Wysłany: 2006-01-17, 17:09Prawykonanie walca Nad pięknym, modrym Dunajem
Prawykonanie walca „Nad pięknym, modrym Dunajem” - 15 lutego 1868
Oznaczony w katalogu dzieł kompozytora numerem opusowym 314 walc „Nad pięknym, modrym Dunajem” Johanna Straussa – syna należy to tych nielicznych utworów, które znają właściwie wszyscy. Od ponad 135 lat ta piękna melodia rozbrzmiewa na balach, w salach koncertowych, w radiu, w telewizji – funkcjonując jako swego rodzaju muzyczny symbol austriackiej stolicy – Wiednia.
Walc „Nad pięknym, modrym Dunajem” skomponowany został przez Straussa na zamówienie Wiedeńskiego Towarzystwa Śpiewaczego. Jego wykonanie miało uświetnić koncert, jaki 15 lutego 1868 r. miał się odbyć zamiast zwyczajowo urządzanego balu karnawałowego – z którego (podobnie, jak z wielu innych zabaw) zrezygnowano z uwagi na atmosferę, jaka zapanowała w Wiedniu po klęsce wojsk austriackich w pamiętnej bitwie z armią Bismarcka pod Sadową.
Słowa do muzyki
Jak wskazują okoliczności powstania najsłynniejszego ze wszystkich walców świata, walc „Nad pięknym, modrym Dunajem” (którego nazwa została podobno zaczerpnięta z tytułu wiersza zapomnianego poety austriackiego Karla Becka) miał być pierwotnie utworem wokalno – instrumentalnym. Jednak z jego wokalną stroną od samego początku był problem. Strauss bowiem nie chciał komponować muzyki do gotowych już słów. Zgodził się natomiast na to, by słowa zostały dopisane do istniejącej już muzyki.
Z dopasowaniem słów do skomponowanej przez Straussa muzyki były jednak kłopoty. Walc okazał się bowiem kompletnie antywokalny. Po licznych próbach, któryś z chórzystów Towarzystwa Śpiewaczego wpadł na pomysł, by walc śpiewany był w taki sposób, że jedna grupa chóru intonowałaby jego początek do słów „Wiener, seid froh!” (Wiedeńczycy, weselcie się!) – raczej idiotycznie, jak na ówczesny nastrój w mieście – zaś druga odpowiadałaby „Oho! Wieso?” (Oho, niby dlaczego?) – wyrażając całkiem uzasadnione w tym przypadku zdziwienie.
Na basenie
Prawykonanie walca „Nad pięknym, modrym Dunajem” odbyło się na wspomnianym już koncercie Wiedeńskiego Towarzystwa Śpiewaczego 15 II 1868 r. w wielkiej sali balowej Diana-Bad, będącej niczym innym, jak basenem publicznym, na którym w okresie karnawału kładziono podłogę. Dyrygował chórmistrz Towarzystwa, Rudolf Weinwurm, grała orkiestra wojskowa, śpiewał chór organizatorów.
„Do diabła z tym walcem!”
Walc jednak…nie odniósł sukcesu. Wieczorem, po koncercie, wyraźnie zniechęcony do swego dzieła kompozytor miał podobno powiedzieć do brata Józefa: „Do diabła z tym walcem, kody (końcowego fragmentu) mi tylko szkoda!”.
Życie jednak okazało się przekorne. Walc „Nad pięknym, modrym Dunajem” – mimo chłodnego początkowo przyjęcia i niechęci samego autora – zrobił błyskawiczną furorę. Jego muzykę nucił wkrótce cały Wiedeń, a potem przysłowiowe „modre” fale Dunaju zalały całą Europę – i nie tylko.
Koncert – gigant
Jak bardzo walc Straussa był modny, świadczyć może swoiste kuriozum, jakim było zorganizowane z okazji pobytu kompozytora w Stanach Zjednoczonych (1872) wykonanie tego utworu przez chór i orkiestrę, w skład których wchodziło… 20 000 wykonawców. Nad tym największym chyba w historii muzyki zespołem wykonawczym czuwało 100 subdyrygentów, a całością kierował oczywiście sam Johann Strauss. Sygnałem do rozpoczęcia był wystrzał z armaty. O jakimkolwiek artyzmie interpretacji nie mogło być mowy, ale sukcesem było to, że walca udało się skończyć mniej-wiecej równo.
-----------------------------------------------------
Autorem artykułu jest Bartłomiej Kozłowski
Artykuł pochodzi z serwsiu polska.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach