Jest jeszcze słynny "Człowiek, który sprzedał Wieżę Eiffel'a. Dwa razy", czyli Viktor Lustig. Wprawdzie "karierę" zaczął już po upadku Austro-Węgier, ale urodził się w 1890 r. w Czechach.
I w związku z tym mam też pewną sprawę...
Im wcześniej, tym więcej można było robić przekrętów, zwłaszcza w okresie od końcówki wieku XIX do II Wojny Światowej, a i jeszcze później też. W Polsce znany jest legendarny Szpicbródka, niektórzy też kojarzą Rzeszowianina, Czesława Śliwę - notabene podającego się za konsula Republiki Austrii, Jacka ben Silbersteina, mówi o tym film "Konsul", warto też oglądnąć Polskie Kroniki Filmowe, jest też puszczany ostatnio serial "Parada oszustów".
Wobec tego (a także np. sprawy Viktora Lustiga) chciałbym poruszyć temat, który do tej pory nie był chyba specjalnie popularny - temat oszustów, kanciarzy i kasiarzy w Austro-Węgrzech. I nie chodzi mi o jakieś tam pojedyncze wyskoki amatorów, ale naprawdę porządnie zrobione akcje. Domyślam się, że temat nie jest chwalebny, ale trzeba przyznać, że oszustwa w tamtych czasach to jednak ciekawe historie - a sami oszuści to często wybitnie kulturalne osoby, ujmujące i niezmiernie miłe .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach