Karski, Konarski i Buś służyli w 1 szwadronie. Ich daty śmierci oczywiście się różnią, ale czy Bidziny i Wojciechowice to nie ta sama potyczka, tylko inaczej nazwana?
Nie, to dwie oddzielne potyczki, gdyż rozegrały się w dwóch różnych miejscach. Mógłbym bliżej sprecyzować, ale pewnie nikt nie zna się na geografii moich terenów.
Witam ponownie !
Odpowiedzi zacznę moze od końca, od pytania kolegi 6krzysztofa9, dotyczącego Grudzińskiego. Posłużę się w tym celu fragmentem mojego artykulu, który w całości ukazał się na łamach czsopisma Ziemia Opatowska nr 22 z 2008 r. Artykuł nosil tytuł:
"Cmentarze i mogiły I wojny swiatowej na terenie Opatowa".
..."Odrębny problem stanowi znajdujący się w centralnej części cmentarza pomnik – dużych rozmiarów krzyż, poświęcony oficerowi I Brygady Legionów kpt. Franciszkowi Pększycowi - „Grudzińskiemu”. Poległ on 3 czerwca 1915 r. pod Żernikami. Był dowódcą 4 Kompanii VI Batalionu 3 Pułku Piechoty ( na pomniku znajduje się błędny napis, że dowodził 2 Kompanią ). Niewyjaśnioną i nieco zagadkową pozostawała kwestia pomnika, czasu jego powstania oraz samego faktu czy kpt. „Grudziński” rzeczywiście spoczywa w Opatowie. Jedyną konkretną informacją archiwalną było to, że sporządzony w styczniu 1936 r. „Wykaz cmentarzy legionowych na terenie woj. kieleckiego” wymieniał jeden grób legionisty na cmentarzu wojennym w Opatowie (bez podania tożsamości). Obecnie wiemy już nieco więcej. Kpt. Pększyc po swojej śmierci pochowany został na cmentarzu parafialnym w Baćkowicach. Prawie natychmiast w Krakowie skąd pochodził, zawiązał się społeczny Komitet w celu sprowadzenia jego zwłok do tego miasta. W jego skład weszło wielu szanowanych obywateli. Zbierano na ten cel składki. Niestety, aż do 1918 r. nie uczyniono nic konkretnego w tej sprawie. Działalność Komitetu zakończyła się wielkim skandalem, składki (w sumie kilka tysięcy koron) znikły a raczej zostały zdefraudowane.
W 1918 r. władze austriackie, nie czekając dłużej na efekty działań Komitetu, ekshumowały i przeniosły szczątki legionisty na cmentarz wojenny w Opatowie. Złożono je do wspólnej mogiły kryjącej oficerów armii austro – węgierskiej. W liście do ojca poległego, z czerwca 1925 r., ppłk Emil Czapliński, dowódca 2 Pułku Piechoty Legionów pisał : „Mogiła obecna – zaniedbana kompletnie; na stoku wzgórza, obok i poza murem cmentarnym rozłożone siedem zagonów – wzniesień po 60 metrów długich, nieogrodzonych, zarosłych trawą – kryje przeszło 800 ciał żołnierskich, jeden mniejszy na uboczu, kopczyk – to mogiła oficerów austr., wśród których niegodne miejsce znalazł nasz Kolega – Drużyniak, pierwszy i najlepszy oficer polski”. Ojciec legionisty wspominał z goryczą : „Więc znany, ceniony i wysławiany oficer polski, organizator i komendant Drużyny Strzeleckiej w Krakowie przed wojną, a nieustraszony żołnierz i bohater na polu walki o niepodległość Polski, o którym tyle w dziennikach i książkach się rozpisywano z uwielbieniem, na którego sprowadzenie zwłok i pochowanie na cmentarzu krakowskim złożyło Społeczeństwo i Legioniści ofiarny grosz – dzięki kunktatorstwu i niedbalstwu Komitetu krakowskiego nie ma własnego grobu !”.
W obecnej chwili nie jest jasne, czy w latach trzydziestych odnaleziono jednak szczątki „Grudzińskiego” i dokonano ich ekshumacji do obecnego grobu z pomnikiem. Być może jest on tylko symboliczny, a poległy bohater spoczywa nadal w którejś z bezimiennych mogił. Nie wiemy także, czy na cmentarz w Opatowie, przeniesiono wraz z nim z Baćkowic, pochowanych w 1915 r. obok kpt. Pększyca , jeszcze trzech legionistów : ppor. Jakuba Darochę, ppor. Juliana Bagniewskiego i kpr. Pawła Czyża. Zasygnalizowany tu problem wymaga dalszych badań...".
Marek Lis
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Wiek: 54 Dołączył: 13 Mar 2006 Posty: 28 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-09, 20:41
Po przeczytaniu postu Brygadiera będę musiał znowu wprowadzić poprawki do opisu Opatowa … http://www.rowery.olsztyn.pl/wiki/miejsca/1914/swietokrzyskie/opatow
Jednak z książki „By nie zatarł ich czas …” wywnioskowałem, że mogiła-pomnik kapitana Pększyc-Grudzińskiego jest symboliczna, ponieważ nie spoczywa on na tym cmentarzu.
Swoją drogą to bardzo się dziwię, że w Opatowie na mogiłach żołnierzy rosyjskich, niemieckich i austriackich stoją krzyże „upodobnione” do Krzyża Walecznych, z wizerunkiem orła białego! Taki krzyż (z napisem Na polu chwały i datą 1920) jest również na bramie wejściowej!
Piotr Habsburg napisał/a:
6krzysztof9 napisał/a:
Karski, Konarski i Buś służyli w 1 szwadronie. Ich daty śmierci oczywiście się różnią, ale czy Bidziny i Wojciechowice to nie ta sama potyczka, tylko inaczej nazwana?
Nie, to dwie oddzielne potyczki, gdyż rozegrały się w dwóch różnych miejscach. Mógłbym bliżej sprecyzować, ale pewnie nikt nie zna się na geografii moich terenów.
Z mapy 1:100000 wynika, że Wojciechowice leżą o ok. 3 km na zachód od Bidzin, więc nie jest to dla mnie takie oczywiste. Sławoj Składkowski napisał, że kawalerzyści wpadli w zasadzkę pod wsią Kunice, a ta leży ok. 2 km na południe od każdej z tych dwóch miejscowości. Ale za słabo znam tę sprawę i nie będę się kłócić.
W jakimś albumie widziałem zdjęcie ułanów poległych pod Bidzinami ... Było ich kilku.
Krzysztof M.
Swoją drogą to bardzo się dziwię, że w Opatowie na mogiłach żołnierzy rosyjskich, niemieckich i austriackich stoją krzyże „upodobnione” do Krzyża Walecznych, z wizerunkiem orła białego! Taki krzyż (z napisem Na polu chwały i datą 1920) jest również na bramie wejściowej!
Bardzo sluszna uwaga. W koncowej cześci artykułu, ktory cytowalem we fragmencie, zawarłem, już po raz kolejny apel do odpowiednich wladz, aby zmienić przynajmniej tablice informacyjną. Jak na razie bez echa.
Dla Breniego.
W Staszowie do 1910 roku stacjonował 14 Malorosyjski Pułk Dragonów (do 1908 r. miał on numer 40, po reozganizacji nadano mu nr 14). Wchodził on w sklad 14 Dywizji kawalerii. W 1910 r 14 Pułk przeniesiono do Kalisza. Od 1910 r. w Staszowie nie stacjonowały na stałe zadne jednostki rosyjskie.
Dla wspomnianego wczesniej pulku dragonów w 1904 r. wybudowano nawet cerkiew pulkową, konsekracji ktorej dokonano 5 X 1904 r.
Mam pytanie - czy wiesz coś wiecej o wspomnianym samobojstwie hr. Pustulowskiego ? To , ciekawe, sądze że mozna by to wyjasnić. Jak rozumię miał by być on oficerem ?
W sprawie Herwina odpowiem później, to dluższa historia.
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Mam rozumieć, że w Staszowie stacjonowała tylko wyłącznie kawaleria? Nie przewinęla sie tam żadna piechota?
Z hrabią Pusłowskim niewiele moge pomóc. Pierwszy raz przeczytałem o nim w książce St.Rogali "Strzelcy i sokoły" (powieść o kieleckich legionistach, ale raczej dość dobrze udokumentowana). Była to tylko informacja o samobójstwie hr.Wlodzimierz Puslowskiego w staszowskich koszarach w 1899r. (pomylilem sie w poprzednim poscie). Poszukiwania w internecie dały malo informacji o tej rodzinie niewątpliwie zasłużonej dla polskiej kultury, a Krakowa w szczególności:
http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje42/text32p.htm http://pl.wikipedia.org/wiki/Xawery_Pus%C5%82owski
Wiem jeszcze ponadto, iz Xawery Pusłowski spoczął na cmentarzu w Starym Korczynie w monumentalnym rodowym grobowcu (widziałem), zaś klucze od dworu, jako że zmarł ostatni z rodu, wrzucono do Nidy.
Swoją drogą, ciekawe zakręty historii. Jeden brat carski oficer, drugi austriacki. A rodową posiadłość palą Kozacy za pobyt polskich legionistów. Obecnie pozostal tylko piękny park..
Mam rozumieć, że w Staszowie stacjonowała tylko wyłącznie kawaleria? Nie przewinęla sie tam żadna piechota?
Od poczatku XX wieku do 1914 r raczej tak. Najblizsza piechota stacjonowala w Kielcach , w 1914 r. 6 Pułk Strzelców z 2 Brygady Strzelców. Do 1910 r. w Kielcach były 2 pułki z tej brygady.
Ale... okresowo, np. w miesiacach letnich (nie tylko) w Staszowie mogły sie pojawiać jednostki piechoty, w ramach prowadzonych ćwiczeń i marszów.
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Mam rozumieć, że w Staszowie stacjonowała tylko wyłącznie kawaleria? Nie przewinęla sie tam żadna piechota?
Od poczatku XX wieku do 1914 r raczej tak. Najblizsza piechota stacjonowala w Kielcach , w 1914 r. 6 Pułk Strzelców z 2 Brygady Strzelców. Do 1910 r. w Kielcach były 2 pułki z tej brygady.
Ale... okresowo, np. w miesiacach letnich (nie tylko) w Staszowie mogły sie pojawiać jednostki piechoty, w ramach prowadzonych ćwiczeń i marszów.
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Z mapy 1:100000 wynika, że Wojciechowice leżą o ok. 3 km na zachód od Bidzin, więc nie jest to dla mnie takie oczywiste. Sławoj Składkowski napisał, że kawalerzyści wpadli w zasadzkę pod wsią Kunice, a ta leży ok. 2 km na południe od każdej z tych dwóch miejscowości. Ale za słabo znam tę sprawę i nie będę się kłócić.
W jakimś albumie widziałem zdjęcie ułanów poległych pod Bidzinami ... Było ich kilku.
Krzysztof M.
No tak, ale na miejscu, w Bidzinach, mógłbym opisać wszystko, jeśli chodzi o potyczkę, a na forum bardzo trudno mi jest to opisać, bo pewnie nikt nie był w mojej miejscowości.
_________________ Kaiser von Österreich
Apostolischer König von Ungarn
Feldmarschall K.u.K Armee
Wiek: 54 Dołączył: 13 Mar 2006 Posty: 28 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-17, 21:09
Piotr Habsburg napisał/a:
Nie, to dwie oddzielne potyczki, gdyż rozegrały się w dwóch różnych miejscach.
Wszystko wskazuje na to, że to Kolega Piotr Habsburg ma rację. Przewertowałem „Listę strat Legionów Polskich …” i listę poległych w „Księdze jazdy polskiej”. W „Liście strat ..” jest wymienionych trzech poległych 23.06.1915 r. pod Wojciechowicami: kpr. Kazimierz Karski, st.uł. Aleksander Konarski i uł. Bedrych Bican. Dwóch następnych miało polec 24.06.1915 pod Bidzinami. Byli to uł. Jan Buś i szer. I Br. Stanisław Antoszewski. Wszyscy wymienieni polegli znajdują się również w „Księdze Jazdy Polskiej”. Karskiemu jako miejsce śmierci wpisano tam Wojciechowice-Stodoły, a Antoszewski jest wymieniony jako ułan poległy 23.06.1915 pod Bidzinami. Wygląda na to, że w okolicy Bidzin poległo 5 kawalerzystów w dwóch różnych potyczkach. Żaden z nich nie spoczywa w Bidzinach. Karskiego pochowano 13.02.1916 r. w Warszawie na Starych Powązkach, a czterej pozostali spoczywają w Górach Pęchowskich (wg. Urszuli Oettingen). Wg. książki "By nie zatarł ich czas" w Bidzinach był pochowany ppor. Krak-Dudzieniec poległy pod Wólką Tarłowską 30.06.1915 r. Następnych dwóch legionistów przeniesiono w 1935 r. z cmentarza w Glinianach razem ze szczątkami ponad 500 żołnierzy niemieckich, austro-węgierskich i rosyjskich. W 1939 r. szczątki legionistów zostały znowu przeniesione, tym razem do Gór Pęchowskich. Wg. U.Oettingen Antoszewski, Buś i Bican byli pierwotnie pochowani w Kurowie, a Konarski prawdopodobnie we Włostowie.
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2812 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-18, 13:43
Tak czytam Wasze posty, pełen podziwu dla Waszej dociekliwości w dochodzeniu do prawdy i taka smutna refleksja mnie naszła... Za życia tułacze, bez ojczyzny, za powstanie której zginęli - a po smierci też nie zaznali spokoju w jednej mogile...
Najgorsze jest to, o czym napisał Brygadier, że współczesnym władzom (a niegdysiejszym też-ta defraudacja krakowska to horror...) nie zależy na sprostowaniu oznakowania miejsc pochówku w należyty sposób. Jakiś miejscowy (lub pozamiejscowy) dyletant wziął zapewne kasę i zrobił to, co mu się wydawało najlepsze...
Może Wasze starania, uparte przypominanie o sprawie przyniosą kiedyś skutek... Oby, czego Wam życzę!
Chciałbym uporządkować pewne sprawy związane z tym wątkiem.
Po pierwsze, jesli dobrze policzyć to w okolicach Bidzin, w czerwcu 1915 r. doszło nie do jednej czy dwóch ale do trzech lub nawet czterech potyczek z udziałem kawalerzystów I Brygady z patrolami kozackimi i piechotą rosyjską.Rozegrały się one 23 i 24 czerwca.
W tej chwili jednak zajmię sie tylko sprawami poległych.
Otóż w sklad 10 - osobowego patrolu, który miał zostać wybity pod Wojciechowicami w rzeczywistości zginęło tylko 4 ułanów. Wydarzenie mialo miejsce 23 czerwca ! Byli to: Stanislaw Antoszewski (W "Lista strat... jest podana błędna data śmierci), Bedrich Bican, Aleksander Konarski i Kazimierz Karski. Z pozostalych 6 ułanów , 4 zostalo rannych , 2 zaginęło.
Ułani Antoszewski i Bican pochowani zostali w Kurowie. Także w Kurowie pochowani zostali 2 ulani, którzy 23 czerwca polegli w innych potyczkach pod Bidzinami. Byli to: Henryk Frey(w "Liście strat... błędnie podano że poległ pod Ożarowem) oraz Jan Buś ( w "Liscie strat... błedna data smierci). Wszyscy czterej ułani z Kurowa zostali ekshumowani i spoczywają obecnie w Górach Pęchowskich. Ułan Karski pochowany jest w Warszawie. Ułan Konarski we Włostowie i także ekshumowany został do Gór Pęchowskich.
I jeszcze jedno. W chwili obecnej na cmentarzu w Bidzinach nie ma ani jednego grobu Legionisty !
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Sławoj w swoich wspomnieniach pisze, iż Krak-Dudzieniec przeczuwał swoją śmierć.
Tak na marginesie. Przeczytałem ostatnio "Pamiętniki" Krzysztofa Radziwiłła, który wspomina, iż podczas starcia patrolu Beliny z kozakami w Staszowie w 1914r. zginął jeden ułan. Zmarł z ran na staszowskim moście, ponieważ mieszkańcy bali mu się pomóc w obawie przez represjami Moskali. W kilku źródłach znalazłem informację, iż był to ochotnik z Kielc - Jan Jamrocz.
Zdjęcie przedstawiające ułanów poległych pod Bidzinami w dniu 24 czerwca 1915 roku zamieszczono w:
- Legiony Polskie, M. Klimecki, W. Klimczak, Warszawa 1990, zdjęcie nr 159,
- O niepodległość i granice 1914-1921, s.52.
Franciszek Pększyc-Grudziński prowadził na bieżąco pamiętnik frontowy, pisany na gorąco w okopach. Ostatni zapis pochodził z dnia 2 czerwca 1915 roku, czyli dzień przed śmiercią. Po jego śmierci pamiętnik przejął Juliusz Kaden-Bandrowski, opracował go i wydał w Krakowie w 1915 roku pt.: "Zapiski porucznika Pększyca-Grudzińskiego".
W dniu 8 czerwca 1915 roku poeta legionowy Roman Woynicz-Horoszkiewicz ułożył wiersz ku czci poległego kpt Franciszka Pększyc-Grudzińskiego pt.: "Na smierć Grudzińskiego".
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach