Wysłany: 2004-09-15, 00:54Sztuka Wojenna państw uczestniczących w operacji gorlickiej
Operacja Gorlicka na wschodnim froncie I wojny światowej jest jednym z najbardziej pouczających przykładów sztuki wojennej - dotyczy to zarówno sztuki wojennej rosyjskiej, jak i przeciwników Rosji w I wojnie światowej. Wiosną 1915 r. armia rosyjska zdobywając twierdzę Przemyśl i miasto Tarnów, opanowała w istocie wszystkie najważniejsze przełęcze przez Karpaty i wtedy powstała dla niej realna możliwość wejścia na równinę Węgierską i uderzenia na Austro - Węgry. Armia austro-węgierska w ciężkich walkach bitwy galicyjskiej poniosła wielkie straty, ale ciężkie straty poniosła także armia rosyjska. Zdolność bojowa jednej i drugiej armii obniżyła się. W tej sytuacji dowódca sztabu armii austriackiej Conrad von Hötzendorf przedstawił swoim sprzymierzeńcom w Berlinie, problem przerzutu nowych niemieckich dywizji z frontu zachodniego na teren, który zajmowały wojska austriackie. Wyższe dowództwo wojskowe Niemiec podjęło decyzję pomocy swoim sprzymierzeńcom, co było naturalne w tych warunkach. Do tego czasu zaszły istotne zmiany w planach naczelnego dowództwa rosyjskiego. Na wiosnę 1915 r. wojska frontu północno-zachodniego odparły atak wojsk niemieckich na linii środkowego Niemna, na rzekach Bug i Narew. Kwatera Główna zrezygnowała z przeprowadzenia natarcia na Prusy Wschodnie i zdecydowała siłami frontu południowo-wschodniego przeprowadzić uderzenie na Budapeszt i dalej na północ wokół linii Kraków, Poznań, Toruń.
Wyższe dowództwo wojskowe Niemiec i Austro-Węgier rozumiejąc całą powagę i możliwość takich działań strategicznych ze strony Rosjan postanowiło je wyprzedzić i przeprowadzić swój atak w początkach kampanii letniej 1915 r. Podjęto decyzję o wielkich przegrupowaniach, zmierzających do przerwania frontu rosyjskiego w rejonie Gorlic i Tarnowa i odsunięciu Rosjan w Galicji od Karpat i od karpackich przełęczy. W taki sposób znikało zagrożenie natarcia wojsk rosyjskich na Węgry. W tym celu zaczęto formowanie, w rejonie zaplanowanego uderzenia, 11 Armii niemieckiej, w początkowym składzie 10-ciu dywizji piechoty, a następnie powiększonym do 18 dywizji. Na dowódcę armii wyznaczono generała Mackensena. Trzon wojska stanowiły przesunięte z frontu zachodniego korpusy: gwardyjski. 41 rezerwowy i 10 armijny. które wyróżniały się wysoką gotowością bojową w sensie operacyjnym.
W skład 11 Armii niemieckiej włączono VI Korpus austriacki. 11 dywizję kawaleryjską, a współdziałały 3 i 4 Armie austriackie. W ten sposób powstawało potężne zgrupowanie, którego celem było załamanie frontu rosyjskiego na odcinku 3 Armii, dowodzonej przez bułgarskiego generała Radko Dimitriewa, który przeszedł do służby rosyjskiej. Nie był on w pełni przygotowany, aby w tak trudnych okolicznościach dowodzić tak liczną armią jaką była ogólnowojskowa armia rosyjska. Planowany front wyłomu stanowił szerokość 35 km. Tutaj skoncentrowało się wg naszych obliczeń (strony rosyjskiej) 126 tyś. bagnetów i szabel Niemców i Austriaków przy 457 lekkich i 159 ciężkich działach, 160 karabinach maszynowych, 96 miotaczach min. Stojące naprzeciw wojska rosyjskie to były: 70, 31, 61 i 9 dywizje piechoty, oddział 63 dywizji piechoty będącej w rezerwie, 7 dywizja kawaleryjska - łącznie miały do dyspozycji 60 tyś. bagnetów i szabel, 141 lekkich dział i wszystkiego 4 ciężkie działa oraz 100 karabinów maszynowych. W ten sposób Niemcom i Austriakom udało się zgromadzić pod wspólnym dowództwem na odcinku planowego przełamania frontu przeważające siły - ponad 4 i pół raza więcej lekkiej artylerii i prawie 40 razy więcej ciężkiej artylerii, a karabinów maszynowych 2 i pół raza więcej. Miotaczy min Rosjanie w tym czasie nie posiadali. Stan posiadanej przez obie strony amunicji miał niemały wpływ na przebieg Operacji Gorlickiej. Niemiecka i austriacka artyleria do dnia rozpoczęcia przełamania frontu tj. 19 kwietnia wg starego stylu liczenia (2 maja wg nowego) miała po 1200 pocisków na każde lekkie działo i po 500, 600 pocisków na każde ciężkie działo. Artyleria rosyjska posiadła wszystkiego 30 - 40 pocisków na działo. Dowództwo niemieckie skierowało do przeprowadzenia natarcia wojska swojej 11 Armii w dwóch transportach - 4 korpusy w pierwszym, l w drugim transporcie. Korpusy otrzymały następujące zadania: Korpus prawoskrzydłowy miał front długości 10 km wymierzony na wzgórze Zamczysko. XLI Korpus armijny, posiadający front długości 9 km nacierał z północy na Gorlice i dalej na „Kamieniec". VI Korpus austriacki mający front długości 7 km miał nacierać na Pustki, Wiatrówki i dalej wzdłuż rzeczki Moszczanka. Korpus Gwardyjski, którego front rozciągał się na 8 km miał przerwać pozycje rosyjskie między Staszkówką, a Gromnikiem i dalej powinien był wyjść na wschód od Turzy i Rzepiennika Strzyżewskiego. Wspólny atak był wyznaczony na godz. 10.00 rano 2 maja. Przed rozpoczęciem ataku Niemcy i Austriacy skoncentrowali się w odległości 800 m od pozycji rosyjskich. Operacja Gorlicka rozpoczynała się na froncie 3 Armii. Armia składała się z 6 korpusów, znacznie osłabionych. W dyspozycji dowódcy armii znajdowała się w rezerwie tylko jedna brygada piechoty 81 Dywizji Piechoty, 4 dywizje kawalerii konnej, 3 Dywizja Dońska, 3 Kaukaska, 2 Kozacka i 16 Kawaleryjska. W rejonie Biecza i Jasła znajdowała się rezerwa armijna - 63 Dywizja Piechoty. W tych warunkach armia posiadała bardzo mało rezerw. Główne działania „Gorlickiego Przełomu" rozegrały się na froncie X Korpusu i lewego skrzydła IX Korpusu armijnego.
W rzeczywistości uderzenie następowało na styku pozycji dwóch korpusów, co już decydowało o przewadze. Skoncentrowane pod Gorlicami wojska niemieckie w dużej mierze zawdzięczały swój sukces zamaskowanej operacji ich przerzutu z frontu zachodniego. 11 Armia nadciągała drogą okrężna z frontu zachodniego. Do momentu opuszczenia eszelonów przez wojsko nikt nie wiedział o miejscach docelowego marszu. Wprowadzenie wojsk w rejon koncentracji było przeprowadzone na kilka dni przed rozpoczęciem ataku. Zwiad powietrzny prowadzony był w normalnym zakresie. Jednak dowództwu rosyjskiemu natarcie me wydawało się niespodziewanym. O koncentracji dużych sił niemieckich dowództwo frontu południowo-zachodniego dowiedziało się już na 2 tygodnie przed rozpoczęciem przełomu Gorlickiego. Właśnie pod Gorlicami wywiad rosyjski odkrył przygotowania do zmasowanego ataku. Taka informacja zaczęła się pojawiać w meldunkach operacyjnych dowództwa rosyjskiego już od 6 kwietnia (24 marca wg kalendarza juliańskiego). Dowództwo frontu południowo - zachodniego, w osobie generała Iwanowa, przedsięwzięło kroki w celu umocnienia swojej pozycji w Gorlicach. Ale była to decyzja spóźniona. I tak 25 kwietnia, wskutek zdemaskowania koncentracji sił nieprzyjaciela pod Gorlicami, dowódca frontu wydał rozkaz polecający przesunąć w kierunku zachodnim szereg oddziałów i formacji. Jednakże te i późniejsze zabiegi okazały się spóźnione. Wojska nie miały możliwości zajęcia wcześniej wyznaczonych pozycji, gdyż jak wiadomo, natarcie wojsk niemiecko-austriackich rozpoczęło się dokładnie w wyznaczonym terminie - 2 maja o godz. 10.00. Główny atak poprzedziło zmasowane, potężne przygotowanie artyleryjskie, trwające około doby. W jego wyniku zostały zniszczone umocnienia polowe Rosjan, które w tym czasie jeszcze umacniano.
Druga część strefy obronnej nie była zabezpieczona, ponieważ Rosjanie spodziewali się z tej strony ataku wojsk przeciwnika. Mieli daleko idące plany przejścia na równinę austro-węgierską. W artyleryjskim kontrnatarciu strona rosyjska zużyła w ciągu pierwszych dwóch dni Gorlickiego przełomu prawie cały zapas amunicji. Więcej zapasów już nie posiadali i w trzecim, czwartym dniu walk na jedno działo rosyjskie przypadało po 2, 3 pociski, które oszczędzano na czarną godzinę.
Historycy wojskowi Rosji uważają, że w działaniach Operacji Gorlickiej można wyróżnić 3 etapy:
Pierwszy - od 2 do 6 maja, dotyczył przełomu dokonanego przez generała Mackensena w systemie obrony 3 Armii rosyjskiej w rejonie Gorlic i wycofania się wojsk rosyjskich w rejon rzeki Wisłoki. Drugi - od 7 do 13 maja, dotyczył działań 3 i 8 Armii rosyjskiej w międzyrzeczu Wisłoki i Sanu.
Trzeci - od 14 maja do 22 czerwca, dotyczył walk na rubieżach Sanu i wycofywania wojsk rosyjskich za Lwów.
Główne działania tej operacji rozegrały się pod Gorlicami. Cały ciężar uderzenia spoczął na lewym skrzydle 80 Dywizji IX Korpusu. Frontu, który rozpościerał się na długości 10 km, broniła jedna dywizja, podczas gdy front natarcia korpusu przeciwnika wynosiła 7 do 9 km. Jednocześnie uderzenie ogarniało prawe skrzydło 31 i 61 Dywizji X Korpusu rosyjskiego. Na rosyjskie okopy spadł ogień artyleryjski, który w wielu miejscach zrównał je z ziemią. W ślad za tym nastąpił atak na bagnety. Pułki rosyjskie, które broniły się w miejscu wyłomu, przeprowadziły kilka energicznych ataków, odpierających za każdym razem przeciwnika na pozycje wyjściowe Do walki szybko włączyły się korpusy rezerwowe. Generał Radko Dimitnew dowodzący 3 Armią rozumiał, że nie można dopuścić do wyłomu i tego domagało się dowództwo Sztabu Generalnego. Jednakże pod koniec trzeciego dnia okazało się, ze brak jest wystarczających sił w celu umocnienia, szybko topniejących, broniących się dywizji.
Przewaga liczebna Niemców i Austriaków oraz artylerii okazała się czynnikiem rozstrzygającym. Po krwawych natarciach atakującym mimo wszystko udało się wedrzeć na pozycję, na styku IX i X Korpusu obrony Rosjan i z dwu pułków, które tam się broniły pozostały jedynie niedobitki. Walcząca na lewym skrzydle IX Korpusu 70 Dywizja Piechoty, która do tego czasu straciła ponad połowę ludzi - odeszła. W tej sytuacji dowódca X Korpusu nakazał wycofać na drugą pozycję wojska swojego prawego skrzydła z 31, 61 Dywizji Piechoty, które do tego czasu z powodzeniem powstrzymywały nieustające ataki przeciwnika. Dowódca armii przekazał dowodzącemu korpusem swoją rezerwę - 63 Dywizję Piechoty, którą stanowiły 4 pułki i brygadę 81 Dywizji - 2 pułki. Na miejsce, gdzie dokonywano przebicia pchnięto duże siły konnicy - wszystkie 4 dywizje konne 3 Armii, chociaż konnica w górzystym terenie Gorlic nie mogła w pełni rozwinąć swoich możliwości - ona po prostu nie miała miejsca na atak. W tych warunkach dowodzący armią generał Radko Dimitriew zwrócił się do głównodowodzącego frontem generała Iwanowa z prośbą o przekazanie do jego dyspozycji III Korpusu Kaukaskiego, co zostało wykonane.
Większymi rezerwami generał Iwanów nie dysponował. 3 maja, na odcinku X Korpusu i lewego skrzydła IX Korpusu, w ciągu całego dnia działania wojenne były prowadzone z takim samym jak poprzednio natężeniem. Żeby złamać opór pułków 3 Armii generał Mackensen był zmuszony wprowadzić do walki swój drugi rzut w celu przeprowadzenia zmasowanego ataku, co było decyzją wymuszoną. W zaplanowanych na 4 maja działaniach bojowych, generał Radko Dimitriew postanowił posłużyć się wypadem III Kaukaskiego Korpusu, żeby odeprzeć atakującego przeciwnika zdecydowanym przejściem do kontrataku w kierunku na Ciężkowice - Grybów. To zadanie przypadło w udziale X i III Kaukaskiemu Korpusowi pod wspólnym dowództwem generała Irmanowa, dowódcy Korpusu Kaukaskiego. Jednakże wykonanie ataku frontalnego okazało się ponad siły dla wojsk generała Irmanowa. Kontrataki były przeprowadzone prawie bez przygotowania artyleryjskiego i tylko siłami pułków, które przybywały na miejsce wyłomu. Irmanow nie mógł skoncentrować powierzonych sobie sił w celu przeprowadzenia zmasowanego natarcia na atakującego przeciwnika, w związku z czym, kontratak 3 Armii nie odniósł skutku.
Pod silnym naciskiem wojsk niemieckich i austriackich pod Gorlicami dowódca 3 Armii generał Radko Dimitriew został zmuszony wydać wojskom rozkaz utrzymania rubieży na linii rzeki Wisłoki. Tym samym w ręce przeciwników dostało się terytorium, na którym znajdowały się wszystkie przygotowane do obrony pozycyjnej rubieże armii i część składów, których nie zdążono na czas ewakuować. Co było następstwem takiej decyzji dowódcy armii? Wycofywanie się centralnych korpusów stworzyło zagrożenie dla skrzydeł i tyłów armii. Należało wycofać korpusy oskrzydlające, których obrona okazała się w pełni uzasadniona. Wycofujące się korpusy oskrzydlające 3 Armii zajęły pozycje sąsiadujące z 4 i 8 armią. Ażeby uniknąć odsłonięcia swoich własnych skrzydeł ich dowódcy zmuszeni byli wycofać swoje wojska. Konsekwencją ciężkich walk pod Gorlicami stało się taktyczne niepowodzenie rosyjskiego X Korpusu, choć nie jedynego. Wywarło ono wpływ na sytuację prawie całego południowo-zachodniego frontu rosyjskiego. Próba przeprowadzenia 10 maja przez generała Radko Dimitriewa kontrnatarcia siłami XXI Korpusu na nacierającego przeciwnika nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Dlatego, tego samego dnia dowódca 3 Armii wydał rozkaz zbliżenia się i cofnięcia na całej długości frontu obrony armii. Taka wymuszona decyzja o wycofaniu 3 Armii, spowodowała wycofanie również sąsiadujących, 4 i 8 Armii. Pomyślnie odparto wszystkie uderzenia. 10 maja dowódca Sztabu frontu południowo-zachodniego generał Dragomirow meldował do Sztabu Głównego co następuje: „nasze położenie strategiczne jest zupełnie beznadziejne".
Dalszy przebieg Operacji Gorlickiej rysuje się tak: w dniach 12, 13 maja wojska frontu południowo-zachodniego dotarły na rubieże rzeki San. Tym samym, od 14 do 18 maja prowadziły zacięte walki na tym odcinku. Od 21 maja dowództwo rosyjskie podjęło decyzję o wycofaniu się na wschód, gdyż nie posiadano rezerw zdolnych prowadzić walkę. Wojska niemieckie i austriackie powoli posuwały się za wycofującymi się wojskami rosyjskimi nie nawiązując większych walk. 22 czerwca wojska Niemiec i Austrii zajęły Lwów, stolicę Galicji. Ta data uważana jest w rosyjskiej historiografii za koniec Operacji Gorlickiej.
Analiza działań Armii rosyjskiej, a także niemieckiej i austriackiej podczas Operacji Gorlickiej pozwala wyciągnąć następujące wnioski dotyczące sztuki wojennej:
Operacja Gorlicka trwała 50 dni, od 2 maja do 22 czerwca 1915 r. Była to jedna z największych w czasie I wojny światowej operacji obronnych dla Rosjan i ofensywnych dla ich przeciwników.
Wojska rosyjskie były zmuszone opuścić Galicję. Położenie strategiczne ich armii, działających w Polsce poważnie się pogorszyło - dotyczy to tych wojsk, które były rozmieszczone w pobliżu Gorlic.
Wojska niemieckie i austriackie nie potrafiły osiągnąć w rezultacie Operacji Gorlickiej ostatecznego sukcesu strategicznego. Istotą jej było nie faktyczne przełamanie frontu, a jego nieustanne dławienie. Nacierający starali się osiągnąć sukces na jednym centralnym kierunku przy maksymalnym zmasowaniu tam sił i środków przede wszystkim artylerii. Brak było manewru siłami i środkami ze strony dowództwa austro-niemieckiego w czasie całej operacji.
Dało to możliwość dowództwu rosyjskiemu prawie bez przeszkód zrealizować głębokie strategiczne wycofanie swoich wojsk. Na skrzydłach wojska 3 Armii wycofały się pod naciskiem atakujących sił przeciwnika, ale według strategicznych reguł. Już samo natarcie zgrupowania generała Mackensena rozwijało się w tej sytuacji niezmiernie powoli. W trakcie tych frontalnych walk straty Rosjan były jednak poważne.
Za zasadniczą przyczynę niepowodzeń wojsk rosyjskich w Operacji Gorlickiej należy uważać błędy w dowodzeniu wojskami ze strony dowódcy 3 Armii generała Radko Dimitnewa, który został pozbawiony dowództwa i dopiero po dłuższym okresie czasu został ponownie mianowany na dowódcę armii. Inną przyczyną było to, że Główne Dowództwo frontu południowo-zachodniego dysponując znacznymi rezerwami, przede wszystkim kawalerii, nie potrafiło ich wykorzystać, a kontruderzenia świeżych korpusów były źle przygotowane w sensie taktycznym i nie osiągały swojego celu.
Operacja Gorlicka nie raz pokazała jak ważne dla osiągnięcia sukcesu są zarówno działania ofensywne jak i zabezpieczenia obronne wojsk, dysponujących ciężkim uzbrojeniem i amunicją w dostatecznej ilości. Dotyczyło to szczególnie artylerii ciężkich kalibrów. Wojska niemieckie, będące w posiadaniu ogromnej ilości ciężkiej artylerii były w stanie ubezpieczać przełamanie pozycji rosyjskich pod Gorlicami i zdusić artyleryjskie formacje wojsk rosyjskich w strefie obrony. Wojska rosyjskie nie miały takiej ilości artylerii, przede wszystkim ciężkiej, jaką posiadał przeciwnik. Szczególnie źle przedstawiała się sprawa amunicji. Już w drugi dzień operacji generał Radko Dimitriew zażądał od dowództwa frontu aby przysłano artyleryjskie i moździerzowe pociski oraz naboje. W czasie całej Operacji Gorlickiej broniąca się 3 Armia otrzymała ich o połowę mniej niż było potrzeba. Doszło do tego, że dowódca sztabu armii 7 maja wydał rozkaz o wycofaniu na tyły całej zbędnej artylerii, która nie posiadała amunicji do swoich dział. Analiza meldunków dowódców pułków, dywizji, korpusów na linii przerwania frontu mówi o nieugiętości broniących się. I prawie każdy meldunek bojowy zawierał prośbę o dostarczenie na pierwszą linię frontu amunicji zarówno dla artyleryjskich baterii jak i dla broni palnej.
Operacja Gorlicka pokazała jeszcze raz, że czasy pomyślnych działań przeprowadzonych wielkimi siłami konnicy odchodziły w przeszłość. Kontrataki rosyjskiej kawalerii w większości wypadków przegrywały w zderzeniu ze skoncentrowanym ogniem artylerii i ogniem karabinów maszynowych. Dowództwo frontu południowo- wschodniego nie podjęło w tej sytuacji decyzji o utworzeniu wielkiego zgrupowania konnicy, by z jej pomocą przerwać linię nieprzyjaciela i przeprowadzić głęboki rajd na tyły przeciwnika, jak to uczyniono z powodzeniem w Prusach Wschodnich, kiedy utworzono konną armię generała Jermanowskiego.
W czasie Operacji Gorlickiej dowództwo rosyjskie po raz pierwszy i na tak szeroką skalę zaczęło przeprowadzać akcję niszczenia obiektów na trasach marszów wojsk niemieckich i austriackich, niszcząc na tyłach dobytek, w czym niemało przyczyniło się to do powstrzymania nacierających wojsk niemieckich i austriackich. Pomyślna dla wojsk niemieckich i austriackich Operacja Gorlicka nie oznaczała pełnego rozgromienia południowo-wschodniego frontu rosyjskiego. Po zajęciu miasta Lwowa wyższe dowództwo sprzymierzonych tj. Niemiec i Austrii zrozumiało brak strategicznego sensu dalszego posuwania się na wschód. Z tego powodu generał Falkenhayn zauważył - "...dotychczas nasze główne ataki kierowały się z zachodu na wschód. Pozostając przy tym ukierunkowaniu było w pełni możliwe zagarniecie przeciwnikowi dalszych terytoriów, lecz wyrządzenie im rzeczywistej szkody (zadanie im łupnia) na szerokich równinach Wołynia i Podola, w czasie, którym rozporządzaliśmy, było mało możliwe".
Skutkiem Operacji Gorlickiej stało się to, ze naczelne dowództwo rosyjskie przeprowadziło analizę klęski i znalazło oraz określiło najsłabsze i najsilniejsze jej strony. Stwierdzono, że była to największa w czasie I wojny światowej operacja ofensywna, co do rozmachu jej przeprowadzenia i współdziałania sił przeciwnika, co do strat po obu stronach, i co do osiąganych sukcesów. Doświadczenia Operacji Gorlickiej posłużyły do uniknięcia podobnych błędów w następnych działaniach armii rosyjskiej. Operacja ta w istocie przyczyniła się do rozgromienia armii austro - węgierskiej rok później podczas operacji generała Brusiłowa, który nie popełnił podobnych błędów, równocześnie zatrzymała armię rosyjską w dalszej ofensywie na zachód.
----------------------------------------------------------------------------------------
Autorem tekstu jest Aleksiej W. Szyszow.
Tłumacznie mgr Barbara Welc
Tekst pochodzi z http://www.cmentarze.gorlice.net.pl/
Podstawą klęski Rosjan w nitwie gorlickiej, jak się zdaje, był niedostatek rozpoznania i zbytnie zaaferowanie planowaną ofensywą na Węgry.
Po raz pierwszy na froncie wschodnim skomasowano w takim stopniu artylerię.
Austriacy całkowicie przekonstruowali strukture dowodzenia artylerią - korpusy biorące udział w operacji utraciły artylerię organiczną na rzecz brygad w dywizjach piechoty, które zostały nafaszerowane lufami w sposób znaczny (np. 12 DP w dniu 2 maja dysponowała, bym się nie pomylił, 12 bateriami, w tym moździerzy 30,5 cm oraz lekkich i średnich miotaczy min.
Zarzucasz, że Mackensenowi brakowało w trakcie operacji manewru.
Nie bardzo miał jak manewrować, skoro przeciwnik uciekał w niemal identycznym tempie, a główną przyczyną powodzenia była szybkość pościgu.
Może gdyby 11 Armia miała więcej kawalerii...
Tymczasem jedna 11 Dywizja Honvedu, użyta zresztą na odcinku IX KA, nstanowiła niewiele.
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach