Jesteś gorliczaninem, siedzisz w temacie, to możesz odpowiedzieć z glowy na bieżaco, a ja muszę sprawdzać dokładnie, bo nie jestem tak oblatany... O ile wiem, wzgórze Pustki wzięła austriacka 12 DP z VI korpusu (konkretnie 56 i część 100 pp), a Pustki to był pono klucz kluczy, najważniejsza pozycja w rejonie Gorlic. Oddziały austriiackie wzięły ją w imponująco krótkim, zaledwie 50 minutowym szturmie, podczas gdy bawarska 82 dywizja do wieczora krwawiła sie w walkach o Zamczysko. To miałem na myśli, pisząc że przelamanie było większej części dziełem Austriaków
Ale masz rację, większość odcinka frontu na którym dokonano przełamania obsadzali Niemcy. Byłem nieścisły
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2006-03-15, 17:38
0
Ostatnio zmieniony przez M.Łopata dnia 2006-09-13, 09:53, w całości zmieniany 1 raz
Jeśli chodzi o wojska Państw Centralnych biorące udział w ofenywie gorlickiej trudnie nie wspomnieć o liczebności - co z tego, ze stycznych z 11 Armią dywizji X KA 3 Armii było aż 4, skoro podobno (tak Klimecki) lącznie miały 28 tys. bagnetów (czyli średnio 7 tyś. bagnetów na dywizję, czyli circa ekwiwalent dwóch dywizji, zmordowanych i pewnie z nienajlepszymmorale).
Stany dywizji 4 Armii operujących na południe od Wisły, na lewym skrzydle 11 Armii były wyższe - do tego dodać 47 Dywizję rezerwową niemiecką.
W rzeczywistości w przełamaniu brały udział dwie dywizje austro-węgierskie, z których jedna, jak słusznie M.Łopata wspomniał, musiała Honvedom pomóc.
Poza tym 6 dywizji niemieckich, ale, ale...
Tylko dwie z nich były "dużymi" dywizjami - 1 i 2 dywizje gwardii.
Pozostałe 4 dywizje niemieckie były dywizjami "Neue Art" - formowanymi zimą 1914/15 wg nowych etatów, posiadającymi jeno po trzy pułki piesze, ale za to rezerwowy batalion artylerii pieszej (to w niemieckiej nomenklaturze artyleria ciężka).
Dwie ostatnie dywizje, 19 i 20, miały jeszcze stare etaty (tak mi się wydaje).
Na pewno nie ma co mówić, że to Austriacy grali główne skrzypce - Niemców nie ściągnięto tam dla frajdy, po prostu armia naddunajska nie była w stanie już sama podjąć kolejną krwawej ofensywy.
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-03-15, 18:01
Teza o niemieckim przełamaniu frontu pod Gorlicami jest pozbawiobna wszelkich podstaw z kilku względów:
1) 11 armia pod dowództwem Mackensena, której przypisuje się przełamanie nie była wcale niemiecka, ale mieszna : niemiecko-austro-węgierska. Wojaka austro-węgierskie stanowiły w niej łacznie 25 % i zajmowaly jako VI Korpus gen Artza NAJWAŻNIEJSZY CENTALNY ODCINEK FRONTU. Również prawie cała kawaleria tej armii ( dokladnie 11 dywizja kawalerii przydzielona do niemieckiego X Korpusu byla austro-węgierska).
2) Front przelkamano najszybciej i najskutecznie w najtrudniejszym centralnym odcinku na wzgorzu Pustki i dokonały tego wyłacznie oddzialy VI Korpusu walczace pod wodzą swych wlasnych oficerów, bez żadnej pomocy niemieckiej (przeciwnie - to one po wykonaniu swego zadania wsparly sprzymierzęńczych sąsiadsow, którzy mieli duże kłopoty).
3) 11 armia była tylko częscia sił użytych w całej operacji przelania frontu. Wielką rolę odegraly też sasiadujące z nią i uczesniczące w boju armie austro-wegierskie: 4 (arcyksięcia Ferdynanda) od Rzepiennika Strzyowskiego do ujścia dunajca i 3 (Boroevicia) na południe od Ropicy Ruskiej. Gdy je doliczymy do okaze sie ,żę wszyestkie sily niemieckie użyte w operacji przelamania frontu stanowiły w niej mniej niż 40% całosci.
4) Generał Mackensen podlegał slużbowo bezpośrednio austriackiemu najwyżsemu dowodctwu, ktore pojawilo się "in corpore" na placu biwty w osobach: głownodowodzacego arcyksięcia Ferdynanda i szefa sztabu AOK - Franza Conrada v. Hoetzendorfa, ktory osobiście nadzorował przebieg działań. Trzeba też dodać, że niemieckie najwyższe dowódctwo na Wschodzie, czyli Hindenburg i Ludendorff nie mieli na te operacje najmniejszego wpływu i nie psioadali zwierzchności nad silami mieszanej 11 armii, które oddano do dyspozycji komendzie Głównej austro-węgierskiej.
Można wiec powiedzieć, parafrazując Sienkiewicza, iż cesarz nienmiuecki darował Mackensena i jego siły swemu sprzymierzeńcowi tak jak chan krymski ordyńcow Janowi Kazimierzowi (" Chan cię królowi darował, jakoby psa darował").
5) Plan operacji pod Gorlicami powstał jeszcze w zimie 1915 roku w umyśle Franza Conrada v. Hotendorfa, zaś przydzielenie mu wiekszej ilości wojsk niemieckiego sprzymierzeńca nie zmieniło w niczym mpierwotnej koncepcji, lecz jedynie ją wzmocniło.
Wprawdzie szef sztabu generalnego amrii niemieckiej Falkenhayn usilowal potem ten poomysł przypisać sobie, lecz jest to malo prawdopodobne z uwagi na niskie walory umysłowe tego dowodcy, ktory nigdy nie byl w stanie wymysleć żadnej logicznej operacji i doprowadził poźniej armię niemiecką do ruiny przez idiotyczną operacją pod Verdun.
6) Mit o niemieckim przelamaniu pod Gorlicami stworzył z jednej strony niemiecki oficer łacznikowy Cramon, który jako przydzielony do austro-węgierskiego dowodztwa popadl w konflikt z sojusznikami i zrobił później wszystko, aby ich oczernić, oraz nieudolny, lecz próżny rosysyjski wódz naczelny ksiażę Mikołaj Mikołajewicz, aby usprawiedliwić swą klęskę na froncie południowym. Łatwiej mu bowiem było przełknąć że pobili gio Niemcy, którzy rozgromili już raz dwie armie rosyjskie pod Tannenbergiem, niż że zadali mu klęskę żolnierze Austro-Węgier, czyli stucznego i przegnilego państwa za ktore nikt nie chciał rzekomo umierać.
Nie ma więc co wypisywać głupot i przeczyć oczywistym faktom.
Nic nie zmieni tego, że głowne pozycje w tej operacji zdobył austro-węgierski VI Korpus, ani tego, że Mackensen byl podporzadkjowany austro-wegierskiej komendzie glównej i wypelniał jej dyrektywy.
Nie zmieni tego nawet organiczna niechęć pana Łopaty do armii i monarchii naddunajskiej.
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-03-15, 18:19
Gwoli ścisłosci należy dodać, ze wzgórze Wiatrówki zdobywane przez 39 koszycką dywizję piechoty co prawda oparło się na dwie godziny jej atakowi, głównie dzięki nie zniszczonym gniazdom karabinów maszynowych, ale następnie padło w jednej chwili, gdy pomocy tejj dywizji udziewiła od strony poludnia 12 dywizja austro-węgierska (nie niemiecka!). Dywizja ta byla zresztą złożona prawie w 100 % z galicyjskich Polakow i nie ma żadnego powodu, zeby jej odbirać zasłużoną chwałę.
Obie wymienione dywizje staly sie później ulubionymi oddziałami generała Mackensena i stanowiły trzon jego slynnej "falangi", o której wiele pisali pobici Rosjanie.
Teza o niemieckim przełamaniu frontu pod Gorlicami jest pozbawiobna wszelkich podstaw z kilku względów:
1) 11 armia pod dowództwem Mackensena, której przypisuje się przełamanie nie była wcale niemiecka, ale mieszna : niemiecko-austro-węgierska. Wojaka austro-węgierskie stanowiły w niej łacznie 25 % i zajmowaly jako VI Korpus gen Artza NAJWAŻNIEJSZY CENTALNY ODCINEK FRONTU. Również prawie cała kawaleria tej armii ( dokladnie 11 dywizja kawalerii przydzielona do niemieckiego X Korpusu byla austro-węgierska).
11 Armia Mackensena była arnią niemiecką, której przydzielono jeden austro-węgierski korpus, który od zimy zajmował pozycje nad Białą. Inna sprawa, że ten korpus sam w sobie był elitarny.
Jeśli chodzi o ilość WJ 11 Armii wg OdeB na 2 maja 1915 r., to niemieckich było 8, austriackich 3.
Niemieckie:
1 DG
2 DG
czyli Korpus Gwardii
19 DP
20 DP
czyli X KA - z jednym ale, jedna z dywizji X KA znajdowała się 2 maja w transportach (korpus ten jak się wydaje pomiąłeś)
81 DRez
82 DRez
czyli XXXXI KRez
119 DP
11 DP bawarska
czyli Korpus Kombinowany
Do tego należy dodac sporą ilość artylerii niemieckiej (większą, jak artyleria austro-węgierska), a w olbrzymiej większości artyleria stromotorowa była niemiecka.
Cytat:
2) Front przelkamano najszybciej i najskutecznie w najtrudniejszym centralnym odcinku na wzgorzu Pustki i dokonały tego wyłacznie oddzialy VI Korpusu walczace pod wodzą swych wlasnych oficerów, bez żadnej pomocy niemieckiej (przeciwnie - to one po wykonaniu swego zadania wsparly sprzymierzęńczych sąsiadsow, którzy mieli duże kłopoty).
Wszystko się zgadza, z jednym ale: artyleria w sporej części była niemiecka
Cytat:
3) 11 armia była tylko częscia sił użytych w całej operacji przelania frontu. Wielką rolę odegraly też sasiadujące z nią i uczesniczące w boju armie austro-wegierskie: 4 (arcyksięcia Ferdynanda) od Rzepiennika Strzyowskiego do ujścia dunajca i 3 (Boroevicia) na południe od Ropicy Ruskiej. Gdy je doliczymy do okaze sie ,żę wszyestkie sily niemieckie użyte w operacji przelamania frontu stanowiły w niej mniej niż 40% całosci.
Po pierwsze, idąc Twoim tokiem myślenia, 4 Armia austro-węgierska tez nie była austro-wegierska, gdyż w jej składzie dolny Dunajec obsadzała 47 niemiecka DRez.
Po drugie nie ma co ukrywać, że główny nacisk położono w pasie działania 11 Armii niemieckiej, działania sąsiadów, choć ważne, nie stanowiły o przełamaniu.
Cytat:
4) Generał Mackensen podlegał slużbowo bezpośrednio austriackiemu najwyżsemu dowodctwu, ktore pojawilo się "in corpore" na placu biwty w osobach: głownodowodzacego arcyksięcia Ferdynanda i szefa sztabu AOK - Franza Conrada v. Hoetzendorfa, ktory osobiście nadzorował przebieg działań. Trzeba też dodać, że niemieckie najwyższe dowódctwo na Wschodzie, czyli Hindenburg i Ludendorff nie mieli na te operacje najmniejszego wpływu i nie psioadali zwierzchności nad silami mieszanej 11 armii, które oddano do dyspozycji komendzie Głównej austro-węgierskiej.
To, że Mackensen podlegał austriackiemu szefowi sztabu, wyszło całej imprezie na dobre (moim zdaniem Conrad jako szef sztabu swoją fachowością przewyższał kolegę Falkenhayna o jedną głowę, a może i więcej). Nie zmienia to faktu, iż podporządkowanie 11 Armii Austriakom było formą uprzejmości i wyrazem zdrowego rozsądku:
11 Armia została wciśnięta pomiędzy dwie austro-węgierkie armie i trudn byłoby mówić o rozsądnym współdziałaniu, gdyby stanowiła "rodzynek w cieście".
Cytat:
Można wiec powiedzieć, parafrazując Sienkiewicza, iż cesarz nienmiuecki darował Mackensena i jego siły swemu sprzymierzeńcowi tak jak chan krymski ordyńcow Janowi Kazimierzowi (" Chan cię królowi darował, jakoby psa darował").
Gdybyż to Cesarz W. przeczytał...
Przypomnij sobie, ile czasu zajęło Falkenhaynowi przekonanie isę do porzucenia bicia łbem o francusko-brytyjsko-belgijski mur.
A i potem dość szybko mu się wojenka na Wschodzie znudziła.
Cytat:
5) Plan operacji pod Gorlicami powstał jeszcze w zimie 1915 roku w umyśle Franza Conrada v. Hotendorfa, zaś przydzielenie mu wiekszej ilości wojsk niemieckiego sprzymierzeńca nie zmieniło w niczym mpierwotnej koncepcji, lecz jedynie ją wzmocniło.
Pierwsza część to oczywistość - tylko plus dla Pana Hrabiego Feldmarszałka.
Druga połowa nieco kamufluje istotę rzeczy:
armia austro-węgierska poniosła takie straty, że bez uzupełnień własnych albo pomocy sojusznika nie byłaby w stanie przeprowadzić takiej operacji sama.
Gdyby było tak jak piszesz, nie proszono by Falkenhayna o 4 dywizje (bo wiedziano doskonale o bucie kolegów Berlina i ich wywyższaniu się - proponuję tylko poczytać wspomnienia v. Trappa, któremu było przykro słyszeć, że niemieccy sojusznicy nazywali ich "biednymi Austriakami").
Cytat:
Wprawdzie szef sztabu generalnego amrii niemieckiej Falkenhayn usilowal potem ten poomysł przypisać sobie, lecz jest to malo prawdopodobne z uwagi na niskie walory umysłowe tego dowodcy, ktory nigdy nie byl w stanie wymysleć żadnej logicznej operacji i doprowadził poźniej armię niemiecką do ruiny przez idiotyczną operacją pod Verdun.
Zgoda. Erich był niezłym dowódcą armii. Szefem sztaby generalnego żadnym.
Cytat:
6) Mit o niemieckim przelamaniu pod Gorlicami (...)
Sorki, ale VI KA austro-węgierski nic sam by nie zdziałał.
A w skład Falangi Mackesena wchodził jeszcze Korpus Gwardii niemiecki.
Cytat:
stworzył z jednej strony niemiecki oficer łacznikowy Cramon, który jako przydzielony do austro-węgierskiego dowodztwa popadl w konflikt z sojusznikami i zrobił później wszystko, aby ich oczernić, oraz nieudolny, lecz próżny rosysyjski wódz naczelny ksiażę Mikołaj Mikołajewicz, aby usprawiedliwić swą klęskę na froncie południowym.
Cóż, jaki sojusznik, taka przyjaźń.
Rosjanie w ogóle nie poważali przeciwnika, który sam ich prał do wiosny 1915, a i potem kilkukrotnie dał znac, że jeszcze Austria nie umarła.
Cytat:
stucznego i przegnilego państwa
O ile w 1915 jeszczenie przegniłe, o tyle sztuczne w 100 %.
Co miał Polak z Małopolski do Rumuna z Siedmiogrodu?
Dlaczego Galicja, Małopolska, kiedyś jedna z bogatszych dzielnic, pod austriackim buciorem stała się synonimem biedy?
Cytat:
Nic nie zmieni tego, że głowne pozycje w tej operacji zdobył austro-węgierski VI Korpus, (...)
Owszem, ale na skrzydlach miał z jednej strony gwardię, z drugiej Francois.
Cytat:
Nie zmieni tego nawet organiczna niechęć pana Łopaty do armii i monarchii naddunajskiej.
Rozumiem niechęć.
Co by nie powiedzieć, monarchia naddunajska nie była nam ojczyzną.
To nie myśmy na Wawelu urządzili sobie koszary (zapewne po to, by upokorzyć podbitych).
ezderes napisał/a:
Dywizja ta byla zresztą złożona prawie w 100 % z galicyjskich Polakow i nie ma żadnego powodu, zeby jej odbirać zasłużoną chwałę.
Moja ulubiona CK dywizja
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-03-15, 20:22
Drogi Zulu!
Historia ma to do siebie, że kazdy widzi ją inaczej. Każdy Polak rpowniez.
Powiedzialeś, że monarchia nie była nam ojczyzną. Niew wiem kogo masz na mysli pisząć "nam"? Moim przodkom - z pewnością była ojczyzną w której chcieli żyć i za którą potrafili umierać.
Ja w żadnym wypadku nie czułbym sie w monarchii Austro-węgierskiej obywatelem drugiej klasy, ani przedstawicielem ludu uciemiężonego. Z pewnością też mentalnie i duchowo blizszy by mi był chyba Sloweniec z Lublany niż jakiś kacap z Siedlec, ktory sam nawet nie wiedział czy jest Polakiem.
Co do warszwskich wszechpolskich rusofilów i panslawistów, to ani wtedy moja rodzina nie poczuwala się z nimi do żadnej wspólnoty, asni mój stosunek do nich z dziesiątkami lat sie nie zmienił. Byli i są moimi wrogami, z ktorymi nie chcę mieć nic wspólnego.I niech tak zostanie.
Co miał wspólnego Polak z Galicji z Rumunem z Siedmiogrodu, czy Chorwatem?
Ano to, ze jeśli chcieli żyć w cywilizowanym świecie, a nie we wschodniej barbarii, czy balkańskiej mizerii, to musieli go bronić. A jeśli ,Polacy chcieli mieć cierń nadziei na odrodzenie narodowe i niepodleglość to powinni sie trzymać życzliwego im Njjaśniejszego Pana jak tonący brzytwy.
Co do Galicji za panowania austriackiegoi austro-węgierskiego jako morza nędzy to jest toża przesada.
Wystarczy przyjwechać do Krakowa, przejść sie po śródmieściu i mozna łatwo zobaczyć, że 80 % gmachow użyteczności mpublivcznej i kamienic mieszkalnych Śródmieścia pochodzi z casow CK (między innymi Collegium Novum), a więc nie bylo chgyba takl źle.
Pod koniec II Rzeczypospolitej Kraków był tylko prowincjonalną dziurą i za powstania kosciuszkowskiego liczył zaledwie około 6 000 mieszkańców ( w XVI wioeku około 40 000), a więc upadek nastąpil tu niecio wcześniej i II Rzeczpospolita nie zostawila krakowskiego w kwitnącym stanie, lecz przeciwnie - w całkowitym zaniedbaniu.
Co do wawelu, to od czasu spalenia go przez wojska szwedzkie na poczatku XVIII wieku nie nadwal sie mon faktycznie do zamieszkania, zaś reszty grabieży dokonaly w roku 1796 okupujące gio wojska poruskie - nie austriackie.
Nie znaczy to oczywiście, że z punktu widzenia Austro-Węgier Galicja miała być wiodącym krajem koronnym.
Trudnośći komunikacyjne i zagrożenie na wypadek wojny, czyniły z niego z konieczości kraj buforowy, w ktory nie oplacalo sie inwestować głownych środków.
Napewno jednak w ostatnich dziesięcioleciach miedzywojennych widoczny był tu postęp i wiele późniejszych pokoleń wzdychalo do dobroibytu i stabilizacji za czasow Franciszka Józefa. Z pewnoiścia przyjemniej też żylo sie w cywilizowanym Krakowie z przelomu wieków niż w Warszawie, ktora nie doczekala sie wowczas (pod panowaniem cara) nawet kanalizacji.
Co do armii 11, to została ona oddelegowana pod rozkazy najwyższej komendy austro-wegierskiej i w żadnym wypadku nie może ona uchodzić za samodzielną jednostkę niemiecką. Miała ona w swoim składzie austro-węgierski korpus, wspołdziała opewracyujnie z armiami austro-węgierskimi i dowieziono ją na front austro-wegierskim transportem. Podlegala operacyjnie najwyższej komendzie austro-węgierskiej. Takioe są fakty.
Co by zrobił VI Korpus bez sił niemieckich? Pewnie niewiele, ale pytanie można odwrocić: A co by zrobiły sily niemieckie bez Korpusu VI i dwoch armii austro-węgierskich na skrzydlach? Czy artyleria niemiecka bez austro-wegiwerskiej bylaby wystarczająca do przelamania frontu?
Czy Niemcy wysyłając wojska na pomoc sojusznikowui (co powinnmi zdrobić juz we wrześniu 1914 roku) robili im łaskę, czy tylko spłacali dług za uratowanie niemieckiego Śląska w listopadzie 1914 roku?
Czy 11 armia ( w sumie 104 000 Niemcow) bez sił aiuustro-węgierskich (ponad 700 000) bylaby w stanie sama odbić Przemyśl i Lwów i odrzucić Rosjan na Wołyń?
Nie używajmy wiec dziecinnych argumentów i zgodźmy sie, ze obaj sprzymierzeńcy byli dla siebie niezbędni, z tym, że usdzial elementu austro-wegioerskiego z podanych przeze mnie przyczyn byl większy.
Nie wiem co by na to powiedział cesarz W., ale zgoidził sie przekazać swoich żiolnierzy do dyspozycji austro-węgierskiego dowodztwa i wyjął ich tym samym spod kompetencji swojego sztabu. To jest rownież oczywiste. Nie napisalem wiec nic odkrywczego.
Ja nie przeczę, że pomoc niemiecka nie miała wpływu na pomyślność ofensywy i nie przyczynila się do zwyciestwa. Ale byłoby nieprawdą gdybyśmy nie zachowali proporcji i ujmowali zasługi żółnierzom austro-wegierskim, a zwlaszca naszym rodakom walczacym ( w moim przekonaniu) za słuszną sprawę.
I myślę że Francuzi, ktorzy zawdzieczali pomocy Anglków i Amerykanow swoje przetrwanie i zwyciestwo na Zachodzie rownież by sie oburzyli (i słusznie), gdyby nie przynano im jednak najwięskszej zaslugi w pokonaniu Niemcow. Bo przecież i wojsk posiadali najwiecej i straty ponieśli największe. A przxecieżź popmoc angioerlsko-amerykańska dla Francji byla proporcjonalnie duzo wieksza i bardzierj decyddująca niz niemiecka dla Austro-Węgier.
Nie obrażaj tez ani moinarchii, ze byla przegniła, ani jej żolnierzy, ze nie walczyli dzielnie, bo gdyby ktoś chciał to łatwo mógłby zastosować te same argumenty do innego państwa i byc moze nie byłoby to przyjemne.
Historia ma to do siebie, że kazdy widzi ją inaczej. Każdy Polak rpowniez.
Dlatego mamy forum.
Cytat:
Powiedzialeś, że monarchia nie była nam ojczyzną. Niew wiem kogo masz na mysli pisząć "nam"?
Nam Polakom.
Gdyby tak w rzeczywistości było, wielu z nas wyzbyłoby się dążeń niepodległościowych.
Nie zapominaj o pierwszej połowie XIX wieku i o tym, że to był zaborca.
Cytat:
Moim przodkom - z pewnością była ojczyzną w której chcieli żyć i za którą potrafili umierać.
Ja w żadnym wypadku nie czułbym sie w monarchii Austro-węgierskiej obywatelem drugiej klasy, ani przedstawicielem ludu uciemiężonego.
Cóż, jeden pisał wiernopoddańcze adresy do Cesarza, drugi szedł za Wisłę do Powstania w 1863 r.
Każdy widział ojczyznę gdzie indziej.
Cytat:
Z pewnością też mentalnie i duchowo blizszy by mi był chyba Sloweniec z Lublany niż jakiś kacap z Siedlec, ktory sam nawet nie wiedział czy jest Polakiem.
Szkoda, że swojego rodaka, ktory niejednokrotnie cierpiał prześladowanie, nazywasz kacapem.
Chłopakom z 4 PPLeg, formowanego w Królestwie, naplujesz w ślepia mówiąc: Kacapy?
Cytat:
Co do warszwskich wszechpolskich rusofilów i panslawistów, to ani wtedy moja rodzina nie poczuwala się z nimi do żadnej wspólnoty, asni mój stosunek do nich z dziesiątkami lat sie nie zmienił.
Rozumiem.
Cytat:
Byli i są moimi wrogami, z ktorymi nie chcę mieć nic wspólnego.I niech tak zostanie.
Mnie za to wnerwia galicyjskie włażenie do kieszeni Austriakom, którrzy Galicję traktowali jak swoją kolonię i przedpole monarchii.
Kiedyś, przed jednym z koncertów w krakowskim Konsulacie Republiki Austriackiej jeden z egzaltowanych Centusiów wyrzekł był słowa o przyjaźi polsko-austriackiej.
Powinien wejść do kieszeni Cesarzowej Marii Teresie.
Tam byłoby mu dobrze.
I napluć na groby na Wawelu i wpuścić tam regiment austriackich żołdaków.
Cytat:
Co miał wspólnego Polak z Galicji z Rumunem z Siedmiogrodu, czy Chorwatem?
Poza wspólnotą kultury łacińskiej, a z Chorwatem dodatkowo wyznania i słowiańszczyzą, nic.
Do 1772 Polak z Małopolski handlował z Polakiem z Warszawy albo z Torunia.
Wsiadał w powóz i jechał na północ załatwić swoje interesy.
Od tej daty Polak z Ropczyc, żeby zobaczyć przyjaciela w Sandomierzu, musiał przekroczyć pilnie strzeżoną granicę.
Za to do obcego sobie w Włocha w Trieście mógl pojechać bez przeszkód.
Cytat:
Ano to, ze jeśli chcieli żyć w cywilizowanym świecie, a nie we wschodniej barbarii, czy balkańskiej mizerii, to musieli go bronić.
Cywilizowanym od połowy XIX wieku.
Pod przymusem.
Cytat:
A jeśli ,Polacy chcieli mieć cierń nadziei na odrodzenie narodowe i niepodleglość to powinni sie trzymać życzliwego im Njjaśniejszego Pana jak tonący brzytwy.
No proszę.
Nie trzymali się i jakoś samo wyszlo.
Najjaśiejszy Pan zza grobu rozwałkował swoją monarchię,monarchię Romanowych i Hohenzollernów.
Cytat:
Wystarczy przyjwechać do Krakowa, przejść sie po śródmieściu i mozna łatwo zobaczyć, że 80 % gmachow użyteczności mpublivcznej i kamienic mieszkalnych Śródmieścia pochodzi z casow CK (między innymi Collegium Novum), a więc nie bylo chgyba takl źle.
Wystarczyło pojechać na jakąkolwiek wieś.
Morze nędzy.
Galicja nie kończyła się i nie zaczynała na Krakowie.
Cytat:
Pod koniec II Rzeczypospolitej Kraków był tylko prowincjonalną dziurą i za powstania kosciuszkowskiego liczył zaledwie około 6 000 mieszkańców ( w XVI wioeku około 40 000), a więc upadek nastąpil tu niecio wcześniej i II Rzeczpospolita nie zostawila krakowskiego w kwitnącym stanie, lecz przeciwnie - w całkowitym zaniedbaniu.
Dlaczego II rzeczpospolita?
I dlaczego akurat to Rzplita pozostawiła Kraków w upadku?
Tylko ona?
Cytat:
Co do wawelu, to od czasu spalenia go przez wojska szwedzkie na poczatku XVIII wieku nie nadwal sie mon faktycznie do zamieszkania, zaś reszty grabieży dokonaly w roku 1796 okupujące gio wojska poruskie - nie austriackie.
Zamek królewski wymaga szacunku z włąsnej natury.
Ja słyszałem o stacjonmowaniu (nie okupowaniu) zamku przez wojsko austriackie.
Cytat:
Nie znaczy to oczywiście, że z punktu widzenia Austro-Węgier Galicja miała być wiodącym krajem koronnym.
Oznacza to, że Małopolska ne powinna być krajem koronnym.
Cytat:
Trudności komunikacyjne i zagrożenie na wypadek wojny, czyniły z niego z konieczości kraj buforowy, w ktory nie oplacalo sie inwestować głownych środków.
No widzisz, o to idzie.
Więc jak nam było tak dobrze, to dlaczego było nienajlepiej?
Cytat:
Na pewno jednak w ostatnich dziesięcioleciach miedzywojennych widoczny był tu postęp i wiele późniejszych pokoleń wzdychalo do dobroibytu i stabilizacji za czasow Franciszka Józefa.
Do dzisiaj niektórzy wzdychają.
I mówią, że od niepodległości lepsza jest cywilizowana reka zaborcy.
Cytat:
Z pewnoiścia przyjemniej też żylo sie w cywilizowanym Krakowie z przelomu wieków niż w Warszawie, ktora nie doczekala sie wowczas (pod panowaniem cara) nawet kanalizacji.
A co to za porównanie?
Czy kanalizacja to synonim niepodległości?
Cytat:
Co do armii 11, to została ona oddelegowana pod rozkazy najwyższej komendy austro-wegierskiej i w żadnym wypadku nie może ona uchodzić za samodzielną jednostkę niemiecką. Miała ona w swoim składzie austro-węgierski korpus, wspołdziała opewracyujnie z armiami austro-węgierskimi i dowieziono ją na front austro-wegierskim transportem. Podlegala operacyjnie najwyższej komendzie austro-węgierskiej. Takioe są fakty.
Oczywiście. Współdziałała z Austriakami, dowieziono ją po austriackich torach (ale nie austriackim transportem - z frontu francuskiego???). Ponieważ to wszystko się zgadza, to 11 niemiecka armia nie była niemiecka, tylko nie wiadomo czyja.
Cytat:
Co by zrobił VI Korpus bez sił niemieckich? Pewnie niewiele, ale pytanie można odwrocić: A co by zrobiły sily niemieckie bez Korpusu VI i dwoch armii austro-węgierskich na skrzydlach?
Najlepiej odwrócić kota ogonem.
Cytat:
Czy artyleria niemiecka bez austro-wegiwerskiej bylaby wystarczająca do przelamania frontu?
Kot z przodu - kot z tyłu.
Cytat:
Czy Niemcy wysyłając wojska na pomoc sojusznikowui (co powinnmi zdrobić juz we wrześniu 1914 roku) robili im łaskę, czy tylko spłacali dług za uratowanie niemieckiego Śląska w listopadzie 1914 roku?
A kto tu mówi o robieniu łaski?
Na pewno jednak to nie była żadna uprzejmość wujka Eryczka wobec wujka Frania.
KONIECZNOŚĆ.
Wreszcie przez falkenhayna dostrzeżona.
Cytat:
Czy 11 armia ( w sumie 104 000 Niemcow) bez sił aiuustro-węgierskich (ponad 700 000) bylaby w stanie sama odbić Przemyśl i Lwów i odrzucić Rosjan na Wołyń?
Znowu numer z kotem.
Tym razem odpowiem:
Jak procentowo w maju 1915 r. przedstawiał się udział wojsk Rzeszy w obsadzie frontu rosyjskiego?
Czyżby Austriacy sami nie dali rady?
Cytat:
Nie używajmy wiec dziecinnych argumentów i zgodźmy sie, ze obaj sprzymierzeńcy byli dla siebie niezbędni, z tym, że usdzial elementu austro-wegioerskiego z podanych przeze mnie przyczyn byl większy.
Jak na razie to ty używasz dziecinnych sposób (odwracanie kota ogonem, wyzywanie rodaków od Kacapów).
O takich oczywistościach,ze Niemcy i Austro-Węgry były sobie nawzajem potzebne to ja nie mówię. To ty twierdzisz, że ja coś takeigo wypowiedziałem.
Cytat:
Nie wiem co by na to powiedział cesarz W., ale zgoidził sie przekazać swoich żiolnierzy do dyspozycji austro-węgierskiego dowodztwa i wyjął ich tym samym spod kompetencji swojego sztabu. To jest rownież oczywiste. Nie napisalem wiec nic odkrywczego.
Operacyjnie.
Po pewnym czasie Niemcy na powrót zaczęli zmniejszać obecność na froncie austriackim i jakoś Austriacy nie zatrzymali tych jednostek siłą.
Cytat:
Ale byłoby nieprawdą gdybyśmy nie zachowali proporcji i ujmowali zasługi żółnierzom austro-wegierskim, a zwlaszca naszym rodakom walczacym ( w moim przekonaniu) za słuszną sprawę.
Po pierwsze ja nikomu nic nie ujmuję. Za dużo tekstów Juliusza Batora.
Po drugie za słuszną sprawę to walczyli wówczas Legionarze Piłsudskiego.
Piechurzy Latinika walczyli w obcych mundurach, bo im kazano, za kochanego w Galicji Cesarza. Czy uważali, że walczyli za Polskę - nie wiem. Zapewne uważali, ze walczą przeciwko państwu uważanemu za nieprzejednanego wroga polskości.
Cytat:
Nie obrażaj tez ani moinarchii, ze byla przegniła,
A jaka była?
Przeciez się od środka rozpadła, jak tylko się okazało, że nie jest w stanie zapewnić rozwoju niektórym narodom ją tworzącym.
Cytat:
ani jej żolnierzy, ze nie walczyli dzielnie,
Może zacznijmy od cytatów.
Napisałem, ze 12 DP z Krakowa to moja ulubiona dywizja austro-węgierska.
Więc jak ulubiona, to chyba jej nie obrażam, prawda?
Może ja nie rozumiem polskiego?
Cytat:
bo gdyby ktoś chciał to łatwo mógłby zastosować te same argumenty do innego państwa i byc moze nie byłoby to przyjemne.
Ciekaw jestem, do jakiego państwa.
Do Włochów?
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
Viribus Unitis!!!
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2006-03-15, 22:10
0
Ostatnio zmieniony przez M.Łopata dnia 2006-09-13, 09:54, w całości zmieniany 1 raz
Wojaka austro-węgierskie stanowiły w niej łacznie 25 % i zajmowaly jako VI Korpus gen Artza NAJWAŻNIEJSZY CENTALNY ODCINEK FRONTU.
Jest to oczywista bzdura.
To nie jest żadna bzdura.
2 maja VI KA zajmował najbardziej istotny odcinek, zaś zajęcie Gorlic było ynikiem jego działań, a nie XXXXI KRez.
Cytat:
Celem całej operacji było odcięcie wojsk rosyjskich w Karpatach i marsz na Przemyśl. Jeśli więc powiodłoby sie przełamanie w rejonie Pustek a nie powiodło w okolicach Gorlic (z kierunkiem na Jasło) , szybko "cypel" austriacki zostałby z powrotem "wygładzony".
Logiczne.
Wszystkie szlaki komunikacyjne (drożnia i ubożuchna sieć kolejowa) prowadzą w tamtym rejonie, po osi zachód - wschód - od Gorlic na Biecz i Jasło i opd Gorlic na Kryg - Żmigród (choc tutaj bez kolei, czyli kłopot).
Więc zdobycie pagórka na północ od Gorlic nic nie znaczyłoby, gdyby nie zdobyto ciągu komunikacyjnego.
Cytat:
Kto spojrzy na mapę operacji gorlickiej z łatwością zauważy że pasy działania poszczególnych jednostek 11 armii z każdym dniem maja coraz bardziej "zakręcają" na południe, czyli punkt ciężkości był na południowym odcinku działania tej armii.
Wystarczy nieco poczytać - 12 DP przekroczyła Wisłok w okolicach Krosna, III Kaukaski atakował od Krosna.
Cytat:
Co więcej, moim zdaniem jeśli by udało się przełamać front pod Gorlicami a nie udało na przykład na Pustkach to stanowiło by to większe zagrożenie dla Rosjan
Zagrożenie z uwagi na fakt, że nagle odcina się bojców w Karpatach.
Cytat:
Drgi rzut oka wskazuje jeszcze ciekawszy obraz - otóż w zasadzie działania 4 armii Austro-węgierskiej są w tym przełomie całkowicie marginalne - 4 maja front na odcinku południowym 4 armii znajduje się koło Rzuchowej (jeszcze przed Tarnowem) podczas gdy jednostki 11 armii (a konkretniej Niemcy) są już w okolicach Kłopotnicy (kilka kilometrów od Żmigrodu).
Ofesywa nie była pomyślana w stylu rosyjskim, czyli wielki spychacz pchający wsio przed siebie.
Odciąć Rosjan w Karpatach, uderzając na wschód.
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
11 Armia niemiecka:
VI KA
12 DP - FKR 1(6), II Dion FHR 1(2), MaBtrtAD10, half 12cm KnBt 12, half 2 BtsFHD 6, 30.5cm MsBt 13, two d. Bt, d. mitt MWAbtlg112, d. leichte MWAbtlg222
39 DPHon - FKR 18(4), HFKR 3(4), 30.5cm MsBt 11, four d. Bt, d. leichte MWAbt221
4 Armia a-w
IX KA
10 DP - II Dion FKR 20(3), II Dion FHR 25(3), I Dion FHR 33(2), 1 Dion FHR 9(3), 5 BtFHR 14, 2x 9cm KnBt, belgische 12cm KnBt, half 12cm KnBt 7, 1 BtsFHD 14, sHbBt 4, half 24cm MsBt 2, half 30.5cm MsBt 16
106 DPLst - FKR 41(5); FKD 106(2); 3x 9cm KnBt; 6 BtFHR 14; half 24cm MsBt 2
XIV KA - Artillery Gp Janecka (jeszzce nie rozszyfrowałem, co to takiego)
3 DP - I Dion FKR 42(3), I Dion FHR 14(2), 6 BtFKR 32, MaBtFKR 6, half 12cm KnBt 7, 15cm KnBt 5,7; 2 BtsFHD 14, 1 BtsFHD 15, sHbBt 25, 40; ¾ 24 cm MsBt 3, half 30.5cm MsBt 16
8 DP - FKR 32(5), II Dion FHR 11(2), FKD Slavik(2), 15cm KnBt 6, sHbBt 2,41,42; ¼ 24cm MsBt 3
Co do artylerii korpuśnej:
na dzień 2 maja 1915 rozdzielono ją pomiędzy poszczególne dywizje.
I tak:
6 sFHD - preuss Garde.Kps d.11 Armee-(1½):
half 2 Bt - 12 FABrig
9 sFHD - 1 Bt - d.XXXXI RKps unm.
2 Bt - komb d.Kps unmn. d.11 Armee
10 sFHD - 2 FABrig-(2).
14 sFHD - 1 Bt - 10 FABrig:
2 Bt - 3 FABrig.
Codo reszty artylerii, to na razie więcej nic nie wiem.
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-03-15, 23:22
Drogi Zulu!
Nie napisałem niczego po to aby Cię urazić, czy obrazić. Chcę ci tylko pokazać jak rożna może być wizja dziejow, jak rożny m oze byc patriotyzm i jak różne wiezy międzyludzkie.
Skoro jsteśmy przy pytaniach i odpowiedziach.
Wspominialeś o powstaniu 1863 roku. I bardzo slusznie. Tylko zdaje sie, zapomniałeś przeciw komu bylo to powstanmie i z kim wówczas patriotyczni Polacy walczyli.
Ja natomiast nigdy nie zapomniałem i nie zapominam, ze walczyli z Rosją.
Wielu Galicjan przeszlo przez kordon aby wtedy walczyć przeciw najwiekszemu wrogowi Polski, tj. przeciw Rosji i wielu przedarlo sie później z powrotem, doczekało autonomii galicyjskiej i dożyło późnej starości ciesz ąc sie ogolnym szacunkiem i dyskretna opieką wladz "austriackiego zaborcy" aż do chwili zgonu. Nad ich grobem śpeiewano bez obawy hymn narodowy, wyglasano mowy patriotyczne i opisywano ich boje w nekrolkogach, ktorych nikt nie cenzurował. Ich synowie chodzi do polskiej szkoly, uczyli sie ojczystych dziejow z polskich podrecznikow i wszystko to dzieki temu, ktorego nazywasz zaborcą.
Pierwszym oibowiązkiem Polaków w 1914 roku bylo pomszczenie krwi przelanej w powstaniach 1830 i 1863 roku wyrzucenie Rosjan z Polski. I ja tak pojmuję patriotyzm i powinność Polaka początku XX wieku. Każdy "wszechpolak" stojący wowczas po stronie Rosji jest dla mnie zwykłym zdrajcą sprawy narodowej, mchocby nie wiem jak pieknie wywodzil, ze to jest nasz "patriotyczny obowiazek", zdrajcą, ktory nie tylko sprzeniewierzyl sie swoim ojcom pooleglym w powstaniach, ale jeszce w dodatku chcial pomagać krwaym zbirom północnego cara zagarmniać Galicję - ostatni na świecie bastion kultury i myśli polskiej.
Moi przodkowie żyli w monarchii CK i walczyli za nią, bo widzieli w niej jedyną nadzieję dlka ocalenia polskości i ojczyznę wolnych narodow europejskich. Co prawda nie każdy narod byl sobie równy, ale wszystkim dsawano jakąś szansę na dalszy rozwój.
Gdzie w Europie czy na świecie byl wtedy taki drugi kraj? Mozesz mi to pokazać?
Wszechpotężna Roja szerzaca nieprzytomny szowinizm i nacjonalizm? Butna Resza Niemiecka cisnąca Polakow z poznanskiego? Anglia dlawiazca od setek lat każdy objaw wolnosci wśród Iralndczykow i ciemiężąca Indie? Megalomańka Francja wprowadzajaca wszędzie zasadę jednolitego narodu politycznego? Serbia mordujaca Albańczykow i Macedończykow? Turcja terroryzująca Arabów i Ormian? Stany Zjednoczone budujące swoj dobrobyt na grobach i kościach mordowanych Indian?, Drapieżne Wlochy pragnące zagarnac ziemie zamieszkale przez Sloweńców, aby móc ich gnoić i poniżać?
Czy nie wydaje Ci sie, ze na tym niezbyt chwalebnym tle Austro-Węgry wygladały jednak korzystnie?
Ale jest i druga sprawa. Nie wszyscy mieszkańcy dzisiejszej Polski pochodzą od dawnych przedrozbiorowych Polakow. Tacy ludzie jak Estreicher, Dietl, Pol pochodzą z napływowych rozdzin i dopiero z czasem stawali sie Polakami.
Moi przodkowie walczyli juz za polską sprawę w 1863 roku i byli już wtedy Polakami. Ale nie byli jeszce Polakami ani w 1830 roku, ani w czasach Napoleona, ani Kościuszki. I jest więcej niz prawdopodobne, że walczyli pod Aspern, Wagram i Lipskliem w białych mundurach sluząc cesarzowi, ktory nie mial na imię Napoleon.
Czy znaczy to że byli złymi ludźmi, że nie mieli honoru, bo bronili swego władcy i własnej ziemi? Wtedy Austria byla ich ojczyzną. Gdy osiedli w Galicji, stali się z biegiem czasu Polakami i pokochali swa nową ojczyznę i narod , ktory ich otaczał. Ale to nie znaczy, ze nie kochali równiez i swej dawnej ojczyzny i że nie cieszyli sie z jej przemiany z autokratycznej monarchii w ojczynę wielu wolnych ludów i że nie byli z niej dumni.
Czy nie było dla nich naturalne, ze muszą dbać o dobro calego państwa i bronić swego kraju - ostoi wolniości w ciemnym i drapieżnym świecie końca XIX wieku?
Oczywiście stając sie Polakami życzyli Polsce wolnosci i zmartwychwstania, ale z pewnościa mieli nadzieje, że nowa Polska będzie zlączona unia z Austro-Węgrami, lub będzie zupelnie nowym, ale przyjaznym w stosunku do nich państwem. Z pewnoscia moi przodkowie nie chcieli wybierać miedzy patriotyzmem austro-wegierskim, a patriotyzmnem polskim i nie widzieli takiej potrzeby, ani żadnej sprzeczności miedzy nimi.
Nie widzial tegoi przecież ani oprofesor Szujski, ani Tarnowski, ani Bobrzyński, ani Badeni, ani wielcy prezydenci Krakowa: Dietl, Zyblikiewicz i Leo!
Dlaczegóż wiec moi skromni przodkowie mieli widzieć co innego, niz owcześni przywódcy narodu polskiego w Galicji?
Mowisz iż nie czułbym wspólczucia i w stosunku do uciemiezonego rodaka spod Siedlec.
Oczywiscie gdyby był świadomym Polakiem, to bardzo bym mu wspólczul i żyuczyl wyzwolenia. Ale dlaczego miałbym żywić przyjazne uczucia do kogoś, kto ochoczo sluży katu Polakow, ktorego mojciec mordowal polskich powstańców z 1863 rpoku i wielbi "dobrego cara", ktory zniosl pańszczyznę i dał mu ziemie i pognębil "polskich panów"? Zapominasz, ze w ten sposob myslała wiekszość krolewiackich chlopów.
Miałbym czuć dla czegoś takiego sympatie i miółość tylko dlatego , że to mowi jeszcze polskim językiem? Przecierż on, ubrany w rosyjski mundur z pewnościa nie prowadzilby w razie wojny ze mną przyjacielskiej pogawędki, ale najchętniej pchnąłby mnie bagnetemm, czy z rozkoszą palnał mi w łeb! Gdbyśmy sie spotkali na polu walki jeden z nas musiałby zgninąc. Albo on, albo ja. To jednak nie odnosi sie oczywiście do tych, ktorzy zrozumieli gdzie jest ich m iejsce, a wiec do tych Polakow z Krolewstwa, ktorzy przedarli sie przez granice by stojac prz boku Austro-Węgier wa;lczyc z odwiecznym wrogiem Polski i calej Europy. Dlatego słowo "kacap" nie odnosi sie z pewnoscia ani do strrzelcow, ani legionistow pochodzacych z Kongresowki. Ci byliby oczywiscie moimi braćmi i przyjaciolmi.
Mylisz sie pisząc ciagle o rzekomym upadku Malopolski za panowania Austrii i Austro-Wegier.
Dobre czasy i pomyslnosc dla Malopolski skończyly sie nie w 1772 roku, ale juz w XVII wieku wskutek przeniesienia stolicy na ciemne Mazowsze, zniszczeń wojennych dokoanych przesz Szwedów w czasie Potopu i Wojny Północnej i głupoty polskich moznowladcow, ktorzy dobrowolnie oddali sie w 1717 roiku w protekcje carowi Piotrowi I zdradzajac swoja ojczyne i kulturę europejską.
Od 1717 rooku nie było juz niepodleglej Polski. Byl tylko protektorat rosyjkski, posmiewisko Europy i karczma zajezdna dla obcych wojsk.
I wiesz to równie dobrze jak ja.
To nie Fryderyk Wielki, ani Maria Teresa zniszczyli kwitnącą Polske. To samolubni decydenci schylkowej Rzeczypospolitej przez trzy pokolenia mordowali wlasna ojczyne i wykopali jej grób.
Jesli chcesz wiedzieć to nawet cieszę sie, ze Galicja dostala sie wtedy Austrii, ponieważ w prezeciwnym weypadku z pewnościa wraz z cała Polska dostalaby się Rosji, a wówczas nasz los bylby jeszce ciezszy - podobny do losu narodu ukraińskiego, ktory dotad nie pozbieral sie po dobrodziejstwach panowania "braci Slowian".
Mowisz, ze Polacy postepowali haniebnie trzymajac sie Franciszka Jozefa i ze byl on wyrachowanym zaborcą.
A co twoim zdaniem powinni wtedy zrobić Polacy galicyjscy i co on powinien zrobić?
Oni powinni twoim zdaniem na pewno, albo płakać i zamknąć sie w grobie przeszłosci, albo uciec do "Krolestwa Polskiego" pod skrzydla carskiego orła!
A on Twoim zdaniem powienien z miłosci do Polakow oglosic niepodlegloisć Galicji i przyznać sie , ze jego przodkowie dokonali niesprawioedliwego rozbioru Polski.
Dobrze. Tylko jak długo trwałaby niepodległość takiej Galicji? Przecież Rosjha zdmuchnęła by ją z powierzchni ziemi szybciej niż kot kichnie! I co by sie stalo z polskością i autonomią?
Piszesz, ze nie chcialbyś aby Wawel deptal but austriackiego żołnierza. Slusznie. Kazdy by wolal, aby tam m ieszkal krol polski.
Ale gdyby ten żolnierz odszedl to to samo wzgórze deptałby carski sołdat i zamienilby ten palac królewski w wiezienie - cytadelę.
Cesarz Franciszek Józef oddal w końcu Wawel Polakom i pomogl z wlasnej kasy w jego restauracji. czy myślisz, ze car Mikolaj postapiłby podobnie? Pomyśl i o tym zanim cos napiszesz.
Nie jest tez prawdą, ze cesarz Franciszek Józef zniszczyl swoje państwoi mi ze je rozkawalkował. Nie było jego wina, ze chora z nienawisci do monarchii i katolicyzmu liberalna Europa i jej pociotki w Amneryce postanowily zagladę Austro-Węgier. Nie mial na to zadnego wplywu. Nie mial też wpolywu na powstrrzymanie prszed wojna drapieżnych panslawistow rosyjkich, ani megalomańskliej Serbii. Nie stzrel;al do sawego nastepcy Franciszka ferdynanda w sarajewiue. Zrobił to co nakazywal honor. Serbiua musiala ponieść konseklwencje swej zbrodni. Stary cesarz nie moógl postapic inaczej. Trwal do konca na swoim posterunku i umarł we własnym palacu otoczony swoimi przyjaciolmi. Ukraincy, Chorwaci, Słowacy i Bosniacy przekonali sie niebawem, ze państwo ktore stworzył i dla którego pracowal cale życie , bylo nieporownanie lepsze dla nich niż butne państweka narodwe, ktore je zastapiły. Dzis nie ma juz na szczeście tych haniebnych tworów XX wuieku: Czechosłowacji i Jugoslawii i miejmy nadzieje, ze nigdy już sie nie odrodzą.
Dziś wielu ludzi nie docenia Franciszka Józefa i wyśmiewają go, ale byl on naprawdę wzorem czlowieka wladzy dbajacego o dobro swych poddanych i w porównaniu z nim wszyscy dzisiejsi politycy w krajach sukcesyjnych wyuglądają jak stado żarlocznych wilkow pilnujacych owczarni.
Naddunajska monarchia nie byla przegnila. To ówczesny drapieżny, bezwzgledny, zachłanny i zbrodniczy sat po prostu nie dorastał do jej wielkosci.
Nawet dzisiejsza Unia Europejska usilujaca narzucić każdemu jak ma mysleć i w co ma wierzyć, jest tylko ponurą karykaturą monarchii habsburskiej.
W sprawie I Wojny na Wschodzie nie odwracałem kota do góry ogonem. Po prostu wykazalem, iz bez armii austro-wegierskiej nie byloby zwyciestwa na wschodzie, bo siły 11 armii nie bylyby wystarczajace, ani do przerwania frontu, ani decydujacej ofensywy.
A wiec Niemcy niepotrzebnie sie nadymaja, ze wszystko jest ich zasluga. Ja im zaslug nie umniejszam, ale zaprzecam mich pretensji do wyłacznosci i przedatwiania sie w roli zbawcow. Być moze monarchia padlaby wna wiosne 1915 rokju bez ich wsparcia, ale i Niemcy padlyby w listopadzie 1914 roku bez wsparcia ze strony monarchii.
Mówic o tym, że komuś byloby przykro nie miałem na myśli armii wloskiej, ale calkiem inną.
Tą, ktorej naczelne dowodztwo nakresliło szaleńczy plan permanentnego odwrotu, zmarnowalo w ciagu dziewieciu tygodni milionową armie i której generałowie mieli watpliwosci, czy wkraczajacy od wschodu do ich państwa odwieczny wrog wzchodzi w pokojowych, czy tez moze w wojennych celach.
Miałem na mysli armie, w ktorej zdarzali sie generałowie, ktorzy bez walki oddawali swych podkomednych w lapy wroga i mając prawie 100 000 żolnierzy pod bronią oddali mu jedno z najpiekniejszych miast swojego kraju, warz z zolnierzami,oficerami i nienaruszonym uzbrojeniem, wygłaszajac przy tym niesłychanie upodlajacą i lizusowską mowę skierowaną do wkaraczającego okupanta . A była to armia dzielnego i dumnego narodu, który chcial walczyć i dawał jednocześnie liczne dowody heroizmu na polu walki.
No cóz rozgadałem sie. Mam nadzieję, ze Cię nie zanudziłem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach