Zgadzam się z Artem. Mimo wszystko, nie zawsze należy na wszystko spoglądać poważnie, bez żadnego przymrużenia oka. Właściwie to dla wielu z nas najpiękniejsze w Austro-Węgrzech są właśnie te anegdoty, ten "klimat". A gdyby cały czas mówić, jakie to było "wielkie" i inne takie bzdury, to zrobiłoby się trochę nudno. Prowadzę państwo internetowe i mam tam takich "kadetów Bieglerów", którzy ze względu na swoje więzy rodzinne (których i tak nie mogą udowodnić) uważają, że są lepsi od innych i dostaną jakąś posadę, najlepiej od razu ministra . Po prostu Franciszek Józef I także będzie tak zwykle postrzegany - jako władca ludzki, trochę poczciwy i nieporadny, ale przynajmniej nie "bufonowaty Monarcha", który za najmniejszą obrazę będzie wieszał. Zresztą w czasach, gdy Szwejk i CK Dezerterzy to jedyne, co kojarzy się z Austro-Węgrami, należy ten obraz jak najbardziej wykorzystać, a nie walczyć z nim i robić z siebie buraków .
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2477 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-04-22, 21:19
Widzę, FJ II, że będę musiał, podejrzewam, że z przyjemnością zresztą, wpaść na krótką wizytę do Twojej monarchii. Mam nadzieję, że wizę, choćby turystyczną, dostanę???
Niskie ukłony.
A jeśli chodzi o Mazana, Szwejka i c.k. dezerterów - to my, którzy mamy ciut inne spojrzenie na Monarchię dzięki naszym zainteresowaniom, na te książki też patrzymy inaczej. Dobra robota popularyzatorska - którą czasem należy prostować i wyjaśniać, ale nie waczy z nią! Dzięki niej sporo osób zainteresowało się Monarchią.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach