Wiek: 35 Dołączył: 06 Lut 2005 Posty: 132 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-03-30, 09:2642 cm - nie tylko "Dicke Berta"!
42 cm Küstenhaubitze M.14
Użycie przez Japończyków ciężkich dział (28 cm) w oblężeniu Portu Artura dobitnie wykazało znaczenie najcięższych kalibrów na współczesnym polu walki. Wnioski te potwierdziły następnie zmagania na polach bitew I wojny światowej.
W odpowiedzi na uwidaczniające się zapotrzebowanie na artylerię najcięższą, również w Austro - Węgrzech przystąpiono do opracowywania tego rodzaju broni. Wstępne założenia opracowano w latach 1907 - 1910, w 1912r. oddano pierwsze, próbne strzały testujące lufę działa. Ostateczne próby poligonowe przeprowadzono w roku 1914, w wyniku których przyjęto na uzbrojenie działo pod nazwą 42 cm L/15 Küstenhaubitze.
Pierwszy egzemplarz haubicy zamontowano na stałe w adriatyckiej Twierdzy Pola. W momencie wybuchu światowego konfliktu, drugi egzemplarz znajdował się w trakcie produkcji. Reagując na wyzwania czasu podjęto decyzję o przystosowaniu go do użycia w warunkach polowych. Utworzono w tym celu specjalną, samodzielną Baterię nr I, składającą się z 8 oficerów i 200 żołnierzy (przy czym bezpośrednia, bojowa obsługa haubicy angażowała 27 osób). Chrzest bojowy przeszła bateria w styczniu 1915r. ostrzeliwując okupowany przez Rosjan Tarnów. W trakcie tej akcji bateria korzystała z precyzyjnych namiarów przesyłanych telefonicznie z balonu obserwacyjnego, oraz radiowo (po raz pierwszy w dziejach wojen!!!) z pokładu samolotu Albatros o imieniu własnym "Muzzl". Pozwoliło to na precyzyjne niszczenie wyłącznie wojskowych celów, oszczędzając tym samym cywilną substancję - co było w owym czasie rzeczą bez precedensu.
Z końcem kwietnia haubica nr 2 trafiła do Krakowa, a następnie do Poli. Wkrótce znów ruszyła do akcji. Wykorzystano ją na froncie serbskim, następnie (VI - VIII 1915) w oblężeniu Modlina, potem na froncie włoskim i znów na serbskim. Po kolejnym pobycie na froncie włoskim uległa uszkodzeniu i była naprawiana w macierzystych zakładach w Pilźnie.
I bateria pobrała w tym czasie inną haubicę (nr 3), a nowo powstała II Bateria otrzymała kolejne działo nr 4. Wyremontowana haubica nr 2 trafiła wkrótce do niedawno utworzonej, samodzielnej III Baterii. Wszystkie te działa wzięły następnie udział w wielkiej, ofensywie wiosennej 1916r. na froncie włoskim.
Seria produkcyjna haubic M.14 zakończyła się na wspomnianych 4 egzemplarzach, choć nie było to ostatnie słowo C. i K. artylerii - do końca wojny skonstruowano jeszcze 42 cm haubice M.16 i M.17, przystosowane do współdziałania z trakcją motorową artyleryjskich ciągników Porsche`go, M.16 "Mastodont".
42 cm haubica M.14 była działem stalowym, gwintowanym, odtylcowym, wyposażonym w dwa oporopowrotniki, zamek klinowy oraz łoże wieżowe spoczywające na kolistej podstawie umocowanej w betonowym podłożu. Egzemplarz nr. 1 (nie demontowalny) był dodatkowo wyposażony w lekką, kilkudziesięciomilimetrową czaszę pancerną. Poszczególne części składowe egzemplarzy nr 2,3 i 4 były skręcane śrubowo, umożliwiając tym samym łatwe użycie w warunkach polowych.
Dane techniczne:
Kaliber - 420mm. Długość lufy - 6290mm. Masa (egzemplarze "polowe") 117000kg. Masa pocisku (opcjonalnie) 800/1000kg. Ładunek składany, zmienny 1 - 5 - masa ok. 51kg. Prędkość początkowa pocisku - 415m/s. Szybkostrzelność (egz. polowe) jeden strzał co 6 - 8 min. Zasięg (zależnie od masy pocisku) - 12700m/14600m. Przygotowanie do użytku: wykopanie dołu - 20godz., wylanie betonowej podstawy - ok. 10dn. (wiązanie betonu w warunkach rzeczywistych mogło trwać nieco dłużej), czas montażu działa - ok. 40godz.
_________________ K.u.K. mährisch-galizisches Festungsartillerieregiment 2 "Eduard Freiherr von Beschi"
Co ciekawe, istnieje zdjęcie z Poli, na którym widać dwie haubice w wersji stałej-fortecznej, obydwie zaopatrzone w pancerne czasze.
Pod koniec wojny na szczycie czaszy działa nr 1 zamontowano armatę przeciwlotniczą otoczoną stalowym "balkonikiem" - takie zdjęcia dołączono do raportów alianckich komisji, wizytujących bazę po wojnie.
Na marginesie - aparatura radiowa, stosowana do korekcji ognia pod Tarnowem stanowi eksponat muzeum wojsk łączności w Wiedniu.
A co powiecie na ten fragment ze "Wspomnień dziadka Ignacego"?!
"Jednego ranka, leżąc z drugim kolegą za jakąś chałupą, rozmawialiśmy o naszej sytuacji, kiedy to się skończy itp. Nagle poraziło nas piekielne wycie. Przylgnęliśmy do ziemi. Nie orientowaliśmy się, skąd to coś leci. Zdawało się, że zaraz na nas spadnie. Wreszcie po stronie rosyjskiej rozległ się potworny huk, aż szybki w naszej chałupinie powypadały. Za chwilę powtórka, i jeszcze raz, i nastała cisza. A to w sukurs przyszły nam ciężkie armaty kalibru 60 cm, zwane Mersery. Wożono je na platformach kolejowych."
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 35 Dołączył: 06 Lut 2005 Posty: 132 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-09-24, 12:18
Niewątpliwie, mamy tu do czynienia z nieporozumieniem. Zwykli żołnierze nie służący w artylerii często popełniali tego rodzaju błędy. Na froncie wschodnim powszechnie określano mianem "Grubej Berty" 305mm moździerze M.11 Skody, na zachodzie - notorycznie mylono "Długą Bertę" (Kaiser Wilhelm Geschütz) z "Grubą Bertą" (M - Gerät) [niektórzy mylą je nawet dziś ]. Nie można też wykluczyć celowego rozpuszczania fałszywych informacji dla podbudowania morale własnych wojsk, lub wprowadzenia w błąd przeciwnika.
W każdym razie kaliber 60 cm w realiach Wielkiej Wojny brzmi wręcz fantastycznie. Największe z ówczesnych dział okrętowych - montowane na tzw. drednotach - nie osiągały 40 cm, słynna Nadarmata Paryska miała kaliber "zaledwie" 38 cm. Z kalibrem 60 cm "uporali" się Niemcy dopiero w czasie II wojny św., konstruując samobieżne moździerze Gerät 040 (Karl), oraz monstrualne, 80 cm działa kolejowe "Gustav" i "Dora".
_________________ K.u.K. mährisch-galizisches Festungsartillerieregiment 2 "Eduard Freiherr von Beschi"
Aha, no bo właśnie też mnie to zszokowało. A czy masz jakiś pomysł, jakie to mogło być działo naprawdę?
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 35 Dołączył: 06 Lut 2005 Posty: 132 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-09-24, 23:05
Cóż, trzeba by spróbować ustalić, jakie formacje artyleryjskie operowały na tym odcinku frontu w wymienionym czasie. Przyjmując za prawdziwe (a nie ma powodu tego kwestionować) informacje o kolejowym transporcie i charakterystycznym wyciu, niezwyczajnym dla - oswojonych wszak z odgłosami wojny - żołnierzy, trzeba się zgodzić, iż musiały to być ciężkie haubice/moździerze. Najpewniej Skody M.11, mniej prawdopodobne, że chodziło o niemieckie Grube Berty. Nie można też wykluczyć nieco lżejszego kalibru, np. 24 cm moździerzy Wz 1898.
_________________ K.u.K. mährisch-galizisches Festungsartillerieregiment 2 "Eduard Freiherr von Beschi"
W opisanych realiach frontu rosyjskiego nie jest to możliwe - max. 42 cm po stronie CK i 30,5 po stronie Rosyjskiej, natomiast pod sam koniec wojny pod Metzem francuzi wypróbowywali swoją haubicę kolejową 52 cm - największe działo tamtej wojny - wiec do 60 cm wiele juz nie brakło
Nb. nadarmata paryska miała "zaledwie" 21 cm, 38 cm to miały armaty okrętowe ostrzeliwujące Verdun i Nancy.
Najpewniej Skody M.11, mniej prawdopodobne, że chodziło o niemieckie Grube Berty.
Właśnie, czy ktoś wie, ile w ogóle wyprodukowano Grubych Bert, i gdzie walczyły? Ponadto, czy wie ktoś, czy jakaś Gruba Berta została w czasie działań wojennych zniszczona?
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wychodzi mi z zestawienia iż było w 1918 72 szt. 30,5 cm, 4 szt 38 cm (choć winny być dwie...) i 8 szt. 42 cm - oczywiście dane CK artylerii.
Trudno mówić o stratach, choć znane są zdjęcia 30,5 z rozsadzonymi lufami, przewrócone (choć trudno rzecz czy zniszczone) o podmuchu nieprzyjacielskich pocisków etc.
Co do "grubych bert" to jak dogrzebie sie do informacji to napiszę
Wiek: 35 Dołączył: 06 Lut 2005 Posty: 132 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-09-26, 07:41
Forteca napisał/a:
(...)Nb. nadarmata paryska miała "zaledwie" 21 cm, 38 cm to miały armaty okrętowe ostrzeliwujące Verdun i Nancy.
Pewnie masz rację, bo tak podaje zdecydowana większość źródeł. Posiadam jednak opracowanie o uzbrojeniu niemieckim w czasie II wojny św., które w rozdziale dotyczącym artylerii nadmienia, iż w latach Wielkiej Wojny zbudowano Nadarmatę Paryską wykorzystując do tego celu działa opracowane jako uzbrojenie główne drednota "Baden" (380 mm). Dlatego w dyskusji o wielkich kalibrach przytoczyłem tą drugą wartość.
_________________ K.u.K. mährisch-galizisches Festungsartillerieregiment 2 "Eduard Freiherr von Beschi"
Posiadam jednak opracowanie o uzbrojeniu niemieckim w czasie II wojny św., które w rozdziale dotyczącym artylerii nadmienia, iż w latach Wielkiej Wojny zbudowano Nadarmatę Paryską wykorzystując do tego celu działa opracowane jako uzbrojenie główne drednota "Baden" (380 mm). Dlatego w dyskusji o wielkich kalibrach przytoczyłem tą drugą wartość.
To częst nieporozumieni, bo te dalekonośne armaty (380 mm) rzeczywiście wykorzystywano do ostrzeliwania miast francuskich - Verdun i Nancy - byliśmy rok temu z Wisielem na jednej takiej pozycji Jednakże ich pocisk nie doleciałby do Paryża, choćby nie wiem jak się starał . O Paryskiej "21 cm" jest tyle materiału, że pewnie się z czasem skusze na jaiś artykuł. O tych 38 cm również.
Co do zniszczeń "Bert" ciekawy przypadek miał miejsce 27 maja 1917 r. w K.M.K.batt. 10, kiedy wystzelony pocisk "zaplątał sie w konie drzew, spadł i eksplodował tuż pod platformą działa. Na zdjęciu cmentarza żołnierzy tej baterii widzać m. in. nazwisko: "Ceslaus Gruchociak" (Czesław Gruchociak )
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2570 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-10-01, 17:29
KapralJedzyniak napisał/a:
czy ktoś mógłby zamieścić jakieś fotografie powyższych dział?
doskonałe fotki modzierzy Skoda (i innych dział) zamieszczone są w małej książeczce "Pamiątka ze światowej wojny", chyba widziałem ją niedawno na allegro.
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=66014499
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach