Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Flota Austro-Węgier siły morskie lądowej potęgi
Autor Wiadomość
Franz
Admin


Dołączył: 23 Sie 2004
Posty: 1046
Skąd: Olsztyn
PostWysłany: 2004-09-10, 23:34    Flota Austro-Węgier siły morskie lądowej potęgi Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem



Postęp techniczny i tło polityczne

Druga połowa XIX wieku charakteryzowała się znaczną dynamiką zmian w technice wojennomorskiej. W okresie poprzednich dwóch stuleci, w epoce „walczących żagli", przemiany zachodziły powoli i miały charakter ewolucyjny. Okręty, w zależności od warunków klimatycznych, w których były eksploatowane i jakości ich utrzymania, były wymieniane przeciętnie co 20 – 50 lat. Po roku 1850 ta sytuacja uległa radykalnej zmianie. Postęp techniczny stał się tak szybki, iż niekiedy nowo budowane okręty stawały się przestarzałe zanim jeszcze weszły do służby. Od roku 1848 do wybuchu I wojny światowej prawie każda dekada przynosiła innowacje techniczne, które istotnie zmieniały możliwości podstawowych jednostek bojowych: napęd parowy z pędnikiem śrubowym około roku 1890, pancerz Kruppa oraz armaty o krótszym czasie ładowania około roku 1890 i wreszcie dreadnoughty około roku 1900. Zauważyć przy tym należy, że postęp techniczny wywierał wpływ nie tylko na okręty podstawowych klas – pojawienie się torpedowców i okrętów podwodnych jest tego doskonałym przykładem.

Wymaga podkreślenia to, że postęp techniczny w siłach morskich był nie tylko szybszy niż kiedykolwiek przedtem, ale również dynamiką przewyższał analogiczne procesy dotyczące środków walki wojsk lądowych. W przypadku armii, etapy postępu wyznaczało wprowadzenie powtarzalnej broni strzeleckiej około roku 1860 oraz broni samopowtarzalnej około roku 1890, owocujące rozpowszechnieniem się, do wybuchu I wojny światowej stosunkowo powolnym, karabinów maszynowych. Ówczesny „lądowy" wyścig zbrojeń był raczej procesem rozwoju ilościowego niż jakościowego. Państwa usiłowały wykorzystać w pełni dostępne zasoby ludzkie poprzez zwiększanie poboru rekrutów oraz doskonalić możliwości szybkiego przemieszczania wojsk poprzez budowę linii kolejowych o znaczeniu strategicznym. W obu tych przypadkach wystąpiły naturalne ograniczenia wywołane czynnikami geograficznymi i demograficznymi, które nie mogły być łatwo przezwyciężone. Jednym z rezultatów zwiększania liczebności sił zbrojnych było to, że głównym składnikiem kosztów utrzymania armii stały się wydatki na żywność i pobory. W konsekwencji pozycje zajmowane przez poszczególne państwa na „liście" potęg lądowych zmieniały się bardzo powoli, jeśli zmieniały się w ogóle. Prawdą jest, że w miarę upływu czasu Austro-Węgry pozostały w tyle za Niemcami i Rosją. Było to jednakże przesunięcie stopniowe i prawie niezauważalne, wywołane przez ukryte czynniki, wobec których politycy byli bezsilni i które nie poddawały się ich kontroli.

W siłach morskich sytuacja rozwijała się inaczej. Budowa potęgi morskiej nie mogła wynikać prawie samoczynnie z powszechnego charakteru służby wojskowej i jej następstw logistycznych. Ekspansja morska była znacznie silniej powiązana z decyzjami strategicznymi
i polityczną determinacją. Prawdą jest, że i tutaj naturalne ograniczenia nie mogły być całkowicie pomijane. Najistotniejszym z nich był (i pozostaje nadal) trudny do zablokowania dostęp do morza niezamarzającego (stały problem Rosji). Negatywny wpływ na rozwój sił morskich wywierał brak licznych grup ludności obytej z morzem. Słaby przemysł również odgrywał istotną rolę w sytuacji, gdy trzeba produkować własne, nowoczesne uzbrojenie. Jednakże ogólnie rzecz biorąc, bazy morskie mogły powstawać prawie od podstaw (tak jak Sewastopol i Pola), a nowoczesne okręty można było w razie potrzeby kupić za granicą, tak jak zrobiły to Włochy, Turcja lub Chile. Czynnikiem ograniczającym były kwestie finansowe. Małe państwo nie mogło pozwolić sobie na wydatki potrzebne do dotrzymania kroku mocarstwom. Nawet państwa będące tradycyjnymi potęgami morskimi, jak Holandia czy Dania, nie były w stanie dłużej uczestniczyć w wyścigu zbrojeń w obliczu sytuacji wpływającej na stan ekonomiczno-socjalny kraju oraz interesy handlowe.

Z drugiej strony, mocarstwa kontynentalne zauważyły szansę włączenia się do wyścigu zbrojeń na sprzyjających warunkach lub przynajmniej bez większych niedogodności. Jeśli zdecydowały się tak postępować, mogły, dysponując przewagą ekonomiczną, po prostu prześcignąć – w stosunkowo krótkim czasie – tradycyjne potęgi morskie i w ten sposób zdecydowanie naruszyć lokalną równowagę sił na morzu. Na Bałtyku, Prusy, które na morzu w roku 1864 były prawie bezbronne wobec swego małego sąsiada Danii, wybudowały flotę, która na przełomie wieku zagrażała nawet Wielkiej Brytanii. Na Morzu Czarnym, Rosja, która początkowo (po wojnie krymskiej – przyp. tł.) nie posiadała żadnej floty na tym akwenie, radykalnie zmieniła pozycję wobec Turcji budując w 1890 r. eskadrę nowoczesnych pancerników. Austro-Węgry wcześniej nawet, bo w 1860 r. zaczęły realizować elementy swojej pierwszej, tak zwanej znanej „Flottenpolitik". Powrócono do niej w 1890 r., w tym samym czasie, w którym zrobił to sojusznik habsburskiej monarchii – Niemcy. Przyjrzyjmy się teraz bliżej szczególnym okolicznościom, które spowodowały wybór takiego postępowania.

"Flottenpolitik", cel 1 – okręty opancerzone

Ponieważ Cesarstwo Habsburskie posiadało dostęp do długiego odcinka wybrzeża Adriatyku z portami w Trieście, Fiume (dzisiejsza Rijeka – przyp. tł) i Uskok, w ujęciu wojennomorskim było ono spadkobiercą jednej z tradycyjnych potęg morskich – Wenecji, dziedzicząc ową spuściznę wraz z byłymi weneckimi posiadłościami ciągnącymi się wzdłuż wybrzeża dalmatyńskiego. Przed rokiem 1848 Austria nie doceniała jednak owego dziedzictwa. Potrzeba posiadania sił morskich została dostrzeżona przez Wiedeń dopiero, gdy austriacka dominacja na Półwyspie Apenińskim została poddana próbie w okresie Risorgimento (jednoczenia się Włoch – przyp. tł.) wspieranego przez dwór sabaudyjski. Antyaustriackie powstanie i będące jego następstwem oblężenie Wenecji w 1849 r. wykazało wysoką skuteczność habsburskich sił morskich w pokonaniu rebelii byłej „władczyni mórz".

Do punktu zwrotnego doszło, gdy w 1860 r. nastąpiło zjednoczenie Włoch. Do tego czasu Austria rywalizowała na morzu z Królestwem Sardynii, małym państwem (5 milionów mieszkańców, Austria – prawie 40 milionów), które w wymiarze morskim było spadkobiercą Genui, tak jak Austria Wenecji. Obecnie Sardynia weszła w skład Włoch. Królestwo Włoch nie było jeszcze równoprawnie traktowane przez pozostałe potęgi europejskie, a jego rzeczywiste znaczenie pozostawało przedmiotem międzynarodowej dyskusji. Alpejska bariera na północy wzmacniała ograniczone możliwości armii włoskiej w lądowej konfrontacji na dużą skalę. Jednakże Włochy posiadały jedną z najdłuższych w Europie linii brzegowych i nawet ich komunikacja wewnętrzna zależała od żeglugi przybrzeżnej. Zjednoczone królestwo posiadało dużo ludności obytej z morzem i zawiązki prawdziwej, znaczącej marynarki wojennej powstałe z połączonych sił morskich Sardynii, Neapolu i Toskanii. Chociaż austriacki sztab generalny lekceważył siły lądowe Włoch, nie mógł nie dostrzegać, iż stają się one znaczącą siła morską.

Po 1860 r. Austria musiała dokonać wyboru czy Habsburgowie mogą w ogóle uniknąć współzawodnictwa z włoską marynarką wojenną, polegając jedynie na swych żółto-czarnych pułkach, aby utrzymać w szachu nieposłusznych sąsiadów na południu ? Ten punkt widzenia był popularny w najwyższych kręgach armii (arcyksiążę Albrecht, zwycięzca spod Custozzy). Początkowo pojawiła się nawet inna życzeniowa opinia zakładająca, że podjęcie rywalizacji z Włochami na morzu nie jest konieczne, gdyż ...Królestwo Włoch wkrótce rozpadnie się ponownie na części....

Z licznych powodów politycznych Austria zdecydowała się jednak rozpocząć zbrojenia morskie. Rolę decydującą odegrały: względy prestiżowe, groźba odcięcia od monarchii części Dalmacji, poparcie idei budowy sił morskich przez arcyksięcia Ferdynanda Maksymiliana (brata Franciszka Józefa). Jednakże tym, co przekształciło tę decyzję w wykonalną i opłacalną opcję, był postęp techniczny. Wyrażał to cel austriackiej polityki wojennomorskiej: ...zastąpić ilość jakością.... W 1860 r., gdy zakończył się proces zjednoczenia Włoch, do służby wszedł pierwszy austriacki okręt opancerzony. W latach 1861-1862 Austria zamówiła nie mniej niż 5 opancerzonych fregat, aby być zdolną do pomyślnej wojny z Włochami „nie później niż następnej wiosny". Austria nie chciała przeciągać konfrontacji zbrojnej poza rok 1863. Do wybuchu wojny w zakładanym czasie jednak nie doszło. Podczas następnego konfliktu (wojny austriacko-prusko-włoskiej) poniesione nakłady opłaciły się. Wyrazem tego było zwycięstwo Tegetthoffa pod Lissą w 1866 r., (nawet jeśli sukces w tej bitwie daleki był od nieuniknionego i w rzeczywistości zależał od odrobiny szczęścia).



Tegetthoff, stojąc na czele austriackiej marynarki wojennej, od roku 1868 do swej przedwczesnej śmierci w 1871 r., wykorzystywał prestiż zdobyty pod Lissą by skłonić decydentów do budowy potężnej opancerzonej floty. Owe trzy lata przyniosły gwałtowny wzrost wydatków i unowocześnienie także innych komponentów marynarki wojennej (fortyfikacji nadbrzeżnych, sił lekkich). Podniesiono ponadto poziom wyszkolenia (i pobory) stanu osobowego. Nawet kiedy Włochy wstrzymały realizację programu rozbudowy floty, Austria budowała dalej pancerniki aż do 1871 r. Doprowadziło to do istotnych zmian w układzie sił na Morzu Śródziemnym.



„Flottenpolitik," cel 2 – uzyskanie przewagi

Następna faza wyścigu zbrojeń na Morzu Śródziemnym została wywołana napięciem między Włochami i Francj ą. Jego zasadniczym przejawem była budowa okrętów wyposażonych w artylerię rozmieszczoną w wieżach. Już pierwszy okręt zbudowany według nowych założeń (włoski „Dulio") pokazał, że cała austriacka flota jest przestarzała. Tym razem Austriacy wycofali się z rywalizacji. Ich uwaga była teraz zwrócona na wschód. Powstrzymanie potencjalnego rosyjskiego „walca parowego" na równinach Galicji uzyskało priorytet w sytuacji, gdy Włochy, przynajmniej teoretycznie, zostały członkiem Trójprzymierza. Ponadto torpedowce wydawały się być tanim sposobem na skuteczną obronę strefy przybrzeżnej. Obserwujemy tutaj interesującą paralelę z sytuacją w Niemczech, gdzie Caprivi, obejmując stanowisko szefa admiralicji w tym samym roku co Max von Sterneck w Austrii (1883), wstrzymał budowę pancerników – w istocie z tego samego powodu. W sytuacji, gdy nikt nie był w stanie przewidzieć, z możliwym do zaakceptowania stopniem pewności, jaki będzie pancernik przyszłości, kontynuowanie budowy takich „mastodontów" wydawało się być marnowaniem pieniędzy.

Podejście takie, nazywane przez Francuzów „Jeune Ecole" („młoda szkoła") nie było jednak nigdy tak bezwarunkowe jak poparcie Tegetthoffa dla programu rozbudowy opancerzonej floty. Wkrótce poglądy wzorowane na „Jeune Ecole" również upadły z powodu pojawiających się trudności (rezygnowano z torpedowców, gdyż były zbyt małe, aby mogły być pełnowartościowymi jednostkami morskimi). Ponadto austriacka wersja „Jeune Ecole", wbrew argumentacji ekonomicznej, nie pozwoliła na uniknięcie drogich „białych słoni", które pomogły podważyć zaufanie do koncepcji Sternecka i lansowanych przez niego, w połowie ju ż wybudowanych krążowników. Można z całą pewnością przyjąć, że od samego początku występował silny nurt sceptycyzmu wobec eksperymentów Sternecka w samej marynarce wojennej, w której nigdy nie zaginęła tęsknota za okresem pancerników. Około roku 1890 ów zakamuflowany sceptycyzm przerodził się w otwartą opozycję.

Decyzje podjęte po roku 1890, nawet jeśli są mniej eksponowane w pracach historyków niż zbudowanie floty, która zwyciężyła pod Lissą, warte są uwagi z wielu powodów. Po pierwsze, stanowią one imponującą próbę uzyskania znaczących możliwości bojowych przez relatywnie małą marynarkę wojenną i zdystansowania potę żnych sąsiadów poprzez wykorzystanie najnowszych rozwiązań technicznych, które zdawały się taką możliwość stwarzać. Fascynujące w owej próbie było to, że wykorzystywano w najlepszy sposób szczupłe zasoby, umiejętnie łącząc różne możliwości oferowane przez nowoczesną technikę. Nie był już możliwy – jak kilkadziesiąt lat wcześniej - łatwy skok jakościowy polegający na montażu pancernych elementów opancerzenia na drewnianych kadłubach. Pancerniki typu „Monarch", których budowę Austriacy rozpoczęli w 1890 r., przeznaczone były do obrony wybrzeża. Wyporność ich początkowo miała wynosić nie więcej niż 3000 – 4000 t, ostatecznie wynosiła prawie 6000 t. Okazało się jednak, że jest ona jeszcze zbyt mała. Planowany rejon działań nowych okrętów został ograniczony do Adriatyku, w związku z czym nie potrzebowały one dużych zasobni węglowych. Wyposażono je w działa o stosunkowo małym kalibrze – tylko 9,4 cala (238,6 mm), jednak o dużej szybkostrzelności. Ich szybkostrzelność była 5 – 6 razy wyższa niż armat 12 calowych (304,8 mm) preferowanych przez włoską marynarkę wojenną. Memorandum z 1905 r. wylicza implikacje tego wyboru dla taktyki Austriaków. Przy odległościach mniejszych niż 2000 yardów (około 1830 m) Włosi byliby zasypani przez austriackie pociski. Z drugiej strony przy odległościach większych (5000 yardów i więcej – około 4570 m i więcej) uzyskanie trafień przez przeciwnika należało uznać za mało prawdopodobne. Pozostawała jednak jeszcze strefa niebezpieczna między tymi odległościami. Uważano, że przez najbliższe dziesięciolecie jej istnienie związane będzie z „rozsądnym, wartym podjęcia, ryzykiem dla okrętów". Pierwsze „pancerniki kieszonkowe" oraz dwie następne eskadry, również złożone z okrętów, które nie miały dział o kalibrze większym niż 9,4 cala wydawały się być dobrymi nabytkami przy umiarkowanych nakładach finansowych.


Interesujący jest też sposób w jaki doszło do punktu zwrotnego w polityce wojennomorskiej Austrii. Odbudowa floty pancerników uzyskała polityczną aprobatę Połączonego Komitetu Ministrów monarchii habsburskiej w lutym 1893 roku. Zgodnie z dość skomplikowaną konstytucją, przyjętą w 1867 r., Połączony Komitet Ministrów składał się z sekretarza spraw zagranicznych, ministra wojny, ministra finansów oraz premierów Austrii i Węgier (autonomicznych „połówek cesarstwa"). To co nastąpiło było rezultatem pomyślnej kampanii prowadzonej przez większość wyższych oficerów marynarki wojennej przeciwko planom ich dowódcy, przeciwnego pancerzowi. Ów sprzeciw sprowokował nigdy nie zakończone dyskusje dotyczące roli prędkości i pancerza, wzajemnie sobie przeciwstawianych. Każda ze stron poszukiwała najnowszych rozwiązań technicznych w celu ich zastosowania w wyścigu między armatą a pancerzem. Spory nabierały oczywiście wciąż nowej dynamiki. Poglądy wybitnego znawcy tematu z początków XX wieku, lorda Fischera, powtarzane były w ulubionych teoriach Sternecka (z jednym znaczącym wyjątkiem – przekonanie o decydującym znaczeniu taranowania zostało odrzucone ostatecznie). W warunkach istnienia frakcji i klik wewnątrz Marynarki Wojennej osiągnięcie kompromisu okazało się niemożliwe.

Po Tegetthoffie dowodzenie siłami morskimi przejął Sterneck, dowódca okrętu flagowego floty austriackiej pod Lissą – zwolennik „młodej szkoły". Jednakże postać numer dwa we flocie, admirał Max von Pitner, optował za odbudową floty pancerników. W lecie 1891 r. po manewrach sił morskich, w których uczestniczył sam cesarz, poproszono Sternecka aby przedstawił plany przyszłego rozwoju sił morskich. Jednakże, gdy kilka tygodni później Sterneck pojawił się w letnim ustroniu cesarza na Ischl, szef cesarskiego biura wojskowego ostudził jego nadmiernie optymistyczne oczekiwania. Pitner zdołał wcześniej przedstawić cesarzowi swoje zastrzeżenia i znalazł jego zrozumienie. W następstwie, w czasie posiedzenia Połączonego Komitetu Ministrów, we wrześniu 1891 r. Sterneck spotkał się z krytyką swego zwierzchnika, ministra wojny. Zamiast aprobaty, jego projekt wydatków został skierowany do komitetu ekspertów kierowanego przez Pitnera. Plan rozbudowy sił morskich, przyjęty ostatecznie, różnił się znacznie od wersji proponowanej przez Sternecka. Podczas gdy Sterneck chciał budowy dwóch krążowników dla każdego opancerzonego okrętu (i nie mniej niż 9 torpedowców), komitet Pitnera zupełnie pominął krążowniki i zadowolił się trzema torpedowcami dla każdego pancernika. Stało się jasne, że przekonanie o słuszności doktryny „Jeune Ecole" w marynarce austriackiej wygasało.

Po śmierci Sternecka w 1897 r., proces przesunięcia wszystkich zasobów Marynarki Wojennej na budowę pancerników uległ przyśpieszeniu (w Niemczech rozpoczynano właśnie realizację programu Tirpitza). Przez oko ło 6 lat nie zamówiono żadnego krążownika ani torpedowca. W każdym roku wodowano za to nowy pancernik (typu „Habsburg" i „Arcyksiążę"). Do 1904 r. Austria ponownie dorównała pod tym względem Włochom. W tym roku stosunki między sojusznikami uległy pogorszeniu – Austriacy obawiali się nawet włoskiego „Port Arthur" – zaskakującego ataku na ich bazę morską Pola. Przewartościowania polityczne i wojskowe doprowadzi ły wówczas Wiedeń do zawarcia umowy z Rosją o wzajemnej neutralności.

Austriacka polityka wojennomorska z perspektywy czasu

Uwagę zwraca widoczna paralela między austriacką „Flottenpolitik" w okresie lat 1860 i 1890. Sprawy floty znalazły się w centrum uwagi podczas swoistego konstytucyjnego „przesilenia" – okresu przejściowego monarchii. W 1860 r. największe wydatki były sankcjonowane przez działający pierwszy rok Reichsrat. Nakłady na zbrojenia były swoistą „próbą sił" między parlamentem a gabinetem. Gdy pozycja ministra finansów, Ignacego Plenera, była silna – wydatki zmniejszano. W 1890 r. działo się inaczej. Wydatki na siły morskie spadały w okresie przerw w pracy parlamentu. W latach 1897-1906 parlamentarny mechanizm podwójnej monarchii – bardzo skomplikowany – znajdował się prawie zawsze w stanie pracy. Jednakże izby niższe, zarówno austriackiej jak i węgierskiej połowy monarchii, były sparaliżowane przez zatory legislacyjne. Dlatego armia nie mogła zwiększyć poboru rekrutów, ale rząd mógł dzięki temu przeznaczyć więcej pieniędzy na siły morskie.

Właśnie wtedy, podobnie jak Niemcy, które rozpoczęły bezskuteczną rywalizację morską z Wielką Brytanią, Austro-Węgry zaangażowały się nie mniej intensywnie we współzawodnictwo ze swoim formalnym sojusznikiem – Włochami. Polityczne skutki tego procesu były bardzo dwuznaczne. Wysiłki te mogły być, co prawda, rozumiane jako skierowane przeciwko Francji i Rosji. Marynarki wojenne Austrii i Włoch razem wzięte mogły zagrozić – przynajmniej w teorii – połączeniom komunikacyjnym Francji z jej terytorium pó łnocno-afrykańskim. Zerwanie francuskich komunikacji można więc było traktować za czynnik determinujący potrzebę rozbudowy austriackich sił morskich. Z drugiej jednak strony tłumaczenie powyższe nigdy nie przekonało Włoch, które uważały swoją flotę – w pełni zasadnie – za głównego przeciwnika sił morskich monarchii Habsburgów.

Wyścig zbrojeń morskich osiągnął końcową fazę z nadejściem dreadnoughtów. W tym czasie ani Austria, ani Włochy nie znajdowały się wśród krajów przodujących w zakresie rozwoju techniki wojennomorskiej. Austria w istocie straciła szansę kolejny raz, gdy konkurenci zdystansowali ją pod względem jakościowym, kładąc stępkę pod pierwszy na Morzu Śródziemnym pancernik z działami dużego kalibru. Latem 1905 r. zlekceważono, pomimo sprzeciwu ekspertów technicznych, lekcję Cuszimy – która to bitwa miała miejsce zaledwie kilka tygodni wcześniej. Człowiekiem, który prawdopodobnie bardziej niż inni był odpowiedzialny za taką decyzję, był admirał Juliusz von Ripper, następca Pitnera. Był on naocznym świadkiem starcia morskiego w pobliżu Santiago de Cuba w 1898 r., gdzie artyleria średniego kalibru została użyta z dobrym skutkiem przeciwko lekko opancerzonym, starszym jednostkom przeciwnika. Jednakże w roku 1905 działa dużego kalibru mogły być prze ładowywane tak samo szybko jak armaty mniejszych kalibrów. Austriaccy decydenci nie dostrzegli tego niezwykle istotnego aspektu rozwoju artylerii i ostatecznie Włochy rozpoczęły budowę drednoughtów wcześniej. Jednak dzięki wyższej efektywności stoczni w Trieście, Austria zakończyła budowę swoich nowych pancerników przed Włochami. Do końca 1913 r. posiadała dwa dreadnoughty, a Włochy jeden. Flota austriacka była wówczas najpotężniejszą siłą morską na Morzu Śródziemnym. Na kilka tygodni przed strzałami w Sarajewie wykonała nawet demonstracyjny rejs wzdłuż wybrzeży Lewantu.

Odnosząc się do sytuacji w Niemczech można zauważyć, że po roku 1908 rozpoczęto tam zmniejszanie liczby budowanych okrętów. Korzyści polityczne tej redukcji programu zbrojeniowego – odprężenie w stosunkach z Wielką Brytanią – nadeszły zbyt późno, aby mogły być wykorzystane w czasie kryzysu lipcowego 1914 r.

W zaistniałej sytuacji Austriacy musieli w istocie polegać na flocie powstałej przed dreadnoughtami, mimo, że w porównaniu z posiadanymi możliwościami Austro-Węgry podjęły zbrojenia morskie z daleko większym zaangażowaniem niż Niemcy, bowiem w Niemczech priorytet uzyskały zbrojenia na lądzie. Austro-Wegry i Rosja kontynuowały dalej zbrojenia morskie, które miały coraz większy udział w ogólnych wydatkach wojskowych.

Wybuch wojny światowej spowodował wstrzymanie budowy przez Austrię eskadry czterech zmodernizowanych i lepiej uzbrojonych dreadnoughtów. Poparcie dla wydatków wojskowych miało źródło w stałym kryzysie w czasie wojen bałkańskich. Wymagało to powtarzających się mobilizacji armii austriackiej. Wykorzystał to admirał Haus w 1913 r., uzyskując zgodę na kontynuowanie planów nowej eskadry superdradnoughtów. W porównaniu z potrzebami armii, której strukturalna słabość (w szczególności brak odpowiednio licznych i wyszkolonych rezerw) została obnażona w I wojnie światowej, można powiedzieć, że Austria zdobyła się na sprawną i efektywną flotę.

Była to flota „ciężka", posiadająca największy po Niemczech i Wielkiej Brytanii stosunek tonażu dreadnoughtów do tonażu ogólnego. Gdy raz obrano taki kierunek rozwoju, trudno było zmienić go później. W konsekwencji mało uwagi poświęcano uzbrojeniu torpedowemu i okrętom podwodnym, których zwolennicy mieli poważne trudności w przekonaniu przełożonych do ich wartości bojowej. I na odwrót, również (bierna) obrona przeciw broni podwodnej w konstrukcjach budowanych pancerników miała dość małe znaczenie (przeprowadzano jedynie pobieżne próby). W czasie I wojny światowej austriackie okręty podwodne ograniczały działania własne do rejonów przybrzeżnych. Austriacy mieli mały udział w wyczynach niemieckiej floty podwodnej bazującej w Pola. Ogromny potencjał okrętów podwodnych nie został nigdy właściwie rozpoznany i wykorzystany.



Podsumowując krótko – i być może trochę niesprawiedliwie – we flocie habsburskiej monarchii występowało pewne zainteresowanie doktryną „Jeune Ecole" i potencjałem tkwiącym w partyzanckich zasadach wojny na morzu w 1890 r., gdy uzbrojenie torpedowe przechodziło przez etap „kłopotów niemowlęcych". Z perspektywy minionego stulecia widać, że był to kaprys tamtych czasów. Pancerniki dysponowały tak dużą siłą psychologicznego oddziaływania, że nawet marynarki, które pozostać miały małe, podejmowały trud ich budowania, ze szkodą dla innych rodzajów sił.

----------------------------------------------------------------------------------------
Autorem tekstu jest Lothar HÖBELT, tekst pochodzi z http://www.mw.mil.pl/przegmorski/przeglistopad_01_art9.html

_________________
W sprawie kontaktu z administratorem
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
3703639
Zulu von Auffen
Baron

Wiek: 35
Dołączył: 04 Paź 2004
Posty: 372
Skąd: Rzeszów
PostWysłany: 2004-10-04, 22:06     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Po pierwsze flota austro-węgierska należała do flot ciężkich wyłacznie z uwagi na małą ilość jednostek, powiedzmy to, średniej wielkości.

Na 9 predrednotów (t. Habsburg, Erzherzog Karl i Radetzky), trzy krążowniki pancerne (Kaiserin und Koenigin Maria Theresia, Sankt Georg, Kaiser Karl VI) posiadano "aż" trzy krążowniki pancernopokładowe t. Zenta i 13) kontrtorpedowców t. Huszar z podtypami.

Budowa 4 drednotów t. Tegetthof została "zrównoważona" budową 4 krążowników lekkich (czy tez rozpoznawczych) t. Admiral Spaun i Helgoland.

Budowa czterech superdrednotów t. Ersatz Monarch miała być równażona budową ledwie 3 krążowników lekkich t. Ersatz Aspern.
Do tego wybudowano ledwie 6 kontrtorpedowców t. Tatra, a w ciągu wojny jeszcze 4 zbliżonego typu Ersatz Dukla.

Najgorsze było jednak to, że ta flota, poza końmi roboczymi, krążownikami t. Helgoland i kontrtorpedowcami t. Tatra, wspieranymi przez dwa nowsze krążowniki pancerne i pancerniki obrony wybrzeża t. Wien nie została nigdy należycie wykorzystana.

Co do nowoczesności: okręty c-k nie nowe odstępowały swymi rozwiązaniami od jednostek im współczesnych.
Posiadały bardzo dobrą artylerię (zwłaszcza armaty 10 cm K 14, stosowane później przez Włochów i Rosjan w czasie II Wojny). Problemem była faktycznie bierna obrona przeciwtorpedowa na pancernika t. tegethoff, ale akurat zagłada Szent Istvana nie do końca jest przypadkiem reprezentatywnym ze względu na spartaczobne wykonawstwo.
Jak się przypatrzeć przekrojom poprzecznym przez kadłub Tegetthofa, dochodzi siie do wniosku, że projekt był bardzo ciekawy, tyle, że popełniono bład oszczędzając na szerokości kadłuba.
Ale za to ustawienie całej artylerii głównej w osi symetrii w czterech tgrójlufowych wieżach to nowość na miarę światową (wymuszona oczywiście kosztami - krótszy kadłub z uwagi na mniejszą ilość wież, oszczędności na opancerzeniu).

_________________
General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.

Viribus Unitis!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
6315092
Zulu von Auffen
Baron

Wiek: 35
Dołączył: 04 Paź 2004
Posty: 372
Skąd: Rzeszów
PostWysłany: 2006-05-11, 19:30     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Należałoby takze dodać, za Csonkaretim, że załogi jednostek Cesarskiej i Królewskiej Marynarki Wojennej należały do najlepiej wyszkolonych.
Dotyczy to przede wszystkim załóg sił lekkich (do krążownika lekkiego w górę), na których w sumie spoczął ciężar prowadzenia wojny.

_________________
General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.

Viribus Unitis!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
6315092
jerry
Lekarz

Wiek: 52
Dołączył: 03 Paź 2006
Posty: 118
Skąd: lubuskie
PostWysłany: 2007-02-07, 22:42     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Na http://www.iirp.prv.pl/marynarka%20wojenna/projekty/tatra/kom_maryn_projekty_tatra.htm natknalem sie na nastepujaca informacje.
"Kiedy jesienią 1918 r. unaoczniał się upadek Trójprzymierza, porty austro-węgierskie nad Adriatykiem zostały ogarnięte falą rewolucyjną. Część marynarzy służących w flocie podwójnej monarchii przyłączała się do zamieszek, część myślała tylko o powrocie do swoich stron rodzinnych. Wśród tego zamętu grupa Polaków obecnych w Poli (port na półwyspie Istria, główna baza floty) zapragnęła opanować jeden z stojących w porcie okrętów i powrócić na nim do kraju. Najczęściej wymieniano jeden z krążowników lekkich typu Novara lub jeden z niszczycieli typu Tatra[1]. Plany te miały pewną szansę powodzenia, na przeszkodzie stanęło lądowanie 5 listopada 1918r. w Poli[2] wojsk włoskich. W wyniku tego okręt nigdy nie wszedł do Polskiej Marynarki Wojennej"
Czy ten epizod jest komus blizej znany?Gdzie znajde cos wiecej na ten temat?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5493793
Prochazka
Hrabia

Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 491
Skąd: Warszawa
PostWysłany: 2007-02-09, 07:46     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Epizod ten jest wspomniany przez Pawła Wieczorkiewicza w rozdziale "Spod bandery czerwono-biało-czerwonej pod bialo-czerwoną" książki Karoly Csonkateriego "Marynarka wojenna Austro-Węgier w I wojnie światowej 1914-1918". Niestety jest to tylko krotka wzmianka, oprócz informacji że autorami tego planu byli por. Karol Korytowski i kmdr ppor. Czesław Petelenz nic więcej nowego się tam nie dowiesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
jerry
Lekarz

Wiek: 52
Dołączył: 03 Paź 2006
Posty: 118
Skąd: lubuskie
PostWysłany: 2007-02-09, 17:37     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Dziekuje za informacje
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5493793
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  

Powered by phpBB modified v1.9 by Przemo © 2003 phpBB Group

 

Historia www.fahnen.republika.pl