Wysłany: 2008-02-11, 10:06Otto Prohaska, J. Biggins
Otto Prohaska to nie tytuł tylko nazwisko głównego bohatera cyklu 4 książek napisanego przez Johna Bigginsa.Kiążke te to: "A Sailor of Austria", "The Emperor's Coloured Coat", "The Two-Headed Eagle" i "Tomorrow the World". Dowiedziałem się o nich przypadkowo i nabyłem na www.amazon.co.uk.
Bohaterem jest Otto Prohaska(właściwie Ottokar Eugen Prohaska) urodzony w Czechach(ojciec Czech, matka Polka) oficer ck marynarki wojennej w czasie I wojny światowej.
Póżniej był także m. in. dowódcą czechosłowackiej Flotylli Dunajskiej, Komandorem w polskiej Marynarce Wojennej, admirałem w marynarce wojennej Paragwaju(???) itp. Tak że miał bogaty życiorys. Gdy powieść się zaczyna jest pensjonariuszem domu starców w W. Brytanii, parę miesięcy przed swoimi 101 urodzinami. Jego wspomnienia sprzed i z czasów I wojny światowej są treścią cyklu.
A Sailor of Austria
In which without really intending to, Otto Prohaska becomes official War Hero No. 27 of the Habsburg Empire
Pierwsza powieść cyklu. Otto Prohaska jest tu dowódcą łodzi podwodnej i na tym stanowisku służy jak najlepiej. Zatapia statki, wykonuje tajne misje m. in. w Afryce. Coś pośredniego między "Do ostatniego salutu banderze" a "Dobrym wojakiem Szwejkiem" ale bliżej Trappa niż Haszka.
The Emperor's Coloured Coat
In which Otto Prohaska, future hero of the Habsburg Empire, has an unexpectedly interesting time while not quite managing to avert First World War
Ten tom jest o trochę wsześniejszych czasach. Otto Prohaska jest w nim zatrudniony w kancelarii wojskowej Franciszka Ferdynanda, następnie na skutek splotu wydarzeń zostaje przez bośniackich spiskowców wzięty za swego i dowiaduje się o planowanym zamachu... Gdzie i na kogo to chyba łatwo zgadnąć. Następnie Prohaska znajdzie się w Tsingtao na pokładzie S.M. S. Kaiserin Elisabeth a następnie ...
The Two-Headed Eagle
In which Otto Prohaska takes a break as the Habsburg Empire's leading U-Boat ace and does something even more thanklessly dangerous
Otto Prohaska, na skutek zbiegu okoliczności, zostaje na pewien czas odkomenderowany do lotnictwa. Zmaga się zarówna z wrogiem, marnym sprzętem jak i głupotą przełożonych. Lata wspolnie z pilotem Węgrem. Węgier nie zna niemieckiego, Prohaska węgierskiego więc porozumiewają się ze sobą ... po łacinie.
Tomorrow the World
In which Cadet Otto Prohaska carries the Habsburg Empire's civilizing mission to the entirely unreceptive peoples of Africa and Oceania
Coś w rodzaju prequela do poprzednich trzech. Otto Prohaska jest dopiero kadetem, uczniem Akademii Marynarki Wojennej w Fiume. Będąc na drugim roku tej uczelni uczestniczy w rejsie okrętu marynarki wojennej dokoła świata. Oficjalnie w wyprawie naukowej a nieoficjalnie w celu zdobycia dla Austro-Wegier kolonii - Austro-Węgierskiej Afryki Zachodniej a także pewnej wyspy na Oceanie Spokojnym New Silesia(Nowy Śląsk). Także poszukiwania czegoś(a raczej kogoś) w okolicach przylądka Horn. Nietrudno zgadnąć kogo.
Ogólnie jest to dobra rzecz. Napisana w przystępnym angielskim. Trochę kłopotu mogą sprawić terminy marynistyczne a także techniczne dotyczące wyposażenia łodzi podwodnej czy samolotu ale i z tym można sobie poradzić.
Co najważniejsze napisane dobrze. Są tam elementy groteskowe na zmianę z drastycznymi. Pod tym względem przypomina "Dobrego wojaka Szwejka". Wiele jest tam także figur jakby rodem ze "Szwejka". Od powieści Haszka różni się jednak tym że portret monarchii pozbawiony jest Haszkowego szyderstwa. Ck monarchia przedstawiona jest raczej z sympatią choć nie bezkrytycznie.
Sam główny bohater nie ma nic z Szwejka. Przypomina raczej Lukasza. To porządny czlowiek i dobry oficer. Uważa on że ck oficer wstąpiwszy do ck korpusu oficerskiego swoją zapomina o swej narodowości. Korpus oficerski jest nawet nazwany "dwunastą narodowością monarchii"(obok 11 oficjalnych narodowości Austro-Węgier). Jako dowodca łodzi podwodnej i jako pilot samolotu dokonuje, na kiepskim ck sprzęcie wojennym, wielu dzielnych czynów. Często jednak większym problemem niż nieprzyjaciel jest ck biurokracja(cywilna i wojskowa) jak też głupota i niekompetencja przełożonych. Przy niektórych z występujących w powieści ck oficerach blednie fantazja Haszka.
Jeszcze raz powtarzam - dobra rzecz. Zachęcam wszystkich choć obawiam się że na próżno.
Po pierwsze, pewnie nikomu nie będzie się pewnie chciało zamawiać tego online na www.amazon.co.uk.
Po drugie, nikomu nie będzie się chciało czytać tego w języku angielskim.
Po trzecie, jak zauważyłem w ogóle beletrystyka nie cieszy się sympatią forumowiczów(z wyjątkiem jednego). "Wojna galicyjska" to co innego.
Ja też zauważyłem że literatura piękna raczej nie ma wzięcia na Forum. Zamieściłem niejeden post jej dotyczący i odzem był skąpy. Przewaznie tylko ty i czasami kol. twajda - to mniej więcej wszyscy.
Wiem przecie, że panowie oficerowie w ogóle mało czytują, a tu jeszcze podczas wojny światowej...
- Zostawcie sobie swoje rozumy na własny użytek - jęknął porucznik Lukasz.
Wracając jednak do Prohaski i jego przygód. To co napisałeś jest całkiem obiecujące. Poza tym nieraz się przekonałem że mamy podobne gusta literackie, więc jak coś podoba się tobie jest duża szansa że spodoba się i mnie.Chyba więc się skuszę.
Problem tylko w jednym. Sprawdziłem na tej stronie amazon i widzę że chwilowo niedostępne - chyba że używane.
Po trzecie, jak zauważyłem w ogóle beletrystyka nie cieszy się sympatią forumowiczów
Problem w tym, że mało jest tej literatury. A jeśli już jest, to trudnodostępna, czasem w dodatku jeszcze niespecjalnie wysokich lotów.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 58 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 3935 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-02-11, 16:33
A ja ???? Mnie się też cos udało zamieścić w książkach o pozycjach raczej z beletrystyki (literaturę wspomnieniową - np. Kischa też traktuję jako piękną, nie historyczną).
Postraram się niedługo upchnąć informację o książce Ewy Wiegandt "Austria Felix", poswięconej polskiej literaturze pięknej, w której roi się od Galicji...
A tak szczerze, to literatura anglojęzyczna jest dla mnie niedostępna... Niestety... A przekładów na polski - jak zauważył CK Tiger, mało i czasem niezbyt ciekawe...
Wracając jednak do Prohaski i jego przygód. To co napisałeś jest całkiem obiecujące. Poza tym nieraz się przekonałem że mamy podobne gusta literackie, więc jak coś podoba się tobie jest duża szansa że spodoba się i mnie.Chyba więc się skuszę.
Problem tylko w jednym. Sprawdziłem na tej stronie amazon i widzę że chwilowo niedostępne - chyba że używane.
Faktycznie, na amazon.co.uk już nie ma. No to miałem szczęście że trafiłem.
Sprawdziłem natomiast że są dostepne na www.amazon.com. Może więc tam kupisz, jeśli dalej masz ochotę.
Agituję trochę bo chciałbym mieć z kim pogadać na temat Prohaski. Mam więc propozycję dla ciebie, Allons. Jak pięknoduch do pięknoducha.
Kupisz a jak ci się nie spodoba to zwracam ci koszta a oprócz tego stawiam pół litra tytułem strat moralnych. Stoi?
Takiś hojny, Prochazko? Uważaj bo gotów jestem skorzystać z oferty.
Mogę mieć Prohaskę za darmo i jeszcze pół litra ekstra. Ostatecznie zawsze może mi się nie podobać, prawda?
Ale serio, to dziękuję. Jak kupię to za własne pieniądze i ryzyko. Sprawdziłem na Amazon.com, wszystkie 4 tomy są dostepne po $11,53 każdy. Z kosztami wysylki to wydatek rzędu 150 zł. Mogę sobie na to pozwolić. Ale dzięki za ofertę.
Takiś hojny, Prochazko? Uważaj bo gotów jestem skorzystać z oferty.
Mogę mieć Prohaskę za darmo i jeszcze pół litra ekstra. Ostatecznie zawsze może mi się nie podobać, prawda?
Wierzę w twoją uczciwość, Allons. Pięknoduch pięknoducha chyba by nie oszukał.
Wpadłem na chwilę na Forum aby dotrzymać słowa. Obiecałem kiedyś Prochazce że jak przeczytam to opiszę swoje wrażenia. Nieśpieszno mi było, przyznaję, bo przeczytałem już dawno. Ale wyrzuty sumienia skierowały mnie znowu tutaj.
W międzyczasie Prochazka jak widzę opuścił forum. Ostatni jego post sprzed blisko roku. No ale słowa trzeba dotrzymać. Lepiej późno niż nigdy jak powiedział jeden pan co się spóźnił na pociąg.
W każdym razie świetna rzecz. Otto Prohaska miał jak Marek Piegus talent do wpakowywania się w niewiarygodne przygody. Ale czyta się to b. dobrze. Tylko w jednym przypadku(wtedy gdy poszukiwano w okolicach przylądka Horn pewnej zaginionej przed laty wysoko urodzonej osoby) mam pewne zastrzeżenia. Trochę to zbyt groteskowe. Autor trochę przegiął. Ale to detal. Jako całość cykl jest bardzo dobry.
Napisałbym więcej ale po co? Prochazki nie ma a poza nim nikogo to nie obchodzi. Niestety.
Prochazko, jeśli to czytasz, wielkie dzięki za poinformowanie o Otto Prohasce.
Ostatnio zmieniony przez Allonsanfan dnia 2010-03-18, 13:03, w całości zmieniany 1 raz
Przede wszystkim - bardzo się cieszę, że wróciłeś.
Czy nikogo to nie obchodzi - hmm, to nie tak. Kolega zrobił mi ostatnio apetyt na książki retro, podsuwając kilka kryminałów Borysa Akunina. Rzecz dzieje się w Rosji, z Austrią nie ma nic wspólnego, ale spodobało mi się jako rodzaj literatury. Z twojego krótkiego opisu wynika, że o przygodach Prohaski poczytałbym chętnie...
Są tylko dwa problemy - nawet jeśli to się jeszcze da gdzieś kupić w sieci, to mój budżet tego nie zniesie. Moje zakupy książek to wyłącznie opracowania historyczne (współczesne i z epoki) i źródła "z branży" (fortyfikacja), a zwłaszcza te ostatnie bywają kosztowne. Problem drugi to czas - już mam zator książek, które chcę przeczytać, a nie mam kiedy...
Tak więc John Biggins niniejszym zostaje wciągnięty na listę "do przeczytania/zakupu_bez terminu"
_________________ ..."A tak jak stad do tamtych drzew zaczynały już pękać szrapnele. Leżeliśmy więc, a szarże wrzeszczały:
DECKEN !!! ALLES DECKEN !!!!!!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach