Austriacki oficer c.k. Armii Günther Burstyn (urodzony 6 lipca 1879 r. w Bad Aussee [Steinmark], zmarły 15 kwietnia 1945 r. w Korneuburgu [Dolna Austria]), zainspirowany widokiem amerykańskiego traktora rolniczego "Holt" z trakcją gąsienicową zaprojektował mały pojazd, który nazwał Motorgeschütz (działo motorowe). Powstał on tylko w formie modelu, który Burstyn wysłał do Ministerstwa Wojny w październiku 1911 roku. Rzeczywisty pojazd miałby 3,5 m długości, 1,9 szerokośc, 1,9 m wysokości i poruszać się z prędkością 8 km/h w terenie a na drodze 29 km/h. Byłby napędzany przez silnik 60-cio konny. Cztery dodatkowe koła, dwa na każdym ramieniu, mogły być podnoszone i opuszczane. Koła tylne, miały spełniać zadanie pomocnicze głównej trakcji a przednie, które mogły skręcać, przeznaczono do kierowania. Pojazd miał posiadać szybkostrzelne działo małego kalibru (30-40 mm). Jego użycie miało polegać na wspieraniu ataków piechoty, niszczeniu stanowisk wrogich karabinów maszynowych oraz na udziale we frontalnych atakach przeciw pozycjom artylerii.
Austro-Węgierskie Ministerstwo Wojny zwróciło projekt Burstynowi, mówiąc, że byliby zainteresowani, jeśli zbudowałaby pojazd prywatna firma. Burstyn nie miał żadnych kontaktów wśród przmysłowców, więc projekt upadł. Co więcej, Ministerstwo odmówiło finansowania dalszych prac. Tymczasem niemieckie Ministerstwo Wojny poprosiło o przedstawienie projektu, ale nie było do niego przekonane, nawet poimo, że niemiecki periodyk wojskowy mocno kibicował tej idei. Następne komplikacje pojawiły się, gdy Burstyn usiłował opatentować projekt. Powiedziano mu, że patent nie może być przyznany, bo wchodzi w sprzeczność z istniejącymi już, włącznie z tym, na traktory rolnicze (ostatecznie został mu jednak przyznany i oznaczony numerem Zl. 252 815 DRP). Dlatego Burstyn pozbawiony wsparcia pozwolił projektowi upaść.
Czy był to projekt możliwy do zrealizowania w warunkach Austro-Węgier? Czy zmieniłby on losy wojny, gdyby posiadały go wojska Państw Centralnych? Wydaje się, że był świetnie zaprojektowany do pokonywania transzei - vide zdjęcie na stronie pochodzenia artykułu. Zapraszam do dyskusji.
Pod Tym adresem znajduje się post Karla_KuK o pojeździe Burstyna.
Ostatnio zmieniony przez Ursus dnia 2005-12-30, 19:19, w całości zmieniany 3 razy
Państwa Centralne posiadające w 1914 lub 1915 roku wojska pancerne mogłby wygrać tą wojnę, gdyż zarówno alianci zachodni jak i wschodni nie posiadali tego typu jednostek, a wiemy jaką przewagę dzięki nim można było stworzyć
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Na pewno te pojazdy mogłyby odegrać rolę w wojnie, aczkolwiek wątpię, żeby mogły zmienić jej koleje. Chyba, że zarówno Niemcy, jak i A-W miałyby ich setki. Prawdopodobnie zresztą, gdyby państwa centralne zaczęły ich masową produkcję, to zaniepokojeni tym faktem alianci też by to zaczęli robić - i wyścig zbrojeń przeniósłby się na nową płaszczyznę.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
wystarczyłoby kilkanaście takich pojazdów w kluczowych pozycjach i to mogłoby rozstrzygnać postrzególne bitwy na korzysc państw centralnych. przeciwko Rosjanom też by nieźle pohulały
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
wystarczyłoby kilkanaście takich pojazdów w kluczowych pozycjach i to mogłoby rozstrzygnać postrzególne bitwy na korzysc państw centralnych.
O nieee, kilkanaście to za mało. Takie kilka czołgów to co najwyżej mogłoby odgrywać rolę pomocniczą, a nie przełamującą. Pamiętaj, że te czołgi nie byłyby tak szybkie, zwrotne, pancerne i silne, jak te z WWII. Doświadczenia znad Sommy czy spod Cambrai dowodzą, że do rozstrzygnięcia losów większej bitwy czy do przełamania frontu potrzeba by nie 1, nawet nie 10, ale dobre 100 czołgów. A wtedy rzeczywiście, sukces raczej byłby gwarantowany.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
100 czołgów to tylko za pierwszym razem, później to już większe "setki". Bardzo szybko pojawiły sie armaty przeciwpancerne, stosowane na masową skale rusznice przeciwpancerne etc. Tak wiec sam czołg nie mógł zdecydować o sukcesie, jeżeli nie stał za nim odpowiednio silny przemysł.
Państwa centralne chyba nie były zdolne do takiej produkcji jak np. Francja - ok. 4000 czołgów w 1918 roku
Państwa centralne chyba nie były zdolne do takiej produkcji jak np. Francja - ok. 4000 czołgów w 1918 roku
Cóż, gdyby zaczęto masową produkcję tych czołgów np. w 1912, to zakładając, że wojna i tak wybuchłaby w 1914, to sądzę, że państwa centralne mogłyby już mieć na składzie z 1000 czołgów.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Mysle ze mozna spokojnie liczyc tez "czolgi drogowe" , tzn. wozy pancerne o napedzie kolowym.
Byly projekty itd. niektore bardzo udane.
Niestety dlatego ze niektore konie reagowaly panicznie na tego rodzaju pojazdy, cesarz stwierdzil ze nienadaja sie do uzytku militarnego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach