Obojętnie jak go nazwiemy - Wiedeń - dawna cesarsko - królewska stolica oszałamia swoim przepychem...
w tej chwili nawet ciężko sobie wyobrazic jak wyglądałoby miasto, gdyby nie cesarz Franciszek Józef. cały Ring, większość budynków reprezentacyjnych, nowe skrzydło Hofburga, ba - nawet Prater - to jego dzieło (tzn. jego architektów) lub jego pomysły. no bo co było słynnego w Wiedniu przed Najjaśniejszym Panem? Stephanskirche, stary Hofburg (nota bene strasza mieszani stylów), Karlskirche, Belveder. i to właściwie wszystko z podziwianych obecnie budowli!
szkoda, że nie udało się dokończyc budowy drugiego skrzydła Nowego Hofburga, tzw. Kaiserforum. byłoby niesłychanie majestatyczne. niestety, plany przerwała wojna i upadek monarchii.
wszystkich, którzy w Wiedniu byli, a dla miłośników AW to rzecz obowiązkowa - zapraszam to podzielenia się swoimi wspomnieniami i opiniami
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Ostatnio zmieniony przez Pudelek dnia 2005-10-15, 20:01, w całości zmieniany 1 raz
ponieważ temat wisi już dość długo, a na razie nikt nie raczył się wypowiedzieć to ja powiem...
w Wiedniu bywałem wielokrotnie, zawsze odkrywając coś nowego. najbardziej zapadające mi w pamięć są zawsze wizytu u Kapucynów, przy grobach Habsburgów. w kryptach do tej pory unosi się taki dziwny zapach, a kiedy są momenty, gdy akurat nie ma wycieczek (rzadkie to momenty niestety) jest czas na zadumę. najwięcej czasu spędzam oczywiście przy grobowcach Franciszka Józefa, Sissi i Rudolfa, ale też najwięcej smutku sprawie mi pomnik Karola - jaka szkoda, że do tej pory rząd Republiki nie sprowadził jego ciała do Wiednia, aby mógł spocząć koło żony i przodków. swoją drogą - ciekawe gdzie pochowają Ottona?
wizyta w Hofburgu to oczywiście pozycja obowiązkowa - ale tam jest tak duzo turystow, ze ciezko sie skupic. Skarbiec to w ogole cud sam w sobie - szczegolnie lubie przystanąć przy koronie cesarzy Austrii i podumać, pomyśleć - tą dotykał sam Franciszek Józef
w Schoenbrunnie tez niestety tłumy gawiedzi, ale mimo to raz udało mi się zostać w gabinecie cesarza całkowicie sam... ta magia miejsca wręcz mnie paraliżowała. najciekawszym spostrzeżeniem był fakt, że na biurku leżała gazeta z informacją o śmierci Franciszka Józefa - czyżby czytał on o swoim własnym zgonie?
przygnębiajace wrażenie robi łóżko, na którym zmarł cesarz, a także pokój chiński, w którym Karol podpisał dokument o zrzeczeniu się udziału w rządach.
ciekawą propozycją, rzadko uwzględnianą przez turystów, jest wizyta w Arsenale - Muzeum Wojskowości - setki mundurów, w tym cesarskich, broni, sztandarów, i wreszcie największe smaczki - samochód, w którym zabito arcyksięcia Ferdynanda, broń, z którego go zastrzelono oraz jego paradny mundur z nadal wyraźnymi śladami krwii. spędziłem w tej sali długie chwili, czując, że obcuje się z historią, która zmieniła los Europy
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiedeń... byłem i wspomnienia są cudowne. Oczywiście, cel mojej tygodniowej eskapady był dość jasno określony i spolaryzowany - wędrówka po śladach Beethovena - ale oczywiście nie zaniedbałem okazji zwiedzenia tego pięknego miasta.
Największe wrażenie zrobił na mnie Hofburg wieczorem, oprócz licznych muzeów Wielkiego Ludwiga, oczywiście Rozczarował mnie natomiast Schoenbrunn. Ulubione miejsce - Beethovenplatz koło Schubertring z pomnikiem Beethovena Dodam jeszcze Heiligenstadt ze swymi Eroicagasse i Beethovengasse, piękne miejsce, dobre do spacerów i kontemplacji...
Najpiękniejsze miasto, jakie widziałem, a widziałem tak piękne miasta jak Londyn, Pragę, Budapeszt, Rzym, Warszawę... (ekhm, niepotrzebne skreślić). I jedyne, do którego przeprowadziłbym się z przyjemnością (Olsztyn jest piękny, zresztą zauważyłem, że Admin też z Olsztyna ).
Pozdr.
Gustaw
_________________ "Książąt były, są i będą tysiące;
Beethoven jest tylko jeden!" Ludwig van Beethoven (1770-1827)
Wieden jak kazde inne miasto ktore sie dokladniej poznaje traci troche na uroku, niemniej powiem ze warto warto odwiedzic
Pracuje (bardziej pracowalem) w poblizu/w Hofburgu i powiem ze czasami mozna sie zapatrzec.
Zaluje ze nie mialem raz aparatu przy sobie bo motyw byl fantastyczny => Heldenplatz zasypany sniegiem, malo ludzi a droga (jeszcze nie odsniezona i bez sladow opon) jechal fiaker, no scena wprost jak za lat cesarskich
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach