Wysłany: 2005-02-12, 06:27"Galicja" - Zbigniew Fras
Ludzie !!!
Kupujta książkę Zbigniewa Frasa "Galicja" z cyklu "A to Polska własnie" wydana przez wydawnictwo dolnośląskie w 2004 roku.
Niezwykle bogato ilustrowana i super wydana.
Pewien mój krewny znajduje się w jej posiadaniu, czytałem, warto. Autor obiektywnie patrzy na Galicję, nie będąc ani entuzjastą Najjaśnieszego Pana, ani jego obsesyjnym wrogiem. Po prostu solidna robota, poruszająca wiele zagadnień związanych z Galicją.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
To przykre. Swoją drogą, czy wydał on jeszcze jakieś publikacje poświęcone Galicji albo A-W?
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wielkie dzięki, Franz. Jak będę miał okazję wziąść tą książkę do łapy, to sprawdzę.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Jedno mnie zastanawia, a mianowicie to, że autor książki używa skrótu C.K w latach poprzedzających powstanie Austro-Węgier a są to czasy przecież Cesarstwa Austrii. Właściwie to już sam nie wiem, od kiedy używać określenia Cesarsko Królewskie. Do tej pory wszystko było jasne i stosowałem je wyłącznie do samych Austro-Węgier a teraz mam wątpliwości i dylematy. Można przecież przyjąć, że w samym Cesarstwie istniało choćby Królestwo Galicji i Lodomerii, zatem zarówno cesarstwo i królestwo jednocześnie a wszystko to jeszcze przed 1867.
Sprawa skrótu wygląda następująco: Skrótu k.k. (kaiserlich-königlich - cesarsko-królewskie, cesarstwo rzymskie później autriackie, królestwo czeskie i węgierskie) używano już w XVIII wieku, po roku 1867 oznaczano w ten sposób urzędy części austriackiej (kaiserlich-königlich - cesarsko-królewskie, cesarstwo austriackie, królestwo czeskie), w przeciwieństwie do skrótu k.u. (königlich-ungarisch - królewsko-węgierskie), używanego w części węgierskiej. Natomiast oznaczenie k.u.k (kaiserlich und königlich - cesarskie i królewskie, cesarstwo austriackie, królestwo węgierskie) było używane w stosunku do wspólnych dla obydwu części urzędów - armia, MSZ i finanse. Jeżeli chodzi więc o armię w czasie I Wojny Światowej, wspólna armia austro-węgierska miała oznaczenie k.u.k., armia austriacka k.k., natomiast armia węgierska k.u. W polskim języku problem polega na tym, że w stosunku do skrótów k.k. i k.u.k. używa się jednego tłumaczenia C.K.
_________________ Manfred Fürst von Vilshofen
Großadmiral der K.u.K. Kriegsmarine
Rzeczywiście, ciekawe, nie miałem o tym pojęcia. Jednak zauważ - skrótu C. K./K. u. k. używa się, aby wyrazić równość między Austrią i Węgrami, jaka formalnie powstała w efekcie dualizmu. To, że Franciszek Józef nosił tytuły np. wielkiego księcia Krakowa czy hrabiego Tyrolu nie oznacza, że monarchia była cesarsko-królewsko-wielkoksiążęco-hrabiowska. Zawsze akcentowano najważniejszy tytuł władcy, toteż władca Austrii przed 1805 był przede wszystkim cesarzem Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego (potem cesarzem Austrii), a nie np. wielkim księciem Moraw. Skróty k. k. i k. u. miały raczej znaczenie w (jak sam pisałeś) rozróżnianiu urzędników i symbolicznym akcentowaniu niezleżności Węgier w celu zaspokojenia ambicji tamtejszej szlachty.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
To, że Franciszek Józef nosił tytuły np. wielkiego księcia Krakowa czy hrabiego Tyrolu nie oznacza, że monarchia była cesarsko-królewsko-wielkoksiążęco-hrabiowska.
Prawdę powiedziawszy oznacza . Na każdym oficjalnym piśmie pod podpisem znajdował się następujący tytuł:
von Gottes Gnaden Kaiser von Österreich;
Apostolischer König von Ungarn;
König von Böhmen, von Dalmatien, Kroatien, Slawonien, Galizien, Lodomerien und Illyrien;
König von Jerusalem etc.
Erzherzog von Österreich;
Großherzog von Toskana und Krakau;
Herzog von Lothringen, von Salzburg, Steier, Kärnten, Krain und der Bukowina;
Großfürst von Siebenbürgen;
Markgraf von Mähren;
Herzog von Ober- und Nieder-Schlesien, von Modena, Parma, Piacenza und Guastalla,
von Auschwitz und Zator, von Teschen, Friaul, Ragusa und Zara;
gefürsteter Graf von Habsburg und Tirol, von Kyburg, Görz und Gradiska;
Fürst von Trient und Brixen;
Markgraf von Ober- und Nieder-Lausitz und in Istrien;
Graf von Hohenembs, Feldkirch, Bregenz, Sonnenberg etc.;
Herr von Triest, von Catarro und auf der windischen Mark;
Großwoiwode der Woiwodschaft Serbien etc. etc.
Co ciekawe, tytuł cesarza Austrii został nadany przez Franciszka II/I głowie rodziny Habsburgów, obojętnie czy człowiek ten byłby władcą Austrii czy nie. Dlatego do dzisiaj Otto von Habsburg ma prawo używać tytułu cesarz Austrii, dla świętego spokoju używa on jednak tylko tytułu Arcyksiążę Austrii. Drugą ciekawostką jest fakt, że Habsburgowie nigdy nie zrzekli się Śląska, i do końca używali tytułu Książę Górnego i Dolnego Śląska.
Wracając jednak do tematu, to że my w dzisiejszych czasach, jak i historycy mówią o władcach Austrii tylko jako o cesarzach, jest to spowodowane skrótem myślowym, i tym że każdy wie o kogo chodzi i czym on rządził. W tamtych czasach w mowie potocznej oczywiście też mówiło się tylko jako o cesarzu, jednak gdy przybywali posłowie innych władców, zawsze musieli podawać cały tytuł na początku rozmowy.
Cytat:
Skróty k. k. i k. u. miały raczej znaczenie w (jak sam pisałeś) rozróżnianiu urzędników i symbolicznym akcentowaniu niezleżności Węgier w celu zaspokojenia ambicji tamtejszej szlachty.
Nie nazwał bym tego "symbolicznym akcentowaniem niezależności Węgier w celu zaspokojenia ambicji tamtejszej szlachty.". Wtedy była to już prawdziwa niezależność we wszystkich dziedzinach poza armią, polityką zagraniczną i finansami.
_________________ Manfred Fürst von Vilshofen
Großadmiral der K.u.K. Kriegsmarine
- dobre - ale co ta za niezależność bez tych dziedzin?
Austria gdyby była dość silna, niedopuściłaby do żadnej niezależności, jednak dość silna nie była. A Węgry tak naprawdę w większości całkowitej niezależności nie chciały - jako część Austro-Węgier miały pozycję mocarstwową, jako osobne państwo staliby się bardzo szybko ofiarą Rosji. A to że byli niezależni dowodzi fakt, że mogli sobie spokojnie uciskać Słowaków, Rumunów i Chorwatów i nikt im w tym nie przeszkadzał. Poza tym mieli także swoich Honvedów.
Jak dotąd w Polsce każdy używa takiego określania, jakie mu się podoba. Niektórzy pisząc o czasach przed 1867 rokiem piszą C.K., inni piszą tylko "cesarskie". Przed rokiem 1867 określenie C.K. było używane potocznie, dlatego jeżeli ktoś pisze o C.K. kulturze to nie jest to błąd merytoryczny - nie powinno się jednak raczej używać określenia C.K. w stosunku do urzędów przed 1867 rokiem.
_________________ Manfred Fürst von Vilshofen
Großadmiral der K.u.K. Kriegsmarine
Na każdym oficjalnym piśmie pod podpisem znajdował się następujący tytuł:
von Gottes Gnaden Kaiser von Österreich;
Apostolischer König von Ungarn;
König von Böhmen, von Dalmatien, Kroatien, Slawonien, Galizien, Lodomerien und Illyrien;
König von Jerusalem etc.
Erzherzog von Österreich;
Großherzog von Toskana und Krakau;
Herzog von Lothringen, von Salzburg, Steier, Kärnten, Krain und der Bukowina;
Großfürst von Siebenbürgen;
Markgraf von Mähren;
Herzog von Ober- und Nieder-Schlesien, von Modena, Parma, Piacenza und Guastalla,
von Auschwitz und Zator, von Teschen, Friaul, Ragusa und Zara;
gefürsteter Graf von Habsburg und Tirol, von Kyburg, Görz und Gradiska;
Fürst von Trient und Brixen;
Markgraf von Ober- und Nieder-Lausitz und in Istrien;
Graf von Hohenembs, Feldkirch, Bregenz, Sonnenberg etc.;
Herr von Triest, von Catarro und auf der windischen Mark;
Großwoiwode der Woiwodschaft Serbien etc. etc.
To, że władca nosił te tytuły, nie oznaczało, że monarchia w istocie taka była. Wyjaśniłem to w dalszej części postu.
Cytat:
Nie nazwał bym tego "symbolicznym akcentowaniem niezależności Węgier w celu zaspokojenia ambicji tamtejszej szlachty.". Wtedy była to już prawdziwa niezależność we wszystkich dziedzinach poza armią, polityką zagraniczną i finansami.
Po pierwsze, miałem na myśli okres przed 1867, choć może rzeczywiście nie dałem tego wyraźnie do zrozumienia. Po drugie, trudno się nie zgodzić z Franzem.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach