Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2309 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-03-24, 13:31Stachnik Witold "U progu Wielkiej Wojny"
Kilka dni temu dostałem tę książkę, zresztą kupioną dzięki informacji z Forum (aukcje), dopiero dziś ją pobieżnie przejrzałem.
Dane bibliograficzne:
Materiały zebrał i opracował Witold Stachnik
„U progu Wielkiej Wojny. Dziennik Franciszka Stachnika z początku I wojny światowej 11 sierpnia – 8 listopada 1914r.”
Kraków 2007, Zakład Graficzny COLONEL, Kraków
Stron 248
ISBN: 978-83-7267-308-4
Edytorsko – bo najpierw biorę do ręki i oglądam, pozycja prezentuje się doskonale – twarda okładka, bogato ilustrowana. A potem dopiero zaczynam przegląd od końca, czyli od tego, na co zwracam uwagę – czyli spis treści, przypisy, bibliografia itp drobiazgi.
Na str. 11 – „Zamiast spisu treści”
„Opracowanie składa się z pięciu części:
I- dwa rozdziały wstępne – Działania wojenne na froncie galicyjskim jesienią 1914 roku (strony 13-33) i Armia austro-węgierska (33-44);
II- strony 45-183 – zawierające tekst pamiętnika Franciszka Stachnika (strony nieparzyste od 49 do 181), pamiętnik Eugenii Dominiowej (70-73, 100-105, 124-127) oraz dodatki;
III- życiorys Franciszka Stachnika i jego drzewo genealogiczne (184-186);
IV- bibliografia oraz spis źródeł i ilustracji (187-188);
V- skany autentycznych stron pamiętnika.
Autor opracowania (nie wiem, kim jest z zawodu, ale zacięcie historyczne widać posiada) we wstępie opisuje jak i dlaczego doszło do wydania tej książki. Przypadek, że ocalał pamiętnik i wrócił do niego był istotnym powodem. Mogę tylko żałować, że autor nie wstąpił do szeregów na Fahnen...
Prezentuje opis sytuacji na froncie, stan armii austriackiej, biorącej udział w walkach, ilustrowany świetnymi zdjęciami (niektóre z nich, nie wymienione przez autora z pochodzenia, są mi dziwnie znane ...), pocztówkami, poezją i fragmentami wspomnień z epoki. Bardzo mnie rozbawiła reprodukcja pierwszej strony „Głosu Rzeszowskiego” z 2 sierpnia 1914r. z odezwą „Do Moich ludów” – ważny tekst, a pod nim śmieszna reklama mydła Schicht z „jeleniem”...
Książka zainteresowała mnie, bo interesują mnie pozycje z pogranicza historii, socjologii, pokazujące wojnę z pozycji szarego żołnierza. Dzień po dniu... Oprócz tego istotnym jest, że autor pamiętnika był żołnierzem 40 IR (Generała von Pino, Polacy stanowili 97%), jednostki, która miała zabezpieczać tyły, był ordynansem kadeta Liwy. Jak we wstępie napisał autor opracowania „Dlatego pamiętnik nie jest opisem wielkich, bohaterskich czynów dziadka, ale pokazuje nastrój tamtych dni do końca 1914 roku.”
Gwoli sprawiedliwości wspomnieć trzeba, że autor , odtwarzając dzieje dziadka, sięgnął do jedynej dostępnej mu, a dość dokładnie opisującej walki na froncie rosyjskim pozycji książkowej, czyli do „Wojny Galicyjskiej” Batora...
Oczywiście będę drążył książkę, ale już teraz, po wstępnym przejrzeniu jej treści namawiam, zwłaszcza wszystkich, interesujących się Galicją w tym okresie, do jej kupienia.
Bardzo przyjemna książka. Wydawca nieźle dobrał ilustracje, sam pamiętnik bardzo interesujący. Czyta się dobrze, pozycja utrzymana w atmosferze epoki. Dobra edytorsko - całe szczęście, że wydawcy nie przyszło do głowy drukować jej np. na kredowym papierze bo wiele by wtedy straciła na klimacie starego pamiętnika. Ale mam kilka zastrzeżeń. Z nie do końca dla mnie zrozumiałych względów wydawca uparcie cytuje (jako dodatek ) duże fragmenty pamiętnika ks. Rokosznego. A przecież pamiętnik (diarusz ks. Rokosznego) tylko śladowo dotyczy Lubelszczyzny, gdzie rozgrywają się wydarzenia pamiętnika. Diariusz Rokosznego poświecony jest Sandomierszczyźnie i szerzej guberni radomskiej, a więc terenom po lewej stronie Wisły. Zaledwie 2 - 3 cytowane fragmenty można uznać za jakoś korespondujące z pamiętnikiem Stachnika.
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2309 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-01, 10:02
Brygadier napisał/a:
Z nie do końca dla mnie zrozumiałych względów wydawca uparcie cytuje (jako dodatek ) duże fragmenty pamiętnika ks. Rokosznego. A przecież pamiętnik (diarusz ks. Rokosznego) tylko śladowo dotyczy Lubelszczyzny, gdzie rozgrywają się wydarzenia pamiętnika. Diariusz Rokosznego poświecony jest Sandomierszczyźnie i szerzej guberni radomskiej, a więc terenom po lewej stronie Wisły. Zaledwie 2 - 3 cytowane fragmenty można uznać za jakoś korespondujące z pamiętnikiem Stachnika.
Cóż, już skończyłem lekturę. Rzeczywiście, czyta się sympatycznie. Dobrane mapy (Bator...), zdjęcia. No i sporo "poboczności". Podziwiam autora - z kilku stron pamiętnika - zrobił książkę... No, ale zrobił to nieźle. Razi mnie trochę zbyt dokładne wzorowanie się na Batorze - tytuły podrozdziałów (zwłaszcza cele i plany wojennne poszczególnych armii) wzięte na żywca, no, może nie dosłownie, ale...
Sam oryginlany pamiętnik to w sumie bardzo mało - stroniczki, na każdej kilka zdań. Po przepisaniu do druku - od dwóch do 4-5 zdań... Gdyby nie dodać komentarza, wstępu, tych "poboczności" (pamiętnik ks.Rokosznego), o których piszesz, byłaby cieniutka broszurka.
A na str. 34 "kwiatuszek" - wódz naczelny armii austro-węgierskiej... ś.p. arcyks. Franz Ferdinand.
A kawałek dalej o święcie pułkowym 40 pp: "Ten dzień wybrano na cześć porażki Napoleona pod Lipskiem w 1813 roku, poniesionej przez wojska koalicji antyfrancuskiej"
Dołączył: 01 Maj 2008 Posty: 3 Skąd: Mielec-Tarnów-Kraków
Wysłany: 2008-05-01, 13:42
Wpisy na tym forum zmobilizowały mnie do zarejestrowania i napisania kilku słów wyjaśnienia na temat mojego opracowania dziennika Franciszka Stachnika. Książka powstała głównie z myślą o rodzinie i nie miała być pozycją naukową ani popularno-naukową. Była prezentem gwiazdkowym dla ostatniego żyjącego syna Franciszka Stachnika. Nie była też przeznaczona do normalnej dystrybucji, a wpisy tutaj na forum świadczą, że te nieliczne osoby, które stały się jej posiadaczami, zainteresowały się też jej treścią, z czego się bardzo cieszę.
Uzupełniając dane bibliograficzne dodam, że książkę wydało Wydawnictwo Szkolne OMEGA (ISBN tego właśnie wydawnictwa), a wydrukował Zakład Graficzny COLONEL.
Opracowując pamiętnik opierałem się na źródłach wymienionych w książce:
Juliusz Bator, Wojna galicyjska, Kraków 2005
Henryk Batowski, Rozpad Austro-Węgier 1914–1918, Kraków 1982
Jan Dąbrowski, Wielka wojna 1914–1918, Warszawa 1937
Tomasz Nowakowski, Armia austro-węgierska, Warszawa 1992
Janusz Pajewski, Pierwsza wojna światowa 1914–1918, Warszawa 2004
Janusz Piekałkiewicz, Kalendarium wydarzeń I wojny światowej, Warszawa 2000
Marcin Wichrowski, Galicja 1914, [w:] Dziennik oficera Landsturmu, Przemyśl 2004
Andrzej Turowicz, Działania wojenne 1914 i pierwszej połowy 1915 roku w Małopolsce, [w:] Brzesko-Okocim. Lotnicza baza Najjaśniejszego pana. Praca zbiorowa pod redakcją Roberta Panka i Krzysztofa Wielgusa, Dębica 2000
Marian Zgórniak, 1914–1918, Studia i szkice z dziejów I wojny światowej, Kraków 1987
a także na wpisach ze stron internetowych: www.austro-hungarian-army.co.uk i www.austro-wegry.info.
Zamieszczone zdjęcia wojenne pochodzą głównie z austriackich gazet z czasu wojny oraz z dwóch stron internetowych www.firstworldwar.com i www.greatwardifferent.com, więc na pewno znawcom tematu w większości przypadków są znane.
Nie ukrywam, że krytykowana tu na forum książka Juliusza Batora „Wojna galicyjska” była dla mnie inspiracją, aby opracowanie wygladało tak jak wygląda. Książka Batora spowodowała, że moje prace poszły bardziej w kierunku historycznym niż krajoznawczo-turystycznym. Nie jest jednak prawdą, że opisując sytuacje na froncie opierałem się głównie na tej książce; korzystałem przede wszystkim z „Wielkiej wojny 1914-1918” Jana Dąbrowskiego oraz książki Mariana Zgórniaka „Studia i szkice z dziejów I wojny światowej”. Bardzo pomocne też były strony internetowe - www.austro-hungarian-army.co.uk oraz ta, na której zamieszczam ten wpis www.austro-wegry.info .
Tak naprawdę duży cytat wewnątrz książki to szczęśliwie dla mnie odnaleziony pamiętnik Eugenii Dominiowej – kontrapunkt dla dziennika dziadka. Jego zamieszczenie, a także cytaty „Diariusza” księdza Rokosznego miały służyć za ilustrację nastrojów Polaków w zaborze austriackim i rosyjskim. Z jednej strony początkowy entuzjazm Polaków z Galicji, co przebija bardzo ze stron pamiętnika mojego dziadka, a z drugiej chociażby zachowanie się rodaków żyjących w Sandomierzu, co wspaniale opisuje ksiądz Rokoszny. Cytaty z jego diariusza miały służyć, tylko pokazaniu jak różnie Polacy po obu stronach granicy odbierali te same wydarzenia.
Zadałem sobie trochę trudu, aby próbować odszukać ilustracje z epoki – pocztówki, zdjęcia dotyczące miejsc, przez które dziadek ze swoim pułkiem przechodził. Dalej takie materiały staram się zbierać.
Jeśli chodzi o błędy, niestety, nie udało mi się ich uniknąć i pewnie trochę ich jeszcze się znajdzie. Np.:to samo zdjęcie na stronie 114 i 116 („jak to się stało nie wiem do dziś” – na stronie 114 miało być całkiem inne zdjęcie). Także cytowany tu fragment strony 40: „Pułk powstał w 1733 roku, a swoje święto obchodził 18 października. Ten dzień wybrano na cześć porażki Napoleona pod Lipskiem w 1813 roku, poniesionej przez wojska koalicji antyfrancuskiej (Austria, Prusy, Rosja, Szwecja). Była to jedna z największych bitew w kampanii napoleońskiej – określana mianem „bitwy narodów” – i jedna z największych porażek Napoleona.”
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2309 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-05-01, 15:00
A więc witaj na Forum! Cóż, chyba jeszcze taki się nie urodził, co by wszystkim dogodził... Nie ma pozycji książkowej, nawet dość poważnej literatury, gdzie szperacze i maniacy szczególów nie wyszperaja jakiegoś błędu... Tym bardziej w pracy, która, jak piszesz, powstawała "ku pokrzepieniu serc rodziny". Ważne, że powstała, że poznał ją szerszy krąg zainteresowanych, nie tylko Twoja rodzina.
Oczywiście mam przyjemność zaprosić Cię na naszą stronę www.fahnen.republika.pl , z takim biogramem... Tylko pozazdrościć takiej ilości dokumentów, które ocalały pomimo tylu lat i tego, co w międzyczasie w Polsce się działo...
Nie odbieraj słów krytyki i wszystkich uwag, które pokazały się na Forum jako chęci "dołożenia" autorowi. My już tak mamy...
Zazwyczaj witam wszystkich nowicjuszy mailami, ale w tej sytuacji pozwól, że powitam Cię na Forum, mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej, bo napewno połknąłeś bakcyla pierwszowojennego. Życzę Ci przyjemnych i owocnych wędrówek po naszej wirtualnej Monarchii i zapraszam do brania udziału w dysputach na łamach Forum!
Pozdrawiam
Art.
Dołączył: 01 Maj 2008 Posty: 3 Skąd: Mielec-Tarnów-Kraków
Wysłany: 2008-05-01, 19:25
Bardzo dziękuję za powitanie. Słowami krytyki się nie przejmuję, a raczej przyjmuję ją życzliwie. Wszystkie uwagi zaznaczam na roboczym egzemplarzu. Pozdrawiam.
Jego zamieszczenie, a także cytaty „Diariusza” księdza Rokosznego miały służyć za ilustrację nastrojów Polaków w zaborze austriackim i rosyjskim. Z jednej strony początkowy entuzjazm Polaków z Galicji, co przebija bardzo ze stron pamiętnika mojego dziadka, a z drugiej chociażby zachowanie się rodaków żyjących w Sandomierzu, co wspaniale opisuje ksiądz Rokoszny. Cytaty z jego diariusza miały służyć, tylko pokazaniu jak różnie Polacy po obu stronach granicy odbierali te same wydarzenia.
Wszystko jasne ! Mam nadzieję, że nie odebrałeś tego jako czepianie się. Ja mam poprostu zboczenie na punktcie moich terenów świętokrzysko - sandomierskich.
Książka jest naprawdę bardzo sympatyczna. Znalazłem w niej pare zapisków z mojej najbliższej okolicy. Nie będe się rozpisywał, ale może Cię zainteresuje, że Franciszek Stachnik ranny został być może kulą wystrzeloną ręka także Polska. To oczywiscie takie uproszczenie, ale jest faktem że w tym czasie i w tym rejonie walczyły pułki rosyjskie złożone z Polaków. Na linii Opatówki w końcu października doszło krwawych , bratobójczych walk, m.in. pod Włostowem, Leszczkowem, w okolicach Ćmielowa itp.Raz jeszcze podkreślę wielką dbałość edytorską.
_________________ Jak tam było, tak tam było, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było !
Znacie mnie?...A ja wam mówię, że mnie nie znacie !...Ale jak mnie poznacie!...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach