłowie, Opatowie i Górach Pęchowskich. Autorowi książki bardzo dziękuję!
Przy okazji - pod hasłem Warszawa jest nekrolog gen. majora Alfonsa Kosińskiego, o którym informowałem kiedyś pana Brygadiera w temacie "polegli generałowie". Jest też nekrolog chorążego zapasu Koziełł-Poklewskiego, poległego na ziemi kieleckiej. To niedaleko od ziemi sandomierskiej ...
Wiek: 54 Dołączył: 13 Mar 2006 Posty: 28 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-08, 21:42
Witam! Podaję link do zdjęć mogiły w Bidzinach:
http://www.rowery.olsztyn.pl/wiki/miejsca/1914/swietokrzyskie/bidziny
Długo były na stronie bez żadnego opisu. Kilka dni temu wpadła mi w ręce książka Marka Lisa i dzięki zawartym tam informacjom mogłem sprostować wiele błędów oraz opisać cmentarze w Bidzinach, Tarłowie, Opatowie i Górach Pęchowskich. Autorowi książki bardzo dziękuję!
Przy okazji - pod hasłem Warszawa jest nekrolog gen. majora Alfonsa Kosińskiego, o którym informowałem kiedyś pana Brygadiera w temacie "polegli generałowie". Jest też nekrolog chorążego zapasu Koziełł-Poklewskiego, poległego na ziemi kieleckiej. To niedaleko od ziemi sandomierskiej ...
Prośba do administratora! Nie wiem dlaczego, ale dwa razy wpisał się ten sam post Niestety nie umiem/nie mogę go usunąć, więc bardzo proszę o skasowanie "drugiego egzemplarza".
_________________ Krzymen
Ostatnio zmieniony przez 6krzysztof9 dnia 2008-10-09, 06:45, w całości zmieniany 1 raz
Kolego Brygadierze, ja mam kilka pytań. Co kolega sądzi o fantastycznych okolicznościach pochówku kpt.Herwin-Piątka, który jakoby ma spoczywać w Szczeglicach, a nie w Górach Pęchowskich? I druga sprawa. W Staszowie w okresie powstania styczniowego stacjonował Halicki Pułk Piechoty. Potem podobno został przeniesiony do Kalisza. Jednak wojsko na pewno było nadal. Świadczy o tym wybudowanie koszar przez Potockich (znalazłem informację iż wojsko polskie przejęło je po rosyjskim pułku kawalerii) jak również znaleziona przeze mnie informacja o samobójstwie popełnionym w miejscowych koszarach w 1913r. przez hr.Pusłowskiego. Więc jaka konkretnie jednostka stacjonowała w Staszowie?
Wiek: 54 Dołączył: 13 Mar 2006 Posty: 28 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-09, 06:38
Jeszcze o potyczce pod Bidzinami. Sławoj Składkowski napisał w swoich wspomnieniach, że patrol 10-ciu ułanów Beliny wpadł w zasadzkę. Rosyjscy grenadierzy, ukryci w życie, otworzyli ogień do ułanów i ich otoczyli. Ci ostatni próbowali się przebić. Kilku poległo (ilu?), a kilku odniosło rany. Sławoj wspomina o śmierci Kazimierza Karskiego. Kapral Kazimierz Karski, były żołnierz 1 kompanii kadrowej poległ pod Wojciechowicami 23.06.1915 r. Został później pochowany na Starych Powązkach w Warszawie. (Niestety, mimo poszukiwań, nie znalazłem jego grobu. Może już nie istnieje). Porównywałem listę pochowanych w Górach Pęchowskich z książką Ciska i K. Stepana „Lista strat Legionów Polskich 1914-1918”. Otóż są tam pogrzebani polegli w okolicach Bidzin:
Karski, Konarski i Buś służyli w 1 szwadronie. Ich daty śmierci oczywiście się różnią, ale czy Bidziny i Wojciechowice to nie ta sama potyczka, tylko inaczej nazwana?
Mam również pytanie do kolegi Brygadiera. Na cmentarzu w Opatowie jest pomnik (symboliczna? mogiła) kpt. Pększyc-Grudzińskiego. Co wiadomo o losach jego "prawdziwej" mogiły? Czy znane jest miejsce jego spoczynku?
Szanowni koledzy !
Bardzo się cieszę, że wreszcie sprawa walk I wojny swiatowej na Ziemi Sandomierskiej spotkała się z tak dużym zainteresowaniem. Wydarzenia , które się tu rozegrały były naprawdę ciekawe. Wiele z nich czeka jeszcze na wyjaśnienie, niektóre na przestrzeni lat udało mi się już przybliżyć w publikacjach. Na opracownie czeka dużo materiałow i informacji, które posiadam. Często są to drobiazgi, które należy skleić w calość. Robię to z przyjemnością.
Pragnę poinformować wszystkich, którzy w poprzednich postach pytali mnie o różne sprawy, że napewno odpowiem na nie. Ale po kolei, bo jest tego trochę i dotyczą różnych zagadnień. Chcę to zrobić rzetelnie i według mojej najlepszej wiedzy.
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach