Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Bitwa pod Gorlicami
Autor Wiadomość
Franz
Admin


Dołączył: 23 Sie 2004
Posty: 1019
Skąd: Olsztyn
PostWysłany: 2004-09-14, 23:40    Bitwa pod Gorlicami Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Pierwsza wojna światowa wstrząsnęła dotychczasową strukturą i porządkiem Europy, a nawet całego świata, spowodowała głębokie przeobrażenia polityczne i ustrojowe na znacznych obszarach globu, dla wielu krajów, zwłaszcza gospodarczo rozwiniętych, zakończyła długo później wspominaną “belle epoque" przeszło 40—letniego pokoju, postępu oraz wzrastającego dobrobytu.

W dniu 2—go maja minęło dokładnie 80 lat od dnia bitwy pod Gorlicami, która odegrała ważną rolę w dziejach I wojny światowej. Przełamanie frontu rosyjskiego przez wojska austro-węgierskie i niemieckie zapoczątkowało serię sukcesów państw centralnych, które doprowadziły do odrzucenia armii rosyjskich daleko na wschód, a w dalszej perspektywie czasowej przyczyniło się do upadku caratu i wybuchu rewolucji w Rosji. Wydarzenia te zaważyły również na powojennych losach Europy środkowej i wschodniej.

Pierwsze 9 miesięcy wielkiej wojny nie przyniosły jak wiadomo zdecydowanych militarnych rozstrzygnięć. Wielka ofensywa niemiecka na zachodzie została zatrzymana i na froncie francuskim wojna manewrowa przeistoczyła się w pozycyjną. Nie powiodła się austro-węgierska ofensywa przeciwko Serbii. Na froncie wschodnim Rosjanie ponieśli wprawdzie klęski w Prusach Wschodnich, zdołali jednak opanować znaczną część Galicji, a listopadzie 1914 r. ich wojska podeszły pod Kraków i Łódź. Ofensywa rosyjska na kierunku zachodnim została wprawdzie w wyniku ciężkich walk zatrzymana, jednak wojskom austro-węgierskim nie udało się przyjść z pomocą obleganej przez Rosjan twierdzy Przemyśl, która w marcu 1915 r. musiała kapitulować. W ciągu miesięcy zimowych zacięte walki toczyły się w Karpatach, które Rosjanie próbowali sforsować, aby przedrzeć się na Nizinę Węgierską. Nie udało im się tego osiągnąć, jednak walcząc w górach wojska austro-węgierskte wspomagane przez kilka dywizji niemieckich były już u kresu wytrzymałości. Do dnia 30 kwietnia 1915 r. łączne straty cesarsko-królewskiej armii, nie licząc kilkuset tysięcy chorych, wyniosły 1.471.776 ludzi, w tym 221.300 zabitych, 661.959 rannych i 558.517 jeńców, a zatem przekraczały już one straty liczbowe wojsk liniowych rozpoczynających kampanię sierpniową 1914 r. Straty, rosyjskie poniesione w pierwszych dziesięciu miesiącach wojny były również ogromne i sięgały 2,5 miliona ludzi.

Na wiosnę 1915 r. sytuacja państw centralnych była nie najlepsza. Na froncie zachodnim Niemcy musieli przejść do defensywy. Turcja, która w listopadzie 1914 r. przystąpiła do wojny po stronie państw centralnych została zaatakowana przez koalicję. Anglicy zamierzali opanować Dardanele i Bosfor i wysadzili desant na półwyspie Gallipoli. Włochy, choć związane sojuszem z państwami centralnymi przygotowywały się do wystąpienia po stronie aliantów i rozpoczęły już mobilizację swej armii. Także Rumunia skłaniała się coraz bardziej ku państwom Ententy i czyniła liczne przygotowania wojenne na pograniczu Siedmiogrodu. Z drugiej strony zaczęły występować objawy wyczerpania i pewnego rozprężenia armii rosyjskiej. Coraz ostrzej dawały o sobie znać braki w zaopatrzeniu i w amunicję, a stosunkowo jeszcze słaby przemysł carskiej Rosji nie był w stanie na dłuższą metę zaopatrywać ogromnych armii i stu kilkudziesięciu frontowych dywizji. Nie mniej rosyjskie naczelne dowództwo zamierzało kontynuować ofensywę w Karpatach, aby ewentualnie wspólnie z Italią i Rumunią doprowadzić do załamania się Austro-Węgier. W tym stanie rzeczy niemieckie naczelne dowództwo postanowiło przenieść główny ciężar działań wojennych na front wschodni, wesprzeć tym samym osłabionego austriackiego sprzymierzeńca, a przez decydujące zwycięstwo na wschodzie odsunąć groźbę przyszłych ofensyw rosyjskich i odrzucić armie rosyjskie daleko na wschód. Miejscem, w którym miało nastąpić owe rozstrzygające uderzenie, był front rosyjski 3 Armii pod Gorlicami.

W końcu kwietnia 1915 r. sytuacja frontu wschodniego przedstawiała się następująco: po stronie państw centralnych na długim froncie biegnącym od Bałtyku po granicę rumuńską działało łącznie 11 ugrupowań armijnych liczących ok. 80 dywizji piechoty i kilkanaście dywizji kawalerii. W skład północnej części frontu dowodzonego przez feldmarszałka Hindenburga wchodziło 5 grup armijnych (8 i 10 Armie niemieckie, Grupa Gallwitza, 9 Armia niemiecka, Grupa Woyrscha), częścią południową (od Pilicy po granicę rumuńską) dowodził w praktyce szef sztabu armii austro—węgierskiej feldmarszałek Conrad von Hötzendorf, któremu podlegało 6 grup armijnych (l, 4, 3, 2 armie austro-węgierskie, tzw. Armia Południowa i Grupa Pflanzer-Baltina zamienione następnie na 7 Armię).

Po stronie rosyjskiej znajdowało się około 100 dywizji i około 25 brygad piechoty oraz ponad 26 dywizji kawalerii, zorganizowanych na dwa fronty: północno-zachodni pod dowództwem gen. Aleksiejewa (10, 12, l, 2 i 5 Armie) i południowo—zachodni pod dowództwem gen. Iwanowa (4, 3, 8, 11 i 9 Armia). Całością wojsk rosyjskich dowodził wielki książę Mikołaj Mikołajewicz. Stany liczbowe dywizji obu stron walczących nie były pełne, gdyż poniesione straty nie zawsze udawało się w porę uzupełnić. Wojska rosyjskie na froncie liczyły około 1,8 miliona, wojska państw centralnych około 1,3 miliona żołnierzy2'. Armia rosyjska cierpiała na coraz większe braki w amunicji artyleryjskiej, co zmniejszało możliwości prowadzenia skutecznych działań zaczepnych. Pomimo tego, dowództwo Frontu Południowo-Zachodniego przygotowywało się do podjęcia nowej ofensywy przez Karpaty w stronę Niziny Węgierskiej.

W końcu marca 1915 r. Conrad von Hötzendorf zwrócił się do niemieckiego naczelnego dowództwa z prośbą o pomoc w postaci 2—4 dywizji, które mogłyby wesprzeć front austriacko-węgierski. W dniu l kwietnia za pośrednictwem niemieckiego oficera łącznikowego gen. Augusta von Cremona, w głównej kwaterze w Cieszynie wskazywał on na korzyści, jakie mogło przynieść państwom centralnym uderzenie wychodzące z rejonu Gorlic w kierunku na Sanok, na flankę wojsk rosyjskich zaangażowanych w Karpatach. Plan takiego uderzenia, niezależnie od propozycji austriackich, był już od pewnego czasu przygotowany przez niemieckie naczelne dowództwo. Jeszcze w połowie marca płk v. Lossberg otrzymał od niemieckiego szefa sztabu gen. von Falkenhayna rozkaz szczegółowego opracowania planu przełamania frontu “...mit weitem Ziel, aus dem Reume von Gorlice..."'. 31 marca polecono również szefowi transportów płk Groenerowi przygotować kolej do przerzucenia znacznych ilości wojsk na linię Nowy Sącz -Bochnia'''. Na telegram Cremona Falkenhayn odpowiedział, że sprawa uderzenia z rejonu Gorlic zajmuje go już od dłuższego czasu, nie wystarczają jednak cztery dywizje, których domaga się Conrad, trzeba użyć czterech korpusów. Cremon miał również zorientować się w możliwościach i harmonogramie transportu tych sił. Wreszcie 13 kwietnia zawiadomiono Conrada o powziętych decyzjach i prośbą o ich akceptację. Tego samego dnia sztab austriacki wyraził zgodę na zamierzoną operację.

16 kwietnia 1915 r. gen. Falkenhayn poinformował Conrada o szczegółach akcji. Miała ona być przeprowadzona przez nowo utworzoną 11 Armię pod dowództwem gen. płk v. Mackensena, która winna wejść w dotychczasowe pozycje austriackie naprzeciw Gorlic, pomiędzy austro-węgierską 3 i 4 armię. Obie te armie podporządkowane obecnie Mackensenowi, miały współuczestniczyć w operacji zaczepnej. W skład 11 Armii weszły cztery korpusy niemieckie przerzucone frontu zachodniego, w sile 8 dywizji piechoty, oraz austro-węgierski VI korpus, złożony z dwóch dywizji piechoty (12 i 39), pod dowództwem gen. Arza von Straussenburga. Atak tych wojsk miała wspierać potężna artyleria, w tym wielka liczba dział ciężkich i najcięższych. 11 Armia licząca w sumie 128.977 ludzi, 606 dział (448 lekkich i 158 ciężkich), 260 karabinów maszynowych i 70 moździerzy, miała uderzyć na pozycje rosyjskie po obu stronach Gorlic na 32,5 kilometrowym odcinku Ropica Ruska-Rzepiennik Strzyżewski. Prawe skrzydło armii miał wspomagać X Korpus / 3 armii austriackiej gen. Boroevićia, złożony z czterech słabych dywizji (24, 2, 15, 21) liczących 28.801 ludzi, posiadających 144 działa, w tym 32 ciężkie i 63 karabiny maszynowe. Korpus ten ze stoków Magury Małastowskiej miał atakować w kierunku na Przegoninę i Bartne. Pozostałe korpusy 3 Armii winne były wiązać siły rosyjskie głębiej w górach. Na północ od 11 Armii miała współdziałać z nią, wzmocniona posiłkami austro-węgierska 4 Armia arcyks. Józefa Ferdynanda. Większość sil skoncentrowała ona na swoim prawym skrzydle w rejonie Gromnika i Zakliczyna (IX i XIV korpusy, t. j. 4 dywizje, l wzmocniona brygada piechoty i l dywizja kawalerii - łącznie około 60 tyś. ludzi i 250 dział, w tym 57 ciężkich. Natarcie tych sił zamierzano kierować, na Jodłówkę, Siedliska i Tuchów. Dla reszty austro-węgierskiej 4 Armii, znajdującej pozycje dalej na północ aż do Wisły, również planowano działania zaczepne. Tak więc w sumie dla przełamania frontu między Magurą a Tuchowem przeznaczono 18 dywizji i l brygadę piechoty oraz l dywizję kawalerii. Łącznie ok. 217 tyś. żołnierzy, 1045 dział i 70 moździerzy.

Naprzeciwko tego szturmowego ugrupowania znajdowała się rosyjska 3 Armia dowodzona przez gen. Radko Dymitriewa, obsadzająca długi front od Wisły, aż po przełęcz Łupkowską. Składała się ona z 5 korpusów (IX, X, XXIV, XII, XXI), 15 dywizji i 3 brygad piechoty oraz 5 dywizji kawalerii liczących 219 tys. ludzi, 679 dział (w tym tylko cztery ciężkie) i ok. 600 karabinów maszynowych. Tylko dwa z 5 korpusów tej armii (IX i X) zajmowały pozycje naprzeciw szykujących się do ataku wojsk państw centralnych, pozostałe 3 korpusy znajdowały się w górach i zwrócone były frontem na południe. Na odcinku planowanego ataku 11 Armii znajdował się X korpus rosyjski liczący cztery dywizje (31, 61, 9, 63) i jedną brygadę piechoty, jeden pułk kozaków, ok. 150 dział oraz ok. 56 tys. żołnierzy. Łącznie na odcinku ataku wojsk austro-węgierskich i niemieckich znajdowało się ok. 80 tys. żołnierzy rosyjskich. Państwa centralne zdołały więc uzyskać znaczną przewagę liczebną i materiałową.

W ostatniej dekadzie kwietnia 1915 r. na stacjach kolejowych: Nowy Sącz, Bochnia, Kamionka i Płaszów rozpoczęło się wyładowanie nadchodzących w najgłębszej tajemnicy transportów niemieckich. Wieczorem 25 kwietnia stacjonujące w Nowym Sączu dowództwo 11 Armii wydało wojskom rozkaz zajęcia stanowisk wyjściowych do natarcia, a 28 kwietnia zaczęło się zajmowanie pozycji. W ciągu dwóch następnych dni dochodziło na froncie do lokalnych walk, a artyleria niemiecka i austriacka zaczęła wstrzeliwać się w pozycje rosyjskie. Pozycje te były dość silnie rozbudowane. Tworzył je system przeważnie połączonych ze sobą okopów umocnionych drewnem i kamieniami, osłoniętych z frontu zasiekami z drutów kolczastych, a na niektórych odcinkach polami minowymi. Stanowiska te były najsilniejsze na panujących nad okolicą wzgórzach, gdzie ulokowano liczne gniazda karabinów maszynowych. Na przedmieściach Gorlic umocniono także ruiny zburzonych domów oraz cmentarze katolicki i żydowski. W odległości 5-10 km na wschód od pierwszej linii obrony przygotowano słabiej już rozbudowaną drugą pozycję, na ogół już nie chronioną zaporami z drutów kolczastych, również z głównymi punktami oporu na wzgórzach. Stanowiska artylerii rosyjskiej, rozlokowane rzadko, były nieliczne i przeważnie cofnięte w tył, w obawie przed stratami od ognia artylerii przeciwnika. Zapasy amunicji artyleryjskiej były poza tym niewielkie, stanowczo za małe jak na potrzeby długiego frontu. Rosjanie już od 25 kwietnia zorientowali się, że mają przeciwko sobie także wojska niemieckie. Pomimo tego dowództwo rosyjskie nie przedsięwzięło na czas kroków zaradczych i dopiero zbyt późno na wskutek alarmistycznych wezwań gen. Radko Dymitriewa III korpus kaukaski (21 i 52 dyw. piechoty) stanowiący odwód Frontu Południowo-Zachodniego został z rejonu Chyrowa skierowany na Krosno i Żmigród. Nie zdążył on już jednak na czas dotrzeć na pole bitwy.

W piękny niedzielny poranek 2 maja 1915 r. o 6 rano na całej kilkudziesięcio kilometrowej linii frontu ponad 1000 dział różnego kalibru rozpoczęło potężne przygotowanie artyleryjskie najsilniejsze ze wszystkich zastosowanych dotąd w tej wojnie na froncie wschodnim. Ogień był kierowany na zasieki z drutu kolczastego, na pierwszą linię okopów rosyjskich, i gniazda karabinów maszynowych stanowiska artylerii, a także na zaplecze. W Gorlicach nawała ogniowa obróciła w gruzy to co zostało jeszcze z zachodniej części miasta i spadła na umocniony cmentarz, siejąc spustoszenie wśród jego obrońców. Pociski zapaliły rafinerię nafty i zbiorniki ropy w Gliniku Mariampolskim, w płomieniach stanęły liczne domy w mieście, na przedmieściach i we wsiach wzdłuż całej linii frontu. Ogień huraganowy trwał 4 godziny. O godzinie 10 artyleria przerwała ostrzał pierwszej pozycji rosyjskiej i przeniosła ogień na dalsze cele, a zgromadzone na pozycjach masy piechoty poderwały się do ataku. Po pewnym czasie w ślad za piechotą ruszyły galopem baterie artylerii polowej, które miały wesprzeć piechotę w walce w głębi pozycji przeciwnika.

Na poszczególnych odcinkach frontu atak miał rozmaity przebieg. Wkrótce okazało się, że potężny ogień dział i moździerzy nie wszędzie zdołał zniszczyć i zdezorganizować obronę rosyjską. Z okopów obrońców powitał atakujących ogień broni ręcznej i maszynowej oraz rzadki, ale celny ogień artyleryjski. Atakująca na prawym skrzydle 11 Armii Bawarska 11 Dywizja Piechoty dopiero po wznowieniu ognia artyleryjskiego pod wieczór zdołała zdobyć bohatersko bronione przez Rosjan wzgórze Zamczysko. Niemiecka 119 Dywizja Piechoty, która atakowała na odcinku Sękowa-Gorlice również napotkała na silny ogień. Dopiero ok. godziny 15-tej zdołała ona zdobyć umocnione wzgórze Magierka i leżącą na prawym brzegu rzeki Ropy dzielnicę Gorlic Zawodzie. Na lewo od 119 Dywizji Piechoty atakował niemiecki XII Korpus Rezerwowy gen. Vrancoia, wchodząca w skład tego korpusu 82 Dywizja Piechoty rez. atakowała Gorlice i wzgórze 357 leżące na północ od miasta. Po jego zdobyciu sprowadzono tam armaty. Ich ogień przeciął drogę odwrotu rosyjskiej załodze miasta, która w godzinach popołudniowych złożyła broń. Dalej na północy, na odcinku Mszanka-Wola Łużańska atakowała 81 DP rez. Miała ona osiągnąć Zagórzany, jednak natrafiła na szczególnie silny opór i poniosła znaczne straty. Dopiero sukcesy sąsiednich dywizji umożliwiły jej zdobycie rosyjskich pozycji. Głównym celem uderzenia VI Korpusu austro-węgierskiego były dwa silnie umocnione przez Rosjan wzgórza: Pustki i Wiatrówki. Pierwsze z nich zostało już koło godziny 11-tej zdobyte przez złożoną głównie z Polaków 12 Dywizję Piechoty. Na większe trudności natrafiła węgierska 39 DP, która wzgórze Wiatrówki zdołała zdobyć kosztem ciężkich strat dopiero z pomocą 12 Dywizji. Na lewym, północnym skrzydle 11 Armii walczył korpus pruskiej gwardii. Obie dywizje tego korpusu atakowały pozycje rosyjskie na odcinku Staszkówka - Rzepiennik Strzyżewski, przy czym 2 Dywizja Gwardii straciła co najmniej 800 ludzi, tj. przeszło 20% swego stanu osobowego. Dopiero po powtórnym przygotowaniu artyleryjskim udało się Niemcom we współdziałaniu z lewym skrzydłem węgierskiej 39 DP zdobyć Staszówkę i posunąć się naprzód. Mniejsze straty poniosła l Dywizja Gwardii, która szturmowała wzgórze 358 pod Rzepiennikiem Strzyżewskim. Słabe tu oddziały rosyjskie wycofały się lub złożyły bron.

Współdziałająca z 11 Armią austro-węgierska 4 Armia również uzyskała powodzenie. IX Korpus (10 i 106 DP) zdobył Rzepiennik Marciszewski i Chojnik, a walcząca naprzeciw niego rosyjska 70 DP została zmuszona do odwrotu. Mniejsze postępy czynił XIV Korpus (3 i 8 DP), który musiał odpierać liczne kontrataki rosyjskie.

Na południe od 11 Armii austro-węgierski X korpus wchodzący w skład 3 Armii za stoków Magury Małastowskiej nacierał na Dragaszów w stronę Przegoniny (21 Dyw. Landwehry), podczas gdy 45 Dyw. Landwehry zdobyła szturmem wzgórze 671. Dalej na południe austriacka 2 DP osiągnęła Ostrą Górę (na zachód od Bartnego).

Tak więc korpusy 11 Armii i austriackiej 4 i 3 Armii na całym froncie ataku odniosły 2 maja wielki sukces. Opanowały pierwszą pozycję rosyjską, zdobyły główne umocnione punkty oporu i posunęły się naprzód 6-10 km. Stało się to kosztem znacznych strat, które sięgały prawdopodobnie kilkunastu tys. zabitych i rannych (mamy tylko niekompletne dane co do strat niemieckich, wynoszących ponad 8 tys. ludzi). W tym dniu 17 tysięcy Rosjan dostało się do niewoli, przypuszczalnie co najmniej drugie tyle poległo lub odniosło rany. Wojska rosyjskie znalazły się w pełnym odwrocie. Brak było rezerw do zapełnienia luki powstałej nagle na froncie 3 Armii.

W następnych dniach Mackensen wykorzystał osiągnięte powodzenie. Armie państw centralnych kontynuowały natarcie starając się nie dopuścić do zorganizowania przez Rosjan oporu na drugiej pozycji obronnej. Została ona zdobyta już w dniach 3 i 4 maja. Na prawym skrzydle do pierwszej linii został przesunięty pozostający dotąd w rezerwie X Korpus niemiecki gen. v. Emmicha, któremu udało się odciąć odwrót częściom stacjonującego głęboko w górach XIV korpusu 3 Armii rosyjskiej. W centrum niemiecko-austriackiego ugrupowania bojowego po zaciętych walkach w rejonie Biecza z czterech dywizji X Korpusu rosyjskiego pozostało już tylko 4-5 tys. ludzi, a zdziesiątkowany III Korpus kaukaski, który wreszcie nadciągnął na pole bitwy osłaniał ich odwrót. Usiłowano bronić linii Wisłoki, ale sam gen. Radko Dymitriew nie wierzył by to było możliwe. W dniu 16 maja austro-węgierski VI Korpus przełamał obronę rosyjską i sforsował Wisłokę w rejonie Jasła. Dalej na północ przekroczyły tę rzekę również oddziały pruskiej gwardii i austriackiej 4 Armii. Ruszyło też natarcie całego frontu austro-węgierskiego w Karpatach. Austriacka 3 i 2 Armia oraz Armia Południowa gen. Linsingena pędziły przed sobą wycofujące się w nieładzie wojska lewego skrzydła rosyjskiej 3 Armii, 8 Armii, a w końcu także 11 Armii. Wreszcie W. Książę Mikołaj Mikołajewicz wydał swym armiom rozkaz wycofania się na linię Dniestr - San, a na północ od Wisły 4 Armia rosyjska rozpoczęła z nad Nidy odwrót ku środkowej Wiśle. Odwrót armii przyniósł Rosjanom ogromne straty w ludziach i sprzęcie. Nie zdołano ewakuować wielu składów amunicji i żywności. W ciągu 10 dni straty armii Radko Dymitriewa, który został pozbawiony dowództwa wyniosły 140 tys. jeńców, 100 dział, 300 karabinów maszynowych. W rezultacie klęski nie zdołano utrzymać nawet linii Sanu, ani też zdobytego z wielkim trudem Przemyśla, który w dniu 3 czerwca wpadł w ręce wojsk państw centralnych. W dniu 21 czerwca oddziały 2 Armii austro-węgierskiej gen. Böhm-Ermollego wkroczyły do Lwowa, co zamykało niejako pierwszą część wiosenno-letniej ofensywy państw centralnych przeciwko Rosji. Wkrótce rozpoczęła się jej następna faza. W końcu czerwca wzmocniono posiłkami wojska mianowanego właśnie feldmarszałkiem Mackensena uderzyły na północ w kierunku na Brześć, a w dniu 26 sierpnia twierdza ta została zdobyta przez wojska austro-węgierskie. Ruszyły do natarcia także wojska, dowodzonego przez Hindenburga, niemieckiego Frontu Północnego. Przełamały one obronę rosyjską, a zagrożone z dwóch stron wojska rosyjskie zostały zmuszone do opuszczenia Królestwa Polskiego.

Tak więc w wyniku zapoczątkowanej bitwą pod Gorlicami wiosenno-letniej ofensywy państw centralnych oraz klęski wojsk rosyjskich w ręce Niemców i Austriaków wpadła z powrotem cała prawie Galicja, Królestwo Polskie, Litwa i Kurlandia. Klęski spowodowały przesilenie wewnętrzne w Rosji, przetasowania na stanowiskach politycznych i wojskowych, zapoczątkowały też stopniowy rozkład carskiego imperium. Monarchia Habsburska została natomiast chwilowo uratowana. Także dla społeczeństwa polskiego zwycięstwo pod Gorlicami miało duże znaczenie. Wydarzenia pierwszego roku wojny spowodowały ogromne zniszczenia i straty na ziemiach polskich, które odtąd znaleźć się miały w całości w rękach państw centralnych. Królestwo Polskie zostało podzielone na niemiecką i austro-węgierską strefę okupacyjną administrowaną przez dwóch generałów-gubernatorów z siedzibą w Warszawie i w Lublinie. Przesunięty na wschód front przestał już pustoszyć Galicję zachodnią i Królestwo. W sprawie polskiej zwycięskie państwa centralne nie chciały się na razie wypowiadać, jednak w roku następnym wyraziły zgodę na utworzenie zrębów państwowości polskiej, co miało mieć istotne znaczenie dla sprawy polskiej w nieco dalszej przyszłości.

W historii sztuki wojennej bitwa pod Gorlicami również odegrała znaczną rolę. Niespotykane dotąd na froncie wschodnim zmasowane użycie artylerii umożliwiło przełamanie umocnionych pozycji obronnych i podjęcie na nowo wojny manewrowej, która w okresie rosnącej przewagi obrony nad atakiem stawała się coraz trudniejszą do zrealizowania. Operacja Gorlicka stanowiła też przykład umiejętnie i potajemnie przeprowadzonej koncentracji wojsk, umożliwiającej uzyskanie lokalnej przewagi sił nad liczebnie silniejszym przeciwnikiem.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Autorem tekstu jest Marian Zgóniak. Tekst pochodzi z http://www.cmentarze.gorlice.net.pl/

_________________
W sprawie kontaktu z administratorem
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
3703639
Ursus
Namiestnik
fahnen.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 549
Skąd: Leżajsk / Przemyśl
PostWysłany: 2005-04-10, 21:41     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Serdecznie polecam artykuły o Operacji Gorlickiej zamieszczone na stronie

http://www.fahnen.republika.pl/varia.htm

Pozdrawiam
Ursus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ursus
Namiestnik
fahnen.republika.pl


Dołączył: 30 Wrz 2004
Posty: 549
Skąd: Leżajsk / Przemyśl
PostWysłany: 2005-07-17, 11:49     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Tu kiedys znajdowały się pyskówki. Zamiast tego potrzebna była tylko adnotacja, że:
2. Maja 2005 minęła 90. rocznica Operacji Gorlickiej. Artykuł jest 10 lat starszy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Forteca
Adwokat


Wiek: 38
Dołączył: 16 Sie 2005
Posty: 127
Skąd: Kriepost Prashnicz
PostWysłany: 2005-08-16, 22:18     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Warto wspomnieć, że w 1915 do załamania sie rosyjskiej obrony w Polsce przyczyniły się DWIE bitwy, a nie tylko Gorlice. Według słów generała von Kuhla, autora pracy „Der Weltkrieg” znaczenie przełamania pod Przasnyszem w lipcu miało równie wielkie znaczenie jak wykonanie przełamania pod Gorlicami w maju 1915 roku. Jednakże w przeciwieństwie do literatury rosyjskiej czy niemieckiej, polska historio-grafia praktycznie pomija działania pod Przasnyszem
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
DARKOL
Sędzia
KAJZER WILUŚ


Wiek: 40
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 176
Skąd: POMMERN
PostWysłany: 2005-08-20, 14:39     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

A i owszem Przasnysz też miał swoje znaczenie, tak samo jak czerwcowe uderzenie Mackensena dokonane na linii Wisła-Bug, na Lubelszczyznę, tutaj też doszło do przełamania frontu, po bitwie pod Tomaszowem Lubelskim i zacietych bojach w II bitwie pod Kraśnikiem. Uderzenie na północy pod Przasnyszem z działaniami Mackensena na pd. zmusiło Rosjan do pospiesznej ewakuacji z Kr. Polskiego na wschód, bowiem groźiło im strategiczne okrążenie... Ale wszystko to było możliwe, dzięki Gorlicom, to właśnie tam zaczęło się wszystko to, co miało miejsce później.

_________________
" JAKIEŚ PRZEKLĘTE BŁAZEŃSTWO NA BAŁKANACH STANIE SIĘ ZARZEWIEM KOLEJNEJ WOJNY ".
słowa kanclerza Niemiec ks. Otto von Bismarcka
GOTT MIT UNS !!!
Prowadzone serwisy historyczne : www.armianiemiecka.tpf.pl | www.osman.livenet.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2362314
porucznik
Żołnierz

Dołączył: 17 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: Strzyżów
PostWysłany: 2008-01-18, 09:03    9-maj 1915 rok okolice Strzyżowa Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Przekazuję opis na jaki trafiłem czytając kronikę szkolną SP Godowa gmina Strzyżów zbierając materiały do opracowanej przez teścia rodzinnej monografii.

„...Po kilku dniach musiano naukę przerwać, ponieważ powstał nagle silny ruch armii rosyjskiej rozbitej w puch pod Gorlicami i cofającej się w zamieszaniu i z pośpiechem.
Dnia 9-go maja 1915 roku rozbitki armii nieprzyjacielskiej obsadziły cały pas wzgórz, leżący naprzeciw szkoły na prawym brzegu rzeki Stobnicy i cały przysiółek gminy Olczyny. Urządzono okopy, przygotowano się do stawienia oporu. Groza zawisła nad mieszkańcami gminy. Poznali wszyscy, że lada chwila zawrze bój, tem bardziej, że koło wieczora ukazały się pod lasem patrole sprzymierzonej armii pruskiej a w niedalekiej gminie Lutczy gżały już armaty. Grozę tę podsyciło wojsko rosyjskie przechwalaniem się, że na wzgórzach obsadzonych urządzą dla armii sprzymierzonej Karpaty .... za Karpaty.
O świcie 10 maja zbudził mieszkańców gminy rechot karabinów maszynowych i ręcznych. Około godziny 5-ej rano ozwały się działa armii pruskiej, ustawione na Brzeżance, odpowiedziały im działa rosyjskie, ukryte za wzgórzem naprzeciw szkoły. Ludzie w popłochu chowają się po piwnicach. Ustał wszelki ruch w gminie. Słychać tylko grzmot armat, gwizd kul, rechot karabinów i huk pękających szrapneli i granatów. Muzyce tej piekielnej towarzyszy po stajniach ryk wystraszonego a tęskniącego na paszę bydła a po domach i piwnicach wzdychania, szlochania i słowa modlitwy. Godziny, minuty nawet stają się wiecznością.
Około południa powiększają grozę wzniecone tu i tam pożary. Po południu huk i trzask potężnieją- wzgórza okrywają się jednym tumanem dymu i kurzawy, zasypane gradem żelaza, ołowiu i ognia. Nagle ryk wściekły urywa się ... słychać tylko rechot karabinów maszynowych i ręcznych. Po stokach wzgórza pną się szeregi wojska pruskiego do ataku. Zdobyli je za pierwszym impetem. W ręce zwycięzców dostało się wielu do niewoli, zabrano całe stosy broni i amunicyi.
Równocześnie budzi się wioska do życia, powstaje zgiełk, ruch. Ten i ów porzuca bezpieczną kryjówkę, wychodzi na podwórze, drogę. Śmielsi i odważniejsi spieszą oglądać okopy nieprzyjacielskie, zobaczyć skutki walki. Mało kto zwraca już uwagę na niedaleki huk dział, który głosi, że w gminach sąsiednich walka wre dalej. Grzmot dział nie straszy już nikogo, zdaje się, że nikt go nawet nie słyszy. Ogólna radość, że nieszczęście, jakie wisiało nad gminą, minęło, nie dozwala skupić myśli uważniej. Wieczorem ustaje huk dział i w oddali. Zwyciężony nieprzyjaciel na całej linii cofnął się pospiechem i w popłochu”.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  

Powered by phpBB modified v1.9 by Przemo © 2003 phpBB Group

 

Historia www.fahnen.republika.pl