Jeszcze kilka informacji na temat koszar i jednostek rosyjskich stacjonujących w Staszowie.
Od października 1831 roku stacjonował w mieście garnizon rosyjski, jednak nie ma informacji jak długo to trwało i jaka to była jednostka. Bardziej dokładne dane są dopiero po roku 1863, mówiły one, że w Staszowie stacjonowały 3 bataliony halickiego pułku piechoty, którym dowodził płk Zwieriew. Żołnierze tego pułku stoczyli w dniu 17 lutego 1863 roku pod Staszowem bitwę z oddziałami powstańczymi Mariana Langiewicza. Pod koniec XIX wieku garnizon staszowski liczył około 800 żołnierzy.
Koszary zostały zbudowane z polecenia księcia Macieja Radziwiłła (kolega berni pisze o Potockich), nie wiadomo, w którym roku. Obok budynków koszarowych położonych po zachodniej stronie rzeki Czarnej, przykoszarowego placu ćwiczeń, wzniesiono także budynek ujeżdżalni koni (przy skrzyżowaniu ulicy Oględowskiej i drogi do Stopnicy), cerkiew przy ulicy Krakowskiej (kino "Syrena") oraz łaźnię i pralnię przy wschodniej stronie "blichu" (zakłady "Wumet"). W czasie I wojny światowej koszary uległy znacznemu zniszczeniu.
Po Halickim Pułku Piechoty koszary przejęła kawaleria (pisał o tym kolega Brygadier), dlatego w koszarach wybudowano ujeżdżalnię koni.
Informacje te można znaleźć w:
J. Więckowski, Żołniere Staszowa. Zarys dziejów 1 Batalionu 2 Pułku Piechoty Legionów, Biblioteka Staszowska nr 58, Staszów 1995,
M. Zarębski, Ziemia Staszowska, nr 1, Staszów 1989,
M. Żal, Historia 1 Staszowskiego Batalionu 2 Pułku Piechoty (od 1914 roku do IX 1939 roku), Almanach Staszowski, t. 2, Staszów 1987.
Z budową koszar przez Radziwiłła byłbym ostrożny. Ożenił się z Różą Potocką dopiero w 1890r. Natomiast dużo wcześniej tj.w okresie powstania styczniowego stał halicki pułk piechoty, który potem najprawdopodobniej został zmieniony prtzez dragonów. Kiedy będę miał możliwość to poszperam w Pamiętnikach ks.Krzysztofa Radziwiłła, może tam cos jest.
Tak na marginesie koszary zachowały się. W dawnej ujeżdżalni jest obecnie supersam, we właściwych kowszarach technikum, a w pawilonach oficerskich mieszkają leśnicy. Przebudowa zatarła dawny charakter, ale kto chce ten znajdzie nutke tamtych czasów Z tych koszar w 1939r wyruszył na wojnę ks.Artur Radziwiłł by nigdy z niej nie powrócić
Przepraszam, wyszło mi z głowy. Będzie coś koło najbliższej soboty.
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Miało być w sobotę, ale będzie dzisiaj.
Oto garść moich osobistych wspomnień zwiazanych ze sprawą Herwina.
Ponieważ może nie wszyscy Forumowicze są w temacie legionowym, wspomne tylko, że w całej tej historii chodzi o kpt. Kazimierza Herwina- Piątka, zolnierza I Brygady Legionów, znanego z tego, że wprowadził do Kielc I Kompanię Kadrową. był wybitnym i odważnym oficerem legionowym. Poległ w walkach pod Konarami na Ziemi Sandomierskiej w maju 1915. Przez wiele lat miejsce jego spoczynku pozostawało zapomniane, a nie nieznane jak postaram się niżej udowodnić. Będą to moje osobiste wspomnienia. Piszę je publicznie po raz pierwszy.
W roku 1998 rozpocząłem poszukiwanie materiałów i informacji związanych z tematem grobów i cmentarzy I wojny światowej na Ziemi Sandomierskiej. Jak się bardzo szybko zorientowałem, w miarę rzetelna praca musi przede wszystkim opierać się na źródłach archiwalnych a dopiero w dalszej kolejności można podjąć badania terenowe. Zacząłem systematycznie, teczka po teczce przeglądać zespół dotyczący tych spraw znajdujący się w Archiwum Państwowym w Kielcach. Ponieważ było tego sporo, a ja robiłem to tylko w ramach wolnego od pracy zawodowej, trochę to trwało. W czerwcu 2000 r. dotarłem do teczki, w której znalazłem informacje na temat Herwina – Piątka, miejsca jego wcześniejszego pochówku, procedur związanych z ekshumacją itp. Zrobiłem standardowe notatki, wg opracowanego przez siebie szablonu i sprawę uważałem za załatwioną. Jakież było moje zdziwienie, gdy 25 sierpnia w gazecie kieleckiej „Echo Dnia” ukazał się artykuł pt.: Odnaleziona mogiła, poświecony temu tematowi . Jego autorka donosiła , że oto na cmentarzu w Szczeglicach „kieleccy Strzelcy” odnaleźli mogiłę Herwina. Ogarnęło mnie lekkie zdziwienie. Zacząłem przyglądać się tej sprawie. Natrafiłem na kolejny artykuł z 24 sierpnia, tym razem w „Gazecie Wyborczej” : Gdzie spoczywa kapitan. Znalazłem także jeszcze inne informacje i artykuły na ten temat. Ich treść była porażająca ! Streszczając to wszystko sprawa wyglądała tak. Oto przeszło 20 lat pasjonaci legionowi, lokalni historycy, Strzelcy i kto tylko mógł szukał mogiły Herwina. Co bardziej zapalczywi biegali nawet z łopatami po polu walk pod Konarami i rozkopywali domniemane groby !!! Chwalili się tym redaktorom gazet, gdzieś widziałem zdjęcia z tych „poszukiwań” ! Włos się jeży na głowie ! Makabra połączona z groteską. Ja osobiście nic nie wiedziałem o tych „długoletnich poszukiwaniach” . Po przeczytaniu pierwszego wspomnianego artykułu zapytałem sam siebie : po co oni szukają, przecież wszystko jest jasne ! Skontaktowałem się z autorką artykułu i powiedziałem że ja już wiem wszystko. Obiecała, że oddzwoni i opisze moją wersję. Nigdy to nie nastąpiło. W tym czasie dowiedziałem się, że wojewoda kielecki zlecił profesjonalne poszukiwania grobu Herwina p. dr U. Oettingen z Kielc, specjalistce tematu grobownictwa na terenie kielecczyzny. Na szczęście ktoś, jak przypuszczam była to p. dr Oettingen , zorientowała się , że jest tu coś nie tak z tym grobem w Szczeglicach. Ja z kolei jeszcze we wrześniu skontaktowałem się z redaktorem p. J. Myjakiem , regionalistą sandomierskim i krótko naświetliłem mu sprawę. Zareagował natychmiast, a efektem tego była moja późniejsza książka o cmentarzach i mogiłach I wojny na Ziemi Sandomierskiej, w której m. in. poruszyłem sprawę Herwina. W międzyczasie raz jeszcze przejrzałem teczkę z informacjami o pochówku Herwina, zrobiłem bardzo dokładne notatki itp. W styczniu 2001 r. na łamach Gazety Ostrowieckiej ukazał się mój niewielki tekst, w którym opisałem swoje ustalenia. W czerwcu wyszła wspomniana książka. Były to pierwsze w kraju ( od 1938 r.) rzetelne informacje związane z tematem. Także w 2001 r. ukazała się książka p. dr Oettingen: „Grób Herwina”, która także przejrzała akta archiwum w Kielcach, a swoje badania wzbogaciła o kwerendy w Centralnym Archiwum Wojskowym i inne cenne informacje. Sprawa poszukiwań została zamknięta.
Reasumując. K. Herwin – Piątek pierwotnie został pochowany na cmentarzu wojennym w miejscowości Samotnia. W grudniu 1938 r. jego szczątki ekshumowano na cmentarz Legionowy w Górach Pęchowskich koło Klimontowa. Brak informacji o tym np. na tablicy znajdującej się na cmentarzu, należy tłumaczyć tym, że za chwilę wybuchła II wojna, nie zdążono tego zrobić. A po wojnie, jak wiadomo nowej władzy na tym nie zależało, sprawa zatarła się też w pamięci ludzi. Ale pozostały przecież akta archiwalne ! Tylko kompletna ignorancją w dziedzinie jakichkolwiek poszukiwań należy tłumaczyć fakt, że tyle lat biegano po polach z łopatami a nikt nie wpadł na pomysł aby zajrzeć do ogólnie dostępnego archiwum ! Żaden badacz nie zaglądał do teczki z informacjami o Herwinie . Wiem to na pewno, gdyż ja jako pierwszy czerwcu 2000 r. dokonałem wpisu na specjalnej karcie, który potwierdza skorzystanie z danej jednostki archiwalnej.
To już prawie koniec tej historii, ale nie całkiem. Pamiętam, że jeszcze przez kilka lat po ukazaniu się mojej książki i książki p. dr Oettingen, dzwonili do mnie różni ludzie i pytali czy aby na pewno było to wszystko tak właśnie. Szczególnie zapamiętałem jednego , który kilkakrotnie, w natarczywy delikatnie mówiąc, sposób zarzucał mi ignorancję, domagał się wręcz odwołania tego co napisałem i przycięcia wersji ze Szczyglicami !
No to może tyle takich osobistych wspomnień zwianych z ta sprawą. Jeśli coś pominąłem, jeśli cos kogoś zainteresowało szczególnie – proszę pytajcie.
Marek Lis
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Ja tą sensację znalazłem w książce J.Fijałkowskiego "Opowieści świętokrzyskie" (ale nie pamiętam, który tom). Co lepiej pokutuje ona nadal, mimo sprostowania przez p.Oettingen i Ciebie. Wystarczy, że wpiszesz Herwin-Piątka w googla, i bedziesz miał całą opowieść o Żydzie i furmanie. Podejrzewam, że udział w tym miał pewien lokalny domorosły historyk, który popełnił kilka pozycji, a który lubuje sie w takich sensacjach.
Samotnia nic nie wiedziałem o działaniach "I WOJNA "
wojennych w tamtym rejonie .
Znam wszystkie wspomniane miejsca
pozdrawiam i czekam czekam na ciekawe sprawy z tego terenu
Ten kto zajrzał pod podany przez berniego link, zobaczył b. ciekawe i unikalne zdjęcie mogiły znajdującej się w Sandomierzu.Znam to miejsce, opisane przez autora artykulu Piotra Sławinskiego, zresztą także mi znanego. ale nuszę dodać kilka wyjasnień a może sprostowań.
Mogiła ta znajduje się przy ul. Leszka Czarnego, tuż obok koscioła św. Pawła. Widzialem ja ostatnio w lecie tego roku, jest zadbana, umieszczono pamiątkową tablicę informacyjną.
Pozwolę sobie załaczyć opis jaki wykonałem i który ukazał sie w mojej książce "By nie zatarł ich czas... " wydanej w 2001 r., s. 75 - 76.
"Sandomierz
Mogiły wojenne z roku 1914 w okolicach kościoła Św. Pawła.
Zachowana 1 mogiła.
W pobliżu kościoła Św. Pawła znajdowało się kilkanaście grobów masowych, w których pochowano poległych w bitwie o Sandomierz, we wrześniu 1914 r. Dane z 1917 r. wymieniają 15 mogił. Położenie kilku z nich znamy. Spoczywało w nich łącznie 198 żołnierzy austro- węgierskich (w tym 2 oficerów) oraz 15 rosyjskich. Łącznie 213 zabitych. Za kościołem, na gruntach należących do parafii były 4 groby z 20 poległymi, obok 3 dalsze z 20 kolejnymi ofiarami bitwy ze strony austro- węgierskiej. Na południowy- zachód od kościoła, na polu proboszcza znajdowała się 1 mogiła, obsadzona 4 drzewami. Dotrwała ona do czasów obecnych jako jedyny ślad dawnych zmagań. Można przypuszczać, że w drugiej połowie 1917 r. zgrupowano w niej szczątki z innych znajdujących się na tym terenie grobów.
Zachowana mogiła ziemna, przy obecnej ulicy Leszka Czarnego, ma wymiary 7 x 3 m. Zaopatrzona jest w krzyż brzozowy z tabliczką metalową zawierającą napis: W TEJ MOGILE SPOCZYWA||OK. 150 ŻOŁNIERZY AUSTRIACKICH||POLEGLI W PIERWSZYCH DNIACH||WRZEŚNIA 1914 R. W NOCNEJ BITWIE||STOCZONEJ Z WOJSKAMI ROSYJSKIMI||W OBU ARMIACH SŁUŻYLI RÓWNIEŻ POLACY||MIEJSCE NASZEJ PAMIĘCI||PODLEGA OCHRONIE||STOWARZYSZENIA OPIEKI NAD||ZAPOMNIANYMI MOGIŁAMI. Mogiła otoczona jest z dwóch stron murem prywatnej posesji, z pozostałych, ogrodzeniem metalowym z bramką. Warto zaznaczyć, że obecny jej kształt zachowany został jedynie dzięki inicjatywie kilku sandomierskich pasjonatów historii".
Można dodać, że spoczywajacy w niej zolnierze austro - węgierscy pochodzili zapewne głównie ze 110 i 100 Brygady Landsturmu, ktore bronily Sandomierza przed atakiem 72 Tulskiego Pulku Piechoty z 18 Dywizji.
Wracajac do niezwykle ciekawego zdjecia zamieszczonego przez Piotra Sławińskiego, to domniemywac należy, że wykonane ono zostało nie wczesniej jak w lipcu 1915 r., czyli po ponownym zajęciu tych terenów przez wojska A - W. Nie zgadzam sie jednak z Piotrem, że w mogile tej pochowany może być wymieniony Eduard Prosl. Jak pisze sam Piotr, Prosl zmarł w szpitalu polowym. Pogrzebano go zapewne w jego pobliżu lub może jako oficera na cmentarzu (tu w grę wchodza co najmniej dwie mozliwosci, to odrebny temat). Mogiła widoczna na zdjęciu kryje raczej tylko zwloki poleglych we wrzesniu 1914 r. , spelnia role bratniego grobu ofiar jednej bitwy. A Prosl zostal ranny i zmarł w listopadzie, w zupelnie innej bitwie, toczonej w pewnym oddaleniu.
Dopuszczam oczywiście wersję, że mogę się mylić i być może nie mam racji. Ale na tej niepewności polega cały urok badania i analizowania takich spraw....
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach