Wysłany: 2004-09-02, 16:25Frank Linke-Crawford - as myśliwski
Frank Linke-Crawford (18 sierpnia 1893 - 31 lipca 1918) austriacki lotnik - as myśliwski z okresu I wojny światowej. Odniósł 27 zwycięstw powietrznych.
Syn austriackiego oficera i Angielki, urodzony w Krakowie. Kształcił się w akademii wojskowej w Wiedniu. Po wybuchu I wojny światowej służył początkowo w austro-węgierskiej kawalerii. Z powodu kłopotów ze zdrowiem, przeniósł się jednak do lotnictwa i w marcu 1916 ukończył oficerską szkołę lotniczą jako obserwator lotniczy. Po kilku miesiącach służby w eskadrze Fliegerkompagnie 22 (w skrócie Flik 22), ukończył także kurs pilotażu. W styczniu 1917 już jako pilot został przydzielony do eskadry Flik 12, gdzie wykonywał loty rozpoznawcze i bombowe w okolicach frontu nad rzeką Isonzo. 2 sierpnia 1917, lecąc samolotem rozpoznawczym został zestrzelony przez włoskiego asa Piera Piccio.
4 sierpnia 1917 Linke-Crawford został przeniesiony do eskadry myśliwskiej Flik 41/J, dowodzonej przez asa Godwina Brumowskiego. Latając na myśliwcach Brandenburg D.I i Oeffag D.III zestrzelił tam 11 samolotów nieprzyjaciela i 2 balony obserwacyjne. Pierwsze zwycięstwo nad samolotem Nieuport odniósł 21 sierpnia 1917.
W grudniu 1917 Linke-Crawfordowi powierzono dowództwo nowo utworzonej eskadry myśliwskiej Flik 60/J, przeznaczonej do wzmocnienia sił na froncie włoskim. Eskadra ta stacjonowała początkowo w Grigno, a od marca 1918 w bazie lotniczej Feltre w Tyrolu. Pierwsze dwa zwycięstwa w nowej eskadrze odnieśli zespołowo Linke-Crawford i Kurt Gruber 10 stycznia 1918. Łącznie Linke-Crawford dowodząc Flik 60/J odniósł 14 zwycięstw. W czasie jednego z pojedynków powietrznych, 11 maja 1918, zmusił on do poddania się i lądowania na austriackim lotnisku pilota myśliwca Sopwith Camel. Ponieważ Linke-Crawford na niektórych swoich myśliwcach jako godło osobiste malował sokoła, w uznaniu swoich zasług bojowych stał się znany jako "sokół z Feltre". Miał on ponadto zwyczaj latać w czerwonej pilotce na głowie.
Przez większość działania, eskadra latała na ustępujących brytyjskiemu sprzętowi myśliwcach Phönix D.I i D.II. W marcu nadeszły nowe myśliwce Aviatik D.I, lecz wkrótce okazało się, że pochodzą one z wadliwej serii produkcyjnej 115, ulegającej katastrofom na skutek wad skrzydeł. Jedynie Linke-Crawford zdecydował się latać na nowym sprzęcie, nie narażając podwładnych. 31 lipca 1918 Oberleutenant Frank Linke-Crawford, lecąc z 3 innymi lotnikami, poniósł śmierć w walce z 3 angielskimi i 2 włoskimi myśliwcami. Podczas manewrów, na jego Aviatiku oderwało się poszycie skrzydeł. Uszkodzony samolot, na którym Linke-Crawford próbował kontynuować lot, został dobity przez włoski myśliwiec Hanriot HD-1, pilotowany przez młodego pilota Aldo Astolfiego, którego Linke-Crawford stał się jedyną ofiarą.
Frank Linke-Crawford odniósł 27 zwycięstw powietrznych, przez co był czwartym pod względem skuteczności asem lotnictwa austro-węgierskiego. Zestrzelił on 24 samoloty i 2 balony oraz zmusił do lądowania jeden samolot. Przy tym, w porównaniu z niektórymi innymi austro-węgierskimi czołowymi asami, większość zwycięstw odniósł indywidualnie, a wśród zwyciężonych samolotów sporą liczbę stanowiły myśliwce przeciwnika, w tym 5 brytyjskich Cameli. Linke-Crawford został odznaczony m.in. złotym Medalem za Odwagę dla oficerów (16 marca 1918) i, jako jeden z 18 lotników, Orderem Żelaznej Korony III klasy (1917).
Wiek: 35 Dołączył: 06 Lut 2005 Posty: 132 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-09-04, 00:02Re: Frank Linke-Crawford - as myśliwski
Franz napisał/a:
(...) Ponieważ Linke-Crawford na niektórych swoich myśliwcach jako godło osobiste malował sokoła, w uznaniu swoich zasług bojowych stał się znany jako "sokół z Feltre". Miał on ponadto zwyczaj latać w czerwonej pilotce na głowie. (...)
Ponadto - podobnie jak S. Stec - używał on jako godła na kadłubie, biało - czerwonej szachownicy.
_________________ K.u.K. mährisch-galizisches Festungsartillerieregiment 2 "Eduard Freiherr von Beschi"
jak widać na zdjęciach Linke - Crawford niezbyt przejmował się regulaminowymi wymaganiami odnośnie stroju. często nosił białe spodnie, a pod wojskową kurtką - białą koszulę z krawatem... generalnie lotnicy ubierali się bardzo nieregulaminowo, ale Linke - Crawford przebijał wszystkich - był takim asem, że nikt mu nie podszkoczył
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Wiek: 33 Dołączył: 29 Cze 2005 Posty: 368 Skąd: South Liverpool - Garston
Wysłany: 2005-10-06, 11:47
Kwestia ubioru asów mysliwskich jest całkiem ciekawa,kiedyś mnie to interesowało..otóz podłożem tej pewnej dowolności mundurowej,było to iz lotnicy byli elitą armii,byli herosami niczym dawni rycerze,oni byli indywidualnymi bohaterami,którzy to dziękim swym osobniczym cechom ( np.odwadze,brawurze,bystrości itp.),mogli odnosić sukces...w wojnie tej w której masy mannschaftu walczyły przeciw sobie,oni byli niezwykle cenni,bo personifikowali ducha i ideał walki,byli również doskonałym wzorcem do naśladowania,,,niemieccy lotnicy chętnie nośili monokl ,biały fular i często laseczkę,i inne...(oczywiscie jak wszędzie niektórzy dowódcy to tolerowali,niektórzy wspierali ,byli też tacy co to tępili..) w ten sposób podkreslali arystokratycznośc swej funkcji,bo byli on arystokracją w armii i często również byli prawdziwymi,szlachcicami,junkrami lub , baronami itp...,a nalezy pamiętać iż w początkach wojny pilot był najczęściej podoficerem i wykonywał te "podłe techniczne" zadania,a obserwator był oficerem i on sobie majestatycznie obserwował... następnie jak w toku rozwoju wojny wielu z nich spadło na ziemie ... często po raz ostatni...,dopiero wtedy gdy liczyć się zaczoł kunszt i szuka pilotażu...koniecznego do przeżycia w przestworzach,,,,należy też dodać iż w tamtym okresie lotnictwo było "młodym" rodzajem wojska i po prostu nie miało swego odrębnego umundurowania, stosowano najprzeróżniejsze mozaiki umundurowania, np. jeśli dany lotnik pochodził z kwawalerii to taki mundur posiadał,potem zaczęto wprowadzac emblematy np. na pagon lub jak kto woli naramiennik, emblematy w postaci śmigła lub podobne,to co jednak charakteryzuje ten czas to duża dowolnoć ,która połączona z fantazją pilotów,chyba nawet większą niż ułańską powodowała niezwykłę fajerwerki odzieżowe...Kolejnym powodem extrawagancji pilotów był stres i obcowanie ze śmiercią non-stop ( pamietajcie że spadochron to incydentalnie posiadano...a niektóre samoloty np. całe serie Albatrosów mogły sie same rozpaść podczas nurkowania...),przecież w Polskim wojsku nawet w latach '20 noszono zwykle mundury piechoty z doszytymi tylko na rekawie skrzydełkami...
jeśli kogos interesują anegdoty o pilotach wielkiej wojny,proszę napisać to coś wam opowiem...
Pilot amator...
_________________ Dobro i zło nie istnieją ,Jest tylko walka, wieczna WALKA ...
Roman Fiodorowicz von Ungern Sternberg(1885-1921)
spadochronu podczas Wielkiej Wojny nie używali np. Anglicy... władze wojskowe uważały go za zbędny. Austriacy przeciwnie - po raz pierwszy użyto go podczas akcji bojowej bodajże w 1917 roku (pilot bał się, że spłonie, więc zaryzykował i użył spadochronu).
co do anegdot - czekam
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
spadochronu podczas Wielkiej Wojny nie używali np. Anglicy... władze wojskowe uważały go za zbędny.
Ja znam inną wersję - uznali, że pilot będzie lepiej walczył, jeśli wie, że w razie zestrzelenia - nie ma ratunku.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach