Wysłany: 2006-12-05, 19:50Franciszek Józef - John van der Kiste
„Epoka, która mogła być największą w dziejach Habsburgów, zakończyła się klęską, bankructwem, przelaną krwią i wylanymi łzami. Jednak jest tu i miejsce na ludzkie współczucie dla losu człowieka, który obejmując tron jako młodzieniec, młodość swą szybko utracił: był świadkiem gwałtownej śmierci swego brata, żony, syna i bratanka, postradał najbogatsze prowincje swego cesarstwa, a długie i burzliwe panowanie kończył z przeczuciem katastrofy nadciągającej nad jego ród i włości – katastrofy większej niż wszystko, czego w życiu doświadczył”.
To słowa londyńskiego „Timesa” z 22 listopada 1916 roku. Dzień wcześniej zmarł Franciszek Józef Habsburg, cesarz Austrii, król Węgier, Czech, Dalmacji, Chorwacji, Słowenii, Galicji i Lodomerii, Illyrii, Lombardo-Wenecji, książę Lotaryngii, Salzburga, Styrii, Karyntii, Krainy i Bukowiny, wielki książę Siedmiogrodu, margrabia Moraw, książę Górnego i Dolnego Śląska, Oświęcimia, Zatoru, Cieszyna, Modeny, Parmy, etc., etc., najdłużej panujący monarcha nowożytnej Europy.
Wstąpił na tron w 1848 roku, mając 18 lat. W ciągu 68 lat swego panowania widział jak zmieniały się epoki i systemy władzy, powstały nowe państwa i upadły stare potęgi. A wreszcie stał się świadkiem zmierzchu cesarstwa Habsburgów.
Dramaty na miarę greckiej tragedii naznaczyły również osobiste losy cesarza i jego rodziny.
Brat Franciszka Józefa, Maksymilian, ogłoszony w 1864 roku cesarzem Meksyku, panował w kraju rozrywanym wojną domową i trzy lata później został rozstrzelany przez pluton egzekucyjny. Żona, cesarzowa Elżbieta, zginęła w roku 1898 w Genewie zasztyletowana przez włoskiego anarchistę. Gwałtowna śmierć spotkała też dwóch następców cesarza – jego jedyny syn Rudolf zabiwszy swą kochankę, popełnił samobójstwo w zameczku myśliwskim Mayerling, a zamach na bratanka, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, w Sarajewie doprowadził do wybuchu wojny światowej.
Ta książka odsłania osobiste życie Franciszka Józefa i licznej rodziny Habsburgów. Na tle burzliwych wydarzeń XIX-wiecznej Europy maluje bardzo ludzki portret człowieka, który w pamięci potomnych zapisał się jako ostatni cesarz Austro-Węgier i symbol sześćsetletniej monarchii, która wraz z jego śmiercią odeszła na zawsze.
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-12-05, 22:49
Przytoczony tu cytat jest typowym przykładem myślenia ex post i fałszowania dziejów.
W ostatnim miesiącu życia cesarza nic nie wskazywało na bankructwo i calkowity upadek monarchii. Wojna sie przecież nie skończyla, a państwa centalne nie byly wcale w gorszym położeniu niż ich sojusznicy.
Posdsumujmy prawdziwą sytacje w chwili smierci cesarza:
Rosja odepchnięta daleko na wschód (co prawda w ręku Rosjan znajduje sie Tarnopol, ale Austro-Węgry okupują połowę Króestwa Kongresowego i znaczną cześć Wołynia), Włochy powstrzymane, Serbia i Czarnogóra kompletnie rozgromione i okupowane, Rumunia rozbita i stojąca u skraju przepaści, wojska austro-wegierskie stacjonują w Albanii...
Gdzież tu jest miejsce na hańbę, klęskę i bankructwo? Krecia robota aliantów wśrod Czechów i Chorwatów nie zdołala jeszcze wydać zatrutych owoców, wojska w ogromnej większoścui dochowują wierności.
Prawda - poniesiono porażkę pod Łuckiem, ale front nie zostal przerwany, a sukces Rosjan w Galicji osiagniety dwoma latami intensywnych przygotowań okazał sie nieswpólmierny do włożonego wysiłku i terytorialnie żałosny...
Austro-Węgry ponosily porażki i nie każda ofensywa osiagnęła zamierzony cel. Ale czy Niemcy nie poniosly klęski nad Marną (1914) i pod Warszawą (listopad 1914), czy nie zmarnmowali swych sil pod Verdun? W listopadzie 1916 roku Rosja byla skończona, państwo carów rozkladalo sie nieodwołalnie. Car skłaniał sie do separatystycznego pokoju, liberalowie ze wsparciem koalicjantow planowali obalenie monarchii, lud się burzył, wszystkie zdobycze od czasow carycy Katarzyny były stracone. Inny wrog - zdradziecki były sojusznik - król Ferdynand rumuński pakowal manatki w Bukareszcie zagrozonym porzez wojska państw centarlnych, król Piotr serbski był teraz żalosnym żebrakiem - monarcha bez piędzi ziemi, Włochy byly kompletnie wyczerpoane, Francja wykrawawiona, Wielka Brytania wstrząsnieta klęskami w Dardanelach i w Iraku, Stany Zjednoczoine nie byly jeszcze stroną wojującą...
Taka byla sytuacja polityczna w chwili śmierci cesarza Franciszka Józefa, który umieral we własnym palacu, obdarzony nadal życzliwością większości poddanych...
Dlaczegóż to anlosascy psimacy stale uwłaczają pamieci żólnierzy monarchi nabsburskiej i uważają bitwę pod Łuckiem za nieodwolalną i haniebną kleskę Ausatro-Węgier i triumf Rosji, a nie uważąli za haniebną, bezprzykladna i rozstrzygającą kleśki Rosjan pod Gorlicami, gdy pędzono ich jak barany przez Galicje, Królestwo Kongresowe i Wołyń, gdy bez prób oporu oddawali: Lwów, Lublin, Warszawę, Łuck, Kowno, Wilno i Rygę ... Proszę wymienić choćby jedno większe miasto galicyjskie ktore zostalo utracone przez Austro-Węgry w wyniku klęski pod Łuckiem i porownać to z katastrofą rosyjską w 1915 roku!
Tak więcv cesarz Franciszek Jozef nie powinien mieć w chwili smierci poczucia klęski i upadku monarchii. Mógł oczywiście boleć z powodu hekatomby ofiar wojny i żałować że nie dożył do końca swych dni w pokoju, ale to jest zupełnie in na sprawa.
Nie tworzmy wiec mitów i nie szerzmy zupełnie falszywego obrazu dziejow I Wojny Światowej. Austro-Węgry i Niemcy miały ponieść klęske dopiero za dwa lata i w miedzy czasie odniosly jeszcze niejeden sukces (zniweczenie ofensywy Nivella we Francji, odparcie ofensywy Kiereńskiego w Galicji, pogrom Wlochów pod Caporetto, bezwarukową kapitualcję Rosji w Brześciu nad Bugiem, okupację Ukrainy i Krymu).
Nie przenośmy wiec sytuacji z jesieni 1918 roku do jesieni 1916 roku! Niech sobie hiostorycy koalicyjni oszczędzą moralnych i politycznych ocen monarchii habsburskiej i lepiej zajmą sie nicością i podlościa swoich własnych polityków ( Poincarego, Clemenceau, Orlanda, Wilsona, LLoyda Georga i calej tej żąłosnej grupki umysłowych karłów i politycznych klaunów) w czasie I wojny światowej, ich głupotę i krótkowidztwem na konferencji wersalskiej, debilizmem traktatów w Saint Germain i w Trianon, tchórzostwem swoich mężów stanu w 1938 roku i swych zajęczych zastępów
w 1940 roku. Dlaczegoż to nie piszą z rownym zapalem o bankructwie III Republiki Francuskiej, o rozpadzie Imperium Brytyjskiego i pokracznego carskiego kolosa na glinianych nogach, żalosnej Czechoslowacji i Jugosławii? Dlazcegoż to sp[ośrod wszystkich upadlych monarchii i republik XX wieku jako przyklad nieudanego elsperymentu politycznego wybralo sobie jedynie Austro-Węgry?
Moim skromnym zdaniem los dualistycznej monarchii był przesadzony w tym sensie, że jej bytność była pod prąd ówczesnym tendencjom społecznym.
Jak kupię i przeczytam książkę będę mógł ocenić czy autor przegina historię w duchu Ententy.
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-12-06, 09:08
Jeśłi los Austro-Węgier był przesądzony, to tylko w tym sensie, że sily Ententy, która z premedytacją rozpętala I WŚ były w każdym wymiarze dwukrotnie wieksze niż siły państw centalnych.
Wszelkie dorabianie jakichś tendencji "nieuchronnych prądów dziejowych" jest zawsze manipulacją czyniona ex post. Gdyby Niemcy i Austro-Wegry wygrały wojne - to z pewnościoa powstałyby potem prace uzasadniajace ich sukces koniecznościa dziejowa i to również byloby naciciąganiem wcześn iejszych faktow do końcowej sytuacji.
Jesli Austro-Węgry były ze swoją wielonarodową strukturą anchroniczne i nie pasowaly do ducha epoki, to dlaczegóż do ducha epoki XX wieku mialyby pasować nowe więzienia narodów (Czechoslowacja i Jugosławia) powstale po wojnie z woli Ententy. Żadne z nich nie bylo przecież państwem unitarnym, w każdym konflikty narodowściowe były nie mniejsze niz w monarchii, a ich system polityczny w poprownaniu z pństwem Franciuszka Józefa cechowala przemoc, zamordyzm i nietolerancja!
Ponadto żadne z nich nie przetrwało do naszych czasów i aby je obroziuc w nicość nie trzeba bylo przegranej wojny światowej!
Dlaczegóż wiec miełyby być oceniane lepiej i być bardziej zgodne z duchem czasu niż Austro-Węgry?
Pamiętam, że za komuny wszyscy historycy zachwycali sie Żwiązkiem Sowieckim i rownież pisali wiele o nieuchronności upadku kapitalistycznego świata i o zwyciestwie międzynarowego proletariatu prowadzonmego przez jedynie sluszna ideologię Marksa, Engelsa i Lenina! A byli to autorzy posiadający habilitacje, tytuly profesorskjie i uważano ich wowczas za awangardę intelektualistów! Dziś po komunie nie ma porawie sladu, "nieuchronna konieczność dziejowa" jakoś sie nie sprawdziła, a ci sami panowie i panie ( o ile jeszce żyją() wypisują nowe brednie o nieuchronnej koniecznośći globalizacji kapitalistycznej pod egiudą nowego wielkiego brata zza oceanu. Nie chcę się wyrażąć o takich historykachj i i ich przenikliwości, ale zappewne domyśłasz sie w jakiej c zęściu ciala mam ich intelektualne wypociny i mentalnośći paniuenki lekkich oibyczajow, ktora zawsze wmawia temu który jej placi że jest najwspanialszym mężczyzną jej życia!
Ja oceniam wszelkich polityków wg ich postępowania, ktore powinno być zgodne z gloszonymi przez nich ideami, po stopniu ich bezinteresowności i sklonności do poświecenia sie dla dobra spoleczeństwa, ktorymi przyszlo im rządzić - nie zaś wg. tzw. "skuteczności" spowodowanej w przeważającej częśćiu zwycvzajnym "fuksem".
I w takim kontekście cesarz Franciszek Jozef, ktory byl nada kochany w swoim kraju po 67 lartach panowania, pomimo wielu porazęk i niewyobrażalnych cięzarów toczacej sie wojny byl z pewnością lepszym politykiem od "panów świata" XX i XXI wieku, którzy po kilku latach sprawowania wladzy stają sie powszechnie znienawidzeni, a ich egoizm, chciwość, krótkowzroczność i głupota wychodza na jaw zaledwie w kilka miesiecy po objęciu urzędu.
Jesli ktoś pisze o Franciszku Jozefie źle i uważa go za nieudacznika winnego upadku swego państwa (ktore nota bemne odziedziczyl w fatalnym stanie, a doprowadzil po kilkudziesieciu latach do rozkwitu) to iech sie zastanowi jakie to "zasługi" mają wspomiani przez mnie: Wilson, Poincare, Clemenceau, LLoyd George i Masaryk, których ślepocie politycznej zawdzieczamy sukces Hitlkera i wszyustkie jego ponure konsekwencje...
Tymczasem jakoś dziwnie malo jest pozycji ksiazkowych w ktoprych ktokjolwiek poruszalby te kwestie i zochydał ich poam ieć tak jak to sie robi z cesarzem Franciszkiem Józefem.
Koś jednak powinien wrescie z tą historyczną prostytucją i zacząć pisać ksiazki uzględmniające nie tylko racje jednej strony. Historyk nie powinien nigdy być utrzymanką i panegirystą zwyciezcy, ale trzezwym i sprawiedliwym obserwatorem.
To że bolszewicy różnych maści twierdzili coś tam o konieczności dziejowej nie przeczy temu że taka kategoria istnieje i może trafnie ujmować procesy historyczne.
Przede wszystkim na podtrzymanie takiego państwa jak Austro-Wegry nie było szans choćby dlatego że myśl polityczna i w ogóle społeczna która oddziaływała i na elity i na masy zawierała idee przeciwne tego typu konstrukcjom jak Austro-Węgry jak i wartościom lansowanym przez to państwo.
Zarówno wszelkiej odmiany socjalizmy, nacjonalizmy, liberalizmy, komunizmy itp. szły ku zupełnie innym modelom społeczno-ustrojowym. Temu akurat rozwiązaniu społecznemu nie tylko brakowało jakiejś głębszej idei legitymizującej jej istnienie ale ono samo jako twór wyjątkowo kompromisowy miało w sobie pewnego ducha tymczasowości wszakże rozważania nad możliwymi przekształceniami państwa Habsburgów były właściwie stale obecne.
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-12-06, 12:34
Oczywiście, że podchodze emocjonalnie, bo ciągłe czepianie sie Franciszka Józefa i Austro-Węgier przez niedouczonych pseudohistoprykow i nakreconych publicystow mnie w...a.
Co do trwałości państwa. Nie sądzę aby Austro-Wegry mogły sie rozpaść bez zawieruchy wojennej, gdyż cesarz był ogromnie popularny, a wiekszość poddanych zadowolona.
To że gdzieś tam odbijalo jakiwemuś wielkoniemcowi, że jakjiuś nawiedzeniec uprawiał antysemityzm, jakiś czeski profesor majaczył o wyższości republiki nad monarchią - nie miało żadnego znaczenia dla zwykjlych poddanych - spokojnych ludzi pragnących używać życia i pracować w przewidywalnej monarchii Najjaśniejszego Pana.
Wszystkie plany przeksztalceń i problemy o ktorych mówisz rozbębniono już po wojnie - ( w przedwojennej prasie byly one zupelnie nieobecne) właśnie po to, aby uzasadnić i usprawiedliwić egzekucję diokonano na jednym z najbardziej liberalnych i humanitarnych państwa w dziejach świata.
To znany zabieg. Podobnie zaborcy Polski tłumaczyli jej upadek jako konsekwencje jej rzekomej niezdolności do życia. Nic w tym nowego. Oczywiście - państwo mogło ewoluować i przekjsztalcać sie, aby było jeszce bvardziej przyjazne obywatelem, ale to wcele nie oznaczalo że funkcjonowalo źle. Po prostu - nie ma rozwiązań idealnych i zawsze są jakieś problemy. Miały je wszystkie państwa ówczesnego czasu, co nie dopwodzi, że wszystkie powinny przestać istnieć.
Mowisz że Austro Węgry byly anachroniczne i nie pasowaly do epoki. A w czym była od nich nowocześniejsza i bardziej liberalna przedwojenna Jugoslawia (SHS) ? Zakres wolności obywatelskich byl w niej zdecydowanie mniejszy niż w AW, mniejszości narodsowe nieporównywalnie bardziej uciskane ( w przedwojennerj monarechii nikt np,. nie gwalcił nieletniej Slowaczki na Slowacji za to , że mówila po słowacku, a takie przypadki zdarzały sie po wojnie w Macedonii ), prawo bylo bezsilne, policja wszechmocna. A do tego Jugoslawia byula rownież monarchią, wiec nie można powiedzieć aby i pod tym względem byla bardziej postępowa... Jaki byl późniejszy los tego tworu - wszyscy dobrze wiemy, a o zbrodbniczości tego państwa świadczą dobitnie ruiny w Wukowarze, Dubrowniku i Srebrenicy...Pomimo to jakjoś nieczęsto spotyka sie w Polsce publiacje w ktorych Jugoslawię nazywa sie tworem poronionym, z gory skazanym na klęśk ę i niezdoolnym do życia,. a wielu historykow wspomina ją z nostalgią...Niedawno też PWN wydal ksiażke o innym ulubieńcu koalicji - Masaryku. Człowiek bez żadnych moeralnych zsad, klamca, cichy sojusznik Lenina i Stalina , nieomalk zoologiczny wróg Polski, prześladowca mniejszości narodowqych, pyszalek i m iulkitarysta jest w niej przedstawiony jako nieomal krysztalowy mąż stanu i rozumny polityk o szerkoich horyzontach (ciekawym jakich, bo dzielo jego zycia okazalo sie całkowitym niewypałem) ?
Jakoś nikt nie dbal; o to, aby w owej hagiografii były zachowane proporcje i wspomnianą jakakolwioek wadę tej ponurej postaci. Natomiast o Franciszku Jozefie czytamy ciągle: nieudacznik o wąskich horyzontach, kiepski wódz, zdziecinniały idiota itd, itp. Słynna superprodukcja o samobojstwie arcyksiecia Rudolfa przedstawia AW jako państwo policyjne , w którym szaleje antysemityzm i w ktorym dusi sie wolność slowa, a wszyscy przyjmują tę bzdure ze zrozumieniem, choć każdy historyk wie że to stek kłamstw i wymyslów.
Stale wypomina sie Franciszkowi Jozefowi, że jego stryj był niedorozwinięty, żona szalona, syn - ćpun, a brat zostal rozstrzelany w Meksyku przez siły postepowe.
Natomiast jakoś malo kto przypomina np. , ze ojciec Churchilla był narkomanem i syfilitykiem, koncepcja dardanelska Winstona była szczytem nieudoności strategicznej i zaowocowała niesłychaną kleską, i że był naprawdopodobniej tym , ktory rozkazał zgładzic swego sojusznika Sikorskiego...Prezydentowi Kennediemu nie wypomina sie też zbyt często jego ekscesow seksualnych, poweiazań z mafią i delikatnie mowić "słabego charakteru"...Czemuż wiec dziesiejsi historycy, majacy nowsze i tak ciekawe materiały nie robią z nich publicystycznego użytku, ale wolą sie zajmować Franciszkiem Józefem i jego rzekomą nieudolnością?
Muszę powiedzieć, po przeczytaniu książki, że obraz AW i Franciszka Józefa jest bardzo zbiezny z tym co pisze Pan ezderes. Mianowicie autor wielokrotnie podkreśla, że Franz Josef był otoczony przez "nieszczęścia" - od przejęcia władzy w - stosunkowo - młodym wieku i niesprzyjających okolicznościach, po umysłowo chorą żonę i syna. W ww. biografii FJ ukazany jest jako postać niezwykle pozytywna na tle swej rodziny, ale i innych europejskich władców XIX wieku. Faktem jest, iż - zgodnie z podtytułem - jest tu wiecej jego prywatnego życia niz polityki, ale w przypadku Cesarza te sfery sie mieszają. Generalnie - polecam!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach