Wiek: 35 Dołączył: 06 Lut 2005 Posty: 132 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-02-22, 10:40Niemieckie oddziały szturmowe (Deutsche Sturmtruppen)
Impas w jaki przerodziła się wojna pozycyjna, był dla sztabowców niemiłym zaskoczeniem. Obie strony konfliktu gorączkowo poszukiwały wyjścia z tej sytuacji. W Niemczech, po wcześniejszej koncepcji wykrwawienia przeciwnika za pomocą zmasowanego użycia artylerii, postanowiono rozstrzygnąć konflikt nowymi formacjami piechoty znanymi jako oddziały szturmowe lub uderzeniowe.
Pierwsze tego typu formacje zaczęły powstawać w 1915r., już to samorzutnie - w poszczególnych jednostkach frontowych, już to oficjalnie - do testowania w warunkach bojowych nowego uzbrojenia: armat szturmowych, ręcznych moździerzy, miotaczy ognia itp. Początkowo były to niewielkie, zwykle trzyosobowe grupy wykonujące zbrojne patrole w okopach przeciwnika.
Za pierwszy pełnowartościowy oddział szturmowy uznać wypada stworzoną przez kapitana Willy`ego Ernsta Rohra formację, w trakcie walk o Verdun rozbudowaną do rangi batalionu, która wkrótce przejęła rolę ośrodka szkolenia dla dowódców innych tego typu oddziałów. 5 batalion szturmowy "Rohr", bo o nim tu mowa, niebawem zasłynął licznymi, nagłaśnianymi przez propagandę akcjami, stając się jedną z najsłynniejszych jednostek cesarskiej, niemieckiej armii.
Z uwagi na liczne, choć lokalne sukcesy odnoszone przez tego rodzaju formacje, niebawem wydano rozkaz aby wszystkie armie walczące na froncie zachodnim sformowały je w sile batalionu ( lub kompanii - na szczeblu dywizji). Dni swojej chwały przeżyły oddziały szturmowe w trakcie tzw. Ofensywy Ludendorffa w 1918r., kiedy to zostały zastosowane masowo stanowiąc ostrze atakujących dywizji "uderzeniowych". To właśnie ich sukcesom zawdzięczali Niemcy imponujące postępy w przełamywaniu - wydawałoby się dotąd niezdobytych - umocnień przeciwnika i szybkie przemieszczanie na zachód. Niestety, nie posiadając należytego wsparcia ze strony tradycyjnych formacji brały na siebie główny ciężar wrogiej obrony - szybko się wykrwawiając. "Zużycie" oddziałów szturmowych i pozostałej części uderzeniowych dywizji przy tężejącym z upływem czasu oporze przeciwnika (liczny napływ amerykańskich posiłków) spowodowały ostateczne zatrzymanie wielkiej ofensywy. Niemcy wojnę przegrały, lecz oddziały szturmowe zawsze były kojarzone ze zwycięstwem, ich weterani po wojnie licznie zasilili oddziały Freikorpsu, aktywnie zwalczając komunistyczne próby przejęcia władzy w Niemczech.
Z uwagi na specyfikę działania oddziały szturmowe były wyposażane w improwizowane, nieregulaminowe umundurowanie i uzbrojenie. Składało się ono zazwyczaj ze stalowego hełmu (często z charakterystycznym kamuflażem), specjalnego modelu kurtki ze skórzanymi wzmocnieniami na łokciach, spodni podobnie wzmocnionych na kolanach i owiniętych opinaczami, sznurowanych trzewików do kostek. Wyposażenie zredukowano do płaszcza owiniętego na plecach wokół kompletu menażek, saperki (służącej także za broń), niezbędnej racji żywnościowej, ew. latarki. Uzbrojenie osobiste stanowił karabin lub lekki km., pistolet lub pistolet maszynowy MP. 18, granaty trzonkowe (często noszone w charakterystycznych workach na piersiach) oraz "jajowe", pałki, kastety, bagnety, noże itp.
Taktyka walki polegała na skrytym, lub błyskawicznym z zaskoczenia przenikaniu przez linie przeciwnika i paraliżowaniu jego punktów oporu. Była to więc metoda znana dziś z taktyki oddziałów spadochronowych, jakże daleka od liniowych ataków ówczesnej piechoty.
Przeciwnika najpierw ostrzeliwano z kulomiotów, moździeży i granatów karabinowych, następnie obrzucano granatami ręcznymi, wreszcie atakowano za pomocą broni osobistej i wręcz - brano jeńców lub zabijano. Stosowano ataki równoległe, kilkoma niewielkimi grupami szturmowców jednocześnie. Silniejsze punkty oporu (np. betonowe bunkry) rozbijano z pomocą dział szturmowych.
Taktyka oddziałów szturmowych spowodowała po wojnie całkowitą reorientację w poglądach na temat roli piechoty i zrewolucjonizowała jej szkolenie, dziś jest postrzegana jako milowy krok w dziejach sztuki wojennej. Ówcześnie jednak, powstajace jak grzyby po deszczu oddziały szturmowe budziły wśród tradycyjnie zorientowanej kadry oficerskiej nieufność i pogardę. Szlachetnie urodzeni i wychowani w pruskim drylu oficerowie nie mogli znieść swobodnego stylu życia i braku tradycyjnie pojmowanej dyscypliny w tego rodzaju formacjach, niechęć wzbudzały przywileje - lepsze jedzenie, zakwaterowanie, brak konieczności ciągłego bytowania w okopach. Taktykę skrytej walki, podobnie jak używaną broń (pałki, saperki) uważano za niehonorową. Z kolei specyfika tej służby przyciągała często niespokojne duchy, zabijaków i rzezimieszków wszelkiej maści, którym wojna dała szansę bycia narodowymi bohaterami, a pokój mógł przynieść pogardę należną jednostkom zdegenerowanym...
_________________ K.u.K. mährisch-galizisches Festungsartillerieregiment 2 "Eduard Freiherr von Beschi"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach