Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-02-16, 22:29
No tak, z drugiej strony - historia lubi się powtarzać, zatem snujcie swój wątek i swoje dywagacje... Ale na spokojnie, bez emocji i bez wycieczek... No, osobistych, bo w przeszłość jak najbardziej...
Może mam zwichnięte spojrzenie na pewne sprawy związane z historią, przez kilkanaście lat pracowałem jako archiwista, przy śniadaniu czytywałem akta, a na codzień brałem sobie do przejrzenia protokoły posiedzeń Rady Obrony Państwa albo Prezydium Rady Ministrów z maja 1926, a studentom z dawnego ZSRR, którzy podobno nie znali jęz. polskiego wykładałem do przejrzenia raporty z Konsulatu w Kijowie (o ile skleroza nie myli), żeby poczytali o tym, co się działo w Sowieckiej Rosji w latach 20-tych... Ku zgrozie mojego Szefa, ale jakoś nikt nam nie dowalił, bo opiekunowie (a było zazwyczaj dwóch) grupy też czytali to z wypiekami na twarzy... Może dlatego podchodzę do wielu spraw jak archiwista, który nie koniecznie musi być historykiem, bo to my dostarczaliśmy paliwka historykom...
Takie wspominanie mi przypomina - śmieszne i bzdurne dla mnie - przesadne polskie do Lwowa czy Wilna. Sentymenty owszem, ale z umiarem, a tutaj za dużo życia przeszłością, za mało akceptacji, że coś już minęło. Austro-Węgry też miały swój czas - w tym piękne chwile historii - i warto o nich wspominać, warto kultywować te tradycje - ale zaakceptujmy fakt, że to było i minęło.
Nie doceniasz zupełnie roli historii i jej realnego wpływu na teraźniejszość oraz przyszłość. Przeszłości nie można rozpatrywać jako zupełnie oderwanej od współczesności.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-02-17, 17:08
Rolę historii doceniają politycy, robiąc z niej użytek na swoje aktualne potrzeby, i to jest najgorsze! Naginaja ją tak, jak im potrzeba, jedne fakty rozdmuchując, drugie - przemilczając...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-02-18, 15:31
CK Tiger napisał/a:
To inna sprawa.
może w tym temacie tak, ale jeśli piszesz o roli historii i jej znaczeniu i wpływie na teraźniejszość i przyszłośc - to nie można nie mówić o urabianiu historii do potrzeb partii aktualnie rządzącej. Ludzie widzą przeszłość (zwłaszcza młodzi) tak, jak im się ją przedstawi w podręcznikach szkolnych, wydawnictwach i w mediach.
Dlatego zawsze wpieniało mnie robienie ludziom wody z mózgów przy pomocy historii, służalczych niby-historyków (a co najgorsze, niekiedy całkiem sensownych - do pewnego momentu) i zaprzeczanie faktom lub przemilczanie innych.
Wiesz, to jest to, o co poszły ciężkie boje na bagnety z Batorem... Zarzut, że przedstawia on historię I wojny (no, a walk w Galicji szczególnie) przez pryzmat Węgrów, co zresztą sam potwierdził. Interpretacja faktów, tak to się nazywa...
Ludzie widzą przeszłość (zwłaszcza młodzi) tak, jak im się ją przedstawi w podręcznikach szkolnych, wydawnictwach i w mediach.
Oczywiście, że tak. A jak sądzisz - po co istnieje państwowe i przymusowe szkolnictwo?
Stary von Moltke dobrze powiedział, że zwycięstwo pod Sadową było zwycięstwem pruskiego nauczyciela szkółki wiejskiej.
A fakt, że kto ma media - ten ma niczym nieograniczoną, wręcz despotyczną władzę (w ustroju demokratycznym, gdzie wszystko zależy od 'ciemnego luda') - jest oczywisty.
Art napisał/a:
Dlatego zawsze wpieniało mnie robienie ludziom wody z mózgów przy pomocy historii, służalczych niby-historyków (a co najgorsze, niekiedy całkiem sensownych - do pewnego momentu) i zaprzeczanie faktom lub przemilczanie innych.
Cóż... Tego nigdy się nie uniknie - władza zawsze będzie chciała wykorzystywać historyków, a każdy z nich też ma przecież własne zdanie i poglądy i interpretuje fakty przez ich pryzmat.
Bo trzeba pamiętać - historia zajmuje się przede wszystkim analizą i interpretacją (ewentualnie porządkowaniem) faktów, a nie ich wynajdywaniem. Od tego są archeolodzy i archiwiści. --wirtualne ukłony, Art!--
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
W najbliższym czasie (dziś albo jutro) postaram sie napisać następny "odcinek" opdrozy balkańskiej. Bęzie to Czarnogóra. Wrazenia ze starej stolicy - Cetynii i terenów Zatoki Boka (Kotor, Novi Herceg).
Obecnie trudno mi sie oderwac, wiec proszę o cierpliwość.
Co Arta:
No "boju na bagnety" na szczęscie nie toczymy. Po prostu każdy broni swojego stanowiska (co nie jest żądna zbrodnią) i tak być powinno. Chodziłomi tylko o to abyście wszyscy (nie tylko Art) zrozumieli, że sytuacja Węgier w XX wieku i ich inrteresy narodowe są podobne do spraw polskich w czasach zaborów i żebyście nie wymagali od Wegrow tego, czego sami nigdy nioe wybaczylibyście swoim przodkom żyjacym w czasie rozbiorów Polski.
Kroja jest twierdza wybudowanana za czasów wielkiego bohaterta narodowego Albańczyków - Skanderbega. Człowiek ów (urodzony jako Jerzy Kastriota) wychowywał się w tuereckiej niewoli, gdzie znmuszono go do przyjęcia Islamu. Potem udało mu sie uciec, zjednoczyć wszystkie plemiona albańskie i poprowawdzić je do zwycięskiej wojny z Turkami. Skanderbeg stoczył z nimi 34 btwy i zadnej nie przegrał.
Piszę to dlatego, ze jakiś debil na internecie wykombinował sobie , że Albańczycy są narodem kaukaskim , sprowadzony do Albanii i Kosowa przez Turków w XVI wieku i głosi to jako prawdę historyczną.
ŻEBY BYŁO JASNE: ALBAŃCZYCY TO POTOKOMKOWIE STAROŻYTNYCH EPIRÓTOW I ILIROW ZAMIESZKUJACYCH BAŁKANY OD COBNAJMNIEJ 3600 LAT - ZAŚ SŁOWIANIE TO LUNOŚĆ NAPŁYWOWA KTÓRA POJAWIŁA SIE NA BALKANACH 1400 LAT TEMU, WYMORDOWAŁA MIEJSCIOWĄ LUDNOSĆ LUB WYPARŁA JĄ W NIEDOSTĘPNE GÓRY.
KAŻDY KTO TWIERDZI COŚ INNEGO JEST ALBO KŁAMCĄ, ALBO HISTORYCZNYM ANALFABETĄ.
Kroja leży wśród malowniczych gór i przypomina swym położeniem pelopeneskie zamki : Mykeny i Tyryns. W twierdzy mieści sie mueum Skanerderbega, ktore jest prawdziwym mioden na serce Węgra, gdyż sŁawi rownież dokanania przyjaciela Skanderbega - Janosa Hunyadego.
W niasteczku znajduje sie te ż przemiły bazar, gdzie mozna sie aopatrzyć w różne pamiątki.
SKODRA (Skoder, Skutrari)-
Do tego miejsca dotarlismy po dwóch impol godzinioe jazduyu zKroji i zwiedzilismy je dopierpo nastepnego dnia.
Poteżna poturecka twierdza robi duże wrazenie.
W rozmpwoeie zmieszkańcami dowiedzieliśmny sie ,że po zdobyciu tegoi miejsca porzez Czarnogowców we 1912 r roku wymordoiwana zostala nie tylko zalodga twioerdzy ,ale rownież dokonano "profoilaktycznej" rzezi mieszkańcow miasta Skoder.
Po opuszczeniu tego miejsca skierowalismy sie w kierunkuy garnicy z Czarnogóra i opiuściliśmy przemiła Albanię.
Przejście graniczne pomiedzy Albania i Czarnogora należąło do dośc osobliwych, gdyż nie zauważylismy po drugiej strony flagi czarnogorskiej. Zapoznalismy sie z jej wuidomniek dopiero w Cetynii. Nasz czas w tym najmłodszym (dzisiaj juz nie) państwie Europy był ograniczoiny, wiec musielismy wybierać miedzy nowa stolica Podgoricą, a stara - Cetynią.
Ze wzgledu na interseusjace nas sprawy związane z Austro-Węgrami wybraliśmy Cetytnię -stolicę slynnego krola Nikity i miejsce urodzenia jego wnuka - serbskiego króla Aleksandra, ktory na koniec okradł własnego dziadka z korony, a Czarnogórę z niepodległości.
C e t y n i a
Jadąc ciagle pod górę zdumiewała nas rzadkość zaludnienia. W porownaniu z Czarnogora - Albania to istne mrowisko, gdzie na kazdym kropku wyrastyaja nopwe domy i tętni życie. W przeciwieństwie do tego w starej Czarnogórze (tj. poza Kotorem i Nowim Hercegiem) nigdzie nie widzieliśmy w jednym miejscu nawet piećdziesieciu tubylców!
Po dość mozolnej jeździe w cioezkim upadle dobrnęlismy wrescie do slawnej Cetynii. Miasto jest ciche i dość porzyjemne, ale jego wygląd i rozmiar to szok. Przymoina bowiem Mszanę Dolną, zaś Rabka Zdrój, Szczawnica, czy Nowy Targ - to w porownaniu z nią prawdziwe metropolie!
Słynny monaster - kolebka niepodleglej czarnogory jest nie wiekszy niż klasztor w Szczyrzycu, zaś pałac słynnego krola Nikity jest nieco mniejszy niz moj stary dom w Krakowie! Nieliczni mieszkańcy "stolecznego miasta" chronia sie przed upalem w mikroskopijnych knajpkach zajmujac sie wiejskimi ploteczkjami. Czarnogorcy nie sa tak ponurzy jak serbowie. Sprawiaja wrazęnie wesolych i dość gościnnych i choć ich megalomania i wyobrazenie o sobie moze konkurować z serbskimi mpopbratyńcami, to przecież potrafia tez pożartować z siebie samych.
W oczekiwaniu na wejście do palacu krola zwiedzilkismy tez skromne muzemum regioznalne ukazujace bużliwe sdzieje tego malego państewka i jegoi dązenie do wolnosci i wielkości.
Pałac króla składajacy sie z kilkunastu pomieszceń urzadzony jest ze smakiem i oddaje dobrze klimat epoki, gust, marzenia i dążenia tego bez wątpienia najbardziej malowniczego władcy Bałkańskiego z drugiej połowy XIX wieku.
zwolennicy połączenia z Serbią obalili króla i ogłosily unię z Serbią (de facto była to aneksja). dowodem, że nie wszyscy mieszkańcy chcieli takiego rozwiązania (w Czarnogórze stacjonowała już armia serbska) było powstanie niepodległościowe, stłumione przez Serbów
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
To zwolenników tych musiała być chyba spora większość, bo "ot tak" się króla nie obala. A to, że było powstanie nie znaczy, że większość owy zryw popierała
jeśli w kraju stacjonuje obce wojsko, które jest za obaleniem, to wystarczy garstka, żeby "ot tak" obalić.
zdaje się, że Czarnogórcy mieli za złe królowi, że był zbyt ugodowy wobec państw centralnych, co jednak nie zmienia sytuacji, że głównym pomysłodawcą przyłączenie Czarnogóry do Serbii był monarcha serbski (tak jak utworzenia SHS). zresztą wobec powstania SHS Czarnogóra nie mogła zostać niepodległa
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Na wejście do muzeum palacopwego w cetyni przyszlo nam troche poczekać. Poczatkowo chcieliśmy wejśc z grupa rosyjska, ale ponieważ zmieniono z jakiegoś wzgledu jej czas wejścia - weszlismy z grupą włoską.
Mila i ładna przewodniczka z wdziekiem pokazywala poszcegolne pokoje, których urządzenie wyadalo mi sie podobne do letnich palaców carówe: Alekasandra III i Mikołaja II w Liwadii na Krymie (oczywiście w mocno pomniejszonej skali).
Palac robi przytulne wrazernie i od razu można spostzrec, ze słynny krol Nikola czarnogoski byl rozmilowany w życiu rodzinnym. Widzimy go bowiem n ieustannie w towrzystwie żony, córek, suynow i wnukow, z ktorych najwiekszą karierę zrobił urodzony w tym miejscu Aleksander Karadżordzijewicz, syn skrpomnego serbskiego wygnańca, ktorego zręczność polityczna teścia i spowodowana nią pomoc poteżnegogo monarchy rosysjkiego osadziła na tronie srebskim po krwawym zamachu 1903 roku.
Wydarzenie to, które w zamiarze monarchy czarnogórskiego miało mu zapewnic przoduyjaćą pozycje na Bałkanach stalo się pierwszym krokiem do wybuchu I WŚ i ( czego oczywiście ambitny Nikola nie mógl przewiodzieć) do likwidacji kroleswtwa Czarnogóry.
Sam Nikoła byl niewatpliwie postacia wybitną. Postawiony w młodym wieku w 1860 roku na czele mikorskopijnego państweka, ktorfe z trudem mozna bylo dostzrec na mapie - powoiekszył w ciagu długioego panowania pieciokrotnie jego obszar, skoligacił sie (dzieki malzeństwom poieknych córek) z dynbastami Rosji, Serbii i Włoch, rozmontował Tróprzymierze odciagajac swego ziecia Wiktora Emnanuela III od sojuszu z Niemcamni i Austro-wegrami, dopropwadzil do sojuszu Serbii, Czarnoigory i Grecji przeciw Turcji i wyrzucenia Turków z większości Bałkanów. Byly tio zdumiewajace osiagniecia maleńkiego i ubogiego kraiku, którego mieszkańcy nie mieli nic oprócz wielkich i dzielnych serc i niewielkich stad owiec.
A przecieeż tez najwybitniejszy przedsatwiciel starego rodu Njegoszów był miomo wymienionych osiagniec postacia tragiczną, bo jego marzenia polityczne okazaly sie ostatecznie katastrofalne dla Czarnogólry i zbudowały potegę protegowanego i zięcia Nikoly - króla Piotra serbskiego, ktory wyrosl na groźnego rywala i potencjalnego zaborcę jegho górskiego państwa. Jeszcze zanim nastal fatalny roku 1914 - gwiazda Nikoły zbladla : Druga wojana bałkańska porzyniosla korzyść Serbii, ktora pognebila Bulgarię i zajaęła nowe terytoria oskrzydlajac mala Czranogorę, która z tych wydarzeń wyszla z pustymi rekoma. Czas powiekszania sie państwa Nikoly dobiegł końcas. Od zachodu jego ekspansje krepowala austro-wegierska Bośnia I Hercegowina, od wschodu serbskie Kosowo i Macedonia, a od poludnia prpotegowana przez Włchy i Austro-Węgry - Albania.
Krol Nikola poczul sie rozgoryczony. On, ktory byl przez piećdziesiat lat najwierniejszym sojusznikiem Rosji na Bałkanach - zostal teraz zupełie zlekceważony przez cara Mikolaja II i jehgo wplywowego krewnego Mikolaja Mikolajewicza ( nota bene - kolejnego zięcia Nikoły), którzy swe sympatie i nadzieje zwiazali z konkurencytjhna Serbią. Coi wiecej - Nikola poczul sie tez zdradzony przez własne corki, ktore rownież dzialaly w interesie serbskiego ziecia-konkurenta. W zamachu sarajewskim Nikola z pewnoscia nie maczal palców, nie bral tez udzialyu w subtelnej grze politycznej ostatniego miesiaca pokoju w Europie. Nie pospieszył też na pomoc Serbom gdy 28 VIII 1914 roku zostali zaatakowani przez Austrop-Węgry. Dopiero przystapienie Rposji do wojny - zmusilo czarnogolrskiego krola do wystapienia po styronie koalicji i wypowiedzenia wojny monarchii naddunajskiej.
Wygladalo to dosc groteskowo. Austro-Węgry nie mialy bowiem żadnych pretensji do czarnogory i faktycznie nic nie zmuszalo Nikoly do wojny. Wygladalo to tak, jakby sędziwy krol czarnogory - nie moł sie popwstrzymać od tego aby wziac udzial w tak spektakularnym wydarzeniu. Sama wojna nie przyniosla Czarnogorcom wielkiej chwaly. Ograniczyli sie oni do ostzreliwania baz cesarsko-krolewsajkiej floty w Kotorzez i w Zatoce Boka, oraz utzrymywaniu portu w Antivari (Bari), ktoredy alianci przerzucali zaopatrzenie dla Serbii. Czranogora zostala wiec zmuszona do zaakceptowania faktu, że jest tylko "przyczepka" dpo ważniejszego serbskiego sojusznika. W jesieni 1915 roku nastąpila katastrofa. Wojaska austro-niemiecko-bułgarskie rozgromily Serbów, ktorzy uciekajac przed kleska zalali terytorium malej czrnogory io praktycznie ja okupowali. Mimo tych groźnyxch sygnalow Nikola kontynuowała wojne toczac pojedynek artykleryjski z portem i flota w Kotorze, az wreszcie nieoczekiwane i zuchwale uderzenie ck piechoty gorskiej obezwladnilo czarnogorskie bateria na gorze Łowczen i zmusilo je dom kapitulacji. Armia czarnogoprska nie chciala opuscic kraju (wzorem Serbow) i kapitulowala. Krol Nikola, aby uniknac upokorzenioa kleski, opuscił Czarnogorę na pokladzie brytyjskiego okretu i nigdy juz nie miał do niej powrócić.
Oficjalna wersja rozpowszechniana przez wladze SHS, a później titoistowskiej Jugoslawii zarzucała krolowi Mikolajaowi Czarnogorskiemu chęć wspolpracy z wladzami CiK i zgodę na kapitulacje armii czarnogorskiej.
Twierdzenie to jest zupelnie kłamliwe. Gdyby król Mikołaj Njegosz chcial wspólpracować z Austro-Węgrami - nie przylaczyłby sie w sierpniu 1914 roku do walki przeciw nim, ale wraz z nimi wystąpil przeciw Serbii, a gdyby chcial kapitulować - nie wsiadlby na poklad alianckiego okrętu i nie opuściłby okupowanego kraju, ale pozstał w swojej stolicy i zawarł korzystny traktat pokojowy. Prawdą jest, że w czasie okupacji władze austro-wegierskie usilowały rokować z krolem Mikolajem za posrednictwem jego synów traktat pokojowy, ktory nie tyylko zwrociłby mu Czarnogore, ale i oddał mu władzę nad Serbia w miejsce dynastii Karadżordzewiciów. Krol Nikola nigdy jednak nie poszedl na taka koncepcje i nie odpowiedzial nawet na żaden list w tej sprawie pozostajac do końca lojalnym wobec zdradliwego zięcia Piotra i wnuka Aleksandra, którzy oczerniali go w oczach politykow państw koalicyjnych i wymogli na nich zgodę na zaoczna likwidacje Czarnogóry. Od opuszcenia kraju w 1916 roku krol Mikolaj był pomijany we wszystkich konferencjach i dotyczacych przyszłosci Balkanow. Nie zaproszono go też na słynne spotkanie na Korfu i ignorowano jego istnienie. Wobec wrogiej postawy Serbów krol Mikolaj mógl liczyc jeszcze na innych swoich zieciow: krola wloskiego Wiktora Emanuela, oraz rosyjskiego wielkiego ksiecia Mikolaja Mikolajewicza. Ten drugi został jednak praktycznie wyrzucony z gry politycznej juz w 1915 roku, gdy skompromitowal sie dopuszcajac do katastrofy wojsk royjskich po klęsce gorlickiej, a pozycja Wloch równiez oslabla po katasrofie pod Caporetto, gdy staly sie petentem i żebrakiem przy koalicyjnym stole. Totez nie ma sie co dziwić, że gdy po katasdtrofie Bułgarii front balkański ruszył w październiku 1918 roku i gdy skończyla siue okupacja austro-węgierska - Czarnogora zosala 'wyzwolona" przez wojska serbskie, ktore praktycznie ja okupowały, a zebrany w takich warunkach "parlament" wyrazil życzenie zjednoczenia z krolestwem Serbii i zaocznie zdetronizowal zasłuzona dynastię Njegoszów. Jesli ktoś traktuje taki akt poważnie, to niech wie, żę w identycvzny sposob zlikwidowano w 1940 roku Litwę, Łotwę i Estonie, a "Zachodnia Bialoruś" i "Zachodnia Ukraina" w identycznych warunkach polaczyla sie ze Zwiazkiem Radzieckim w 1939 roku. We wszystkich tych państwach i na wszystkich ziemiach zorganizowano bowiem po opanowaniu ich przez Armie czerwona - "referenda", ktore jednoglosnie domagaly sie od Stalina wzięcia tych krajow pod jego blogoslawione sklrzydla i ,rzecz jasna, Stalin nie mógł sie takiemu wspolnemu żądaniu mas ludowych oprzeć.
Myślę, ze ze wsystkich państw bioracych udzial w I WŚ los Czarnogoery byl najtragiczniejszy ( daleko bardziej nawet niż los Węgier). Czanogora byla boiwem jedynym państwem ,. ktore wzilelo udzial w I WŚ po stronie zwycieskiej koalicji i ktore w wyniku zwycierstwa tejże koalicji pozbawiono niepodległości.
Król Mikołaj czarnogorski do ko nca życia nie pogodzil sie z decyzja mocarstw i swoja krzywdą. Z frnacuskiej m iejscowości Antibes slal do kraju odezwy, a do koalicyjnych partnerow listry domagajkace sie niepodległosci dla sprzymierzonego z Koalicja narodu. Wszystko na próżno. Po trzech latrach od zakończenia wojny - tworca niepodleglej czrnogory,, majacy olbrzymie zaslugi w wyzwalaniou Bałkanow spod panowania tureckiego i jeden z najwybuitniejsztych poedtow południowo-slowiańskioch zmarl w Antibes w 1921 roku w całkowitym zapomnieniu.
Dopiero dzisiejsza , nikepodlegla od niedawna czarnogora docenila swojego bohatera i otoczyła go należną czcia tworzac w cetynii skromne muzeum , które zwiedzalismy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach