Wysłany: 2005-09-13, 14:40"Wojna galicyjska" J.Bator - Nowa książka!
Ukazała się książka "Wojna galicyjska" J.Batora
Komentarz wydawcy:
Pozycja Wojna galicyjska jest napisaną z pasją historią walk, jakie toczyły się między wojskami austro-węgierskimi i rosyjskimi w latach 1914-1915. Przedstawia kluczowy okres dla kształtowania się układu sił na północno-wschodnim froncie I wojny światowej. Niewątpliwym atutem książki, jeszcze lepiej przybliżającym czytelnikowi historię tamtych walk, są zdjęcia, w większości publikowane po raz pierwszy, a także liczne mapki obrazujące rozwój opisywanych działań wojennych.
...Ostatnie uderzenie nastąpiło w samo południe. Rosjanie zaatakowali całą linię stanowisk obronnych na Jabłońcu przy użyciu wszystkich swoich sił. Masy atakujących piechurów zalały wzgórze. Obrońcy nie mogli już liczyć na żadne wsparcie. Ponieważ wyczerpała się amunicja, w ruch poszły kolby, pięści, kamienie, a nawet zęby. Huzarzy, wiedząc iż skupia się na nich cała uwaga obu armii, nie mogli się cofnąć. Musieli utrzymać pozycje lub zginąć. W walce kierowali się już prawie wyłącznie instynktem, gdyż większość oficerów poległa wcześniej lub odniesiono ich rannych do punktów medycznych. W miarę przeciągającego się boju, Rosjan zaczęło opanowywać zdumienie i zabobonny strach potęgowany jeszcze górską scenerią zimowej burzy i zapadającego zmroku [...].
Ze wszystkich zmagań, jakie w ciągu ostatniego tysiąclecia dotknęły Małopolskę i sąsiadującą z nią Ruś Halicką, określane łącznie na przełomie XIX i XX wieku Galicją i Lodomerią, najbardziej krwawymi i niszczącymi okazały się te z 1914 i 1915 roku, gdy w początkowym okresie wojny, nazywanej już wtedy wielką lub światową, starły się ze sobą w śmiertelnej walce monarchia Habsburgów i imperium Romanowów. Ogromne straty w ludziach były spowodowane nie tylko zupełnym niedostosowaniem tradycyjnej XIX-wiecznej strategii i taktyki bojowej do nowoczesnych środków niszczących wynalezionych w ostatnich dziesięcioleciach tego wieku (karabin maszynowy, artyleria wielkokalibrowa i szybkostrzelna, masowe użycie granatów zaczepnych i obronnych itp.), ale i determinacją obydwu stron walczących, usiłujących za wszelką cenę zrealizować swe cele militarne. O zaciętości walk świadczą zachowane po dziś dzień cmentarze wojenne w liczbie 402, które możemy napotkać w większości miejscowości dzisiejszego województwa małopolskiego i zachodniej części podkarpackiego. Spoczywają na nich obok siebie setki tysięcy walczących po obydwu stronach. A przecież i dalej na wschodzie, w nieoznaczonych prowizorycznych mogiłach z pewnością leżą szczątki nie mniejszej liczby bohaterów tamtejszych wydarzeń, którym monarchia Habsburgów nie zdążyła już przed swym upadkiem zapewnić godniejszego pochówku. W wyniku działań zbrojnych w gruzach legły dziesiątki sennych miasteczek, a setki wsi padły ofiarą grabieży i pożogi. Dla Galicji I wojna światowa była przede wszystkim końcem jednej, a początkiem drugiej epoki. Kończyła ona ostatecznie długotrwały okres pokojowego współżycia zamieszkujących ją narodów i rozpoczynała między nimi konfrontację, która miała się odbić ponuro na XX-wiecznych losach Polski i Ukrainy [...].
Dołączył: 01 Lip 2005 Posty: 270 Skąd: Festung Chicago
Wysłany: 2005-09-15, 09:07
Wlasnie kupilem ta ksiazke. Jeszcze jej nie przeczytalem ale zapowiada sie ciekawie. W ksiazce jest kilka ciekawych zdjec. Szkoda ze nie dolozyli bardziej szczegolowych map, ciekawie bylo by gdyby pokazali pozycje poszczegolnych dywizji lub nawet korpusow. Ulatwilo by to bardzo lokalizacje "polskich" pulkow na froncie galicyjskim.
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-09-21, 13:00
Przeglądnąłem książkę pobieżnie i nie widzę w niej niczego odkrywczego. Mapy bardziej niż marne (właściwe wg. mnie są to schematy) mało ilustracji.
Za to opis jednej ilustracji mnie rozbawił. Jakiś martwy żołnierz leży na torach a pod spodem opis że fotografie ukazujące zwykłe życie żołnierzy i okropności wojny są rzadkie. No to fajne, bo jak sie okazuje mam całkiem sporą kolekcję "rzadkich" zdjęć ukazujących okropności i realizm wojenny. Nie mogę się odnieść do treści merytorycznej bo nie czytałem - tym nie mniej co nieco można wywnioskować z przeglądnięcia pozycji. Wydaje mi się że jest to książka raczej dla osoby która chciały by mieć w jednym miejscu zwarte "kompendium" działań w Galicji niż dla kogoś kto "siedzi w temacie".
Cytat:
O zaciętości walk świadczą zachowane po dziś dzień cmentarze wojenne w liczbie 402
Dużo już podsumowań liczby cmentarzy widziałem (mniej lub bardziej umotywowanych) ale liczbę 402 widzę pierwszy raz... Czy chodzi o zachowane... nie. Czy o numerowane także raczej nie. Czy o ogólną ich liczbę - tym bardziej nie.
Wiek: 33 Dołączył: 29 Cze 2005 Posty: 369 Skąd: South Liverpool - Garston
Wysłany: 2005-09-21, 14:39
M.Łopata napisał/a:
mam całkiem sporą kolekcję "rzadkich" zdjęć ukazujących okropności i realizm wojenny.
zapraszam do umieszczenia ich na forum lub w galerii,b. chętnie ogląda się takie fotki...
_________________ Dobro i zło nie istnieją ,Jest tylko walka, wieczna WALKA ...
Roman Fiodorowicz von Ungern Sternberg(1885-1921)
Pozdrawiam...
wasz Kapral Jedzyniak...
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-09-21, 19:10
Dzięki ale nie. Mam swoją stronę, publikuję także na papierze - przyjdzie czas to niektóre fotki się "puści" tu i tam. Jak widać na przykładzie książki o której jest mowa dzisiaj naprawdę nie trzeba wiele by coś wydać a zdrugiej strony kilka razy kradziono mi już chociażby zdjęcia ze mojej strony internetowej - tak , że na razie serdecznie dziękuję za zaproszenie.
Nawet na tym forum w temacie o hymnie austro - węgierskim ktoś wkleił kawałek hymnu alfabetem hebrajskim i napisał że znalazł "gdzieś w sieci". Spoko - wiem gdzie znalazł bo do Sieci wpuściłem to tłumaczenie hymnu na kilka języków ja, na forum www.austro-hungarian-army.co.uk przed dwoma bodajże laty.
Podsumowując - nie wrzucę tych zdjęć do sieci bo nie chciałbym ich znaleźć kiedyś w publikacji papierowej, którą bym kupił, opisane - "zdjęcie archiwalne ze zbiorów autora". Bez urazy.
Wiek: 33 Dołączył: 29 Cze 2005 Posty: 369 Skąd: South Liverpool - Garston
Wysłany: 2005-09-21, 21:54
JA,naprzykład gdy wystawiam fotografie na allegro,opatruje te najcenniejsze,np wielkim napisem,np czerwonym, i wtedy nici z kradzieży...rozumiem cię i twe obawy są jednak sposoby,np.napis NO COPY, przez całą długośc i szerokośc obrazka(np.prześwitujący),lub inne,cokolwiek drastyczne,lecz czasem konieczne.CO Sądzisz o tym?
_________________ Dobro i zło nie istnieją ,Jest tylko walka, wieczna WALKA ...
Roman Fiodorowicz von Ungern Sternberg(1885-1921)
z tymi napisami to ja rozumiem, ale jak widzę tak zabezpieczone zdjęcie to nawet nie oglądam. psuje mi to całą radość
faktem jest, że ściągam sobie czasem jakieś co fajniejsze fotki z allegro do kolekcji - czasem to sobie później oglądam, ale nigdzie nie wykorzystuje. to też kwestia podejścia.
nota bene co do obrazka tego tłumaczenia hebrajskiego - jak sciagam sobie obrazek z sieci to też nie piszę na kartce z jakiej to bylo strony - wiec teoretycznie jest szansa że wrzuce to później na jakąś stronke w takim charakterze jak tutaj - zrobił to bodajże FJI - nie chwalił się, że to jego, nie czynił tego w celu komercyjnym, ale żeby uzupełnic informacje z których wszyscy czerpaliśmy, więc nie przesadzajmy, bo trzeba by każdy obrazek w galerii opisać skąd pochodzi (tyczy się to głównie portretów cesarskich) żeby broń boże kogoś nie urazić, że się o nim zapomniało.
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Sbornik dokumientow mirowoj impierialisticzieskoj wajny na russkom frontie. Maniewriennyj pieriod 1915 goda. Gorlickaja opieracja. Moskwa 1941
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-09-22, 12:03
Tylko nie mów że to masz Nawet w formie kopii
Cytat:
...rozumiem cię i twe obawy są jednak sposoby,np.napis NO COPY, przez całą długośc i szerokośc obrazka(np.prześwitujący),lub inne,cokolwiek drastyczne,lecz czasem konieczne.CO Sądzisz o tym?
Podobnie jak Pudelek, uważam że takie zdjęcie (a raczej w ten sposób opublikowane) jest praktycznie bezwartościowe. Jaki sens ma jego publikacja jeśli istotne szczegóły zasłania napis, nawet prześwitujący. Zaś napis nie zasłaniający istotnych szczegółów zdolny obsługant programu graficznego usunie bez trudu w kilka minut. Jedynym w zasadzie sposobem uchronienia się przed tego typu kradzieżą jest niska rozdzielczość zdjęcia. Wtedy przynajmniej jest niejaka pewność że zdjęcie nie zostanie wykorzystane w publikacji drukowanej. Ale tu znów pada pytanie o celowość takiego działania - po cóż publikować zdjęcia na których występuje "pixeloza" i mało co widać - żeby sie pochwalić że w ogóle się takie ma ?
chwalić się można tym co ma się w swoich zbiorach, a nie na dysku - z Internetu to każdy głupi może sobie ściągnąć (są przecież specjalne strony z samą tematyką I wojny)
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
nota bene co do obrazka tego tłumaczenia hebrajskiego - jak sciagam sobie obrazek z sieci to też nie piszę na kartce z jakiej to bylo strony - wiec teoretycznie jest szansa że wrzuce to później na jakąś stronke w takim charakterze jak tutaj - zrobił to bodajże FJI - nie chwalił się, że to jego, nie czynił tego w celu komercyjnym, ale żeby uzupełnic informacje z których wszyscy czerpaliśmy, więc nie przesadzajmy, bo trzeba by każdy obrazek w galerii opisać skąd pochodzi (tyczy się to głównie portretów cesarskich) żeby broń boże kogoś nie urazić, że się o nim zapomniało.
Pudelek ma rację. Czy p. M. Łopata wyraźnie zaznaczył, że jest to jego tekst i nikt nie ma prawa go kopiować nawet w celach niekomercyjnych? W końcu FJI nie twierdził, że to on przetłumaczył. Może nie mam racji, ale chyba jest przepis, że jakieś materiały np. z netu można wykorzystywać bez pozwolenia autora, ale tylko w celach niekomercyjnych i równocześnie edukacyjnych, choć oczywiście trzeba podać autora. Ale trudno oczekiwać tego ostatniego, jeśli nigdzie tego nie napisano. W końcu, jeśli p. M. Łopata umieszczał ten tekst w internecie, to po co?? Po to, żeby sobie ktoś poczytał (jak by umiał ), ale broń Boże nie drukował, o zamieszczaniu gdzieś już nie wspomninając? Nie należy zapominać, że Internet ma funkcję głównie edukacyjną, a nie jest miejscem do chwalenia się, co ja umiem.
M.Łopata napisał/a:
Podsumowując - nie wrzucę tych zdjęć do sieci bo nie chciałbym ich znaleźć kiedyś w publikacji papierowej, którą bym kupił, opisane - "zdjęcie archiwalne ze zbiorów autora". Bez urazy
Hmm, rozumiem, ale na tej zasadzie to ja mogłem powiedzieć, że nie zamieszczę tu np. swojego tłumaczenia biografii S. Boroevicia von Bojny, bo a nuż ktoś to gdzieś wykorzysta do swoich niecnych, komercyjnych celów...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-09-22, 14:03
Jak ci sie uda znaleźć wydawcę tej pozycji to daj znać - przyda się taki kontakt - znaczyło to będzie że jest to człowiek zdolny wydać wszystko i jeszcze dopłacać do interesu. A na poważnie - czy myślałeś kiedykolwiek że warto byłoby udostępnić kopie pozycji którą posiadasz (a przynajmniej sugerujesz że posiadasz) do celów naukowych na przykład poprzez przekazanie do jakiejś biblioteki lub muzem ? Nie ukrywam że kopia tej publikacji byłaby mile widziana na przykład w gorlickim Muzeum Regionalnym z którego zbiorów korzysta nieodpłatnie wielu ludzi przy pisaniu prac naukowych (w tym np. licencjackich, magisterskich, doktorskich itp.) dotyczących tzw. bitwy gorlickiej.
Cytat:
Może nie mam racji, ale chyba jest przepis, że jakieś materiały np. z netu można wykorzystywać bez pozwolenia autora, ale tylko w celach niekomercyjnych i równocześnie edukacyjnych, choć oczywiście trzeba podać autora.
Przykro mi ale takiego przepisu nie ma. Chodzi po prostu o tzw. "mirrory" nie ma jeszcze w polskim prawie ani nazwy ani uregulowania tego tematu. Ogólnie w krajach bardziej rozwiniętych pod względem internetu wolno to robić ale za zgodą autora. Uczciwy człowiek mógłby sobie bowiem nie życzyć aby jego tekst znajdował sie np. na witrynie jakiejś partii dla przykładu nacjonalistycznej - mimo że strona ta byłaby niekomercyjna a artykuł należycie podpisany. I w uregulowaniach tamtejszych i naszych to autor decyduje o sposobie publikacji swojego tekstu. Można od biedy przyjąć że jeśli ogłasza go publicznie podczas wystąpienia na które wstęp jest wolny to można go przekazywać dalej w innej formie. Jeśli jednak na przykład autor publikuje w internecie i ty byś jego tekst wrzucił na swoją stronę bez jego wiedzy to ma on pełne prawo zarządać abyś taki tekst usunął.
Inną sprawą jest to że faktycznie tamto tłumaczenie wrzuciłem na forum internetowe ale o ile pamiętam w formie cytatu - podając źródło jego pochodzenia. Jest to bowiem jedynie ilustracja z większej publikacji - ty mogłeś zrobic tak samo. Skopiować, przerzucić cytat (ilustrację) gdzie indziej z podaniem źródła - a nuż ktoś chciałby sobie sprawdzić w dziele z którego cytat pochodzi czy podałeś informację rzetelną.
Dużo bardziej podoba mi sie na tym forum postawa p. Wajdy który nie wybucha "feeriami" tekstów tylko po prostu podaje linki w których można sobie poczytać ciekawe rzeczy...
Internet jest dosyć wygodny dla dużej grupy osób które wykorzystują materiały w nim zawarte do swoich publikacji "papierowych" (ofkorz w dużej części odpłatnych) bez poszanowania praw autorskich. Ponieważ jednak coraz więcej twórczości będzie publikowane w Sieci i tu w końcu znajdą się sposoby na egzekwowanie praw autorskich.
Piszesz o także że mógłbyś mieć na tej samej zasadzie obawy co do tego że ktoś wykorzysta twoje tłumaczenie biografii Boroevica. Bez obaw, jeśli jest coś warte - wykorzysta na pewno . Lepsze jednak jest to że jeśli przetłumaczyłeś jakieś opracowanie co do którego prawa autorskie nie wygasły (czas publikacji oryginału) to nie masz do niego żadnych praw. Troche inaczej wygląda to jeśli prawa autorskie do oryginalnego tekstu wygasły. Jeszcze gorzej jeśli przetłumaczyłeś czyjś tekst i podpisałeś swoim nazwiskiem... Tłumacz bowiem nie nabywa praw autorskich - prościej - jak ktoś przetłumaczy książkę Balzaca to nie może jej podpisać swoim nazwiskiem.
Tyle teorii - akurat nie widziałem jeszcze tego tłumaczenia.
Wydajac pozycje niskonakładowe (czyli w Polsce AD 2005 - ok. 700 egz.) niekoniecznie sie dopłaca do interesu, choć kokosów taka działalność nie przynosi. Więcej co robię na mojej stronie w buttoniku poniżej.
Co do kopii, to będzie ona udostępniona w archiwum przy powstajacy muzeum I wojny - powiedzmy... wkrótce. I jak wspomniałem wyżej w planach jest tez reprint - może miasto Gorlice i Przemyśl i wijewoda podkarpacki widzieli by potrzebę wsparcia finansowego przedsięwzięcia IMHo wg. mnie trudo pisać coś nowego na temat Gorlic bez tych dokumentów i paru rosyjskich/radzieckich książek, których też najczęściej nie widze w bibliografiach
M.Łopata Przemysłowiec ^ nie miałem na to wpływu...
Dołączył: 16 Wrz 2005 Posty: 273 Skąd: Gorlice
Wysłany: 2005-09-23, 08:47
Cytat:
Co do kopii, to będzie ona udostępniona w archiwum przy powstajacy muzeum I wojny - powiedzmy... wkrótce.
Co to za muzeum, ciekawość ? Gdzie powstaje ? Może załóż osobny temat na forum dotyczący tego Muzeum.
Cytat:
może miasto Gorlice i Przemyśl i wijewoda podkarpacki widzieli by potrzebę wsparcia finansowego przedsięwzięcia
Jeśli książka ma być nie tłumaczona to cienko widzę "potrzebę wsparcia finansowego". Wojewoda Podkarpacki ? A czemu nie Małopolski - Gorlice przecież znajdują się w województwie małopolskim.
Niestety stona do której adres podany jest w butonie jest pusta
Cytat:
IMHo wg. mnie trudo pisać coś nowego na temat Gorlic bez tych dokumentów i paru rosyjskich/radzieckich książek, których też najczęściej nie widze w bibliografiach
Zgadzam się w całej rozciągłości. Ostatnie "nowe" (czyli wnoszące coś nowego do tematu) opracowanie nt. bitwy gorlickiej autorstwa Sławomira Błażewicza (dostępne na mojej stronie) powstało 10 lat temu właśnie w oparciu o materiały uzyskanie dzięki współpracy z archiwami moskiewskimi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach