Wiek: 24 Dołączył: 26 Wrz 2006 Posty: 45 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-10-01, 23:19
Art napisał/a:
Jakoś Wyspiańskiemu Kraków nie czynił wstrętów, może dlatego,że sporo tworzył dla kościołów...
Czy ja wiem...? Wyspiański Kraków kochał ale równocześnie nienawidził-Wyspiański to człowiek, który przerastał swoją epokę zdecydowanie i nie był do końca przez ówczesnych rozumiany. Owszem, premiera "Wesela" była sukcesem ale pamiętajmy o ówczesnej "chłopomanii". Wyspiański parał się projektami skazanymi wówczas na niepowodzenie-ogromne witraże z podobiznami (dość "trupiastymi") polskich monarchów, koncepcja teatru na Wzgórzu Wawelskim, malowanie pastelami-niezbyt wówczas popularne, pamiętajmy, iż wtedy bogiem był Matejko i jego szkołą malarstwa a każde odstepstwo od szkoły matejkowskiej było szeroko komentowane i nierozumiane. Wyspiański kochał Kraków za "budynki, co historią oddychają", za jego historię i tajemnicę...Nienawidził za zaściankowość i ciasnotę-nie tylko przestrzenną ale też umysłową. Jednakże pomimo swych podróży dalszych i bliższych zawsze kończył w Krakowie. Jako szalenie bystry obserwator doskonale wychwytywał paradoksy tamtych czasów, świetnie to widać choćby w "Weselu". Boy pisał, że po drugiej stronie Wisły nie ma nic i tego właśnie Krakowowi brakuje. Myślę, że tego brakowało też Wyspiańskiemu. Owszem, jest kilka pasteli kopców krakowskich ale nie wiem, czy to to, czego szukacie Co do syfilisu-to prawda, że na niego zmarł (nawet zachowała się grafika przez niego narysowana w końcowym stadium choroby-cóż, część twarzy...zapadła się, odpadła...) ale za napisanie tego bezpośrednio - Wyspiański zmarł na syfilis - na olimpiadzie z języka polskiego odjęto mi punkt
Wiek: 58 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 3935 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-01, 23:54
KATARZYNO !Świetnie i krótko! Pastel jest wspaniałą, choć niestety, najmniej trwałą techniką, praktycznie niemożliwy do konserwacji. Fiksatywy, werniksy... A i tak się obsypują, giną. Jest jednocześnie obok akwareli (którą uwielbiam) najtrudniejszą techniką, wymagającą bezbłędnej techniki, opanowanej do perfekcji! Dlatego Wyspiański, obok Matejki, uprawiającego monumentalne malarstwo, na dokładkę "wodoodporne", nie miał większych szans na przebicie się. No i pastel jest raczej formą małą... Z kolei jestem wielbicielem Boya (jakże jego "Piekło kobiet" pasuje do naszej rzeczywistości!), genialnego tłumacza! Choć muszę przyznać, że Maupassanta lepiej mi się czytało po rosyjsku, ten klimat języka... Bez naszych szelestów i brzęczeń... No, ale ciekaw jestem, czy tak naprawdę ktoś wie, czy Wyspiański stworzył kiedyś coś "hołdowniczego"? W końcu stanowisko docenta (1902) w ASP w Krakowie do czegoś zobowiązywało... Jeśli chodzi o post Katarzyny odnośnie Krakowa- cóż, jako Galicjusz z pochodzenia, miłości i korzonków rodzinnych, choć niestety urodzony w Warszawie-cholernie polubiłem Kraków. Podoba mi się to miasto, lubię tam wpaść choć na dzień, dwa, przelecieć trasą,którą pokonywałem ze swoim ś.p. Przyjacielem (rodem z Warszawy,żona z Krakowa),poddychać tą atmosferą, popatrzeć na Wawel, wypić grzańca na Rynku, strzelić z łuku do hejnalisty (po kądzieli od miecza jestem w którejś części z Tatarów )i już mogę wracać... Nachapię się na zapas atmosfery i tego "czegoś" z Krakowa... Jeśli chodzi o tę grafikę (raczej był to pewnie rysunek później wydany w formie grafiki-więc powielonej),na której jest SW w ostatnim stadium choroby,gdzie go można zobaczyć? Widzisz, moja śp. Nauczycielka od polskiego (moja matura 1969,więc starsza od Katarzyny )mówiła często o "wstydliwych" sprawach w naszej literaturze i sztuce i nikomu oceny za coś takiego by nie obniżyła!
Wiek: 24 Dołączył: 26 Wrz 2006 Posty: 45 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-10-02, 13:13
http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Autoportret_1907.jpg
chodzi mi właśnie o ten autoportret, namalowany krótko przed śmiercią. Jest w zbiorach krakowskiego Muzeum Narodowego aczkolwiek nie mam pewności, czy obecnie wystawiony. Kilka lat temu był cykl wystaw w MN poświęcony m.in. Matejce, później Wyspiańskiemu i tam można było oglądać każdy rysunek i te ogromne kartony z projektami. Na tej stronie http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Index.htm pogrupowano chyba wszystkie dostępne dzieła w całkiem zgrabną całość.
Akurat to była wg mnie głupota i absurd do kwadratu. Taka przebudowa zabiłaby to miejsce, o którego pięknie stanowi właśnie renesans Zamku czy ceglana groźność fortyfikacji - zarówno średniowiecznych baszt, jak i austriackich fortyfikacji kleszczowych.
Ja osobiści uwielbiam klasycyzm (dlatego podoba mi się Berlin) i żałuję, że nie ma w Krakowie jakiegoś monumentalnego zabytku w tym stylu. Jednak taka przebudowa Wawelu - to byłby idiotyzm i głupota.
Art napisał/a:
cóż, jako Galicjusz z pochodzenia, miłości i korzonków rodzinnych, choć niestety urodzony w Warszawie-cholernie polubiłem Kraków. Podoba mi się to miasto, lubię tam wpaść choć na dzień, dwa, przelecieć trasą,którą pokonywałem ze swoim ś.p. Przyjacielem (rodem z Warszawy,żona z Krakowa),poddychać tą atmosferą, popatrzeć na Wawel, wypić grzańca na Rynku, strzelić z łuku do hejnalisty (po kądzieli od miecza jestem w którejś części z Tatarów )i już mogę wracać... Nachapię się na zapas atmosfery i tego "czegoś" z Krakowa...
W końcu, drogi Arcie, krakowska starówka to zabytek klasy zero, obok kopalni w Wieliczce jeden z najcenniejszych (wg UNESCO) zabytków świata, obok np. Wielkiego Muru!!!
I ta krakowska atmosfera - to rzeczywiście niepowtarzalne! W Pradze np. tego nie ma - odarły ją z tej aury dzikie hordy turystów.
A w Warszawie też macie kawałek Krakowa - w końcu wasza starówka była odbudowywana także z cegieł z krakowskich fortów...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 24 Dołączył: 26 Wrz 2006 Posty: 45 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-10-02, 22:30
Wydaje mi się, że nie chodziło o przebudowę ale możliwość wystawienia sztuki w tak unikatowym miejscu. Nic mi nie wiadomo o planach budowli, artysta marzył o przedstawieniu w tej historycznej scenerii gdzie królowie mogliby na niego spoglądać Aż się rozmarzyłam o jakimś przedstwieniu w odnowionych ogrodach wawelskich....Przypomniała mi się anegdotka z czasów, gdy Wyspiański był radnym-właśnie wprowadzano elektryczny "tramwaj" który miał zastapić ten stary ciągnięty przez konia. I wybuchła kłótnia-no bo jak to, w tak starym mieście jakieś sznuro-kable nad wiekowymi budynkami etc , inni znów nawoływali, że z postępem trzeba wszak iść. Wyspiański zaproponował: tramwaj owszem, unowocześnić (zelektryzować) ale konika z przodu zostawić. Dla tradycji. To chyba najlepiej ukazuje jego umiejętność ironii
Wiek: 58 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 3935 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-02, 23:11
Dzięki Katarzyno za te linki! Ta twarz jest wstrząsająca - widać zmiany, zapadnięte kości nosa, choć chyba sam Wyspiański narysował ten autoportret tak, jakby chciał przedstawić na nim dwóch-jeden, jeszcze młody, drugi, zniszczony chorobą. Zasłoń jedną połowę twarzy, później drugą. Czy nie zobaczysz młodego Wyspiańskiego, w pełni sił... Ech, tak się zapędziłem... A swoją drogą wg mnie więcej dla "odbrązowienia" Krakowa zrobił Boy... Wyobrażam sobie teraz jeżdżący po Krakowie tramwaj konny... Super. A w naszej Warszawce kazali dorożkarzom (a gdzie był zaczarowany dorożkarz Kaczara???) wieszać koniom worki nie z przodu, na obrok, ale z tyłu, na przeżuty obrok i myć kostkę na Pl. Zamkowym... Fakt, capiło okropnie... A co by uradzili rajcy w Krakowie? Uwielbiam rysunki Wyspiańskiegi i Uniechowskiego - śmiej się, ale ta lekkość kreski, delikatność linii, jej ruch... Eeeeee, nie ma w Warszawie leżajska, ani tego piwka co w c.k. Browarze (byłaś???)... A żyć w Krakowie bez grzańca z budek na rynku, w zimie...
Wydaje mi się, że nie chodziło o przebudowę ale możliwość wystawienia sztuki w tak unikatowym miejscu.
Mazan i Czuma piszą w jednej z książek ("Maczanka krakowska"?), że Wyspiański i ktoś jeszcze wymyślili właśnie projekt przebudowy Wawelu w tym stylu. Zamieszczony jest nawet rysunek makiety: zamek totalnie przebudowany, na zboczy jakaś kopia rzymskiego Circus Maximus...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 24 Dołączył: 26 Wrz 2006 Posty: 45 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-10-03, 22:32
Szczerze mówiąc nigdy nie czerpałam wiadomości o Wyspiańskim ż Czumy i Mazana-dlatego, że kiedy zaczęłam się interesować tą postacią oni jeszcze tak wiele nie pisali (lata moje podstawówkowe ). jeśli to prawda to a kysz, a kysz z naszego pięknego Zamku co do C.K. Browaru-oj byłam nie raz:-) to była nasza podstawowa kryjówka w czasie wymiany z Monachium-jak Ci Monachijczycy uwielbiali tam przesiadywać o grzańcu nawet nie myślę bo tą zimę spędzam za granicą nie tylko polską ale też poza granicami dawnej Monarchii Dobrze, że jest to forum, człowiekowi się cieplej na sercu robi...
Mnie do Wyspiańskiego oprócz oczywiście „Wesela” zaprowadził ten oto utwór który przytaczam poniżej:
Wyspiański
Idę posępny, a grają mi dzwony
Ze wszystkich kościołów bijące
Idę posępny a lśnią mi wieżyce
Szczytami niebo kłujące
I świętych kopców rząd
Wawelu wzniosły mur
Świetląca się Wisły toń
Hejnałów złotych chór
Rycerskich skrzydeł szum
I warty w dole tłum
I wokół mowa swojska
Wciąż kłamią mi, że to Polska
Bo tu niewoli krąg
Narodu długa noc
I ten królewski gród
Udaje tylko moc
A ten katedry dzwon
Tętniący jego ton
Jedynie głupców mami
Że się rządzimy sami
A ja o Polsce marzę
Co nie jest tylko witrażem
I nie komedią na scenie
Ale spełnieniem
Niechże się taka stanie
Co by nie była udaniem
By szyldem tylko nie była
Lecz żeby żyła
A ludzie, co mnie mijają
I czymś tam się pocieszają
Pociecha dla nich jak tarcza
I to już im wystarcza
A myśl ich podła kusi
Że tak już zostać musi
I będą sobie kłamać
Że zmartwychwstanie sama
A we mnie wielki okrzyk drga
Słowami tymi natchniony -
Wyzwoleń ten tylko doczeka się dnia
Kto własną wolą wyzwolony !
sł. J.Czech, muz. P.Gintrowski
Myślę że Wyspiański dusił się w Galicji tej Galicji pod władzą Habsburgów …
Wiek: 58 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 3935 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-11, 07:34
Cóż, przeczytałem ze smutkiem ten utwór... Mam taki tomik poezji z początku XX w, wydany nakładem własnym autora (nazwisko nikomu nieznane...). Te rymy są podobne. Gdyby Franz puścił sam wiersz, bez autora, to śmiało można by rzec,że utwór grafomański... A te rymy, to już rozpacz... Fakt, że jego styl nie odbiega od wówczas popularnych utworów, ale jednak czegoś innego spodziewałbym się po Wyspiańskim.
Wiek: 58 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 3935 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-08-18, 15:56
hihihihi... nie doczytałem autorstwa, posądzając Mistrza Ale moja ocena rymów się nie zmieniła przez to, dla mnie to takie częstochowskie dytyramby... To tak, jakby toast ku czci Wyspiańskiego wypić "jabolem"...
Wiek: 58 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 3935 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-20, 16:13
No, może za szybko, bo myślałem,. że to wyrób Wyspiańskiego... A jeśi chodzi o Gintrowskiego - cóż, w jego wykonaniu nawet kiepskie rymy ujdą... Jeśli chodzi o jakość rymów - w dalszym ciągu mam o nich niezbyt wysokie mniemanie i zdania nie zmienię...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach