Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2812 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-22, 21:47
Wiesz, za jakieś 100 lat z okładem może historia to podsumuje.. Choć jak znam polską histo(e)rię, to i w/s bitwy pod Grunwaldem do dziś są zdania podzielone...
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2812 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-22, 22:09
Stan wojenny, WFD na Chełmskiej, gdzie jako archiwista współpracowałem od lat(bynajmniej nie bezinteresownie) z różnymi produkcjami, ogromne napisy "PICIE ALKOHOLU..." itd. Wchodzę, proponują... Mówię- ależ panowie, teraz kary jak cholera! Na co usłyszałem - kiedyś pili ci, co chcieli, a teraz muszą pić wszyscy, bo jak ktoś nie pije - no i tu cytat z Fishera...
Jako tenże archiwista włażę w w/w stanie (wojennym, nie poalkoholowym) do TVP, mam dużą torbę z dokumentami, stojący na posterunku nr 1 młody żołnierzyk zadał rutynowe pytanie odnośnie zawartości torby. Moja szybka (aczkolwiek nieprzemyślana odpowiedź) "pepeszka i handgranaty" spowodowała to, że do studia materiały zostały wniesione z ogromnym opóźnieniem (było na szczęście nie na żywo) na moich drżących nogach... (nie zamierzam pisać pamiętnika "Jak wnosiłem do TVP materiały dywersyjne" i ubiegać się o odszkodowanie za cierpienia lub order).
Może C.K.Tiger wpadnie do Sanoka, to go napoję osobiście bezalkoholowym...
Ciężko będzie - liceum się zaczyna, trzeba trwać na pozycjach, a nie dezeterować do Sanoka.
I bezalkoholowym... Eee, to co za interes?
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
No tak, ale jako młodociany, sam rozumiesz... Pod opieką dorosłych...
No ja wiem, "Cienzkie panie czasy nastali tera..."
Art napisał/a:
A nawiasem - łacinę (nie tzw. furmańską...) masz w szkole?
Nie, skąd. Łaciny się teraz nie uczy - tylko w liceach ewentualnie jako przedmiot dodatkowy dla klas humanistycznych.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2812 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-23, 11:01
Ale ja zaznaczyłem, że nie chodzi i łacinę furmańską... A zdziczenie młodzieży, szermującej takim słownictwem (często gęsto smarkaterii strasznej) jest potworne...
Łacina jest matka języków - ja uczyłem się sam, bo program nauki łaciny za moich czasów w liceum był słaby i zbyt rzadko lekcje (zajęcia dodatkowe).
ja uczyłem się na studiach (podobnie jak greki), ale, szczerze mówiać, praktycznie już nic nie pamietam. Teresa pamięta trochę więcej - czasem się przydaje przy jakiś pomnikach lub napisach
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Łacina jest matka języków - ja uczyłem się sam, bo program nauki łaciny za moich czasów w liceum był słaby i zbyt rzadko lekcje (zajęcia dodatkowe).
No, ja mam pewnien zasób sentencji dobrych na każdą chwilę. Oprócz tego sam nauczyłem się jakichś tam podstaw gramatyki (odmiana przez osoby i przez przypadki).
Natomiast pomaga uczęszczanie na Msze w rycie trydenckim - człowiek się osłuchuje, nie wspomninam już o doznaniach duchowych, które są nie do przecenienia.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2812 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-09-28, 17:33
Taka opóźniona myśl - nie można było wtedy być dziennikarzem, zwłaszcza zagranicznym korespondentem, nawet na zakichanej placówce i nie składać raportów lub współpracować z określonymi służbami wywiadowczymi. Zresztą, chyba to co innego, niżwspółpraca z SB czy składanie donosów na ludzi... Popatrzcie, jak wcześniez załatwiono Wołoszańskiego, teraz walą na Wolszczanina...
Jest nadzieja, że za czas jakiś będą ścigać nadgorliwców, ujawniających różne dziwne rzeczy teraz... Choć w tym kraju... ech...
Hmm... Szczerze mówiąc nie do końca zgadzam się z przedmówcami... Mam, począwszy od rodziny a skończywszy na znajomych, wiele przykładów, że można było żyć bez "bycia", "podpisywania", "chodzenia". Naprawdę, można było.
Oczywiście, nie mógł człowiek liczyć na talon na malucha, własne M3 w nowym bloku i paszport poza kraje zaprzyjaźnione, ale dało się. Wedle mnie wybór nie brzmiał "być albo nie być" lecz "mieć albo nie mieć". Tym bardziej szanuję osoby, które zdecydowały nie mieć.
Z jednej strony jestem ostatnią osobą, która zgadza się z opętanymi nienawiścią psychopatami spod znaku Macierewicza, kaczorów et consortes, z drugiej jednak uważam, że wszystko nazywać należy po imieniu. Gnidę-gnidą, a skundlenie-skundleniem.
Prawdę powiedziawszy za grosz nie wierzę w wyjący wyrzut sumienia Pana Mazana. Obawiam się, że po prostu wystraszył się grzebiących w archiwach IPN-owców czy innych pseudobadaczy. Obawiał się, że prędzej czy później ten szmatławy paszkwil ktoś mu wyciągnie, pokaże i powie - "Ty mendo!". Lepiej więc, za wczasu, przygotować grunt. Pokajać się, samokrytykę złożyć, wspomnieć o grożących szykanach etc, etc...
Nie chcę Pana Mazana, którego teksty skądinąd bardzo lubię, postponować, nie jest to moją intencją. Pragnę jednak zachować coś, co nazywać można zdrowym rozsądkiem. Nie przypominam sobie bowiem tekstów Pana M. apologizujących C. i K. Monarchię SPRZED upadku jedynie słusznego systemu. Wtedy umiłowanie dla FJ I było wbrew przewodniej koncepcji przecież. Jeśli jestem w błędzie proszę mnie poprawić...
Art przywołał przykład Wołoszańskiego. Słusznie! Choć uważam, że własnie sytuacja Wołoszańskiego zdecydowanie pogrąża Pana M. Nie stawiam znaku rówości między podpisaniem zobowiązania do współpracy z wywiadem (co w gruncie rzeczy oznaczało działalność NA RZECZ swojego kraju, jakikolwiek by on nie był) od zwykłego paszkwilanctwa, knajackich połajanek skierowanych pod adresem ludzi o odmiennych od ogólnie obowiązujących poglądach.
Jako człowiek z branży, znam ludzi, którzy w podobnej sytuacji, lecz kilkanaście lat później (okres Solidarności) po odmowie podpisania lub napisania paszkwilu wylecieli z redakcji. Wylecieli na bruk, z wilczym biletem na media. Jeden z nich przez 7 lat był stróżem, druga pracowała jako korektor, bo do pisania nikt ich nie chciał dopuścić. I wiecie co? Ja ich nie podziwiam. Może jestem nienormalny, ale moim zdaniem nie zasługują na pomniki i status "pokrzywdzonego" nadawany przez Instytut Nienawiści Narodowej. Uważam, że po prostu zachowali się normialnie, stanęli przeciwko skundleniu i dali z siebie zrobić szmat. To nie bohaterstwo - to NORMA. Co najśmieszniejsze - oni uważają tak samo.
Przypomniał mi się Herbert - w sam raz coś dla Pana M.
"idź wyprostowany wśród tych co na kolanach (..) bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy (..) niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę a kornik napisze twój uładzony życiorys".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach