Wysłany: 2005-11-01, 18:17Turcy na froncie wschodnim
Wreszcie wypociłem na podstawie "Komandosa" nr 11 i 12 z 1998 roku - artykuł autorstwa B. i P. Nykiel, a niżej moje opracowanie:
W 1916 roku na froncie galicyjskim pojawiły się dość egzotyczne dla miejscowych oddziały sojusznicze – Turcy! Widok nieznanych mundurów wywoływał spore poruszenie – przyjmowano ich z ciekawością i raczej życzliwie – choć czasem wypływały obawy i wspomnienia dawnych wojen z Portą Otomańską. Turcy byli często postrzeganie lepiej niż np. jednostki honvedów, niejednokrotnie budzące grozę.
Mając na względzie zobowiązania sojusznicze osmański minister wojny Enver Pasza zaproponował Niemcom i Austriakom wysłanie pewnej ilości wojska na fronty europejskie. Oferta ta spotkała się z natychmiastową aprobatą Niemców – szef sztabu generalnego von Hindenburg zaproponował front galicyjski i poprosił o jeden korpus. Enver Pasza zadecydował, iż będzie nim korpus XV, złożony z dwóch dywizji (19 i 20). Wchodził on przedtem w skład 5 Armii dowodzonej przez Niemca w służbie tureckiej – Limana von Sandersa i toczył swe walki na Gallipoli, gdzie poniósł wysokie straty, ale również nabrał wojskowego doświadczenia. Jako ciekawostkę należy dodać, że 19 dywizją przez pewien czas dowodził ppłk Mustafa Kemal, późniejszy Atatürk, twórca i prezydent Republiki Turcji.
Dowódcą korpusu posiłkowego został sławny Cebat Pasza, mający za sobą walki o Dardanele. Na dzień 10 czerwca 1916 roku korpus liczył 30 tyś. ludzi, do tego każda dywizja miała uzyskać jeszcze po 5 tyś. żołnierzy. Tworzyło go 6 pułków piechoty, 4 kompanie ckm-ów, 2 szwadrony kawalerii (w sumie zaledwie 100 koni), 2 pułki artylerii, 2 kompanie forteczne i sanitarne oraz 2 grupy łączności telegraficznej – wszystkie po połowie dla każdej z dywizji.
Pierwsze transporty wyruszyły z Turcji 22 lipca 1916 roku niedawno otwartą linią kolejową Bagdad – Berlin. Szeroko trąbiły o tym agencje i gazety państw centralnych, depeszę powitalną do sułtana wysłał następca tronu Karol.
Po przegrupowaniu Turcy ruszyli od razu na front. 19 dywizja została rozlokowana wzdłuż Złotej Lipy (północny dopływ Dniestru) na linii Potutory – Bożyków, dywizja 20 okopy pomiędzy Bożykowem a Łysą. Stanowiska przejęto oficjalnie 22 sierpnia; była to luka opuszczona przez austriacką 54 dywizję.
Opinie o umiejętnościach oraz wyposażeniu Turków nie były, delikatnie mówiąc, zbyt pochlebne. Minusem był brak wyszkolonych oficerów, a wielu rekrutów nie znało nawet języka tureckiego. Osmańscy żołnierze bili się jednak dzielnie, wielokrotnie ponosząc wysokie straty oraz biorąc do niewoli jeńców rosyjskich.
Rosjanie zresztą dość szybko zorientowali się, kogo mają za przeciwnika i wysłali w ten region jednostki z Turkiestanu. Mimo, iż odziały tureckie stały się wskutek braków broni i amunicji prawdziwym „dzieckiem troski” (Turcy używali masowo zdobytych na armii carskiej karabinach, często dodatkową motywacją była też konieczność zdobywania amunicji na nieprzyjacielu) to częściej głodni i wycieńczeni poddani Romanowów poddawali się Turkom. Żołnierze sułtana okazali się też znakomici w walkach na bagnety oraz w, okupione ogromnymi stratami, walkach okopowych – o zaciętości staczanych bitew świadczy używanie przez Rosjan miotaczy ognia, gazów bojowych oraz ściągnięcie wozów pancernych.
Do pierwszych poważnych walk doszło we wrześniu 1916 roku nad Narajówką i Złotą Lipą. Zdarzały się sytuacje, że XV korpus przez 12 godzin opierał się dwukrotnie silniejszemu przeciwnikowi. Turcy zanotowali w nich znaczne straty – w niektórych oddziałach polegli wszyscy oficerowie. W sumie poległo około setki oficerów oraz 5-7 tyś. żołnierzy. Konieczne było korzystanie z uzupełnień niemieckich.
W tym czasie pojawił się w Galicji znakomity gość – sam Enver Pasza, wizytujący rodaków podczas podróży do Wiednia i Berlina. Bawił m.in. w Krakowie, Przemyślu i Lwowie, spotkał się z dowodzącym na tym odcinku arcyksięciem Karolem, który zaprosił go na obiad. Menu pozostało niestety tajemnicą.
Poza Enverem Paszą ducha bojowego żołnierzy sprawdzali także sułtańscy synowie oraz cesarz Karol i cesarz Wilhelm.
W październiku doszło do kolejnych zaciętych walk – 20 dywizja poniosła tak ciężkie straty, że znowu musiała korzystać z uzupełnień niemieckich. Rosjanie mieli straty kilkokrotnie wyższe, lecz im nie groziły braki kadrowe.
Działania Turków w Galicji wykorzystano również propagandowo. Dzień przed ogłoszeniem aktu 5 listopada w c. k . biurze prasowym ogłoszono, że oto spełnia się przepowiednia wieszcza Wernyhory – „Gdy Turek konia napoi w Dniestrze, Polska powstanie”! Czyżby to właśnie oddziałom osmańskim Polska zawdzięczała swoje odrodzenie i „spłatę długu zaciągniętego w 1683 u Sobieskiego” jak głosiła oficjalna c. k . wykładnia losów naddunajskiej monarchii.
Obecność wojowników sułtana została wykorzystana jeszcze w inny sposób – niejaki profesor Kowalski wykorzystał przebywających w krakowskich i wiedeńskich szpitalach rannych otomańskich wojowników do swych badań z zakresu języka i kultury tureckiej.
W tym czasie na front wschodni zaczął powoli docierać powiew zbliżającej się rewolucji. Najpierw Rosjanie z dnia na dzień tracili ducha bojowego, którego nie poprawiło nawet ściągnięcie w styczniu 1917 r. czołgów. 14 i 15 kwietnia Tatarzy przekazali żołnierzom sułtańskim listy przyjaźni – dochodziło do wielu przypadków bratania się żołnierzy z dwóch stron okopów.
Pod koniec maja przyszły informacje o planowanym odwołaniu korpusu do kraju. W czerwcu odesłano 19 dywizję, 20 nie zdążono, gdyż zaczęła się rosyjska ofensywa. Na tureckie pozycje posypały się zmasowane ataki artylerii, ponownie użyto gazów bojowych. Po decyzji rosyjskiego sztabu generalnego o odwrocie do Turcji odesłano sztab XV korpusu. 20 dywizją na krótko kierowali Niemcy – wzięła ona jeszcze udział w początkowej fazie ofensywy niemiecko-austrackiej, ale po jej wstrzymaniu także i ona wyruszyła w podróż do Stambułu. Ostatnie jednostki opuściły Galicję 22 września 1917 roku. Zostały użyte w walkach w Mezopotamii.
Ten epizod I wojny światowej nie jest zbyt znany – przypominają o nim jedynie stare gazety, garść fotografii, mogiły na zdewastowanych cmentarzach oraz prace naukowe profesora Kowalskiego.
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Ostatnio zmieniony przez Pudelek dnia 2005-11-01, 20:21, w całości zmieniany 4 razy
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-11-01, 20:13
Cytat:
Wreszcie wypociłem na podstawie "Fortecy"
A nie Komandosa, którego ci podesłałem Dużo tego potu było, aż zalewał oczy...
I wojna ma wiele takich smaczków - dywizja rosyjska na froncie zachodnim, belgijskie oddziłąy pancerne przeciw CK Armii w Galicji etc. itp. itd Dlatego jest dużo ciekawsza od II wojny, w ktorej nie wymyslono już nowego w dziedzinie militarnej
I wojna ma wiele takich smaczków - dywizja rosyjska na froncie zachodnim, belgijskie oddziłąy pancerne przeciw CK Armii w Galicji etc. itp. itd Dlatego jest dużo ciekawsza od II wojny, w ktorej nie wymyslono już nowego w dziedzinie militarnej
Pardon, można jakieś szczegóły o tych niecnych Belgach poprosić???
Pardon, można jakieś szczegóły o tych niecnych Belgach poprosić???
Zastanawia mnie, kiedy oni mogli tam walczyć? Czołgi zaczęto na szeroką skalę wykorzystywać chyba w 1916 albo i 1917, a w końcu już w lutym w Rosji wybuchła rewolucja... Ciekawi mnie, co się potem z tymi Belgami stało?
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Oddział pancerny nie zanczy oddział czołgów - w tym konkretnym przypadku samochodów pancernych. Belgowie walczyli od końca 1915 roku do rewolucji a potem przez Syberię, Alaskę Kanadę wrócili w strony ojczyste - trochę czasu im to zajęło.
Jaks sie zbriorę w sobie (i odszukam to co gdzieś dobrze "uporządkowałem" ) to zrobię z tego materiał do "Militariów XX w."
Nb. oprócz Belgów walczył też na froncie wschodnim brytyjski oddział pancerny. W ogóle Rosja miała (do czsu wprowadzenia czołgów) jedne z lepszych wojsk pancernych w Europie jak też mogła się pochwalic sukcesami w ich wykorzystaniu.
Kiedy indziej, bo to nie forum Russian Army (i czasu brak by pokopać)
Wracając do Turków, warto wspomnieć o poborowych Turkach którzy zasilali oddziały CK armii walczące w Azji Mniejszej - mało znany ale ciekawy epizod wielkiej wojny.
A wiecie że w czasie II Wojny Niemcy byli w Tybecie? Ale serio, ciekawy ten materiał o Belgach i Austriakach w Anatolii...Słyszałem tylko raz coś o Rosjanach na zachodzie, czy ktoś mógłby mi dać dokładniejszych informacji o tym wszystkim, może jakieś linki?
I wojna ma wiele takich smaczków - dywizja rosyjska na froncie zachodnim, belgijskie oddziłąy pancerne przeciw CK Armii w Galicji etc. itp. itd Dlatego jest dużo ciekawsza od II wojny, w ktorej nie wymyslono już nowego w dziedzinie militarnej
Tak, i Japończycy na Morzu Środziemnym.
_________________ General der Infanterie Zulu Freiherr von Auffenberg.
Kommandeur der 4-ten K.u.K. Armee.
Owszem, pisał o tym Csonkareti, na podstawie wspomnień jednego z marynarzy. Japończycy przysłali zresza podobno na Morze Śródziemne jedne z najnowocześniejszych torpedowców.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach