To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

Po 1918 roku - Śmierć włoskiej Zary

CK Tiger - 2007-02-09, 15:50
Temat postu: Śmierć włoskiej Zary
Choć wiem, że p. Ratajczak i jego teksty są dla wielu kontrowersyjne, to jednak mam nadzieję, że wszystkich zainteresuje poniższy jego artykulik.


ŚMIERĆ WŁOSKIEJ ZARY

Uchodźca, obywatel miasta- zwykły „zaratini”- prawi: Zara płaci za jej włoski charakter. To jest ogromny stos ciągle nie pochowanych ciał; weszli Słowianie- nie czyni nam różnicy ,iż ci są od ( Józefa- DR) Tity, tamci to Rosjanie, inni od ( Dragoljuba-Draży- DR) Mihajlovicia, Anglicy, czy ci od ( Antoniego- DR) Pavelicia. Dwutysięczny rzymsko-włoski charakter Zary legł w gruzy.
Tak, polscy turyści- spragnieni ciepła, umiarkowanie zasobni- znają to miejsce. Morskie kąpiele, pobliska wysepka Vir, słowem chorwacka taniocha z palmą w tle. No i Zadar- perła północnej Dalmacji. Zadar? Nie, Zara…


Jednym z celów wojennych Italii, która sprytnie przystąpiła do Wielkiej Wojny w 1915 r. po stronie Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji, była Dalmacja- starożytna ojczyzna Iliryjczyków, którzy z czasem ulegli romanizacji. W VIII w. po Chrystusie nad Adriatykiem pojawili się Słowianie, nazwijmy ich proto-Chorwatami. Prymitywni, ale witalni przybysze poczęli spychać potomków Rzymian ku morzu.
Przez wieki Dalmacja zmieniała przynależność państwową (Bizancjum, Chorwaci, Węgrzy), wszelako najgłębszy wpływ na jej kulturę wywarły kilkusetletnie rządy Najjaśniejszej („Serenissima”) Republiki Weneckiej. Trwały aż do Traktatu w Campio Formio (1797 r.), który zresztą wyznaczał kres niegdyś kupieckiej potęgi. A później, z krótkim napoleońskim epizodem, rządy austriackie- aż do 1918 r.
Skończyła się wojna. Włosi otrzymali cały mieszany narodowościowo (Włosi na wybrzeżu, Słoweńcy i Chorwaci w głębi lądu) półwysep Istria oraz- od 1924 r.- miasto Fiume (dzisiejsza Rijeka) minus jej przedmieścia, czyli w 80% chorwacki Susak. To było zwarte, koherentne terytorium mające bezpośrednie połączenie z Italią. W samej Dalmacji niewiele ugrali. Przez wieki prowincja uległa niemal całkowitej slawizacji. Split (Spalato), Sibenik, nie mówiąc już o szczycącym się 800-letnią niezależnością Dubrowniku – Ragusie (jednak i tam włoski był językiem elit aż do początków XIX w.) były już miastami etnicznie słowiańskimi.
Wyjątek stanowiła Zara (Zadar) z okolicznymi wioskami. W wyniku Traktatu z Rapallo (1920 r.) Włochom udało się wykroić maleńką dalmatyńską enklawę ( 110 km. kwadratowych) złożoną z rzeczonego miasta i adriatyckiej wyspy Lagosta (Lastovo), stanowiących 92. (i najmniejszą) prowincję Królestwa Italii. Rzeczywiście było to maleństwo zamieszkane przez 24 tysiące ludzi, w zdecydowanej większości Włochów (dane austriackie z 1910 r. zaświadczają, że w samej Zarze Włosi stanowili ponad 2/3 ludności miasta, Chorwaci ok. 25%, ponadto w mieście pomieszkiwało kilkuset Niemców). Po 1918 r. proporcje te zmieniły się jeszcze bardziej na korzyść Włochów, gdyż sporo Chorwatów przesiedlono do Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców ( od 1929 r. Królestwo Jugosławii), natomiast ich miejsce zajęli włoscy przesiedleńcy z południowej i środkowej Dalmacji (np. słynny kreator mody Oktawiusz Missoni z Dubrownika, którego stroje uwielbia m.in. gwiazda Hollywood -p. Sharon Stone) oraz urzędnicy miejscy, nauczyciele, policjanci i wojskowi z centralnej Italii.
Enklawowa, zapyziała- acz znaczona zabytkami klasy zerowej- Zara trwała sobie w italskim jestestwie aż do roku 1943 . Historia przyśpiesza. 8 września tego roku rząd włoski pod kierownictwem Piotra Badoglio wycofuje się z wojny po stronie Niemiec. Sytuację chcą wykorzystać nacjonaliści z Niezależnego Państwa Chorwackiego dr Antoniego Pavelicia, którzy Zary (Zadaru) nigdy się nie wyrzekli. Wejście „ustaszy” do miasta zakończyłoby się rzezią Włochów. Sytuację normują… Niemcy (114 Dywizja Piechoty), zajmując port 10 września. Zara jest okupowana, chociaż nad jej ratuszem powiewają włoskie barwy (z czasem jest to flaga Repubblica Sociale Italiana Benito Mussoliniego).
Jesienią tego samego roku amoku dostają Anglosasi. Na 20-22 tysięczną Zarę, miasto bez znaczenia militarnego, walą kolejne naloty dywanowe (listopad-grudzień 1943, styczeń-marzec 1944, kwiecień-październik 1944). Chmary „Bostonów”, „Mitchelów”, „Liberatorów”, „Kittyhawk”, „Fortec” , „Wellingtonów”, „Baltimorów” i „Venture” zrzucają łącznie 571,4 ton bomb, czyli 57,14 kg żelastwa na 100 metrów kwadratowych miasteczka wielkości Pułtuska… Ginie do 3 tysięcy mieszkańców. Zniszczone całe połacie „mini-metropolii”: piękny bulwar nadmorski „Riva Nuova” (12 pałaców austro-węgierskich), Bulwar Nicole Trigari, Bulwar Nuevo Tommaseo, „Calle” Lepanto, zabudowania wokół Forum Romanum, uszkodzone kościoły (gwoli sprawiedliwości: po wojnie zostały odbudowane). Piekło, takie adriatyckie Drezno w miniaturze lubo Warszawa Anno Domini 1944.
W ostatnim dniu bombardowań (31 października 1944 r.) do miasta wkraczają partyzanci Józefa Tito ( przypadkowo niektórzy zginęli w wyniku „friendly fire”).
Rzeź, ludobójstwo. Znamienici mieszkańcy włoskiej Zary kończą na nadmorskim bulwarze. Kamień u szyi i do wody. Bez litości. Giną bracia Piotr i Mikołaj Luxardo- spadkobiercy sławnej firmy produkującej „Maraschino” ( od 1821 r.)- wytwornego dalmatyńskiego likieru wiśniowego. Żona Mikołaja- Bianka- umiera dwukrotnie. Naprzód patrzy na śmierć męża topionego ( duszonego) w Adriatyku- potem dostaje strzał między oczy. Z familii przetrwał tylko Jerzy, który po wojnie odtworzył wielkość Rodziny w okolicach Parmy.
To była zresztą norma, którą doświadczyli również istriańscy, fiumeńscy ( rijeccy) i triesteńscy Włosi w licznych egzekucjach po wkroczeniu na te tereny bałkańskich prymitywów, co to kozy nie odróżniali od kobiet.
Jednak polecam Zadar. To nadal piękne miasto. Chorwaci postarali się. Gdyby jednak ktoś chciał znaleźć ślad włoskiej Zary- proszę spojrzeć pod nogi- na kanalizacyjne włazy. Można odczytać stosowne napisy. Tak jak w polskim Lwowie…

DARIUSZ RATAJCZAK


Co o tym myślicie?
Ja np. o tym epizodzie dywanowych bombardowań Zary/Zadaru nie słyszałem.

Pudelek - 2007-02-09, 16:04

byłem w Zadarze - piękne miasto, choć pełne jeszcze śladów po znacznie wcześniejszej wojnie... co do włazów - to faktycznie - często są włoskie. to dość częsta ciekawostka na wielu terenach zmieniających właściciela - np. w Opolu do tej pory widać niemieckie studzienki kanalizacyjne, albo betonowe płyty na chodnikach. jak to było w tym kawale - rozmowa dwóch mieszkańców tzw. Ziem Odzyskanych o awarii w domu jednego z nich: "A bo Niemcy to dziadostwo zrobili... nawet 300 lat nie przetrwało" :mrgreen:
Forteca - 2007-02-28, 19:39

Cytat:
październik 1944). Chmary „Bostonów”, „Mitchelów”, „Liberatorów”, „Kittyhawk”, „Fortec” , „Wellingtonów”, „Baltimorów” i „Venture”


Taaaaaaak... "Kittyhawki" w 1944 jako bombowce do nalotów dywanowych. Piękne :roll:

Jaki to dywizjon miał bombowe Wellingtony w Italii w 1944 :roll: Co za idiota posłał patrolowe "Venture" do bombardowania :roll:

Ciekawe, że Autor NIC nie wspomniał o jugosławiańskim nalocie na Zadar w dniu 8 kwietnia 1941 roku. Nb. nalot ów wywołał panikę wśród Włochów którzy lada chwila spodziewali się jugosłowiańskiego uderzenia i dla pewności zaczeli się pakować na okręty. Ponieważ jednak atak nie nastąpił (choć był planowany), 12 kwietnia Włosi uderzyli i zdobyli otaczające miasto fortyfikacje jugosłowiańskie, co było o tyłe łatwe, że nie było żadnego obrońcy.

Co do włazów studzienek - to one w większości są po CK monarchii, choć włoskie napisy mogą mylić. w CK monarchii nie było przymusu "jedynie słusznego języka" i np. w szkołach uczono w językach narodowych, ale jak przyszły Włochy i Mussolini to można było się uczyć tylko języka "jedynie słusznego".

krakał - 2007-04-24, 10:47

Dodam, że 571 ton bomb to raczej nie jest dawka na nalot dywanowy, już nie mówiąc o nalotach dywanowych prowadzonych przez 11 miesięcy (listopad 43 - pażdziernik 44). Pewnie tych nalotów było kilka - kilkanaście, i przez tyle trzeba podzielić te 571 ton... Wychodzi dość skromna jednorazowa dawka, rzędu maksymalnie 50 - 100 ton, czyli w jednym nalocie mogło brać udział po 20 - 40 Mitchelli czy Marauderów (albo 10 - 20 Liberatorów...), czyli ktoś piszac ten txt nieco przedywanowił... Choć, z drugiej strony, dla 22-tysiecznego miasteczka nawet jeden większy nalot to mogła być apokalipsa. Ale amokiem aliantów bym tego nie nazwał.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group