aktorzy:
Max von Sydow: Franz von Trotta
Tilman Günther: Carl Joseph von Trotta
Charlotte Rampling: Valerie von Taussig
Claude Rich: Dr Max Demant
Julia Stemberger: Eva Demant
Gert Voss: Chojnicki
Elena Sofia Ricci: Katharina Slama
Bruno Dallansky: wachmistrz Slama
Widziałem ten film. Był w naszej telewizji ładnych parę lat temu.
Niestety jest on równie nudny jak książka. Pamiętam wiele lat temu swoje rozczarowanie jak przeczytałem książkę. Słyszałem o niej wcześniej wiele dobrego a tu takie nudziarstwo.
Próbowałem ze względu na renomę tej książki wmówić sobie że mi się podoba ale nie dało rady. Pewnych rzeczy po prostu nie da się w siebie wmówić. Film obejrzałem w nadziei że będzie lepszy.
Zarówno w książce jak i w filmie treść mało zajmująca a główni bohaterowie okropni. Szczególnie ten starosta powiatowy. Oschły, pedantyczny wręcz wredny. Nawet Max von Sydow, aktor skądinąd wybitny, nie potrafił uczynić tej postaci sympatyczniejszą.
Syn z kolei, podporucznik von Trotta, jest mięczakowaty i bez charakteru. W dodatku daje się zabić na początku wojny w idiotyczny sposób. Ani jeden ani drugi nie budzi mojej sympatii.
A tak w ogóle, jakby ktoś nie wiedział- lubię ten film:) Scenę z wiadrami i marszem Radetzkyego w tle zwłaszcza:)))
Żałuję, że nikt nie nakręcił np. "Soli Ziemi" Wittlina- to mogłoby być piękne.
Czy z "Soli ziemi" dałoby się nakręcić film? Nie wiem. W książce niewiele praktycznie się dzieje. Jest to powieść niedokończona a właściwie dopiero zaczęta. Zdaje się że w zamyśle miała to być pierwsza część trylogii. "Sól ziemii" to naprawdę trzeba byłoby umieć zrealizować. Gdyby zrobił to Janusz Majewski w stylu "Lekcji martwego języka"(dobra adaptacja Kuśniewicza) to naprawdę mogło być coś z tego. Przy okazji ciekawe że Janusz Majewski potrafił zrobić dwa tak różne filmy o upadku CK monarchii jak "Lekcja martwego języka" i "CK Dezerterzy". Niestety nakręcił także "Złoto dezerterów" ...
Przy okazji przepraszam że wyraziłem tak negatywną opinię o powieściowych Trottach z którymi wiąże cię jak sam napisałeś powinowactwo duchowe ale nie mogłem inaczej.
Ależ w żadnym razie ta opinia mnie nie martwi nie uraża!!!!! A zresztą- nawet gdyby- w książce omawianej jest niezły cytat (bodajże mający oddać rozmyślania FJI),zapewne pokręcę cytując, ale szło mniej więcej tak - "Trudno. Nic na to nie można poradzić - dodał w myślach, był bowiem Austriakiem"
Brak mi w filmowym "MR" sceny wejścia Cesarza do wiedeńskiej katedry w Boże Ciało- choć rozumiem, że nie wpisywałoby się to w nastrój beznadziejności, jaki film miał pewno w założeniu stworzyć. Mogłoby też wyjść nadmiernie patetycznie.
Jest to też nieczęsty przykład (tak książka, jak i film), gdzie bohater ginie w zwykły, banalny sposób, nie nadający się do szkolnych czytanek- nie czarujmy się, na wojnach większość ludzi ginęła w sposób banalny...
Myślę, że gdyby nie sentyment do filmu z czasów bardzo dawnych, mógłbym się porwać na obiektywną ocenę i pewnie nie byłyby to superlatywy. Ale jakoś obiektywizmu mi się nie chce!
Widziałem ten film. Był w naszej telewizji ładnych parę lat temu.
Niestety jest on równie nudny jak książka. Pamiętam wiele lat temu swoje rozczarowanie jak przeczytałem książkę. Słyszałem o niej wcześniej wiele dobrego a tu takie nudziarstwo.
Próbowałem ze względu na renomę tej książki wmówić sobie że mi się podoba ale nie dało rady. Pewnych rzeczy po prostu nie da się w siebie wmówić. Film obejrzałem w nadziei że będzie lepszy.
Zarówno w książce jak i w filmie treść mało zajmująca a główni bohaterowie okropni.
Z całym szacunkiem - proponuję przerzucenie sie na Morella (Rambo) i Ludluma (Bourne) - tam jest dużo akcji a i bohaterowie, sami, panie dziejku, herosi
Jeśli "Marsz Radeckiego" to nudna książka, to nie polecę "Popiersia Cesarza", że o "Hiobie" nie wspomnę...
Film jest według mnie wierną i stylową ekranizacją, a dbałość o szczegóły jest godna podziwu. Mnie osobiście "rozwalili" żołnierze śpiewający (po polsku) "Już kuferek stoi zrychtowany"
Z całym szacunkiem - proponuję przerzucenie sie na Morella (Rambo) i Ludluma (Bourne) - tam jest dużo akcji a i bohaterowie, sami, panie dziejku, herosi
Jeśli "Marsz Radeckiego" to nudna książka, to nie polecę "Popiersia Cesarza", że o "Hiobie" nie wspomnę...
Film jest według mnie wierną i stylową ekranizacją, a dbałość o szczegóły jest godna podziwu. Mnie osobiście "rozwalili" żołnierze śpiewający (po polsku) "Już kuferek stoi zrychtowany"
Nie musisz polecać "Hioba" ani "Popiersia cesarza". Znam je obie i cenię wyżej niż "Marsz Radetzkye'go". Podobnie jak "Hotel Savoy", "Krypta kapucynów", "Zawiadowca Fallmerayer", "Zipfer i jego ojciec", "Fałszywa waga", "Legenda o świętym pijaku" i w ogóle prawie całą twórczość Rotha wydana w języku polskim.
Co do mojej opinii o "Marszu Radetzky'ego" - to cóż de gustibus... Masz prawo do lubienia go tak jak ja mam prawo do uważania go za nudny.
Jeżeli ktoś miałby na stanie Marsz Radeckiego proszę o kontakt.
Właśnie... Bardzo mi sie podobał ten film, szukałem trochę w sieci jak i w sklepach - nie ma. Jakby ktoś wiedział, gdzie można znależć to proszę o kontakt. A może dałoby się wrzucić na rapidshare czy inny podobny serwer?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach