Pianista i kompozytor pochodzenia węgierskiego. Urodził się 22 października 1811r. w Raiding koło Sopron. Studia muzyczne rozpoczął pod okiem swego ojca. W Wiedniu gry na fortepianie uczyli go Austriak Carl Czerny i włoski kompozytor Antonio Salieri. W 1823r. wraz z rodzicami przeniósł się do Paryża, gdzie bardzo szybko dał się poznać jako obiecujący pianista. W między czasie pobierał lekcje kompozycji od Ferdynanda Paera, twórcy włoskich oper i Antona Reicha, kompozytora i teoretyka muzyki.
Dwunastoletni pobyt w Paryżu pozwoliły Lisztowi poznać wielu wybitnych przedstawicieli kultury, począwszy od kompozytorów jak Hector Berlioz czy Fryderyk Szopen, przez pisarzy, nowelistów i poetów jak Victor Hugo, Alphonse de Lamartine czy Felicite Lamennais. Szczególnie przyjaźń z dwoma ostatnimi silnie wpłynęła na późniejszą twórczość Węgra. Liszt pozostawał także pod dużym wrażeniem koncertu skrzypcowego Paganiniego z 1831r., po którym obudziło się w nim pragnienie tak dobrego opanowania fortepianu, jak dobrze opanowaną miał grę na skrzypcach Paganini. W 1833r. poznał hrabinę Marie d'Agoult, pisarkę francuską tworzącą pod pseudonimem Daniel Stern, z którą stworzył związek trwający do 1844r. Ich córka wyszła później za mąż za pianistę i dyrygenta niemieckiego Hansa von Bulow, a później poślubiła samego Richarda Wagnera.
W latach 1839-1847 Liszt podróżował po Europie, od Lizbony po Moskwę, od Dublina po Istambuł, co pozwoliło mu zdobyć prawdziwy rozgłos światowy. W 1847r. porzucił karierę wirtuoza gry na fortepianie i grał publicznie wyłącznie przy wyjątkowych okazjach. W tym samym roku poznał rosyjską księżniczkę Caroline Sayn-Wittgenstein, u boku której spędził resztę życia. W latach 1848-61 był dyrektorem muzycznym na dworze weimarskim, gdzie zajmował się interpretacją dzieł wybitnych współczesnych mu kompozytorów, jak i grywał własne.
W 1861r. Liszt opuścił Weimar, by przenieść się na 10 lat do Rzymu. Studiował tam teologię i nawet otrzymał niższe święcenia kapłańskie. Po roku 1871r swoje życie dzielił między Rzym, Weimar i Budapeszt, kontynuując pracę jako dyrygent, nauczyciel, kompozytor i promotor muzyki Wagnera. Zmarł w Bayreut w Niemczech, 31 lipca 1886r, w czasie odbywającego się tam Festiwalu Wagnerowskiego.
Liszt był jedną z najwybitniejszych postaci swojej epoki. Prócz niezwykłych osiągnięć jako pianista i dyrygent, nauczał ponad 400 uczniów, skomponował ponad 350 dzieł i napisał lub współpracował przy pisaniu przynajmniej 8 książek. Pozostawił pokaźny zbiór korespondencji, a także ponad 200 parafraz utworów innych kompozytorów na fortepian.
Był jednym z inicjatorów użycia nowych dźwięków harmonicznych w XIX wieku, przede wszystkim skomplikowanych akordów. Badał nowe techniki muzyczne, zajmował się wariacjami tematycznymi jak na przykład w Sonacie z 1853r., gdzie proste z początku nuty przekształcają się w skomplikowane dzieło o określonej wymowie. Jego nowatorska technika wpłynęła na dzieła Wagnera i Richarda Straussa. Jego kompozycje wymagały bardzo dobrze opanowanej techniki gry, jednak w niezwykły sposób wydobywały z fortepianu zupełnie nowe kolory i dźwięki. Mimo, że nie znana jest dokładna liczba wszystkich stworzonych przez niego dzieł, nie można zaprzeczyć ich oryginalności. Formy, jakie zastosował w niektórych ze swych ostatnich dzieł, odnaleźć można dopiero wśród twórców z XX wieku, jak Austriak Arnold Schönberg czy jego rodak Béla Bartók.
Ferenc Liszt (1811 - 1886) i Bela Bartok (1881 - 1945) to dwaj najwięksi kompozytorzy, jakich wydał naród węgierski.
A przy tym - były to osobowości kompozytorskie bardzo różne, tak jak różne były czasy, w których żyli.
W nowszej historii muzyki obaj odegrali role niezmiernie ważne. Ich mocne indywidualności utrwaliły się w kulturze światowej. Należąc do tych twórców, co zmieniają oblicze muzyki, współtworzyli nowe koncepcje muzycznej formy, nowe tendencje, nurty i style muzyczne. Dali nam muzykę istniejącą intensywnie, silną w konstrukcji, sugestywnie wymowną w oddziaływaniu. Słuchając tej muzyki czujemy wprost jej szeroki oddech, dynamikę życia. Przypomnimy tutaj postać pierwszego z nich.
Ferenc (Franz, Francois) Liszt - rówieśnik dwóch tytanów opery i dramatu muzycznego - Verdiego i Wagnera - żył i działał w samym gorącym centrum XIX wieku, tego niezwykłego stulecia, co tyle wartości wniosło do skarbnicy kultury świata. Stulecia u swych początków natchnionego romantyzmem (żyje on przez cały ten wiek dzięki muzyce!), przenikniętego historyzmem, tkniętego scjentyzmem, skażonego materializmem, nadżartego krytycyzmem, w skrajnych wypadkach - nihilizmem. Epoki wielkich filozofów, pisarzy, poetów, malarzy i genialnych twórców muzyki.
Liszt - z urodzenia Węgier, z upodobania i z wyboru Europejczyk i obywatel świata - równie dobrze czuł się wśród Niemców, jak wśród Węgrów, Francuzów i Włochów. Choć sam językiem węgierskim władał słabo, pamiętał o swych narodowych korzeniach, czemu dał wyraz w swych "Rapsodiach węgierskich" i poemacie symfonicznym "Hungaria". Był romantykiem do rdzenia osobowości, także w owym skłębieniu i przemieszaniu różnych cech właściwym ludziom jego czasów. Pociąga nas bujność takich natur, dzisiaj niespotykana, ich wielkoduszność, hojność w obdarowywaniu sobą innych, prawdziwy altruizm, nie tak częsty znów, nawet u artystów romantycznych. I choć można mówić o blaskach i cieniach natury człowieka romantyzmu, w naturze Liszta blaski wyraźnie przeważają - jego postać rozsiewa wokół siebie światło.
Był romantykiem również w dialektycznym współgraniu paradoksalnie sprzecznych cech swojej artystycznej osobowości. Romantycznie żarliwy katolicyzm przedziwnie splata się z namiętną "pasją życia", skłonność do kontemplacji religijnej - ze wzmożoną aktywnością, wzniosłość życia "w duchu" - z powabem życia "w ciele", powołanie kapłańskie - z pociągiem do bycia w świecie. Wewnętrzność przeciwstawia się zewnętrzności; z pragnieniem duchowego odosobnienia kontrapunktuje chęć uczestniczenia w "targowiskach świata", wysublimowanej duchowości przeciwstawia się żywiołowa zmysłowość...
Powiedzieć więc można, że wśród znanych nam wielkich kompozytorów doby nowożytnej osobowość Liszta zdaje się najbardziej... "faustyczna" czy "faustowska"; nie przypadkiem inspirowana arcydramatem Goethego. Symfonia "Faust" uchodzi za najwybitniejsze z jego symfonicznych dzieł! Bo czyż w sedno jego nieposkromionej natury nie trafiają te właśnie wersy:
"Vom Himmel fordert er die schönsten Sterne
Und von der Erde jede höchste Lust,
Und alle Näah und alle Ferne
Befriedigt nicht die tiefbewegte Brust."
(W przekładzie Adama Pomorskiego:
"To najpiękniejszej gwiazdki z nieba,
To znów rozkoszy ziemskich żąda,
Wciąż fermentuje, wciąż mu czegoś trzeba,
A czegokolwiek się uchwyci,
Nic wzburzonego serca nie nasyci."
A w tłumaczeniu Feliksa Konopki:
"Gwiazd najpiękniejszych żąda z nieb sklepienia
I wraz najsłodszych chce ziemi upojeń.
I bliskość żadna ani dal nie koi
Nieustannego onej piersi wrzenia.")
Liszt to także pianista, kompozytor, dyrygent; pisarz (autor pierwszej bodaj książki o Chopinie), krytyk, publicysta, organizator życia muzycznego... W muzyce jest wszechstronnie aktywny. Uprawia owocnie jej różne gatunki: kompozycje fortepianowe dużych i mniejszych rozmiarów (etiudy, rapsodie, parafrazy, fantazje, sonaty, miniatury); poematy symfoniczne jednoczęściowe (gatunek, który sam wykreował) i symfonie programowe ("Dante", "Faust"); utwory organowe, oratoria, kantaty i inne kompozycje chóralne; pieśni solowe.
To twórca nowego wielkoromantycznego pianizmu. I wielkoromantycznego symfonizmu. Kompozytor muzyki inspirowanej literaturą - poezją ("Preludia" według Lamartina, "Ideały" według Schillera, symfonia "Dantejska") i dramatem ("Hamlet", symfonia "Faust"), malarstwem, architekturą, rzeźbą, krajobrazem; muzyki czułej na różne impulsy natury i kultury; muzyki świadomej swego współuczestnictwa w wielkiej rodzinie sztuk, we wzajemnej ich korespondencji (romantyczna koncepcja wzajemnej "wymienności" sztuk - correspondance des arts).
Na wszystkich polach muzyki, jakie uprawiał, tworzył Liszt dzieła olśniewające bujnością inwencji, bogactwem wyobraźni, mnogością często rewelacyjnych pomysłów. Choć czasem, takie przynajmniej odnosimy wrażenie, jego utworom fortepianowym - zwłaszcza tym poczętym z ducha romantycznej improwizacji - brakuje trochę ostatecznego szlifu. Jakby zawodził w nich zmysł selektywności i wyostrzonego krytycyzmu wobec własnej muzyki, jakby nie dostawało tu owej cechy szczególnej, którą miał w nadmiarze uwielbiany przez Liszta Chopin (ale ten był wyjątkiem wśród romantyków): arystokratyzmu ducha. Tutaj Liszt bliższy jest raczej Berliozowi: w dynamicznym naporze inwencji, erupcji pomysłów... Wszak większą częścią swego twórczego życia był on zanurzony w świecie, w ciągłych występach koncertowych, podróżach artystycznych, w nieustannych kontaktach z publicznością, która zagrzewała do nowych efektów artystycznych, niczym Brunhilda Zygfryda, z Prologu do " Zmierzchu bogów" Wagnera: "Ku nowym czynom, bohaterze!". Stale eksponował siebie i swoją muzykę na estradzie, stąd też może w jego muzyce fortepianowej ta obfitość efektów nie zawsze na odpowiednio wysokim poziomie artyzmu.
A z romantycznego nieumiarkowania brały się też może: nadmierny patos, przesadna retoryka, teatralność gestów (wszak teatr mieli romantycy we krwi!); także sentymentalna czułostkowość, nadmiar słodyczy, obfitość "słów" romantycznej mowy dźwięków...
Wszelako nad tymi płytkościami i mieliznami (czy zawsze sprawiedliwie je osądzamy?) muzyki fortepianowej Liszta góruje wartość bezsprzecznie naczelna: potężna, rozległa, odkrywcza.
I wreszcie wyobraźnia muzyka-artysty-kompozytora. Z jej nieprzebranych zasobów korzystał niejeden z kompozytorów współczesnych Lisztowi, i niejeden z jego następców. Także geniusz Wagnera, którego z Lisztem łączyły więzy szczególnej, acz nie bezkonfliktowej, przyjaźni i powinowactwa (wszak Cosima, córka Liszta i pani d'Agoult, została żoną Wagnera), niejeden harmoniczno-melodyczny pomysł Liszta spożytkował, rewelacyjnie go w swoich dramatach rozwijając.
Intrygująca dialektyka historii muzyki Zachodu na tym również polega, że najwybitniejsi prekursorzy nowych prądów, odkrywcy nowych dróg rozwoju, są bardzo głęboko osadzeni w tradycji. Wspomnijmy tu choćby największych: Bacha, Beethovena, Chopina, Wagnera, Mahlera, Schönberga, Berga, Weberna, Strawińskiego, Bartoka, Szymanowskiego... Podobnie Liszt, należący do największych sukcesorów romantycznych Bacha (obok Beethovena, Brahmsa, Brucknera, Mahlera). Więcej, powiedzieć można, że twórczość Liszta, ujęta w aspekcie tradycji, ujawnia również swój walor prekursorski! Jawi się nam on mianowicie jako pionier trendu znamiennego dla kultury muzycznej naszych już czasów: przywracania do życia dawnych stylów muzyki - baroku, renesansu, średniowiecza - dowartościowywania skarbów muzycznej przeszłości. Głębokie korzenie i mocny grunt ma więc prekursorstwo Liszta.
A z kompozytorskiego punktu widzenia ogniskuje się ono wokół problemów szeroko pojętej muzycznej formy. Tutaj jest ów najbardziej gorący ośrodek myśli kompozytorskiej Liszta, jak też i główny obszar rozkwitu jego wyobraźni: w zakresie dwóch mediów wykonawczych - fortepianu i orkiestry. W latach pięćdziesiątych XIX wieku powstają dwa arcydzieła Liszta, wyznaczające apogeum jego pracy twórczej, skupiające w sobie jego najdonioślejsze osiągnięcia: Sonata h-moll i Symfonia "Faust" (w trzech częściach, z wokalno- instrumentalnym finałem).
Tak więc mamy - w dwóch mediach dźwiękowych: homogenicznym fortepianu i poligenicznym orkiestry - w pełni rozwiniętą dramaturgię nowej romantycznej formy w muzyce, ze znamienną dla tej formy dialektyką:
* kondensacji myśli muzycznej i jej narracyjnego rozprzestrzeniania;
* aktywności i kontemplacji, dążenia i spoczynku, intensywnego ruchu i skupionej adagiowości;
* współgrania substancjalnej struktury dźwiękowej z paletą barw brzmieniowych.
W tym wszystkim Liszt - mocno zakorzeniony w muzyce swoich wielkich poprzedników i współczesnych - Beethovena, Berlioza, Chopina - świadomy ich osiągnięć, twórczo je spożytkowuje i oryginalnie rozwija.
A w ogólnym obszarze Lisztowskiej formy szczególnie intensywnie rozwija się ów naczelny element i motor dynamiczny muzyki romantycznej XIX wieku: harmonika. Na tym polu, Liszt, obok Chopina i Wagnera, okazuje się największym odkrywcą i nowatorem. A w utworach z ostatnich lat życia, skupionych i ascetycznych, kiedy osiadł już w wagnerowskim Bayreuth, jego styl przeobraża się i Liszt jawi się nam wręcz jako prekursor debussy´owskiego impresjonizmu i schönbergowskiego ekspresjonizmu...
1811r. 22 października przychodzi na świat w Raiding na Węgrzech.
1820r. Ma miejsce pierwszy publiczny występ małego Liszta. Później przeprowadza się do Wiednia.
1823r. Paryskie konserwatorium odmawia przyjęcia młodego kompozytora.
1824r. W Manchesterze odbywa się premiera jego pierwszej opery, Don Sanche.
1826r. Ojciec kompozytora umiera na tyfus. Liszt ogranicza swoje koncertowanie.
1833r. Spotyka się z Chopinem, dzięki któremu poznaje Marie d'Agoult.
1835r. Przeprowadza się do Szwecji. Na świat przychodzi pierwsze z jego trojga dzieci.
1837r. Powraca do Wiednia. Znowu zaczyna koncertować.
1844r. Koniec związku z Marie d'Agoult.
1847r. Poznaje księżną Carolyne Sayn-Wittgenstein. Przeprowadza się do Weimaru.
1851-54r. Powstają Rapsodie węgierskie.
1862r. Umiera córka kompozytora, Blandine. Liszt przyjmuje święcenia kapłańskie.
1869r. Początek ostatniego romansu z "kozacką hrabiną" Olgą Janiną.
1886r. 31 lipca umiera na zapalenie płuc w Bayreuth w Niemczech.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach