Po lekturze ww. artykułu nasuwa się m.in. refleksja na temat świadomości miejscowej ludności co do tego, czym są takie zabytki - nieważne czy są to forty, pozostałości strażnic czy jeszcze coś innego. Ja tego nie potrafię zrozumieć, bo jest to dla mnie świadectwo bardzo ciekawej historii, które należy na wszelkie sposoby chronić, ale dla wielu mieszkańców przyfortecznych (przystrażnicznych) miejscowości jest to jedynie darmowe źródło budulca: tutaj wezmą kilka cegieł, tutaj całą przyczepę, no i taki obiekt powoli znika. Czytałem gdzieś, że w okresie powojennym był to dla ludzi symbol znienawidzonego zaborcy, który można było bez przeszkód niszczyć - no ale teraz? Dobra, są jeszcze jakieś względy ekonomiczne ("bo stąd będzie taniej"), ale czy społeczeństwo jest aż tak zubożałe, że jedynym sposobem pozyskania np. cegieł jest rozwalanie starych budowli? Dochodzi do tego słaba promocja tego typu obiektów w terenie - wiele z nich jest znanych tylko pasjonatom - i brak pomysłu (no i kasy) na ich zagospodarowanie. A szkoda...
to nie chodzi o niszczenie pamiątek po zaborcy (nota bene jakby to np. Ukraińcy zaczeli niszczyć coś, co kiedyś wybudowali Polacy, nie darzeni przeciez przez wszystkich Ukraincow sympatią, to byłoby wielkie haloo!!), ale przyłączę się do głosu jednego z artykułow i stwierdzę, że POLACY NIENAWIDZĄ ZABYTKÓW. przecież non stop słychać, ze kolejny zabytkowy budynek niszczeje, jest rozbierany, nikt o niego nie dba. władze traktują czasem te budynki jako przeszkodę w "rozwoju" miasta - przeciez w ich miejscu mozna wybudowac kolejne nowoczesne szkaradztwo. zgroza mnie ogarnęła, jak przeczytałem, ze jakis czas temu gdzies na Lubelszczyznie rozprawiono sie z jednym zabytkowym kościółkiem drewnianym - nie mozna bylo go ot tak zburzyc, wiec obudowano kamiennymi murami i potem rozebrano po kawałkach
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Z tym "niszczeniem pamiątek po zaborcy" to zaznaczyłem, że to było tuż po wojnie - teraz takie podejście byłoby co najmniej kuriozalne. A czy Polacy nienawidzą zabytków? Myślę, że to zbyt mocne słowo (chociaz nie pozbawione racji) i zastąpiłbym je stwierdzeniem, że Polacy nie mają pomysłu co z nimi zrobić (oczywiście nie wszędzie) - a jak nie ma pomysłu, to zawsze znajdzie się ktoś, komu np. przyda się darmowy budulec...
a o takiej samej straznicy w Oklesnej kolo Spytkowic forumowicze wiedza?? warto sie wybrac bo niedlugo juz nic z niej nie zostanie. pzdr
Tak, wiemy...
W najnowszej Fortecy 20-21 [1-2 2006] na stronie 113. zamieszczono moje słowa z prośbą o kontakt zainteresowanych sprawią strażnicy w Tryńczy. Dominują jednak przepiękne fotki z czasów świetności budynku.
Panowie! Roześlijcie wici - coś trzeba z tym zrobić!
a o takiej samej straznicy w Oklesnej kolo Spytkowic forumowicze wiedza?? warto sie wybrac bo niedlugo juz nic z niej nie zostanie. pzdr
Replika powyzszej strażnicy powstanie w Bachowicach. Prace ropzczną sie na wiosnę i beda wykonywane zgodnie z dokumentacjami historycznymi. Jesli sposnsorzy nie wycofają sie - wszystko pójdzie jak z płatka.
Pozdrowienia ze Słupska dla wszystkich c. i k. miłośników fortyfikacji. Zajrzałem na to forum, a zwłaszcza ten temat z nadzieją, że dowiem się czegoś na temat fortyfikacji austriackich w Galicji. I co? Kicha, mówiąc krótko. Dyskusja ładnie się zaczęła, ale rozmyła całkowicie już po paru wypowiedziach. Chodziło przecież o to, co było i co ewentualnie jest do obejrzenia. Może jednak forumowicze z Galicji by się trochę zebrali w sobie i spróbowali odpowiedzieć na postawione na początku dyskusji pytanie, stosunkowo przecież proste, zwłaszcz dla Was, którzy siedzicie w temacie.
O ile zdołałem się zorientować to na północnych terenach monarchii zbudowano:
twierdze:
+Kraków
+Przemyśl
+Lwów
przyczółki mostowe lub mniejsze twierdze
+Radymno
+Jarosław
+Sieniawa (?)
+Halicz
+Zaleszczyki
umocnienia linii kolejowych - strażnice lub strażnice obronne przy mostach i tunelach
Pytanie jednak brzmi: co i kiedy? Nawet jeśli zostawić w spokoju twierdze, stosunkowo dobrze znane, to i tak jest trochę do wyjaśnienia. Np. u Bogdanowskiego są planiki Jarosławia i Halicza. A co z Radymnem - coś tam w ogóle było czy nie? A Sieniawa - co to znowu za cudo - czy tylko wspomniane gdzieś na forum okopy sprzed wojny, czy jakieś poważniejsze fortyfikacje?
Co do strażnic - zachowało sie 5. A ile ich było, czy były to tylko strażnice, czy rownież mosty były specjalnie przygotowane, np. wyposażone w komory minowe?
Na koniec jedna uwaga, nie obrażajcie się za nią: czy nikt z dyskutantów nie może narysować nawet najmniejszego szkicu lub mapki? Nie trzeba do tego Auto-CADa czy Corela - wystarczy kartka papieru i skaner albo aparacik cyfrowy. Dyskusja na temat np. szańców Jarosławia i podawanie ich lokalizacji w stylu "przy stacji benzynowej" to przecież trochę śmieszne, nieprawda?
Witam!
Od dłuszego czasu czytam to forum ale postanowiłem dopiero dzisiaj zabrać głos co do miejscowości z której pochodzę i w której mieszkałem 16 lat czyli do Radymna. W Radymnie znajduje się duży zespół c.k. koszar w których znajduje się obecnie Gimnazjum (budynek jest odnowiony) http://www.gimn1_radymno.republika.pl/gimn1.jpg
, jest także szkoła podstawowa(budynek nie zmienił kształtu.)
w obrębie koszar są także długie parterowe budynki, w których są dziś mieszkania.
Na jednym z dwuch radymniańskich cmentarzy pochowani są żołnierze austriaccy, niestety ich groby zostały zdezelowane, gdy na ich cmentarzu postanowiono zrobić cmentarz komunalny. Około 4km za Radymnem w stronę granicy z Ukrainą znajduje się odnowiony ostatnio drewniany cmentarzyk, na którym pochowani są żołnierze rosyjscy oraz austriaccy, którzy zginęli w bitwie pod Radymnem podczas Wielkiej Wojny. Niestety nie ma zbyt wiele źródeł dotyczących koszar i walk pod Radymnem. Swego czasu było zdjęcie na allegro przedstawiające garnizon Radymno zrobione tam w koszarach. Jako ciekawostkę dodam, iż w Radymnie został aresztowany Hugo Kołłątaj w 1794r.
Pozdrawiam
Krzysiek
W Radymnie poza dużym zespołem koszar blisko centrum, jest jeszcze drugi - koszary barakowe w postaci parterowych domków.
Co do tego co i kiedy to sporo odpowiedzi udziela wydana ostatnio przez Fortecę książka Fortyfikacje austro-węgierskie w czasach Conrada von Hotzendorf. Jest to tłumaczenie pracy z 1937 roku. Może w szczegółach jest tam trochę błędów (przynajmniej w stosunku do Przemyśla), ale ogólne pojęcie o całości umocnień monarchii daje.
Lwów nie był twierdzą, po Wiośnie Ludów wybudowano tam cytadelę, bardziej nastawioną na tłumienie powstania w mieście niż obronę przy ataku z zewnątrz. Ponadto na północy zachował się jeden "Artyleryjski punkt oporu" zrealizowany prawdopodobnie w latach 1912-1913 oraz ciągnąca się od niego linia punktów oporu piechoty (3-4 km). Nie jest wykluczone, że również w innych okolicach Lwowa coś się zachowało - może uda mi się tam wybrać znów w czerwcu.
1. No to przynajmniej nt. Lwowa wiemy wszystko. Niezłe dzieło jak na tłumienie ruchawki w mieście - 4 baszty artyleryjskie. Widać Lwowianie trzymali działa oblężnicze w piwnicach (to ma być żart).
2. A mapka i planiki tych dzieł zewnętrzych Lwowa?
2. A Radymno to w końcu co? Tylko koszary?
3. Dzięki za informację o Steinitzu i Broschu, skoro doprawdy od 1937 roku nikt nic lepszego nie wymyślił.
Tak na marginesie czy mariwoj to Mariusz W.?
Co do mapek Lwowa to może za jakiś czas powstanie małą publikacja o Lwowie, ale to za pół roku - rok. Nie wyrabiam, praca, wydawnictwo, pies, rower.
Co so Radymna to prawdopodobnie nic poza polowymi i to raczej rosyjskimi nie powstało.
Po Wiośnie ludów austriacy dostali ogólnej paniki, cytadele to nie tylko Lwów. W Krakowie Wawel, z tego co sobie przypominam w kilku innych dużych miastach również powstały spore cytadele (m. in. w Budapeszcie).
Cytadela lwowska dwie większe wieże ma od strony miasta, a nie ewentualnego kierunku ataku zewnętrznego przeciwnika. Same koszary też były otoczone fosą, na barkach miały dodatkowe "Werki" w postaci prostopadłościennych wież. Dziedziniec od strony miasta otaczał wolnostojacy mur (ostatnio znaleźliśmy jego fragment wykorzystany jako ściana późniejszego budynku - odpadł tynk i pokazały się strzelnice).
Na temat Halicza, Zaleszczyk, itd. niewiele wiem, praktycznie mam jakieś skrótowe projekty wyposażania mobilizacyjnego (budowy fortyfikacji polowych). Dopóki drogi na Ukrainie będą w takim stanie jak są, a milicja na każdym kroku będzie brała od kierowców łapówki to się tam nie wybiorę
Muszę zmykać, bo studenci kolosa piszą i cały czas coś marudzą...
A co się dzieje we wrześniu w Sanoku, bo ja jak zwykle niezorientowany jestem... Problemem jest tylko to, że miedzy 10 a 23 września będę w Anglii szukał roboty, więc mogę zjawić się wcześniej lub później.
II Sanockie spotkanie forumowicz - niby pod patronatem Szwejka, ale praktycznie CK monarchii. termin chyba jeszcze niedokładnie uzgodniony, ale rok temu to był 1 weekend
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach