Wysłany: 2005-08-31, 20:19Fragment wspomnień z lat I wojny Tadeusza Boya Żeleńskiego
Fragment ten podaje za książka "O Szwejku i o nas" Antoniego Kroha, myśle że wart jest on przytoczenia bo prezentuje wojnę od kuchni.
"Wszyscy się bawili mniej więcej dobrze, ale nie wszyscy może jednakowo odczuli realizm tej bufonady. Należałem do tej publiczności, która smakowała go w całej pełni. Spędziłem na wojaczce austriackiej z górą cztery lata i w moim mundurze lekarza pospolitego ruszenia odgrywałem po trosze rolę dobrego wojaka Szwejka (...). Byłem tłumaczem przy sądzie wojennym, gdzie oskarżony Rico Iwanoff, z gęby i temperamentu typowy Rusin, rodem z Triestu, mówiący tylko po włosku, oskarżony był o zdradę główną, ponieważ zdołał jeździć trzy tygodnie pociągami po całej Austrii szukając swego przydziału i nie mogąc się z nikim dogadać. W samym początku wojny, posłany w jakiejś sprawie do komendy twierdzy, odezwałem się przez roztargnienie po polsku; zwymyślany od ostatnich osłów przez porucznika po niemiecku, zostałem za to wykroczenie doprowadzony przed pana majora, który gawędził właśnie ze swym feldfeblem - po czesku... Widziałem na własne oczy, jak na gwiazdkę rozdawano żołnierzom aluminiowe papierośnice z portretem nieboszczki królowej angielskiej Wiktorii, siedziałem w kawiarni z panem, który zapytywany, jakim sposobem uchował się w cywilu, odpowiadał tonem wyższości:
„Alkoholismus chronicus i dementia praecox". Widziałem ludzi, którym twarz się rozjaśniała, kiedy stwierdzano u nich niewątpliwą wadę serca. I takich, którzy przez protekcję dawali sobie wycinać zdrowiuteńki wyrostek robaczkowy. I „symulantów", którzy z powodu moczenia pod siebie, pozbawieni siennika, umierali na gołej desce. Czytałem „ściśle poufne" pismo generała, komendanta krakowskiej twierdzy, do lekarzy, że gorączkę niżej 39 ma się uważać za niebyłą. Wiem od naocznego świadka, że gdy generała Collard, francuskiego Niemca, namiestnika Galicji zagadywano w kasynie końskim o program okupacji Królestwa, odpowiadał dobrodusznie: „Wieszat'!" I takich historii każdy, kto zakosztował Austrii, mógłby opowiadać setki. Stałem na baczność przed oficerem rachunkowym, zanim on, dostawszy się na „Montelupich" za defraudację, stał z kolei na baczność przede mną - odbywającym tam marodwizytę; przy czym, ilekroć przechodziłem przez dziedziniec, z okna zakratowanej celi stale ktoś-nigdy się nie dowiedziałem, kto - intonował, widocznie na moją intencję, hymn Zielonego Balonika „Taniec brzuchem"...
Tak, to była Austria. Rzeź na froncie, farsa na tyłach - farsa z licznym też udziałem trupów. Opera za trzy grosze z prawdziwą szubienicą. Z początku zwłaszcza szał wieszania, aresztowania, rozstrzeliwania; biurokracja wypełniająca skrupulatnie papierowe „szimle", przy czym, bywało, całe wagony rannych lub chorych marzły na śmierć, „zwekslowane" na fałszywy tor i zapomniane na szynach - to wszystko była Austria."
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2345 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-06-30, 16:46
Cóż, Boya jako autora ("Słówka", kabareciarza -"Zielony Balonik") tłumacza prawie całej literatury francuskiej uwielbiam. Ale nie zapominajmy, że tenże Boy wyłgał się od służby wojskowej "świrując", ku uciesze "krakówka" zresztą. Przypomniał to Grodziski (str.103). Warto zajrzeć do książki "Boy o Krakowie", Kraków 1973, gdzie Boy pisał różne herezje o NASZEJ ARMII, od której zresztą zwiał... Czego mu przypominać nie będziemy...
Ja tam Boya najbardziej nie lubię za jego zachowanie wobec Sowietów we Lwowie w 1939 i 1940.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2345 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-07-03, 11:52
Cóż, ja też wolałbym,żeby było inaczej, ale tych faktów nie da się wymazać z historii. Wojna, tym razem II, od której już nie uciekł, zakopńczyła jego twórczość.
A jeśli chodzi o I Wojnę- niestety, nie czytałem tej jego książki o wojnie. trochę (delikatnie powiedziane...) wkurzyło mnie to, że najeżdża na rozmaitych cwaniaków, którzy wieją, a sam jak się zachował? Zresztą jego sposób i tryb ucieczki od armii był z żenadą obserwowany przez panów oficerów...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach