Ostatnio zgadało się na tym Forum o grogu rozpustnego marynarza który gotował Szwejk.W papierach Jarosława Haska po jego śmierci nzaleziono przepis na grog. Podaje go Leszek Mazan w swojej ksiązce "Wy mnie jeszcze nie znacie" jak również w "Austriackie gadanie czyli encyklopedia galicyjska". Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać że taki sam grog przyrządził Szwejk ku zachwytowi Katza.
Oto przepis:
"½ litra wody zagotować z 2-3 ziarnkami ziela angielskiego, 6-8 ziarnami pieprzu, 10 goździkami, dodać kawałek cynamonu, trochę skórki z cytryny, sok z całej cytryny i ½ kg cukru. Po zagotowaniu wlać 3 l białego wina, 1 l koniaku, zaraz zagotować, ale uwaga, żeby nie wykipiało! Ustawić na stole (pod ręką) zdjąć przykrywkę, unoszącą się parę zapalić i natychmiast przykryć. Na tym uroczysty obrzęd gotowania grogu się kończy. A jeśli ci ktoś powie, że masz dodać wanilii, to mu daj w pysk".
Ja dopiero zamierzam - w czasie świąt gdy przyjdzie rodzina. Z tym że zamierzam użyć tylko połowy zalecanych składników tj. 1,5 l białego wina i 0,5 l koniaku. Nie stać mnie na więcej.
Informuję szanownych CK kolegów że w niedzielę wypróbowałem przepis.
Z tą różnicą że było nas tylko trzech do picia zatem wziąłem tylko 1/4 tego co zaleca Hasek tj. 0.25 l koniaku i 0.75 l wina białego. Pozostałe składniki też mniej więcej w ilości 1/4 tego co w przepisie.
Rezultaty:
Po pierwsze, para nie chciała mi się zapalić.
Po drugie, mimo tego wyszedł naprawdę niezły trunek o dobrym smaku. Nie wiem czy przepłynąłbym po tym kanał La Manche ale grog był naprawdę dobry.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach