Ten 100 pp i jego skład narodowościowy i wielojęzyczność. Krakał powołuje się na pracę Rydla, ale trzeba zajrzeć do Baczkowskiego, który sporo w swojej pracy poświęca zagadnieniom narodowościowym, językowym i wyznaniowym w c.k. armii. Na str. 76 pisze: "Osoby posługujące się językiem polskim służyły nadto w 100 śląskim pułku piechoty (okręg Cieszyn, 37% w 1914r.)
Art, dr hab. Michał Baczkowski (nota bene - mój promotor ) w swej pracy przyjął jako cezurę rok 1914. Wojna ta osobna epoka, a on pisał o funkcjonowaniu wojskowości w Galicji autonomicznej w okresie pokojowym. Wojna zmieniła bardzo wiele, zamieszanie było jak cholera, powstawały nowe jednostki, a z drugiej strony okręgi rekrutacyjne wielu jednostek były krócej lub dłużej pod rosyjska okupacją itd itd itd itd. Dużo więcej jest źródeł, a będąc w Wiedniu masz ograniczony czas na kwerendę i nie możesz przekopać wszystkiego. Zresztą na przekopanie Neue Feldakten to chyba zycia jednego człowieka nie starczy, wszak nie sama kwerndą źródłową żyje człowiek - wiec taka a nie inna cezura końcowa jest uzasadniona i praktyczna.
Informacja o 100 pp w WG dotyczy roku 1918. W ciągu czterech lat wojny pułk prawdopodobnie zmienił okreg rekrutacyjny, a jeśli nawet nie była to formalna zmiana, to na pewno kierowano doń poborowych nie tylko ze Śląska Cieszyńskiego. W efekcie skład pułku w roku 1914 (podany przez dr. Baczkowskiego) i w 1918 (podany przez Batora) to dwie różne rzeczy, i nie ma między tymi danymi sprzecznosci.
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2702 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-02-04, 18:34
zgadza się, do roku 1914, mam tego świadomość, że, jak piszesz, wojna przemieszała wszystko i wszystkich. Mój głos dotyczył 100 pp wogóle, a zasady, jakimi kierowano się ustalając język pułkowy, pewnie też wzięły w łeb.Po prostu dopisałem coś o 100 pp...
Jeśli chodzi o kwerendy-sam ich mam na koncie od groma, więc wiem, ile czasu zajmie porządna kwerenda. Ale dlaczego JB nie skorzystał z akt w CAW ??? Tam jest naprawdę dużo materiałów!
Wracając do Baczkowskiego-cezura jest oczywista, czas wojny obszedł się bez litości nawet z żelaznymi zasadami przynależności do okręgów rekrutacyjnych, ale nie znam się na tym. Książka Baczkowskiego zachwyciła mnie profesjonalizmem, aparatem i tym, że naprawdę świetnie się ją czyta! Zazdrościć tylko Krakałerowi takiego promotora! No i potwierdzam, że jeśli Bator będzie chciał, to mu udostępnię swoje fotki z Karpat!
Tobie to dobrze, bo mieszkajac w Wawie łatwiej Ci się dostać do CAWu Możesz rzucić hasłowo co tam jest ciekawego z I wojny i Austrii, tj. co Ty znalazłeś? Ja znam tylko materiały dotyczace Twierdzy Kraków (plany, mapy, trochę tekstów) i mam ogólne pojęcie o tym, co zostało z archiwum komendy twierdzy, ale to są głównie akta sądowe. A rad bym wiedzieć więcej, zwłaszcza na temat pokojowego funkcjonowania garnizonu, walk pod Krakowem i w Bieszczadach. Jest tam coś na ten temat?
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2702 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-02-05, 11:36
CAW interesował mnie tylko raz, kiedy na sesję popularną w Sokółce (1976) pt "Orient sokólski-prawda i legenda" szykowałem materiały dotyczące Tatarów w archiwach warszawskich. CAW-u na razie nie ruszam. Chcę przetrzepać Archiwum Akt Nowych pod kątem cmentarzy. Przy okazji będę sprawdzał, co jeszcze jest ciekawego z tematu AW, ale AAN ma akta od 1918 (poza spuściznami,które wychodzą poza 1918), więc wiele się nie spodziewam. Popytam o przewodniki po CAWie, ale z reguły takie wydawnictwa są trudne do zdobycia, a najczęściej mocno nieaktualne... Materiałów dot. Bieszczad w AAN jest sporo, a nawet są już odtajnione po 1945 (ludność, akcja "Wisła"). Ja zajmę się tymi do 1939. Jak coś znajdę, postaram się puścić na Forum, ale kiedy to zrobię...
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2702 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-02-19, 14:27
Temat Batora swego czasu rozgrzał Forum do białości. Siedziałem w czwartek (16.02.) w knajpce "U Szwejka" w Sanoku, czekałem na kumpla, popijałem "leżaka" (tak nazywają to piwo tubylcy) i wertowałem Batora.Jako niefachowiec z branży wojennej "wgryzam" się w książkę powoli...
No i duży plus dla Batora! W rozdziale "Obrona Przemyśla" (str. 184 i nast.) pisze on o zarzutach, jakie stawiano obrońcom Przemyśla, m.in. o regularnych kontaktach żołnierzy z prostytutkami. Bator skomentował to następująco: "Cnota żołnierza nie polega na tym, z kim śpi, lecz jak walczy. Żaden z nich nie ślubował celibatu i oczekiwano od nich dotrzymania pzrysięgi wojskowej, a nie małżeńskiej.Kilku autorów wydaje się mylić wojsko z męskim klasztorem". Choć mam niejasne wrażenie, dość mgliste,że gdzieś już to słyszałem, to plus duży! Pewnie nie znał tej zasady podporucznik Dub, który w Sanoku wizytował dom uciech, żeby sprawdzić, czy żołnierze wykonują jego rozkaz, zakazujkący szeregowcom korzystania ze specjalnie zarażonego przez Rosjan chorobami wenerycznymi lupanaru. No, ale można rzec, że był za to prekursorem walki z bronią biologiczną!
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2006-02-19, 16:49
o
Ostatnio zmieniony przez M.Łopata dnia 2006-09-13, 06:57, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2702 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-02-19, 18:39
Tradycja towarzyszących każdej armii (choćby walecznej armii Napoleona) markietanek była, choć uzasadniano to względami handlowymi, zaopatrzenia, higienicznymi (usługi pralnicze), rzadko kiedy mówiono wprost o prostytucji. czasem czytało się o "luźnych" gromadach panienek lekkiego autoramentu (nie mylić z lekką kawalerią) włóczących się za armią. A swoją drogą, jeśli nasz szanowny autor natknął się gdzieś w literaturze na takie zarzuty, to nie sądzę, żeby pamiętał gdzie, choć widzę, że go to diabelnie ubodło...
uzupełniam- autor (mam na myśli Batora) pochodzi z węgierskiej rodziny (jak podał ezderes), w Przemyślu służyło 35-40 tysięcy Węgrów (Kroh, str. 86), więc może dlatego tak zareagował???
Ja osobiście NIGDZIE z takim "zarzutem" wobec żołnierzy austro-węgierskich sie nie spotkałem. Może ktoś lepiej obeznany z literaturą dot. żołnierzy a-w potrafi wskazać KTO i GDZIE czynił podobne "zarzuty" ? Czyżby jakiś klerykalne czasopismo z epoki ?
Można nawet to moje pytanie potraktować jako jedną z "zagadek" Cool Laughing
To żadna zagadka. Nie chcę być wredny, bo już ze sobą tutaj dyskutowaliśmy, ale wychodzi na to, że nie czytałeś Forstnera ("Twierdza Przemyśl", s. 179 - 181 wydania polskiego - Bellona, Warszawa 2000).
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
.... A że kurewstwo i wosko zwykle idą w parze, to masz świętą rację. Dr Baczkowski opowiadał (nie ma tego w jego książce) kiedyś rzecz niemal niewiarygodną - znalazł w korespondencji służbowej batalionu strzelców stacjonującego w Niepołomicach informację, że dojeżdżały tam prostytutki z Krakowa, z myślą o żołnierzach teoż batalionu oczywiście. I teraz najsmaczniejsze: wojsko tj. kadra jednostki i żandarmeria nie mogła sobie poradzić z tym zjawiskiem i - uwaga! - dowództwo batalionu prosiło o pomoc władze cywilne (czyli powszechnie pogardzanych "nędznych, wszawych cywili" ). Choć to jest poniekąd zrozumiałe - w końcu kadra batalionu mogła rządzić jedynie w obrębie terenu swej jednostki, a prostytutki spogladające zza płota łakomym okiem na żołnierzy nie podlegały ich jurysdykcji...
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2006-02-20, 18:54
Cytat:
Nie chcę być wredny, bo już ze sobą tutaj dyskutowaliśmy, ale wychodzi na to, że nie czytałeś Forstnera Very Happy ("Twierdza Przemyśl", s. 179 - 181 wydania polskiego - Bellona, Warszawa 2000).
...Ale jesteś.
Wystarczyło napisać kto o tym pisał i gdzie. Trudno mi jednak uwierzyć że Forstner (nie wiem nie czytałem) czynił żołnierzom z obcowania z prostytutkami dosłowny zarzut natury moralnej.
Zapodaj cytat, jeśli masz dostęp do tej książki (a chyba masz bo podajesz strony...).
Cytat jest przydługi, ale masz go ode mnie w ramach zadośćuczynienia (musisz wiedzieć, ze ja klepię dwoma palcami).
Opuszczam fragmenty mówiące o brakach w zaopatrzeniu i związanych z tym patologiach innych niż prostytucja itp. Pomijam też przypisy, dorzucę je na ewentualne życzenie - na razie zaznaczam ich położenie w tekście gwiazdkami (wynika to z tego, że przypisy w wydaniu polskim nie są umieszzcone pod tekstem, lecz na końcu książki).
str. 179:
"Imformacje na temat liczby i sposobu utrzymywania "dam" [cudzysłów pochodzi od Forstnera, podobnie jak i kolejne wewnątrz akapitów] na zaopatrzeniu wojskowym w twierdzy można zaczerpnąć z protokołów przesłuchań sądu polowego*. Wiele "dam" otrzymywało od adoratorów w mundurach takie ilości prowiantu, które pozwalały na na zapewnienie utrzymania całych rodzin przez dłuższy okres [...]
"Opłatę za usługi seksualne powszechnie uiszczano nie w pieniądzach, lecz już w naturze. Głód panujący w w twierdzy zmuszał nawet kobiety zamężne, które zostały same bądź z dziećmi w Przemyślu, do uprawiania prostytucji. Oczywiście lichwiarskie cenyi brak zywności skłaniały do posiadania "znajomości" w magazynach, gdzie można było "otrzymać" mięso peklowane, herbate, kawę, mąkę, chleb, suchary itp. W aktach sądowych zarejestrowano nawet przypadek młowdej kobiety, która od poczatku mobilizacji aż do czwartego dnia pierwszego oblężenia otrzymywała codziennie 3 l mleka w magazynie wojskowym przy ul. Slowackiego, nie płacąc za to nawet jednego halerza**."
s. 180
"Przedmiotem plotek była niewątpliwie "metresa" gen. dyw. Tamasy'ego i dwie "księżniczki - pilotki", których prowadzenie się wywołało powszechne zgorszenie".[...]
"Księżniczki - pilotki" to dwie damy z półświatka, które utrymywały się w mieście dzieki pilotom stacjonującym w Przemyślu. przebąkiwano, że były kobietami - szpiegami, gdyż znikneły bez śladu po upadku twierdzy***. Najprawdopodobniej natychmiast rozejrzały się za rosyjskimi protektorami i z nimi opuściły miasto."
"Niewysokie było także morale w szpitalach, gdzie zatrudniono około 140 dziewcząt w charakterze dodatkowego personelu pomocniczego. [tu nastepuje passus o braku fachowości owych pielęgniare aż do zagrożenia zdrowia i życia chorych, oraz o ich poborach -zarabiały 140 koron miesięcznie + wikt, a lekarz dostawał tylko 60 koron]
"Głównym zadaniem tych dziewcząt, przeważnie odzianych w futra nazrucone na łachmany, było spełnianie życzeń seksualnych oficerów i lekarzy. Proceder zaszedł tak daleko, że znaleziono jeszcze jedno podobieństwo Troi do Przemyśla: "W Troi pielęgniarki"kochały dbać o bohaterów, w Przemyślu pielęgniarki dbały, by kochać sie z bohaterami"****.
Ostatecznie lekarzom w trosce o ich dbrą reputację i zdrowie zakazano utrzymywania intymnych kontaktów z żeńskim personelem medycznym. Wystarczyło, że musieli się coraz częściej zajmować chorobami wenerycznymi niż innymi przypadkami. W końcu musiano podjąć surowe kroki przeciw szybko rozprzestrzeniającej się prostytucji i fali chorob wenerycznych. Organizowano regularne obławy, aresztując i poddajac badaniom kobiety, które podejrzewano o zarabianie na życie uprawianiem prostytucji. "Damy" przeważnie wzbraniały się przed badaniami lekarskimi.. Były one zwalniane na interwencję swoich protektorów w mundurach. O wysokim procencie chorych wenerycznie świadczy m. in. wynik obławy przeprowadzonej 16 lutego 1915 r., gdzie na 50 arezsztowanych kobiet 25 było zarażonych.
Najczęściej "ofiarami" byli oficerowie, przy czym dr Toman zapisał w swoim dzienniku pod datą 10 marca, "iż odtygodni prawie codziennie przychodzą oficerowie ck z objawami wczesnego syfilisu, rzeżączki i szankra kobiecego, a niektórzy z wszystkimi trzema objawami naraz"*****.
Problem dotyczył zwłaszcza "etapowych herosów seksualnych" i żołnierzy stacjonujących w garnizonie bądź częściej przybywajacych do miasta. Niebezpieczeństwo zarażenia się żołnierzy znajdujących sie w obrębie pierścienia twierdzy było znacznie mniejsze, gdyż rzadko opuszczali oni stanowiska bojowe. Poza tym z notatek dr. Tomana wynika, że część oficerów w okrążonym Przemyslu azchowywala się po prostu niehonorowo. W dzienniku pod datą 10 marca znajduje się zapis, mówiący o rozkazie nr 11 Komendy Twierdzy. Nakazywano w nim zaprzestanie wydawania tzw. zwolnień grzecznościowych i nakłanianie oficerów zwalnianych ze szpitali do powrotu do macierzystych jednostek wojskowych [...]
"Kiedy rozkaz ten stał sie powszechnie znany, w szpitalu pojawiło sie wielu oficerów. [....] Spośród nowo przyjętych do szpitala aż 50 % cierpialo od lat na typowe objawy rzeżączki.******Jak nisko spadło morale wojska, pokazala próba przerwania okrążenia z 19 marca, kiedy nastrój bojowy wśród żołnierzy próbowano utrzymać podajac im alkohol i osiagając przy tym odwrotny skutek. Dziesiątki spitych do nieprzytomności zołnierzy leżalo w przydrożnych rowach przy szlakach komunikacyjnych, prowadzacych na wschód"
Uff, to tyle tych, pardon, weneryczno - burdelowych cytatów. Zarzuty nartury moralnej jednak są - niehonorowe zachowanie i spadek morale. Z tym alkoholem to trochę przesadził, w końcu w stanie krańcowego wyczerpania fizycznego jest bardzo łatwo się urżnąć... Ale ogólny ton tego, co zacytowałem, ma negatywny wydźwiek, i IMHO to jest ocena o charakterze moralnym. Pobrzmiewają też w jego tekście echa ocen pochodzących z tamtych czasów i tamtego miejsca, zaczerpnięte ze źródeł z których korzystał - i te są jednoznacznie negatywne.
Wiesz co? Admin nas za to cytowanie na odwach wsadzi, Ciebie za podżeganie, a mnie za sprawstwo
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2006-02-21, 06:43
o
Ostatnio zmieniony przez M.Łopata dnia 2006-09-13, 06:57, w całości zmieniany 1 raz
Należy Ci się ostrzeżenie - Forstner w wersji polskojęzycznej wiele traci przy "bliższym poznaniu", bo tłumaczenie jest fatalne (tłumacz nie znał fachowego słownictwa związanego z wojskowością w ogóle i fortyfikacjami w szczególności, chwilami jest straszny bełkot, aż do zupełnej niezrozumiałości textu włącznie). Jeśli znasz niemiecki na tyle, by móc czytać, to postaraj się o wydanie austriackie.
A wracając do Batora i bohaterów z Przemyśla - rozumiem, że podobnie jak i ja, zgadzasz się z jego definicją cnoty żołnierza (skądinąd ona tj. definicja, sama w sobie jest piękna
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
Ja osobiście NIGDZIE z takim "zarzutem" wobec żołnierzy austro-węgierskich sie nie spotkałem. Może ktoś lepiej obeznany z literaturą dot. żołnierzy a-w potrafi wskazać KTO i GDZIE czynił podobne "zarzuty" ? Czyżby jakiś klerykalne czasopismo z epoki ?
Można nawet to moje pytanie potraktować jako jedną z "zagadek" Cool Laughing
To żadna zagadka. Nie chcę być wredny, bo już ze sobą tutaj dyskutowaliśmy, ale wychodzi na to, że nie czytałeś Forstnera ("Twierdza Przemyśl", s. 179 - 181 wydania polskiego - Bellona, Warszawa 2000).
Na którą to pozycję powołuje się oczywiście Bator.
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach