Wysłany: 2007-11-02, 10:42"Krzywe litery" Julia Prajs
Ostatnio wpadła mi w ręce książka "Krzywe litery". Książka interesująca ze względu na autorkę. Nazwisko Julia Prajs pewnie niewiele mówi. Autorka podpisała książkę swoim panieńskim nazwiskiem. Bardziej znana jako Julia(lub Luna) Brystiger(inne wersje nazwiska: Brystygier, Brystygierowa itp.). Znana także jako "Krwawa Luna". Kiedyś bardzo znana postać.
Powieść została napisana w 1960 kiedy autorka już nie pracowała w resorcie. Książka znośna choć trochę nudna. Akcja dzieje się w miasteczku we wschodniej Galicji w czasie I wojny światowej i tuż po niej. Wojna,Okupacja rosyjska, stosunki polsko-ukraińskie(np. rodzina Orzechowskich - jeden brat ,gorliwy patriota polski w Legionach, drugi - Ukrainiec-moskalofil więziony w obozie koncentracyjnym w Talerhofie, trzeci przyrodni brat dwoch pozostałych - nacjonalista ukraiński ale lojalny wobec monarchii),upadek monarchii, walki z Ukraińcami o Lwów wreszcie wojna polsko-radziecka. Powieść kończy się kiedy po klęsce wyprawy kijowskiej Armia Czerwona idzie na Polskę(do "cudu nad Wisłą" autorka taktownie nie doszła).
Wspomniane są zarówno Legiony jak i Strzelcy Siczowi.Co ciekawe w powieści dużo jest o konfliktach polsko-ukraińskich ale grupa etniczna najbliższa autorce pojawia się tylko na marginesie np. wspomniany jest pogrom jaki urządza Żydom wojsko polskie wczasie wojny polsko-radzieckiej(zgodnie z prawdą bo z tego co wiem zdarzały się istotnie). Jedna jednak postać tej narodowości zainteresowała mnie. Sonia(Zofia) Makutra, córka petersburskiego kupca pierwszej gildy, dowódca wojskowej kolumny sanitarnej w stopniu lejtnanta. Czy w armii rosyjskiej kobiety służyły w wojsku zwłaszcza w stopniach oficerskich?
Wiem tylko o tzw. Kobiecym Batalionie Śmierci, czy tak jakoś, utworzonym przez Kiereńskiego w 1917 po upadku caratu ale kobieta-lejtnant? Coś się chyba tow. Brystiger pomyliło. Nie ta wojna i nie ta armia. Ale nie jestem znawcą jeśli idzie o armię carską więc nie wiem na pewno.
Podobnie jak najbliższa autorce grupa etniczna została przedstawiona marginalnie podobnie jest z najbliższą jej ideologią. Nie jest to bynajmniej, jak można by się spodziewać, prymitywny agitprop chwalący ustroj sprawiedliwości społecznej. Większość postaci występujących w powieści jest antybolszewicka(nawet ci związani z lewicą). Dużo się mówi o "ratowaniu cywilizacji europejskiej". Zaś osoby sympatyzujące z bolszewizmem nie są bardzo świetlane. Dotyczy to zresztą wszystkich osób występujących w książce - zarówno Polaków jak Ukraińców obojga płci - żaden(żadna) z nich nie jest specjalnie pozytywny/pozytywna(choć Ukrańców przedstawiła autorka jakby z większą sympatią).
W PRL-u w czasach gdy "Krzywe litery" się ukazały o takich sprawach(tj. walki polsko-ukraińskie o Lwów, wojna polsko-radziecka) albo się mówiło nieprawdę albo wcale. Może więc "Krwawa Luna" jako jedyna w PRL-u opisała jak to wtedy naprawde było. Albo przynajmniej napisała coś zbliżonego do prawdy.
Jak już wspomniałem, trochę nudne ale da się czytać. Może to i nie jest literatura najwyższych lotów ale mimo to szkoda że p. Brystiger nie poświęciła się tylko literaturze.
Wysłany: 2007-11-02, 15:57Re: "Krzywe litery" Julia Prajs
Allonsanfan napisał/a:
Jak już wspomniałem, trochę nudne ale da się czytać. Może to i nie jest literatura najwyższych lotów ale mimo to szkoda że p. Brystiger nie poświęciła się tylko literaturze.
Racja. Pani Prajs może co najwyżej zanudzić czytelników a tych co mieli do czynienia z towarzyszką Brystiger spotykał z reguły gorszy los.
Mały offtopic:
Jedno pytanie mnie nurtuje jeśli idzie o tow. Lunę. Gdzieś mi się obiło o uszy że jej synem jest Włodzimierz Press, popularny kiedyś aktor(Grześ z "Czterech pancernych i psa"). Mam nadzieję że tak nie jest i że mi się coś pomyliło ale jej panieńskie nazwisko Prajs(albo Preiss lub Preis) jest podobne do Press.
Czy ktoś wie coś na ten temat?
Wysłany: 2007-11-05, 08:11Re: "Krzywe litery" Julia Prajs
Prochazka napisał/a:
Mały offtopic:
Jedno pytanie mnie nurtuje jeśli idzie o tow. Lunę. Gdzieś mi się obiło o uszy że jej synem jest Włodzimierz Press, popularny kiedyś aktor(Grześ z "Czterech pancernych i psa"). Mam nadzieję że tak nie jest i że mi się coś pomyliło ale jej panieńskie nazwisko Prajs(albo Preiss lub Preis) jest podobne do Press.
Czy ktoś wie coś na ten temat?
Coś ci się rzeczywiście pomyliło. Sympatyczny Grigorij Saakaszwili synem kogoś takiego. To by dopiero było.
Prawdopodobnie pomyliłeś jedną towarzyszkę z drugą. Matką Włodzimierza Pressa była niejaka Janina Planerowa, znana niegdyś "ciotka rewolucji". Łączyło ją z "Krwawą Luną" pochodzenie etniczne i sympatie polityczne ale p. Planerowa nigdy nie pracowała w tym samym resorcie co tow. Brystiger i nie byla tak "zasłużona". Pracowała w telewizji jako kierownik działu programów oświatowych i młodzieżowych. Po 1968 roku zdjęta. Wyemigrowała. Urban w swoim "Alfabecie" opisał ją krytycznie i złośliwie ale w porównaniu z "Krwawą Luną" była aniołem.
Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 259 Skąd: Stadt Danzig
Wysłany: 2007-11-10, 09:16
Allonsanfan napisał/a:
Nie jest to bynajmniej, jak można by się spodziewać, prymitywny agitprop chwalący ustroj sprawiedliwości społecznej. Większość postaci występujących w powieści jest antybolszewicka(nawet ci związani z lewicą). Dużo się mówi o "ratowaniu cywilizacji europejskiej". Zaś osoby sympatyzujące z bolszewizmem nie są bardzo
świetlane.
Po 1956, wielu osobom z grupy etnicznej i ideologii najbliższej autorce, "otwarły sie oczy" -
to ironia, oczywiście,
_________________ "..generatio preterit, generatio advenit, nihilsque permanens est sub sole"
Uff, zmęczyłem to wczoraj bo czyta się to dość ciężko. A muszę przyznać że natrafiłem na to dość przypadkowo u jednej z krewnych.
Faktycznie trochę nudne ale ujdzie. Niektóre momenty dobre jak na przykład rozmowa hrabiego z aptekarzem:
- Figura jest aptekarzem? Zajdę tam kiedyś przy okazji.
- Figura będzie niezmiernie rada powitać pana hrabiego w swojej aptece.
To tak w Galicji rozmawiały wyższe klasy społeczne z niższymi. Dobre.
Albo ten grobowiec z napisem:
"Tu spoczywają snem wiecznym baron Emil von Grünhagen i jego wierny przyjaciel Augustyn Kłódka"
i wielce wymowną sentencją łacińską:
"Amor omnia vincit" czyli "Miłość zwycięża wszystko".
Ten Augustyn Kłódka był lokajem barona. Wszystko jednak wskazuje że obu panów łączyło coś więcej niż prosta zależnośc między panem i służącym i więcej niż czysta męska przyjaźń.
Potwierdzają to słowa poczmistrza Altmajera do księdza dziekana:
- Co za zgorszenie! So eine Schweinerei! I wasz kościół pozwala na to?
Nawiasem mówiąc ta powieść jest chyba po części autobiograficzna. WW pewnym miejscu opisywana jest śmierć komunisty starszyny Stysia. Został on zabity i pochowany na miejscu śmierci a autorka pisze że "ja, pisząca tę opowieść" była świadkiem jak w wiele lat później wykopano z ziemii bezimienną czaszkę która służyła za pomoc naukową w szkole powstałą w dawnym budynku dworskim.
Zatem i inne wydarzenia z książki mogły się zdarzyć rzeczywiście. Przypuszczam że występująca w powieści Rojza córka cyrulika Szai, związana z komunistami, to sama autorka.
Byłem pewien że jesli ktoś kiedyś z tego forum zechce to przeczytać to będziesz to ty. Zrewanżuję ci się niebawem Prohaską. Już go mam, jestem w trakcie lektury.
Prochazka napisał/a:
Albo ten grobowiec z napisem:
"Tu spoczywają snem wiecznym baron Emil von Grünhagen i jego wierny przyjaciel Augustyn Kłódka"
i wielce wymowną sentencją łacińską:
"Amor omnia vincit" czyli "Miłość zwycięża wszystko".
Ten Augustyn Kłódka był lokajem barona. Wszystko jednak wskazuje że obu panów łączyło coś więcej niż prosta zależnośc między panem i służącym i więcej niż czysta męska przyjaźń.
Potwierdzają to słowa poczmistrza Altmajera do księdza dziekana:
- Co za zgorszenie! So eine Schweinerei! I wasz kościół pozwala na to?
Takie rzeczy się zdarzały nawet w sferach wyższych niż baronowskie. Na przykład arc. Ludwik Wiktor "Luziwuzi".
Prochazka napisał/a:
Nawiasem mówiąc ta powieść jest chyba po części autobiograficzna. WW pewnym miejscu opisywana jest śmierć komunisty starszyny Stysia. Został on zabity i pochowany na miejscu śmierci a autorka pisze że "ja, pisząca tę opowieść" była świadkiem jak w wiele lat później wykopano z ziemii bezimienną czaszkę która służyła za pomoc naukową w szkole powstałą w dawnym budynku dworskim.
Zatem i inne wydarzenia z książki mogły się zdarzyć rzeczywiście. Przypuszczam że występująca w powieści Rojza córka cyrulika Szai, związana z komunistami, to sama autorka.
Mogło tak być. Julia Brystygier urodziła się w 1902 r. tak że miała 16 lat gdy I wojna się skończyła i mogła pamiętać rzeczy jakie się zdarzyły. Ta Rojza vel Rózia, córka cyrulika Szai(o nazwisku Cyrulik) to może rzeczywiście być jej powieściowy portret.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach