Wysłany: 2006-08-25, 15:11Christian Dickinger "Franciszek Józef I"
Nowa biografia Cesarza na rynku. Widziałem dziś w Librze w Rzeszowie.
Tłumaczona z niemieckiego. Twarda okładka, bez zdjęć, 272 stron. Nie znalazłem bibliografii - tylko w przypisach podano źródła. Nie miałem jednak czasu na analizę ani pieniędzy na zakup.
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2590 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-09-11, 21:52
Kupiłem na allegro za 24+6,50 porto, czyli taniej niż w internetowej skięgarni (klubowicze 32, nieklubowiczer 39 + porto). Jak przeczytam (kiedy ?????) to dam znać i opiszę na Forum w Twoim temacie!
Dodałem: chyba, że Ty zrobisz to wcześniej, bo przecież Ty zacząłeś temat...
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2590 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-19, 21:18
Cóż, z wypowiedzi Twajdy wynika, że o FJ I mają prawo pisać tylko jego sympatycy,takoż zwolennicy Habsburgów i monarchizmu... No i tu VETO !!!! Na pisanie laurek i hagiogorafii czas już nie ten, a osoby patrzące na monarchię niejako z oddalenia i inaczej powinny mieć głos. Gdyby cała literatura historyczna mogła być pidsana tylko przez sympatyków określonych postaci, dynastii czy faktów historycznych (np. I wojny...) to chroń nas, Panie, przed taką literaturą! "Mędrca szkiełko i oko", a nie zaangażowanie emocjonalne powinno być ważniejsze!
No i tu wrócę do Grodziskiego, który skrytykował książkę Recoully, bo nie zawiera spojrzenia na Monarchię z punktu widzenia Polaków... A co to mogło obchodzić Francuza ??? I dlaczego to umniejsza wartość poznawczą książki ? Teraz czytam JOHNA VAN DER KISTE, Anglika,który spłodził dziełko o prywatnym życiu FJI (wyd.Amber...) Jak ją przeczytam,wezmę się za Dickingera! I choć lubię Starego Prochazkę, to postaram się spojrzeć na książkę chłodnym okiem...
Wcale to z mojej wypowiedzi nie wynika. Po prostu stwierdzam fakt. Autor właśnie jak najbardziej prezentuje zaangażowanie emocjonalne, a nie żadne "szkiełko i oko"; tym samym nie jest to dużo więcej warte od różowej laurki. FJ prezentuje się jako kompletny ignorant w każdej dziedzinie, bredzący co chwilę o jakimś tam "honorze" i "ufności w Boga".
A jak van der Kiste? Bo jego zostawiłem sobie na deser.
Na pisanie laurek i hagiogorafii czas już nie ten, a osoby patrzące na monarchię niejako z oddalenia i inaczej powinny mieć głos.
Mylisz się, Art. Ja potępiam zarówno zbytnie lizusostwo i to "pisanie laurek", jak i zajadły krytycyzm ze strony autora. W przypadku biografii jedno i drugie wykrzywia obraz faktów.
Należy bowiem pamiętać, że zadaniem biografii w żadnym razie nie jest ocena (chyba że autor zaznaczy, że jest to jego prywatna opinia) postaci, jedynie ukazanie faktów z jej życia, osobowości itd.
Gdyby w/w pozycja była jakimś opracowaniem historycznym albo coś w tym guście, nie byłoby problemu. Biografia jednak jest formą, która powinna spełniać pewne normy.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2590 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-20, 14:48
CK Tiger zacytował, ale nie do końca... Pisałem także o "mędrca szkiełku i oku", mając właśnie na myśli chłodne podanie faktów... A oddalenie rozumiem właśnie jako nie komentowanie i ocenianie czynów opisywanej postaci... Ale z drugiej strony weźmy Grodziskiego-w wydanych teraz książkach (Dickinger i Kiste) jest uwzględniony (choć jako GrodziŃski-pewnie do bibliografii wzięli z allegro...), a czyta się go makabrycznie ciężko. Możemy się spierać, ale jak Dickingera wezmę na warsztat, to na gorąco będę komentował to, co czytam.
CK Tiger zacytował, ale nie do końca... Pisałem także o "mędrca szkiełku i oku", mając właśnie na myśli chłodne podanie faktów...
Ja wiem, wiem... Tylko że często zajadłą krytkę sprzedaje się pod maską obiektywizmu itd. Tego się trzeba wystrzegać.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
prawie skończyłem. czyta się dobrze, dość ciekawym językiem.
i rzeczywiście autor nie jest CK patriotą, choć nie stwierdziłbym, że do końca AW skreślił. ocenia FJ bardzo surowo! i słusznie! na każdą postać trzeba spojrzeć z dwóch stron, żeby wyrobić sobie odpowiedni pogląd.
niestety, w wielu kwestiach muszę się z autorem zgodzić - fatalna polityka zagraniczna przez całe panowanie, niespójna polityka wewnętrzna (choć niewątpliwie potrafił w odpowiednim momencie pójść na ustępstwa typu 1867 rok), bardzo surowy wobec rodziny (choć nie można go oskarżyć o brak uczuć, ile bardziej o brak ich okazywania), a niechęć wobec prób moderniazacji państwa pośrednio doprowadziła do końca AW.
głównym przesłaniem książki jest, że FJ kierował się nie interesem swoich Ludów, ale przede wszystkim interesem Domu (czyli dynastii), później interesem państwa. fałszywe poczucie honoru często przysłaniało racjonalne myślenie. autor pokazuje też przykłady tchórzostwa FJ (typu zrobienie z Benedaka kozła ofiarnego w zamian za swe własne błędy) oraz nadmierne poczucie własnej wyższości, które powodowało, że w jego otoczeniu nie mogło być ludzi nadmiernie inteligentnych i błyskotliwych, aby nie przysłonili samego cesarza (można się z tym zgadzać, lub nie, ale faktem jest, że doradców FJ miał zawsze nieszczególnych ).
ogólnie po 3/4 lektury kontrast z oficjalną "laurką" jest aż nadto wyraźny. ale na pewno książka nie zniszczyła do końca mitu, nie spaliła go na popiół.
aha - książka jest nie-chronologiczna, ale zagadnieniowa, czyli cesarz jako polityk, cesarz i kościół, cesarz i rodzina itp. na początko nieco mnie to wkurzało, ale teraz myślę, że to ciekawe podejscie
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2590 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-20, 20:28
Może podtytuł, którego nie przetłumaczono, wiele wyjaśni: "Die Entmythiesierung". Polski odpowiednik to "odbrązowienie", może lepiej brzmiałoby "odmitologizowanie"... Przejrzałem książkę, ale chcę ją "napocząć" na spokojnie, na razie zaglądam do środka, przeczytam 2-3 strony i znów odkładam... Rosjanie mają taki fajny termin "nasłażdajus"... .Wracając do postu Pudelka : nie podałeś tytułu ostatniego rozdziału: "Cesarz:przypadek dla psychologii?"... To też świadczy o podejściu autora...
Dobre wrażenie wywierają przypisy, jest indeks osobowy,tablica genealogiczna Habsburgów oraz wykaz wybranej literatury w języku polskim- skromniutki, 9 pozycji... No, w tym roku kilka przybyło...
Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 282 Skąd: Stadt Danzig
Wysłany: 2006-10-23, 17:57
Pudelek napisał/a:
głównym przesłaniem książki jest, że FJ kierował się nie interesem swoich Ludów, ale przede wszystkim interesem Domu (czyli dynastii), później interesem państwa.
a czym sie mial kierowac monarcha XIX wieczny??? a ,że interesem państwa, to chwała mu.
taa, niedługo ktos napisze o FJ I z punktu widzenia feministek, potem homoseksualistów, etc..
_________________ "..generatio preterit, generatio advenit, nihilsque permanens est sub sole"
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2590 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-24, 07:31
proponuję do tej listy dodać antymonarchistów, przeciwników cygaretek, przeciwników bokobrodów no i wszystkich tych, którzy nie maja na imię Franciszek Józef, no, może jeszcze masonów i cyklistów... A tak nawiasem - w końcu w tym okresie loże masońskie i przynależność do masonerii wśród takich rodów nie była czymś niezwykłym... Czy nasz Najjaśniejszy Pan otarł się choćby o masoneri? Nie wiecie ???
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach